Pare pytan do poruszajacych sie na rowerze

31.10.11, 16:13
1. czy nie boicie sie o wlasne bezpieczenstwo? rower to jednak rzadkosc na drodze, ja bym sie bal jezdzic glownymi ulicami jak jest duzy ruch, a tym bardziej slaba widocznosc (deszcz, zmrok, snieg itp)
2. do tych pracujacych "umyslowo" (choc nie tylko), jak radzicie sobie z problemem higieny oraz dobrego ubioru? jadac na rowerze pare kilometrow do pracy, nie dosc, ze masz szanse sie spocic, to jeszcze ubrudzic sobie nogawki od spodni itp
3. czy nie jestescie traktowani w sposob szczegolny przez wspolpracownikow? po pracy na sluzbowym parkingu kazdy idzie do samochodu a wy wsiadacie na rower...
4. jak radzicie sobie np. z podwozeniem dzieci do szkoly, przedszkola? dodatkowo tutaj w sposob szczegolny powracamy do punktu 1 - bezpieczenstwo dzieci jest jednak najwazniejsze
5. jak radzicie sobie z zakupami? rezygnujecie z mozliwosci dokonania wiekszych zakupow i udajecie sie codziennie lub co drugi dzien do sklepu osiedlowego? ponadto, jak z zakupami np. kurtki, garnituru, kabiny do prysznica, kafelkow do lazienki, sprzetu agd, rtv - w jaki sposob dokonujecie transportu? czy nie przeszkadza Wam wowczas brak samochodu?
6. jakie sa glowne czynniki, ktore spowodowaly, ze regularnie poruszacie sie na rowerze?
czy sa to oszczednosc czasu, pieniedzy, troska o wlasne zdrowie czy moze po prostu moda, poruszajacie sie na rowerze, chcac budowac okreslony wizerunek wlasnej osoby?
(odwolanie do mlodosci, dobrego zdrowia, dobrej formy fizycznej, odwagi, troski o srodowisko naturalne, nowoczesnosci i rownoczesnie niezaleznosci - rower z jednej strony odwoluje sie do trendow z europejskich stolic, z drugiej stanowi pewna ekstrawagancje w Polsce)

mysle, ze pytan znalazloby sie wiecej, ale jesli pare osob odpowie mi konkretnie na moje pytania, to moze lepiej zrozumiem psychike rowerzystow i pobudki nimi kierujace

pozdrawiam serdecznie
    • kklement Dodałbym jeszcze parę. 31.10.11, 16:28
      1. Czy zakup dwóch lampek przekracza wasze zdolności finansowe, czy też nie kupujecie ich i nie montujecie z innych powodów ?
      2. Dlaczego nie korzystacie ze ścieżek rowerowych i kontrpasów, jadąc równolegle do nich chodnikami albo jezdnią ?
      3. Czy nienawiść do ludzi korzystających z samochodów, prezentowaną np. na tym forum, macie wrodzoną czy nabytą ?
      • na100procent kklement to psychiatra 31.10.11, 16:45
        lek. med. krzysztof 'kklement' klementowski jest psychiatrą

        to chyba wyjasnia wszystko
        • Gość: natalia Re: kklement to psychiatra IP: *.play-internet.pl 31.10.11, 18:36
          I co z tego, że psychiatra? zazdrościsz, bo jesteś anonimowym obszczymurem? Klement przynajmniej ma na tyle odwagi cywilnej, że nie ukrywa się i za wszystko co pisze na tym forum bierze cywilną odpowiedzialność.
          • Gość: benek Re: kklement to psychiatra IP: *.e-wro.net.pl 31.10.11, 20:26
            > I co z tego, że psychiatra? zazdrościsz, bo jesteś anonimowym obszczymurem? Kle
            > ment przynajmniej ma na tyle odwagi cywilnej, że nie ukrywa się i za wszystko c
            > o pisze na tym forum bierze cywilną odpowiedzialność.

            To uczciwe postawienie sprawy. Dzięki temu pacjenci mogą go omijać.
            • Gość: natalia Re: kklement to psychiatra IP: *.play-internet.pl 31.10.11, 20:36
              albo lgnąć jeszcze bardziej do niego :))
        • miejski_glupek Re: kklement to psychiatra 01.11.11, 08:02
          Czy to prawda, że mieszanie świata realnego z wirtualnym jest łamaniem netykiety?
          • bj32 Re: kklement to psychiatra 01.11.11, 11:30
            Nie.
      • jureek Re: Dodałbym jeszcze parę. 31.10.11, 19:17
        kklement napisał:

        > 1. Czy zakup dwóch lampek przekracza wasze zdolności finansowe, czy też nie kup
        > ujecie ich i nie montujecie z innych powodów ?

        Pytanie nie do mnie. Lampek co prawda nie montuję na stałe, żeby nie kusić złodzieja, gdy zostawiam gdzieś rower zabieram lampki do kieszeni, ale chyba nie ma to dla Ciebie aż tak wielkiego znaczenia, czy mam lampki w zaparkowanym rowerze.

        > 2. Dlaczego nie korzystacie ze ścieżek rowerowych i kontrpasów, jadąc równolegl
        > e do nich chodnikami albo jezdnią ?

        Gdy jest droga rowerowa, to z niej korzystam (oczywiście, jeśli nie jest zastawiona parkującymi na niej samochodami.

        > 3. Czy nienawiść do ludzi korzystających z samochodów, prezentowaną np. na tym
        > forum, macie wrodzoną czy nabytą ?

        Generalnie nie czuję nienawiści do ludzi korzystających z samochodów. Nie darzę natomiast sympatią tych spośród nich, którzy narażają moje życie i zdrowie np. wyprzedzając mnie z dużą prędkością na tzw. żyletę. Ten brak sympatii nie jest ani wrodzony, ani nabyty, lecz czysto sytuacyjny, spowodowany ich konkretnym zachowaniem.
        Jura
      • czechofil Re: Dodałbym jeszcze parę. 31.10.11, 19:31
        kklement napisał:

        > 1. Czy zakup dwóch lampek przekracza wasze zdolności finansowe, czy też nie kup
        > ujecie ich i nie montujecie z innych powodów ?

        Wszystkie trzy rowery, które posiadam mają sprawne oświetlenie, do tego korzystam z ponadnormatywnych form oświetlenia, takich jak dodatkowe odblaski, a za miastem kamizelka odblaskowa...

        > 2. Dlaczego nie korzystacie ze ścieżek rowerowych i kontrpasów, jadąc równolegl
        > e do nich chodnikami albo jezdnią ?

        Prawie zawsze korzystam z infrastruktury rowerowej, chyba że jest tak wadliwie skonstruowana, że jazda nią:
        a) znacznie wydłuża moją podróż
        b) może stanowić dla mnie fizyczne zagrożenie
        c) nie jest możliwa, ponieważ nie da się np. wjechać z jezdni na ddr przez wysoki żywopłot

        > 3. Czy nienawiść do ludzi korzystających z samochodów, prezentowaną np. na tym
        > forum, macie wrodzoną czy nabytą ?

        Sam korzystam z auta i to ostatnio znacznie więcej niż z roweru (który służy mi teraz głównie do rekreacji) i nie za bardzo wiem o co ci chodzi? Nie zauważyłem na forum żadnych oznak nienawiści do kierowców, widzę natomiast wyraźny i zmasowany atak na rowerzystów, który objawia się coraz coraz częstszym zakładaniem cyklofobicznych wątków, niewybrednymi, chamskimi, pełnymi wulgaryzmów wpisami, a ostatnio nawet kompletnie idiotycznym, niezrozumiałym i niebezpiecznym przekręcaniem przepisów PoRD, tak żeby świadczyło to na niekorzyść rowerzystów...

        • zetkaf Re: Dodałbym jeszcze parę. 01.11.11, 13:07
          > Wszystkie trzy rowery, które posiadam mają sprawne oświetlenie, do tego korzyst
          > am z ponadnormatywnych form oświetlenia, takich jak dodatkowe odblaski, a za mi
          > astem kamizelka odblaskowa...
          Gwoli dokładności, choćby fizycznej: odblaski poprawiają widoczność i chwała za ich używanie, ale formą oświetlenia nie są ;)

          > Prawie zawsze korzystam z infrastruktury rowerowej, chyba że jest tak wadliwie
          > skonstruowana, że jazda nią:
          > a) znacznie wydłuża moją podróż
          > b) może stanowić dla mnie fizyczne zagrożenie
          powód się znajdzie, co widać chociażby wracając z Bielan... po co jechać drogą rowerową, jak można krzyżować trasę ze skręcającymi w prawo samochodami?

          > teraz głównie do rekreacji) i nie za bardzo wiem o co ci chodzi? Nie zauważyłe
          > m na forum żadnych oznak nienawiści do kierowców,
          patrzenie selektywne? No cóż, własnego smrodu podobno nie czuć...

          > zmasowany atak na rowerzystów,
          np. WC raczył poprosić ich o przestrzeganie przepisów ;)

          > cyklofobicznych wątków, niewybrednymi, chamskimi, pełnymi wulgaryzmów wpisami,
          w chamstwie to benkom i czechofilom nikt niedorówna..

          > a ostatnio nawet kompletnie idiotycznym, niezrozumiałym i niebezpiecznym przek
          > ręcaniem przepisów PoRD, tak żeby świadczyło to na niekorzyść rowerzystów...
          No właśnie, zawsze jak coś rowerzysta ma zrobić, to PoRD jest przekręcone? A widzisz, wystarczy spojrzeć bez uprzedzeń, i nie zasłaniać się logiką, bo zgodnie z orzecznictwem SN logika to pojęcie obce polskim sądom i prawu ;)
          • Gość: benek Re: Dodałbym jeszcze parę. IP: *.e-wro.net.pl 01.11.11, 18:37
            > > zmasowany atak na rowerzystów,
            > np. WC raczył poprosić ich o przestrzeganie przepisów ;)

            cZYLI ZWALNIANIA ALBY wc BYŁO ŁATWIEJ WYMUSZAC PEIRSZEŃSTWO.




            >
            > > cyklofobicznych wątków, niewybrednymi, chamskimi, pełnymi wulgaryzmów wp
            > isami,
            > w chamstwie to benkom i czechofilom nikt niedorówna..
            >
            RACJA. ODPOWIADAM PO CHAMSKU NA PROWOKCYJNE POSTY.
            Co innego można zrobić ?



            > > a ostatnio nawet kompletnie idiotycznym, niezrozumiałym i niebezpiecznym
            > przek
            > > ręcaniem przepisów PoRD, tak żeby świadczyło to na niekorzyść rowerzystów
            > ...
            > No właśnie, zawsze jak coś rowerzysta ma zrobić, to PoRD jest przekręcone? A wi
            > dzisz, wystarczy spojrzeć bez uprzedzeń, i nie zasłaniać się logiką, bo zgodnie
            > z orzecznictwem SN logika to pojęcie obce polskim sądom i prawu ;)
            >
            Logiki w tym co WC zrobił nie ma , a reszta nie jest tematem wątku.
            • tbernard Re: Dodałbym jeszcze parę. 01.11.11, 20:04
              > > > zmasowany atak na rowerzystów,
              > > np. WC raczył poprosić ich o przestrzeganie przepisów ;)
              >
              > cZYLI ZWALNIANIA ALBY wc BYŁO ŁATWIEJ WYMUSZAC PEIRSZEŃSTWO.

              Z tego co zrozumiałem, to on chce udzielić pierwszeństwa ale warunkiem koniecznym aby to zrobić jest możliwość zobaczenia tego komu się owo pierwszeństwo należy.

              > Logiki w tym co WC zrobił nie ma , a reszta nie jest tematem wątku.

              W tym co piszesz to raczej mało logiki. Kompletnie nie zrozumiałeś jego intencji. Lub po chamsku te intencje przekręcasz.
              • Gość: benek Re: Dodałbym jeszcze parę. IP: *.e-wro.net.pl 01.11.11, 22:07
                > > cZYLI ZWALNIANIA ALBY wc BYŁO ŁATWIEJ WYMUSZAC PEIRSZEŃSTWO.
                >
                > Z tego co zrozumiałem, to on chce udzielić pierwszeństwa ale warunkiem konieczn
                > ym aby to zrobić jest możliwość zobaczenia tego komu się owo pierwszeństwo nale
                > ży.
                Nie wiem czy znasz prawo ale obowiązkiem zobaczenia obciążono jadącego po podporządkowanej a nie po głównej.
                Nie ma możliwościowi zweryfikowania czy ktoś widział czy nie.
                Każdy może powiedzieć że nie widział i tak własnei jest że większość sprawców wypadków nie widziała.
                A dlaczego nie widzieli ?
                Bo w 99,99% nie chcieli, źle patrzyli, nie patrzyli wcale, zajęci byli czymś innym, za szybko jechali więc zabrakło czasu na obserwację, nie zatrzymali się na znaku STOP lub strzałce , nie odróżniali przejścia od przejazdu czyli nie zwracali uwagi czy przed przejściem stoi znak D6 czy D6a.
                Powodów niezobaczenia można wymieniać wiele.

                Jadący po głównej nie ma na te powody wpływu.
                ponieważ "niewidzący" może podać dowolny z tych powodów, tak naprawdę nie ma to żadnego wpływu na zmniejszenie odpowiedzialności za wymuszenie.
                Gdyby folgować niewidzącym to wypadków byłoby więcej.
                Wymuszenie to wymuszenie, a w interesie jadącego po podporządkowywanej jest zobaczyć co jedzie po głównej.
                Niestety kierowca zapakowany w blachę obawia się TIR-a więc jego nigdy nie przegapi, a przestaje się obawiać rowerzysty więc nie zwraca na niego należytej uwagi.

                Tu prawo aby nie było głupich wymówek podpowiada kierowcy jak ma się zachować aby "widzieć".
                Ma obserwować głównie prawą,
                ma zatrzymać się na strzałce warunkowej,
                ma zachować "szczególną ostrożność",
                ma zwolnić gdy nie ma strzałki.

                Inne przepisy nakazują zagwarantować widoczność na 30 m,
                zakazują parkowania na skrzyzowaniu.
                Zakazują parkowania przed przejazdem i przejściem,
                zakazują parkowania za przejazdem,
                zakazują parkowania dużych pojazdów tak aby zasłonić znaki itd



                > > Logiki w tym co WC zrobił nie ma , a reszta nie jest tematem wątku.
                >
                > W tym co piszesz to raczej mało logiki. Kompletnie nie zrozumiałeś jego intencj
                > i. Lub po chamsku te intencje przekręcasz.

                A jakież to intencje miał WC?
                Zwykły egoizm podpowiadał mu że wygodniej mu będzie jeśli inni użytkownicy dostosują się do jego ślepoty niż on dostosuje się do konieczności udzielenia pierwszeństwa i aby go udzielić musi zobaczyć.
                To on musi zobaczyć a nie jego muszą zobaczyć.
                To jest jego psi obowiązek i nie ma problemu aby z zatrzymania zobaczyć rowerzystę.
                On nie jedzie 150km/h
                To kierowca warunkowo może przejechać jak nic nie jedzie a nie wtedy gdy WC nie widzi, że ktoś jedzie.
                Jak pisałem zbyt często kierowcy nie widzą aby zezwalać im w takich wypadkach na wtargnięcie.
                Ja jak nie widzę to wykręcam głowę do skutku (aż do bólu).
                Opuszczam prawą szybę.
                Pochylam się nad lewy fotel.
                Jak "widzę że nie widzę" to staram się zrozumieć dlaczego nie widzę i temu zaradzić.
                Mam mieć stuprocentową pewność, że widzę iż tam nikogo nie ma,a nie jechać bo wydaje mi się, że nikogo nie ma.
                Oczywiście, że są sytuacje gdy nie widać (np przy cofaniu zza aut) ale nie na przejeździe.
                Doświadczenie za kierownicą i na rowerze karze mi wyśmiewać twierdzenie, że nie da się czasem zauważyć rowerzysty dojeżdżającego do przejazdu.
                Nawet gdyby tak było, to można tak ruszać aby rowerzyście nie zrobić krzywdy i dać mu szansę i czas na ominięcie lub zahamowanie.
                Przyznanie racji WC że często nie widać, to tak jakby dać przyzwolenie kierowcom aby się nie starali zobaczyć jeśli miałoby to ich zmusić do szczególnej ostrożności.
                Już pisałem, że przy wymuszeniu pierwszeństwa jasno opisanego w PoRD, nie ma żadnych tłumaczeń.
                Zatem cała odpowiedzialność spoczywa na obserwatorze na podporządkowanej.
                Jeśli nie chce zobaczyć lub nie umie to nie musi , ale odpowiedzialność poniesie nie za niezobaczenie lecz za wymuszenie pierwszeństwa.

                Gdybym ja jako rowerzysta żądał od kierowców jadących po głównej aby zwalniali bo ja potrzebuję dużo czasu na obserwacje lub przecięcie głównej , to kierowcy popukaliby się w czoło.
                A mówiąc po twojemu abym ustąpił kierowcom na głównej muszę ich widzieć, a lepiej ich zobaczę jak zwolnią.


                Zatem i ja się pukam w stronę WC.
                Mniej egoizmu a więcej stosowania się do prawa, którego głównym zadaniem jest ochrona słabszych uczestników ruchu a nie neidowidzących.



                • zetkaf Re: Dodałbym jeszcze parę. 01.11.11, 22:41
                  > Nie wiem czy znasz prawo ale obowiązkiem zobaczenia obciążono jadącego po podpo
                  > rządkowanej a nie po głównej.
                  Ale obowiązkiem KAŻDEGO jest zwolnić przed przejazdem, aby ten na podporządkowanej go zauważył.

                  > Nie ma możliwościowi zweryfikowania czy ktoś widział czy nie.
                  Za to jest możliwość zweryfikowania, czy ktoś był widzialny. I czy ofiara wypadku zastosowała się do obowiązujących ją przepisów.

                  > Każdy może powiedzieć że nie widział i tak własnei jest że większość sprawców w
                  > ypadków nie widziała.
                  Nie ważne, czy widział - ważne, czy ofiara była w zasięgu wzroku. Jeśli nie - to jak miał zauważyć? Jeśli tak - to już niezauważenie jest dowodem niezachowania SO.

                  > Bo w 99,99% nie chcieli, źle patrzyli, nie patrzyli wcale, zajęci byli czymś in
                  ale w tym 0,01% też ginie człowiek, mimo iż winnym wcale nie jest ten, co wjechał.

                  > Powodów niezobaczenia można wymieniać wiele.
                  W tym także "pojawienie się znikąd".

                  > Jadący po głównej nie ma na te powody wpływu.
                  Na "pojawienie się znikąd" ma - poprzez wymagane przepisami zwolnienie przed przejazdem.

                  > ponieważ "niewidzący" może podać dowolny z tych powodów, tak naprawdę nie ma to
                  > żadnego wpływu na zmniejszenie odpowiedzialności za wymuszenie.
                  Odezwał się ten, który ciągle ma problemy z policją...

                  > Gdyby folgować niewidzącym to wypadków byłoby więcej.
                  Gdyby folgować szaleńcom pędzącym w ramiona śmierci - też...

                  > Wymuszenie to wymuszenie, a w interesie jadącego po podporządkowywanej jest zob
                  > aczyć co jedzie po głównej.
                  W interesie KAŻDEGO uczestnika ruchu jest PRZEŻYĆ.

                  > Niestety kierowca zapakowany w blachę obawia się TIR-a więc jego nigdy nie prze
                  > gapi,
                  jak pokazują statystyki, i takowe przegapia...

                  > Tu prawo aby nie było głupich wymówek podpowiada kierowcy jak ma się zachować a
                  > by "widzieć".
                  Tak. M.in. mówi, że każdy kierujący pojazdem ma zwolnić zbliżając się do przejścia.

                  > Ma obserwować głównie prawą,
                  a gdzie jest to zapisane? zaraz lewica się oburzy, że się lewej nie docenia...
                  ps. a jeszcze nie dawno pisałeś, że w ogóle nie trzeba się rozglądać? Widać świnią nie jesteś, bo "tylko świnia nie zmienia poglądów" ;)

                  > ma zatrzymać się na strzałce warunkowej,
                  co WC w opisanej sytuacji zrobił

                  > ma zachować "szczególną ostrożność",
                  co WC w opisanej sytuacji zrobił

                  > ma zwolnić gdy nie ma strzałki.
                  co nie dotyczy WC, bo się zatrzymał - bardziej zwolnić się nie da, zresztą strzałki nie było.

                  > Inne przepisy nakazują zagwarantować widoczność na 30 m,
                  Komu nakazują? Kierowcy blachosmroda? Chyba nie. Poza tym, jeśli takowej nie ma, to co, blachosmród ma prawo cię rozjechać?

                  > zakazują parkowania na skrzyzowaniu.
                  I co z tego, czy winny ten, co cię rozjedzie, że jakiś idiota się nie zastosował?

                  > Zakazują parkowania przed przejazdem i przejściem,
                  j.w.
                  > zakazują parkowania za przejazdem,
                  j.w.
                  > zakazują parkowania dużych pojazdów tak aby zasłonić znaki itd
                  j.w.

                  > A jakież to intencje miał WC?
                  > Zwykły egoizm podpowiadał mu że wygodniej mu będzie jeśli inni użytkownicy dost
                  > osują się do jego ślepoty
                  zwykły egoizm podpowiadał mu, żeby się zatrzymać przed przejazdem. Resztę podpowiedziały prawa fizyki.

                  > niż on dostosuje się do konieczności udzielenia pierw
                  > szeństwa i aby go udzielić musi zobaczyć.
                  Dodajmy, że rowerzysta, jako kierujący pojazdem, też coś musi.

                  > To on musi zobaczyć a nie jego muszą zobaczyć.
                  A rowerzysta musi dać się zauważyć. Mieć lampkę po nocy, zwolnić przed przejazdem, itp.

                  > To jest jego psi obowiązek i nie ma problemu aby z zatrzymania zobaczyć rowerzy
                  > stę.
                  No i się zatrzymuje. A psim obowiązkiem rowerzysty jest zwolnić - i właśnie o to te boje. O stosowanie się do psich obowiązków. Ale jak krowie tłumaczyć, co ma pies zrobić?

                  > Ja jak nie widzę to wykręcam głowę do skutku (aż do bólu).
                  Nie kłam. Dopiero co pisałeś, że się nie rozglądasz, bo to niepotrzebne.

                  > Opuszczam prawą szybę.
                  > Pochylam się nad lewy fotel.
                  I co, to trwa krócej niż 3-4 sekundy? Bo twierdziłeś, że WC robi swoje "myki" wyjątkowo długo...
                  ps. pochylam się nad lewy fotel - a ty na nim nie siedzisz? Czyżby twoje 400tys przejechanych kilometrów ograniczało się do perspektywy pasażera? A może w ogóle nie wiesz, po której stronie siada kierowca blachosmroda?

                  > Jak "widzę że nie widzę" to staram się zrozumieć dlaczego nie widzę i temu zara
                  > dzić.
                  Np. wyburzasz ścianę budynku stojącego przy chodniku?

                  > Doświadczenie za kierownicą
                  za kierownicą na prawym fotelu?

                  > i na rowerze karze mi wyśmiewać twierdzenie, że nie
                  > da się czasem zauważyć rowerzysty dojeżdżającego do przejazdu.
                  Bo przecież każdy ma oczy na czułkach i widzi przez ściany?

                  > Przyznanie racji WC że często nie widać, to tak jakby dać przyzwolenie kierowco
                  > m aby się nie starali zobaczyć jeśli miałoby to ich zmusić do szczególnej ostro
                  > żności.
                  Przyznanie tobie racji to przeczenie prawom fizyki.

                  > Już pisałem, że przy wymuszeniu pierwszeństwa jasno opisanego w PoRD, nie ma ża
                  > dnych tłumaczeń.
                  O ile druga strona stosuje się do przepisów.

                  > Zatem cała odpowiedzialność spoczywa na obserwatorze na podporządkowanej.
                  Jak pokazuje orzecznictwo, nie zawsze.

                  > Mniej egoizmu a więcej stosowania się do prawa,
                  i po co powtarzasz rady, do których się nie stosujesz?

                  > którego głównym zadaniem jest o
                  > chrona słabszych uczestników ruchu a nie neidowidzących.
                  a silniejsi niech się powybijają? Zadaniem PoRD jest ochrona WSZYSTKICH uczestników ruchu, także niedowidzących (zdaje się, że są nawet specjalne przepisy broniące niedowidzących - konieczność przepuszczania ich, itp.).
                  Btw, słabsi od rowerzystów uczestnicy ruchu to piesi - więc zgodnie z twoja logiką prawo powinno ich bronić przed tobą. Ale zgodnie z twoją logiką, prawa fizyki pozwalają im zatrzymać się w miejscu, więc prawo stoi po stronie rowerzysty. Zdaje się, że w matematyce nazywa się to dowodem przez negację.
                  • Gość: taka prawda Re: Dodałbym jeszcze parę. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.11, 23:00
                    > Ale obowiązkiem KAŻDEGO jest zwolnić przed przejazdem, aby ten na podporządkowa
                    > nej go zauważył.

                    Nie ma takiego obowiązku kiepie, pokaż mi taki przepis. Jak masz się tak podkładać pedałosmrodom, to lepiej żebyś nic nie pisał.
                    • Gość: benek Wrocław kolorowerowy IP: *.e-wro.net.pl 03.11.11, 08:20
                      > > Ale obowiązkiem KAŻDEGO jest zwolnić przed przejazdem, aby ten na podporz
                      > ądkowa
                      > > nej go zauważył.
                      >
                      > Nie ma takiego obowiązku kiepie, pokaż mi taki przepis. Jak masz się tak podkła
                      > dać pedałosmrodom, to lepiej żebyś nic nie pisał.

                      zetkaf od kilku miesiecy przestał pisać z sensem.
                    • Gość: innynizwszyscy Re: Dodałbym jeszcze parę. IP: *.wroclaw.vectranet.pl 03.11.11, 09:04
                      Art. 3. 1. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są obowiązani zachować ostrożność albo gdy ustawa tego wymaga - szczególną ostrożność, unikać wszelkiego działania, które mogłoby spowodować zagrożenie bezpieczeństwa lub porządku ruchu drogowego, ruch ten utrudnić albo w związku z ruchem zakłócić spokój lub porządek publiczny oraz narazić kogokolwiek na szkodę. Przez działanie rozumie się również zaniechanie. BURAKU !! Podstawa prawna:
                      Dz. U. z 2005 r.:
                      Nr 108, poz. 908 (tekst jednolity)
                      • Gość: benek Rowerowy Wrocław to fakt IP: *.e-wro.net.pl 03.11.11, 12:37


                        > Art. 3. 1. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są obowiązani
                        > zachować ostrożność albo gdy ustawa tego wymaga - szczególną ostrożność, unikać
                        > wszelkiego działania, które mogłoby spowodować zagrożenie bezpieczeństwa lub p
                        > orządku ruchu drogowego, ruch ten utrudnić albo w związku z ruchem zakłócić spo
                        > kój lub porządek publiczny oraz narazić kogokolwiek na szkodę. Przez działanie
                        > rozumie się również zaniechanie. BURAKU !! Podstawa prawna:






                        Ale zetkaf nie pisał, że rowerzysta ma zachować ostrożność tylko napisał podobna głupotę jak imć WC .
                        Cytuję jego głupotę ale nie radze zapamiętywać:
                        Ale obowiązkiem KAŻDEGO jest zwolnić przed przejazdem, aby ten na podporządkowa
                        nej go zauważył.


                        Zetkaf uważa, że kierujący na głównej mają się dopasować do kierujących na podporządkowanej.

                        • Gość: innynizwszyscy Re: Rowerowy Wrocław to fakt IP: *.wroclaw.vectranet.pl 03.11.11, 19:03
                          Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są obowiązani
                          zachować ostrożność albo gdy ustawa tego wymaga - szczególną ostrożność, to jest obowiązek ! tak prawo stanowi, nie ma dyskusji ...
                          • Gość: benek Co to jest szczególna ostrożność ? IP: *.e-wro.net.pl 04.11.11, 08:59
                            > Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są obowiązani
                            > zachować ostrożność albo gdy ustawa tego wymaga - szczególną ostrożność, to je
                            > st obowiązek ! tak prawo stanowi, nie ma dyskusji ...

                            Tu się wszyscy zgadzamy. Rzecz w tym, że kierowcy poczuli się na straconej pozycji że to od nich a nie od słabszych uczestników ruchu oczekuje się "szczególnej ostrożności".
                            Człowiek ma taka konstrukcje psychiczną, że stara się naciągać prawo do siebie na podstawie własnych doświadczeń.
                            Zamiast wczytać się w przepis i popytać tych co żyją z likwidowania skutków wypadków stosuje swoja interpretacje.
                            i dobrze bo inaczej nie da się rozbudowanego PoRD zapamiętać jak nie przez uproszczenia .

                            Ale jeśli ktoś nie jest pewny że jego interpretacja jest prawidłowa nie może narzucać jej tak jak to zrobił WC rozpoczynając wątek pouczający rowerzystów aby nie popełniali samobójstw.

                            Poniekąd myślenie WC można zrozumieć bo co to według niego jest szczególna ostrożność ?
                            Według niego jedni powinni uważać, a drudzy uważać bardziej.
                            Bardziej powinni uważać ci co są bardziej narażeni na skutki wypadku czyli w opinii WC rowerzyści.

                            To bzdura i poważny błąd bo prowadzi do dalszego wywracania PoRD .
                            Na świecie w krajach z tradycjami motoryzacyjnymi kierowców już nauczono że prawo nie obejmuje wszelkich możliwych sytuacji na drodze szczególnie jak nie ma monitoringu i nie zawsze można na podstawie oceny siatka czy uczestnika złapać te ułamki sekund które zadecydowały kto zdecydował się przejechać wcześniej bo myślał, że zdąży.
                            Dlatego kierowcy odstępują tam gdzie maja pierwszeństwo ale "wątpliwe" aby po potraceni nie przechodzić miesiącami lub latami procedury wyjaśniającej która jest tak naprawdę szykana na kierowców aby nawet jak unikną wiezienia przeżyli traumę za groźny wypadek.
                            Mógłbym tu kilka krajów wymienić w ktorych wymaga się wyobraźni od kierowców ale podam tylko, że w Portugalii szczególnie się "molestuje"kierowców którzy potrącili pieszego.
                            To nie miejsce na taką dyskusję ale łatwo połączyć kraje z procedurami kłopotliwymi dla kierowców z liczba wypadków z niechronionymi uczestnikami ruchu.

                            Musi być silna korelacja skoro system prawny pozwala na takie pozaprawne sankcje proceduralno-biurokratyczne.
                            po prostu kierowca traci tyle czasu i pieniędzy na wyjaśnienia, że jest to lepsze dla społeczeństwa niż zamykanie kogoś do wiezienia.
                            Nasz system działa tak ze najpierw dają dwa lata w zawieszeniu i szybko odczepiają się od kierowcy a nie daj boże jak przydarzy się przypadkowe potrącenie to idzie siedzieć.

                            To błąd bo najpierw traktuje się to jako przypadek zamiast wysłać kierowcę na kurs sprawdzający, przebadać jego wzrok i uzyskać opinie biegłego psychologa czy może jeździć a potem wsadza się do wiezienia jak jest ofiara śmiertelna ( być może druga).
                            Znam wiele wypadków w tym śmiertelnych spowodowanych przez kierowców którzy albo mieli zabrane prawko albo mieli blisko limitu punktów i nie zostali sprawdzeni a punkty im albo kasowano po roku albo zmniejszano za oglądnięcie filmu z wypadkami.
                            Ludzie którzy spowodowali groźny wypadek i się tym nie przejęli powinni dostać kuratora.
                            Powinien on sprawdzać czy kierowca nie jeździ bez prawka czy nie jeździ po pijaku itd.


                            Powtórzę aby inni zapamiętali.Szczególną ostrożność mają zachować nie ci których bardziej wypadek dotknie tylko ci co są na podporządkowanej drodze.
                            Kierowca na głównej (rowerzysta na ddr) ma się czuć pewny i jechać szybko a kierowca na podporządkowanej jeśli nie jest pewien czy zdąży to musi czekać , czekać czekać.
                            Nie może liczyć, że na jego widok jadący główną zwolni, (tak prewencyjnie).


                            Szczególna ostrożność -(nie będę cytował definicji bo jest nie do zapamiętania) to nie wytrzeszczanie mocniej oczu, w przeciwieństwie do zwykłego wytrzeszczania bo tego po wypadku nie da się zweryfikować.
                            SO to takie zachowanie aby zdążyć zareagować jeśli np trzeba zahamować.
                            Upraszczając jeśli ktoś nie zdążył zahamować to nie zachował SO.

                            Kierowcy znają tez zasadę ale pod inną nazwą. Pamiętają o bezpiecznej prędkości .
                            Mówią, że jeśli ktoś najechał to miał za dużą prędkość.
                            To nie do końca jest tak bo można mieć dużą prędkość i wtedy trzeba zachować większy odstęp.
                            Jadąc z przepisową prędkością kierowca nie musi zdążyć jak mu ktoś wtargnie z boku.

                            Zatem SO jest kategoria zachowania dużo szersza niż "bezpieczna prędkość".
                            To zespół zachowań w tym zmniejszenie prędkości , które ma zagwarantować natychmiastowe zatrzymanie gdy sytuacja na drodze się zmieni.

                            Ustawodawca uznał ze przecinanie przejazdu po skręcie na warunkowej strzałce jest tak niebezpieczna że oprócz SO nakazał zatrzymanie się.
                            W tych warunkach zachowanie SO jest bardzo łatwe bo nie ma obawy, że nie zdążymy wyhamować skoro i tak stoimy.
                            Zatem bardzo łatwo prowadzić obserwacje czy ktoś się nie zbliża do przejazdu bo czas nie ogranicza.

                            • Gość: innynizwszyscy Re: Co to jest szczególna ostrożność ? IP: *.wroclaw.vectranet.pl 04.11.11, 12:45
                              tak czy siak dużo tekstu, a ostrożnym trzeba być co by komuś innemu krzywdy nie zrobić, zgadza się ?
                              • Gość: benek Re: Co to jest szczególna ostrożność ? IP: *.e-wro.net.pl 08.11.11, 18:28
                                > tak czy siak dużo tekstu, a ostrożnym trzeba być co by komuś innemu krzywdy nie
                                > zrobić, zgadza się ?

                                Raczej ostrożność to jest po to aby sobie krzywdy nie zrobić a szczególna ostrożność aby jej nie zrobić innym.

                                Nadmierna ostrożność prowadzi do wypadków bo jak ktoś jest niezdecydowany to druga strona to wykorzystuje i zajeżdża drogę bez ogródek, nawet jak nie ma pierwszeństwa.
                                Z tego może dojść do nieporozumienia i wypadku.

                                Ludziom nie trzeba przypominać, że na drodze mają być ostrożni.
                                Oni lepiej pamiętają widziane wypadki niż wielokrotne upominania.


                                Ludzie nie są idiotami a i tak takiego przypomnienia nie będą pamiętać tuz przed wypadkiem.

                  • Gość: benek Rower jest wielce OK IP: *.e-wro.net.pl 02.11.11, 21:59
                    > > Nie wiem czy znasz prawo ale obowiązkiem zobaczenia obciążono jadącego po
                    > podpo
                    > > rządkowanej a nie po głównej.
                    > Ale obowiązkiem KAŻDEGO jest zwolnić przed przejazdem, aby ten na podporządkowa
                    > nej go zauważył.
                    Chyba nie pieszego bo peszy nie powinien się zbliżać do przejazdu.
                    Czy ty musisz każdy przepis doprowadzać do absurdu ?
                    Art 27 ustanowiono w celu ochrony rowerzystów jadących po przejedzie i w stronę przejazdu.
                    Również jadących po jezdni lub pasie rowerowym.

                    Zarówno podpunkt 1, 1a ,3 ,4 czyli wszystkie w art 27 ( 2 został skreślony) służą ochronie rowerzysty przed potraceniem przez pojazd przecinający tor ruchu rowerzysty.
                    Naprawdę nie rozumiesz dlaczego pojazdy wymienione w tych podpunktach mają odebrane pierwszeństwo a ich kierowcy muszą zachować SO i to oni muszą sprawdzić czy wolno im przejechać a nie jadący po głównej czyli ddr , i innych "ścieżkach" ?

                    Naprawdę nie rozumiesz że w całym kodeksie żaden pojazd jadący po głównej nie musi zwalniać ?
                    Nie rozumiesz, że PoRD nigdy kierującemu z pierwszeństwem przejazdu nie nakazuje zachowania szczególnej ostrożności ?
                    Czy masz prawo jazdy ?





                    • Gość: innynizwszyscy Re: Rower jest wielce OK IP: *.wroclaw.vectranet.pl 03.11.11, 19:14
                      "Nie rozumiesz, że PoRD nigdy kierującemu z pierwszeństwem przejazdu nie nakazuje zachowania szczególnej ostrożności ?" bzdury piszesz, a co mówi trzeci artykuł prawa drogowego ?
                  • Gość: benek Rower to jest świat i jest OK IP: *.e-wro.net.pl 02.11.11, 22:14
                    > > Nie ma możliwościowi zweryfikowania czy ktoś widział czy nie.
                    > Za to jest możliwość zweryfikowania, czy ktoś był widzialny.

                    Nie ma pojazdów ani ludzi niewidzialnych.
                    Nie rozmawiamy o kodeksach z innych rozwiniętych cywilizacji.
                    Jeśli miałeś na myśli zweryfikowanie czy sprawca wypadku widział pojazd mający pierwszeństwo to masz chyba na myśli oświadczenie sprawcy wypadku, że nie widział.
                    Na tym opierasz jego niewinność ?

                    Facet przeginasz


                    >I czy ofiara wypad
                    > ku zastosowała się do obowiązujących ją przepisów.
                    Tak bo lampka świeciła na 100 m zamiast na 150 i dlatego kierowca jest niewinny choć wymusił pierwszeństwo bo mu się nie chciało łba skierować w stronę nadjeżdżającego rowerzysty.
                    Rowerzysta nie widział ze kierowca ma strzałkę warunkową.
                    Widział ze kierowca się zatrzymał więc wjechał pewnie na rprzejazd.
                    Tymczasem kierowca się zatrzymał bo był taki wymóg prawny i zaraz po zatrzymaniu ruszył, po czym zabił rowerzystę, który nie wiadomo dlaczego wjechał przed stojący przed przejazdem samochód.
                    Ten rowerzysta to jakiś wariat.
                    Powinien zginać po zwolnieniu.





                    • zetkaf Re: Rower to jest świat i jest OK 02.11.11, 22:39
                      > Nie ma pojazdów ani ludzi niewidzialnych.
                      Za to są ściany... nieprzezroczyste na dodatek.

                      > Jeśli miałeś na myśli zweryfikowanie czy sprawca wypadku widział pojazd mający
                      > pierwszeństwo to masz chyba na myśli oświadczenie sprawcy wypadku, że nie widz
                      > iał.
                      Nie, ocenę biegłego uwzględniającą prędkość obydwu pojazdów i usytuowanie terenu.

                      > Tak bo lampka świeciła na 100 m zamiast na 150
                      No i widzisz, jak nie kijem, to pałką... ;)

                      > choć wymusił pierwszeństwo bo mu się nie chciało łba skierować w stronę nadjeż
                      > dżającego rowerzysty.
                      A skąd wiesz, że nie skierował? Na podstawie oświadczenia poszkodowanego?
                  • Gość: benek Mam krótki zasięg wzroku IP: *.e-wro.net.pl 02.11.11, 22:29
                    > Nie ważne, czy widział - ważne, czy ofiara była w zasięgu wzroku. Jeśli nie - t
                    > o jak miał zauważyć? Jeśli tak - to już niezauważenie jest dowodem niezachowani
                    > a SO.

                    Co to jest zasięg wzroku ?
                    Czy jak WC zechce patrzyć w przeciwną stronę niż nadjeżdża rowerzysta to będzie poza zasięgiem wzroku ?
                    • Gość: innynizwszyscy Re: Mam krótki zasięg wzroku IP: *.wroclaw.vectranet.pl 03.11.11, 08:05
                      jal masz krótki zasięg wzroku nie powinieneś prowadzić. ot logika ?
                      • Gość: benek Wrocław widzę kolorowerowy IP: *.e-wro.net.pl 03.11.11, 08:27
                        > jal masz krótki zasięg wzroku nie powinieneś prowadzić. ot logika ?

                        Zależy od "krótkości".
                        O tym decyduje lekarz.
                        Niestety PJ dostał za młodu. a potem stracił wzrok ale przecież się nie przyzna.
                        Jechałem kiedyś z taki autem.
                        Zatrzymał się na środku ul.Piłsudskiego i mówi, że nic nie widzi.
                        Więcej z nim nie jeździłem.



                        • Gość: innynizwszyscy Re: Wrocław widzę kolorowerowy IP: *.wroclaw.vectranet.pl 03.11.11, 08:37
                          ja też jeżdżę rowerem ...jak napisałem wcześniej nie złościj się gościu. to szkodzi
                          • Gość: benek Wrowerowe miasto nad Odrą IP: *.e-wro.net.pl 03.11.11, 12:44
                            > ja też jeżdżę rowerem ...jak napisałem wcześniej nie złościj się gościu. to szk
                            > odzi

                            od tylu lat spotykam głupków an drodze ze dawno przestałem się złościć .
                            Tu trzeba tylko naprostować głupotę, którą zaserwował WC.
                            Jak się złoszczę to rzucam ch****i ale w tym wątku jeszcze tego nie robiłem.
                            Są tu tacy co zetkafa traktują tak jak idiotów tego forum no ale on ciężko pracuje aby go do tej kategirii przypisać.

                            Ja mu jeszcze daję szansę.
                            Kolego zetkaf , nie idźcie tą drogą.
                            Jeśli musicie pisać głupoty to pisze ale mniej.



                            • Gość: inninizwszyscy Re: Wrowerowe miasto nad Odrą IP: *.wroclaw.vectranet.pl 03.11.11, 14:51
                              pozdrawiam i życzę zdrowia ...
                  • Gość: benek Rowerzysci pojawiają się z nikąd ? IP: *.e-wro.net.pl 02.11.11, 22:35
                    > > Powodów niezobaczenia można wymieniać wiele.
                    > W tym także "pojawienie się znikąd".

                    Rowerzyści pojawiają się znikąd ?

                    A skąd ty się wziął zetkaf ?
                    Z księżyca spadłeś ?

                  • Gość: benek Nie mam interesu dobrze sięrozgladać za rowerzysta IP: *.e-wro.net.pl 02.11.11, 22:39
                    > > Wymuszenie to wymuszenie, a w interesie jadącego po podporządkowywanej je
                    > st zob
                    > > aczyć co jedzie po głównej.
                    > W interesie KAŻDEGO uczestnika ruchu jest PRZEŻYĆ.

                    Czy ten interes u WC jest zakłócony jak nie chce zobaczyć rowerzysty?
                    Mówiąc inaczej, gdy WC jest pewny, że przeżyje w aucie po zderzeniu z rowerzystą, to będzie uważnie sprawdzał czy ten się zbliża ?



                  • Gość: benek Wymuszenia na TIRach IP: *.e-wro.net.pl 02.11.11, 22:45
                    > > Niestety kierowca zapakowany w blachę obawia się TIR-a więc jego nigdy ni
                    > e prze
                    > > gapi,
                    > jak pokazują statystyki, i takowe przegapia...

                    Nie znam przypadków wymuszania pierwszeństwa na TIR-Ach.
                    Natomiast codziennie wymuszają na mnie dziesiątki razy na przejeździe rowerowym.
                    Tyle razy wymuszają ile przejazdów pokonuję.
                    Często kilka lub kilkanaście aut wymusza ma mnie pierwszeństwo gdy stoję przed przejazdem.
                    Mówi ci to coś ?

                    Teraz porównaj to chamstwo kierowców z oczekiwaniami WC i zastanów się co z czego wynika.





                  • Gość: benek Art 27 chroni rowerzystów a nie ślepców. IP: *.e-wro.net.pl 02.11.11, 22:50
                    > > Tu prawo aby nie było głupich wymówek podpowiada kierowcy jak ma się zach
                    > ować a
                    > > by "widzieć".
                    > Tak. M.in. mówi, że każdy kierujący pojazdem ma zwolnić zbliżając się do przejś
                    > cia.

                    I ustąpić rowerzyście zwiedzającemu na przejazd.Czego nie rozumiesz ?
                    Aby ustąpić trzeba główkę skierować w prawo wzdłuż ddr i w lewo wzdłuż ddr.
                    Trzeba się nauczyć szybko kręcić głową a nie pisać głupie apele aby rowerzyści jeździli wolniej jak zobaczą WC przed przejazdem.
                    Jak kierowca ma problem z zobaczeniem rowerzysty to zanim wsiądzie do auta powinien udać się do okulisty.


                  • Gość: benek Nie tylko zetakaf nie zmienia poglądów IP: *.e-wro.net.pl 02.11.11, 22:57
                    > > Ma obserwować głównie prawą,
                    > a gdzie jest to zapisane? zaraz lewica się oburzy, że się lewej nie docenia...
                    > ps. a jeszcze nie dawno pisałeś, że w ogóle nie trzeba się rozglądać? Widać świ
                    > nią nie jesteś, bo "tylko świnia nie zmienia poglądów" ;)

                    Nie chciałbym cię obrazić ale radzę zmień poglądy.
                    inaczej posłucham twoje rady i powiem ci kim jesteś .


                    A co ci chodzi zetkaf?
                    Po co prowadzisz te jałowe dyskusje ?
                    Chcesz abym cie nauczył jeździć ?

                    Jeśli zwalniam to nie muszę się tak rozglądać daleko jak wtedy gdy szybko jadę.
                    Gdybym miał na szyi kołnierz ortopedyczny to bym wolno przejeżdżał przez przejazdy i nie miałbym takich problemów jak WC.








                  • Gość: benek Egoistyczne zatrzymanie IP: *.e-wro.net.pl 02.11.11, 23:07
                    > > A jakież to intencje miał WC?
                    > > Zwykły egoizm podpowiadał mu że wygodniej mu będzie jeśli inni użytkownic
                    > y dost
                    > > osują się do jego ślepoty
                    > zwykły egoizm podpowiadał mu, żeby się zatrzymać przed przejazdem. Resztę podpo
                    > wiedziały prawa fizyki.

                    Do momentu zatrzymania nie był egoistą bo stosował się do przepisów.
                    Ale on myślał ze ma się zatrzymać dla samego zatrzymania.Zatrzymał się i myśli że spełnił swój obowiązek. Jak pisał nie gwarantuje ze po ruszeniu nie rozwali rowerzysty i to nie będzie jego wina bo rowerzysta nie powinien wjeżdżać mu przed maskę gdy WC rowerzysty nie widzi.

                    Tymczasem zatrzymanie jest po to aby zobaczyć rowerzystę a nie po to aby się zatrzymać bo jest taki obowiązek.
                    Może WC myślał że jak się zatrzymał tuz przed przejazdem to staje się widoczny dla rowerzysty i to rowerzysta powinien zadbać o swoje bezpieczeństwo.Może powinien zwolnić a nawet się zatrzymać jeśli nie jest pewny że go WC widzi?
                    Przecież to głupota wjeżdżać rowerem na przejazd jak można być potrąconym przez auto.
                    Jak sugeruje WC lepiej oddać pierwszeństwo niż być potrąconym.





                  • Gość: benek Rowerzysta musi jechać (w strachu) IP: *.e-wro.net.pl 02.11.11, 23:10
                    > > niż on dostosuje się do konieczności udzielenia pierw
                    > > szeństwa i aby go udzielić musi zobaczyć.
                    > Dodajmy, że rowerzysta, jako kierujący pojazdem, też coś musi.

                    Musi zobaczyć WC aby zrozumieć co mu grozi jak wjedzie na przejazd ?






                  • Gość: benek Zrobię wam kuku jak mnie nie zobaczycie IP: *.e-wro.net.pl 02.11.11, 23:19
                    > > ma zatrzymać się na strzałce warunkowej,
                    > co WC w opisanej sytuacji zrobił
                    >
                    > > ma zachować "szczególną ostrożność",
                    > co WC w opisanej sytuacji zrobił

                    WC niewiele zrobił poza zatrzymaniem się.
                    To zatrzymanie wynikało z obowiązku stosowania się do strzałki anie z powodu zachowania SO.

                    Trudno nazwać zachowaniem szczególnej ostrożności apel WC na forum, choć może niektórzy tak uważają.

                    SO to nie strach o własną doopę tylko zadbanie o bezpieczeństwo rowerzysty.
                    Jest to wyrażanie zapisane w przepisie .
                    Kierowca ma zadbać nie o siebie tylko o rowerzystę.
                    A ponieważ większość kierowców dba tylko o własne bezpieczeństwo tak opacznie rozumieją SO.

                    WC pisze : gdy nie widzę was, wy musicie widzieć mnie, inaczej zrobię wam kuku.







                  • Gość: benek Łaska, że zatrzymał się na "strzałce" ? IP: *.e-wro.net.pl 02.11.11, 23:24

                    > > ma zwolnić gdy nie ma strzałki.
                    > co nie dotyczy WC, bo się zatrzymał - bardziej zwolnić się nie da, zresztą strz
                    > ałki nie było.

                    A co było ?
                    Przecież wyraźnie pisał, że miał warunkowy skręt .


                    Ma się zatrzymać aby dobrze sprawdzić czy ktoś nie jedzie a nie po to aby się zatrzymać.

                  • Gość: benek Limit 3 sekund na pokonanie przejazdu ? IP: *.e-wro.net.pl 02.11.11, 23:31
                    > > Opuszczam prawą szybę.
                    > > Pochylam się nad lewy fotel.
                    > I co, to trwa krócej niż 3-4 sekundy? Bo twierdziłeś, że WC robi swoje "myki" w
                    > yjątkowo długo...
                    Pisałem ze może sobie startować nawet 10 sekund.
                    Ale patrzyć czy droga wolna to musi nawet 30 sekund jak nie widzi dobrze lub rowerzyści jadą.
                    Sto i grzecznie czeka na wolny przejazd.
                    Rusza dopiero wtedy gdy będzie pewny ze droga wolna.
                    Nie wtedy gdy mu się wyda.


                    > ps. pochylam się nad lewy fotel - a ty na nim nie siedzisz? Czyżby twoje 400tys
                    > przejechanych kilometrów ograniczało się do perspektywy pasażera? A może w ogó
                    > le nie wiesz, po której stronie siada kierowca blachosmroda?

                    Może nie wiesz ale czasem kierowca siedzi na prawym fotelu.
                    Możesz nawet wyjść z auta aby się lepiej rozglądnąć.
                    Możesz wykorzystać kamerę cofania.
                    nikogo nie obchodzi jak sobie poradzisz.
                    Jak nie widzisz to wizyta u okulisty i on co podpowie czy możesz dalej jeździć autem.



                  • Gość: benek Ściany roweroprzepuszczalne IP: *.e-wro.net.pl 02.11.11, 23:36
                    > > Jak "widzę że nie widzę" to staram się zrozumieć dlaczego nie widzę i tem
                    > u zara
                    > > dzić.
                    > Np. wyburzasz ścianę budynku stojącego przy chodniku?

                    łatwiej wyburzyć ścianę niż przekonać Ciebie abyś pisał z sensem.
                    Jeśli zatrzymam się 50 cm przed przejazdem i popatrzę w prawo wzdłuż drogi rowerowej to z pewnością rowerzystę zasłoni mi jakaś ściana przez którą zwykle rowerzyści przenikają wprost na przejazd.






                    • Gość: innynizwszyscy Re: Ściany roweroprzepuszczalne IP: *.wroclaw.vectranet.pl 03.11.11, 08:14
                      buhaha ale ubaw. temat srogi, ale dyskusja i zabawa przednia ...
                    • Gość: innynizwszyscy Re: Ściany roweroprzepuszczalne IP: *.wroclaw.vectranet.pl 03.11.11, 08:20
                      beniu nie napinaj się tak bo pękniesz ... tzn twoje serducho wyluzuj ...
                      • Gość: benek Wrocław nasz kolorowerowy IP: *.e-wro.net.pl 03.11.11, 08:33
                        > beniu nie napinaj się tak bo pękniesz ... tzn twoje serducho wyluzuj

                        Też mam ubaw z zetkafa, który zawsze stara się być adwokatem kiepskich kierowców.
                        Dla wyjaśnienia dodam że też czasem bronię kiepskich rowerzystów.
                        Każdy musi się gdzieś nauczyć, tylko te cholerne statystyki śmiertelności.
                        Gdyby chociaż częściej kierowcy ginęli w zderzeniu z rowerzysta to może by się im wzrok poprawiał.
                        Niemcy mieli na to sposób , sadzili drzewa wzdłuż dróg. Drzewa działały jak sito na głupich kierowców.



                        • Gość: innynizwszyscy Re: Wrocław nasz kolorowerowy IP: *.wroclaw.vectranet.pl 03.11.11, 08:40
                          drzewa to sadził Napoleon jak przechodził przez Polskę ...nawet Mickiewicz o tym pisał ...
                          • Gość: benek Śląsk nasz rowerowy i pomnikowy IP: *.e-wro.net.pl 03.11.11, 12:47
                            > drzewa to sadził Napoleon jak przechodził przez Polskę ...nawet Mickiewicz o ty
                            > m pisał ...

                            Jeżdżę po Dolnym Śląsku rowerem i mierzę pierśnicę na drzewach więc wiem które mógł sadzić Hieronim Bonaparte.
                            Większość dębów pomnikowych ma 180 lat.

                            • Gość: inninizwszyscy Re: Śląsk nasz rowerowy i pomnikowy IP: *.wroclaw.vectranet.pl 03.11.11, 14:46
                              no aleje sadził Bonaparte. Rzymianie nie wpadli na ten pomysł ... chociarz kiedyś byli zdolni do takich pomysłów ...
                              • Gość: benek Śląsk jest przyjazny rowerom IP: *.e-wro.net.pl 03.11.11, 15:28
                                > no aleje sadził Bonaparte. Rzymianie nie wpadli na ten pomysł ... chociarz kied
                                > yś byli zdolni do takich pomysłów ...

                                A GDDKiA postanowiła 3 lata temu wyciać przy drogach dolnośląskich 30.000 drzew.
                                Nie wiem ile udało się im wyciąć bo znam niewiele miejscowości gdzie położono pokotem szpalery o średnicy 120 cm.

                                Polecam wybrać się na wschodnia stronę śluzy Bartoszowickiej.
                                Dwa lata temu poszło pod topór kilkadziesiąt dębów.
                                Jeszcze dwa lata wcześniej dyrektor z RZGW wyciął 43 dęby na drodze dojazdowej bo źle wrota śluzy wymierzyli.
                                Poleciał ze stołka a po 2 latach jak przycichło wrócił.

                                • Gość: innynizwszyscy Re: Śląsk jest przyjazny rowerom IP: *.wroclaw.vectranet.pl 03.11.11, 18:41
                                  z wykształcenia jestem drogowcem ale nie wpadł bym na tak durny pomysł, tylko gdaka jest tak zdolna ...
                  • Gość: benek Czułki nie dla kierowców IP: *.e-wro.net.pl 02.11.11, 23:39
                    > > i na rowerze karze mi wyśmiewać twierdzenie, że nie
                    > > da się czasem zauważyć rowerzysty dojeżdżającego do przejazdu.
                    > Bo przecież każdy ma oczy na czułkach i widzi przez ściany?
                    >

                    Rowerzyści wyraźnie mają czułki skoro WC domaga się aby zwalniali na jego widok.


                  • Gość: benek Lubisz wpierać kłamstwa ? IP: *.e-wro.net.pl 02.11.11, 23:46
                    > > Ja jak nie widzę to wykręcam głowę do skutku (aż do bólu).
                    > Nie kłam. Dopiero co pisałeś, że się nie rozglądasz, bo to niepotrzebne.

                    W większości wypadków niepotrzebne jeśli wcześniej patrze co się dzieje na ddr zanim skręcę.
                    W momencie skręty patrzę przez przednią szybę i widzę co się dzieje z lewej.
                    Zatem skręcając autem nie muszę kręcić głową.

                    Jeśli tłumy ludzi lub duże zaparkowane auta zasłoniły mi ddr to głową kręcę aby zobaczyć dalej niż 3 metry.
                    Jeśli zwolniłem prawie do zatrzymania, to nie muszę patrzyć dalej niż 15-20 m





                  • Gość: benek Tak o ile nie IP: *.e-wro.net.pl 02.11.11, 23:50
                    > > Już pisałem, że przy wymuszeniu pierwszeństwa jasno opisanego w PoRD, nie
                    > ma ża
                    > > dnych tłumaczeń.
                    > O ile druga strona stosuje się do przepisów

                    Chcesz wygrać z WC palmę pierwszeństwa głupoty ?
                  • Gość: benek Rower jest wielce OK bo nie jest egoistyczny IP: *.e-wro.net.pl 02.11.11, 23:58
                    > > Mniej egoizmu a więcej stosowania się do prawa,
                    > i po co powtarzasz rady, do których się nie stosujesz?

                    Nie stosuję się do prawa ale nie z pobudek egoistycznych.
                    Przechodzę na czerwonym gdy nikt się nie zbliża do skrzyżowania.

                    Nikomu nie nakazuję zwalniać gdy ma zielone, abym mógł szybciej przejechać gdy tymczasem mam ustępować pierwszeństwa.

                    Nie udaję, że nie widzę aby przeskoczyć gdy inni będą zmuszeni ostro hamować.
                    Jak wsiadam do auta to nie mam w doopie rowerzystów i pieszych tylko dlatego, że nic mi nie mogą zrobić.


                    Ponieważ nie wiesz o czym piszę nie będę ci tego kolejny raz tłumaczył.


                • tbernard Re: Dodałbym jeszcze parę. 02.11.11, 00:37
                  Aleś zacietrzewiony z tym podejściem: pierwszeństwo jest najważniejsze, oraz wszyscy są ślepi co mają inne zadnie niż ty . Według tego podejścia już kilku rowerzystów mogłem walnąć autem lub wjechać tak aby na mnie się wywalili, być może kilku posłać do piachu. Bo wymuszali pierwszeństwo na przejściu dla pieszych bez przejazdu i jako kierujący pojazdem wjeżdżającym na jezdnię byli włączającymi się do ruchu. Pewnie ślepi byli, że nie widzieli pojazdu który miał pierwszeństwo.
                  • Gość: benek Re: Dodałbym jeszcze parę. IP: *.e-wro.net.pl 02.11.11, 08:41
                    > Aleś zacietrzewiony z tym podejściem

                    Tak dawno wiekszej głupoty antyrowerowej nie było na tym forum.
                    JEst tu baru idiotów lub klonów Belli aler do nich nei mzona mieć pretensji bo to idioci.
                    WC jest rozsądnym gościem i to co zrobił musi zostać wyśmiane bo poniewaz jest wygodne dla kierowców to może zostać przez nich podchwycone i zapamiętane a to przełoży się na obniżenie bezpieczeństwa.
                    W krajach rozwiniętych motoryzacyjni kieroecy nawet jak maja pierwszeństwo jada wolno i ustępuja rowerzystą.
                    Zdaja sobie sprawę ze jakiekolwiek nieporozumienie skutkuje poważnymi ranami u rowerzysty a z tym wiąże się przewlekła procedura policyjno-sądowa.
                    Jak musi być inna świadomość tamtych kierowców gdy liczba zabitych rowerzystów jest 40-krotnie niższa.
                    Na tym też korzystają piesi.

                    Ostatnia kampania zmniejszyła po kilku latach śmiertelność wśród młodocianych rowerzystów z około 1000 rocznie na 14 .
                    Zatem jak się chce można nie zabijać.


                    >: pierwszeństwo jest najważniejsze,
                    Dokładnie tak.Większość wypadków powstaje na skutek wymuszenia peireszenstwa.
                    Wystarczy zajrzeć do statystyk policyjnych.


                    > oraz ws
                    > zyscy są ślepi co mają inne zadnie niż ty .
                    Wszyscy są ślepi jeśli nie mają pierwszeństwa a walą autem w tych co je mają, a potem się tłumaczą że nie widzieli jakby to miało być okolicznością łagodzącą.



                    > Według tego podejścia już kilku row
                    > erzystów mogłem walnąć autem lub wjechać tak aby na mnie się wywalili,
                    Też mogłem gdym przez przejazdy przejeżdżał tak szybko jak przez przejścia.
                    Przez przejazdy rowerowe przejeżdżam tak jak przez niestrzeżone przejazdy kolejowe i dlatego nie stwarzam zagrożenia.
                    Ci co wjechali pod pociąg też by się tłumaczyli, że nie widzieli gdyby mogli mówić.


                    >być może
                    > kilku posłać do piachu.
                    Nie bardzo rozumiem co piszesz.
                    Myślisz że dałbyś rade wysłać kilku do piachu ?




                    >Bo wymuszali pierwszeństwo na przejściu dla pieszych b
                    > ez przejazdu
                    A czym się rożni przejeżdżanie po przejściu od przejeżdzaniu przez przejazd ?
                    Przed oboma stoi taki niebeiski znak ze masz zwolnić i zapewne bezpeiczństwo peiszemu lub rowerzyście.
                    Na wielu wrocławskich drogach rowerowych nie ma przejazdu i rowerzysci nawet tego nei widzą sadzac ze starły sie linei na jedni.
                    Nie będą przeciez skręcać z boku przejścia i sprawdzać jaki tam znak stoi.
                    Na wielu skrzyzowaniach jużuzupełniłem braki przejazdów.
                    Ostanio kieroca potracił rowerzyste na ul.Damrota gzie z obu stron jest droga rowerowa a ZDiUM zapomniał wyznaczyć rpzejazd.
                    Myślisz ze keirocę uniewinnili za potrącenie ?
                    Piesi tez nie mają obowiązku przechodzić po przejściu.
                    Na przejściu są tylko bardziej chronieni.
                    Kierowca, który potraci rowerzystę tam gdzie nie ma przejazdu nie wytłumaczy się że myślał że tam jest tylko zebra.
                    Przed zebrą ma się dokładnie tak samo zachować jak przez przejazdem.
                    Dodatkowo często rowerzyści mają status pieszego np jak się opiekują dziećmi .
                    Na wielu ulicach nie ma przejść dla pieszych np wzdłuż ul.Ślężnej.
                    Spróbuj potrącić na skrzyzowaniu pieszego tam gdzie nie ma zebry i tłumacz się że potraciłeś bo zapomnieli namalować pasków na jezdni.
                    Nie maluje się oznakowania poziomego na ulicach o małym ruchu np willowych.


                    > i jako kierujący pojazdem wjeżdżającym na jezdnię byli włączającym
                    > i się do ruchu. Pewnie ślepi byli, że nie widzieli pojazdu który miał pierwszeń
                    > stwo.
                    Ostatnio było potrącenie rowerzysty na pl.Powstańców Ślaskich gdy kierowca miał pierwszeństwo.
                    Niestety kierowca miał przesrane choćby dlatego ze był tam znak ostrzegawczy A24 uwaga rowerzyści.
                    Co innego stłuczka gdzie winę można przypisać rowerzyście, a co innego walniecie i poważne uszkodzenie rowerzysty w miejscu widocznym, co oznacza że kierowca nie patrzył w te stronę i jechał zbyt szybko oraz nie zachował SO.

                    Nie radze egzekwować pierwszeństwa i jednocześnie łamać innych przepisów.
                    W miejscu o którym pisałem stoją znaki ostrzegawcze A24.
                    Jest wymalowana strefa bez ruchu aby się auta nie wyprzedzały. Jest postawiona wysepka separacyjna.
                    Po obu stronach pasa stoi znak D6b.
                    Jest torowisko.
                    Jest żywopłot.
                    Jest czerwona strefa ostrzegawcza, która mówi że to miejsce niebezpieczne.
                    Kierowca wszystkie te instrumenty zlekceważył i jechał za szybko.


                    >b
                    > ez przejazdu i jako kierujący pojazdem wjeżdżającym na jezdnię byli włączającym
                    > i się do ruchu. Pewnie ślepi byli, że nie widzieli pojazdu który miał pierwszeń
                    > stwo.
                    Zapominasz o art 2.18 który nadaje niektórym rowerzystom status pieszego.
                    Wtedy nie musi jeździć po ddr ani po przejazdach.
                    Zatem nie radze się tłumaczyć w sądzie ze ktoś się włączał do ruchu w rejonie przejścia.
                    Piesi się nie włączają do ruchu a rowerzyści bywają pieszymi.

                    Generalnie głupota jest uczyć się w PoRD niuansów nadającym pierwszeństwo skoro na drodze wystarczy zdrowy rozsadek .
                    Są miejsca gdzie kierowca może pruć ile wolno i są miejsca gdzie ma zwalniać i zachować szczególną ostrożność oraz ustępować .
                    Są to okolice przejść i przejazdów.
                    Nie radzę tam potracić bo od dziesięcioleci sądy skazywały kierowców gdyż często brak świadków.


                    Nie chciałbym zabić pieszego lub rowerzystę będąc na prawie tylko dlatego że oni nie znali prawa.
                    Jeszcze mniej chciałbym zabić lub zranić tylko dlatego, że choć nie miałem pierwszeństwa to źle popatrzyłem.

                    Dziecinadą jest pisanie apelu do pieszych i rowerzystów aby mi nie wpadali pod koła jak ich nie widzę.
                    Ale jak to nie pisze dziecko tylko rozsądny facet to jest to podyktowane egoizmem graniczącym z chamstwem, bezczelnością itd
                    Jeśli mamy takich kierpców to łatwo zrozumieć dlaczego w Polsce jest tyle wypadków.



                    • tbernard Re: Dodałbym jeszcze parę. 02.11.11, 10:09
                      Tak dawno wiekszej głupoty nie było na tym forum.

                      Nie piszę o tych rowerzystach mających status pieszych ani o miejscach ze znakiem A24 lecz o sytuacjach klarownych aż do bólu, że rowerzysta włącza się do ruchu (tylko debile o tym nie wiedzą, że się włączają, bo oni tylko na drugą stronę przejeżdżają).

                      A tak na marginesie ten punkt który podałeś:
                      Art. 2.
                      Użyte w ustawie określenia oznaczają:
                      ...
                      18. pieszy - osobę znajdującą się poza pojazdem na drodze i niewykonującą na niej robót lub czynności przewidzianych odrębnymi przepisami; za pieszego uważa się również osobę prowadzącą, ciągnącą lub pchającą rower, motorower, motocykl, wózek dziecięcy, podręczny lub inwalidzki, osobę poruszającą się w wózku inwalidzkim, a także osobę w wieku do 10 lat kierującą rowerem pod opieką osoby dorosłej;


                      Jeśli dziecko wjedzie na przejście (bez przejazdu dla rowerów) to formalnie traci ten status, bo w tym momencie nie było pod opieką osoby dorosłej. Bo pod opieką było by wtedy, gdyby owa osoba miała nad nim kontrolę. Aby ten przepis zafunkcjonował, to ta osoba dorosła musiała by być pieszym w momencie przekraczania przejścia (czyli zejść z roweru jeśli na nim się poruszała) i dziecko albo prowadzi rower albo jedzie z prędkością owego pieszego opiekuna.

                      > Kierowca, który potraci rowerzystę tam gdzie nie ma przejazdu nie wytłumaczy si
                      > ę że myślał że tam jest tylko zebra.
                      > Przed zebrą ma się dokładnie tak samo zachować jak przez przejazdem.

                      Kompletne bzdury piszesz. Co do wymiaru sprawiedliwości, to zadziała mechanizm feudalny:
                      najpierw ustalanie który z nich jest policjantem, prawnikiem lub ma takowego w rodzinie lub w gronie znajomych a potem który z nich w tej hierarchii jest wyżej. Dopiero potem będzie pisane opowiadanie uzasadniające, że ten z wyższej hierarchii był niewinny.
                      • Gość: benek Rower jest wielce OK IP: *.e-wro.net.pl 02.11.11, 17:41
                        > Tak dawno wiekszej głupoty nie było na tym forum.

                        Dlatego trzeba było WC zmyć głowę :)
                      • Gość: benek Kiedy kierowcy chcą aby jechać po zebrze? IP: *.e-wro.net.pl 02.11.11, 18:40
                        > Nie piszę o tych rowerzystach mających status pieszych ani o miejscach ze znaki
                        > em A24 lecz o sytuacjach klarownych aż do bólu, że rowerzysta włącza się do ruc
                        > hu (tylko debile o tym nie wiedzą, że się włączają, bo oni tylko na drugą stron
                        > ę przejeżdżają).
                        >
                        > A tak na marginesie ten punkt który podałeś:
                        > Art. 2.
                        > Użyte w ustawie określenia oznaczają:
                        > ...
                        > 18. pieszy - osobę znajdującą się poza pojazdem na drodze i niewykonującą na ni
                        > ej robót lub czynności przewidzianych odrębnymi przepisami; za pieszego uważa s
                        > ię również osobę prowadzącą, ciągnącą lub pchającą rower, motorower, motocykl,
                        > wózek dziecięcy, podręczny lub inwalidzki, osobę poruszającą się w wózku inwali
                        > dzkim, a także osobę w wieku do 10 lat kierującą rowerem pod opieką osoby doros
                        > łej;
                        >

                        >
                        > Jeśli dziecko wjedzie na przejście (bez przejazdu dla rowerów) to formalnie tra
                        > ci ten status, bo w tym momencie nie było pod opieką osoby dorosłej. Bo pod opi
                        > eką było by wtedy, gdyby owa osoba miała nad nim kontrolę. Aby ten przepis zafu
                        > nkcjonował, to ta osoba dorosła musiała by być pieszym w momencie przekraczania
                        > przejścia (czyli zejść z roweru jeśli na nim się poruszała) i dziecko albo pro
                        > wadzi rower albo jedzie z prędkością owego pieszego opiekuna.

                        Zauważyłeś pierwszą z ważnych dziur naszego PoRD.
                        Ponieważ ten przepis rożnie ludzie interpretują należy przyjąć interpretację najbardziej chroniącą niechronionych uczestników ruchu.
                        Skoro jak piszesz trudno ustalić prędkość z jaką ma dziecko jechać aby było jeszcze pod kontrolą opiekuna, należy uznać że jest pod kontrola zawsze gdy obok niego jedzie na rowerze opiekun.
                        Z pewnością nie byłby pod kontrola gdyby 10-latek jechał przez przejście z prędkością 15-20 km a mamusia goniła za nim piechotą.

                        Piszesz, że wielu rowerzystów nie wie, że się włącza do ruchu w okolicy przejścia .
                        Pełna zgoda, ale nie zmienia to faktu że wolno im się tam włączać.
                        Skoro kierowcy tak dokładnie są szkoleni co to jest włączanie iw wiedzą ze najczęściej rowerzyści włączają się do ruchu w okolicy przejścia to przez zebrą powinni zwracać uwagę nie tylko na pieszych ale i na rowerzystów tak samo jak przy przejazdach.
                        Tak naprawdę przejazd rowerowy niczym się nie rożni od przejścia.
                        To tylko wygoda dla pieszych i rowerzystów , że jest separowany ruch pieszych i rowerów.

                        Z puntu widzenia kierowcy pędzącego z prędkością 50 km/h, nie widzi on z odległości 30-50 m jakie jest malowanie na jezdni.
                        Z tej odległości nie widzi on czy przed przejściem stoi znak D6 czy D6a.
                        Czyli do ostatniej chwili kierowca nie wie do czego się zbliża i po czym jedzie.
                        Gdyby go nagle zatrzymać na przejedzie i pokazać przerywaną linię to nie wiedziałby czy to linia P11 czy linia warunkowego zatrzymania.

                        Gdyby każdego kierowcę zatrzymać daleko od przejazdu i spytać czym się te linie różnią to praktycznie żaden nie umiałby odpowiedzieć.
                        Mimo skończenie kursu na PJ.
                        Po co kierowcy wiedzieć jak się oznacza przejazdy skoro on i tak zlewa rowerzystów ?
                        Są sytuacje gdy kierowcy wymuszają pierwszeństwo na przejedzie z czystej złośliwości aby pokazać rowerzyście ze przez przejście rower się przeprowadza.

                        Pytałem taksówkarzy wrocławskich czy wiedza jak się oznacza ddr i nie wiedzieli.
                        Jak zatem ma to wiedzieć sporadycznie odwiedzający Wrocław ?
                        "wsioch".
                        Są błędy w szkoleniu w WORDach więc nie ma się co czepiać ze rowerzyści nie znają PoRD na pamięć czy choćby w stopniu dobrym.

                        Zatem skoro przejazdy są praktycznie tak samo oznaczone jak przejścia to błędem byłoby dociekać niuansów na temat włączania czy statusu opiekuna młodocianego rowerzysty.Trzeba pamiętać, że w okolicy przejścia może się pojawić rowerzysta.
                        Wynika to z tego ze dziesiątki tysięcy rowerzysto poruszają się po chodnikach bo zostali przegonieni przez kierowców z jezdni.
                        Gdyby jeździli po jezdni, nie jeździli by po przejściach, chodnikach i przejazdach.
                        Ty wskazujesz niuanse PoRD a przecież nasze PoRD w sprawach kardynalnych jest nieczytelne.
                        Dam przykład. Praktycznie wszystkie przejazdy rowerowe są nielegalne bo nie są na przedłużeniu dróg dla rowerów, a na przedłużeniu cylkochodników noszących w jednych przepisach nazwę ddrip a w innych ddpir.
                        Nie wiadomo zatem do jakich sytuacji należy stosować art 27 (ustępowanie rowerzystom przy skręcaniu) .
                        teoretycznie kierowca mógłby się wykpić ze nie udzielił pierwszeństwa bo rowerzysta nie jechał droga dla rowerów.

                        Zatem jak widać nie wszystko zostało opisane w PoRD dlatego jak kierowca tam potrąci pieszego czy rowerzystę to i tak ma przekitrane.
                        Rowerzyście wolno wtargnąć na przejazd a pieszemu na przejście nie.
                        Mimo tego ze mu nie wolno spróbuj potracić pieszego na przejściu.

                        To że rowerzyście czy pieszemu czegoś nie wolno nie znaczy, że można ich zabić w rejonie przejścia.
                        Kierowca ma powiedziane jak ma się zachować zbliżając się do przejścia.
                        Te zobowiązania mają mu ułatwić obserwację oraz umożliwić zahamowanie.
                        Nie ma tłumaczenia że nie widziałem lub za szybko jechałem aby zahamować.
                        Przejścia są oznaczone na 3 sposoby:
                        rejon skrzyżowań,
                        oznakowanie poziome,
                        oznakowanie pionowe.

                        Gdyby zachowanie rowerzystów w rejonie przejś/przejazdów znacznie się różniło od zachowania pieszych, to zmieniono by znaki aby D6 (przejście) i D6a (przejcie +przejazd) znacznie się różniły.

                        Skoro przepis mówiący jak ma się zachować kierowca przed znakiem D6 i przed znakiem D6a jest taki sam, to czy jest różnica czy rowerzysta w okolicy przejścia pojawi się na liniach P10 (zebra) czy P11 (przejazd) ?
                        Czy jak kierowca widzi linię P14 przed linią P10 to wie czy to przejazd czy nie ?
                        Otóż nie.
                        Jeszcze jak przejazd jest pomalowany na czerwono to coś do kierowców dociera.
                        Widać to po tym jak kierowcy stają na przejazdach w kolejce na przejazd przez skrzyżowanie.
                        Wtedy jak się walnie ręką w maskę to mówią, że przecież można przejechać po zebrze.
                        Wtedy jazda rowerem po przejściu im nie przeszkadza,
                      • Gość: benek Rower jest wielce OK IP: *.e-wro.net.pl 02.11.11, 18:44
                        >Co do wymiaru sprawiedliwości, to zadziała mechanizm
                        > feudalny:
                        > najpierw ustalanie który z nich jest policjantem, prawnikiem lub ma takowego w
                        > rodzinie lub w gronie znajomych a potem który z nich w tej hierarchii jest wyże
                        > j. Dopiero potem będzie pisane opowiadanie uzasadniające, że ten z wyższej hier
                        > archii był niewinny.


                        Tu można się z tobą zgodzić ale w przypadku śmierci przekazuje się dochodzenie do jednostki spoza małomiasteczowego układu.






                    • bellassij Beniu, odstosunkuj się łaskawie ode mnie 02.11.11, 10:37
                      i nie sądź wszystkich swoją miarą :)
                      • Gość: benek Rower jest wielce OK IP: *.e-wro.net.pl 02.11.11, 17:18
                        > i nie sądź wszystkich swoją miarą :)
                        Ja ciebie nie sądzę.
                        Pamiętam tylko że userzy mieli do ciebie pretensje za twoje wpisy i uznawali że ty i bella to jedna osoba.
                        Jak chcesz mogę zwracać uwagę na twoje bieżące wpisy albo przejrzeć stare i powiedzieć ci czy jesteś cyklofobem czy nie.
                        Wolałbym jednak tego nie robić a reagować na bieżąco na twoje wpisy pisząc wprost czy się z nimi zgadzam czynie.
                        Nie ma sensy cię szufladkować bo są tu tacy co jednej wersji swego klona nakazują pisać bardziej stonowane wypowiedzi.
                        Zatem łatwo się pomylić w ustalaniu np czy ty jesteś klonem belli.
                        Mnie mało obchodzi czy rozmawiam z piątym czy z trzecim klonem.
                        Polemizuję z dziwnymi poglądami a nie z dziwnymi ludźmi.

                        Ty masz dziwnego nicka i już tym prowokujesz ludzi.
                        Czy twój nick odnosi się do forumowego trolla belli ?
                        Czy masz z nim na pieńku ?
                        Czy jesteś bellą ?








                        • bellassij brawo, benek! 02.11.11, 17:41
                          2 lata zajęło Ci wydedukowanie, że mój nick powstał w opozycji do trolla Belli, która zresztą coraz rzadziej raczy nas swymi głupstwami. Userzy? No tak, było ich dwóch, w porywach trzech: Ty, czechofil i niejaki taka_prawda...
                          • Gość: benek Rower jest wielce OK IP: *.e-wro.net.pl 02.11.11, 19:10
                            > 2 lata zajęło Ci wydedukowanie, że mój nick powstał w opozycji do trolla Belli,

                            Ależ ja to ekdyś wiedziałem ale kila meisiecy yemu maileś kilka kontrowersyjnych wypowiedzi po ktorych atakowano cie jak belle.
                            Ponieważ bella wprowadził wtedy klona który nie był tak zapiekłym cyklofobem a tylko potakiwał belli, to zgłupiałem kto jest kto.
                            Powtarzam zatem przestałem sie zastanawiać czy jesteś w opozycji do belli bo za mało mu docinaleś.
                            Ja nie popieram osobistych ataków personalnych, bo trolla czy cyklofoba tak nie przegonisz.
                            Bella tyle głupstw pisał że nie trzeba mu (raczej jej bo to chyba baba z Krzyków) ciągle przypominać ze jest idiota.Wystarczy pisać że napisał kolejny idiotyzm.
                            To lepiej dociera do czytających bo przecież dla cymbała belli nikt by nie tracił tylu godzin na przepychanki.
                            Samego belle też by nie było warto sztorcować gdyby nie to że bellopodobne poglądy szerzą się u innych.



                            > która zresztą coraz rzadziej raczy nas swymi głupstwami.
                            To prawda .Przegadywałem ją godzinami aby wypalił się w niej jad (ze zmęczenia) i chyba się udało.
                            Może rozbiła auto i zarabia an następne ?
                            Ale baby są zjadliwe i mściwe.
                            Kiedyś policja przypisała winę belli za potracenie rowerzysty z czym się przez lata nie mogła pogodzić a rysa na lakierze została i przypominała.
                            Zatem postanowiła odreagowywać przez krucjatę antyrowerową.
                            A może bella rozbiła auto i przesiadła się na rower po czym zweryfikowała swoje poglądy ?




                            >Userzy? No tak, było
                            > ich dwóch, w porywach trzech: Ty, czechofil i niejaki taka_prawda...
                            Nie pamiętam.
                            Jeśli dołączyłem do nich to sadziłem że cie lepiej poznali.
                            Jeśli piszesz że ty to nie bella to nie będę tego sprawdzał bo nie lubię szpiegować ludzi.
                            Ciesze się że nie byłem odosobniony w zamęczeniu belli.
                            Wspólnymi silami udało się zakarmić trolla.
                            Jednak czy bella nie zmieniał płci na Gustlik ?
                            • zetkaf Re: Rower jest wielce OK 02.11.11, 22:36
                              > Ponieważ bella wprowadził wtedy klona
                              I co, klony cię atakują? Jakiś spisek globalny?
                              Atakują klony
                              Będą nas miliony
                              [...]
                              Miliard takich samych ludzi, ale jeden muzg,
                              [...]
                              Wszyscy dzisiaj wyglądają świetnie, tak jak ja
                              Tłumy klonów równym rokiem przemierzają świat.
                              [...]
                              Już nie będzie terroryzmy, wojen, zła
                              Wszyscy przecież muszą myśleć tak jak brat i ja

                              > to zgłupiałem kto jest kto.
                              może pora wreszcie zmądrzeć?

                              > To prawda .Przegadywałem ją godzinami aby wypalił się w niej jad (ze zmęczenia)
                              > i chyba się udało.
                              Tak, udało się... jej, zarazić cię ;)

                              > Ale baby są zjadliwe i mściwe.
                              I wzywają policję, jak się je próbuje potrącić. A nie, to się mieści w definicji słowa "mściwe" ;)

                              > Jednak czy bella nie zmieniał płci na Gustlik ?
                              Atakują klony,
                              będą nas miliony ;)
                  • Gość: benek Pozdrowerawiam IP: *.e-wro.net.pl 03.11.11, 13:07
                    > Aleś zacietrzewiony z tym podejściem: pierwszeństwo jest najważniejsze,
                    Masz co do tego wątpliwości ?
                    Potrzebujesz liczb ile wypadków było z powodu nie ustąpienia pierwszeństwa?


                    > oraz ws
                    > zyscy są ślepi co mają inne zadnie niż ty .

                    Nie ślepi są ci co na prostej drodze i to po zatrzymaniu, grożą że potrącą.
                    To jedyne wytłumaczenie i nie sądzę, że chcą zabić z premedytacją.
                    Udawana ślepota nie chroni przed więzieniem.


                    > Według tego podejścia już kilku row
                    > erzystów mogłem walnąć autem lub wjechać tak aby na mnie się wywalili, być może
                    > kilku posłać do piachu.

                    Też mogłem wjechać ale staram się tego nie robić.
                    Ustępuję rowerzystom nawet wtedy gdy mam pierwszeństwo.
                    Nauczyłem się tego na zachodzie.



                    >Bo wymuszali pierwszeństwo na przejściu dla pieszych b
                    > ez przejazdu i jako kierujący pojazdem wjeżdżającym na jezdnię byli włączającym
                    > i się do ruchu. Pewnie ślepi byli, że nie widzieli pojazdu który miał pierwszeń
                    Rowerzysta na przejściu nie jest włączającym się do ruchu.W tym miejscu nie można się włączać do ruchu.


                    Art 47.4
                    Kierujący pojazdem zbliżający się do miejsca oznaczonego znakiem D-6, D-6a albo D-6b jest obowiązany zmniejszyć prędkość tak, aby nie narazić na niebezpieczeństwo pieszych lub rowerzystów znajdujących się w tych miejscach lub na nie wchodzących lub wjeżdżających.

                    Z tego wynika ze nie wolno narazić na niebezpieczeństwo rowerzysty wjeżdżającego na pasy.
                    I choć rowerzysta często tego nie powinien robić to jednak w rejonie przejścia lub przejazdu jest chroniony prawem.
                    Kierowcy tego nie wiedzą i myślą że jak potrącą rowerzystę na zebrze to nie będą odpowiadać karnie.
                    Zebra od przejazdu różni się tylko długością kreski ( P14 a P11) .
                    Oba są w tym samym miejscu więc kierowca nie musi dwa razy hamować.
                    Kierowcy wszystko jedno czy hamuje przed D6, D6A, czy D6b.
                    Niezależnie jaki znak stoi kierowca ma zawsze zwolnić do takiej prędkości aby mógł zahamować bez szkody dla pieszego lub rowerzysty.
                    Nie ma tłumaczenia, że jechałem za szybko i nie wyhamowałem bo nie mogłem.
                    Pieszy lub rowerzysta musieliby z dużą prędkością wtargnąć .
                    A kiedy pakują się pod koła ?
                    Kiedy nie widzą auta.
                    A kiedy nie widzą ?
                    Gdy kierowca nie zwolnił tak jak ma nakazane w przepisach.
            • zetkaf Re: Dodałbym jeszcze parę. 01.11.11, 22:22
              > cZYLI ZWALNIANIA ALBY wc BYŁO ŁATWIEJ WYMUSZAC PEIRSZEŃSTWO.
              Nie, aby łatwiej mu było was przepuścić.

              > RACJA. ODPOWIADAM PO CHAMSKU NA PROWOKCYJNE POSTY.
              > Co innego można zrobić ?
              Być kulturalnym?

              > Logiki w tym co WC zrobił nie ma , a reszta nie jest tematem wątku.
              Cóż, w PoRD nie wpisano logiki, liczy się więc tylko prawo...
      • Gość: benek Re: Dodałbym jeszcze parę. IP: *.e-wro.net.pl 31.10.11, 20:24
        > 1. Czy zakup dwóch lampek przekracza wasze zdolności finansowe, czy też nie kup
        > ujecie ich i nie montujecie z innych powodów ?
        > 2. Dlaczego nie korzystacie ze ścieżek rowerowych i kontrpasów, jadąc równolegl
        > e do nich chodnikami albo jezdnią ?
        > 3. Czy nienawiść do ludzi korzystających z samochodów, prezentowaną np. na tym
        > forum, macie wrodzoną czy nabytą ?

        Słyszałem, że jesteś psychiatrą.
        Czy trudno idiocie zrobić dyplom na uczelni medycznej ?
        Zawsze myślałem, że trudno lub niemożliwe, a to by znaczyło ze można zgłupieć zaraz po studiach.
        Czy twoi koledzy psychiatrzy wszyscy są normalni?
        Czy problemy psychiczne pacjentów mają wpływ na stan psychiki lekarza ?
        Czy specjalizację wybrałeś aby sobie samemu pomagać?
        Czy ty częściej pomagasz czy szkodzisz swoim pacjentom?
        Czy twoja praca jest tak stresująca, że sam musisz prosić o pomoc kolegów po fachu ?
        Czy twój sposób patrzenia na świat zmienił się po kupnie samochodu ?

        Czy wielu ludzi cię nienawidzi ?
        Czy ty wielu nienawidzisz ?
        Czy byłbyś w stanie funkcjonować bez auta ?
        Czy gdybyś odstawił auto na 2-3 lata zdołałbyś odzyskać równowagę ?
        Czy pisanie idiotyzmów jest elementem kuracji ?
        Myślałem że to pogłębia twój stan ale pewnie wiesz lepiej co ci służy, wszak jesteś specjalistą.
        Natomiast o rowerach nie wiesz nic i nie staraj się tego zrozumieć.
        Jesteś na nie,czyli zamknięty na argumenty, i trzeba być idiotą aby liczyć że można cię z tego stanu wyprowadzić.

        Od lat na tym forum mieszają cię z błotem.
        Nigdy nie miałem czasu i ochoty zagłębiać się w powody takiego traktowania.
        Jednak od tygodnia zwracam uwagę na twoje wpisy i dochodzę do wniosku, że ludzie mają powody alby cię nie lubić.
        Nie wykluczone, że nazywanie cię idiotą jest jedyną obroną przed tobą.

        Z tego co napisałem wynika, że nie powinno się dawać tobie sprowokować, a niewykluczone że obrażanie ciebie jakiś pozytywny skutek przynosi.
        Może ciebie to po prostu rajcuje i zaspokaja twoje potrzeby.
        Być może dołączę do grona osób, które cię obrażają.
        Może zostawię to im, bo nie wiem czy obrażanie ciebie pomaga ci czy szkodzi..
        Jednak merytoryczna dyskusja z tobą to strata czasu.
        Ten czas wykorzystam do rozmów z osobami, które chcą coś zrozumieć.


        • kklement Re: Dodałbym jeszcze parę. 31.10.11, 23:07
          Ćpałeś coś dzisiaj ? Bo z reguły jak się miotasz na Forum to mimo wszystko jest w tym jakiś logiczny ciąg, choć z punktu widzenia chamowatego fanatyka. A tu puściłeś pawia, że się tak obrazowo wyrażę.
          My w branży mówimy czasem, że się pacjent sam zdiagnozował - nie w sensie że wyczytał co mu dolega, ale że objawy swoich dolegliwości podaje jak na tacy, pięknie wyeksponowane jak w podręczniku. I tak właśnie jest z tobą, benuś. Próbujesz zgrywać rzeczowego i chłodnego, ale raz na jakiś czas maska opada i obnaża twoje prawdziwe oblicze. Dla ciebie rower to nie pojazd, ale bejzbol do walenia po głowach tych wszystkich, którzy nie podzielają twojego fanatyzmu. To swego rodzaju "antysamochód". Gryzmoląc i trollując na forum nie dzielisz się swoimi przemyśleniami, nawet nie dyskutujesz. Ty prowadzisz swój dżihad przeciwko - jak ty to nazywasz - "blachosmrodom".
          Skąd ta idee fixe ? Potrącił cię kiedyś samochód ? Przejechano ci babcię ? Molestował cię taksówkarz ? Może ukochanego pieska albo kotka sąsiad rozjechał pod domem ? Może zamiast pluć jadem i pianą z pyska opowiedz o swojej traumie, ulży i tobie ... i forum. No, śmiało. Czas na coming out, benuś.
          • na100procent kklement - Krzysztof A. Klementowski, psychiatra 01.11.11, 00:05
            lek. med. kklementowski ignoruje swoją własną autodiagnozę
          • Gość: benek Re: Dodałbym jeszcze parę. IP: *.e-wro.net.pl 01.11.11, 10:58
            > Ćpałeś coś dzisiaj ?
            Nie używam goowna, nei jestem psychiatra i nie muszę odreagowywać.
            Potrafię rozpoznać co jest goownem i kto ma odchylenia bez studiowania psychiatrii.


            > Bo z reguły jak się miotasz na Forum
            Nigdy ci nie pisałem ze jesteś popaprany (przyznaj to) choć często przyznawałem rację ze coś jest na rzeczy gdy pisali żeś idiota



            >to mimo wszystko jest
            > w tym jakiś logiczny ciąg, choć z punktu widzenia chamowatego fanatyka.
            Jeszcze nie wiesz jak potrafię być chamowaty gdy spotkam chama.

            > A tu p
            > uściłeś pawia, że się tak obrazowo wyrażę.
            Nie rusza mnie to.
            Napisałem co o tobie sądzę i nie zdziwi mnie że zaczniesz mnie obrażać.
            Taki po prostu jesteś.




            > My w branży mówimy czasem, że się pacjent sam zdiagnozował - nie w sensie że wy
            > czytał co mu dolega, ale że objawy swoich dolegliwości podaje jak na tacy,
            Mało mnie interesuje co mówicie w branży.
            Skoro psychiatra może tak przesiąknąć problemami swoich pacjentów to znaczy że należy się od psychiatrów trzymać z daleka aby nie przejąć czegoś od nich.

            Ja nie jestem psychologiem ale wiem że ty nienawidzisz ludzi.
            A skoro tak to wybrałeś zły zawód.





            pięk
            > nie wyeksponowane jak w podręczniku. I tak właśnie jest z tobą, benuś.
            Dzięki za diagnozę.
            Ale jesteśmy na forum a nie w twoim szpitalu gdzie masz władze nad ludźmi.
            Tu userzy nazywają cię trollem i idiotą.
            Wczoraj dołączyłem do ich grona po przeczytaniu twego kolejnego postu przesyconego nienawiścią do ludzi na rowerach.



            >Próbujes
            > z zgrywać rzeczowego i chłodnego, ale raz na jakiś czas maska opada i obnaża tw
            > oje prawdziwe oblicze.
            Tu się z toba zgodzę.Jestem chłodnym , opanowanym człowiekiem, ale każdy ma granice tolerancji.
            Gdy mnie ktoś wkurzy swoim chamstwem zwykle walę w pysk.
            Mam z tym trochę problemów na policji ale zawsze udowadniam że zostałem sprowokowany i jeszcze nigdy nie odpowiadałem.
            Jak nie było internetu łatwiej się załatwiało sprawy z chamami bo był realny kontakt.
            Myślałem ze taka osoba jak ty nigdy mnie nie zdenerwuje i jak pisałem nigdy nie sprawdzałem czym dopiekłeś innym ze cie tak nienawidzą.
            Widocznie się starzeję bo chamstwo coraz bardziej mnie mierzi i daję mu odpór.
            Widzę że i tobie dopiekłem.
            No ale musisz o tym pamiętać jak dopieprzasz się do innych korzystając z anonimowości.

            >Dla ciebie rower to nie pojazd,
            Spadaj idioto


            > ale bejzbol do walenia p
            > o głowach tych wszystkich, którzy nie podzielają twojego fanatyzmu.
            Spadaj idioto .
            Zostań swoim pacjentem lub poproś o pomoc kolegów po fachu.

            > To swego ro
            > dzaju "antysamochód".
            Spadaj idioto.
            Jeśli coś eliminuje wady samochodu to nie musi być antysamochodem.




            > Gryzmoląc i trollując na forum nie dzielisz się swoimi pr
            > zemyśleniami, nawet nie dyskutujesz. Ty prowadzisz swój dżihad przeciwko - jak
            > ty to nazywasz - "blachosmrodom".
            Spadaj idioto.Nawet nie jesteś wstanie zrozumieć co czytasz.


            > Skąd ta idee fixe ? Potrącił cię kiedyś samochód ?
            Tak potrącił i to nie raz.
            Moja żonę też kilkukrotnie. Wielu moich kolegów w tym kolarzy profesjonalnych było poważnie rannych.
            Kilkukrotnie widziałem trupy rowerzystów na jezdni.
            Ale nie każdy kierowca jest idiotą i potencjalnym zabójcą.
            Ja np takim nie jestem i dlatego rezerwuję sobie prawo do oceny tych którym auto pomieszało w głowie.
            Zdarzało m się wielokrotnie wskazywać takich idiotów osobom które wiozłem i potem gdy mijałem rozwalone auta moi koledzy mówili ze jestem jasnowidzem.
            Szczególnie ci którzy widzieli więcej niż raz moje "prorocze naznaczenia".
            Żona widziała tego najwięcej więc często mnie prosi abym nie włączał aparatu bo mam wpływ na to co się zdarzy.
            Nie sądzę abym miał takie zdolności, to doświadczenie 400.000 km za kierownicą.
            Gdy pokazuję policjantom serię zdjęć z takich zdarzeń sprzed i po wypadku i to wszyscy mówią to samo co znajomi, że mam zdolność "przyciągania wypadków".
            Dzięki też zdolności przez całe życie nie miałem ani jednej stłuczki choć prowadzać firmę jeździłem autem po kilkanaście godzin dziennie.
            Będąc często zmęczonym, nie mając czasu na posprzątanie czy umycie auta przesiadałem się do zapasowego i jechałem dalej.
            Nigdy nie miałem problemu z rowerzystą który by mi wtargał .
            Jednak po tym co ostatnio widzę na drogach przestałem zachęcać znajomych do jazdy rowerem.
            Nie chcę mieć ich na sumieniu .Był czas gdy zabraniałem żonie jazdy rowerem.
            Auto to wspaniała rzecz. Najlepiej się nadaje do wożenia rowerów
            Właśnie idę umyć i pakować do neigo rowery.
            A ty sobie studiuj konstrukcję psychiczna adwersarzy i obrażaj ich po swojemu.
            Ty nie jesteś idiotą choć najczęściej tego słowa używają w kłótniach z tobą.
            Ty jesteś złym zgorzkniałym człowiekiem.
            To dziwne w twoim wieku.

            >Przejechano ci babcię ?
            ????

            > Mole
            > stował cię taksówkarz ?
            ????
            Jesteś złym człowiekiem. Nie sadzę aby to był skutek molestowania (choć niewykluczone)

            > Może ukochanego pieska albo kotka sąsiad rozjechał pod
            > domem ?
            Zdarzyło się ale nie był to sąsiad.


            > Może zamiast pluć jadem i pianą z pyska opowiedz o swojej traumie,
            Przyznaję ze byłem jadowity pod twoim adresem przepraszam.
            Ale to tylko dlatego ze nie mogłem ci dać w pysk :)


            > ulży
            > i tobie ... i forum.
            tak po kilku latach czytania twoich idiotycznych zaczepek musiałem sobie ulżyć.
            Czy pomogło nie wiem.
            Nie mi tylko Tobie.

            >No, śmiało. Czas na coming out, benuś.
            Nie znam angielskiego ale znam się na ludziach.
            Kończę bo jestem umówiony ze znajomymi na rowery a tobie i tak za dużo czasu poświeciłem.
            Zwykle cię zlewałem (bo wielu było którzy cię nazywali po imieniu) i być może tym razem popełniłem błąd że postanowiłem się z tobą "rozmówić".
            Być może to był stracony czas.

            Jeśli cię obraziłem to przepraszam, ale to tylko forma obrony przez złem tego świata.
            Musimy się z idiotyzmami nauczyć żyć. ale to nie znaczy, że musimy być bierni.
            Ludzie skrzywdzeni przez los też maj prawo żyć między nami.


            Zatem przepraszam klement i nie żyw urazy.
            Postaram się cię więcej nie obrażać.
            Szkoda, że tu nie ma Kill File.


            • zetkaf Re: Dodałbym jeszcze parę. 01.11.11, 13:17
              > Nie używam goowna, nei jestem psychiatra i nie muszę odreagowywać.
              No cóż, podstawą leczenie jest zrozumienie przez chorego, że musi się leczyć.

              > Potrafię rozpoznać co jest goownem i kto ma odchylenia bez studiowania psychiat
              > rii.
              My wiemy, że na wszystkim znasz się lepiej niż specjaliści z danej branży. Może kklement nam powie, jak się fachowo nazywa taki przerost ego?

              > Jeszcze nie wiesz jak potrafię być chamowaty gdy spotkam chama.
              Zaraz nam udowodnisz, że nawet Einstein się mylił, a nieskończone są trzy rzeczy. Z czego co do jednej wątpił ;)

              > Skoro psychiatra może tak przesiąknąć problemami swoich pacjentów to znaczy że
              > należy się od psychiatrów trzymać z daleka aby nie przejąć czegoś od nich.
              Kklement, czy to są typowe objawy negowania choroby jako obrony przed strachem przed nią?

              > Tu się z toba zgodzę.Jestem chłodnym , opanowanym człowiekiem, ale każdy ma gra
              > nice tolerancji.
              Taką maskę nosisz...

              > Mam z tym trochę problemów na policji
              no, a ciągle opowiadasz, że stoją po twojej stronie?

              > Widocznie się starzeję bo chamstwo coraz bardziej mnie mierzi i daję mu odpór.
              Ja już pisałem, że ty zawsze znajdziesz sobie powód, aby pokazać swe chamstwo. Kulturalny człowiek nie okazuje swoich gorszych stron, mimo iż, podobnie jak ty, ma po temu tysiące powodów... jak ktoś będzie szukał, to i św. Teresy znalazł by powody, by ją wyzwać i "dać odpór chamstwu".

              > >Dla ciebie rower to nie pojazd,
              > Spadaj idioto
              typowa reakcja agresywna, negacja niewygodnej rzeczywistości?

              > Tak potrącił i to nie raz.
              > Moja żonę też kilkukrotnie. Wielu moich kolegów w tym kolarzy profesjonalnych
              > było poważnie rannych.
              > Kilkukrotnie widziałem trupy rowerzystów na jezdni.
              I co powiedziała policja? Pewnie niedouczona była i zdarzyło im się orzec winę zabitych?

              > Ja np takim nie jestem i dlatego rezerwuję sobie prawo do oceny tych którym aut
              > o pomieszało w głowie.
              Ty w ogóle jesteś doskonały. Zwłaszcza jak wjeżdżasz na przejazd/przejście nie rozglądając się wcześniej. W ogóle z twoich wypowiedzi wynika, że jako kierowca popełniasz najbardziej elementarne błędy, za które uwala się początkujących kierowców. A śmiesz sobie rościć prawo do absolutnej mądrości i do swoich głupot starasz się nakłaniać innych...

              > Zdarzało m się wielokrotnie wskazywać takich idiotów osobom które wiozłem i pot
              > em gdy mijałem rozwalone auta moi koledzy mówili ze jestem jasnowidzem.
              > Szczególnie ci którzy widzieli więcej niż raz moje "prorocze naznaczenia".
              A ja widziałem, jak sprawcą niebezpiecznych sytuacji byli ludzie, którzy potem nie uczestniczyliby w wypadku - czyżby to kolejny taki przypadek?

              > Gdy pokazuję policjantom serię zdjęć z takich zdarzeń sprzed i po wypadku i t
              > o wszyscy mówią to samo co znajomi, że mam zdolność "przyciągania wypadków".
              Ooo, to właśnie...

              > Będąc często zmęczonym, nie mając czasu na posprzątanie czy umycie auta przesi
              > adałem się do zapasowego i jechałem dalej.
              I to nazywasz rozsądkiem doświadczonego kierowcy?
              • Gość: benek Re: Dodałbym jeszcze parę. IP: *.e-wro.net.pl 01.11.11, 20:03
                Ponieważ mało twój post mało wnosi do dyskusji a prowokacje były niewielkie , zrezygnuję z ciągnięcia dyskusji w tym podwątku niewiele mającym wspólnego z tematem łownym.
                Nie bardzo rozumiem dlaczego występujesz jako adwokat kklementa ale ponieważ nie zamierzam go atakować a najwyżej krótko i dobitnie charakteryzować tak jak to robią inni to nie będę z toba o nim rozmawiał z prostej przyczyny.
                Szkoda na to czasu a i czytających to mało obchodzi co o nim oboje sądzimy.
                Należy stosować się do regulaminu i nie prowadzic jałowych dyskusji nie na temat, a szczególnie atakowania użytkowników forum.
                Można sobie pozwolić wyśmiać czyjeś poglądy (jeśli są szokujące) ale nie zamierzam wyśmiewać w kółko kklementa nie wiedząc co takiego w jego życiu się stał ze stał się taki zgorzkniały a często wredny.
                Trolle szukają ciągle zwady ale to jest sprzeczne z netykietą i regulaminem forum.
                Jest takie powiedzenie : "nie karmić trolla".
                Chyba wiesz, że trolle lubią jak się ich wyzywa.
                Do ciebie prośba, nie ciągnij mało istotnych kwestii.
                Wiem, że lubisz dużo rozmawiać ale można porozmawiać o rzeczach ważnych.
                Warto rozmawiać aby coś zmieniać w naszym otoczeniu. Gadanie dla samego gadania to strata czasu.




                • katonzwybiorczej Re: Dodałbym jeszcze parę. 01.11.11, 20:33
                  TY, STÓJ TAM CICHO BENEK!
                  TEGO PANA ŻONA ZDRADZA, A TY MORDĘ WYDZIERASZ, BARANIE JEDEN!
                  • Gość: lukas_666 kklementa zdradza żona ? IP: *.xdsl.centertel.pl 02.11.11, 15:55
                    W sumie to się nie dziwię!
                    • Gość: benek Rower jest wielce Ok IP: *.e-wro.net.pl 02.11.11, 17:21


                      Nie kopcie kklementa . Piszcie na temat.
                      Mnie interesuje tylko to czy kklement pitoli bez sensu na tematy rowerowe lub samochodowe.
                • zetkaf Re: Dodałbym jeszcze parę. 01.11.11, 22:44
                  > Nie bardzo rozumiem dlaczego występujesz jako adwokat kklementa
                  nie, występuję jako adwokat racji, rozsądku i prawa. A że kklement, w przeciwieństwie do ciebie, je wykazuje, to jestem jego sprzymierzeńcem i twoim wrogiem.
                  I to, kto pisze, nie ma tu żadnego znaczenia - liczą się jedynie treści, które pisze.

                  > Można sobie pozwolić wyśmiać czyjeś poglądy (jeśli są szokujące) ale nie zamie
                  > rzam wyśmiewać w kółko kklementa nie wiedząc co takiego w jego życiu się stał z
                  > e stał się taki zgorzkniały a często wredny.
                  Jeśli jeszcze stosowałbyś się do netykiety, która zabrania pisać tego co powyżej (a zdaje się, regulamin wymaga stosowania się do netykiety).

                  > Do ciebie prośba, nie ciągnij mało istotnych kwestii.
                  Zauważyłem, że dla ciebie kultura to mało istotna kwestia.

                  > Warto rozmawiać aby coś zmieniać w naszym otoczeniu. Gadanie dla samego gadania
                  > to strata czasu.
                  Co z tego, jeśli otoczenie w postaci benka uparcie się nie chce zmienić i swe brednie powtarza?
            • kklement Re: Dodałbym jeszcze parę. 01.11.11, 17:11
              Dziękuję, nie mam więcej pytań. Jak dla mnie to jako dyskutant popełniłeś właśnie harakiri na wizji. Łatwiej niż się spodziewałem przyszło mi sprowokowanie Cię do ujawnienia tego, co naprawdę w głowie ci siedzi. I, och, efekty przeszły najśmielsze oczekiwania. Każdy kto w przyszłości będzie chciał udzielić Ci bolesnej riposty będzie mógł czerpać z twojej obfitej wypowiedzi pełnymi garściami. I wiesz co, wystarczą same cytaty :}
              Nic już nie będzie takie same, benek, nic już nie będzie...
              • na100procent kklement - Krzysztof A. Klementowski, psychiatra 01.11.11, 19:59
                uwaga! miejcie jasność jak wygląda poziom opieki medycznej w polsce!
                • Gość: natalia Re: kklement - Krzysztof A. Klementowski, psychia IP: *.play-internet.pl 01.11.11, 20:09
                  Ja pier...e lecz się debilu...
                  • Gość: benek Rower to jest świat IP: *.e-wro.net.pl 02.11.11, 19:12
                    > Ja pier...e lecz się debilu..

                    Koleżanko proszę nie wyrażać się tak jak kklement
                • czechofil Re: kklement - Krzysztof A. Klementowski, psychia 01.11.11, 21:05
                  na100procent napisała:

                  > uwaga! miejcie jasność jak wygląda poziom opieki medycznej w polsce!

                  Daleki jestem od ocen moralnych, ale człowiek, który przyznaje się publicznie, że jest lekarzem i komentując wypadek 12-letniego chłopca, który wbiegł pod auto pisze, że "selekcja naturalna działa", według mnie pomylił się z powołaniem. Panie doktorze, gdzie zasady, które wpajano panu na zajęciach z medycyny? Ja wiem, że jest to ciężka, stresująca praca, która wielu z pańskich kolegów doprowadza do alkoholizmu oraz innych chorób duszy, ale na Boga, nikt się do tego nie przyznaje publicznie! Jak można się cieszyć z czyjegoś wypadku, a do tego (będąc lekarzem) nie rozumieć, że nie każde 12-letnie dziecko ma jeszcze na tyle rozwiniętą wyobraźnię komunikacyjną, żeby umieć przewidzieć skutki swojego zachowania na drodze? Czy słyszał pan o czymś takim jak ADHD? Bo ja słyszałem i wiem np. że syn znajomych na tyle nie panował nad swoim ciałem, że rodzice odprowadzali go do szkoły jeszcze w gimnazjum. Wiem również, że nastały takie czasy, że dzieci otumanione grami komputerowymi nie umieją czasami odróżnić świata wirtualnego od rzeczywistości. Samochód na ekranie komputera krzywdy nie robi, ale w realu jak najbardziej. Czasami zdarzy się również, że chłopak w ferworze gry na boisku wbiegnie na jezdnię po uciekającą piłkę. Czy to znaczy, że nie trzeba się tym przejmować i te dzieci skazać na śmierć, bo 50 km/h w terenie zabudowanym to dla jaśnie pana doktora prędkość dobra dla muła albo żółwia?

                  Podobnie nie mogę zrozumieć pańskiej nienawiści do rowerzystów. Co wątek o rowerach, to musi pan zaznaczyć w nim swój ślad, zwykle wyrażając się o cyklistach w sposób pogardliwy, pełen niechęci, z wyraźnym zaznaczeniem, że rowerzyści nie są dla pana pełnoprawnymi użytkownikami dróg. Każąc im uciekać z jezdni przed tonażem pana samochodu wymaga pan jednak od nich spełniania wszystkich obowiązków zapisanych w PoRD (np. posiadanie oświetlenia), co pachnie już schizofrenią. Jeśli chce pan, żeby rowerzysta jeździł tylko po chodniku, niech pan traktuje go jak pieszego, inaczej powstaje poważny dysonans logiczny, rzecz w ruchu drogowym szczególnie niewskazana...

                  To tyle od trolla czechofila, który też jeździ autkiem, ale swój udział w ruchu drogowym widzi nie tylko przez pryzmat swojej osoby, ale także przez pryzmat innych uczestników tegoż ruchu...
                  • kklement Re: kklement - Krzysztof A. Klementowski, psychia 01.11.11, 23:07
                    Pierwszą część Twojej wypowiedzi pozostawię bez komentarza, szczególności o dzieciach (czy dwunastoletni gimnazjalista zasługuje na to samo miano dziecka co trzy- albo czterolatek ?) otumanionych grami komputerowymi do tego stopnia, że wpadnięcia pod samochód nie uważają za groźne dla zdrowia i życia.

                    Skupmy się na chodnikach i lampkach. Cóż, łopatologii chyba nie uniknę. Otóż rzecz jasna apeluję o wykorzystywanie ścieżek i chodników tam gdzie one są. Tak jak i ja to czynię, gdy wsiadam na rower. Tam gdzie rowerzysta nie ma alternatywy to trudno, nie można mieć do niego pretensji że jedzie jezdnią. Tak jest poza miastem, ale i w samym Wrocławiu w wielu miejscach. Np. obok mnie takim miejscem jest przedłużenie Królewieckiej - ul. Brodzka prowadząca do Praczy. W sobotę wieczorem widziałem faceta jadącego nią nie tylko bez świateł, ale nawet bez odblasków. A na Brodzkiej nie ma latarni. Aha, najwyraźniej pan był audiofilem, sądząc po konkretnych słuchawkach na uszach.
                    Lampki zresztą przydają się nie tylko na jezdni. Przez długi czas tego lata Królewiecka też była nieoświetlona, kuku mogło się przydarzyć i na DDR. Skwery, parki, skrzyżowania - w każdym z tych miejsc warto być widocznym.
                    Więc dlaczego tak bardzo wielu rowerzystów z tego nie korzysta ?

                    P.S. Wypowiedź o lampkach jest z punktu nie tylko kierowcy, ale i rowerzysty, który czasami nocą śmiga na rowerze.
                    • czechofil Re: kklement - Krzysztof A. Klementowski, psychia 02.11.11, 08:02
                      kklement napisał:

                      > Pierwszą część Twojej wypowiedzi pozostawię bez komentarza, szczególności o dzi
                      > eciach (czy dwunastoletni gimnazjalista zasługuje na to samo miano dziecka co t
                      > rzy- albo czterolatek ?) otumanionych grami komputerowymi do tego stopnia, że w
                      > padnięcia pod samochód nie uważają za groźne dla zdrowia i życia.

                      Wyobraź sobie, że pod samochód wpadają dzieci 12-letnie, 15-letnie (tak jak Twojemu koledze), a nawet ludzie dorośli. Chwila roztargnienia może zdarzyć się każdemu, poza tym piesi, którzy sami nigdy nie kierowali autem, nie są w stanie wyobrazić sobie, że są czasami dla kierowcy w pewnych okolicznościach prawie niewidoczni, podobnie trudno od nich wymagać, żeby wiedzieli, że samochód w miejscu nie zahamuje. Dlatego ustawodawca pod naciskiem specjalistów wymyślił, że mamy jeździć po mieście 50 km/h, a nie tyle, na ile pozwalają warunki na jezdni. Selekcja naturalna w społeczeństwach cywilizowanych jest w ten sposób ograniczana do minimum, choć, jak widać po Twoim przykładzie, są jednostki, które są jej gorącymi orędownikami...

                      > Skupmy się na chodnikach i lampkach. Cóż, łopatologii chyba nie uniknę. Otóż rz
                      > ecz jasna apeluję o wykorzystywanie ścieżek i chodników tam gdzie one są. Tak j
                      > ak i ja to czynię, gdy wsiadam na rower. Tam gdzie rowerzysta nie ma alternatyw
                      > y to trudno, nie można mieć do niego pretensji że jedzie jezdnią. Tak jest poza
                      > miastem, ale i w samym Wrocławiu w wielu miejscach. Np. obok mnie takim miejsc
                      > em jest przedłużenie Królewieckiej - ul. Brodzka prowadząca do Praczy. W sobotę
                      > wieczorem widziałem faceta jadącego nią nie tylko bez świateł, ale nawet bez o
                      > dblasków. A na Brodzkiej nie ma latarni. Aha, najwyraźniej pan był audiofilem,
                      > sądząc po konkretnych słuchawkach na uszach.
                      > Lampki zresztą przydają się nie tylko na jezdni. Przez długi czas tego lata Kró
                      > lewiecka też była nieoświetlona, kuku mogło się przydarzyć i na DDR. Skwery, pa
                      > rki, skrzyżowania - w każdym z tych miejsc warto być widocznym.
                      > Więc dlaczego tak bardzo wielu rowerzystów z tego nie korzysta ?

                      Benek o tym napisał już tyle, że naprawdę nie widzę sensu tego powtarzać. Ale skoro pytasz, więc cierpliwie odpowiem. Część rowerzystów (a nie wszyscy, jak wypisują tu niektórzy na forum) nie korzysta z oświetlenia, ponieważ:

                      a) oświetlenie w rowerach rzadko jest montowane fabrycznie
                      b) często się ono psuje, a nie każdy umie je naprawić
                      c) większość z rowerzystów nie wie, że musi je posiadać
                      d) niektórzy rowerzyści nie czują potrzeby posiadania oświetlenia, ponieważ zdecydowana większość wrocławskich ulic jest oświetlona przez lampy uliczne
                      e) do wypadków spowodowanych przez brak oświetlenia dochodzi niezmiernie rzadko (1,3% wypadków z udziałem rowerzystów, w tym większość poza miastem)
                      f) policja kompletnie (w moim mniemaniu) nie zwraca na ten problem uwagi

                      Podsumowując chciałbym Ci zwrócić uwagę, że nie jestem zwolennikiem jeżdżenia na rowerze bez oświetlenia (czego dawałem wyraz na tym forum wielokrotnie). Nie rozumiem jedynie, po co ciągle ten temat jest wałkowany na forum, skoro i tak to nic nie zmieni, a poza tym jak można czepiać się ciągle rowerzystów o rzecz naprawdę marginalną, kiedy samemu powoduje się zagrożenie na drodze przekraczając notorycznie dozwoloną prędkość? Problem braku oświetlenia u rowerzystów jest niczym w porównaniu z przestępstwami kierowców (o których na forum ledwie się wspomina) i tylko o to mi chodzi, o nic więcej...
                      • zetkaf Re: kklement - Krzysztof A. Klementowski, psychia 02.11.11, 08:29
                        > a) oświetlenie w rowerach rzadko jest montowane fabrycznie
                        a ciężko dokupić lampkę zewnętrzną? Zamontować większość z nich potrafi nawet kobieta...
                        ps. jakoś w krajach wysokozroweryzowanych nie mają tego problemu...

                        > b) często się ono psuje, a nie każdy umie je naprawić
                        tak mógłby się tłumaczyć każdy kierowca samochodu, któremu spali się żarówka...

                        > c) większość z rowerzystów nie wie, że musi je posiadać
                        znaczy co, większość rowerzystów jest debilami? To niech selekcja naturalna zadziała, z powodu debila na rowerze kierowca mają się wlec 20kmph, żeby ich nie rozjechać?

                        > d) niektórzy rowerzyści nie czują potrzeby posiadania oświetlenia, ponieważ zde
                        > cydowana większość wrocławskich ulic jest oświetlona przez lampy uliczne
                        niektórzy rowerzyści mają gdzieś przepisy, no chyba że nakazują coś samochodziarzom?

                        > e) do wypadków spowodowanych przez brak oświetlenia dochodzi niezmiernie rzadko
                        ale dochodzi. Gdyby nie rozsądek i doświadczenie kierowców, którzy mimo wszystko starają się nie rozjechać debila, mogłyby one stanowić większość.

                        > f) policja kompletnie (w moim mniemaniu) nie zwraca na ten problem uwagi
                        policja nie zwraca uwagi także na kierowców nie ustępujących pierwszeństwa na przejeździe czy przejściu, więc po co krzyczysz na ten temat?
                        (powyższe jest ironią na durny argument F, a nie nawoływaniem do rozjeżdżania ludzi na przejściach/przejazdach).

                        > rozumiem jedynie, po co ciągle ten temat jest wałkowany na forum,
                        argument równie durny jak F - bo czemu ciągle wałkujesz temat ustępowania pierwszeństwa rowerzystom, skoro to nic nie zmieni?

                        > aprawdę marginalną, kiedy samemu powoduje się zagrożenie na drodze przekraczają
                        > c notorycznie dozwoloną prędkość?
                        Bo jak cię wcześniej zauważę, to będę miał czas na reakcje nawet przy nadmiernej prędkości. A sam się na takim nie rozbiłem jadąc PRZEPISOWO.

                        > Problem braku oświetlenia u rowerzystów jest
                        > niczym w porównaniu z przestępstwami kierowców (o których na forum ledwie się w
                        > spomina) i tylko o to mi chodzi, o nic więcej...
                        I co, z tego powodu masz gdzieś obowiązki rowerzystów? A widzisz, wielu blachosmrodziarzy robią ten sam błąd co ty - patrzą tylko, co mają zrobić inni. Ale to wy macie pretensje do blachosmrodziarzy, że o swoich obowiązkach nie pamiętają. A nawet gdy pamiętają i proszą was, żebyście ułatwili im ustępowanie sobie (dając się zauważyć), to ich wyzywacie, bo przecież tylko "oni" mają uważać...
                        • bj32 Re: kklement - Krzysztof A. Klementowski, psychia 02.11.11, 10:21
                          "potrafi nawet kobieta..."
                          Zakładam, że przemawiają przez Ciebie emocje, nie szowinizm? Bo wiesz, kobiety potrafią również rąbać drwa na opał, chować kable pod tynk, kłaść gładź i gotować. A nie każdy mężczyzna by sobie z tym poradził:P

                          Co do reszty wypowiedzi - muszę się zgodzić. Właśnie dzisiaj mocno wiekowy obywatel [płci męskiej] na składaku omal we mnie nie wjechał. Na przystanku. Nie sprawdzałam, czy miał światła, bo starałam się zapanować nad chęcią wrzucenia go pod tramwaj...
                          • zetkaf Re: kklement - Krzysztof A. Klementowski, psychia 02.11.11, 22:23
                            > "potrafi nawet kobieta..."
                            > Zakładam, że przemawiają przez Ciebie emocje, nie szowinizm? Bo wiesz, kobiety
                            > potrafią również rąbać drwa na opał, chować kable pod tynk, kłaść gładź i gotow
                            > ać. A nie każdy mężczyzna by sobie z tym poradził:P
                            Ech, ja tu mu na jego szowinizmie próbuję zagrać, a ty pretensje ;)
                            PS. chodziło o typową kobietę, większość z nich jednak sobie nie radzi z wkręceniem śrubki.
                            A że duża część facetów zniewieściała ostatnimi czasy, to już insza inszość. Jak widać, niektórzy sobie też z tą śrubką nie radzą, a potem na forum to jako wytłumaczenie podają ;)
                          • Gość: benek Auta na chodniku,rowery na jezdnię, piesi na ddrip IP: *.e-wro.net.pl 03.11.11, 14:37
                            > Co do reszty wypowiedzi - muszę się zgodzić. Właśnie dzisiaj mocno wiekowy obyw
                            > atel [płci męskiej] na składaku omal we mnie nie wjechał. Na przystanku. Nie sp
                            > rawdzałam, czy miał światła, bo starałam się zapanować nad chęcią wrzucenia go
                            > pod tramwaj...

                            Ale jakie wnioski ?
                            Jest za mało ddr.
                            Gdyby kierowcy jeździli po chodnikach to myślisz, że byłoby bezpiecznie ?
                        • Gość: benek Rowerzysci wszędzie są tacy sami IP: *.e-wro.net.pl 03.11.11, 14:17
                          > > a) oświetlenie w rowerach rzadko jest montowane fabrycznie
                          > a ciężko dokupić lampkę zewnętrzną? Zamontować większość z nich potrafi nawet k
                          > obieta...
                          > ps. jakoś w krajach wysokozroweryzowanych nie mają tego problemu...

                          W krajach wysokozroweryzowanych jak zobaczyłem ilu rowerzystów jeździ bez lampek to zdziwiłem się dlaczego tam nie ma wypadków.
                          No ale opracowania statystyk policyjnych w Polsce dają wytłumaczenie.
                          brak lampek stanowi tylko 1,35 przyczyn wypadków.

                        • Gość: benek Masz reflektory a ściemniasz :) IP: *.e-wro.net.pl 03.11.11, 14:22
                          > > a) oświetlenie w rowerach rzadko jest montowane fabrycznie
                          > a ciężko dokupić lampkę zewnętrzną? Zamontować większość z nich potrafi nawet k
                          > obieta...
                          > ps. jakoś w krajach wysokozroweryzowanych nie mają tego problemu...

                          W krajach wysokozroweryzowanych jak zobaczyłem ilu rowerzystów jeździ bez lampek to zdziwiłem się dlaczego tam nie ma wypadków.
                          No ale opracowania statystyk policyjnych w Polsce dają wytłumaczenie.
                          brak lampek stanowi tylko 1,35 przyczyn wypadków.




                          > . A nawet gdy pamiętają i proszą was, żebyście ułatwili im ustępowanie sobie (d
                          > ając się zauważyć), to ich wyzywacie, bo przecież tylko "oni" mają uważać..
                          Nie ściemniaj zetkafie po zetkafowemu.Uważać czyli zachować ostrożność to mają wszyscy bo nakazuje to art 3 PoRD.
                          Natomiast w rejonie przejść i przejazdów kierowcy mają szczególnie uważać .Jeśli nie widzisz różnicy między SO a O to masz problem.


                      • Gość: benek Rozsław rowerowy Wrocław IP: *.e-wro.net.pl 03.11.11, 09:09
                        > Nie
                        > rozumiem jedynie, po co ciągle ten temat jest wałkowany na forum, skoro i tak t
                        > o nic nie zmieni, a poza tym jak można czepiać się ciągle rowerzystów o rzecz n
                        > aprawdę marginalną, kiedy samemu powoduje się zagrożenie na drodze przekraczają
                        > c notorycznie dozwoloną prędkość? Problem braku oświetlenia u rowerzystów jest
                        > niczym w porównaniu z przestępstwami kierowców (o których na forum ledwie się w
                        > spomina) i tylko o to mi chodzi, o nic więcej.

                        Gdyby rowerzyści zwalniali przed przejazdem to nie trzeba by obracać głowy bo zawsze by się ich zobaczyło kątem oka przy krawężniku.
                        Gdyby rowerzyści mieli laki to by się ich widziało z 400 m zamiast z 40 więc można by dłużej grzebać przy radiu.
                        Gdyby dynama rowerowe dawały prąd na postoju to byłoby super.
                        Gdyby rowerzyści stosowali się do PoRD i jeździli po poboczu to jezdnia byłaby tylko dla kierowców a świat stałby się piękny.


                    • Gość: benek Kolorowerowy świat IP: *.e-wro.net.pl 03.11.11, 08:58
                      > Skupmy się na chodnikach i lampkach. Cóż, łopatologii chyba nie uniknę. Otóż rz
                      > ecz jasna apeluję o wykorzystywanie ścieżek i chodników tam gdzie one są.

                      Chodniki są wszędzie. Czy zatem proponujesz zakaz jazdy rowerem po jezdni ?

                      > Tak j
                      > ak i ja to czynię, gdy wsiadam na rower.
                      Każdy kierowca wie ile durniów dostało PJ i dlatego często przenosi się z rowerem na chodnik.



                      >Tam gdzie rowerzysta nie ma alternatyw
                      > y to trudno, nie można mieć do niego pretensji że jedzie jezdnią
                      Buahahahahaha
                      Widać żeś rasowy kieroeca.




                      > Tak jest poza
                      > miastem, ale i w samym Wrocławiu w wielu miejscach. Np. obok mnie takim miejsc
                      > em jest przedłużenie Królewieckiej - ul. Brodzka prowadząca do Praczy. W sobotę
                      > wieczorem widziałem faceta jadącego nią nie tylko bez świateł, ale nawet bez o
                      > dblasków.
                      Ale w świecących gaciach z Lycry.


                      > A na Brodzkiej nie ma latarni.
                      A ruch zajebisty.Wszyscy kierowcy jadą do ośrodka pomocy społecznej albo szukają wjazdu na AOW.
                      A może tylko omijają bramki ?



                      >Aha, najwyraźniej pan był audiofilem,
                      > sądząc po konkretnych słuchawkach na uszach.
                      Zamontował sobie 600W wzmacniacz jak to robią kierowcy nieznoszący słuchawek ?
                      Na Brodzkiej nie ma też chodnika.
                      Przecież ten facet nie powinien się pojawić na jezdni.
                      Jezdnia jest dla ciebie.
                      On zgodnie z PoRD powinien jechać po trawie na poboczu.


                      > Lampki zresztą przydają się nie tylko na jezdni.
                      Toż piszę, że najważniejsze są podczas jazdy na poboczu.
                      Przecież każdy kierowca może chcieć zjechać na pobocze.

                      > Przez długi czas tego lata Kró
                      > lewiecka też była nieoświetlona, kuku mogło się przydarzyć i na DDR. Skwery, pa
                      > rki, skrzyżowania - w każdym z tych miejsc warto być widocznym.
                      Jechałem kiedyś bez światełka i wataha dzików wybiegła na drogę.
                      Pomyślałem że w tej sytuacji nie będę włączał lampki tylko przytrzymam mocniej kierownicę.


                      > Więc dlaczego tak bardzo wielu rowerzystów z tego nie korzysta ?
                      >
                      Z tego samego powodu dla którego wielu ludzi nie korzysta z roweru.
                      Z głupoty po prostu.
                      przecież wiadomo że we Wrocławiu pełno ulic bez latarni.W parkach latarnie nie wytrzymują pół roku.
                      Skrzyżowania są najgorzej oświetlonymi miejscami w mieście.
                      A skwery czyli miejsca zieleni są najczęściej wykorzystywane do nielegalnego parkowania i tam rzeczywiście można nieoświetlonego rowerzystę potrącić.





                      > P.S. Wypowiedź o lampkach jest z punktu nie tylko kierowcy, ale i rowerzysty, k
                      > tóry czasami nocą śmiga na rowerze.
                      Lamka to wspaniała rzecz.
                      Jak kierowca zabije to nie zrzucą winy na rowerzystę za brak lampki.
                      Szkoda, że piesi nie mają obowiązku nosić lampek.
                      Z pewnością liczba zabitych spadłaby o kilka tysięcy
                    • Gość: pogromca pomatolow przestań się kklement ośmieszać IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 13.11.11, 14:26
                      Czechofil zwrócił uwagę na bardzo ważną sprawę dotyczącą lekarza kklementa - brak empatii. Zapewne kklement nie nabrał jej w procesie socjalizacji - jak wiadomo jest to cecha, która musi być wykształcona w procesie dorastania, bo potem jest po rybach.

                      Mnie nie dziwi ten wątek o "selekcji naturalnej", bo przecież kklement lubował się w opowiadaniu w towarzystwie kawału "Ląduj dziadu", co nie kklement? Kto normalny opowiada takie dowcipy? Tylko prymitywny zjeb.

                      A teraz najważniejsze:
                      OSTRZEGA SIĘ WSZYSTKICH PACJENTÓW LEKARZY PSYCHIATRÓW O NIE KORZYSTANIE Z USŁUG TEGO NIEBEZPIECZNEGO OSOBNIKA.

                      PS. Powinieneś się chłopcze nad sobą zastanowić. Bo - zgodnie ze starym powiedzeniem - jeśli jedna osoba mówi ci, że jesteś świnią to można to zignorować, ale jeśli tych osób jest kilka to pora wyjść z chlewu.
                  • kklement Re: kklement - Krzysztof A. Klementowski, psychia 01.11.11, 23:21
                    P.S.
                    czechofil napisał:
                    > Podobnie nie mogę zrozumieć pańskiej nienawiści do rowerzystów. Co wątek o rowe
                    > rach, to musi pan zaznaczyć w nim swój ślad,

                    Otóż nie, nie w każdym. Np. w wątku wielkiego_czarownika nie napisałem ani jednego postu. Za To nie ma chyba na tym forum ANI JEDNEGO wątku o rowerzystach i rowerach, w którym nie byłoby Ciebie i benka. Na tym chyba polega fanatyzm, prawda ?
                    • czechofil Re: kklement - Krzysztof A. Klementowski, psychia 02.11.11, 07:13
                      > Otóż nie, nie w każdym. Np. w wątku wielkiego_czarownika nie napisałem ani jedn
                      > ego postu. Za To nie ma chyba na tym forum ANI JEDNEGO wątku o rowerzystach i r
                      > owerach, w którym nie byłoby Ciebie i benka. Na tym chyba polega fanatyzm, praw
                      > da ?

                      Dobrze, że użyłeś słowa "chyba", bo to świadczy, że nie masz jednak tej pewności. A ja Ci to potwierdzę, czyli że jednak we wszystkich wątkach rowerowych nie uczestniczę. Choć nie ukrywam, że bawi mnie prostowanie bzdur i obalanie infantylnych mitów na temat rowerzystów i zawsze gdy ujrzę nowy cyklofobiczny wątek, to zastanawiam się nad podjęciem dyskusji. Chce mi się jednak robić to coraz rzadziej, bo ileż razy można pisać to samo...?
                    • Gość: benek Kieirowcy najlepiej znają się na rowerach (ponoć) IP: *.e-wro.net.pl 03.11.11, 14:34
                      > > Podobnie nie mogę zrozumieć pańskiej nienawiści do rowerzystów. Co wątek
                      > o rowe
                      > > rach, to musi pan zaznaczyć w nim swój ślad,
                      >
                      > Otóż nie, nie w każdym. Np. w wątku wielkiego_czarownika nie napisałem ani jedn
                      > ego postu.
                      Jesteśmy ci wdzięczni.

                      >Za To nie ma chyba na tym forum ANI JEDNEGO wątku o rowerzystach i r
                      > owerach, w którym nie byłoby Ciebie i benka.
                      Po raz pierwszy muszę ci przyznać racje.
                      Mogę to robić bo nie udzielam się w innych wątkach np o psychiatrii.
                      udzielam się tylko w watkach rowerowych bo zabiera mi to za dużo czasu.
                      Tak dużo głupoty kierowcy w nich próbują przemycać, że jest bardzo czasochłonne wybijać im z głowy głupotę i uczyć PoRD i nie tylko.
                      Ale dlaczego ty odpuszczasz tak rzadko watki rowerowe to tak jak czechofil nie mogę zrozumieć.
                      Masz jakąś cyklofobię jak bella ?
                      Piszesz ze jeździsz rowerem ale wściekasz się na rowerzystów którzy nie dbają o własne bezpieczeństwo bo np zapominają lampek.
                      Niestety kierowcy mają też pretensje do innych kierowców .
                      Typowe zawołanie kierowców to : "jak jedziesz baranie " .
                      Wynika to chyba z tych samych pobudek.Wielu kierowców uważa że są najlepszymi kierowcami a reszta to patałachy i barany.



                      > Na tym chyba polega fanatyzm, praw
                      > da ?
                      nie am nic fanatycznego że rowerzyści piszą na tematy rowerowe. Jednak są tu kierowcy którzy Tylko czekają aż ktoś założy napastliwy wątek na rowerzystów.
                      Takie pyskowanie to jest fanatyzm.
                      To też jest do wytłumaczenia i ty jako psychiatra powinieneś wiedzieć co to jest autoholizm czyli uzależnienie od auta.

              • Gość: inninizwszyscy Re: Dodałbym jeszcze parę. IP: *.wroclaw.vectranet.pl 03.11.11, 09:38
                ale sie poswieciliscie, kruca szkoda a śmiesznie było a może i będzie ?
              • Gość: benek Rower jest wielce OK. Prowokatorzy won IP: *.e-wro.net.pl 03.11.11, 14:45
                > Dziękuję, nie mam więcej pytań. Jak dla mnie to jako dyskutant popełniłeś właśn
                > ie harakiri na wizji.
                A do kogo piszesz?
                Tak jak nie umiesz często zachować kultury na forum, tak nie umiesz się zastosować do regulaminu i netykiety i nie cytujesz do kogo odpowiadasz.

                >Łatwiej niż się spodziewałem przyszło mi sprowokowanie Ci
                > ę do ujawnienia tego, co naprawdę w głowie ci siedzi.
                Jakieś ogólniki.
                Pewnie piszesz do zetkafa.
                Co do prowokowania to wiem, że masz miano największego prowokatora na forum.


                >I, och, efekty przeszły n
                > ajśmielsze oczekiwania. Każdy kto w przyszłości będzie chciał udzielić Ci boles
                > nej riposty będzie mógł czerpać z twojej obfitej wypowiedzi pełnymi garściami.
                > I wiesz co, wystarczą same cytaty :}
                > Nic już nie będzie takie same, benek, nic już nie będzie
                O co ci ku**sie chodzi ?
                Nie masz o czym pisać ?


    • simon921 Re: Pare pytan do poruszajacych sie na rowerze 31.10.11, 16:53
      konstanty999 napisał:

      > 1. czy nie boicie sie o wlasne bezpieczenstwo? rower to jednak rzadkosc na drod
      > ze, ja bym sie bal jezdzic glownymi ulicami jak jest duzy ruch, a tym bardziej
      > slaba widocznosc (deszcz, zmrok, snieg itp)

      Pewnie, że się boję. Ale tak samo można mieć wypadek pieszo, czy jadąc autem - kwestia przyzwyczajenia. A na złe warunki dobre oświetlenie:)

      > 2. do tych pracujacych "umyslowo" (choc nie tylko), jak radzicie sobie z proble
      > mem higieny oraz dobrego ubioru? jadac na rowerze pare kilometrow do pracy, nie
      > dosc, ze masz szanse sie spocic, to jeszcze ubrudzic sobie nogawki od spodni i
      > tp

      Mam to szczęście, że mogę się umyć i przebrać w pracy.

      > 3. czy nie jestescie traktowani w sposob szczegolny przez wspolpracownikow? po
      > pracy na sluzbowym parkingu kazdy idzie do samochodu a wy wsiadacie na rower...

      Nie:P Jednego nawet przekonałem na dojazdy rowerem do pracy.

      > 4. jak radzicie sobie np. z podwozeniem dzieci do szkoly, przedszkola? dodatkow
      > o tutaj w sposob szczegolny powracamy do punktu 1 - bezpieczenstwo dzieci jest
      > jednak najwazniejsze

      Nie mam;) Kumpel wozi rowerem jak ładnie i ciepło w siodełku.

      > 5. jak radzicie sobie z zakupami? rezygnujecie z mozliwosci dokonania wiekszych
      > zakupow i udajecie sie codziennie lub co drugi dzien do sklepu osiedlowego? po
      > nadto, jak z zakupami np. kurtki, garnituru, kabiny do prysznica, kafelkow do l
      > azienki, sprzetu agd, rtv - w jaki sposob dokonujecie transportu? czy nie przes
      > zkadza Wam wowczas brak samochodu?

      Małe zakupy można, ale większość znanych mi rowerzystów w tym ja posiada też samochód.

      > 6. jakie sa glowne czynniki, ktore spowodowaly, ze regularnie poruszacie sie na
      > rowerze?
      > czy sa to oszczednosc czasu, pieniedzy, troska o wlasne zdrowie czy moze po pro
      > stu moda, poruszajacie sie na rowerze, chcac budowac okreslony wizerunek wlas
      > nej osoby?
      > (odwolanie do mlodosci, dobrego zdrowia, dobrej formy fizycznej, odwagi, troski
      > o srodowisko naturalne, nowoczesnosci i rownoczesnie niezaleznosci - rower z j
      > ednej strony odwoluje sie do trendow z europejskich stolic, z drugiej stanowi p
      > ewna ekstrawagancje w Polsce)

      Bo lubię, bo mam przewidywalny czas dojazdu (30 min., a auto i komunikacja to był przedział 15min do 2h rekordowo), bo nie ma gdzie parkować, a nie potrafię jak wielu kierowców zastawiać wszystkich trawników i chodników. No i lepsza pobudka rano;)
      >
      > mysle, ze pytan znalazloby sie wiecej, ale jesli pare osob odpowie mi konkretni
      > e na moje pytania, to moze lepiej zrozumiem psychike rowerzystow i pobudki nimi
      > kierujace
      >
      > pozdrawiam serdecznie
    • jureek Re: Pare pytan do poruszajacych sie na rowerze 31.10.11, 17:46
      konstanty999 napisał:

      > 1. czy nie boicie sie o wlasne bezpieczenstwo? rower to jednak rzadkosc na drod
      > ze, ja bym sie bal jezdzic glownymi ulicami jak jest duzy ruch, a tym bardziej
      > slaba widocznosc (deszcz, zmrok, snieg itp)

      W mieście nie jest tak źle. Przy najruchliwszych drogach są na ogół drogi rowerowe, poza tym rozwijane przez samochody prędkości nie są takie, jak poza miastem. Najbardziej boję się na szosach poza miastem. Z mojej wsi do miasta mam 10 km, czyli dystans na rower idealny, ale niestety muszę nadłożyć jeszcze 5 km, bo jazda najkrótszą droga, na której żadnemu z kierowców nie chce się zahamować i poczekać, aż będą warunki do wyprzedzenia rowerzysty, lecz wyprzedza mnie z prędkością nieraz powyżej setki i w odległości pół metra jest nie na moje nerwy.
      Żeby czuć się bezpieczniej trzeba też zadbać o swoją widoczność. Dobre oświetlenie, kamizelka odblaskowa. Trzeba też przewidywać. Kiedyś zdarzało mi się wracać ze spotkania klasowego w środku nocy 35 km na rowerze dość ruchliwą drogą. Gdy zdarzała się taka sytuacja, że na mojej wysokości miałby minąć się samochód jadący w tym samym kierunku co ja i samochód jadący z przeciwka, wolałem zsiąść z roweru i całkiem zejść z jezdni, bo zdawałem sobie sprawę, że kierowca oślepiony przez samochód jadący z przeciwka mógłby mnie nie zauważyć.

      > 2. do tych pracujacych "umyslowo" (choc nie tylko), jak radzicie sobie z proble
      > mem higieny oraz dobrego ubioru? jadac na rowerze pare kilometrow do pracy, nie
      > dosc, ze masz szanse sie spocic, to jeszcze ubrudzic sobie nogawki od spodni i
      > tp

      W pracy mogę się przebrać i wykąpać, ale na ogół nie ma takiej potrzeby, bo jadąc prędkością spacerową 15-20 kmh nie spocę się bardziej niż wchodząc po schodach na drugie piętro. Ty po każdym wejściu po schodach bierzesz prysznic? Czy może używasz tylko windy?

      > 3. czy nie jestescie traktowani w sposob szczegolny przez wspolpracownikow? po
      > pracy na sluzbowym parkingu kazdy idzie do samochodu a wy wsiadacie na rower...

      Ma to dla Ciebie jakieś znaczenie? Ja nie odczuwam jakiejś szczególnej potrzeby, żeby we wszystkim upodobnić się do większości.
      Zresztą w mojej firmie (duża sieciowa agencja reklamowa) i tak mało kto dojeżdża do pracy samochodem. Biuro mamy w centrum miasta, dobrze osiągalne komunikacją miejską, żadnych ciężkich skrzynek narzędziowych ze sobą wozić nie musimy, netbook nie waży wiele i zmieści się do plecaka, więc niejeden się zastanowi, czy jest sens płacić nie takie małe pieniądze za miejsce na firmowym parkingu, nie mówiąc już o innych kosztach.

      > 4. jak radzicie sobie np. z podwozeniem dzieci do szkoly, przedszkola? dodatkow
      > o tutaj w sposob szczegolny powracamy do punktu 1 - bezpieczenstwo dzieci jest
      > jednak najwazniejsze

      Dzieci już dawno wyrosły z wieku przedszkolnego, ale nigdy ich samochodem nie odwoziłem. Przedszkole było blisko domu i dzieci zaprowadzała tam żona na piechotę, a do szkoły dzieci chodziły same. Pierwsze 4 klasy piechotą, potem komunikacją miejską, a latem na rowerze.

      > 5. jak radzicie sobie z zakupami? rezygnujecie z mozliwosci dokonania wiekszych
      > zakupow i udajecie sie codziennie lub co drugi dzien do sklepu osiedlowego? po
      > nadto, jak z zakupami np. kurtki, garnituru, kabiny do prysznica, kafelkow do l
      > azienki, sprzetu agd, rtv - w jaki sposob dokonujecie transportu? czy nie przes
      > zkadza Wam wowczas brak samochodu?

      Jeśli robi się jakieś remonty, to rzeczywiście brak samochodu przeszkadza. Ale ileż można remontować? ;) Zakupy robię raz w tygodniu na rowerze, częściej tylko pieczywo i świeże warzywa, owoce i mięso. Sprzęty AGD kupuję w internecie z dostawa do domu (i tak samochód osobowy nie za bardzo się do transportu np. lodówki czy pralki nadaje), a jak trzeba kupić coś innego dużego czy ciężkiego, zawsze pozostaje wypożyczalnia.

      > 6. jakie sa glowne czynniki, ktore spowodowaly, ze regularnie poruszacie sie na
      > rowerze?
      > czy sa to oszczednosc czasu, pieniedzy, troska o wlasne zdrowie czy moze po pro
      > stu moda, poruszajacie sie na rowerze, chcac budowac okreslony wizerunek wlas
      > nej osoby?
      > (odwolanie do mlodosci, dobrego zdrowia, dobrej formy fizycznej, odwagi, troski
      > o srodowisko naturalne, nowoczesnosci i rownoczesnie niezaleznosci - rower z j
      > ednej strony odwoluje sie do trendow z europejskich stolic, z drugiej stanowi p
      > ewna ekstrawagancje w Polsce)

      Lepiej się czuję fizycznie, od czasu, gdy pozbyłem się samochodu czuję się wolny, nie muszę pilnować ubezpieczeń, przeglądów, wymian oleju, opon, napraw, nie muszę go pucować, martwić się, czy znajdę miejsce na zaparkowanie, no i oszczędzam sporo kasy.
      Jura
      • poinsencja Re: Pare pytan do poruszajacych sie na rowerze 31.10.11, 22:37
        Jurek:Nie darzę natomiast sympatią tych spośród nich, którzy narażają moje życie i zdrowie np. wyprzedzając mnie z dużą prędkością

        - Ja również nie darzę sympatią tych rowerzystów, którzy narażają moje zycie i zdrowie przejeżdżając z dziką prędkością obok mnie mijając na centymetr!
        • czechofil Re: Pare pytan do poruszajacych sie na rowerze 31.10.11, 22:52
          > - Ja również nie darzę sympatią tych rowerzystów, którzy narażają moje zycie i
          > zdrowie przejeżdżając z dziką prędkością obok mnie mijając na centymetr!

          Porównanie z dupy wyjęte. Po pierwsze piszesz bałwanie nie na temat, ponieważ pytanie brzmiało, dlaczego rowerzyści nienawidzą kierowców, a nie dlaczego piesi mają awersję do rowerzystów. Załóż sobie osobny wątek z tym problemem, choć osobiście bym tego nie popierał. Po drugie zaś nie próbuj nawet porównywać wyprzedzania pieszych przez rowerzystów (pewnie chodziło ci o chodnik, choć się w życiu, jako pieszy, z czymś takim nie spotkałem) z wyprzedzaniem rowerzystów przez kierowców. Nie ta skala i nie ten stopień zagrożenia. Zajrzyj do podręcznika fizyki dla pierwszej licealnej, bo nie chce mi się w nocy tego tłumaczyć...
          • kklement Re: Pare pytan do poruszajacych sie na rowerze 31.10.11, 23:18
            Po pierwsze - bądź łaskaw nie nazywać bałwanami ludzi, którzy tylko tym zgrzeszyli, że śmieli mieć inne zdanie niż jego czechofilska wysokość. Ja wiem, że czas świąteczny, spotkania z rodziną itp., ale postaraj się trzymać się reguł dyskusji właściwych forum, nie Twoich - tak przypuszczam, bo skądś ten wzorzec kultury osobistej wynieść musiałeś - imprez rodzinnych.

            Po drugie - turlać ze śmiechu mi się chce gdy TY POWOŁUJESZ SIĘ NA PRAWA FIZYKI ! Bo gdy wielokrotnie Ci pisałem o prawach fizyki i efektach ich działania w praktyce, gdy samochód wali w rowerzystę, Ty uporczywie próbowałeś mnie przekonać, że prawo o ruchu drogowym jest ważniejsze od tychże praw. A ja to interpretowałem następująco - jeśli iluś tam rowerzystów ma zginąć lub zostać kalekami w imię walki dwóch kółek z czterema, to trudno, nie ma rewolucji bez poświęceń. Czyż nie tak myśli nasz wielki myśliciel ?
            • czechofil Re: Pare pytan do poruszajacych sie na rowerze 01.11.11, 19:34
              kklement napisał:

              > Po pierwsze - bądź łaskaw nie nazywać bałwanami ludzi, którzy tylko tym zgrzesz
              > yli, że śmieli mieć inne zdanie niż jego czechofilska wysokość. Ja wiem, że cza
              > s świąteczny, spotkania z rodziną itp., ale postaraj się trzymać się reguł dysk
              > usji właściwych forum, nie Twoich - tak przypuszczam, bo skądś ten wzorzec kult
              > ury osobistej wynieść musiałeś - imprez rodzinnych.

              Mam bardzo proste zasady w dyskusji. Jeśli ktoś pisze nie na temat, a do tego są to bzdury, wtedy mu to komunikuję. I, zależnie od skali wypowiadanych bzdur, czasami określam tego kogoś według przyjętych norm obyczajowych. Cóż złego jest w tym, kiedy publicznie nazwie się bałwanem kogoś, kto nim w rzeczywistości jest...?

              > Po drugie - turlać ze śmiechu mi się chce gdy TY POWOŁUJESZ SIĘ NA PRAWA FIZYKI
              > ! Bo gdy wielokrotnie Ci pisałem o prawach fizyki i efektach ich działania w p
              > raktyce, gdy samochód wali w rowerzystę, Ty uporczywie próbowałeś mnie przekona
              > ć, że prawo o ruchu drogowym jest ważniejsze od tychże praw.

              Gdyby nie Prawo o Ruchu Drogowym, to tacy jak Ty stosowaliby prawa fizyki w sposób tak barbarzyński, że na drogi bezpiecznie można było wyjeżdżać tylko czołgami. Cywilizowane społeczeństwa dlatego wymyśliły prawo, żeby chronić słabszych przed bandytami. Na drogach też...
              • zetkaf Re: Pare pytan do poruszajacych sie na rowerze 01.11.11, 22:47
                > Mam bardzo proste zasady w dyskusji. Jeśli ktoś pisze nie na temat, a do tego s
                > ą to bzdury, wtedy mu to komunikuję.
                Ciekawe, bo jeszcze nie zauważyłem, żebyś to sobie komunikował.

                > Gdyby nie Prawo o Ruchu Drogowym, to tacy jak Ty stosowaliby prawa fizyki w spo
                > sób tak barbarzyński, że na drogi bezpiecznie można było wyjeżdżać tylko czołga
                > mi.
                I pomyśleć że mówi to ten, który chce odebrać wszystkie prawa pieszym, bo im łatwiej się zatrzymać...

                > Cywilizowane społeczeństwa dlatego wymyśliły prawo, żeby chronić słabszych
                > przed bandytami. Na drogach też...
                Ale to prawo w założeniach broni ich też przed własną głupotą. Problem w tym, że głupcy tego nie zauważają.
          • zetkaf Re: Pare pytan do poruszajacych sie na rowerze 01.11.11, 13:31
            > Porównanie z dupy wyjęte. Po pierwsze piszesz bałwanie nie na temat, ponieważ p
            > ytanie brzmiało, dlaczego rowerzyści nienawidzą kierowców, a nie dlaczego piesi
            > mają awersję do rowerzystów. Załóż sobie osobny wątek z tym problemem, choć os
            > obiście bym tego nie popierał. Po drugie zaś nie próbuj nawet porównywać wyprze
            > dzania pieszych przez rowerzystów (pewnie chodziło ci o chodnik, choć się w życ
            > iu, jako pieszy, z czymś takim nie spotkałem) z wyprzedzaniem rowerzystów przez
            > kierowców.
            Oczywiście, jak Kali ukraść krowa, Kali sprytna człowiek, jak kalemu ukraść krowa - co za wredny złodziej?
            Może pora ucywilizować się do sprawiedliwości trochę wyższej niż sprawiedliwość Kalego? Postawa typu "ja" charakteryzuje okres dziecięcy (5-10 lat?)
          • poinsencja Re: Pare pytan do poruszajacych sie na rowerze 01.11.11, 17:49
            Skoro nie zrozumiałeś prostego przekazu to sam jesteś bałwan, czerepie przegnity.
        • Gość: innynizwszyscy Re: Pare pytan do poruszajacych sie na rowerze IP: *.wroclaw.vectranet.pl 04.11.11, 09:13
          eee o centymetr. nie przesadzaj ... to bardzo malutko
          • Gość: innynizwszyscy Re: Pare pytan do poruszajacych sie na rowerze IP: *.wroclaw.vectranet.pl 04.11.11, 09:17
            sorka nie odpowiedziałem pod właściwym postem chyba
    • zetkaf Re: Pare pytan do poruszajacych sie na rowerze 31.10.11, 19:04
      Na twoim miejscu obawiałbym się raczej benka i czechofila, którzy zaraz cię wyzwą od bellassijów, itp. bo za spokojne posty już wyzywali, a powyższy ma wyraźny podtekst prowokacyjny... zwłaszcza punkt o reakcji kolegów idących na parking...
      • Gość: benek Re: Pare pytan do poruszajacych sie na rowerze IP: *.e-wro.net.pl 01.11.11, 18:29
        > Na twoim miejscu obawiałbym się raczej benka i czechofila,
        A czego może się bać anonimowy psychol ?


        > którzy zaraz cię wyz
        > wą od bellassijów, itp.
        Chodzi ci o to że belassij to synonim idioty ?


        >bo za spokojne posty już wyzywali,
        Wyzywać to można normalnego człowieka jak ma odpały np ciebie.
        Jaki jest sens mówić idiocie, że jest idiotą ?
        Albo uwierzy albo nie.

        >a powyższy ma wyraźn
        > y podtekst prowokacyjny...
        Dobrze, że to zauważyłeś.
        Nie tylko ten post jest prowokacyjny i łamiący regulamin bo nie dotyczy tematyki wrocławskiej.
        Takie rozmowy powinny być prowadzone na forach rowerowych.


        > zwłaszcza punkt o reakcji kolegów idących na parking
        > ...
        Zapewniam cię, że pozostałe są równie głupie bo wypływają ze złej woli.
        • zetkaf Re: Pare pytan do poruszajacych sie na rowerze 01.11.11, 22:50
          > > Na twoim miejscu obawiałbym się raczej benka i czechofila,
          > A czego może się bać anonimowy psychol ?
          Że cię spotka na drodze?

          > > którzy zaraz cię wyz
          > > wą od bellassijów, itp.
          > Chodzi ci o to że belassij to synonim idioty ?
          Nie, że wokół siebie widzisz samych belassijów...

          > >bo za spokojne posty już wyzywali,
          > Wyzywać to można normalnego człowieka jak ma odpały np ciebie.
          > Jaki jest sens mówić idiocie, że jest idiotą ?
          > Albo uwierzy albo nie.
          Jak widać, ciągle nie chcesz uwierzyć.

          > Nie tylko ten post jest prowokacyjny i łamiący regulamin bo nie dotyczy tematyk
          > i wrocławskiej.
          To zgłoś adminom, zobaczymy czy usuną.

          > Takie rozmowy powinny być prowadzone na forach rowerowych.
          Bo tam wszyscy uwierzą ci, że masz rację?

          > Zapewniam cię, że pozostałe są równie głupie bo wypływają ze złej woli.
          Wokół ciebie wszyscy mają złą wolę? I może są dziećmi Szatana? Ciekawe, jak by to kklement nazwał?
    • bj32 Re: Pare pytan do poruszajacych sie na rowerze 31.10.11, 21:29
      Z przyczyn subiektywnych ostatnio jeżdżę niewiele, jednakowoż Tobie i koledze poniżej [bez względu na jego profesję] spróbuję odpowiedzieć:
      1. Rower to nie rzadkość na drodze. Widocznie należysz do tych sympatycznych, którzy rowerzystów nie widzą. Boimy się szalenie, bo na przykład na takiej Hubskiej tudzież w innych miejscach debile bądź to parkują na ścieżkach dla rowerów, bądź z narzeczoną/dziećmi/pieskiem się po owych ścieżkach szlajają i są zaskoczeni, że ktoś tam przejeżdża, a wjechanie w samochód, matoła, czy pogryzienie przez kundla może powodować obrażenia. Jednakowoż jesteśmy odważni i zwalczamy nasze obawy.
      2. Z problemem higieny radzimy sobie jak każdy cywilizowany człowiek. Skąd założenie, że na rowerze koniecznie musimy się spocić? Nie wszyscy jeździmy w tych fikuśnych gaciach i 70km/h.
      Czy to bardzo nieprzyjemne udawać idiotę?
      3. Po pracy nie każdy idzie do samochodu. Niektórzy jeżdżą MPK albo na rolkach. Albo mieszkają tuż obok i idą piechotą.
      4. Albo mamy stosowne foteliki, albo żony/mężów, którzy poruszają się bądź to samochodem, bądź MPK. Możemy też mieć szkołę tuż obok [masowe zazwyczaj są blisko] bądź dzieci w takim wieku, że odstawianie ich do szkoły byłoby dla nich obciachem, a nie jesteśmy dla swoich dzieci wredni i nie każemy naszemu nastoletniemu synowi chodzić w rajtuzach.
      5. Serio jesteś aż tak ograniczony, żeby oczekiwać, ze będziemy telewizor bądź lodówkę nabywać na rowerze? Albo do osiedlowego właśnie sklepu, który widzimy z okna, udamy się na rowerze? Albo po zakupy hurtowe całą rodziną na rowerach, a nasz trzylatek na rowerku trzykołowym będzie wiózł taśmę nawigacyjną?
      6. "Po prostu moda" dziwnie mi się kłóci z "rzadkość" z pierwszego punktu. A nie przyszło Ci do głowy "bo lubimy i chcemy"? Wiesz, jedni wędkują, drudzy piją, inni jeżdżą na rowerze, a jeszcze kolejni zakładają wątki z durnowatymi pytaniami... My akurat jeździmy [jeśli wolno mi się wypowiadać poniekąd w imieniu ogółu rowerzystów].
      Kolego Kklement:
      1. Pytasz rowerzystów czy debili? Bo ja już widziałam i osobników nieoznakowanych w mrocznych wdziankach na rolkach, i pieszych, pchających się pod koła, i kierowców przekraczających podwójną ciągłą, i masę innych kretynizmów. Zdrowy psychicznie i racjonalnie myślący człowiek jest oświetlony, a nie powiesz chyba, że każdy rowerzysta jest ułomny.
      2. jw. oraz ciężko korzystać ze ścieżki, na której parkuje kilku jołopów i latają babcie z pieskami.
      3. Obawiam się, że z tą nienawiścią deczko przesadzasz Waść. Prywatnie korzystam z MPK, nóg, roweru i samochodu. We wszystkich tych przypadkach jestem skłonna twierdzić, ze na rowerze jest najtrudniej.
      Jednakowoż spróbuję Ci odpowiedzieć: jak kochać ludzi, którzy parkują na ścieżce dla rowerów, wpychają mnie w rynsztok, nie zachowując bezpiecznego dystansu, zajeżdżają mi drogę albo... wcale mnie nie widzą? A tak, spotkałam się niejednokrotnie z opinią kierowców "ja w ogóle rowerzysty nie widzę". W biały dzień!
      Ba! Jako również użytkowniczka MPK obserwuję nagminnie, jak na przystanek, na którym właśnie zatrzymuje się tramwaj, wpada taka jołopa z komórką przy uchu z wizgiem, bo jeszcze ma pomarańczowe światło. Strzałka dopuszczająca skręt, kiedy jako jednostka piesza mam zielone i dureń, który prawie we mnie wjeżdża to klasyka. Wiesz, przyjacielu miły, co się na wzmiankowanej Hubskiej, tuż koło komendy Ruchu działo, kiedy Krakowska była w remoncie? No, w każdym razie kilku kierowców dostało po zadkach. Jam to, nie chwaląc się, uczyniła, bo mnie krew zalewa, jak ktoś sobie drogę pod prąd bądź chodnikiem skraca, omal mi dziecka nie potrącając. I nie mów, ze to moja wina, że na pasie, gdzie powinni jechać z prawej, nie widzę tira jadącego z lewej.
      Zatem... Jest to nie tyle nienawiść co antypatia i zdecydowanie nabyta skutkiem działań kierowców, ergo: uzasadniona.
      • czechofil Re: Pare pytan do poruszajacych sie na rowerze 31.10.11, 22:23
        bj32 napisała:

        > Z przyczyn subiektywnych ostatnio jeżdżę niewiele, jednakowoż Tobie i koledze p
        > oniżej [bez względu na jego profesję] spróbuję odpowiedzieć:

        Chciałem coś podobnego wysmarować, ale z braku czasu sobie odpuściłem (wolę wieczorem raczyć się winem z żoną) i walnąłem tylko lakonicznego, krótkiego posta. Dlatego w pełni popieram i gratuluję za ten rzeczowy, treściwy, a do tego napisany z przekąsem oraz dużą dozą humoru wpis. Choć wielkiej nadziei nie mam, że nasze forumowe cyklofoby cokolwiek z tego zrozumieją...
        • bj32 Re: Pare pytan do poruszajacych sie na rowerze 01.11.11, 11:34
          Dziękuję za tak uprzejme słowa.
          Ja nie tracę nadziei. Może chociaż z jeden zrozumie... Gorzej z tymi babinkami. Jedna taka stwierdziła kiedyś radośnie, ze jak na chodniku narysowany jest rower, to znaczy, ze tam właśnie jeździć nie wolno. To dopiero jest mur oporowy...
      • kklement Re: Pare pytan do poruszajacych sie na rowerze 31.10.11, 23:29
        bj32 napisała:

        > Kolego Kklement:
        > 1. Pytasz rowerzystów czy debili? Bo ja już widziałam i osobników nieoznakowany
        > ch w mrocznych wdziankach na rolkach, i pieszych, pchających się pod koła, i ki
        > erowców przekraczających podwójną ciągłą, i masę innych kretynizmów. Zdrowy psy
        > chicznie i racjonalnie myślący człowiek jest oświetlony, a nie powiesz chyba, ż
        > e każdy rowerzysta jest ułomny.

        Nie każdy. Szacuję że tylko pomiędzy 30 a 50%. Ot, niedawno jazda z Zawoni do Wrocławia, tuż po zachodzie słońca, szarówka przez niektórych uznawana za najgorszy jeśli idzie o widoczność moment. Na trasie minąłem 7 rowerzystów. Lampka - tylko u jednego. Słuchawki w uszach - już u 2 (w tym u dziewczyny z lampkami). To nie są przypadki - takich matołów widuje się naprawdę na każdym kroku. Ba, poczytaj co na ten temat pisały forumowe trolle rowerowe - benek i czechofil - w wątku w którym ktoś apelował (bez napinki ani obrażania zresztą) do rowerzystów żeby się w lampki zaopatrywali.

        > 2. jw. oraz ciężko korzystać ze ścieżki, na której parkuje kilku jołopów i lata
        > ją babcie z pieskami.

        Ciężko jest jeździć po wrocławskich ulicach po zimie, gdy dziura obok dziury. Czy to powód żebym zaczął jeździć autem po chodnikach ?
        Pisałem zresztą o takich miejscach jak Legnicka czy Królewiecka (!!!), albo wspominana przeze mnie w jednym z ostatnich wątków Wita Stwosza.

        > 3. Obawiam się, że z tą nienawiścią deczko przesadzasz Waść. Prywatnie korzysta
        > m z MPK, nóg, roweru i samochodu. We wszystkich tych przypadkach jestem skłonna
        > twierdzić, ze na rowerze jest najtrudniej.

        A to pytanie, o nienawiść, było akurat lekko prowokacyjne. Liczyłem na odpowiedź tych, którzy na forum nieustannie piszą o blachosmrodach itp.
        • bj32 Re: Pare pytan do poruszajacych sie na rowerze 01.11.11, 11:29
          Ad 1. Trudno się z Tobą nie zgodzić co do częstości występowania kretynów, którzy jeżdżą z słuchawkami i nie trzymając kierownicy. Zawsze mam chęć im zrobić kuku. Mój ulubiony mężczyzna na przykład podjeżdża do takich i znienacka im te słuchawki ściąga. Wredny, nie? Natomiast nie widzę jakiegoś specjalnego trollizmu u Czechofila, a wiem, co mówię po 5 latach adminowania;]
          Tylko właśnie jeśli się rozmawia z rowerzystami, a nie ze smarkaterią bezmózgą, to nie należy uogólniać, ze "rowerzyści, czy was nie stać?". Szczególnie, że i kierowców czasem "nie stać" na wymianę jednego przepalonego reflektora, o użyciu umysłu już nie mówiąc...
          Ad 2. "Ciężko jest jeździć po wrocławskich ulicach po zimie, gdy dziura obok dziury. Czy to powód żebym zaczął jeździć autem po chodnikach ?"
          Niby nie, ale wspominałam chyba, ze jak Krakowska była w remoncie, to na Hubskiej na chodniku zostałam wyprzedzona przez dwóch dżentelmenów w samochodzie? Bo był korek. Z tej samej przyczyny tę pogiętą wysepkę koło komendy objeżdżali z lewej strony. Jeden uprzejmy kierowca tira nawet mnie przepuścił na przejściu. Akurat nie miałam nic do pisania, niestety... Kilku innych miało mniej szczęścia.
          Poza tym o ile jest zakaz poruszania się po chodniku samochodem, o tyle nie ma zakazu poruszania się po jezdni rowerem. Czy się mylę?
          Co zaś do dziur: sugeruję zwrócić się raczej do ZDiUM i Rady Miejskiej niż do userów. Nie sądzisz chyba, że polecę wiosną z wiaderkiem smoły i szpadlem łatać niedoróbki partaczy?
          Ad 3. Czyli chciałeś wywołać pyskówkę. W jakimś celu? Oczywiście pomijam dołożenie zajęć moderacji, bo to jest całkiem normalne, że czasem nam dostarczacie rozrywki, a później płaczecie, że tniemy [nie, *tutaj* nie moderuję].
          "Blachosmrody". Hm. Można i tak. Ale znam zarówno znakomitych i przytomnych kierowców, jak i pacanów w nowych BMW, słuchających na cały regulator "umć, umć, umć" i panny gadające przez komórkę oraz poprawiające makijaż w czasie jazdy. Proporcje zbliżone do rozsądnych i zdurnowaciałych rowerzystów. Ergo: jest to cecha ludzkości.
          Może wszyscy powinniśmy nauczyć się większej tolerancji i empatii, zamiast okopywać się i ciskać w siebie wzajemnie łajnem? Jak sądzisz?
          • zetkaf Re: Pare pytan do poruszajacych sie na rowerze 01.11.11, 13:42
            > kierowców czasem "nie stać" na wymianę jednego przepalonego reflektora, o użyc
            > iu umysłu już nie mówiąc...
            Zazwyczaj nie reflektora tylko żarówki, więc to grosze w porównaniu do benzyny. Z problemów, wspomniałbym jedynie o częstotliwości sprawdzania świateł (co przegląd okresowy to zdecydowanie za rzadko), jednak pamiętaj, z jednej strony sprawdzanie wszystkich świateł przy każdorazowym odpalaniu auta to już jednak przesada, a od momentu spalenia do następnego sprawdzania taki kierowca i tak pozostanie bez "reflektora". A jako kontrę masz rowerzystę, który z zasady jeździ zawsze bez świateł, "bo drogi są oświetlone". Z drugiej strony, samochód bez jednego reflektora wciąż ma co najmniej jeden sprawny reflektor i jest w nocy widoczny z daleka, rower bez jednej lampki jest po prostu czarną plamą na czarnym tle.

            > Niby nie, ale wspominałam chyba, ze jak Krakowska była w remoncie, to na Hubski
            > ej na chodniku zostałam wyprzedzona przez dwóch dżentelmenów w samochodzie?
            Niestety, idiotów można spotkać w każdym gronie. Tyle, że ty wspominasz o anomalii, którą potępi większość kierowców, a w przypadku rowerzystów to norma uzasadniona "mądrymi racjami".
            PS. zupełnie inna sprawa to reagowanie kierowców na pieszych. To, że gdy przepuszczałem pieszych na przejściu (czego nie uznaję za szczególną swoją zasługę ani przejaw kultury - jedynie za spełnienie swego obowiązku) wyminęło mnie pięciu kierowców, woła o pomstę do nieba. Reakcja policji (poczekali aż ruszę, bo przecież przeze mnie nie przejadą - a tamci kierowcy ich nie obchodzą) - na to to mi nawet słów brakuje, i nawet gdybym się zachował jak benek, to wciąż polski język jest zbyt ubogi na nich.

            > Poza tym o ile jest zakaz poruszania się po chodniku samochodem, o tyle nie ma
            > zakazu poruszania się po jezdni rowerem. Czy się mylę?
            Tylko w przypadku, gdy nie ma ddr.

            > Co zaś do dziur: sugeruję zwrócić się raczej do ZDiUM i Rady Miejskiej niż do u
            > serów. Nie sądzisz chyba, że polecę wiosną z wiaderkiem smoły i szpadlem łatać
            > niedoróbki partaczy?
            Ale niezałatanie dziur nie sprawia, że ktoś jeździ po chodnikach bo "tak trzeba". A rowerzyści z powodu dziur olewają istnienie ddru i jadą gdzie chcą twierdząc "tak trzeba". Mi też czasem zdarzy się złamać przepisy PoRD (choć akurat nie w kwestii jeżdżenia po chodniku ;), ale zawsze robię to ze świadomością "tak nie trzeba, ja łamię przepisy i koniec".

            > Może wszyscy powinniśmy nauczyć się większej tolerancji i empatii, zamiast okop
            > ywać się i ciskać w siebie wzajemnie łajnem? Jak sądzisz?
            A kto zaczyna rzucać łajnem w wątkach, w których prosi się rowerzystów o wzajemne zrozumienie, empatię i tolerancję?
            • jureek Re: Pare pytan do poruszajacych sie na rowerze 01.11.11, 13:51
              zetkaf napisał:

              > A kto zaczyna rzucać łajnem w wątkach, w których prosi się rowerzystów o wzajem
              > ne zrozumienie, empatię i tolerancję?

              Prose pani, to on zacął :)
              Jura
            • bj32 Re: Pare pytan do poruszajacych sie na rowerze 01.11.11, 15:27
              Errr... Czyli rozumiem, że kierowca, któremu się przepali żarówka w przednim reflektorze i widuję go tak przez tydzień - cierpi na głębokie niedowidzenie?
              Jako kontrę nie mam rowerzysty jako takiego. I jeden i drugi [kierowca bez żarówki i rowerzysta bez świateł] to tumany. W takiego bez świateł jak wjedziesz, to raczej Ci chyba nic nie grozi poza zdartym lakierem i ewentualnym klepaniem blach? Z prawnego punktu widzenia i tak on dostanie po tyłku. Chyba, że uprzednio zjadłeś batonik "Pawełek";)
              Może i racja, że kierowca na chodniku to anomalia. Ale na zielonej strzałce do skrętu na przejściu, "na drzwiach" tramwaju, czy wyprzedzający na podwójnej ciągłej to już norma.
              Na temat policji też mi się nie chce wyrażać. Szczególnie na temat tych zamyślonych panów na skrzyżowaniach i w ogóle drogówki. Bo innych to kocham jak dotąd. Zresztą jak im wtedy składałam donosy to większość tak samo pisze, jak wygląda...
              Ja formalnie rzadko widuję dziurawe ddry. Jakoś tak w miarę solidnie większość porobili. Czego nie można powiedzieć o jezdniach i chodnikach.
              Przepisów łamać absolutnie nie wolno! Tatuś nieboszczyk za życia zawsze mi tłumaczył, ze przepisy są po to, żeby je omijać, bo łamanie jest szkodliwe. To samo twierdzi mój prawnik;)
              Nie wiem, kto zaczyna, bo rzadko tu bywam i nie pasjonuję się nawalankami. Mam tego wystarczającą ilość na tych forach, na których mam obecność obowiązkową;) Ale znając ludzkość mogę z pełną świadomością stwierdzić, ze wszyscy czasem się zachowują jak pawiany. Ja też.
              • zetkaf Re: Pare pytan do poruszajacych sie na rowerze 01.11.11, 16:09
                > Errr... Czyli rozumiem, że kierowca, któremu się przepali żarówka w przednim re
                > flektorze i widuję go tak przez tydzień - cierpi na głębokie niedowidzenie?
                Sorry, ale jeździ głównie za dnia, albo trasami oświetlonymi, to jak ma to zauważyć? Trasę przed sobą ma oświetloną, a sprawdzanie co miesiąc to jednak dosyć często jak na polski standard.

                > Jako kontrę nie mam rowerzysty jako takiego.
                A ja na niejednego trafiłem, i nawet benek pokazywał (jako dobry, wręcz wzorcowy! wręcz przykład) zdjęcia, na których na 7 rowerów tylko 2 miały światełka.

                > I jeden i drugi [kierowca bez żarówki i rowerzysta bez świateł] to tumany.
                Nie, ten pierwszy to efekt przypadku i ograniczonej trwałości żarówki. Tyle, że kierowcę bez jednej żarówki wciąż widać, bo świeci mu się druga, plus jeszcze z obydwu reflektorów powinno padać światło z żarówki postojowej.

                > W takiego bez świateł jak wjedziesz, t
                > o raczej Ci chyba nic nie grozi poza zdartym lakierem i ewentualnym klepaniem b
                No, i wizyty w sądzie, jak go zabiję. Jak będę tak głupi że będę próbował go nie rozjechać zamiast w niego zwyczajnie wjechać (a większość kierowców ma odruch do unikania zderzenia) to w ogóle może być nie wesoło, bo ostre manewry mogą spowodować utratę panowania nad pojazdem lub uderzenie w jadący z naprzeciwka samochód. Oczywiście, rozsądek podpowiada, żeby... gdy masz milisekundy na reakcje, to jedynie instynkt może zadziałać, na rozsądek nie ma czasu.

                > lach? Z prawnego punktu widzenia i tak on dostanie po tyłku.
                Po ilu godzinach w sądzie? Jak udowodnię, że nie miał światełka?

                >Chyba, że uprzedni o zjadłeś batonik "Pawełek";)
                Procedura przewiduje, że batonik nie będzie miał znaczenia (ponawianie pomiaru po jakimś czasie). Nieprzestrzeganie procedury sprawi, że dowód w postaci JEDNEGO pomiaru jest nieważny.

                > Może i racja, że kierowca na chodniku to anomalia. Ale na zielonej strzałce do
                > skrętu na przejściu, "na drzwiach" tramwaju, czy wyprzedzający na podwójnej cią
                > głej to już norma.
                Ale nie z powodu durnego tłumaczenia: "bo droga była w złym stanie technicznym". A rowerzyści uważają, że to już powód do jeżdżenia gdzie popadnie.

                > Ja formalnie rzadko widuję dziurawe ddry. Jakoś tak w miarę solidnie większość
                > porobili. Czego nie można powiedzieć o jezdniach i chodnikach.
                Widać jesteś ślepy, benek zaraz ci wypisze listę twoich niedowidzeń ;)
                • bj32 Re: Pare pytan do poruszajacych sie na rowerze 01.11.11, 20:20
                  No, ja zazwyczaj jak jeżdżę samochodem, to rozmaici z przeciwka mają skłonność do sygnalizowania nie tylko misiów z suszarkami, ale zdechłego światła również. No, ale możemy tak sobie dyskutować do Gwiazdki. Oboje w jakimś stopniu rację mamy. Również względem tego, że z przepaloną żarówką przez tydzień może jeździć debil. Mam od cholery kierowców w rodzinie. Bardziej i mniej zawodowych. I ani razu w moim długim życiu się nie trafiło, żeby któryś nie miał żarówki przez tydzień. Nie wątpię też, że Benek pokazywał prawdę, co takoż nie zmienia faktu, że bez lampek jeżdżą debile, którzy przypuszczalnie na oko nie są w stanie odróżnić przerzutki od wyrzutni, zatem światła to dla nich zjawisko abstrakcyjne.
                  Po ilu godzinach? Ano, zależy. Jeśli w kolesia rąbniesz na tyle skutecznie, żeby nie wstał przed przyjazdem policji, to dasz sobie radę.
                  Nie znam procedur badania wyziewów od batonika, bowiem z reguły zajmuję się innymi dziedzinami prawa i ustawodawstwa.
                  Nie "ślepy", a ślepa". Odkąd pamiętam, jestem płci żeńskiej;)
                  Jeśli Benek życzy sobie mi udowodnić, to ja nie mam nic naprzeciw. Jeśli udowodnienie będzie polegało na wypisaniu listy, to mogę mu w rewanżu wypisać listę bezsensownych zakupów, bezsensownych zachowań i listę rzeczy, które powinnam zrobić, ale mi się nie chce - efekt będzie dużo zabawniejszy. I też nie będzie to dowód na cokolwiek;)
                  • Gość: benek Świat jest rowerowo urządzony IP: *.e-wro.net.pl 03.11.11, 15:21
                    > Jeśli Benek życzy sobie mi udowodnić, to ja nie mam nic naprzeciw. Jeśli udowod
                    > nienie będzie polegało na wypisaniu listy, to mogę mu w rewanżu wypisać listę b
                    > ezsensownych zakupów, bezsensownych zachowań i listę rzeczy, które powinnam zro
                    > bić, ale mi się nie chce - efekt będzie dużo zabawniejszy. I też nie będzie to
                    > dowód na cokolwiek;)

                    Czego listę mam zrobić rozjedzonych przez auta ścieżek ?
                    Ciekawsza jest kolekcja filmów jakie robię po zawezwaniu patrolu z laweta.
                    Najśmieszniejsza sytuacja to gdy z kolegą spowodowaliśmy wywiezienie około 15 aut to sobie staliśmy i przez kwadrans rozmawialiśmy aż zapomnieliśmy że auta wywieziono.
                    Podchodzi do nas kierowca i pyta czy nie widzieliśmy jego auta. Odpowiedzieliśmy, że nie tak byliśmy zajęci rozmową.
                    Po chwili do nas dotarło czego szuka i grzecznie poinformowaliśmy go, że chyba auto pojechało na parking policyjny zresztą jak wszystkie z tej drogi rowerowej.
                    Pewnie myślał że stoimy i szukamy swych autek.


                • Gość: benek Kierowca nie wie jak się sprawdza światła IP: *.e-wro.net.pl 03.11.11, 15:07
                  > > Errr... Czyli rozumiem, że kierowca, któremu się przepali żarówka w przed
                  > nim re
                  > > flektorze i widuję go tak przez tydzień - cierpi na głębokie niedowidzeni
                  > e?
                  > Sorry, ale jeździ głównie za dnia, albo trasami oświetlonymi, to jak ma to zauw
                  > ażyć?

                  Cytat tygodnia.Zetkaf nei wie jak sie sprawdza światła w aucie
                • Gość: benek Kasę się topi w jezdniach , inni mogą poczekać IP: *.e-wro.net.pl 03.11.11, 15:11
                  > > porobili. Czego nie można powiedzieć o jezdniach i chodnikach.
                  > Widać jesteś ślepy, benek zaraz ci wypisze listę twoich niedowidzeń ;)

                  owszem dużo zdjęć zniszczonych przez kierowców ścieżek fotografuję i przesyłam do ZDiUM.
                  Niestety nie ma pieniędzy bo setki milionów idą na remonty rozjeżdżanych ulic przez auta.
                  Na trawniki, ścieżki i chodniki już nie starcza.

                  Jednak trochę dziur już naprawiłem.
              • Gość: benek Rower służy do omijania (głównie korków) IP: *.e-wro.net.pl 03.11.11, 15:05
                > Przepisów łamać absolutnie nie wolno! Tatuś nieboszczyk za życia zawsze mi tłum
                > aczył, ze przepisy są po to, żeby je omijać, bo łamanie jest szkodliwe. To samo
                > twierdzi mój prawnik;)


                Gdyby nie omijano przepisów prawo by się nie rozwijało.Przepis jest jak przeszkoda ( w Polsce większość przepisów to zakazy).
                Skoro przepis czegoś zabrania to należy robić wszystko inne czego przepis wprost nie zabrania.
                Przykładowo jeśli przepis nakazuje mieć sprawne hamulce i policja chciała mnie ukarać za brak dzwonka, to przykręciłem niesprawny dzwonek i po strachu. Ani mandatu nie dostanę ani nikt nie ukradnie.
                Inny przykład.Chciałem założyć głośny klakson bo kierowcy dzwonka nie słyszeli.
                Ale policja karała za przeraźliwy dźwięk dzwonka.
                Przeczytałem przepis że rower powinien być wyposażony w dzwonek o nieprzeraźliwym dźwięku.
                Jak miałem sprawny dzwonek i głośny klakson to mogli mi skoczyć.
                teraz jak mam dzwonek zepsuty to tez wypełniam przepis.
                Mój dzwonek nie dzwoni więc nie ma przeraźliwego dźwięku. Może to metoda te psucie dzwonka bo kto wie kiedy policjant uzna że dzwonek jest przeraźliwy ?
                Ponoć policja zrobiła przetarg na przeraźliwomierze ale nikt się nie zgłosił.






                > Nie wiem, kto zaczyna, bo rzadko tu bywam i nie pasjonuję się nawalankami. Mam
                > tego wystarczającą ilość na tych forach, na których mam obecność obowiązkową;)
                > Ale znając ludzkość mogę z pełną świadomością stwierdzić, ze wszyscy czasem się
                > zachowują jak pawiany. Ja też.
                Jak masz wątpliwość to przeczytaj pierwszy post.
                Kliknij na link Wrocław i zobacz ile jest postów o głupich kierowcach a ile o głupich rowerzystach.
                To cyklofobia a możemy tylko mniemać że spowodowana stresem komunikacyjnym.
                Kiedyś kierowcy byli zdrowsi bo mniej czasu tracili za kółkiem.

                Jak to Lem powiedział : "nie wiedziałem że jest tylu idiotów na świecie dopóki nie wszedłem na wrocławskie forum GW" ?


            • Gość: benek Auto parę kursów może zrobić bez świateł ? IP: *.e-wro.net.pl 03.11.11, 13:31
              > > kierowców czasem "nie stać" na wymianę jednego przepalonego reflektora,
              > o użyc
              > > iu umysłu już nie mówiąc...
              > Zazwyczaj nie reflektora tylko żarówki, więc to grosze w porównaniu do benzyny.

              Dobrze prawisz. Benzyna jest tak droga że nie stać wielu na wymianę pękniętego szkła lub odbłyśnika.
              Zresztą kto by do 15-letniego auta dawał nowy reflektor?

              > Z problemów, wspomniałbym jedynie o częstotliwości sprawdzania świateł (co prz
              > egląd okresowy to zdecydowanie za rzadko),
              Raczej umiejętność wsadzania żarówki.


              jednak pamiętaj, z jednej strony spr
              > awdzanie wszystkich świateł przy każdorazowym odpalaniu auta to już jednak prze
              > sada,

              To może i rowerzysta uznał że nie musi za każdym razem sprawdzać czy ma światła ?
              Dobrze ze napisałeś ze kierowca nie musi za każdym wyjazdem mieć sprawne światła.
              to by była przesada.

              Rower to jest świat.


              a od momentu spalenia do następnego sprawdzania taki kierowca i tak pozos
              > tanie bez "reflektora". A jako kontrę masz rowerzystę, który z zasady jeździ za
              > wsze bez świateł, "bo drogi są oświetlone".
              Nie, bo po jezdniach się nie jeździ.



              >Z drugiej strony, samochód bez jedn
              > ego reflektora wciąż ma co najmniej jeden sprawny reflektor
              Rowerzysta bez jednego światła wciąż ma drugie sprawne.

              >i jest w nocy widoc
              > zny z daleka,
              Phii .
              Tak samo go zasłaniają inne auta jak rowerzystę.
              Jedyna nadzieja w latarniach.


              >rower bez jednej lampki jest po prostu czarną plamą na czarnym tl
              > e.
              jak ty tyle czarnych plam na czarnym tle widzisz to aj nie wiem.
              Może ja właśnie dlatego tych rowerzystów nigdy nie widzę na jezdni.

          • kklement Re: Pare pytan do poruszajacych sie na rowerze 01.11.11, 16:43
            bj32 napisała:

            > Poza tym o ile jest zakaz poruszania się po chodniku samochodem, o tyle nie ma
            > zakazu poruszania się po jezdni rowerem. Czy się mylę?

            Jeśli równolegle biegnie DDR - a o takich ulicach pisałem - to owszem, zdaje się że się mylisz :)
            Pozdrawiam !

            K.
            • bj32 Re: Pare pytan do poruszajacych sie na rowerze 01.11.11, 20:25
              Zwracam zatem honor. Szczegółowo się nie znam:)
              • Gość: benek Nie słuchaj rad zagorzałego kierowcy. IP: *.e-wro.net.pl 03.11.11, 14:05

                > Zwracam zatem honor. Szczegółowo się nie znam:)

                Wprowadził Cię w błąd .
                Jest przecież kierowcą i nie ma pojęcia o przepisach dla rowerzystów.
                Wolno jeździć rowerem po chodniku.
                Kiedy mówi o tym art 33 i art2,18.
                Być może kklement zna kodeks drogowy ale stary gdy robił prawko. Jednak w tym roku PoRD w maju zostało zmienione i teraz jest większe dopuszczenie do jazdy po chodniku oraz nie ma obowiązku jazdy po drogach dla rowerów i pieszych a we Wrocławiu praktycznie tylko takie się buduje.

                Nie ma tez możliwości jazdy po chodniku gdy obok jest DDR co sugeruje kklement.
                Jeśli jest gdzieś kawałek ddr to obok nie ma chodnika tylko wyznacza się drogę dla pieszych.
                Niestety wrocławscy kierowcy są tak tępi, że nie odróżniają chodnika od DDP i płacą mandaty za parkowanie.


                Kklement też nie zauważył, że nie ma już obowiązku jeździć zawsze po DDR.
                Teraz musi ona biec w kierunku, w którym chcemy jechać lub skręcić.
                Zatem koniec z obowiązkiem jazdy po DDR biegnącej za trawnikiem, za torowiskiem, za druga jezdnia.
                Również nie zauważył że teraz oprócz DDR są pasy rowerowe w jezdni, kontrapasy i inne elementy inżynierii drogowej do jazdy rowerem (np pasy dojazdowe, śluzy itd)
                Zresztą niedawno się popisał dziwiąc się dlaczego rowerzyści jeżdżą kontrapasem tylko w jedną stronę a w drugą po jezdni.

                Polecam forum rowerowe jeśli chcesz się czegoś dowiedzieć o jeździe rowerem

                Forum Wroclawskie rowerowe

                Możesz też zapytać na forum rowerowym ogólnopolskim Gazety Wyborczej czy na grupie dyskusyjnej pl.rec.rowery lub na jakimkolwiek innym forum rowerowy.
                Polecam stronę wrocławską o rowerach
                www.rowerowy.wroclaw.pl i jej profil na fejsbooku.
                Na tym forum ogólnym o Wrocławiu dowiesz się jak kilkanaście osób nienawidzi cyklistów.


                Generalnie choć kklement namawia do jazdy po chodniku to większości wypadków jest to nielegalne.
                Polecam postudiować art 33 i art2.18 ustawy PoRD które mówią kiedy wolno jechać rowerem po chodniku.
            • Gość: benek Kierocy nie wiedzą co to DDR a co to chodnik IP: *.e-wro.net.pl 03.11.11, 13:33
              > > Poza tym o ile jest zakaz poruszania się po chodniku samochodem, o tyle n
              > ie ma
              > > zakazu poruszania się po jezdni rowerem. Czy się mylę?
              >
              > Jeśli równolegle biegnie DDR - a o takich ulicach pisałem - to owszem, zdaje si
              > ę że się mylisz :)

              Wymień ulicę gdzie równolegle do chodnika biegnie DDR.
              Nie ma takich we Wrocławiu.

          • Gość: benek Rower to jest świat IP: *.e-wro.net.pl 03.11.11, 09:19
            > Może wszyscy powinniśmy nauczyć się większej tolerancji i empatii, zamiast okop
            > ywać się i ciskać w siebie wzajemnie łajnem? Jak sądzisz?

            Nie był na tym wykładzie.A obrzucanie błotem stosuje w pracy zawodowej.
            Im szybciej zdołuje pacjenta tym szybciej odbije się od dna.
            Kklement jest specjalistą od uzależnień alkoholowych, a tam takie techniki się stosuje.
            Jestem dno , jestem alkoholikiem.
            Alkoholikiem jest się do śmierci, można tylko nie pić.

            Lamka na chodniku jest tak samo przydatna jak dzwonek.
            Klement uważa, że rowerzyści powinni jeździć tylko po chodnikach i ścieżkach.
            Na Królewieckiej widzi rowerzystów bez lampek ale nie widzi aut zaparkowanych na drodze dla rowerów.
            Z tego wniosek że rowerzysta bez lampki jest lepiej widoczny niż auto ze zgaszonymi światłami.
            A rowerzyści to idioci skoro wiedzą, że auta parkują na ddr i jeżdżą bez lampek.
            Przecież można w takie auto przydzwonić po ciemku.





        • Gość: benek Rower jest wielce OK IP: *.e-wro.net.pl 02.11.11, 21:13
          > Nie każdy. Szacuję że tylko pomiędzy 30 a 50%.
          Czyżby kupno auta z automatu pozbawiało ułomności ? Rozumeim dlaczego w takim tempie przybywa w Polsce aut.

          >Ot, niedawno jazda z Zawoni do W
          > rocławia, tuż po zachodzie słońca, szarówka przez niektórych uznawana za najgor
          > szy jeśli idzie o widoczność moment. Na trasie minąłem 7 rowerzystów. Lampka -
          > tylko u jednego.
          I tak wyliczyłeś to 50% ułomności ?
          Rowerzysta nie jest zobowiązany włączyć lampki jeśli jej nie posiada.
          cytuję:
          2) kierujący innym pojazdem niż pojazd, o którym mowa w pkt 1,(czyli np rowerzysta) jest obowiązany:

          a) włączyć światła, w które pojazd jest wyposażony,

          b) korzystać z pobocza drogi, a jeżeli nie jest to możliwe, jechać jak najbliżej krawędzi jezdni i nie wyprzedzać innego pojazdu.

          Nie przeszkadzało ci że rowerzyści jechali po jezdni ?
          Przecież to zakazane.
          Przeszkadzało ci ze nie mieli włączonych lampek ?
          A czy przejrzystość powietrza była spowodowana mgłą lub opadami atmosferycznymi ?
          Może podczas szarówki nie ma obowiązku włączania świateł szczególnie jak rower nie jest w nie wyposażony ?

          >Słuchawki w uszach - już u 2 (w tym u dziewczyny z lampkami).
          No tak kierowcy nie wkładają słuchawek do uszu.
          A czapkę wolno naciągać na uszy ?


          > To nie są przypadki - takich matołów widuje się naprawdę na każdym kroku.
          Ha ha a kiedy ty ostatnio kroczyłeś ?
          Rowerzystów widziałeś a nawet zaglądałeś im do uszu.
          Zatem lampki były zbyteczne bo widoczność była dobra.
          Ale te matoły odważyły się jechać po drodze zamiast po poboczu.
          Pozwoliłeś im na to ?
          Przecież rowerzysta na drodze może doprowadzić do wypadku.
          Nawet z lampką mu nie wolno jeździć po jezdni.
          Ma włączyć lampkę i jechać po zarośniętym trawą poboczu.
          Słuchawki a szczególnie bluetooth to śmierć na drodze.
          Na drodze masz prawo rozjechać oświetlonego rowerzystę i będzie to jego wina bo nie jechał po poboczu.
          A skoro tak, to po co komu lampka ?

          >Ba, p
          > oczytaj co na ten temat pisały forumowe trolle rowerowe - benek i czechofil
          Ty kutasie z dyplomem psychologa.
          Nie jesteś trollem lecz psycholem.
          Psycholem psychiatrą o zgrozo.
          Będę cię nazywał idiotą zawsze gdy będziesz na mnie personalnie napadał.


          - w
          > wątku w którym ktoś apelował (bez napinki ani obrażania zresztą) do rowerzystó
          > w żeby się w lampki zaopatrywali.
          Na forum bez napinki apelują odlalt do ciebie abyś nie pisał idiotyzmów.
          Apele jak widać bywają nieskuteczne.


          > Ciężko jest jeździć po wrocławskich ulicach po zimie, gdy dziura obok dziury. C
          > zy to powód żebym zaczął jeździć autem po chodnikach ?
          Tak jak zmienisz auto na rower możesz jeździć po chodnikach.

          > Pisałem zresztą o takich miejscach jak Legnicka czy Królewiecka (!!!), albo ws
          > pominana przeze mnie w jednym z ostatnich wątków Wita Stwosza.
          >
          Tak napisałeś tam idiotyzmy że nie rozumiesz dlaczego jedni rowerzyści jeżdżą po kontrapasie a jadący w przeciwną stronę jeżdżą po jezdni :PPPPPP
          Zrobiłem dziś próbę przejechania po kontrapasie na Wita Switosza.
          Nie dało się, bo zaparkowała na nim ciężarówka z zaopatrzeniem.
          Mandat drogówka przyśle pocztą na podstawie zdjęcia.

          > A to pytanie, o nienawiść, było akurat lekko prowokacyjne.
          Jak większość twoich wpisów na forum wrocławskim.

          Liczyłem na odpowied
          > ź tych, którzy na forum nieustannie piszą o blachosmrodach itp.
          Blachosmród to urządzenie na kołach do produkcji spalin czyli smrodu
          Obraża cię to ?
          Tak się identyfikujesz ze swoim blachosmrodem ?
          W psychiatrii jak takie zboczenie nazywacie ?
      • Gość: benek Re: Pare pytan do poruszajacych sie na rowerze IP: *.e-wro.net.pl 01.11.11, 20:57
        > Z przyczyn subiektywnych ostatnio jeżdżę niewiele, jednakowoż Tobie i koledze p
        > oniżej [bez względu na jego profesję] spróbuję odpowiedzieć:
        > 1. Rower to nie rzadkość na drodze.
        Ruch rowerowy osiągnął juz według magistratu około 5 %.Dla porównania tramwajami jedzi 15.3% i tyle samo autobusami.
        Uchwalona przez RM Polityka Rowerowa Wrocławia zakłada osiągnięcie do 2020 r poziomu ruchu rowerowego o wartości 15% czyli około 40% poziomu ruchu aut ( jeśli liczba aut do tego czasu nie spadnie).
        Mimo braku ciągłości ddr na ul.Powstańców na jej końcu pomiary ruchy wykazały 390 rowerzystów na godzinę.
        Ile tysięcy rowerzystów przejeżdża tam w ciągu całego dnia ?
        To dla zapalonych kierowców mało .
        Pewnie dlatego że kierowcy zepchnęli rowerzystów na chodniki i na jezdni jest ich mało.

        > Widocznie należysz do tych sympatycznych, k
        > tórzy rowerzystów nie widzą.
        Nie nie widzą ale nienawidzą.



        >Boimy się szalenie, bo na przykład na takiej Hubsk
        > iej tudzież w innych miejscach debile bądź to parkują na ścieżkach dla rowerów,
        > bądź z narzeczoną/dziećmi/pieskiem się po owych ścieżkach szlajają i są zaskoc
        > zeni, że ktoś tam przejeżdża, a wjechanie w samochód, matoła, czy pogryzienie p
        > rzez kundla może powodować obrażenia. Jednakowoż jesteśmy odważni i zwalczamy n
        > asze obawy.

        Ramie bezpieczeństwa długie na 90 cm , zakończone zaostrzonym gwoździem mocno zmniejsza zagrożenie na jezdni.

        > 2. Z problemem higieny radzimy sobie jak każdy cywilizowany człowiek. Skąd zało
        > żenie, że na rowerze koniecznie musimy się spocić?
        Sądzi po sobie. Brak ruchu powoduje u neigo spadek kondycji a to przekłada się na poty przy jakimkolwiek wysiłku.





        >Nie wszyscy jeździmy w tych
        > fikuśnych gaciach i 70km/h.
        > Czy to bardzo nieprzyjemne udawać idiotę?
        Przyjemnie jak po idiotycznym wpisie znajduje się poparcie kilku chmm nie powiem kogo.
        Dziki takim postom mamy rozeznanie jak z kazdym rokiem siada psychika kierowców (części)
        Jeśli na forum przybywa cyklofobów i znerwicowanych kierowców to znaczy, że i na drodze jest ich coraz więcej.
        Tak wiedza jest bardzo cenna i służy poprawie bezpeiczeństwa bo obniża zaufanie do kierowców.


        > 3. Po pracy nie każdy idzie do samochodu. Niektórzy jeżdżą MPK albo na rolkach.
        > Albo mieszkają tuż obok i idą piechotą.
        Na szczęście na parkingach wielu firm nie ma możlwości aby każdy pracownik przyjechał autem.



        > 4. Albo mamy stosowne foteliki, albo żony/mężów, którzy poruszają się bądź to s
        > amochodem, bądź MPK. Możemy też mieć szkołę tuż obok [masowe zazwyczaj są blisk
        > o] bądź dzieci w takim wieku, że odstawianie ich do szkoły byłoby dla nich obci
        > achem, a nie jesteśmy dla swoich dzieci wredni i nie każemy naszemu nastoletnie
        > mu synowi chodzić w rajtuzach.
        Robimy wiele aby nie być skazanym na auto zawsze i wszędzie.
        Dzięki temu oszczędzamy wiele czasu i nerwów.


        > 5. Serio jesteś aż tak ograniczony, żeby oczekiwać, ze będziemy telewizor bądź
        > lodówkę nabywać na rowerze?
        Gorzej. On myśli że będziemy jeździć do pracy autem ze wstydu, że wszyscy jeżdżą a my nie.
        Biedak.
        Kupił auto pod presją kolegów z pracy.
        Pewnie śmiali się z niego, że jeździł MPK albo chodził 500 m piechotą.
        Teraz jeździ autem i sam śmieje się z innych.
        Wreszcie się dowartościował.
        Być może pierwszy raz w życiu.


        > 6. "Po prostu moda" dziwnie mi się kłóci z "rzadkość" z pierwszego punktu. A ni
        > e przyszło Ci do głowy "bo lubimy i chcemy"?
        Tego nie jest wstanie przyjąć a co dopiero pojąc.


        >Wiesz, jedni wędkują, drudzy piją,
        > inni jeżdżą na rowerze, a jeszcze kolejni zakładają wątki z durnowatymi pytani
        > ami...
        A co ma robić jak jazda autem zajmuje mu 5 minut bo mieszka 1 km od pracy ?
        Zamiast tracić czas na chodzenie piechotą woli tracić na zakładanie głupich wątków.

        > My akurat jeździmy [jeśli wolno mi się wypowiadać poniekąd w imieniu ogó
        > łu rowerzystów].
        Właśnie fakt, że nie stoimy w korkach jest niezwykle irytujący dla niego.


        > Kolego Kklement:
        > 1. Pytasz rowerzystów czy debili?
        On nie pyta tylko stawia pytanie retoryczne.
        On odwołuje się do podobnych sobie i oczekuje poklasku właśnie z ich strony.


        >Bo ja już widziałam i osobników nieoznakowany
        > ch w mrocznych wdziankach na rolkach, i pieszych, pchających się pod koła, i ki
        > erowców przekraczających podwójną ciągłą, i masę innych kretynizmów. Zdrowy psy
        > chicznie i racjonalnie myślący człowiek jest oświetlony, a nie powiesz chyba, ż
        > e każdy rowerzysta jest ułomny.
        Przecież powiedział że nie jest wstanie pojąc jak można jeździć rowerem.

        > 2. jw. oraz ciężko korzystać ze ścieżki, na której parkuje kilku jołopów i lata
        > ją babcie z pieskami.
        Ścieżek ci u nas dostatek. Szkoda że tak mało jest ddr.

        > 3. Obawiam się, że z tą nienawiścią deczko przesadzasz Waść.
        Nie wolno krytykować łamania prawa i stwarzanie zagrożenia oraz wyśmiewać kierowców parkujących jeden na drugim w centrum,
        To według niego świadczy o nienawiści.


        >Prywatnie korzysta
        > m z MPK, nóg, roweru i samochodu. We wszystkich tych przypadkach jestem skłonna
        > twierdzić, ze na rowerze jest najtrudniej.
        > Jednakowoż spróbuję Ci odpowiedzieć: jak kochać ludzi, którzy parkują na ścieżc
        > e dla rowerów, wpychają mnie w rynsztok, nie zachowując bezpiecznego dystansu,
        > zajeżdżają mi drogę albo... wcale mnie nie widzą?
        Trzeba ich kochać , tak szybko odchodzą.

        >A tak, spotkałam się niejedno
        > krotnie z opinią kierowców "ja w ogóle rowerzysty nie widzę".
        40-krotna większą śmiertelność Polskich rowerzystów (niż na zachodzie ) świadczy o ślepocie części kierowców.
        Jednak ślepota wynika z nastawienia.Jakie nastawienie miał auto każdy potrafi rozpoznać.


        W biały dzień!
        > Ba! Jako również użytkowniczka MPK obserwuję nagminnie, jak na przystanek, na k
        > tórym właśnie zatrzymuje się tramwaj, wpada taka jołopa z komórką przy uchu z w
        > izgiem, bo jeszcze ma pomarańczowe światło. Strzałka dopuszczająca skręt, kiedy
        > jako jednostka piesza mam zielone i dureń, który prawie we mnie wjeżdża to kla
        > syka. Wiesz, przyjacielu miły, co się na wzmiankowanej Hubskiej, tuż koło komen
        > dy Ruchu działo, kiedy Krakowska była w remoncie?
        Troszeczkę tam uporządkowałem bałagan.
        Kierowcy byli tak bezczelni ze nielegalnie parkowali przed drogówką.



        > No, w każdym razie kilku kier
        > owców dostało po zadkach. Jam to, nie chwaląc się, uczyniła, bo mnie krew zalew
        > a, jak ktoś sobie drogę pod prąd bądź chodnikiem skraca, omal mi dziecka nie po
        > trącając. I nie mów, ze to moja wina, że na pasie, gdzie powinni jechać z prawe
        > j, nie widzę tira jadącego z lewej.
        > Zatem... Jest to nie tyle nienawiść co antypatia i zdecydowanie nabyta skutkiem
        > działań kierowców, ergo: uzasadniona.
        Tu trzba przyznac racje ze wraz z coraż cżestszymi rpzyapdkami wymusznia peirszńtwa na pieszych na pasach i na rowerzystach na przejazdach sam się łapie ze uogólniam chamstwo na prawie wszystkich kieroców.
        No ale czy można inaczej?
        Kilka dni temu robiłem test na Borowskiej i około 20 kierowców wymusiła ma nie pierwszeństwo na pasach.
        Poprzednie testy (podobne w tym miejscu robiła jedna z gazet) wykazywały chamskie zachowanie zwykle 8-9 kierowców.
        Czyżby zaraza ?
        Pandemia ?

        Gdyby cyklofoby umówiły się i oznaczyły auta jakimś symbolem to byłoby bezpieczniej.
        Może wprowadzić na kursie prawka obowiązkowe 2 godziny jazdy rowerem w ruchu wielkomiejskim ?










        • bj32 Re: Pare pytan do poruszajacych sie na rowerze 01.11.11, 22:03
          Wiwisekcja. Oraz nadmiar zbędnej złośliwości. Jednakowoż spróbuję się ustosunkować.
          Czy sądzisz, że gdyby ddry były na jezdni raczej niż na chodniku - byłoby zabawniej, przyjemniej, praktyczniej i w ogóle lepiej? jeśli się dobrze przyjrzysz, to zobaczysz ciekawe zjawisko. Na przykład na Niskich Łąkach - nie wiem, jak teraz, ale kiedyś - jeszcze poniemieckie ddry były w zasadzie na chodniku, tyle, że od "pasa" dla pieszych odgrodzone trawnikiem. Podobnie jest to rozwiązane od Ronda Reagana w kierunku Kochanowskiego i na Armii Krajowej. I wszyscy są szczęśliwi, bo nikt nikomu w nic nie wjeżdża i pod nic się nie pcha.
          Czy Was pogięło z tą nienawiścią? Ludzie się zawsze brali za łby, ale przydawanie tej akurat wojence tak silnych podtekstów emocjonalnych jest w najlepszym razie głupawe.
          W celu zarysowania tłumokowi, parkującemu na ścieżce dla rowerów lakieru wystarczy sam gwóźdź, deski już nie trzeba. Natomiast jeśli deską z gwoździem popieścisz babinkę z pieskiem, to masz kryminał. O ile nie zostaniesz uduszony różańcem bądź gustownym nakryciem głowy z popularnej dzianiny.
          Nie wydaje mi się, żeby Kklement był aż takim podelcem, jak chcesz to zaprezentować. Raczej obu Wam sprawia niesłychaną frajdę ciskanie w siebie obelgami. Alternatywnie proponuję basen z kisielem i gołe klaty. obie formy bezpieczniejsze od kastetów i debaty fizycznej, a gdzie powiedział, ze nie jest w stanie pojąć? Przeoczyłam chyba.
          "Ścieżek ci...". Zawsze się czepiasz szczegółów, czy faktycznie nie zrozumiałeś, co napisałam?
          Nie wiem, co według kogo świadczy o czym, ale powtórzę: z tą nienawiścią tu kilka osób ma manię prześladowczą.
          "Tu trzba przyznac racje ze wraz z coraż cżestszymi rpzyapdkami wymusznia peirszńtwa na pieszych na pasach i na rowerzystach na przejazdach sam się łapie ze uogólniam chamstwo na prawie wszystkich kieroców."
          Wybacz, ale możesz to napisać jakoś inaczej? Każde słowo z osobna rozumiem, ale sens całości do mnie nie dociera... I poproszę o interpunkcję. Literówek się nie będę czepiać, taka dziś jestem szlachetna...
          "Czyżby zaraza ?
          Pandemia ?"
          Nie. Bezmyślność jednych [owych pseudokierowców], tumiwisizm drugich [tych, co ich uczyli], lenistwo kolejnych. Śmiem sądzić, że gdyby raz na 3 tygodnie w każdym takim miejscu postawić na przykład policjanta przebranego za cywila, który robiłby zdjęcia i później pociągnął winnych do odpowiedzialności - skala zjawiska zdecydowanie by się zmniejszyła. A budżet policji drastycznie by skoczył, przynajmniej tymczasowo. Mogliby sobie kupić nowe lizaki.
          "Gdyby cyklofoby umówiły się i oznaczyły auta jakimś symbolem to byłoby bezpieczniej."
          Gdyby pseudorowerzyści byli jakoś oznaczeni, na przykład wielką blachą z napisem odblaskowym "Jestem samobójcą" - pewnikiem też ułatwiłoby to ludzkości życie.
          "Może wprowadzić na kursie prawka obowiązkowe 2 godziny jazdy rowerem w ruchu wielkomiejskim ?"
          A może przy zakupie roweru testy psychotechniczne i dla jednostek niepoważnych zjazd nocą, bez oświetlenia, z słuchawkami i w okularach przeciwsłonecznych ze Wzgórza Andersa?
          Tylko co zrobić z tymi mamuśkami, które z wózkiem przebiegają w niedozwolonym miejscu...?
          • Gość: benek Pasy rowerowe w jezdni są za tanie IP: *.e-wro.net.pl 03.11.11, 09:40
            > Wiwisekcja. Oraz nadmiar zbędnej złośliwości. Jednakowoż spróbuję się ustosunko
            > wać.
            > Czy sądzisz, że gdyby ddry były na jezdni raczej niż na chodniku - byłoby zabaw
            > niej, przyjemniej, praktyczniej i w ogóle lepiej?
            Ależ oczywiście.Wie to każdy rowerzysta przyglądający się jak roweruje się bo łatwo było pędzlem wyznaczyć 100 km ddr na szerokich 5-6 metrowych chodnika Wrocław.
            Byliśmy liderami w Polce a teraz nas małe miasta zaczynają wyprzedzać.
            Cóż szkoda ze Ruscy zburzyli tylko niektóre dzielnice ostrzałem artyleryjskim i dlatego nie doczekamy się nigdy ddr w centrum czyli tam gdzie są naprawdę potrzebne.

            Tymczasem Niemcy w Berlinie wytyczyli kilkaset kim ścieżek rowerowych w jedni i w 10 lat ruch rowerowy przekroczył 10 % i ciągle rośnie.
            A ile mamy we Wrocławiu dróg dla rowerów po 20 latach budowy ?
            Oficjalnie 176 km a naprawdę trudno by wskazać kilkanaście.
            I to przy pro-rowerowym prezydencie, który wygrał wybory bo obiecywał m.in ścieżki.
            Teraz coś mu się porobiło bo gada idiotyzmy w stylu że piłka jest najważniejsza albo grzechem jest się nie zadłużać.
            Ostatnio dał 6 mln na wymianę kubłów na psie odchody.
            Jedna firma wzięła swoje sraczkowe kubły a nowa firma takie same postawiła, tylko nie rozumiem dlaczego przy ścieżkach rowerowych.
            Pewnie dlatego że psiarze częściej chodzą po ddr niż po chodnikach.
            Na rowery prezydent w ostatnich wyborach obiecał górę pieniędzy a pan Czuma mówił że rowerzyści będą mile zaskoczeni po wyborach. Skończyło się na kilkuset tysiącach (PO dołożyło pół miliona) . Dla porównania Gdańsk wyda w tym roku 17 mln na ddr.
            Dlaczego pas rowerowy w jezdni jest lepszy dla rowerzystów ?
            Bo dojeżdżając do skrzyżowania mam najczęściej 25 sekund zielonego światła więc mogę zdarzyć do skrzyżowania dojechać i przejechac na jednym cyklu.
            DDR powodują to że rowerzysta zatrzymywany jest na wysepce miedzy jedniami.
            najwięcej wypadków jest na przejazdach rowerowych bo kierowcy nie wiedza że mają ustępować.
            Wyznaczenie ddr w jezdni jest bardzo proste i tanie .Nie ma konfliktów w z pieszymi i autami zaparkowanymi na ddrip.
            Rowerzysta ma pierwszeństwo na pasie rowerowym a na ścieżce musi ustępować pierwszeństwa pieszym.
            Pasy rowerowe na jezdni są połączone w system a nie pokawałkowane tak jak kikuty ścieżek.
            O zaletach pasów rowerowych można godzinami pisać.
            Ścieżki rowerowe na chodnikach powstaną ale w trzecim pokoleniu.
            Prędzej się ropa skończy a jezdnie zostaną uwolnione z aut.

          • Gość: benek Pasy rowerowe w jezdni są za tanie IP: *.e-wro.net.pl 03.11.11, 09:57
            >Jeśli się dobrze przyjrzysz,
            > to zobaczysz ciekawe zjawisko. Na przykład na Niskich Łąkach - nie wiem, jak te
            > raz, ale kiedyś - jeszcze poniemieckie ddry były w zasadzie na chodniku, tyle,
            > że od "pasa" dla pieszych odgrodzone trawnikiem. Podobnie jest to rozwiązane od
            > Ronda Reagana w kierunku Kochanowskiego i na Armii Krajowej. I wszyscy są szcz
            > ęśliwi, bo nikt nikomu w nic nie wjeżdża i pod nic się nie pcha.
            Mogę ci pokazać list człowieka, którego "kazał potrącić " instruktor nauki jazdy gdy wyjeżdżał z kursantami z ośrodka szkoleniowego na Niskich Łąkach. Za głupotę instruktora przepraszał kierownik WoRD ale trzeba było wydać pieniądze na malowanie przejazdów rowerowych na praktycznie nieużywanych wyjazdach wzdłuż tej ulicy.
            Jednak co jest możliwe do wykonania na Niskich Łąkach gdzie nie brak terenu nie jest możliwe np na ul.Dworcowej.
            Za Niemców nie było dużego ruchu a takie ścieżki jak na Niskich Łakch były wzdłuż ul.Powstańców Śląskich,i Mickiewicza.
            Ale wtedy nie było świateł , było mało aut.
            Te ddr nie budowano dla bezpieczeństwa tylko dla wygody rowerzystów o ulice były brukowane a te ścieżki wyasfaltowane.
            Za Niemca budowa ddr świadczyła o metropolitalnym charakterze Breslau.
            Ul.Powstańców Śląskich zaprojektowano z głową.Szeroka na 72 metry musiała mieć ddr.
            Gdyby Niemcy nie przegrali wojny mełlibyśmy cały Wrocław w ścieżkach.
            Liczby dużo mówią.
            90 mln Niemców kupiło ostatnio 70 mln rowerów.
            Na jednej z autostrad niemieckich spotkało się 2 mln rowerzystów.
            Oczywiście autostradę trzeba było zamknąć.
            Niemcy zawsze byli praktyczni i szybko dogonią kraje beneluksu w rowerowaniu.
            Zbudowali stadion więc nie wykluczone ze w przyszłości będą u nas budowac ddr bo nie nie potrafimy.

            A ścieżki o ktorych piszesz są za wąskie Nie spełniają norm.
            Z tego powodu ostatnio połamały się rowerzystki na ul.Mickiewicza po czym doszło do kuriozalnej rozprawy sądowej o czym donosiła niedawno GW i inne media.
          • Gość: benek Rower nie dla cyklofoba, dla niego korki IP: *.e-wro.net.pl 03.11.11, 17:52
            > Czy Was pogięło z tą nienawiścią? Ludzie się zawsze brali za łby, ale przydawan
            > ie tej akurat wojence tak silnych podtekstów emocjonalnych jest w najlepszym ra
            > zie głupawe.
            > W celu zarysowania tłumokowi, parkującemu na ścieżce dla rowerów lakieru wystar
            > czy sam gwóźdź, deski już nie trzeba. Natomiast jeśli deską z gwoździem popieśc
            > isz babinkę z pieskiem, to masz kryminał.
            >
            Stosuję sposoby aby za jednym zamachem wyeliminować obie patologie. Nie wożę gwoździa, tylko pod siodełkiem mam kilka starych woreczków foliowych.
            Podnoszę najbliższą psią kupę z chodnika i wcieram ją w wycieraczkę lub zamek nieprzepisowo parkującego auta.
            Muszę tylko potem wyrzucić woreczek do najbliższego kosza ale to nie zajmuje wiele czasu.
            Tak wiec ubywa kup i aut na ścieżkach a znajomi policjanci pytają jak ja to robię skoro oni mandatami nie potrafią zwalczyć tych problemów bo są kierowcy co płacą 100 zł i dalej parkują.
            Cudownie jest nosić w kieszeni kluczyk który się usrywa po każdym włożeniu do zamka.
            Wspaniale rozciera się kupa jak się włączy wycieraczki.


            > Nie wydaje mi się, żeby Kklement był aż takim podelcem, jak chcesz to zaprezent
            > ować.
            >
            Ja nie wiem jak wielkim podelcem jest,
            Faktem, że od lat wyskakuje czasem z tekstami jakby się zamienił ze swoimi pacjentami.
            Inni go obrażali często, ja nigdy.
            Ale tym razem uznałem, że trzeba nakarmić trolla.
            Ja mu tylko wysłałem ostrzeżenie ale on chyba się tylko ucieszył że będzie miał nowego wroga.
            Oczywiście to on wrogów wybiera i ma już ich na forum sporo.
            Taki typ.

            > Raczej obu Wam sprawia niesłychaną frajdę ciskanie w siebie obelgami.
            Ja wyśmiewam głupie poglądy nie ludzi.
            Jeśli kklement poczuł się urażony to przepraszam.


    • Gość: ek.o Re: Pare pytan do poruszajacych sie na rowerze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.11, 21:54
      witam i odpowiadam
      1. owszem, jest niebezpiecznie na ulicach, ale im więcej jeżdżę tym bardziej wiem jak unikać takich sytuacji np. gdy mijam zaparkowane auto patrzę, czy ktoś jest w środku i mogę się spodziewać nagłego wyjścia kierowcy na ulicę (inaczej można oberwać drzwiami)
      lub trzymam się prawego krawężnika z jednoczesną uwagą na ogromną ilość dziur, które często trzeba wymijać itp itd generalna zasada: trzeba mieć oczy dookoła głowy i pamiętać, że nieważne, czy masz pierwszeństwo, czy nie - w razie wypadku jesteś najbardziej poszkodowany.
      Żeby nie straszyć dodam, że jeżdżę codziennie od 14 lat (w zimie też) i do tej pory mam na koncie 2 stłuczki (nie ze swojej winy) i kilka zimowych gleb (więcej upadków zimowych jednak mam zaliczonych jako pieszy)
      i podstawą jest dobre oświetlenie + warto na noc wkładać kamizelkę odblaskową
      2. tak jak Jura napisał - jak jeździsz spacerowym tempem to ciało jest przyzwyczajone do wysiłku i dobry dezo + bawełniana koszulka wystarczają (i kilka kropel perfum ;)
      faktem jest, że w wodniste miesiące nogawki bywają usyfione- ale zawsze je wkładam w skarpetki, by nie wciągnęły się w łańcuch, więc jako tako oszczędzam nogawki (można mieć specjalne ochraniacze, do kupienia lub zrobienia)
      3. ma wolny zawód i zawsze reakcja na rower jest mieszaniną zdziwienia z szacunkiem i sympatią
      4. nie mam dzieci, ale dość często widzę rowery z dziecięcym siodełkiem, więc rodzice i dzieciaki korzystają
      5. zakupy pakuję do plecaka i w torby. skrzynki z wodą wożę autem, ale zbieram się do zrobienia lub kupienia rowerowej przyczepki
      6. codzienna jazda na rowerze to niesamowity kop energii i ogromna przyjemność :) jestem niezależna od innych i nie stoję w korkach, ani na przystankach. last but not least każdy wyjazd rowerem zamiast autem jest przyjazny dla środowiska

      spróbuj, nie pożałujesz :)
    • Gość: czester Re: Pare pytan do poruszajacych sie na rowerze IP: *.static.tvk.wroc.pl 01.11.11, 00:17
      1. jazdy po głównych ulicach nie polecam
      2. owszem, bywa to problemem, ale tylko w przypadku ludzi z fatalną formą, niezdrowych. Po pierwsze nie musisz jechać na maksa, po drugie zwykły antyperspirant wystarcza. Argument o tyle z dupy, że ludzie mordujący się we własnych samochodach np. bez klimy lub jeżdżący stłoczeni w MPK śmierdzą dużo bardziej a plamska na koszulach na plecach i pod pachami murowane
      3. jeśli jesteś przystojny i wysportowany (m.in. dzięki rowerowi) to tylko patrzyć na zapasionego grubasa wsiadającego do swojej 10letniej fury z 10 kg szpachli z politowaniem. Z jeszcze większym politowaniem na niego patrzysz gdy się potem dowiadujesz, że wracał z Hali Ludowej na Kozanów 1,5 godziny a ty robisz to w 30 minut.
      4. wożenia dzieci po mieście nie polecam, tylko rekreacyjnie w bezpiecznych, wolnych od samochodów terenach
      5. bierze się samochód
      6. przede wszystkim rower we Wrocku w dni powszednie w godzinach 8-18 jest po prostu najpraktyczniejszy. Szybki. Po drugie samopoczucie i spokojny sen. Po trzecie oszczędność pieniędzy, bo czas to pieniądz.

      • katonzwybiorczej kierowcy, dlaczego atakujecie gatunki chronione?! 01.11.11, 17:32


        Ostatnio głosowałem na PO i jako Europejczyk przez wielkie "E" chciałbym aby każdy kierowca autem wiedział, że rowerami poruszają się także PEDAŁY, to znaczy geje! A co to oznacza dla potencjalnego sprawcy wypadku drogowego, czyli kierującego autem?
        Według Komisji Europejskiej, geje są pod całkowitą ochroną!
        Potrącicie geja na rowerze w zimie i nie wyjdziecie już z pudła!
        ZROZUMIANO, BARANY?!!!
        • bj32 Re: kierowcy, dlaczego atakujecie gatunki chronio 01.11.11, 20:32
          A poza tym rodzina zdrowa?
    • Gość: benek Rower jest wielce ok IP: *.e-wro.net.pl 02.11.11, 07:34
      >. czy nie boicie sie ....

      Rower jest wielce ok
      • zetkaf ... gorzej bywa z rowerzystami... 02.11.11, 07:41
        > Rower jest wielce ok
        rowerzyści - tylko niektórzy...
        • Gość: benek Rower to jest świat IP: *.e-wro.net.pl 02.11.11, 08:48
          > > Rower jest wielce ok
          > rowerzyści - tylko niektórzy...

          Nie dzielę ludzi na lepszych i gorszych tylko na mających większe doświadczenie lub mniejsze.

          Sam kiedyś nie łamałem prawa a dziś łamię na okrągło ale tylko w miejscach gdzie nie stwarzam zagrożenia.
          Wczoraj np na wielu pustych ulicach przejeżdżałem po pasach halbo an czerwonym.
          Dziś już bym tego nie zrobił bo ruch się wzmógł.

          Im szybciej zbudujemy ddr tym mniej rowerzystów będzie jeździć po chodnikach i zebrach.



          Rower to jest świat.




          • Gość: Gustlik Re: Rower to jest świat IP: 91.90.161.* 02.11.11, 10:29
            moze Benek rozwinie swoją złota myśl o tym, że w Kopenhadze jest zimniej niż w Polsce, bo lezy bardziej na Pólnoc:)?
            To jak Beniu?
            • Gość: benek Wrocław tak samo dobry jak Kopenhaga na rower IP: *.e-wro.net.pl 02.11.11, 19:52
              > moze Benek rozwinie swoją złota myśl o tym, że w Kopenhadze jest zimniej niż w
              > Polsce, bo lezy bardziej na Pólnoc:)?
              > To jak Beniu?


              Nie jak w Polsce tylko jak we Wrocławiu.
              Nie interesuje mnie ze w Kopenhadze nie ma mrozów -25 bo wtedy i tak nie jeżdżę rowerem.
              Interesuje mnie jak często jest poniżej zera , sypie śnieg lub zmarznięty deszcz.
              Interesuje mnie jak często wieje zimna bryza od morza.
              Jak wiele dni jest pochmurnych.
              Czy w lecie można jeździć częściej w krótkim rękawku czy częściej w kurtce.
              Jak często w lecie pada deszcz przy 12-13 stopniach.
              Krótko mówiąc czy rowerzysta częściej się trzęsie z zimna w Kopenhadze czy we Wrocławiu?
              Wprawdzie Kopenhaga zimą jest cieplejsza niż Wrocław, to jednak 2-3 stopnie nie robią różnicy.
              Ważna jest temperatura odczuwalna a ta może być 5-7 stopni niższa głównie z powodu wiatru.
              Również mżawka a potem parowanie zmokniętego ubrania powoduje obniżenie temperatury.

              Podwyższona wilgotność (od morza) nie sprzyja ani w lecie ani w zimie bo generuje większe opady.
              Duńczycy są widocznie do opadów przyzwyczajeni co widać na zdjęciu.
              Gdzie w Polsce by się tak rowerzystom chciało jeździć rowerem w śniezycy jak to robią w Kopenhadze?
              Link

              Natomiast pisałem ze nie tyle w Kopenhadze co w Dani bywa zimniej niż we Wrocławiu co doskonale widać na mapce. Proszę porównać sobie temperatury średnie minimalne w centrum Dani i we Wrocławiu.
              Tam jest zimniej.
              mapa
              Wrocław i Kopenhaga jest w 6 strefie zimna ale wnętrze Dani w 7 czyli jest zimniejsze od Wrocławia.

              A czy klimat Kopenhagi jest lepszy do jazdy rowerem niż we Wrocławiu ?
              Klimat morski

              Zimno dla rowerzysty to :
              duża wilgotność powietrza
              częste opady
              lato jest chłodne, zima łagodna
              wiatry zmienne w cyklu rocznym (latem znad morza, zimą w kierunku morza

              Brrr, jako rowerzysta nie chciałbym mieszkać w Kopenhadze.
              Jazda rowerem po Wrocławiu jest OK.
              Zmienność pogody (pory roku) to wspaniały wynalazek pana Boga.
              Kopenhaga ma zbliżona pogodę cały rok więc Duńczycy wiele tracą.

              Te kilka mroźnych dni mogę sobie odpuścić.
              W deszczu też nie jeżdżę.
              We Wrocławiu niewiele dni nie nadaje się do jazdy rowerem .
              Akurat gdy jest mróz to dni są krótkie, gdy pada to nie ma słońca i nie ciągnie mnie w taką pogodę aby jechać rowerem za Wrocław.


          • bj32 Re: Rower to jest świat 02.11.11, 10:31
            "Nie dzielę ludzi na lepszych i gorszych tylko na mających większe doświadczenie lub mniejsze."
            Śmiem się nie zgodzić. Znam kierowcę z 40letnim stażem, który w dalszym ciągu wjeżdżając w wiejską bramę z szosy - cofa kilkanaście razy, bowiem normalne skręcenie i wjechanie przekracza jego możliwości percepcyjne. Mimo tego, że korzysta z samochodu codziennie.
            Chociaż raczej nie "gorsi/lepsi", a "normalni/pacany".
            "tym mniej rowerzystów będzie jeździć po chodnikach i zebrach."
            Na to również bym nie liczyła. Są tacy, co są odporni na wiedzę i trudni do utylizacji. Dawno, dawno temu jeden młodzieniec na rowerze wjechał w nerki mojej sąsiadki. Gdyby mnie mój ulubiony mężczyzna nie zatrzymał w ostatniej chwili, koleś wjechałby w moją ciążę. Wiesz, co chciał zrobić? Poszukać wsparcia u mnie. Wsparłam go - zadzwoniłam po policję. Nie sądzę, żeby się czegoś nauczył, prócz tego, że baby są wredne.
            • Gość: benek Re: Rower to jest świat IP: *.e-wro.net.pl 02.11.11, 20:17
              > "Nie dzielę ludzi na lepszych i gorszych tylko na mających większe doświadczeni
              > e lub mniejsze."
              > Śmiem się nie zgodzić. Znam kierowcę z 40letnim stażem, który w dalszym ciągu w
              > jeżdżając w wiejską bramę z szosy - cofa kilkanaście razy, bowiem normalne skrę
              > cenie i wjechanie przekracza jego możliwości percepcyjne. Mimo tego, że korzyst
              > a z samochodu codziennie.

              Ależ staż nie musi oznaczać doświadczenia.
              Za słownikiem PWN:
              «ogół wiadomości i umiejętności zdobytych na podstawie obserwacji i własnych przeżyć.

              Jak widać doświadczenie to zdobyte umiejętności a nie staż.



              > Chociaż raczej nie "gorsi/lepsi", a "normalni/pacany".
              > "tym mniej rowerzystów będzie jeździć po chodnikach i zebrach."
              > Na to również bym nie liczyła. Są tacy, co są odporni na wiedzę i trudni do uty
              > lizacji. Dawno, dawno temu jeden młodzieniec na rowerze wjechał w nerki mojej s
              > ąsiadki.
              Co roku ginie W Polsce 5600-8000 ludzi w wuapdkach/
              Rannych zostaje 10 razy tyle czyli 70.000.
              Stłuczek samochodowych jest 20 razy więcej czyli 1,5 mln.
              Niezgłoszonych stłuczek czyli skrzywionych słupków, zgiętych błotników , porysowanych boków jest 5-10 razy więcej czyli 7-15 mln.
              Podobnie z potrąconymi którzy tylko się odbili od auta. Może być ich około 0,5-1 mln rocznie.
              Potrąconych przez rowerzystów może być tyle samo.
              Rowerzystów, którzy się przewrócili może być kilka milionów rocznie.
              Zatem jak słyszę, że jakiś rowerzysta spowodował wypadek na chodniku to uznaję, że to koszt "motoryzacji".
              Ciekawsze są statystyki ogólne. Kiedyś sporo ich czytałem.


              >Gdyby mnie mój ulubiony mężczyzna nie zatrzymał w ostatniej chwili, ko
              > leś wjechałby w moją ciążę.
              Wczoraj kierowca o mało nie zabił mojego dziecka na przejedzie rowerowym.
              Zahamował z piskiem opon
              Staram się nie generalizować.


              > Wiesz, co chciał zrobić? Poszukać wsparcia u mnie.
              > Wsparłam go - zadzwoniłam po policję. Nie sądzę, żeby się czegoś nauczył, prócz
              > tego, że baby są wredne.
              Nie oceniam bo nie widziałem
              Mogę pisać tylko o swoich doświadczaniach.
              Wiem ile osób wczoraj tamowało mi przejazd po drodze dla rowerów .
              Ludzie są jacy są i dlatego trzeba budować szybko ddr aby separować ruch.

              • zetkaf Re: Rower to jest świat 02.11.11, 22:30
                > Co roku ginie W Polsce 5600-8000 ludzi w wuapdkach/
                > Rannych zostaje 10 razy tyle czyli 70.000.
                I to jest powód, żeby ciężarną rowerem rozjeżdżać?

                > Zatem jak słyszę, że jakiś rowerzysta spowodował wypadek na chodniku to uznaję,
                > że to koszt "motoryzacji".
                Nie, to koszt debilizmu i bufonstwa rowerzystów. Nie zwalaj na blachosmrody, bo one nic do tego nie mają.
                No, chyba że od ołowiu mózg ci sprasowało?

                > >Gdyby mnie mój ulubiony mężczyzna nie zatrzymał w ostatniej chwili, ko
                > > leś wjechałby w moją ciążę.
                > Wczoraj kierowca o mało nie zabił mojego dziecka na przejedzie rowerowym.
                > Zahamował z piskiem opon
                I co, to powód żeby rozjeżdżać cieżarną rowerem? Btw, jak widzisz o mało co w twoim wypadku oznacza "blachosmród sam się zatrzymał". W przypadku rowerzysty oznacza to "gdyby nie czyjaś pomoc i poturbowanie rowerzysty, rowerzysta być może by nawet zabił".

                > Staram się nie generalizować.
                Ty w ogóle starasz się nie zauważać gdy podaje się przypadki nieudolności rowerzysty.

                > Mogę pisać tylko o swoich doświadczaniach.
                Nawet o nich nie możesz pisać, co najwyżej o twoich wypaczonych spostrzeżeniach, niekoniecznie nawet zbliżonych do rzeczywistości.

                > Wiem ile osób wczoraj tamowało mi przejazd po drodze dla rowerów .
                > Ludzie są jacy są i dlatego trzeba budować szybko ddr aby separować ruch.
                Ale po co, skoro ci wszyscy tamują? ;)
                • Gość: benek Olewać cyklofobów rowerowo IP: *.e-wro.net.pl 03.11.11, 13:09
                  > > Co roku ginie W Polsce 5600-8000 ludzi w wuapdkach/
                  > > Rannych zostaje 10 razy tyle czyli 70.000.
                  > I to jest powód, żeby ciężarną rowerem rozjeżdżać?
                  >
                  > > Zatem jak słyszę, że jakiś rowerzysta spowodował wypadek na chodniku to u
                  > znaję,
                  > > że to koszt "motoryzacji".
                  > Nie, to koszt debilizmu i bufonstwa rowerzystów. Nie zwalaj na blachosmrody, bo
                  > one nic do tego nie mają.

                  Zetkaf ci chyba odwala .Z winy cyklistów tysiące ludzi ginie na drogach ?
                  • zetkaf Re: Olewać cyklofobów rowerowo 05.11.11, 10:38
                    > > > Zatem jak słyszę, że jakiś rowerzysta spowodował wypadek na chodnik
                    > u to u
                    > > znaję,
                    > > > że to koszt "motoryzacji".
                    > > Nie, to koszt debilizmu i bufonstwa rowerzystów. Nie zwalaj na blachosmro
                    > dy, bo
                    > > one nic do tego nie mają.
                    > Zetkaf ci chyba odwala .Z winy cyklistów tysiące ludzi ginie na drogach ?
                    Co ma śmierć człowieka na jezdni (bo rozumiem, że o tym mówisz pisząc o śmierci na drogach) do nieprzepisowego jeżdżenia rowerzysty (i mówię tylko o prędkości i pierwszeństwie, pomijam prawo do jazdy po chodniku) po chodniku? Bo tyle wystarczy żeby na chodniku rowerzysta nie miał wypadków z udziałem pieszych...
                • Gość: benek Rower jest OK, no i fajnie IP: *.e-wro.net.pl 03.11.11, 13:13
                  > > Staram się nie generalizować.
                  > Ty w ogóle starasz się nie zauważać gdy podaje się przypadki nieudolności rower
                  > zysty.

                  Czy ty w czasach gdy miliony kierowców polują swymi maszynami do zabijania na pieszych i rowerzystów chciałbyś aby żaden rowerzysta nikogo nie potrącił ?
                  Przecież chodnik nie różni się niczym od drogi dla rowerów i pieszych a takie ścieżki buduje się we Wrocławiu.
                  Wiesz ilu pieszych wchodzi tam pod koła rowerów?



                • Gość: benek Chcesz aby dalej jeździć po chodniku ? IP: *.e-wro.net.pl 03.11.11, 13:16
                  > > Wiem ile osób wczoraj tamowało mi przejazd po drodze dla rowerów .
                  > > Ludzie są jacy są i dlatego trzeba budować szybko ddr aby separować ruch.
                  > Ale po co, skoro ci wszyscy tamują? ;)
                  >

                  Abym ja nie potrącił jakiejś ciężarnej na cyklochodniku.
                  Aby się kierowcy nauczyli co to jest takie czerwone miedzy kołami auta.
                  I dlaczego na chodniku na którym parkują co 20 m jest reklama roweru ( taki biały piktogram).





          • zetkaf Re: Rower to jest świat 02.11.11, 22:25
            > Nie dzielę ludzi na lepszych i gorszych tylko na mających większe doświadczenie
            > lub mniejsze.
            Tyle, że ci doświadczeni dzielą się na takich co zmądrzeli w miarę zdobywania doświadczenia, i tacy co zgłupieli od dwóch pedałów.

            > Sam kiedyś nie łamałem prawa a dziś łamię na okrągło ale tylko w miejscach gdzi
            > e nie stwarzam zagrożenia.
            Tak, tak, wiemy, ty jesteś doskonały, tylko prawo ułomne...

            > Rower to jest świat.
            szkoda, że poza nim nie widzisz pieszych, samochodów, świateł, pasów, itp.
            • Gość: benek Rower jest OK, świat jest OK IP: *.e-wro.net.pl 03.11.11, 13:21
              Zetkaf uśmiechnij się.
              Rowerowy świat jest piękny.
              Odstaw auto a twoje problemy się zmneijszą.
              Jak nie możesz odstawić to nie narzekaj.
              Nikt cie tam na silę nie wsadza.
              To twój wybór.


              Wsiądź dziś na rower (jest tak ciepło) i przypomnij sobie jak się jeździ rowerem.



              • zetkaf Re: Rower jest OK, świat jest OK 03.11.11, 20:53
                > Odstaw auto a twoje problemy się zmneijszą.
                Boje sie. Nie samej jazdy rowerem. Raczej tego, ze ty podobno czasem wsiadasz za kierownice. Nie daj Boze w blachosmrodzie radzisz sobie rownie kiepsko co na siodelku, i moglbym nie przezyc konfrontacji. Wole, jak od idiotow dzieli mnie gruba zbroja.
                Btw, jednak 25km codziennie rowerem do pracy, to juz nie jest przyjemnosc, to juz marnowanie czasu.

                > Nikt cie tam na silę nie wsadza.
                > To twój wybór.
                Ale idioci pokroju benka na drodze to juz nie moj wybor. I tylko w tym problem.
                • Gość: Gustlik Re: Rower jest OK, świat jest OK IP: 91.90.161.* 04.11.11, 15:58
                  Benek, to jak z tą Kopenhagą:)? jest tam zimniej niż w Polsce, bo leży dalej na północ?:)? Nie unikaj tematu.
                  • Gość: Benek Re: Rower jest OK, świat jest OK IP: *.204.6.194.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 05.11.11, 00:25
                    Benek, pytają cie grzecznie?
                • Gość: benek Re: Rower jest OK, świat jest OK IP: *.e-wro.net.pl 13.11.11, 14:53
                  > > Nikt cie tam na silę nie wsadza.
                  > > To twój wybór.
                  > Ale idioci pokroju benka na drodze to juz nie moj wybor. I tylko w tym problem

                  zetkaf z każdym miesiącem stajesz się większym ciulem.
                  Zauważyłeś to ?
    • Gość: MONThY Re: Pare pytan do poruszajacych sie na rowerze IP: *.internetia.net.pl 05.11.11, 13:25
      Nie mam siły czytać całej dyskusji (podejrzewam że mającej mało wspólnego z tematem ;), ale pytania są sensowne, motywacja też, więc odpowiem, czemu nie.
      @1 - Ogólnie się boję. Tak samo bym się bał jadąc samochodem, idąc na piechotę czy korzystając z "usług" MPK (zwłaszcza po ostatnim piątku). Jedyny sposób na strach to wyjść z domu i ruszyć w drogę :) Na mojej trasie do pracy jest dużo ścieżek rowerowych lub ciągów łączonych z pieszymi (mam to szczęście), tam gdzie ich brakuje jadę uliczkami osiedlowymi albo po chodnikach. Na tych ostatnich jadę powoli (chyba że nie ma pieszych), zawsze zwalniam do prędkości pieszego wyprzedzając dzieci i osoby starsze, i zawsze zachowuję duży odstęp od pieszych. Tam gdzie nie da się przejechać (głównie z powodu samochodów zaparkowanych w sposób nieprzepisowy) schodzę z roweru i go prowadzę.
      Odnośnie bezpieczeństwa - oczywiście mam dzwonek, lampę z przodu i z tyłu, i odblaskowe opaski na spodniach. Zmrok - w mieście zawsze jest dosyć światła żeby jechać. Złe warunki - po prostu jadę wolniej, zachowuje większą czujność, częściej sie oglądam.
      @2 - Na początku dojeżdżałem do pracy spocony, zazwyczaj wystarczało zmienić koszulkę i bieliznę, czasem brałem prysznic. Nie śmierdziałem, nikt się nie skarżył, pracowało sie ze mną komfortowo :) Po dwóch miesiącach dojazdów, przy tej pogodzie - potu brak, nie muszę się nawet przebierać. W mojej branży garnitur nie jest do niczego potrzebny, wystarczą dżinsy i koszulka, a to odpowiedni strój na rower. Nogawki - jak pisałem wyżej mam ściągnięte opaskami, nie pobrudzę sobie ich od łańcucha czy zębatek. Kiedy pada można je sobie ubrudzić zawsze - czy to wysiadając z samochodu, czy jadąc MPK.
      Ogólnie prysznic w pracy to nie jest żadna ekstrawagancja. Jak nie ma to można porozmawiać z pracodawcą i go "wywalczyć". Problem higieny jest raczej wydumany.
      @3 - Nie czuję się szczególnie, w ciagu roku kilka do kilkunastu % pracowników jeździ rowerem. Reszta ludzi widziała w życiu rowery, wie że to nie gryzie i nie jest to jakiś szatański wynalazek i się ich nie boi ;) Dla mnie to czysta wygoda - wyjeżdżam z parkingu i jadę do domu, zawsze tyle samo czasu. Oni wyjeżdżają i zatrzymują się w korku.
      @4 - Nie mam dzieci. Kiedy mieszkałem w Niemczech zauważyłem, że popularne (przez cały rok) są np. wózki (takie kabiny) dla dzieci mocowane z tyłu roweru. Tam kierowcy jadąc za takim rowerem czy wyprzedzając go zachowywali ekstremalną ostrożność. A jeśli nie było miejsca - nie wyprzedzali. U nas za jakiś czas też takie rozwiązanie będzie się sprawdzać :)
      @5 - Na plecach mam plecak. Wejdą do niego naprawdę solidne zakupy (wyłączając 10l soków czy zgrzewki wody - po te idę później na piechotę). Kurtkę czy garnitur zazwyczaj pakują w taką dużą reklamówkę, z którą spokojnie można wejść do autobusu :) Kabinę do prysznica można kupić z transportem. Odkurzacz również wiozłem autobusem. A kiedy się przeprowadzałem poprosiłem o pomoc tatę. Brak samochodu przeszkadza w takich sytuacjach, fakt. W niczym natomiast nie przeszkadza w dojeździe do pracy.
      @6 - Oszczędność pieniędzy - na pewno. Czasu - tym bardziej. Poza tym mam siedzącą pracę i te kilkanaście kilometrów dziennie naprawdę służy zdrowiu. Dużo całkiem normalnych rzeczy stanowi w Polsce ekstrawagancję, ale to się na szczęście zmienia. Mój wizerunek, poczucie niezależności i środowisko naturalne mam akurat głęboko :)
      Pozdrawiam :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja