epito 20.12.11, 12:46 ... zdecydowanie popieram autora artykułu , nie tylko ze względu na negatywne doświadczenia w tym temacie ( pogryzienie przez psa , właściciel tłumaczył że piesek młody itd. ,głupota ludzi ciągle mnie zdumiewa ) Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: Grzegorz Mandaciki IP: *.siemens.16.pl 20.12.11, 13:01 A może by tak strażnicy miejscy od czasu do czasu wybrali się służbowo na spacer do parku i i wręczyli kilka "bonów" na kwotę np. 50zł właścicielom takich luźno biegających piesków. Bo chyba od tego SM jest a nie od "ścigania babci" która na chodniku sprzedaje kilkanaście jajek od swoich kur i kilka pęczków pietruszki. Ale przecież łatwiej ukarać "babcię" niż faceta z rodwailerem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tolek Re: Mandaciki IP: *.dialog.net.pl 20.12.11, 15:59 Ostatnio dostałem opiernicz od jakiejś Pani +50, za to że szedłem na skróty z auta do domu po trawniku. Już pomijam fakt że zima jest i trawą tego nazwać nie można było, ale bezczelne z jej strony było to że jej piesek w tym czasie przeszczęśliwie bez smyczy i kagańca walił klocka przy samym krawężniku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hfhf Re: Mandaciki IP: *.connecta.pl 20.12.11, 16:40 właśnie przez takich jak ty trudno później nasze trawniki nazwać trawą Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Re: Mandaciki IP: *.Red-88-9-0.staticIP.rima-tde.net 20.12.11, 17:40 Nie widze nic zlego w chodzeniu po publicznym lub wlasnym trawniku - to jakas paranoja ze odgradza sie ludzi w miescie betonowymi murkami od (pozostalosci) srodowiska naturalnego. We wszystkich miejscach na swiecie gdzie bylem chodzilem po trawnikach, unikajac wybetonowanych alei, i nikt do tej pory nie zwrocil mi uwagi, a robie to codziennie od co najmniej kilunastu lat. O srodowisko naturalne trzeba dbac, ale nie kosztem postawienia drzewka na murowanym piedestale i oddawaniu mu poklonow (a za plecami bezmyslnie zuzywajac hektolitry wody, energie, produkujac tony smieci, etc.). Odpowiedz Link Zgłoś
rikol wolnosc dla psow 20.12.11, 18:43 ten pan ma raczej problem z samym soba. Niech nauczy dzieci, zeby nie podchodzily do obcych psow. Bardzo proste. A jak nie potrafi zapanowac nad swoimi dziecmi, to jego problem. Zreszta on w swoim liscie klamie - niemozliwe jest, zeby pies zaczepial obce dziecko i na nie warczal. Psy sie tak nie zachowuja. W anglii psy chodza w parkach luzem i nic sie nikomu nie dzieje, ale tez nie widac dzieci, ktore biegna do obcego psa. To sie nazywa wychowanie dziecka. Niech pan sobie tez poczyta statystyki smiertelnosci: psy zabijaja rocznie kilka osob. Ludzie zabijaja rocznie tysiace osob. Takze te jego teorie o niebezpiecznych psach moze sobie wsadzic. Powinien sie leczyc z fobii. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szatnista Na tym forum nie sililbym sie na sarkazm. IP: *.net.upcbroadband.cz 20.12.11, 23:46 Zdarzaja sie tutaj ludzie wystarczajaca g*pi zeby to zrozumiec doslownie... Odpowiedz Link Zgłoś
kazek100 Re: wolnosc dla psow 21.12.11, 09:35 rikol napisała: > ten pan ma raczej problem z samym soba. Niech nauczy dzieci, zeby nie podchodzi > ly do obcych psow. Bardzo proste. głupszego postu nie czytałem w życiu. to nie dzieci biegną do nieznanych psów, to psy podbiegają do dzieci, a tak się składa, że kilkulatek biega ZAWSZE o wiele wolniej, niz pies, więc szans ucieczki nie ma. Jakiekolwiek sugerowanie zwiekszenia opieki nad dzieckiem to szczyt idiotyzmu - może my, rodzice, mamy nasze małe dzieci związac na spacerze i nosić na rekach, bo debil z wilczurem musi go puścic wolno w publicznym terenie? Najciekawsze, że taka głupota jest w pełni demokratyczna. Moje dziecko tego rodzaju przygodę przezyło trzy razy - raz opiekunem psa był młody chłopak, zresztą tylko on zachował sięna tyle kulturalnie, by przeprosić Małego, a potem nawet bawił się z nim (i psem), przez jakies 20 minut, dzieki czemu Małemu minęła trochę trauma. Drugi, ok. 60latek z ogromnym wilczurem, w ogóle problemu nie widział, choć w końcu tez burknął przeprosiny. Trzeci przywiązał wielkiego psa przed sklepem tak, że Mały nie mógł przejść. Na moja uwagę zareagował agresją i to nieomal fizyczną i jakkolwiek brzydzę się przemoca, mała brakowało, bym mu po prostu nie przykał publicznie. Wstydze się tego, ale jeszcze bardziej się wstydze czytając debilne posty. Pani statystyki nie uzwględniają dzieci pogryzionych (ale nie zabitych), zatakowanych i wystraszonych (ale nie zabitych), tego że ludzi w miastach jest (na szczęsśie), więcej niz psów. > Zreszta on w swoim liscie klamie - niemozliwe jest, zeby pies zaczepial obce dz > iecko i na nie warczal. Psy sie tak nie zachowuja. Oczywiście Psy Przynoszą w zębach gazetę i opiekują się słabszymi. Jak Reksio. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kicio Re: Niewola dla dzikich zwierząt i ludzi! IP: *.dynamic.chello.pl 21.12.11, 10:59 Psy, owszem można trzymać ale na własnym podwórku i ogrodzonym szczelnym płotem od otoczenia. Co to za uwaga w miejscu publicznym a co w lesie można? Tam jest dzika zwierzyna i tym bardziej nie można. Właściciel myśli ze jego pies to obywatel i ma jakieś prawa obywatelskie. Może mieć ale w domu i na własnym podwórku. 10 milionów psów - nie uważacie ze trochę za dużo? Mandaciki należy lepić za psy bez smyczy, kagańca, łażenie po trawnikach, włażenie do windy itp. Pierwszym etapem powinno być zmniejszenie liczby psów do 500 tys. Później można się zastanawiać jak je zorganizować. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: Niewola dla dzikich zwierząt i ludzi! IP: *.ssp.dialog.net.pl 22.12.11, 19:31 Hitler też myślał, że w naszym kraju jest o około 38 mln ludzi za dużo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aaaaaaaaa Re: wolnosc dla psow IP: *.static.korbank.pl 22.12.11, 23:31 bo autor to frustrat, który własne bachory na smyczy powinien trzymać. Żeby nie było, nie mam psa. Gość wygrywa gorzkie żale na fujarce a tu takie poruszenie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lux Re: wolnosc dla psow IP: 80.50.54.* 23.12.11, 20:30 jak na psa to nieźle sobie radzisz z komputerem chyba, że jesteś człowiekiem na poziomie debila Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Atom Na Ukrainie na miejscu się strzela do psa IP: *.play-internet.pl 14.01.12, 14:41 I sprawa z głowy. Przyjeżdża przewoźne krematorium i za chwile nie ma problemu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kleks Re: Na Ukrainie na miejscu się strzela do psa IP: *.ssp.dialog.net.pl 14.01.12, 15:21 > I sprawa z głowy. Przyjeżdża przewoźne krematorium i za chwile nie ma problemu. Można by ten pomysł wykorzystać w przypadku czechofilca, czarownika i im podobnych głąbów udzielających się w tym wątku :) Odpowiedz Link Zgłoś
myszkapik Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające l... 20.12.11, 13:02 Jestem za. Potrzebne jest ogólnopolskie długotrwałe działanie bo jednorazowa akcja medialna nie wiele zdziała. Psy biegające bez smyczy i kagańców to także codzienna zmora biegających. Wiele psów wpada w jakiś szał widząc biegacza, gonią, rzucają się do nóg, obszczekują. Nie przekonuje mnie tłumaczenie, że "pies się musi wybiegać" albo że "on się tylko chce pobawić". Jeśli tak, to niech się bawi z właścicielem, najlepiej na smyczy albo w domu. Odpowiedz Link Zgłoś
czechofil Pies czasami wrogiem rowerzysty... 20.12.11, 13:17 Do tego listu dodałbym jeszcze, że nieuwiązane psy, szczególnie na wsiach i dzielnicach na obrzeżach Wrocławia stanowią również zagrożenie dla rowerzystów. Nie zliczę, ile razy taki pieseczek wylatywał z posesji i z namolnym ujadaniem, wściekłością w oczach oraz pianą na pysku próbował uwiesić się na mojej nogawce. Kończyło się to wprawdzie najczęściej wymierzeniem solidnego kopa w tenże pysk, a następnie kwileniem i paniczną ucieczką psa, ale nie każdy rowerzysta posiada na tyle zimnej krwi, żeby umieć w ten sposób psa odpędzić. Kiedyś dojdzie w końcu do tego, że nieodpowiedzialność i głupota właściciela psa doprowadzi do wypadku jakiegoś rowerzysty... Odpowiedz Link Zgłoś
zwroclawianka Re: Pies czasami wrogiem rowerzysty... 20.12.11, 13:27 Mi pijaczkowie też czasem włażą na ścieżkę rowerową, zaczepiają itp. Ale nie kopię ich. Ich zachowanie nie upoważnia mnie do stosowania chamskich metod wobec nich, w przeciwieństwie do Twojego chamskiego zachowania względem psów. Za psa odpowiada właściciel, nie pies - w sumie czemu kopa właścicielowi nie dasz w pysk? byłoby to sprawiedliwe i sensowne. Odpowiedz Link Zgłoś
tbernard Re: Pies czasami wrogiem rowerzysty... 20.12.11, 13:39 > Mi pijaczkowie też czasem włażą na ścieżkę rowerową, zaczepiają itp. Ale nie ko > pię ich. Chcesz powiedzieć, że ci pijaczkowie rzucają Ci się z zębami do nogawki szczekając? Odpowiedz Link Zgłoś
zwroclawianka Re: Pies czasami wrogiem rowerzysty... 20.12.11, 13:44 Ba! W sumie do pozycji na czworakach czasem jest im nadzwyczaj blisko! :-) Do czego dążę - za złe zachowanie psa - podobnie jak za złe zachowanie dziecka - odpowiedzialny jest jego wychowawca. I tak samo jak pijaczka, psa, czy dziecka włażącego na ścieżkę rowerową nie kopnę. Odpowiedz Link Zgłoś
tbernard Re: Pies czasami wrogiem rowerzysty... 20.12.11, 13:52 Jesteś pewna, że po którymś kłapnięciu w nogawkę lub łydkę wywaliwszy się z roweru nieszczęśliwie na przykład na głowę nadal nie kopniesz? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
zwroclawianka Re: Pies czasami wrogiem rowerzysty... 20.12.11, 14:18 100% :) Mnie psy lubią i ani myślą podgryzać (czasami biegną merdając ogonkiem) ale podobno psy wyczuwają dobrych ludzi :) Więcej lezie mi pod rower ludzi niż psów.. Cóż, nie żyjemy na pustyni, trafia się czasem na debili i trudno - zarówno wśród pieszych, rowerzystów, jak i kierowców samochodów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysztof Re: Pies czasami wrogiem rowerzysty... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.11, 15:43 Znaczy ludzie cię nie lubią, chyba z wzajemnością jak czytam.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lex Re: Pies czasami wrogiem rowerzysty... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.11, 18:34 jesli to tacy ludzie jak ci ktorzy z luboscia pisza o kopaniu psa to tez ich nie lubie i chetnie im bym laka w ryj i w zebra zasadził zeby skonczyli na ojomie. Odpowiedz Link Zgłoś
kazek100 Re: Pies czasami wrogiem rowerzysty... 21.12.11, 09:40 Wtrącę się. Następnym razem jak bydle wyleci z ogródka z pianą i kłami, to je pogłaszczś, dam sobie odgryźć rekę, a włascicielowi kupię pół litra w imie przyjaźni. Sęk w tym, że nie masz złych doświadczeń, dopóki ich nie masz. Nie zyczę Ci, ale pomysł, że inni mogli miec mniej sczęścia i że ty możesz miec mniej szczęscia w przyszłości. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zizi Re: Pies czasami wrogiem rowerzysty... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.12.11, 14:31 Oczywiście, że odpowiada właściciel ale jeśli pies chce ugryźć to trzeba się bronić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Raf Re: Pies czasami wrogiem rowerzysty... IP: *.static.korbank.pl 20.12.11, 14:54 Za złe zachowanie dresiarza też odpowiedzialni są jego rodzice. Czy to oznacza, że nie zastosujesz obrony koniecznej w przypadku próby rozboju? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: karac to bydlo Re: Pies czasami wrogiem rowerzysty... IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.12.11, 14:18 co ty chrzanisz?! wlasciciel jest odpowiedzialny wiec to on a nie pies powinien zaplacic grzywne ale wlasciciela w tej sytuacji, z tego co zrozumialem tam nie bylo, co ma zrobic czlowiek napadniety przez psa? oczywiscie kop w ryja, sam tez bym tak zrobil, chyba, ze mialbym akurat pod reka jakiegos kija, a porowanie ludzi do psa jest naprawde wspaniale... co do sondy-kolejny juz raz gw daje mozliwosc glosowania w sondzie z kretynskimi odpowiedziami, nie ma odpowiedzi neutralnych: w stylu czy psy bez smyczy i kaganca przeszkadzaja ci? tak, nie, nie mam zdania, tylko jest odpowiedz np: tak SZCZEGOLNIE GDY JESTEM Z DZIECKIEM LUB MOIM PSEM, co to ma byc?!!! nie ma zadnej odpowiedzi: po prostu tak, psy bez tego sprzetu oslonowego mi przeszkadzaja, to tania manipulacja drogi dziennikarzyno. dodalbym jeszcze potezne grzywny i zakaz za trzymanie psow w blokach mieszkalnych, jak ktos ma domek i ogrodek to prosze bardzo, ma tam troche przestrzeni ale meczenie psa trzymaniem go w mieszkaniu? w przestrzeni publicznej pies ZAWSZE powinien byc w kagancu i na smyczy, oczywiscie wprowadzic drakonskie kary za sikanie i sranie gdzie popadnie, jak nie masz domku z ogrodkiem to niech sika i sra u ciebie w domu, w pisakownicy np bawia sie dzieci, ona jest dla nich a z takiego psiego syfu mozna zalapac chorobska rozne, bo pan lub pani kocha swojego psa i wszystko oraz wszystkich innych ma w du*ie Odpowiedz Link Zgłoś
czechofil Re: Pies czasami wrogiem rowerzysty... 20.12.11, 14:42 > Mi pijaczkowie też czasem włażą na ścieżkę rowerową, zaczepiają itp. Ale nie ko > pię ich. Ich zachowanie nie upoważnia mnie do stosowania chamskich metod wobec > nich, w przeciwieństwie do Twojego chamskiego zachowania względem psów. Za ps > a odpowiada właściciel, nie pies - w sumie czemu kopa właścicielowi nie dasz w > pysk? byłoby to sprawiedliwe i sensowne. Rozumiem, że gdyby za tobą taki pijaczek biegł z wrzaskiem kilkadziesiąt metrów i próbował cię ugryźć w nogę, to byś go pogłaskała po główce, a na skargę poszła do jego żony albo mamusi? Ludzie, skąd się tacy kretyni biorą na świecie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Raf Re: Pies czasami wrogiem rowerzysty... IP: *.static.korbank.pl 20.12.11, 14:52 Bądź ekologiczny - daj psu gryza z kawałka swojej nogi! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mnb Re: Pies czasami wrogiem rowerzysty... IP: *.wroclaw.mm.pl 20.12.11, 15:33 A kto zajmie się biegającymi, wpadającymi pod nogi, potrącającymi innych dzieciakami? Kto dopilnuje, żeby nie wrzeszczały, nie darły się, a rozmawiały? Kto wychowa te najczęściej rozpaskudzone, niewychowane małe potworki? Dziecko wpadające w histerię na widok psa należy leczyć. Rodziców też, skoro takie coś wychowali. Nie jestem zwolenniczką puszczania luzem w miejscach publicznych zwierząt agresywnych, bo stanowią zagrożenie zarówno dla ludzi, jak i dla innych zwierząt. Ale trudno za agresywnego uznać beagla, pudla czy setera. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anonim Re: Pies czasami wrogiem rowerzysty... IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 20.12.11, 18:07 Bezdzietna stara panna? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mn b Re: Pies czasami wrogiem rowerzysty... IP: *.wroclaw.mm.pl 21.12.11, 07:38 Pomyłka. Normalna matka i normalny człowiek, który postrzega obiektywnie istniejącą rzeczywistość. I szlag mnie trafia na to, co wielu rodziców robi ze swoich dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: R2r Re: Pies czasami wrogiem rowerzysty... IP: *.205.1.249.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 20.12.11, 18:26 Mam tygrysa bengalskiego. Słodki kociak. Chciałbym zobaczyć jak stajesz z nim oko w oko. Na pewno okazałoby się, że trzeba Cię leczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
sorrry Re: Pies czasami wrogiem rowerzysty... 20.12.11, 16:40 Jeżeli osoba jadąca na rowerze jest w stanie kopnąć biegnącego luzem psa, to znaczy, że pies zbliżył się do niej sam, atakując i stwarzając zagrożenie wypadkiem (nie mówiąc już o pogryzieniu). Dlatego jedyna możliwa w tej sytuacji obrona - odgonienie psa kopniakiem - jest moim zdaniem - jak najbardziej uzasadniona i nie ma co się roztkliwiać nad "biednym zwierzątkiem". Odpowiedz Link Zgłoś
kasica86.pl Re: Pies czasami wrogiem rowerzysty... 22.12.11, 16:42 Nie popieram czegos takiego, jesli bys chodz odrobine znal sie na zawchowaniu psow wiedzialbys ze jesli kopniesz psa, moze wywolac to u niego agresja i to taka przed ktora sie nie obronisz. A pies nie sciagnie cie z roweru. Przynajmnije nigdy czegos takiego nie slyszlam. tylko winna wlasciciela a nie psa ze pies ma zaburzona psychike lecz nie tak zeby kogos zagrysc. Tak samo ja czowieka chorego da sie go z tego wyleczyc. A przeciez uderzyc czlowieka czy psa nie wolno. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: efff Re: Pies czasami wrogiem rowerzysty... IP: *.connecta.pl 20.12.11, 16:43 heh, ok...następnym razem dam się zagryźć na śmierć skoro nie mam prawa do obrony Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szatnista Powaznie? Powaznie?!? IP: *.net.upcbroadband.cz 20.12.11, 23:49 > Mi pijaczkowie też czasem włażą na ścieżkę rowerową, zaczepiają itp. Ale nie ko > pię ich. Ich zachowanie nie upoważnia mnie do stosowania chamskich metod wobec > nich, w przeciwieństwie do Twojego chamskiego zachowania względem psów. Za ps > a odpowiada właściciel, nie pies - w sumie czemu kopa właścicielowi nie dasz w > pysk? byłoby to sprawiedliwe i sensowne. > > Ja pier* - jacy "ludzie" sie tutaj wypowiadaja. A co mial "pieskowi" co go zre po nodze petycje wystosowac? Zgodze sie do tego, ze niesprawiedliwe, w takiej sytuacji to wlasciciel powinien geby nadstawiac... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gaho Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.12.11, 13:37 o to to to... gdy biegnę przez park, albo np. górkę przy Kruczej, to zawsze w duchu myślę, czy moje łydki będą całe. ogromna masa psiarzy i psy bez smyczy. Piszę nieczule, choć zwierzęta lubię. Po prostu czyjaś wolność wkracza już w obszar wolności drugiej osoby. Prawo to dobrze reguluje, ale trzeba go przestrzegać. Poza tym pies w mieście jest wyzwaniem dla właściciela, bo nie jest to kot perski, a organizm, który dla zdrowia tak psychicznego, jak i fizycznego, musi mieć gdzie dać upust swoim potrzebom ruchu/zabawy etc. Ciężko to zrobić, gdy ma małej przestrzeni są ludzie z rożnymi potrzebami... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cba Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające IP: *.wroclaw.mm.pl 20.12.11, 16:07 Biegaj na odludziu, tam nikt nie będzie się interesował twoimi łydkami. Odpowiedz Link Zgłoś
laleczka0712 Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające 20.12.11, 15:26 Dokładnie tak, jak ktoś ma psa to ogólnie powinien obowiązkowo go oznaczyć(adresówka na obroży) albo zachipować, panować nad jego rozrodczością, a jeżeli psa nie da rady upilnować do obowiązkowa sterylizacja bądź kastracja, prowadzenie psa na smyczy w miejscach publicznych i sprzątanie kup to także obowiązek.O opiece zdrowotnej, karmieniu i odpowiednim traktowaniu już nie wspomnę.Jeżeli ktoś nie potrafi temu sprostać to nie powinien mieć zwierząt, a są to chyba niezbyt wygórowane zasady. Sama mam psa i kota i bardzo mnie wkurza jak widzę oznaki łamania którejkolwiek z tych zasad. Z psem to samemu na smyczy można się troszkę przebiec a i zdrowiej będzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ferrum Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.11, 20:13 Jeżu! To ja mam teraz swoją 15-letnią jamniczkę bez zębów ubrać w kaganiec? Zlitujcie się. Odpowiedz Link Zgłoś
yogini1 Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające 20.12.11, 20:42 Gość portalu: ferrum napisał(a): > Jeżu! To ja mam teraz swoją 15-letnią jamniczkę bez zębów ubrać w kaganiec? Zli > tujcie się. _____________________ Spróbuj zaczepić starszego "mohera" i podyskutuj z nim o PiSie ..... nie ma zębów ale i bez nich jest kąśliwy i rozszarpie cię na strzępy..... Odpowiedz Link Zgłoś
r.a.s Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające l... 20.12.11, 13:18 Zdecydowanie za!!! Odpowiedz Link Zgłoś
zwroclawianka Proszę o zapoznanie się z prawem 20.12.11, 13:22 uchwaly.um.wroc.pl/uchwala.aspx?numer=LII/802/98 Zgodnie z prawem pies musi być prowadzony na smyczy, niekoniecznie z kagańcem. A tu jeszcze zła wiadomość dla czytelnika: koszmar, czyli pies może chodzić bez smyczy ;) www.psy24.pl/581-Pies-Dobry-Mieszkaniec-Wroclawia.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.11, 13:22 Dokładnie, to samo z terrorystami rowerowymi, którzy w godzinach szczytu tamują ruch na jezdniach, wymuszają pierwszeństwo na innych pojazdach, zagrażają pieszym bezprawnie korzystając z chodnika, przejeżdżają po pasach itp itd. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gnysio Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.12.11, 13:23 Panowie i Panie. To są puste przepisy których nik nie przestrzega. lepiej nich straż miejska kupi więcej radarów i nich łapią szybkich kierowców. Kasa większa i nie trzeba się szarpać w właścicielem psa. Miasto wymyśla koleje podwyżki, a nie potrafi wyegzekwować os straży miejskiej , aby robiła to do czego została powołana, czyli pilnowała porządku w mieście. I niech też przy okazji zajmie sie małolatami krórzy siędzą na ławkach do poźnej nocy i drą buźki. Niech sonie piją piwo czy dwa , ale tak aby inni mieszkańcy nie byli informowani o tym fakcie o 3 nad ranem. Pozdrawiam myslących Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jogger Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające IP: *.tietoenator.com 20.12.11, 13:25 Też mam dość wolno biegających psów m.in. w parku Grabiszyńskim, mam wrażenie, że ten park to jeden wielki wychodek dla psów. Z powodu psów w parku, coraz częściej wybieram bieżnię na siłowni niż bieganie na świeżym powietrzu niestety, ale wolę biec sobie w spokoju niż stresować się że przebiegający obok mnie swobodnie wilczur nie zechce się ze mną akurat "pobawić" Odpowiedz Link Zgłoś
i-meadow Popieram! 20.12.11, 13:34 Z opisanych przyczyn cierpią nie tylko ludzie ale i inne zwierzęta! Nie zliczę razy kiedy musiałam swoją sunię (25 kg żywej wagi) zawsze w kagańcu, wydzierać z paszczy latających luzem psów nieodpowiedzialnych właścicieli. Nie mogła się nawet obronić, a ja jeszcze czasem od jednego z drugim chama zbierałam opie*dol (za co? nie wiadomo :/) Teraz mam małe dziecko i też oczy dookoła głowy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ;-0 Re: Popieram! IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.12.11, 00:39 osiedla nie sa terenem publicznym...sa wlasnoscia mieszkancow osiedla terenem prywatym a otwarta przestrzen powoduje ze bezkarnie w nia wkraczamy a psy nie obszczekuja osob ktore znaja... moze merdajac ogonem szczekaja radosnie... niestety nikt nie zdaje sobie sprawy ze jest intruzem jadac pod moim budynkiem na rowerze, samochodem czy spacerujac po skonczonym meczu tłukac butelki po spozytym alkoholu... terenem publicznym sa drogi na obrzezach osiedli ale nikt nie bedzie chodzil dookoła.. wiec zanim ktos zaprotestuje niech popatrzy czy nie wszedl mi na moja miedze Odpowiedz Link Zgłoś
rezurekcja kup sobie uop, czyli ultradzwiekowy 21.12.11, 16:11 odstraszacz psow ja mam taki www.bron.pl/shopbron/product/ARTYKULY-OBRONNE/Alarmy-i-odstraszacze/Odstraszacz-psow-Dazer-II/1281#nclid=8a664f7574935f5e2c5fe6eabc282488 ale widze, ze sa takie www.odstraszacze.com/index.php?category_id=207 A rowerzystow na chodnikach nie lubie za ich chamstwo i bezmyslnosc wobec pieszych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: CV Re: kup sobie uop, czyli ultradzwiekowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.11, 13:53 Mam i nie polecam. Dobrze działa tylko na psy obdarzone dobrym słuchem, czyli przeważnie młode - i tak niegroźne. Urządzenie niezłe do tresury, a nie do odparcia bezpośredniego zagrożenia życia, gdy atakuje agresywny pies. Znacznie lepiej zaopatrzyć się pałkę teleskopową albo postarać o broń gazową. Sprawny fizycznie dorosły człowiek z pałką (najlepiej sztywną) powinien sobie poradzić nawet z bydlęciem groźnej rasy. Odpowiedz Link Zgłoś
bengt33 Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające l... 20.12.11, 13:34 Zdecydowanie tak! Ale i rodzice z dziecmi nie sa bez winy. Bardzo czesto dzieciak pedzi do mojego psa, zeby go poglaskac albo pociagnac za uszy albo za ogon. W tej sytuacji nie pomoze smycz ani kaganiec. Wiekszosc psow z reguly nie przepada za dziecmi. Obie strony powinny przestrzegac regul. Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_czarownik Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające 20.12.11, 13:42 To ochrzań dzieciaka i ochrzań rodziców. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: muzzo Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.11, 23:15 Wzorem rowerzysty z kopa gó...arza.....a co jak gnój wyrośnie na złodzieja lub mordercę (szansa na to jest większa niż to że pies kogoś zagryzie). Ludzie trochę tolerancji dla innych. Dzieci (nagminnie srają w krzakach u mnie w parku, i kup nie zbierają), psy (tak samo, sikają na kola aut, a większość ludzi nie zbiera ich kup), rowerzyści na chodnikach/pasach/trasie szybkiego ruchu, kierowcy wjeżdżający na pasy dla pieszych, lub wymuszający na nich pierwszeństwo (tak tak na pasach to pieszy ma pierwszeństwo, a kierowca obowiązek zatrzymania), gnojki rzucający petardy, żule co śmiecą na ulicach, "normalni " ludzie, którzy wyrzucają odpadki z okien, palący na przystankach.... Gdyby każdy dbał o to, żeby nie przeszkadzać innym jakby lepiej się żyło.... Odpowiedz Link Zgłoś
i-meadow Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające 20.12.11, 13:42 > Zdecydowanie tak! Ale i rodzice z dziecmi nie sa bez winy. Bardzo czesto dzieci > ak pedzi do mojego psa, zeby go poglaskac albo pociagnac za uszy albo za ogon. > W tej sytuacji nie pomoze smycz ani kaganiec. Wiekszosc psow z reguly nie przep > ada za dziecmi. > Obie strony powinny przestrzegac regul. To prawda, dlatego mój synek od małego wciąż ode mnie słyszyt, że nie każdy piesek ma ochotę na pieszczoty, że ABSOLUTNIE nie biega się obok psa, a także które są najbardziej niebezpieczne i należy omijać je jak najszerszym łukiem. W przedszkolu mieli też szkolenie ze strażakami jak się zachowywać gdy pies atakuje (pozycja żółwia itd) Tym niemniej byłoby super gdyby dało się wpłynąć jakoś na świadomość właścicieli psów. Odpowiedz Link Zgłoś
ch-gw Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające 20.12.11, 15:04 Zgadza się z małym ale. Jak pies jest na smyczy i w kagańcu to może co najwyżej podrapać i nastraszyć dzieciaka a jego właściciel z punktu widzenia prawa nie ma się czego obawiać (to rodzic nie dopilnował dziecka). Natomiast gdy kagańca ani smyczy nie ma to winny pogryzienia prawie zawsze będzie właściciel (trudno udowodnić że to dziecko sprowokowało psa). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ::))) Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające IP: *.uznam.net.pl 21.12.11, 00:38 Dziecko jak to dziecko, ma prawo być "nieodpowiedzialne". Agresywnego psa nie ma prawa tam być. Powinien być ...uśpiony. Nieagresywne psy zaś muszą mieć kagańce na wszelki wypadek. Nie wyobrażam sobie sytuacji, że dziecko lub rodzic będą oskarżone o sprowokowanie psa! Takie coś to tylko w zacofanej cywilizacyjnie Polsce. No, ale tutaj zgwałcona w parku licealistka też była oskarżona o to, że niepotrzebnie przechodziła przez park, gdzie wiadomo, że młodzieńcy spożywają piwo w krzakach. Jej wina. Widać jakie ślady w głowach ludzkich pozostawiło dwadzieścia lat państwowego katolicyzmu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lili Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.11, 13:35 mieszkam na Biskupinie, sama posiadam psa, którego zawsze wyprowadzam na smyczy i w tej kwestii jestem bardzo zasadnicza. Okoliczne alejki i uliczki niestety są pełne pajaców wyprowadzających psy luzem, smycz niosą sobie w garści, drą się na psy, które im uciekają i nie reagują na polecenia (a tym bardziej na wrzaski), a potem słupy są pełne ogłoszeń typu "nasze psy się tu pogryzły dnia tego o tej godzinie, proszę o kontakt". Ludzie są naprawdę bezmyślni, nigdy nie wiadomo jak zareaguje pies puszczony luzem, który nie słucha się właściciela - może spotkać dziecko (i je zaatakować), może wbiec na ulicę, pod tramwaj, albo pogryźć się z psem, którego akurat prowadzi się na smyczy. Właścicieli udających, że nie wiedzą o co chodzi jest masa. Ludzie są skrajnie nieodpowiedzialni. Straż Miejska dwa razy dała mandat pewnej mojej sąsiadce, która i tak ma to gdzieś i dalej prowadza psa luzem. Inna sąsiadka po kolejnym mandacie zaczęła prowadzać psa (wielkiego owczarka) na smyczy. Także nie ma reguły, że mandaty coś zmienią (samochody notorycznie parkują pod zakazem na trawniku przy sklepie Społem, SM wlepia mandaty, a ci jak stali tak stoją, bo paniusia nie przejdzie 20 metrów od sklepu albo nie potrafi wyjechać tyłem). Alejki na Olszewskiego czy Dembowskiego są miejscami publicznymi, a w takich miejscach pies musi chodzić na smyczy! Dlatego apeluję do wszystkich, którzy noszą smycz w garści, drą się na uciekające psy, które ich olewają, aby wzięli w końcu odpowiedzialność za siebie i swojego psa - nie życzę sobie, żeby mnie terroryzowano. Przyłączam się do apelu Czytelnika. Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_czarownik Ta Twoja sąsiadka 20.12.11, 13:44 Jestem pewien, że gdyby SM wystawiła tej sąsiadce dwa mandaty po 500 PLN w przeciągu tygodnia, to trzeciego wystawić by nie musiała. Ale jeżeli ktoś raz na ruski rok ma do zapłaty 50 PLN, to mu się nawet smyczy nie opłaca kupować. Odpowiedz Link Zgłoś
tbernard Re: Ta Twoja sąsiadka 20.12.11, 13:56 Mandaty w takich sytuacjach powinny być progresywne. Za pierwszym razem mogło by być te 50 zł. A za każdym następnym wysokość podwajana w stosunku do ostatniego. Odpowiedz Link Zgłoś
straznik.wroclawski Cave canem. 20.12.11, 18:19 Exemplis discimus, wobec czego podam jeden z nieodległej przeszłości: mężczyzna w wieku przedemerytalnym uporczywie wypuszcza z mieszkania swego psa, nie interesując się zupełnie jego losem. Zwierz biega zatem, szczeka, pozostawia odchody, których nikt nie uprząta. Wobec czego nieoczekiwanie, niczym deus ex machina z antycznej komedii greckiej, wkraczam na scenę zdarzeń ja, skromny strażnik miejski, ideą zaś, która mi przyświeca, jest przywrócenie prawa i sprawiedliwości (czy też może ładu i porządku publicznego;) Nakładam grzywnę w wysokości 50,00 złotych (sprawca jest ubogim człowiekiem, a uzyskiwane dochody ledwo pozwalają mu związać koniec z końcem, stąd tak nikczemnie niska kwota mandatu). Veni vidi vici - myślę sobie, oddalając się z miejsca zdarzenia i wyszukując czujnym wzrokiem kolejnego sprawcy wykroczenia. Kilka dni później otrzymuję alarmujący telefon od sąsiada ukaranego mężczyzny, który informuje, że pies ponownie puszczony został samopas. Idę, nakładam 200,00 zł, veni vidi vici, wznowienie patrolu, wzrok czujny. Mija niespełna tydzień, gdy ponownie wpływa doniesienie. Idę, nakładam 300,00, veni vidi vici, ale już jakby z mniejszą nadzieją na vici, bo -nauczony doświadczeniem - spodziewam się raczej wici - próśb o pomoc słanych przez zalęknionego o los bliskich sąsiada. I rzeczywiście, te nadchodzą już po miesiącu. Już nie idę, ja pędzę. Nie nakładam mandatu - kieruję wniosek o ukaranie do sądu, licząc na to, że zastosowana zostanie bolesna gradacja. Po dwóch miesiącach właściciel psa śmieje mi się w twarz, bo w sądzie otrzymał grzywnę w wysokości... 50,00 złotych. Został przy tym zwolniony od kosztów i opłaty (ze względu na trudną sytuację materialną). Ręce mi opadły. Może jeszcze jeden przykład: starsza kobieta, całe życie rozmiłowana w dogach, prowadza jednego w okolicach szkoły. Nakładam grzywnę (50 PLN), potem drugą (100 PLN). Veni vidi vici - rzecz jasna. Któregoś dnia podbiega do mnie kobieta z dzieckiem na ręku, tłumacząc nieboga, że została wypłoszona przez biegnącego w jej i jej dziecka kierunku kłapiącego paszczą olbrzyma. Spieszę na ratunek, wiedząc już, że chodzi o w.w. doga. Nakładam grzywnę w wysokości 200,00 złotych. Po pewnym czasie wpływa skarga. Właścicielka bestii, emerytowana profesor, odsądza mnie od czci i wiary, powołując się na opnię biegłego kynologa, który jest tak rozmiłowany w psach, że nie dostrzega niczego złego w badanym obiekcie, łagodnym - jego zdaniem - jak baranek. Miesiąc później ten pies atakuje młodego, zdrowego mężczyznę. Dotkliwie gryzie jego dłoń. Sprawa trafia do sądu - najpierw wydział karny, potem cywilny. Kobieta wypłaca odszkodowanie - 5 tysięcy złotych i dalej prowadza psa bez smyczy! I jeszcze jeden: młoda dziewczyna prowadzi wózek z dzieckiem. Niestety, nie prowadzi na smyczy swego rottweilera, który niczym Duch Święty z czasów sprzed stworzenia świata tchnie kędy chce, unosząc się nie nad materią pierwotną, lecz tak zwyczajnie, nad trawnikiem. Podchodzę z zamiarem nałożenia grzywny. Młoda matka zapina psa i zaczyna łkać, a robi to tak sugestywnie, że stosuję jedynie pouczenie - trudno odebrać matce pieniądze, które ta chciałaby przeznaczyć na pieluszki, mleczko i zasypkę. Odwracam się i idę w swoją stronę w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku (veni vidi vici przecież), ale oto coś mnie tknęło - może był to i sam Spiritus Sanctus, nie wiem... - w każdym bądź razie rzucam kątem oka za siebie i co widzę? Biegającego luzem rottweilera. Wracam zatem z mocnym postanowieniem wymierzenia pokuty i spowodowania poprawy. Cóż z tego jednak, gdy kobiece łzy są silniejsze niż moje najszczersze chęci. Pouczam ponownie. Drugiego dnia wyłaniam się zza węgła, a na wprost mnie gna.... rottweiler. Młoda matka przyjęła ostatecznie grzywnę w wysokości 200,00 złotych, ale obraziła się na mnie śmiertelnie i ilekroć mnie potem widziała, spluwała, co bardzo mnie męczyło, jako że serdecznym staram się być i uprzejmym niezależnie od okoliczności. Tak się rozpędziłem, że pozwolę sobie na dwa jeszcze przykłady: - lekarka ze szpitala onkologicznego wyprowadza psa, ten robi kupę pod oknem pewnej miłej pani, która ma to nieszczęście mieszkać na rogu uznanym przez psiarzy z całej okolicy za darmową psią toaletę. Będąca niemłodą już lekarką kobieta nie uprząta kupy. Nakładam grzywnę 50,00 złotych. "Życzę panu - syczy przez zaciśnięte zęby - żeby pana dzieci zachorowały na raka, a ja im wtedy nie pomogę". Nie wiem, czy zareagowałem słusznie, ale zrobiło mi się przykro i tak smutno jakoś, bo kocham moje córeczki. Kiedyś nie wniosłem opłaty za postój gdzieś w okolicach PKO na Wita Stwosza, wobec czego musiałem zapłacić 58 złotych kary. Kiedy jednak podjeżdżałem tam po raz kolejny i zobaczyłem inspektorów ZDiUM sprawdzających opłaty, nie zacząłem na nich ni warczeć, ni szczekać, ni bolesnej śmierci członkom rodziny życzyć, lecz uśmiechnąłem się, zapewniając pospiesznie, że swe pierwsze kroki skieruję ku automatowi z biletami. Świadomym bowiem byłem, że za czyn niestosowny trzeba ponieść karę. Dlaczego zatem ktoś, kto popełnia wykroczenie nie jest w stanie uderzyć się w pierś (vide pani od kupy)? To chyba kwestia klasy człowieka... - żona przy mężu - weterynarzu - prowadzi psa, przedstawiciela rasy powszechnie uznawanej za agresywną. "Proszę go zapiąć na smycz" - proszę. "Mój pies musi się wybiegać!" - słyszę w odpowiedzi. Rozglądam się uważnie i stwierdzam, że okolica, w której się znajdujemy, nie nosi cech odludnej, wobec czego przystępuję do przywracania prawa i sprawiedliwości (ładu i porządku publicznego). Nie jest jednak łatwo. Pani okazuje się histeryczką. Nie stosuje się do poleceń, odmawia okazania dokumentu tożsamości, próbuje uciec z miejsca popełnienia wykroczenia. Wokół zaczyna się gromadzić tłum. Jest to wrogi mi tłum, z narastającą w nim nienawiścią. "Esesman!" - dowiaduję się nagle kim jestem. "Morderca!" - to też o mnie. "Zostaw ją, k...!". Uparłem się. Nie zostawię. Veni vidi vici - muszę przecież powiedzieć na koniec. Wzywam wsparcie. Przyjeżdża w ostatniej chwili, gdy od linczu dzielą mnie ułamki sekund. Zapraszamy panią z pieskiem do radiowozu. Nie chce wejść. Uprzedzamy o użyciu środków przymusu bezpośredniego. Wszystko na nic. Ujmujemy, najdelikatniej jak potrafimy, pod pachy. Nie ujmujemy tym tłumu za serce. Teraz wszyscy jesteśmy esesmanami, mordercami, ujami. Pani zapiera się nogami o słupek boczny, ktoś szarpie, wszyscy wrzeszczą. Nagle odzywa się dźwięk telefonu. To mąż, weterynarz, dzwoni do żony. Ta odbiera, szlocha. Przekazuje mi słuchawkę. Rozwiązujemy z mężem konflikt, tak na spokojnie, na drodze intelektualnego porozumienia. Oddaję słuchawkę kobiecie, mąż przemawia kojąca, ta okazuje dowód osobisty, ja kieruję wniosek o ukaranie do sądu. Veni vidi vici, myślę sobie, idąc potem przez moje urocze miasto, ale coś mi, cholera! to vici coraz trudniej przychodzi:) I jeszcze: - w oczy rzuca mi się doberman. Właściciela nie widzę, wobec czego podejmuję trop. Doprowadza mnie czujące pismo nosem (wszak węch ma znacznie lepszy od ludzkiego) psisko do drzwi budynku wielorodzinnego. Dzwonię z zapytaniem o psa. Ktoś podpowiada właściwy numer. Schodzi właściciel/ "Ale on jest łagodny, panie!" - słyszę zapewnienie. Tu pojawia się nastolatka idąca po kilogram cukru do pobliskiego sklepu. Doberman rzuca się w jej kierunku, opiera przednie kończyny na dziewczęcej piersi, ciężarem swym przewracając ją na ziemię. Nieprzyjemne zdarzenie, przyznacie. Nakładam 200,00 złotych grzywny na właściciela psa. Po jakimś czasie kolejne 200 na babkę właściciela i jeszcze kiedyś dwieście na ojca (puszczali psa luzem). - bogaty mężczyzna po powrocie ze zbitym w Niemczech kapitałem ma czas na spacery. Kocha swe zwierzę i, jak przyznaje podczas miłej rozmowy przy wypisywaniu mandatu, stać go na grzywny, wobec czego nigdy nie dopuści się skrzywdzenia swego pupila poprzez nałożenie mu smyczy, czy kagańca. Takie przykłady mógłbym przytaczać bez końca. Czego są dowodem? Odpowiedz Link Zgłoś
straznik.wroclawski Re: Cave canem. 20.12.11, 18:25 Ani się obejrzałem, a już przekroczyłem limit 8000 znaków:) Czego zatem, kontynuując, są dowodem? Ano tego, że są właściciele psów - na szczęście coraz mniej liczni - którzy nie liczą się z nikim. Ich jedynie dobro i wygoda są najważniejsze. Zapewniam jednak, że ja też mam dzieci, o których bezpieczeństwo się boję, mnie też drażni konieczność czyszczenia bucików po powrocie ze spaceru, wobec czego zawsze, gdy widzę psa biegającego bez smyczy bądź właściciela"zapominającego" o guanie swego pupila, podejmuję interwencję, bo robię to także we własnym interesie. Psów jednak jest we Wrocławiu kilkadziesiąt tysięcy, strażników zaś jak na lekarstwo. Nec Hercules contra plures, kochani. Pozdrawiam serdecznie:) Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_czarownik Re: Cave canem. 20.12.11, 18:34 Walić po 5 stów i to nawet 3 razy dziennie. W końcu ich to pokona. Tak, jak pokonało mojego sąsiada, który zostawiał wyjącego całymi dniami czworonoga. Po chyba trzecim 500 złotowym mandacie (nałożonym przez dzielnicowego, albowiem SM dziwnie bezradna była) sąsiad ów odpuścił i pozbył się psa. Odpowiedz Link Zgłoś
indywidualismus Re: Cave canem. (do straznika) 20.12.11, 19:36 Nie wiem, czy naprawdę jesteś straznikiem.wrocławskim (wszak to tylko internet, klawiatura przyjmie wszystko), ale jeśli tak, to marnujesz się chłopie w tej służbie! Zacznij pisać książki, zarobisz "fortunę", zwłaszcza w Polsce. Oczyma duszy już widzę te bestsellery. Masz bardzo fajny język, świetnie się czyta (veni, vidi, vici). Odpowiedz Link Zgłoś
straznik.wroclawski Re: Cave canem. (do straznika) 20.12.11, 21:00 Każdy z nas dźwiga na barkach swych jakiś krzyż;) Ja swój, uwierający, wrzynający się w barki, niosę już lat kilkanaście, każdego dnia czując jego brzemię. Niedawno dbałem o bezpieczeństwo dzieci idących do szkoły, stojąc przy przejściu dla pieszych. Uwagę moją zwrócił kierujący Oplem Zafirą, który zatrzymał się na przejściu dla pieszych, by - uchyliwszy szybę od strony pasażera - zapytać: -Czy wie pan, że wtargnął mi pan na jezdnię? Nie wiedziałem. Dla pewności rozejrzałem się uważnie, bo może emanacja jakaś moja rzeczywiście przemieściła się w kierunku osi jezdni, czyniąc tam spustoszenie, ale jednak nie, cały ja stałem niczym słup soli tam, gdzie stałem. Zamyśliłem się zatem i wypaliłem w te słowa: jeśli intencją Pańską było dowiedzenie, że jest Pan tym, za kogo Pana od tej pory uważam, to spieszę pogratulować, bowiem udało się Panu osiągnąć zamierzony efekt. - Co? - zmarszczył czoło przy tym pytaniu, co dowodem mogło być wszystkiego oprócz tego, że poraziło go słońce, bo dzień był wyjątkowo dżdżysty... - Widzi Pan, mowy swej ojczystej Pan nie jest w stanie pojąć, czyli tym bardziej skomplikowanych procesów zachodzących w otaczającym Pana świecie i mej tutaj roli- odrzekłem. I pojechał ów mężczyzna w dalszą drogę i nie było mi dane nigdy więcej go spotkać. Zapamiętałem jednak numer rejestracyjny jego pojazdu i naszła mnie ochota ogromna ukarania go za to niczym nieuzasadnione zatrzymanie się na przejściu dla pieszych, ale zaraz potem przypomniałem sobie motto płynące z bajki o uroczych atomówkach, o dobru biorącym górę nad złem i zaniechałem brania odwetu na człowieku, który w ten prymitywny sposób, zaczepiając strażnika zmuszonego ustawą o strażach miejskich do pokornego przyjęcia służebnej wobec społeczeństwa roli, chciał dodać sobie wartości. Krzyż mój stał się przy tym na chwilę jakby cięższy, ale o ileż cięższy byłby, gdybym pokusie zemsty uległ! Nie ulegajmy zatem stereotypom, nie oceniajmy innych poprzez pryzmat zajęcia, którym się parają. Non est Iudeus neque Graecus, non est servus neque liber - nie ma Ż yda ani Greka, nie ma niewolnika ni człeka wolnego - wszyscyśmy przecież równi, niezależnie od tego, czy kto sprząta na Uniwersytecie, czy tam wykłada. Ten zaś, kto z racji swego wysokiego urodzenia, piastowanego stanowiska bądź statusu materialnego zwanego opływaniem we wszelkie dostatki czuje się od innych lepszym, głupcem jest zwyczajnym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xfhm Re: Cave canem. IP: *.adsl.inetia.pl 21.12.11, 12:41 dżizas, człowieku na kozetkę idź opowiadać te historie- ciężko się czyta ten bełkot. Odpowiedz Link Zgłoś
straznik.wroclawski Re: Cave canem. 21.12.11, 14:02 Czyżby przyczyną był analfabetyzm funkcjonalny? Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_czarownik Gdzie Policja (bo o Straż Miejską nawet nie pytam) 20.12.11, 13:41 Problem kundli prowadzonych bez smyczy, przy bierności służb porządkowych rzeczywiście istnieje. Przykładem tego, niech będzie park przy Staszica. Regularnie przechodzę wzdłuż niego i za każdym razem mijam przynajmniej kilku właścicieli psów prowadzonych bez smyczy i bez kagańców. Czy naprawdę nie można wysłać tam patrolu z pobliskiego posterunku (na Rydygiera) celem zdyscyplinowania ludzi? Zdyscyplinowania nie śmiesznymi pouczeniami, ale solidnymi mandatami po 500 PLN. Skoro inne metody nie skutkują, to może niech komendant miejski przekaże swoim podwładnym, żeby nie wracali z patrolu bez wystawienia przynajmniej 10 mandatów za puszczanie psa luzem. Gwarantuję, że odpowiednią ilość delikwentów puszczających swoje osrajchodniki bez smyczy można namierzyć w ciągu kwadransa w dowolnym parku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: asser Re: Gdzie Policja (bo o Straż Miejską nawet nie p IP: *.dip0.t-ipconnect.de 20.12.11, 13:44 rozsypac zatrute kielobasy i spokoj Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A Re: Gdzie Policja (bo o Straż Miejską nawet nie p IP: *.Martel.Biz 20.12.11, 15:02 ludzi też trujesz, jak Cię czymś zdenerwują? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: asser Re: Gdzie Policja (bo o Straż Miejską nawet nie p IP: *.dip0.t-ipconnect.de 20.12.11, 15:34 ludzie nie gryza i nie sraja po parkach, przynajmniej nie tak jak psy. Czlowiek tez nie zagryzie mi dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pytanie Re: Gdzie Policja (bo o Straż Miejską nawet nie p IP: *.polkowice.vectranet.pl 20.12.11, 15:41 Tak samo nie każdy pies gryzie. Ludzie mają rozumy i myślą a srają bądź sikają w parkach i robią gorsze rzeczy. Takie generalizowanie to idiotyzm. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fh Re: Gdzie Policja (bo o Straż Miejską nawet nie p IP: *.adsl.inetia.pl 21.12.11, 12:44 człowiek twoje dziecko wydupczy bez mydła w krzakach i na koniec poderżnie gardło . Do tego może zrobić to tak, ze nigdy nawet nie znajdziesz jego trupa. Jesli nie wiesz do czego są zdolni niektórzy zbrodniarze Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rocez A gdzie PSy? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.12.11, 14:02 Problem jest w durnym prawie. Prawie każdy pies (z wyjątkiem niektórych ras) musi mieć zapewniony ruch, aby zachował dobra kondycję psychiczną i fizyczną. Objęcie całego miasta zakazem spuszczania psów ze smyczy jest totalnym absurdem i jako taki jest i zawsze będzie ignorowany. Lepiej byłoby zakazać po prostu trzymania psów w mieście, bo trzymanie ich na uwięzi jest formą znęcania się nad zwierzętami. W bardziej cywilizowanych krajach w parkach i innych terenach zielonych są specjalne strefy gdzie psa można spuścić i wybiegać. Wtedy gdzie indziej można egzekwować zakaz i nikt nikomu się nie naprzykrza. Wybiegane psy nie są na ogół agresywne i problem jest marginalny - chyba że komuś przeszkadza wszystko i kipi nienawiścią. Jak zakaz jest wszędzie, to nie ma go nigdzie. Policja ma ważniejsze sprawy niż ganianie za psami po parkach, to absurdalnie kosztowny pseudo sposób rozwiązania problemu. Mogą ewidentnie interweniować dopiero gdy nieodpowiedzialny właściciel realnie zakłóca porządek publiczny (np. rottweiler spuszczony na placu zabaw, itp.). Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_czarownik Re: A gdzie PSy? 20.12.11, 14:29 Gość portalu: rocez napisał(a): > Problem jest w durnym prawie. Prawie każdy pies (z wyjątkiem niektórych ras) mu > si mieć zapewniony ruch, aby zachował dobra kondycję psychiczną i fizyczną. Twój pies, Twój problem. Człowiek trenujący strzelectwo czy też rzut młotem musi odpowiednio często korzystać z broni, żeby zachować swe umiejętności. Nie oznacza to jednak, że wolno mu strzelać z pistoletu na ulicy albo rzucać młotem w parku. Obj > ęcie całego miasta zakazem spuszczania psów ze smyczy jest totalnym absurdem i > jako taki jest i zawsze będzie ignorowany. Służby porządkowe powinny więc wymusić przestrzeganie tego zakazu. Poprzez grzywny a w ostateczności kary aresztu i przymusowe usypianie zwierzęcia. Lepiej byłoby zakazać po prostu trzy > mania psów w mieście, bo trzymanie ich na uwięzi jest formą znęcania się nad zw > ierzętami. W bardziej cywilizowanych krajach w parkach i innych terenach zielon > ych są specjalne strefy gdzie psa można spuścić i wybiegać. Wtedy gdzie indziej > można egzekwować zakaz i nikt nikomu się nie naprzykrza. Wybiegane psy nie są > na ogół agresywne i problem jest marginalny - chyba że komuś przeszkadza wszyst > ko i kipi nienawiścią. A co za problem pojechać z psem za miasto? Albo też kupić domek z ogródkiem i tam psa puszczać luzem? Pies to odpowiedzialność, o czym zdajesz się zapominać. Jeżeli ktoś chce mieć psa, to winien zapewnić mu odpowiednie warunki a nie kupić zwierzaka, trzymać go na 50 metrach kwadratowych w bloku i skowyczeć, że nie ma gdzie psa wypuścić. Wcześniej trzeba było myśleć. Tak, jak ze sportem - chcesz uprawiać rzut oszczepem, to wpierw pomyśl, gdzie będziesz mógł trenować a nie najpierw kup oszczep a potem płacz, że w parku nie wolno rzucać. Jak zakaz jest wszędzie, to nie ma go nigdzie. Policja m > a ważniejsze sprawy niż ganianie za psami po parkach, to absurdalnie kosztowny > pseudo sposób rozwiązania problemu. Kosztowny dla psiarzy. 500 PLN zarobione przez budżet w ciągu kilku minut to dobry interes. > Mogą ewidentnie interweniować dopiero gdy nieodpowiedzialny właściciel realnie > zakłóca porządek publiczny (np. rottweiler spuszczony na placu zabaw, itp.). Nie. Muszą reagować zawsze, kiedy łamane jest prawo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Cezary Za miasto z wszystkimi psami??? IP: 192.100.112.* 20.12.11, 14:46 We Wrocławiu jest, podejrzewam, kilkadziesiąt tysięcy psów. Według twojego pomysłu należałoby je 3 razy dziennie wsadzać w samochód i wyjeżdżać za miasto. Chyba czujesz jak wielką bzdurę wypowiedziałeś. Zgadzam się, że psy, co do których jest duża niewiadoma jak się zachowają w stosunku do nieznajomych (jak też innych psów), powinny być wyprowadzane tylko na smyczy. Ale miasto też nie jest w porządku względem właścicieli psów. Ponieważ psie rzeczywiście powinien móc się wybiegać, należałoby założyć w parkach specjalne, ogrodzone wybiegi dla psów. Widziałem takie w Berlinie - zdają bardzo dobrze egzamin. Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_czarownik Re: Za miasto z wszystkimi psami??? 20.12.11, 14:53 Gość portalu: Cezary napisał(a): > We Wrocławiu jest, podejrzewam, kilkadziesiąt tysięcy psów. Według twojego pomy > słu należałoby je 3 razy dziennie wsadzać w samochód i wyjeżdżać za miasto. Chy > ba czujesz jak wielką bzdurę wypowiedziałeś. To nie jest bzdura. Sam lubię psy i chętnie bym sobie takiego zwierzaka sprawił, ale w przeciwieństwie do większości psiarzy ja myślę! Widzę, że nie mam czasu, widzę, że nie mam warunków do trzymania psa, widzę że nie mam go gdzie wyprowadzić tak, by się wybiegał. W związku z tym psa nie kupuję, bo nie chcę go męczyć. Zgadzam się, że psy, co do których > jest duża niewiadoma jak się zachowają w stosunku do nieznajomych (jak też inn > ych psów), powinny być wyprowadzane tylko na smyczy. A skąd ja mam wiedzieć, czy pies jest przyjazny czy nie? No i kolejna sprawa - pies może być przyjazny, ale ja może nie chcę mieć z psem nic do czynienia? Może nie uśmiecha mi się, że pies najpierw wąchał g*wno leżące na trawie a potem tym brudnym nosem chce mnie dotknąć. Ale miasto też nie jest w > porządku względem właścicieli psów. Ponieważ psie rzeczywiście powinien móc się > wybiegać, należałoby założyć w parkach specjalne, ogrodzone wybiegi dla psów. > Widziałem takie w Berlinie - zdają bardzo dobrze egzamin. Ale niby dlaczego miasto ma za to płacić? Idźmy dalej - miasto powinno w każdej dzielnicy urządzić strzelnicę dla tych, którzy chcą się wprawiać w strzelectwie, tor wyścigowy dla tych, którzy chcą szybko jeździć samochodem i skocznię narciarską dla tych, którzy chcą godnie zastąpić Małysza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yzup Miasto a jego obowiązki IP: *.polkowice.vectranet.pl 20.12.11, 15:15 Kolego udajesz głupka. Nie każdy ma samochód ale jezdnie są wszędzie. Nie każdy ma internet ale każdy dom trzeba dostosować do niego. Nie każdy pije alkohol ale niech na imprezach masowych lub w każdym sklepie będzie etc. Jak porównujesz osoby uprawiające rzut młotem do posiadaczy psów? Jednych masz 200 tyś. a drugich 100 osób. Pomyśl. Idźmy dalej ja mieszkam na Gaju po co mi wały powodziowe na Kozanowie? To jest głupie myślenie i nie prowadzi do konstruktywnego rozwiązania problemu. Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_czarownik Re: Miasto a jego obowiązki 20.12.11, 16:00 Gość portalu: yzup napisał(a): > Kolego udajesz głupka. Nie każdy ma samochód ale jezdnie są wszędzie. Samochodem przyjedzie policja, pogotowie, straż pożarna, dowiezie się towar do sklepu. Drogi więc służą wszystkim. Komu zaś służyć ma wydzielone miejsce dla psów? Tylko psiarzom, bo mi nie. Nie każdy > ma internet ale każdy dom trzeba dostosować do niego. To się nazywa postęp. Równie dobrze można nie podłączać do budynków prądu. Nie każdy pije alkohol a > le niech na imprezach masowych lub w każdym sklepie będzie etc. > A to co za argument? Niepijący płacą za alkohol? > Jak porównujesz osoby uprawiające rzut młotem do posiadaczy psów? Jednych masz > 200 tyś. a drugich 100 osób. Pomyśl. > No i co z tego? Tylko większość się ma liczyć? Więc odwracamy sytuację. Skoro psiarzy jest 200 tys. a Wrocław ma 630 tys. mieszkańców, znaczy się, że ludzi bez psów jest 430 tys. Zgodnie z Twoją argumentacją ponieważ ludzi bez psów jest więcej, przeto psiarze się zupełnie nie liczą. > Idźmy dalej ja mieszkam na Gaju po co mi wały powodziowe na Kozanowie? To jest > głupie myślenie i nie prowadzi do konstruktywnego rozwiązania problemu. Dlatego, że mieszkasz w mieście. Jeżeli nie chcesz się przejmować wałami na Kozanowie, to wyprowadzasz się dajmy na to do jakiejś wsi pod Lublinem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yzup Re: Miasto a jego obowiązki IP: *.polkowice.vectranet.pl 20.12.11, 17:10 Kolego jednak naprawdę jesteś głupi (bez obrazy ale wypisujesz farmazony). Idźmy twoim rozumowaniem. wielki_czarownik napisał: >>Samochodem przyjedzie policja, pogotowie, straż pożarna, dowiezie się towar do >>sklepu. Drogi więc służą wszystkim. Komu zaś służyć ma wydzielone miejsce dla psów? >>Tylko psiarzom, bo mi nie. Jest wiele ulic gdzie nikt nie mieszka i sklepów nie ma - po co one i te auta trujące mnie? Po co ulica pod klatką skoro nie mam w bloku sklepu? Nie uważasz że tok myślenia głupi? > To się nazywa postęp. Równie dobrze można nie podłączać do budynków prądu. Ale czy ja chce aby w moim bloku był postęp - czy ktoś musi mi to narzucać? > No i co z tego? Tylko większość się ma liczyć? Więc odwracamy sytuację. Skoro p > siarzy jest 200 tys. a Wrocław ma 630 tys. mieszkańców, znaczy się, że ludzi be > z psów jest 430 tys. Zgodnie z Twoją argumentacją ponieważ ludzi bez psów jest > więcej, przeto psiarze się zupełnie nie liczą. No to skoro tak myślimy to i tak nie robimy specjalnych boisk itp itd bo tych sportowców jest garstka, po co szkoły jak są ludzie bez dzieci itp to jest myślenie głupka bo zawsze znajdzie się większość której nie jest potrzebne coś innej większości. Jest więcej mieszkańców nie chodzących na mecze a stadion jest i tak dalej. > > Idźmy dalej ja mieszkam na Gaju po co mi wały powodziowe na Kozanowie? To > jest > > głupie myślenie i nie prowadzi do konstruktywnego rozwiązania problemu. > > Dlatego, że mieszkasz w mieście. Jeżeli nie chcesz się przejmować wałami na Koz > anowie, to wyprowadzasz się dajmy na to do jakiejś wsi pod Lublinem. I na koniec perełka. Żyjesz w mieście tak więc dlatego miasto ma zapewnić, stosunkowo dużej części obywateli, owe wybiegi. Mieszkasz w mieście i się pogódź z tym inaczej spadaj na wioskę pod Lublinem. Ja nie mieszkam na Kozanowie i mam zaakceptować ich wał - ty nie masz psa zaakceptuj to że ja go chce mieć lub mam i ja i on mamy swoje potrzeby. Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_czarownik Re: Miasto a jego obowiązki 20.12.11, 18:31 Gość portalu: yzup napisał(a): > Kolego jednak naprawdę jesteś głupi (bez obrazy ale wypisujesz farmazony). Idźm > y twoim rozumowaniem. > > wielki_czarownik napisał: > > Jest wiele ulic gdzie nikt nie mieszka i sklepów nie ma - po co one i te auta t > rujące mnie? > Po co ulica pod klatką skoro nie mam w bloku sklepu? Nie uważasz że tok myśleni > a głupi? Tak. Twój tok myślenia jest głupi, bo ulice to element infrastruktury transportowej, zaś sprawna infrastruktura transportowa to warunek sine qua non sprawnego funkcjonowania państwa. > Ale czy ja chce aby w moim bloku był postęp - czy ktoś musi mi to narzucać? Nikt nie narzuca. Możesz sobie nie podłączać prądu do mieszkania. Jeżeli zaś chcesz zupełnie mieszkać bez mediów, to możesz sobie wybudować szałas za miastem. > > No to skoro tak myślimy to i tak nie robimy specjalnych boisk itp itd bo tych s > portowców jest garstka, po co szkoły jak są ludzie bez dzieci itp to jest myśle > nie głupka bo zawsze znajdzie się większość której nie jest potrzebne coś innej > większości. Jest więcej mieszkańców nie chodzących na mecze a stadion jest i t > ak dalej. Akurat co do stadionu, to się zgadzam. Co do szkół, to nie, albowiem szkoły służą całemu społeczeństwu kształcąc przyszłe pokolenia. Ci bez dzieci też potrzebować będą pomocy lekarza, hydraulika czy prawnika a bez szkół takich ludzi nie będzie. Natomiast Twój pies nie jest społeczeństwu do niczego potrzebny - jest Twoją fanaberią. > > I na koniec perełka. Żyjesz w mieście tak więc dlatego miasto ma zapewnić, stos > unkowo dużej części obywateli, owe wybiegi. Mieszkasz w mieście i się pogódź z > tym inaczej spadaj na wioskę pod Lublinem. Ja nie mieszkam na Kozanowie i mam z > aakceptować ich wał - ty nie masz psa zaakceptuj to że ja go chce mieć lub mam > i ja i on mamy swoje potrzeby. Nie nie. Miasto ma zapewnić bezpieczeństwo (w tym przeciwpowodziowe), edukację itp. Miasto zaś nie ma zapewniać bezpłatnych warunków do spełniania zachcianek. Proponuję zajrzeć choćby w ustawę o samorządzie gminnym i poszukać, gdzie miasto ma obowiązek zapewnić psiarzom warunki do trzymania ich pupili. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Cezary Re: Za miasto z wszystkimi psami??? IP: 192.100.112.* 20.12.11, 15:21 1. Kilkadziesiąt tysięcy wrocławian nie myśli wg ciebie (bo ma psy). Jak sobie wyobrażasz dalszą dyskusję na ten temat 2. Ty nie masz wiedzieć jak się zachowa biegający - pies tylko jego właściciel! Jeśli nie jest on pewny swego pupila, to powinien go trzymać na smyczy w miejscach uczęszczanych przez ludzi. I nie chodzi tylko o agresję ale też o niechciane "spoufalanie" się. 3. Kilkadziesiąt ludzi - właścicieli psów płaci podatki miastu i mają prawo czegoś wymagać. Ogrodzenie kawałków terenu w parkach to nie jest jakiś wielki wydatek. Twoje porównanie jest bez sensu bo chodzi o skalę zjawiska: jakby kilkadziesiąt wrocławian uprawiało skoki narciarskie, to mieliby oczywiście prawo żądać aby miasto wybudowało im skocznię. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Cezary Kilkadziesiąt Tysięcy IP: 192.100.112.* 20.12.11, 15:26 Kilkadziesiąt TYSIĘCY właścicieli psów oczywiście. Przepraszam za błąd. Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_czarownik Re: Za miasto z wszystkimi psami??? 20.12.11, 16:05 Gość portalu: Cezary napisał(a): > 1. Kilkadziesiąt tysięcy wrocławian nie myśli wg ciebie (bo ma psy). Jak sobie > wyobrażasz dalszą dyskusję na ten temat > Patrz mój podpis w owym wątku ;) A tak na serio, to pies to odpowiedzialność i człowiek myślący i rozsądny zanim kupi psa wpierw pomyśli, czy jest w stanie mu zapewnić odpowiednie warunki i jednocześnie nie utrudniać życia innym ludziom. > 2. Ty nie masz wiedzieć jak się zachowa biegający - pies tylko jego właściciel! > Jeśli nie jest on pewny swego pupila, to powinien go trzymać na smyczy w miejsc > ach uczęszczanych przez ludzi. I nie chodzi tylko o agresję ale też o niechcian > e "spoufalanie" się. > Pies ma być na smyczy i tyle. Zbyt często pies, który nie gryzie nagle, po wielu latach atakuje człowieka - czasem nawet właściciela. Pies, to tylko zwierzę. > 3. Kilkadziesiąt ludzi - właścicieli psów płaci podatki miastu i mają prawo cze > goś wymagać. www.wroclaw.pl/podatek_od_posiadania_psa.dhtml za psa nie płacisz. Ogrodzenie kawałków terenu w parkach to nie jest jakiś wielki wyda > tek. Twoje porównanie jest bez sensu bo chodzi o skalę zjawiska: jakby kilkadz > iesiąt wrocławian uprawiało skoki narciarskie, to mieliby oczywiście prawo żąda > ć aby miasto wybudowało im skocznię. > W dupokracji każdy ma prawo czegoś żądać, co nie znaczy, że te żądania są uzasadnione. Społeczeństwo nie powinno fundować żadnej grupie ludzi rozrywek tudzież sponsorować ich fanaberii. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Cezary Re: Za miasto z wszystkimi psami??? IP: 192.100.112.* 20.12.11, 16:31 Ad 3. Nie chodzi tylko o podatek za psy - również o inne podatki. Z nich miasto finansuje różne, wspólne inwestycje, które zaspakajają potrzeby wielu - ale nie wszystkich. Np z dróg rowerowych korzystają tylko rowerzyści, place zabaw są potrzebne tylko rodzinom z dziećmi, trasy biegowe - tylko biegaczom, bez muzeów większość mogłaby się obyć większość z nas. Tak samo teatry, opery, stadiony. Gdybyś ty decydował - nigdy by nie powstały. Odpowiedz Link Zgłoś
idepozapalki Re: Za miasto z wszystkimi psami??? 20.12.11, 16:43 O czym Ty mówisz?! Ja oprócz tego, że posiadam psy, płacę też podatki. Ale też gram na perkusji. Idąc Twoim rokiem rozumowania miasto powinno mi zapewnić wygłuszone pomieszczenia, bo ja chcę grać, a jak gram sobie w mieszkaniu w bloku, to sąsiadom to przeszkadza. Bzdura - chcesz mieć psa, to musisz wiedzieć co się z tym wiąże. Czyli decydując się na psa przyjmujesz na siebie pakiet obowiązków - wyprowadzanie, sprzątanie po nim, wybieranie się na spacery autem, jeśli zachodzi taka potrzeba. Nie chcesz tego robić? To nie miej psa, proste. To jak z rybkami - chcesz mieć rybki, musisz mieć akwarium. Codziennie widzę ludzi przyjeżdżających autami w okolice Odry i spokojnie patrzących jak pupile bawią się i biegają nie przeszkadzając nikomu. Można? Można. Więc przestań biadolić i oczekiwać, że "miasto ma dać". To Twój pies, nie miasta. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wzup Re: Za miasto z wszystkimi psami??? IP: *.polkowice.vectranet.pl 20.12.11, 17:13 > W dupokracji każdy ma prawo czegoś żądać, co nie znaczy, że te żądania są uzasa > dnione. Społeczeństwo nie powinno fundować żadnej grupie ludzi rozrywek tudzież > sponsorować ich fanaberii. To ja żądam zakazu wspierania wszelkich sportów (o ile one nie są uprawiane przez wszystkich) - twój tok myślenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cba Re: Za miasto z wszystkimi psami??? IP: *.wroclaw.mm.pl 20.12.11, 16:15 >Ale niby dlaczego miasto ma za to płacić? Idźmy dalej - miasto powinno w każdej dzielnicy urządzić strzelnicę dla tych, którzy chcą się wprawiać w strzelectwie, tor wyścigowy dla tych, którzy chcą szybko jeździć samochodem i skocznię narciarską dla tych, którzy chcą godnie zastąpić Małysza. < Placyki zabaw miasto funduje, nie pytając o zgodę tych, co chcą mieć święty spokój. To i wybiegi dla psów może. Odpowiedz Link Zgłoś
rocez Re: A gdzie PSy? 20.12.11, 15:23 wielki_czarownik napisał: > Gość portalu: rocez napisał(a): > > > Problem jest w durnym prawie. Prawie każdy pies (z wyjątkiem niektórych r > as) mu > > si mieć zapewniony ruch, aby zachował dobra kondycję psychiczną i fizyczn > ą. > > Twój pies, Twój problem. Człowiek trenujący strzelectwo czy też rzut młotem mus > i odpowiednio często korzystać z broni, żeby zachować swe umiejętności. Nie ozn > acza to jednak, że wolno mu strzelać z pistoletu na ulicy albo rzucać młotem w > parku. Kiepskie porównanie. Czy nie przemawia przez Ciebie jakiś ukryta kyno-fobia? Polecam wizytę u psychoterapeuty. Pies to nie pistolet. Dla strzelca dobra jest strzelnica, a dla psa parki i tereny zielone w mieście. > Obj > > ęcie całego miasta zakazem spuszczania psów ze smyczy jest totalnym absur > dem i > > jako taki jest i zawsze będzie ignorowany. > > Służby porządkowe powinny więc wymusić przestrzeganie tego zakazu. Poprzez grzy > wny a w ostateczności kary aresztu i przymusowe usypianie zwierzęcia. Proponuje docelowo chłostę właściciela! Żeby służby były w stanie egzekwować prawo musi ono być zgodne ze zdrowym rozsądkiem i realne. Inaczej służb nie starczy. > > Lepiej byłoby zakazać po prostu trzy > > mania psów w mieście, bo trzymanie ich na uwięzi jest formą znęcania się > nad zw > > ierzętami. W bardziej cywilizowanych krajach w parkach i innych terenach > zielon > > ych są specjalne strefy gdzie psa można spuścić i wybiegać. Wtedy gdzie i > ndziej > > można egzekwować zakaz i nikt nikomu się nie naprzykrza. Wybiegane psy n > ie są > > na ogół agresywne i problem jest marginalny - chyba że komuś przeszkadza > wszyst > > ko i kipi nienawiścią. > > A co za problem pojechać z psem za miasto? Albo też kupić domek z ogródkiem i t > am psa puszczać luzem? Sam sobie jedź za miasto. Nie piszę, ze psy powinny latać wszędzie. Pisze , że problem należy rozwiązać w sposób cywilizowany. Proste. Durne prawo nie działa przez lata, więc trzeba to zmienić. Proste. Nie ma potrzeby wprowadzać państwa policyjnego - wystarczy wprowadzić zasady możliwe do zaakceptowania dla wszystkich, a będą chętnie przestrzegane i akceptowane. Pies to odpowiedzialność, o czym zdajesz się zapominać. Zgadzam się. > Jeżeli ktoś chce mieć psa, to winien zapewnić mu odpowiednie warunki a nie kupi > ć zwierzaka, trzymać go na 50 metrach kwadratowych w bloku i skowyczeć, że nie > ma gdzie psa wypuścić. Wcześniej trzeba było myśleć. Tak, jak ze sportem - chce > sz uprawiać rzut oszczepem, to wpierw pomyśl, gdzie będziesz mógł trenować a ni > e najpierw kup oszczep a potem płacz, że w parku nie wolno rzucać. Mi akurat bardziej podoba się miasto gdzie jest odpowiednia ilość miejsc do wyprowadzania psa, bez szkodzenia innym. Bardzo upraszczasz temat. Pies bardzo dobrze wpływa na jakość życia i jest bardzo pożyteczny społecznie. Dlatego wyrzucanie właścicieli psów z miasta jest pomysłem bardzo głupim. Nawet jeżeli cześć z nich zachowuje się nieodpowiedzialnie. To tak, jakby wysyłać nad morze wszystkich, którzy chcą popływać zamiast budować w mieście baseny. >Nie. Muszą reagować zawsze, kiedy łamane jest prawo. Na szczęście nawet straż miejska i policja ma poczucie absurdu ścigania babć z pieskami po parkach. Sprawdź sam, kto jest głównym użytkownikiem miejskich terenów zielonych - właśnie właściciele psów. Dzięki swoim pupilom są tam codziennie, nawet wtedy gdy nikt inny tam nie zagładą. Płacącym podatki (też za psa) cześć przestrzeni im się pop prostu należy. Gdy większość nie będzie im tego prawa odmawiać, wtedy będą szanować takie prawa. Inaczej spuszczanie psa ze smyczy urasta wręcz do uzasadnionego nieposłuszeństwa obywatelskiego. Dobrze jest walczyć z absurdem. Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_czarownik Re: A gdzie PSy? 20.12.11, 16:11 rocez napisał: > > Kiepskie porównanie. Czy nie przemawia przez Ciebie jakiś ukryta kyno-fobia? Po > lecam wizytę u psychoterapeuty. Pies to nie pistolet. Dla strzelca dobra jest s > trzelnica, a dla psa parki i tereny zielone w mieście. Dla psa dobry jest ogrodzony teren a nie park w którym bawią się dzieci. > > Proponuje docelowo chłostę właściciela! Zgoda. > Żeby służby były w stanie egzekwować prawo musi ono być zgodne ze zdrowym rozsą > dkiem i realne. Inaczej służb nie starczy. > Jeżeli dla Ciebie puszczanie w mieście pitbula bez smyczy jest zgodne ze zdrowym rozsądkiem, to współczuję. > > Sam sobie jedź za miasto. Nie piszę, ze psy powinny latać wszędzie. Pisze , że > problem należy rozwiązać w sposób cywilizowany. Proste. Załóżcie stowarzyszenie "mój kundelek", kupcie park Staszica (za swoje) i urządźcie tam psiarnię. Wasze psy - Wasze problemy. Ja nie widzę powodu, dla którego mam fundować Wam miejsce do uprawiania hobby. Durne prawo nie działa > przez lata, więc trzeba to zmienić. Proste. Nie ma potrzeby wprowadzać państwa > policyjnego - wystarczy wprowadzić zasady możliwe do zaakceptowania dla wszyst > kich, a będą chętnie przestrzegane i akceptowane. Nie ma rozwiązań dobrych dla wszystkich. > Mi akurat bardziej podoba się miasto gdzie jest odpowiednia ilość miejsc do wyp > rowadzania psa, bez szkodzenia innym. > Bardzo upraszczasz temat. Pies bardzo dobrze wpływa na jakość życia i jest bard > zo pożyteczny społecznie. Tak. Szczególnie ten srający na chodniku albo wyjący w domu. > Dlatego wyrzucanie właścicieli psów z miasta jest pomysłem bardzo głupim. Nawet > jeżeli cześć z nich zachowuje się nieodpowiedzialnie. To tak, jakby wysyłać na > d morze wszystkich, którzy chcą popływać zamiast budować w mieście baseny. > Uważam, że baseny powinny być budowane na zasadach komercyjnych - tak samo, jak psiarnie. Chcesz park dla psów? Kup taki albo wynajmij. > Na szczęście nawet straż miejska i policja ma poczucie absurdu ścigania babć z > pieskami po parkach. Co świadczy o tym, że mamy państwo policyjne, bo to funkcjonariusz decyduje, kiedy prawo ma zastosowanie a kiedy nie. W państwie prawa prawo działa zawsze. > > Sprawdź sam, kto jest głównym użytkownikiem miejskich terenów zielonych - właś > nie właściciele psów. Dzięki swoim pupilom są tam codziennie, nawet wtedy gdy n > ikt inny tam nie zagładą. Płacącym podatki (też za psa) cześć przestrzeni im si > ę pop prostu należy. Nie ma już podatków za psa. Gdy większość nie będzie im tego prawa odmawiać, wtedy będ > ą szanować takie prawa. Inaczej spuszczanie psa ze smyczy urasta wręcz do uzasa > dnionego nieposłuszeństwa obywatelskiego. Dobrze jest walczyć z absurdem. Jak już mówiłem - psa za miasto albo na prywatnym lub wydzierżawionym terenie. Każdy pies biegający luzem po mieście winien być natychmiast eliminowany przez miejskiego hycla. Odpowiedz Link Zgłoś
rikol Re: A gdzie PSy? 20.12.11, 18:51 W anglii wlasnie place dla dzieci sa ogrodzone, a psy moga wchodzic prawie wszedzie, ale nie na te dzieciece place, i jest spokoj. a poza tym wiekszosc wlascicieli psow ma tez dzieci i jakos tez psy tych dzieci nie zagryzaja. Odpowiedz Link Zgłoś
wielki_czarownik Re: A gdzie PSy? 20.12.11, 19:35 W Arabii Saudyjskiej zaś skazali kobietę za czary. No i co? Czy fakt, że gdzieś jest inaczej musi oznaczać, że tam jest lepiej? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szatnista Dodam tylko ze za spuszczenie rotwailera na.. IP: *.net.upcbroadband.cz 21.12.11, 00:00 Dodam tylko ze za spuszczenie rotwailera na placo zabaw nie powinno byc: "Policja powinna reagowac (w domysle mandatem)" Plac zabaw to plac zabaw, Rotwailer to rotwailer. Za taka "zabawe" powinien dostac 15 lat wiezienia... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sołtys_Bronisław Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.11, 13:44 Zdecydowanie za, też mam już dość dzieci biegających bez smyczy i kagańców. Nie dość, że roznoszą choroby, to jeszcze ujadają nad uchem. Odpowiedz Link Zgłoś
sweetenough Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające l... 20.12.11, 13:44 A ja tak z innej bajki - dlaczego nie można zorganizować "wybiegów dla psów", np. wydzielonych obszarów parku, polanek itp.? To żywe istoty, chcą się bawić, biegać i jeśli w pewnych miejscach publicznych jak najbardziej wskazane jest trzymanie psa na smyczy i co do tego nie mam najmniejszych wątpliwości, to dlaczego nie mogę puścić swojej suki luzem np. na odrzańskich wałach czy innych otwartych terenach zielonych? Tak jak niektórzy rodzice nie dorośli do posiadania dzieci, tak niektórzy właściciele psów nie mają w sobie wystarczającej odpowiedzialności za istotę, którą mają się opiekować i stąd biorą się opisywane w liście sytuacje. Natomiast osoby świadome odpowiedzialności za psa i tego, co się wiąże z jego posiadaniem, także chciałyby mieć możliwość sprawienia psu frajdy. zabawy z nim, dania mu okazji do szaleństwa z innymi psami, wybiegania się i pozbycia energii. Każda sprawa ma dwie strony... Odpowiedz Link Zgłoś
r.a.s Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające 20.12.11, 13:54 Dletego, że nawet gdyby taki wybieg powstał to dwa psy biegające tam wolno bez kagańca mogą się pogryźć, no chyba że będzie tam wstęp na zapisy Odpowiedz Link Zgłoś
watashi-no Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające 20.12.11, 14:09 chyba nigdy nie widziałes takiego kojca w parku. psy w stadzie sie nie pogryza, bo zaden nie jest na swoim terytorium i nie ma szans w zbiorowej rozróbie. o wiele bardziej niebezpieczne sa sytuacje, gdy jeden pies jest przy włscicielu na smyczy a drugi podbiega do niego na wprost (ten na smyczy czuje sie zagrozony, bo przez smycz ma mniejsze szanse ale chce bronic pana i szczerzy kły). na szkoleniach wiekszosc psow w grupie biega razem i nie ma z nimi szczegolnego problemu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: du du tam Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające IP: *.wroclaw.vectranet.pl 23.12.11, 22:03 Możliwe, że masz rację ale od kilku lat biegam po parkach (mnie bezpośrednio tylko 3 razy pies zaatakował) i z tego co zaobserwowałem to luźno biegające psy też często się atakują nawzajem. Odpowiedz Link Zgłoś
idepozapalki Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające 20.12.11, 14:42 Nie, tu jest tylko jedna strona. Nazywa się zdrowy rozsądek właściciela. Sam mam dwa psy, regularnie jestem z nimi w Parku Szczytnickim, nad Odrą, w wielu miejscach. Owszem, spuszczam je ze smyczy, bo, jak napisałeś: pies musi się wybiegać. Ale nigdy nie robię tego jeśli dookoła (promień 50ciu metrów) są ludzie z dziećmi czy też inne psy. Jeśli chcę, żeby się naprawdę wybiegały - zabieram je na wały nad Odrą, nad kanał powodziowy - tam mogę je spokojnie puścić, a w razie obecności innego człowieka lub psa mam doskonałą widoczność. I nie, nie sądzę, że takich miejsc jest za mało. Jest ich naprawdę dużo dookoła wrocławia, tylko, że właścicielom się w du*ach poprzewracało i wydaje im się, że takie miejsce powinni mieć zawsze pod domem. Więc możesz puścić tam sukę, ale i tak za nią odpowiadasz. Musisz pilnować, żeby nie oddaliła się poza granice Twojej kontroli, musisz też reagować w przypadku pojawienia się innych psów czy też ludzi. Proste? Proste. Odpowiedz Link Zgłoś
sweetenough Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające 20.12.11, 18:43 Proszę o czytanie dokładnie i ze zrozumieniem - napisałam o spuszczaniu suki właśnie na wałach, gdyż koło Odry mieszkam. Ciekawe skąd ten sarkazm w Twoim poście, nie wydaje mi się żebym dała Ci ku temu powody. Napisałam o dwóch stronach medalu po to, żeby ludzie psów nieposiadający może przez chwilę zastanowili się nad tym, że przepis ten jest nierealny do egzekwowania. Wały, parki nie są terenami prywatnymi, wiodą tamtędy różne trasy spacerowe, rowerowe itp. i wedle przepisów psy powinny być tam na smyczy. A że pies ma swoje potrzeby, to będą takie sytuacje że pojawi się na horyzoncie czworonóg luzem, np. hasający wzdłuż wybrzeża Odry. Powtórzę raz jeszcze - sytuacje opisane w liście, które są źródłem zbulwersowania autora świadczą o tym, że podobnie jak z dziećmi, niektórzy ludzie nie powinni nigdy posiadać w swej opiece żywego stworzenia, bo nie są w stanie sprostać odpowiedzialności. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pies miejski Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające IP: *.wroclaw.vectranet.pl 11.01.13, 22:10 Jak mieszkasz w mieście to kup sobie psa któremu wystarczy bieganie po mieszkaniu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hermilion Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające IP: 194.146.120.* 20.12.11, 13:45 Zlikwiduj jeszcze w mieście: - gołębie (bo srają) - wiewiórki (bo przenoszą choroby) - koty dachowce (j.w.) - jeże (j.w.) - wróble (j.w.) - mrówki (no mogą dziecko mi pogryźć) - lisy (wścieklizna !) (Całą resztę już tobie podobni wybili w imię bezpieczeństwa i innych głupot) Wyobraź sobie człowieku z plastiku, panie wszechrzeczy że istnieje jeszcze takie coś jak przyroda i musi ona istnieć. A ty zacznij się przyzwyczajać do faktu że żyjesz na żywej planecie a nie w sterylnym podziemnym laboratorium z betonu. Jedyną przyczyną dla której możesz się przy..ić do psów a nie do całej tej reszty powyżej jest fakt że masz się do kogo przyp .... bo pies zazwyczaj ma właściciela. A jak ty i tobie podobni nie zmienią poglądów to czeka przyszłe pokolenia życie w świecie z betonu .. bardzo bezpiecznym i czystym .. ale jałowym. A dziecko: - do lat 7 masz obowiązek mieć koło siebie - naucz nie podchodzić do zwierząt - nie tylko psów Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hermilion Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające IP: 194.146.120.* 20.12.11, 13:52 Aha - to nie zmienia faktu że właścicielom AGRESYWNYCH psów, którzy puszczają je luzem należy te zwierzęta po prostu odebrać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sFgbjkh Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające IP: *.adsl.inetia.pl 21.12.11, 12:56 Hermilion- w pełni popieram! Mądry komentarz! Odpowiedz Link Zgłoś
i-meadow Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające 20.12.11, 14:07 Hermilion. Pies to nie przyroda. Wolno puszczony, albo nie daj boże na dodatek zdziczały pies tudzież kot, są dla przyrody realnym zagrożeniem. I to nie jest wina psów i kotów. To zawsze wina człowieka. I byłoby wspaniale, gdyby to właśnie człowiek zabrał się skutecznie acz życzliwie i po ludzku, za rozwiązanie tego problemu. Zamiast się obrzucać g.., pisać o zatrutych kiełbasach, czy - z drugiej strony- o kagańcach dla dzieci :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hermilion Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające IP: 194.146.120.* 20.12.11, 14:35 Myślę że się mylisz. Pies, koń czy krowa to też część przyrody - nawet jeśli udomowionej. Aha - i nie mówię o ludziach którzy w swojej głupocie tresują agresywne psy i je puszczają wolno - bo to jest zachowanie z gatunku kryminalnych .. mówię o tym że człowiek powinien umieć się zachować wobec zwierzęcia a nie żądać wydalenia każdego niebezpiecznego zwierzęcia na odległość minimum 50 km. Konie też każesz z miasta wyrzucić - bo kopnąć może nawet jak na nim jeździec jedzie? Czy też palniesz w łeb idiotę który podszedł do konia z tyłu i narobił wrzasku .. To samo się tyczy psów - zdecydowana większość nie jest agresywna, a ugryzie dopiero w ostateczności - najczęściej wcześniej zaczepiona. Odpowiedz Link Zgłoś
i-meadow Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające 20.12.11, 14:52 Ależ nikogo ani niczego ja nie chcę znikąd wyrzucać :) Osobiście bardzo kocham zwierzęta i dziką przyrodę. Stąd też wiem jakie spustoszenia np. wśród ptaków mogą spowodować zdziczałe, wyrzucone przez człowieka udomowione wcześniej zwierzęta. Ten temat dotyczy wyłącznie prowadzania psów na smyczy. Miałam psa 16 lat (przygarnęłam znajdę z ulicy). Na pytanie: na smyczy czy bez, zawsze odpowiem NA SMYCZY. Dla dobra swojego (potrącenie) a także innych zwierząt oraz ludzi. Bez smyczy niech sobie biega we własnym ogródku, ale na ulicy nie powinien i koniec. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Raf Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające IP: *.static.korbank.pl 20.12.11, 15:00 Błąd, psy potrafią ugryźć nieprowokowane. Wystarczy, że zobaczą biegacza czy rowerzystę. Nie mówiąc o dziecku, które jest dla nich zwierzyną łowną. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: idiota Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające IP: *.polkowice.vectranet.pl 20.12.11, 15:36 Albo jesteś głupi albo chcesz aby cię takim postrzegano. Jak pies wychowywany w domu od szczeniaka ma traktować dziecko jak zwierzynę łowną jak jest np mniejszy. Odpowiedz Link Zgłoś
rikol Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające 20.12.11, 18:55 Jasne, wszyscy wiemy, ze w Polsce powszechne sa porwania dzieci przez psy, prawda? Puknij sie w glowe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: CV Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.12.11, 09:21 Tak, groźne pogryzienia dzieci przez psy SĄ w Polsce powszechne. I zdarzają się też niestety śmiertelne zagryzienia. Każdego roku możesz o takich przypadkach parę razy dowiedzieć się w mediach. Nie udawaj idioty, rikol. Odpowiedz Link Zgłoś
indywidualismus Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające 20.12.11, 20:26 Rozumiem @ Hermilion, że to dzieci i ich rodzice MUSZĄ się dostosować do psów. Psy są ważniejsze. Proponuję więc, by to twoje psy a nie moje dzieci płaciły na twoją emeryturę! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fb Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające IP: *.adsl.inetia.pl 21.12.11, 12:58 twoje dzieci z pewnością mniej zarobią niż moje, wykształcone i inteligentne haha Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kleopatra24 Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.11, 22:03 do tego zestawu do likwidacji dodałabym: - spluwających na ulicach, rzygających i sikających w bramach facetów, są po stokroć gorsi od psów Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: vnm Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające IP: *.adsl.inetia.pl 21.12.11, 13:01 a ja od siebie dodam ROZBITE SZKŁO.. Dla mnie to poważniejszy problem. Dookoła syf, co drugi dziad wysmarkuje się na chodnik, sika i sra pod blokiem albo w krzakach, wyrzuca śmieci z okno lub za siebie. Wszędzie walają się butelki w całości lub rozbite- nikt tego nie sprząta! Jeśli dziecko wywali się na szkło, pokaleczy się mocno, d tego moze je czekac bolesny zastrzyk przeciwtężcowy. Zróbcie krucjatę przeciwko prawdziwym zagrożeniom. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sąsiad psa Pies za ścianą szczeka 24/24 IP: *.wroclaw.vectranet.pl 11.01.12, 08:20 Blok z wielkiej płyty. Izolacja dźwiękowa żadna. Pies szczeka przez cały dzień. Szczeka kiedy zasypiam. Rano budzi mnie jego szczekanie. Jest głośniejsze niż hałas z ruchliwej ulicy. Zastanawiałem się nie raz co oznacza jego szczekanie. Jest sam i się boi? Chce wyjść na spacer? Przywołuje partnera/partnerkę? Szczeka bo wie że jego właściciel/właścicielka to lubi? Może jest mu źle? Czasami mu współczuję, ale częściej jego szczekanie przeszkadza. Dlaczego on szczeka praktycznie bez przerwy? Do mieszkania w takim bloku jak moim jak ktoś koniecznie chce mieć psa to ze względu na sąsiadów powinien wybrać "cichą" rasę. Odpowiedz Link Zgłoś
watashi-no totalne chamstwo 20.12.11, 13:59 jako własciciel 2 psow musze przyznac, ze spacery po Wrocławiu to był koszmar (od kiedy tam nie mieszkam, widze, jak bardzo moje psy były nimi zestresowane). mam dwa nieduze wytresowane, łagodne psy, ktore idac grzecznie na smyczy nieustannie musiały odpierac ataki psiakow, ktore znienacka wyskakiwały luzem zza krzaka w parku, z bramy na ulicy, albo po prostu zza plecow. ich własciciele albo w ogole mnie ignorowali, albo probowali bezskutecznie przywolac półdzikich pupili. najgorzej było na nadodrzanskich łakach, gdzie zaatakował nas husky i zaczał dusic mojego psa. włascicielka była wtedy za horyzontem i gdy przyszła po 10 min kompletnie nie umiała rozwiazac sytuacji. po Wrocławiu trzeba chodzic z kaukazem bez smyczy. tylko wtedy chamstwo grzecznie swoich pieskow pilnuje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lex Re: totalne chamstwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.11, 18:42 Nie tylko po wrocku..w wawce jest to samo. mam duze ale łagodne i ulozone psy, co prawda nie zakladam im kagancow bo nie ma takiej potrzeby ale tez trzymam na smyczy wszedzie tam gdzie sa ludzie. pare razy je z tej smyczy musialem puscic zeby nauczyly moresu jakiegos rozwscieczonego wilczura czy amstaffa ktorego wlasciciel beztrosko puszcza na terenie osiedlowym a pozniej byly wrzaski wlasciciela -pan zabierze te potwory bo mi zagryza psa...-to po co go puszczales debilu ? mialem stac z moimi na smyczy zeby je poharatal? mam 2 wilczarze irlandzkie - psy wielkosci porownywalnej do doga ale uosobienia spokoju i zrownowazenia. Nie mniej zdaje sobie z tego sprawe i mam na tyle wyobrazni ze nie spuszcze ze smyczy dwóch 70 paro kg psow zeby biegaly wokol piaskownicy w ktorej sa male dzieci czy jest jakis ruch pieszych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Iwo Re: totalne chamstwo IP: *.play-internet.pl 21.12.11, 10:38 Dokładnie, najlepiej mieć dwa psy, jednego trzymać na smyczy, a drugiego (kaukaza albo pitbulteriera) puszczać wolno w charakterze ochroniarza. Świadomość właścicieli psów jest żenująca. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: M. Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające IP: *.broadband.greenlan.pl 20.12.11, 14:05 Jeśli ktoś ma lęki przed psami to chyba potrzebna jest pomoc psychologa lub psychiatry? Podobno to się daje wyleczyć. Ciekawe kiedy wpadnie ktoś na pomysł, żeby kneblować małe dzieci w miejscach publicznych - bo się wydzierają i jazgoczą, zakłócają ciszę i spokój, a jeszcze taki malec może zapluć garsonkę przecież! Odpowiedz Link Zgłoś
watashi-no Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające 20.12.11, 14:12 znam te spiewki pseudo włascicieli- idz człowieku do psychiatry, czego tu sie bac, wyluzuj itp itd. a ja ci powiem tak- wracaj na wies, na ojcowa gospodarke latac po polu z kurami, gesiami, psami i cholera wie czym jeszcze. nie tylko tobie nie udała sie integracja z kultura. Odpowiedz Link Zgłoś
isabelle30 Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające 21.12.11, 10:07 Typowy tekst wieśniaka który przyjechał do wielkiego miasta i robi wszystko żeby zapomnieć o swoim pochodzeniu.....burżuj ze słoma wystająca z butów...hahaha Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cghm Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające IP: *.adsl.inetia.pl 21.12.11, 13:05 Własnie wieśniacy i ich potomkowie nie lubią zwierząt! Na wsi zwierzę= darmozjad. We wsiokach tkwi zapiekła nienawiśc do psów- a bo go nie wydoisz a żreć chce. Dla takich zwierzęta sa potencjalną konkurencją do MICHY i tyle. Ot, plebs. Koszt utrzymania roczny dużego psa to 700 zł miesięcznie. Stać was...? No a tak na marginesie pies nie ma prawa zaczepiać innych psów i ludzi, powinien być pilnowany i na smyczy. Za granicą pewnie byście się obsrali z szoku, ze psy pomagają niewidomym i chodzą z nimi WSZĘDZIE. Ale tam niepełnosprawni wychodza z domu- u nas lepiej ich nie widzieć prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
i-meadow Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające 20.12.11, 14:55 Trollowi się nie powinno odpowiadać ale.. O ilu przypadkach słyszałeś, żeby dziecko kogoś zagryzło lub okaleczyło? Może samemu czas odwiedzić psychiatrę. Odpowiedz Link Zgłoś
isabelle30 Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające 21.12.11, 10:10 Niemal codzień prasa rozpisuje sie o "dzieciach" które 1. pobiły w szkole kolegę 2. zgwałciły koleżankę w szkolnej toalecie 3. dźgnęły kolegę/koleżankę na szkolnym korytarzu 4. skopały kolegę z młodszej klasy na szkolnym boisku 5. próbowały utopic kolegę w szkolnym sedesie itd, itd..... Jakos o psach zabójcach tak wiele się nie czyta Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dw Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.11, 12:33 pamietaj, ze tez byłas dzieckiem. i to chyba własnie takim z twoich opisow. bo ja byłam normalna i pozbawion agresji. dlatego dobrze zsocjalizowalam sie z ludzmi i zwierzetami. i nie zachowuje sie jak wiejski plebs robiac wokol swoich psow afere na pol ulicy i drazniac nimi innych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: CV Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.11, 13:58 Demagogia. Takie przypadki nie bywają nigdy śmiertelne, ani skutkują trwałym okaleczeniem bądź zeszpeceniem. Zwykle sporo też w szkolnych opowieściach przesady - jak to u dzieciaków. To jest zupełnie co innego niż agresywny pies, który może dziecko zabić lub trwale zeszpecić. Słowem - idź i nie bredź więcej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające IP: *.dynamic.chello.pl 20.12.11, 16:39 np ja mam lęki przed psami. Od kiedy mój jamnik prowadzony w kagańcu został dosłownie rozszarpany na moich oczach przez wilczura na osedlu na Gądowie... wilczur był co prawda na smyczy, ale rozciąganej. Pan wilczura nie potrafił sobie zupełnie poradzić. Jestem przekonana, że gdyby obok przebiegało dziecko za piłką, sytuacja byłaby podobna... Jamnik zdechł po trzech dniach męczarni. Zgadzam się z autorem listu: też nie życzę sobie zastygać w przerażeniu, kiedy widzę luźno biegającego psa. Wcale nie muszę wierzyć na słowo, że on nic nie zrobi, on jest łagodny... Z tym, że dopóki sami nie będziemy zwracać właścicielom uwagi, nie zmienimy mentalności społeczeństwa, nie tylko właścicieli czworonogów, to choćby SM chciała, to i tak sytuacja pozostanie jak dotąd. Po prostu najpierw musimy sobie uświadomić, że mamy święte prawo nie bać się na każdym spacerze o siebie i swoje dzieci a potem szeroko tą wiedzę upowszechnić. I nie dać sobie wmawiać, że piesek nie gryzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szatnista Moj wujek swietej pamieci mial fajnego pieska... IP: *.net.upcbroadband.cz 21.12.11, 00:08 Nie byl zle traktowany ale tak w 3 roku cos biedaczkowi uderzylo na glowe, (swoja droga biorac pod uwage jakich ras bym mieszanka to sie niedziwie) I zrobil sie niezbyt towarzyski Bylo by moim mazeniem zapoznac z nim d*i twojego pokroju ... Odpowiedz Link Zgłoś
maledia Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające 21.12.11, 10:26 Gość portalu: M. napisał(a): > Jeśli ktoś ma lęki przed psami to chyba potrzebna jest pomoc psychologa lub psy > chiatry? Podobno to się daje wyleczyć. Ciekawe podejście, ktoś ma się leczyć, żebyś ty-właściciel pieska mógł łamać prawo. Odpowiedz Link Zgłoś
salsa POMYSŁ 20.12.11, 14:10 Potrzebne jest jakieś współdzielenie przestrzeni, bo psu należy umożliwić wybieganie się. Pomysł jest taki: Parki i skwery dla psów - rano do godz. 10, wieczorem od 19. Dzieci w tym czasie być nie powinno. Inne incydenty z udziałem psa - rozwiązywać na drodze polubownej ew. cywilnej. Co o tym myślicie? Odpowiedz Link Zgłoś
wesoly_emigrant wydzielona zamknięta przestrzeń dla psów 20.12.11, 14:26 takie rozwiazanie jest w holandii, ogrodzony teren 20x20 m, tam piesek moze sobie biegac bez smyczy i kagańca pies bez smyczy i kaganca poza wyznaczonym terenem powinien byc traktowany jako zagrozenie z mozliwoscia zastowania WSZELKICH srodków bezpieczeństwa, kazdy pies ma miec chip z danymi psa i wlasciciela, brak chipa - pies do uspienia, brak smyczy i kaganca wysoka kara dla wlasciciela, to rozwiazaloby problem Odpowiedz Link Zgłoś
isabelle30 Re: wydzielona zamknięta przestrzeń dla psów 21.12.11, 10:12 Z tego co wiem na temat Holandii to tereny dla psów maja znacznie wiecej niż 20metrów na 20 metrów....są tez lasy dla psów, plaże dla psów,....ludzie są znacznie życzliwsi dla innych i dla psów..... i nie ma awantur o nic... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ha Re: POMYSŁ IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.12.11, 14:34 tak a pozniej dzieci przychodza w to miejsce i maja milusie kupale i siuski przygotowane juz specjalnie dla nich... a poza tym-dzieci po godz 19 nie powinno tam byc? chyba po godz 22, latem wlasnie wtedy zaczyna robic sie ciemno, od tej tez godziny obowiazuje cisza nocna; ja mam inny pomysl-zakaz trzymania psow w blokach, tylko w domkach z kawalkiem ziemi zezwolic; jeste tez bardzo prosta metoda oprocz mandatow dla wlascicieli- psy puszczone samopas traktowac jako bezpanskie i po wypelnieniu ciezarowki tymi psami wiezc je prosto do punktu usypiania, nastepnie palic lub zakopywac i po problemie Odpowiedz Link Zgłoś
king_k-9 Re: POMYSŁ 20.12.11, 14:50 Gość portalu: ha napisał(a): > tak a pozniej dzieci przychodza w to miejsce i maja milusie kupale i siuski prz > ygotowane juz specjalnie dla nich... a poza tym-dzieci po godz 19 nie powinno t > am byc? chyba po godz 22, latem wlasnie wtedy zaczyna robic sie ciemno, od tej > tez godziny obowiazuje cisza nocna; ja mam inny pomysl-zakaz trzymania psow w b > lokach, tylko w domkach z kawalkiem ziemi zezwolic; jeste tez bardzo prosta met > oda oprocz mandatow dla wlascicieli- psy puszczone samopas traktowac jako bezpa > nskie i po wypelnieniu ciezarowki tymi psami wiezc je prosto do punktu usypiani > a, nastepnie palic lub zakopywac i po problemie Brawo za inteligencje wykazana w ostatnich zdaniach tego wpisu. Sądzę, że w takim duchu idiotyzmu będziesz wychowywać swoje dzieci. Myślę, że niektórzy przyszli rodzice tez powinni mieć robione pełne badania czy maja predyspozycje do bycia zrównoważonymi rodzicami, bo twój wpis świadczy o tym, że jesteś czymś pozbawionym podstawowych cech człowieka. Kiedyś być może twoje dzieci popełnią przestępstwo za które grozić będzie dożywocie albo zastrzyk. Myślę, że się będziesz cieszyć z myśli, że twój dzieciaczek pójdzie spać... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ?! Re: POMYSŁ IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.12.11, 15:15 porownujesz ludzi do zwierzat? brawo, jestes swiatlym obywatelem, zwierzeta nalezy traktowac humanitarnie jak ludzi a ludzi w konsekwencji jak... zwierzeta a co do moich dzieci, jesli moje dziecko zabije innego czlowieka to oczywiscie nie bede z tego powodu szczesliwy ale zgodnie z prawem powinno zostac za to ukarane, jesli przywrocimy kare smierci i sad uzna , ze dany przypadek podlega tej karze to w panstwie praworzadnym kara zostaje wykonana, masz problem ze zrozumieniem tej prostej zasady? Odpowiedz Link Zgłoś
isabelle30 Re: POMYSŁ 21.12.11, 10:16 Ale gdyby to był teren dla psów to dziecko wprowadzasz na własną odpowiedzialność.....jak sie utapla to wtedy nie mozesz miec do nikogo pretensji.... Ja tez mam pomysł....kazde dziecko które leci mi za psem,Brudzi go utaplanymi paluchami, i wrzeszczy albo bije go patykiem a rodzic nie trzyma go za łapę, ładować na ciężarówkę, wywozić do usypialni a potem przerabiać na kompost....albo na karme dla psów. Co ty na to? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mt Re: POMYSŁ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.12.11, 14:08 isabelle30 napisał(a): > Ja tez mam pomysł....kazde dziecko które leci mi za psem,Brudzi go utaplanymi p > aluchami, i wrzeszczy albo bije go patykiem a rodzic nie trzyma go za łapę, ład > ować na ciężarówkę, wywozić do usypialni a potem przerabiać na kompost....albo > na karme dla psów. Co ty na to? Masz potężne problemy z psychiką. Zrób z tym coś, póki nie jest za późno (do lekarza psychiatry - Poradni Zdrowia Psychicznego - możesz się zapisać bez skierowania; nie martw się też o dyskrecję, będzie zachowana). Dobrze ci radzę, bo jak popadniesz w konflikt z prawem lub objawy nieleczonej psychozy zaostrzą się - zniszczysz sobie życie. Odpowiedz Link Zgłoś
sverir Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające l... 20.12.11, 14:23 Nie sprzeciwiając się sprzeciwowi wobec psów biegających luzem (bo i sam jestem przeciw), to autorowi listu proponuję jednak pilnować dzieci, zwłaszcza takich małych. Pierwsza lepsza wizyta gdziekolwiek, gdzie dzieci biegają i już trzeba uważać, bo inaczej pod nogi wpadną. Ja to jeszcze uważam, ale już widziałem takich, którzy nie uważają. Odpowiedz Link Zgłoś
wojtusz Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające l... 20.12.11, 14:29 Oj! Smycz i kaganiec niektórym ludziom też by się przydały. Odpowiedz Link Zgłoś
king_k-9 Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające l... 20.12.11, 14:39 Sam mam dwa psy, pitbulla i amstaffke. Nie ma dla mnie opcji by psy biegały luzem w jakim kolwiek miejscu publicznym. Na spacery jeździ się w odludne miejsca, nieuczęszczane przez ludzi. Dzieki temu psy mogą się wybiegać, a właściciel nie stresuje się różnymi sytuacjami. Pamietajmy tez,że psów nie wolno izolować ze społeczeństwa. Psy powinny jeździć tramwajami, busami, przebywać w zatłoczonych miejscach, przy ulicach głosnych itd. Wtedy kaganiec i smycz obowiazkowo!! Myślę, że trzeba byc odpowiedzialnym i mimo tylu słów krytyki, w naszym kraju zmienia się ogólne podejście do zwierząt przez właścicieli psów, którzy powoli ale jednak zaczynają kumać,że pies to nie rurka z kremem. Obowiązek sprzątania odchodów to chyba oczywista oczywistość wiec nie ma nad czym sie rozwodzić, ale jeśli juz taki obowiązek jest wprowadzany to obowiązkiem miasta, zarządcy wspólnoty jest zapewnienie odpowiednie składowanie takich nieczystości. Niestety prócz tych zdarzeń z luźno biegającymi psami i ich leniwymi właścicielami problemem są młodzi rodzice, którzy wręcz są panikarzami przez duże "P" i często wprowadzają niepotrzebna panikę, która stresuje psa ale jeszcze bardziej szkodzi dziecku. Nie można wychowywać dzieci w strachu przed zwierzętami. Dziecko nie musi kochać zwierzątek i ich mieć, ale warto jakby wiedziały co i jak. Niech czasem pogłaskają psa za pozwoleniem właściciela, niech dadzą się obwąchać. Pies wtedy będzie spokojniejszy i dziecko nie będzie lękliwe. Pamiętajmy, ze zwierzęta, w tym psy właśnie agresja najczęściej reagują na strach/lęk obcego. Skoro przecież żyjemy obok siebie to nauczmy sie tego w godny sposób. Moim zdaniem od najmłodszych lat w szkołach, przedszkolach powinny byc prowadzone lekcje przez dobrych behawiorystów, którzy nauczyli by "czytać" psy i ich sygnały np. uspokajające, bo z tego co czytam to ludzie myślą, ze warczenie i szczekanie to jest najgorsza forma agresji. Szczekanie czy warczenie to znaki ostrzegawcze, sugerujące,ze pies się boi czegoś i wysyła sygnały by druga strona miała sie na baczności. Raczej mało kto wie, że nie patrzymy obcemu psu w oczy, że podchodzimy do psa łukiem a nie frontem i ,ze oblizywanie się w takiej sytuacji przez psa to sygnał uspokajający. Jest tyle do nauki ale najlepiej potruć psy, zamknąć w schroniskach itd. Edukacja o zachowaniach psów plus mniej paniki ze strony rodziców ,którzy czynią z dzieci pępek świata może wiele wskórać. Niemniej jako właściciel 2 psów rozumiem innych ludzi, którzy sie wkurzają w parkach na widok luźno biegających psów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: duzY Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.12.11, 14:47 A jeśli w odludnym miejscu pojawi się człowiek? Np. rowerzysta - świetny cel dla amstafa. Odpowiedz Link Zgłoś
king_k-9 Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające 20.12.11, 15:00 Gość portalu: duzY napisał(a): > A jeśli w odludnym miejscu pojawi się człowiek? Np. rowerzysta - świetny cel dl > a amstafa. A na jakiej podstawie twierdzisz,ze dla asta rowerzysta wtedy byłby celem? Nie rozumiem skąd takie wnioski? Moje psy czy są ludzie daleko czy blisko czy na rowerze czy nie to ich olewają. Proste. Czemu ludzie myślą, że jedynym w życiu celem psów jest gryzienie, bieganie za ludźmi czy ujadanie. Nie rozumiesz, że problemy psów sa wynikiem problemów ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
rikol Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające 20.12.11, 18:58 Tak, wszyscy wiedza, ze pies nie ma nic innego do roboty jak napadac na ludzi. Zajmij sie lepiej pedofilami, gwalcicielami i mordercami, a nie psami. Odpowiedz Link Zgłoś
r.a.s Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające 20.12.11, 14:50 Dziękuję z ten wpis Mam małe dziecko i podsumowując. Sam się boję psów, ale staram się, żeby moje dziecko się ich nie bało. Mój strach wynika z przeżyć jakie miałe z psem jako dziecko kilkuletnie (zaatakował mnie kiedy wszedłem do klatki schodowej kolegi, miał kaganiec ale do dziś pamiętam jak chcial pomimo kagańca wgryźć mi się w szyję) Wiem, że moja córka się też boi psów nei wiem dokładnie skąd, być może dlatego, że nie ma z nimi styczności i ogólnie boi się zwierząt. Widzę jaką paniką obdarza otocznie na widok podbiegającego do niej choćby małego pieska. Jestem za tym, żeby psy chodziły na smyczy, wiem, że moja córka sama do niego nie pójdzie więc tu zagrożenia nie ma. Wiem też, jak dużo niezrozumienia jes od strony ludzi z psami z tym stwierdzeniem "Niech się nie boi, on nie ugryzie" SKoro mamy zrozumieć psy to dlaczego nie mamy zrozumieć małych dzieci, które mają prawo sie bać a uświadamianie dzieci jest oczywiste i pożądane, ale jak uświadamiać właścicieli psów do tego by nie puszczać ulebieńców bez smyczy. Podoba mi się opis jakie zachowania sa potrzebne człowiekowi żeby nie zostać zagrożonym i chciałbym (mam prośbę) o desłanie do jakiegoś ciekawego artykułu na ten temat. Chciałbym, żeby moje dziecko nie reagowało tak panicznie na psy, a i sm chciałby się bardziej przekonać biorąc pod uwagę moje wspomnienia. Dziękuję z góry Odpowiedz Link Zgłoś
king_k-9 Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające 20.12.11, 15:17 r.a.s napisał: > Dziękuję z ten wpis > Mam małe dziecko i podsumowując. Sam się boję psów, ale staram się, żeby moje d > ziecko się ich nie bało. Mój strach wynika z przeżyć jakie miałe z psem jako dz > iecko kilkuletnie (zaatakował mnie kiedy wszedłem do klatki schodowej kolegi, m > iał kaganiec ale do dziś pamiętam jak chcial pomimo kagańca wgryźć mi się w szy > ję) Niech pan spróbuje sie skontaktowac z jakims dobrym, polecanym behawiorysta od psów. We wrocławskiej gazecie był porwadzony taki cykl/kacik o zachowaniach psów. Na początek dość ciekawa pozycja ksiązkowa: www.krakvet.pl/ksiazka-sygnaly-uspokajajace-unikaja-konfliktow-galaktyka-p-10632.html Co można zrobić we własnym zakresie? Jeśli ma pan znajomych w rodzinie,którzy posiadają psy(zrównowazone: nie gryzace od tak sobie, ujadające, skaczace na ludzi)prosze postarac sie zorganizować cyklicznie gdzies w parku takie spotkanie z nimi i dziecmi swoimi. Niech psy beda miały założone kagańce, na początku smycz(pamietajmy, że smycze często frustruja same psy przez co one mogą, ale nie muszą stac się agresywne) i niech dziecko i same psy przyzwyczają się do swojej obecności. Najpierw proszę wybrać neutralne miejsce na spotkanie, a nie dom czy mieszkanie, które pies moze traktować terytorialnie. Dzieci nie muszą od razu głaskać psy(większośc psów nie lubi glaskania przez obcych "z góry" ,bezpieczniej jak smyramy pieska na poczatku pod pyskiem). Niech je obserwuja, niech przebywaja w ich otoczeniu, niech sie ich uczą. Wwszystko stopniowo i pod nadzorem dorosłych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mig Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.11, 15:34 Wszystkie osoby obawiające się psów biegających bez smyczy przestrzegam przed wyjazdem do Pragi i generalnie do Czech. Trudniej tam spotkać psa na smyczy niż bez, o kagańcach nie wspominając. Psy siedzą z właścicielami w knajpach, przychodzą do kin, do pracy. I ganiają swobodnie po całym biurze. Nie widziałam nigdy, żeby w jakiejkolwiek czeskiej knajpie zabroniono wstępu psom - na smyczy czy bez. Jakoś nikt nie robi z tego problemu. A na psa czeka zawsze miska z wodą, kelner przyniesie ją o wiele szybciej niż kufel piwa dla właściciela. Może problemem u nas jest właśnie izolacja zwierząt z życia społecznego - na spacer najlepiej na odległe pustkowie, a miejsc, gdzie można przyjść z psem na kawę jest tyle co nic? Z tego co wiem, czeskie przepisy mówią, że pies nie musi chodzić na smyczy, jeżeli bez wahania reaguje na komendy. Jak czytam większość tych komentarzy, to nie mogę uwolnić się od wrażenia, że psy mają w Czechach zdecydowanie lepsze życie. Odpowiedz Link Zgłoś
zwroclawianka Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające 20.12.11, 18:32 Powiedz to pseudo "Czechofilowi". W Czechach i w ośrodkach wypoczynkowych, i w knajpach, ba, przy zwiedzaniu niektórych zabytków , "pies moze". A Czechach jako kraju słynącego z największej ilości zgonów w wyniku zagryzień przez psy nie słychać. I jakoś bardziej boję się w parku czy nad Odrą podpitych wyrostków, niż psów i ich właścicieli. I wśród moich znajomych są ofiary złodziei, rozbojów itp., a ŻADNEJ ofiary pogryzienia przez psa. Oczywiście pewnie jest parę ofiar z ubrudzonymi przez niewychowanego psa czy niesfornego szczeniaka spodniami (podobnie jak z pochlapanymi błotem przez samochód ciuchami), ale pogryzionej osoby nie znam. Dla jasności - każdy powinien szanować prawa drugiego człowieka, równiez jego niechęć, lek, czy nerwicę (np. związaną z traumą z dziecinstwa) do psów. Nie ma obowiązku lubienia psów czy kotów, nie ma obowiązku odwiedzania czy przyjmowania znajomych właścicieli czworonogów. Ale podjudzanie do nagonki na normalnie wychowane zwierzęta jest dla mnie niezrozumiałe. To taki duch bojowy Polaków: aby coś koniecznie zwalczać, rowerzyści kierowców samochodów, kierowcy rowerzystów, wszyscy pieszych itp. zamiast szukać kompromisowych rozwiązań i wspólnej przestrzeni do życia i cieszyć się nim. Denerwuje Cię pies biegający luzem - zwróć uwagę właścicielowi. Widzę, że ktoś rzuca peta czy papierek - zwracam uwagę. Widzisz psa agresywnego - dzwoń po straż miejską i koniec. Chyba, że chodzi o to, by poujadać na forum, jak to się za..bie psa bejsbolem, czy porysuje nożem samochód parkujacy na ścieżce rowerowej. Odpowiedz Link Zgłoś
renifer77 Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające 20.12.11, 22:26 Czegokolwiek by nie powiedzieć i sądzić o Czechach ich stosunek do zwierząt jest bardziej cywilizowany niż Polaków, a przynajmniej ich części szczękającej w tym wątku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anka Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.13, 10:49 Tak, ale Czesi zawsze byli "do przodu" jeśli chodzi o kulturę kynologiczną. My jesteśmy społeczeństwem pochodzenia plebejskiego i taki też mamy stosunek do psów. Wielu osobom pies kojarzy się z wizytami u babci na wsi, gdzie pies uwiązany na łańcuchu rzucał się jak opętany. Poza tym straszy się u nas ludzi chorobami odzwierzęcymi, koopami, pogryzieniami. A właściciel psa to fajny obiekt do ataku. Szczególnie taki, który ma małego psa ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
i-meadow Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające 20.12.11, 15:01 king Dajesz mi nadzieję, że jest jakaś szansa.. Naprawdę można zwątpić jak się człowiek rozejrzy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pytanie List - słuszny? Argumenty IP: *.polkowice.vectranet.pl 20.12.11, 14:54 Dlaczego autor listu myśli schematycznie i obraża innych ludzi od chamów etc.? Pisanie, że każdy pies jest be i może pogryźć to tak jak pisanie, że ludzie kupujący w biedronce to biedaki albo osoby posiadające samochody to osoby nie szanujące środowiska. Owszem jeżeli pies jest duży to można się bać ale jak porównywać sarenkę do pitbulla albo labradora/goldena rettriwera (jakkolwiek to się pisze - psy wykorzystywane do dogoterapii) do rottwailera itp? Ale nie każdy pies jest nastawiony na atak (przykład goldena) i tu nie chodzi o czyste słowa ale o stwierdzenie faktu - jak posiadam psa przesz 6 lat i nigdy kogoś nie ugryzł. Pies wychowywany wśród dzieci nie atakuje nawet nie wychowywany wśród dzieci nie zaatakuje bez powodu. Przypadki ataku psa na dziecko to przypadki marginalne i odosobnione nie można tą miara mierzyć wszystkich. Jeżeli przeszkadza Panu taki stan rzeczy proszę zwrócić uwagę delikwentowi a nie oceniać wszystkich tak samo. Odpowiedz Link Zgłoś
idepozapalki Re: List - słuszny? Argumenty 20.12.11, 15:12 Jesteś psim behawiorystą? Nie wydaje mi się, bo piszesz bzdury. Sam mam dwa psy, które faktycznie jeszcze nikogo nie ugryzły. To raz. Całe życie wychowywałem się w pobliżu psów, to dwa. I po pierwsze: źle ułożony golden będzie tak samo nastawiony na atak jak pit bull (nomen omen to idiotyczny przykład, bo te psy nie są z gruntu agresywne, tylko bezgranicznie oddane - co za tym idzie zabiją, jeśli ich ukochany właściciel tak powie). Tyle tytułem wstępu. A teraz krótka lekcja psiego zachowania. Punkt pierwsze: pies to zwierze. Koniec lekcji. Konsekwencje punktu pierwszego są takie, że nawet zawodowi trenerzy i behawioryści mówią, że psu nie można w 100% zaufać. Dlaczego? Bo zawsze istnieją czynniki zewnętrzne, np: psa może coś boleć - właściciel tego nie zauważy, ale dziecko niechcący dotknie tego miejsca. I wcale nie chodzi o to, że pies je od razu ugryzie, nie. Wystarczy, że gwałtownie odskoczy, machnie łbem - w przypadku większego psa może zrobić dziecku krzywdę. Przykład drugi: masz fantastycznie łagodnego psa. Puściłeś go luzem, bo przecież przez 6 lat nikogo nie ugryzł, nie? Akurat znalazł się inny znawca, który nie zauważył, że jego suka jest na początku cieczki i ją puścił. Do tego dobiegł trzeci pies, który też przez całe życie nikogo nie ugryzł. Masz sukę z cieczką + dwa psy. Biegają sobie radośnie po parku, gdzie ludzie jeżdżą rowerami i bawią się dzieci. I nie potrzeba wtedy szczególnie dużo do katastrofy, sam byłem świadkiem jak labrador ugryzł (lekko, bo lekko) swojego właściciela, który chciał go odciągnąć od takiego "trójkąta". Nigdy, ale to nigdy nie wiesz, co może się stać, zawsze jest ten margines 10-15% sytuacji, których nie przewidzisz. I co? Wtedy będziesz załamywał ręce i mówił: przecież on przez 6 lat nikogo nie ugryzł? Zwierzę jest Twoją odpowiedzialnością i masz za nie myśleć. Przewidywać i reagować. Zresztą nie chodzi tylko o dzieci. Mnie szlag trafia, kiedy prowadzę swoje dwa psy na smyczy (silki), a jakaś damulka czy pacan puszczają swoje "No niech się tylko powąchają, przecież nic sobie nie zrobią" "Moje nie lubią innych psów, szczególnie jak są na smyczy" "Ależ przecież takie małe, no niech się pobawią" Gwarantuję Ci, że dwa małe silni potrafią nieźle potarmosić innego psa. List jest dobry, bo wszyscy właściciele, nie ważne, czy labradorów, pit bulli, yorków czy sznaucerów powinni mieć świadomość, że ich pupile nie są dla wszystkich dookoła (ludzi i psów) błogosławieństwem. I że powinni zachowywać się odpowiedzialnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nie mam psa Re: List - słuszny? Argumenty IP: *.wroclaw.vectranet.pl 20.12.11, 20:28 < jak posiadam psa przesz 6 lat i nigdy kogoś nie ugryzł No to masz szczęście. Odpowiedz Link Zgłoś
maledia Re: List - słuszny? Argumenty 21.12.11, 10:35 Gość portalu: pytanie napisał(a): > Owszem jeżeli pies jest duży to można się bać ale jak porównywać sarenkę do pit > bulla albo labradora/goldena rettriwera (jakkolwiek to się pisze - psy wykorzys > tywane do dogoterapii) do rottwailera itp? Ale nie każdy pies jest nastawiony n > a atak (przykład goldena) i tu nie chodzi o czyste słowa ale o stwierdzenie fak > tu Jakiego faktu? Prowadziłeś/łaś jakieś badania na goldenach, że jesteś tak pewny, że nigdy nie ugryzą? To jaki wyjaśnisz fakt, że moja przyjaciółka musiała uśpić swojego psa rasy golden r., ponieważ stał się tak agresywny, że gryzł jej dzieci, które wychowywały sie z nim od małego. Podobno ta rasa - z zasady może i łagodna - zagrożona jest chorobami mózgu, które mogą prowadzić do zmiany usposobienia. Potrafisz przewidzieć, u którego psa może nastąpić taka przypadłość, i co ważniejsze, w którym momencie? Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające 20.12.11, 14:59 wkurzaja mnie czyjes psy, biegajace samopas, gdy wlasciciel siedzi sobie w domu/mieszkaniu zakaz spuszczania psa ze smyczy będzie martwy, dopoki miasto nie przygotuje ogrodzonych terenow, na ktorych mozna byloby spuscic psa ze smyczy wtedy latwiej byloby egzekwowac zakaz spuszczania psa ze smyczy Odpowiedz Link Zgłoś
idepozapalki Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające 20.12.11, 15:13 Takie tereny są: na obrzeżach miasta. Trzeba ruszyć 4 litery i tam pojechać. Skąd założenie, że miasto ma fundować takie tereny blisko miejsca zamieszkania właściciela? Odpowiedz Link Zgłoś
dzielanski Na obrzeżach miasta to jest dopiero horror! 20.12.11, 17:44 A gdzie jest napisane, że człowiek nie posiadający psa nie może sobie pójść na spacer na obrzeżach miasta? A gdzie jest napisane, że sarny i zające, które zapuściły się na obrzeża miast, mają być zeżarte przez czyjegoś pupila? Tak się składa, że "obrzeża miasta" odwiedzam dość często. Wiem też, że zbyt często są one traktowane jak wybieg dla pitbulli czy innej swołoczy. Odpowiedz Link Zgłoś
idepozapalki Re: Na obrzeżach miasta to jest dopiero horror! 20.12.11, 20:29 O litości. W jedną stronę źle, w drugą jeszcze gorzej. Pruszowice. Las, w którym nomen omen żyją sarny, dookoła mnóstwo zwierzaków. Jeśli sądzisz, że miejski pies jest w stanie w lesie dogonić sarnę, to się grubo mylisz. Standardowy labek zdechnie na zawał, wilczurowi się nie będzie chciało biec więcej niż 50m, pitbull może sobie rozbić łeb o najbliższe drzewo. Uwierz mi, dla zwierzaka dużo większym zagrożeniem jest człowiek towarzyszący psu niż sam pies. Skąd to wiem? Ano mam przyjemność jeździć konno. Dookoła mnie zawsze biegają dwa psy. I już kilka razy zauważyłem, że np sarny baaardzo słabo reagują na mnie i psy jeśli jestem konno i od zawietrznej. W tej samej sytuacji, ale pieszo - wieją jakby się kurzyło. Wniosek? Oczywisty. Odpowiedz Link Zgłoś
radeberger Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające 20.12.11, 15:22 Rozwiązanie jest proste - umożliwić każdemu obywatelowi dostęp do broni i prawo do używania jej na psy biegające luzem! Wówczas właściciele kundli nie dość, że znajdą pieniążki na smycz i kaganiec, to i skwapliwie będą ich używać! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ya Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.11, 15:44 czekalismy psycholu az sie odezwiesz, bo dyskusja zaczęła sie robić zbyt rzeczowa. Odpowiedz Link Zgłoś
radeberger Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające 20.12.11, 15:55 Uderz w stół, a nożyce się odezwą :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cba Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające IP: *.wroclaw.mm.pl 20.12.11, 16:06 Pies też ma prawo do zdrowia. Podstawą psiego zdrowia, prócz właściwej diety, szczepień itp jest ruch. Pies, z wyjątkiem chowa, musi dziennie zrobić kilkukilometrową przebieżkę, a niektóre rasy wymagają kilkunastu km. Raczej trudno wymagać od właściciela, by biegał po 15 km dziennie. :) Odpowiedz Link Zgłoś
radeberger Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające 20.12.11, 16:23 Gość portalu: cba napisał(a): > Pies też ma prawo do zdrowia. Podstawą psiego zdrowia, prócz właściwej diety, s > zczepień itp jest ruch. Pies, z wyjątkiem chowa, musi dziennie zrobić kilkukilo > metrową przebieżkę, a niektóre rasy wymagają kilkunastu km. Raczej trudno wymag > ać od właściciela, by biegał po 15 km dziennie. :) A niech sobie biega i 20 km. Nie dbam o to. Już parę razy byłem pogryziony przez psa, który nagle "dał nogę" od swojego pana i ciach mnie za kostkę. Wtedy byłem gó...arzem i kończyło się to na płaczu (oczywiście pańcio z pieskiem się ulatniał, a jak). Nawet wczoraj jakiś zasraniec próbował mnie ugryźć choć był na smyczy. Oczywiście właściciel zasrańca nawet nie przeprosił - standard. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lol Byłeś gó...arzem??? IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.12.11, 18:24 ...nadal nim jesteś (stąd pewnie reakcja pańcia). Szkoda, że psy nie zrobiły z tobą porzadku za młodu. Jednego debila byłoby mniej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szatnista A pewnie. IP: *.net.upcbroadband.cz 21.12.11, 00:34 Znajac zycie jakby "psy z niz zrobily porzadek", zszedlbys ze szczescia na zawal... . Wiec rachunek sie zgadza. Odpowiedz Link Zgłoś
isabelle30 Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające 21.12.11, 10:26 Może zamiast pluc jadem na forum publicznym zastanów sie co jest w twoim zachowaniu nie tak skoro tyle razy już zostałes pogryziony? Odpowiedz Link Zgłoś
radeberger Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające 22.12.11, 00:39 isabelle30 napisała: > Może zamiast pluc jadem na forum publicznym zastanów sie co jest w twoim zachow > aniu nie tak skoro tyle razy już zostałes pogryziony? Wybacz, nie będę siedzieć w domu, by "piesiuni" jakiejś nie drażnić swoją obecnością :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nanook Re: Nie chcę, by terroryzowały mnie psy biegające IP: *.nplay.net.pl 20.12.11, 23:31 .... i używać jej w stosunku do psów jak i ich właścicieli. Odkąd poznałem ludzi, wolę psy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obiektywny z jednej strony psy, z drugiej rowerzysci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.11, 15:28 i faktycznie ciezko wyjsc na spokojny spacer nad Odre Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ya Re: z jednej strony psy, z drugiej rowerzysci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.11, 15:46 a najbardziej wkurzajace sa te drzewa śmiecące liśćmi i srajace wszedzie kaczki. masz brata w Białymstoku?;) Odpowiedz Link Zgłoś