kklement
18.01.12, 10:01
Widać młoda grypserka zdążyła podłapać zwyczaje starszej grypserki, która trafiając do zakładu karnego hobbystycznie skarży się na wszystko i wszystkich w niezliczonych pismach, tak że klawisze w końcu boją się nawet na autora skarg krzywo spojrzeć.
Osobiście nie widzę powodu dla którego wśród środków wychowawczych wobec młodych degeneratów nie miałyby się znajdować kary fizyczne, dla obejścia durnych "norm europejskich" nazywane środkami przymusu bezpośredniego. Kary fizyczne same w sobie nie są złe, a w stosunku do tego "kwiatu młodzieży" wręcz chyba niezbędne. Najważniejsze jednak żeby wpisane były w jasny i przestrzegany z żelazną konsekwencją - w odniesieniu do obu stron - system kar i wykroczeń.
Tak mi się na marginesie przypomina opowieść mojego kolegi o jego znajomym, który trafił jako nauczyciel do poprawczaka. Oczywiście na początku była próba sił - klasa od początku hałasowała, okazywała lekceważenie kolesiowi. Ten przez pól lekcji pozwalał na to, tylko obserwując. I wyławiając kto jest samcem alfa w stadzie. Jak już wiedział poprosił prowodyra na korytarz. Po chwili wrócili. Klasa widząc krew kapiącą z nosa swojego koleżki zamilkła. I milczała już do końca lekcji. Tej i każdej następnej.