Gość: lepsza komunikacja
IP: *.provider.pl / 212.127.77.*
07.06.04, 15:22
Witam wszystkich!
Przeczytałem dziś artykuł "Koleją po Wrocławiu" w G. Dolnośląskiej i aż
podskoczyłem na krześle. Oto dlaczgo.
Urodziłem się i wychowałem we Wrocławiu, problem korków i niewydolnej
komunikacji miejskiej znam od podszewki (nigdy nie miałem samochodu). Od pół
roku mieszkam w Gdańsku, gdzie - jak wiecie bądź nie ;) - funkcjonuje tzw.
Szybka Kolej Miejska (SKM), która wykorzystuje istniejącą infrastrukturę
kolejową. Przez te pół roku zdążyłem ZAPOMNIEĆ CO ZNACZĄ POJĘCIA "STAĆ W
KORKACH" i "UCIĄŻLIWA PODRÓŻ PO MIEŚCIE"!
Podróż kolejką z jednago końca Gdańska na drugi (odległości jak we Wrocławiu)
trwa 12-14 minut, tramwaj czy autobus pokonuje tą samą trasę w 40-50 minut!!!
Oczywiście "zwykła" komunikacja miejska jest zorganizowana "pod SKM", tzn.
pętle autobusowe są zazwyczaj przy stacjach kolejki.
Na pewno we Wrocławiu są techniczne ograniczenia, np zbyt mała ilość
przystanków na trasach kolei i niedogodne ich usytuowanie, ale przy odrobinie
wysiłku można to łatwo zmienić. Korzyści mogą być ogromne.
Na koniec chciałbym zaznaczyć, że NIE należę do żadnego
stowarzyszenia "miłośników kolei", "zielonych" etc. Jestem
najzwyklejszym "zjadaczem komunikacyjnego chleba", jak większość z Was. :)
Pozdrawiam serdecznie wszystkich i liczę na odzew
M.T.