Igor Boxx: Tanecznie i pogodnie, nadal z Bresla...

14.02.12, 03:20
Nie ma takiego miasta jak Breslau. jest Wrocław. To wstyd pisać nazwę miasta w taki sposób.
    • Gość: wres Re: Igor Boxx: Tanecznie i pogodnie, nadal z Bres IP: *.adsl.inetia.pl 14.02.12, 07:46
      Gadzinówka promuje Breslau. Widzę, że wszystko, co antypolskie im się podoba.
      • Gość: larry Re: Igor Boxx: Tanecznie i pogodnie, nadal z Bres IP: *.internetia.net.pl 14.02.12, 08:35
        prawie 70 lat po wojnie a debilizm w naszym kraju coraz wiekszy, no ale trudno sie dziwic skoro dziennikarz w recenzji pisze, ze Skalpel to nowatorstwo a to zwykła kradziez intelektualna wystarczy posłuchac kompozycji Wojciecha Karolaka - Ballada o 7 zbójach oraz "kompozycji" duetu Skalpel - Sculpture by stwierdzic, ze to ta sama kompozycja, ale recenzet pewnie tego nie zrobił i sie zachwyca zwykłym hochsztaplerem wmawiajac plebsowi, ze to cos niesamowitego, bo dostał płytke za free do opisania
      • strusi_ogon Re: Igor Boxx: Tanecznie i pogodnie, nadal z Bres 14.02.12, 08:52
        Doprawdy? Kijowa, Grodna i Lwowa też nie ma, ale polscy nacjonaliści uparcie tych nazw używają.

        Nie wspomnę o Londynie, Paryżu, Rzymie, a nawet Nowym Jorku, których nazwy też uparcie spolszczają.
        • Gość: stary struś do młodego strusia IP: *.dynamic.chello.pl 14.02.12, 12:52
          Nie chodzi tu o problem lingwistyczny, ale emocjonalny i polityczny. Biorąc pod uwagę, że polskie środowiska przesiedlonych, w przeciwieństwie do niemieckich, nigdy po wojnie oficjalnie nie zgłaszały pretensji do terenów, z których ich wysiedlono, to znaczenie słowa Breslau ma zupełnie inną wartość emocjonalną niż słowo Lwów. Nie zapominaj też, że RFN długo odmawiał oficjalnie uznania obecnych granic. Poczytaj trochę.
          • strusi_ogon Re: do młodego strusia 14.02.12, 13:18
            > Nie chodzi tu o problem lingwistyczny, ale emocjonalny i polityczny.

            Znaczy się co, im częściej będą gazety posługiwać się niemiecką nazwa miasta, tym bardziej będziesz się bał, że jednak Niemcy tu wrócą albo że wysuną pretensje terytorialne?

            >Nie zapominaj też, że RFN długo odmawiał oficjalnie uznania obecnyc
            > h granic. Poczytaj trochę.

            To ja radze tobie poczytać, a nie ojca uczyć dzieci robić. Problem polega na tym, że zachodnia granica polski, w odróżnieniu od wschodniej, aż do upadku muru berlińskiego, w świetle prawa międzynarodowego, nie była zatwierdzona. W Poczdamie w 1945 roku oddano ziemie po Odrę i Nysę Łużycką "pod polską administrację" z zastrzeżeniem, że ostateczny przebieg granicy zostanie wytyczony na konferencji pokojowej. Konferencja taka nigdy się nie odbyła, co wywołało prawny galimatias, który potrwał pół wieku.

            Poza tym, rzeczona konferencja pokojowa miała się odbyć z udziałem państwa niemieckiego jako całości. Jak wiadomo, państwo niemieckie znalazło się w całości dopiero 45 lat po wojnie, stąd konieczny był traktat graniczny, przy którym wyraźnie zaznaczono, że ma on charakter regulacji pokojowej. Dopiero on był ostatecznym dopełnieniem Poczdamu.

            >Biorąc pod
            > uwagę, że polskie środowiska przesiedlonych, w przeciwieństwie do niemieckich,
            > nigdy po wojnie oficjalnie nie zgłaszały pretensji do terenów, z których ich w
            > ysiedlono,

            Niemieckie ziomkostwa mogły podnosić kwestię zwrotu tych ziem, bo RFN już od lat 50 było państwem demokratycznym i panowała tam wolność słowa. Demokracja polega na tym, że każdy ma prawo głosić swoje zdanie, choćby było głupie. Polacy nigdy nie podnosili oficjalnie kwestii zwrotu Wilna i Lwowa. Nie dlatego, że nie chcieli, tylko dlatego, bo nie można było drażnić "przyjaciół Moskali". Zreszta, polski rząd komunistyczny miał z tym nie lada łamigłówkę - jak zrezygnować z Lwowa i Wilna, nie tracąc twarzy w oczach społeczeństwa.

            Jeszcze ciekawostka - skoro Lubusz (niem. Lebus) leży po niemieckiej stronie granicy, to jakim prawem państwo polskie używa nazwy "wojewodztwo lubuskie"? Czyżby wysuwalo pretensje terytorialne do ziemi, której lwia wiekszość leży dzis w Niemczech, a która nalezała jeszcze do pierwszych Piastów śląskich?

            Idąc twoim tokiem myślenia, to również niesie negatywny ładunek emocjonalny. W końcu sami zatwierdziliśmy granicę po Odrę i Nysę Łużycką, a nie dość że utrzymujemy, że w naszych granicach jest jakaś "Ziemia Lubuska" (bzdura, ziemie wywołanego do tablicy województwa to Śląsk, Wielkopolska, Łużyce i Brandenburgia, z Lubuszem nie mają nic wspolnego) to jeszcze często używamy nazw Chociebuż (nie Cottbus), Kamienica (nie Chemnitz).
            • strusi_ogon Re: do młodego strusia 14.02.12, 13:22
              Tak więc radzę przestac się oburzac i wygłupiać. Breslau to niemiecka, równoprawna nazwa tego samego miasta. Miasta, które choć znajduje się obecnie w polskich granicach, pod względem spuścizny kulturowej nosi w sobie pierwiastki niemieckie, polskie, czeskie i żydowskie. Ja bym je okreslił pod tym względem jako miasto historycznie śląskie, obecnie etnicznie polskie.
              • Gość: WK Re: do młodego strusia IP: 156.17.73.* 14.02.12, 14:36
                Wystarczy przestać się wygłupiać z używaniem W POLSCE niemieckiej nazwy - wszak nikt w Niemczech nie używa np. nazwy Ćwików tylko Zwickau. Po prostu zasięg terytorialny nazwy Breslau (Krakau, Warschau) nie obejmuje Polski a język niemiecki nie ma i nigdy nie miał rangi języka światowego, tak jak francuski lub angielski.
                • Gość: Dante Re: do młodego strusia IP: *.205.47.55.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 14.02.12, 22:01
                  Ale facet się odwołuje w swojej twórczości do przedwojennego Breslau, a nie do dzisiejszego Wrocławia. Naprawdę tak trudno zrozumieć?
                • zetkaf Re: do młodego strusia 14.02.12, 22:26
                  > Wystarczy przestać się wygłupiać z używaniem W POLSCE niemieckiej nazwy - wszak
                  > nikt w Niemczech nie używa np. nazwy Ćwików tylko Zwickau.
                  Ale to nazwa, która niesie ze sobą pewne znaczenie historyczne. Jakoś nie wyobrażam sobie stowarzyszenia militarnego "Twierdza Wrocław" czy książki pod tytułem "Ucieczka z Twierdzy Wrocław", który to tytuł byłby wręcz niezgodny z prawdą historyczną. Ale przecież polski autor to napisał, więc nie wypada mu pisać o festung breslau? Widać jakiś anty-patriota? Kto zna twórczość Ziemiańskiego, nazwie idiotą każdego, kto mógłby chociaż zasugerować, że ten pisarz nie tylko nie wykazuje postaw patriotycznych, ale wręcz jest ich przeciwnikiem...

                  > a język niemiecki nie ma i nigdy nie miał rangi języka światowego
                  > tak jak francuski lub angielski.
                  Chciałbym, aby angielski był językiem światowym a niemiecki jedynie "lokalnym językiem byle państewka". Wtedy życie zawodowe miałbym dużo łatwiejsze. Niestety, niemiecki (czy tego chcesz czy nie) jest wciąż językiem "światowym" i często mam z nim do czynienia.
                  Btw, skoro powołujesz się na angielski czy jeszcze mniej popularny język francuski, skoro udajesz światowca - czemu nie wymieniasz NAJPOPULARNIEJSZEGO języka na świecie, jakim jest język hiszpański? Pan "światowiec" zobaczył w atlasie Europę i myśli, że świat widział - a przecież świat nie kończy się na najbliższym oceanie. Zaraz za nim znajduje się Ameryka, ze swoimi Stanami Zjednoczonymi nie posiadającymi języka urzędowego i zatrudniającymi (niekoniecznie legalnie) ogromne ilości Meksykańców i innych latynosów...
                  • Gość: WK Re: do młodego strusia IP: *.internetia.net.pl 15.02.12, 00:06
                    Opis muzyki na płycie, o której nazwie jest ten wątek jakoś nie nasuwa skojarzeń z historią Breslau (być może nie mam racji) - raczej wykorzystano nazwę Breslau bo lepiej brzmiała z resztą angielskiego tytułu. Wyszło niezręcznie i dziwacznie ale nie od dziś wiadomo, że dobry tytuł nie jest łatwo stworzyć.
                    Twój sarkazm dotyczący mojej uwagi o językach światowych jest cokolwiek chybiony. Podałem francuski (dziś to już - oczywiście - historia ale przed wojną był to język dyplomacji i piśmiennictwa naukowego) oraz angielski jako przykłady (bez zaznaczania wyłączności) języków światowych. Niemiecki dawniej miał rangę języka regionalnego (czyli ponadnarodowego) dzięki Austro-Węgrom. Wyczyny III Rzeszy sprawiły jednak, że po roku 1945 mowa niemiecka była przyjmowana z wrogością na terenie niemal całej Europy co skutecznie wyrugowało język niemiecki poza kontaktami z samymi Niemcami. Ten proces trwa nadal - o ile jeszcze kilkanaście lat temu konferencje (techniczne) w Niemczech były głównie po niemiecku, o tyle teraz są głównie po angielsku. O ile mi wiadomo, jako drugi język obcy w Europie nauczany jest raczej francuski lub hiszpański. Można wręcz stwierdzić, że zasięg języka niemieckiego w zestawieniu z dominacją gospodarczą Niemiec w Europie jest zaskakująco skromny.
                    BTW, nie wyobrażam sobie stowarzyszenia militarnego "Twierdza Wrocław" w ogóle, sądzę zresztą, że polskie prawo zakazujące propagowania symboli nazistowskich natychmiast by się z nim rozprawiło.
                    • Gość: strusi_ogon Re: do młodego strusia IP: *.217.146.194.generacja.pl 15.02.12, 01:11
                      > Opis muzyki na płycie, o której nazwie jest ten wątek jakoś nie nasuwa skojarze
                      > ń z historią Breslau (być może nie mam racji) - raczej wykorzystano nazwę Bresl
                      > au bo lepiej brzmiała z resztą angielskiego tytułu.

                      Facet twierdzi, że inspiruje się Breslau. Nikt mu nie może zabronić. Zwłaszcza że już poprzednia produkcja pana Boxa wprost nawiązywała do niemieckiego etapu w dziejach miasta.

                      >Można wręcz stwierdzić, że za
                      > sięg języka niemieckiego w zestawieniu z dominacją gospodarczą Niemiec w Europi
                      > e jest zaskakująco skromny.

                      Zajebiście skromny. Dla blisko 100 milionów Europejczyków jest to język urzędowy (Niemcy, Austria, Swajcaria, nie wspominając o karłowatym Liechtensteinie), kolejnych kilkanascie/kilkadziesiąt milionów posługuje się nim biegle. Ile ludzi w Europie posługuje się przywoływanym przez ciebie hiszpańskim w obrocie gospodarczym?

                      > BTW, nie wyobrażam sobie stowarzyszenia militarnego "Twierdza Wrocław" w ogóle,


                      Ja sobie wyobrażam - Wrocław był twierdzą przez kilkaset lat aż do XIX wieku, kiedy fortyfikacje rozebrano. Wtedy o nazistach nikomu się nie śniło. No, ale ja w odróżnieniu od ciebie znam historię.

                      > sądzę zresztą, że polskie prawo zakazujące propagowania symboli nazistowskich
                      > natychmiast by się z nim rozprawiło.

                      No to ciekawostka:
                      twierdzawroclaw.org/
                      I to stowarzyszenie zarejstrował polski sąd! Proszę bardzo: KRS 0000332280 prowadzony przez Sąd Rejonowy dla Wrocławia Fabrycznej we Wrocławiu,VI wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego z datą rejestracji 25.06.2009 roku.

                      Chcesz dalej się kompromitować, budując tezy bez pokrycia w faktach, czy kończymy dyskusję?
                      • Gość: WK Gdyby struś był trochę starszy może by rozumiał IP: 156.17.73.* 15.02.12, 09:18
                        W latach 60. ub.wieku kilku Polaków będąc w Holandii zamówiło w restauracji obiad. Zamówili po niemiecku gdyż był to jedyny język obcy jaki znali. Siedzą, czekają i widzą, że kelnerzy obsługują już gości, którzy przyszli później a tu nic. Jeden zdenerwował i głośno powiedział: "cholera jasna, co z tym obiadem?". Natychmiast przybiegł kelner i zaczął się tłumaczyć: " "cholera jasna"? To jest po polsku! To Panowie są Polakami a nie Niemcami? Już przynoszę obiad". I dostali jeszcze piwo na koszt firmy.
                        Podobne historyjki słyszałem z Francji, Norwegii, Danii i Anglii. Jest też pełno dowcipów o Niemcach, którzy będąc za granicą, usiłują porozumiewać się nie po niemiecku, np taki:
                        W restauracji w Paryżu dwóch Niemców zamawia po angielsku drinka:
                        - Please martini
                        - Martini dry? - pyta kelner
                        - Nein, zwei!.
                        Chcesz faktów o zasięgu języków? Proszę bardzo:
                        (pl.wikipedia.org/wiki/Najczęściej_używane_języki_Świata), kolejno liczba ludzi dla których dany język jest językiem ojczystym oraz językiem drugim:
                        angielski: 340 mln. i 1 420 mln, francuski: 80 mln i 190-250 mln, hiszpański: 320 mln. i 60 mln. oraz niemiecki: 100 mln. i 10 mln.
                        Zatem zasięg języka niemieckiego (naturalnie mierzony POZA krajami, dla których jest to język ojczysty!) to zaledwie 10% zasięgu rodzimego, podczas gdy dla francuskiego - 250% a dla angielskiego - 400%.
                        Powtarzam zatem swoją tezę: "zasięg języka niemieckiego w zestawieniu z dominacją gospodarczą Niemiec w Europie jest zaskakująco skromny. ". Niemiecki po prostu jest "passee". Niemcy doskonale to wiedzą i np. nie używają niemieckich nazw w marketingu - jest Porsche Cayenne lub Cayman, Volkswagen Scirocco, Taureg, Passat a nie ma Porsche Bayern ani Volkswagena Luft_aus_Heimat czy jakoś tam.
                        W świetle tych faktów, na miejscu autora płyty zastanowiłbym się nad celowością "wyjeżdżania w świat" z nazwą Breslau dla promocji swojej twórczości ale to oczywiście jego sprawa.
                    • zetkaf Re: do młodego strusia 15.02.12, 06:11
                      > Opis muzyki na płycie, o której nazwie jest ten wątek jakoś nie nasuwa skojarze
                      > ń z historią Breslau
                      co zdaje się napisałem w tym wątku, bo mam podobne zdanie

                      > (być może nie mam racji)
                      skoro ja nie mam racji, a ty piszesz to samo co ja - to kwestionujesz swoje własne racje?

                      > raczej wykorzystano nazwę Bresl
                      > au bo lepiej brzmiała z resztą angielskiego tytułu.
                      Nawet jeśli... a co miałby zrobić twórca, który chciałby zaistnieć na zachodnim rynku? Stworzyć płytę, której nazwy w sklepie nikt nie będzie umiał wymówić? Czy może użyć międzynarodowej nazwy geograficznej? No, ale przecież patriocie nie wypada mówić w językach obcych?

                      > Twój sarkazm dotyczący mojej uwagi o językach światowych jest cokolwiek chybion
                      > y. Podałem francuski (dziś to już - oczywiście - historia ale przed wojną był t
                      > o język dyplomacji i piśmiennictwa naukowego) oraz angielski jako przykłady (be
                      > z zaznaczania wyłączności) języków światowych.
                      Równocześnie odrzucając jeden z popularniejszych języków w regionie oraz najpopularniejszy na świecie. Równie dobrze ktoś mógłby nazwać język polski językiem międzynarodowym, bo nie dość że porozumiesz się nim w Polsce, to jeszcze z Rosjaninem się jakoś dogadasz, z Czechem, a nawet możesz w nim rozmawiać w krajach arabskich (z obsługą punktów turystycznych, gdzie naprawdę masz poliglotów), a nawet w Ameryce, Niemczech, Irlandii (co prawda tylko z licznymi tam Polakami, ale przecież się dogadasz?)

                      > Niemiecki dawniej miał rangę jęz
                      > yka regionalnego (czyli ponadnarodowego) dzięki Austro-Węgrom. Wyczyny III Rzes
                      > zy sprawiły jednak, że po roku 1945 mowa niemiecka była przyjmowana z wrogością
                      > na terenie niemal całej Europy co skutecznie wyrugowało język niemiecki poza k
                      > ontaktami z samymi Niemcami. Ten proces trwa nadal - o ile jeszcze kilkanaście
                      > lat temu konferencje (techniczne) w Niemczech były głównie po niemiecku, o tyle
                      > teraz są głównie po angielsku.
                      No niestety, to wciąż kraj który bardziej narzuca nam standardy techniczne niż przywozi z innych krajów. Choć już niebywałą rzadkością jest sprzęt z instrukcją dostępną tylko po niemiecku (choć i to się zdarza) jednak o międzynarodowości tego języka niech świadczy fakt, że instrukcje sprzętu technicznego bez języka polskiego to norma (co najwyżej czasami polskie przedstawicielstwa udostępniają na swoich stronach polskie tłumaczenia), za to instrukcje bez języka niemieckiego (mówię tu o fabrycznej instrukcji dokładanej do każdej sztuki sprzętu) nie uświadczysz, co najwyżej sprzęt domowy w opakowaniach na określone rynki...

                      > O ile mi wiadomo, jako drugi język obcy w Europ
                      > ie nauczany jest raczej francuski lub hiszpański.
                      A może tu zależy od branży? Prawnicy oczywiście bardziej francuski, w branży technicznej raczej ciężko o inżyniera ze znajomości francuskiego czy hiszpańskiego...

                      > BTW, nie wyobrażam sobie stowarzyszenia militarnego "Twierdza Wrocław" w ogóle,
                      > sądzę zresztą, że polskie prawo zakazujące propagowania symboli nazistowskich
                      A co nazistowskiego masz w stowarzyszeniu militarnym (nie mówię o regularnym wojsku, ale albo o grupach rekonstrukcyjnych czy innych fanach starych militariów albo o organizacjach paramilitarnych typu Strzelec)? Albo co masz nazistowskiego w nazwie "Festung Breslau"? Jakoś nazwa funkcjonuje w powojennej rzeczywistości Wrocławia, jest popularna, i jakoś nikt nie ściga jednego z wrocławskich autorów za "Ucieczkę z Festung Breslau"? Więc jeśli równie omylnie sądzisz o popularności języków, to może pomyśl nad swoimi osądami?

                      > natychmiast by się z nim rozprawiło.
            • Gość: stary struś Re: do młodego strusia IP: *.dynamic.chello.pl 14.02.12, 14:04
              Z powodu pochodzenia nie boję się, jak sugerujesz, powrotu Niemców, ale nie jestem też miłośnikiem Adenauera.
          • zetkaf Re: do młodego strusia 14.02.12, 22:18
            > ysiedlono, to znaczenie słowa Breslau
            znaczenie słowa(słowa?) Breslau jest silnie związane ze zwrotem "Festung Breslau" na które powołuje się twórca muzyki (która związek z Breslau-em ma równie słaby co z Wrocławiem)

            > wartość emocjonalną niż słowo Lwów
            A jaką wartość emocjonalną ma (słowo?) Lwów? Dla byłych mieszkańców Lwowa, obecnie mieszkających we Wrocławiu zapewne ma wartość emocjonalną taką samą jak słowo "Breslau" ma dla byłych mieszkańców Breslau-ia, być może wciąż żyjących gdzieś na zachód od Odry i Nysy?

            > Nie zapominaj też, że RFN długo odmawiał oficjalnie uznania obecnyc
            > h granic. Poczytaj trochę.
            Widzisz, pochodzę ze Szczecina, i ta odmowa miała silny wpływ nawet na obecny wygląd miasta. Mimo to, jakoś nikt nie nakazuje oddania lewobrzeża miasta... mimo iż przecież "granica na Odrze i Nysie"
    • zetkaf Re: Igor Boxx: Tanecznie i pogodnie, nadal z Bres 14.02.12, 22:13
      > Nie ma takiego miasta jak Breslau. jest Wrocław. To wstyd pisać nazwę miasta w
      > taki sposób.
      Skoro ci tak to przeszkadza, to może wystąp do Sejmu z inicjatywą stworzenia prawa karania śmiercią za używanie nazwy "Breslau"?
      A może lepiej idź po rozum do głowy i przestań się czepiać dzienikarzy którzy jedynie używają nazewnictwa używanego przez twórcę muzyki i opisujących motywację twórcy do nadania takiej a nie innej nazwy?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja