Przymus szkolnej rywalizacji: kto ma więcej wal...

14.02.12, 16:12
Głupota i wielość przykładów jej celebracji, jak widać, są nieograniczone.
Niektórzy - mam nadzieję, że jednak nie większość - zaklinają rzeczywistość i robią z tego zabawę. Jak dla mnie to żenujące, nie tylko w dziecięcej wersji...

    • Gość: Dorota Re: Przymus szkolnej rywalizacji: kto ma więcej w IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.12, 22:16
      Dla mnie również w podstawówce i liceum walentynki były horrorem. Nigdy nie dostałam żadnej kartki czy życzeń przez radiowęzeł. W dodatku w liceum pierwszy raz w życiu sama wysłałam walentynkę do chłopaka, który mi się podobał a on przy całej klasie przeczytał treść liściku i powiedział ze śmiechem "dzięki Dora, ale nie jesteś w moim typie" i cała klasa nabijała się ze mnie przez kilka tygodni. To było upokarzające.
      Przez te wszystkie złe wspomnienia nawet dziś nie obchodzę walentynek.
      Mój mąż się cieszy, bo o jedno święto mniej ;)
    • grenlandzki-opos Re: Przymus szkolnej rywalizacji: kto ma więcej w 14.02.12, 22:31
      Doskonały pomysł na wychowanie życiowej niedojdy, która przed każdą trudną sytuacją ucieknie w zwolnienie, chorobowe.
      • allerune Re: Przymus szkolnej rywalizacji: kto ma więcej w 14.02.12, 23:15
        > Doskonały pomysł na wychowanie życiowej niedojdy, która przed każdą trudną sytu
        > acją ucieknie w zwolnienie, chorobowe.

        zgadzam się w 100%

        to jak ktoś się adaptuje i jaką pozycję zdobywa wśród rówieśników bardzo rzutuje na jego przyszłe życie, przebojowość i sukcesy w pracy. Zadaniem rodzica jest sprawić, żeby dziecko miało podstawy, aby wśród rówieśników być kimś. Jeśli dziecko staje się outsiderem w grupie rodzic powinien reagować, a nie cementować brak poczucia własnej wartości dziecka poprzez odsuwanie go od środowiska...

        • Gość: jurostach Re: Przymus szkolnej rywalizacji: kto ma więcej w IP: *.dip.t-dialin.net 15.02.12, 00:21
          allerune i twoj poprzednik
          nie macie przypuszczalnie wlasnych dzieci, stad wasza niewiedza o ich wychowaniu. dla mnie jestescie typowymi uczestnikami wyscigu szczurow - asocjalni, bez empatii, z jeszcze szeroko rozpartymi lokciami i jeszcze szerszym dupskiem; ale za pare lat wypadniecie z wyscigu: za starzy, za wiotcy, za chorzy (przede wszystkim psychicznie), a przyczyna? bo rodzice wychowali was tak, jak to przedstawiacie w waszych wypowiedziach: zeby zbierac laurki, zeby byc CZYMS, np. naczyniem na pozorne sukcesy...
          gdybym mieszkal w polsce, nie wyslalbym dziecka do szkoly w obliczu idiotycznej fetyszyzacji tego dnia (nie jest to zadne swieto!); a gdyby mialo zebrac najwiecej fantow - tym bardziej nie!
        • pssz Ciekawe co ty osiągnąłeś, że tak pouczasz? 15.02.12, 06:56
          allerune napisał:

          > > Doskonały pomysł na wychowanie życiowej niedojdy, która przed każdą trudn
          > ą sytu
          > > acją ucieknie w zwolnienie, chorobowe.
          >
          > zgadzam się w 100%
          >
          > to jak ktoś się adaptuje i jaką pozycję zdobywa wśród rówieśników bardzo rzutuj
          > e na jego przyszłe życie, przebojowość i sukcesy w pracy. Zadaniem rodzica jest
          > sprawić, żeby dziecko miało podstawy, aby wśród rówieśników być kimś. Jeśli dz
          > iecko staje się outsiderem w grupie rodzic powinien reagować, a nie cementować
          > brak poczucia własnej wartości dziecka poprzez odsuwanie go od środowiska...
          ..................
          Co proponujesz? Wynająć firmę zewnętrzną żeby wysłała dziecku parę walentynek od anonimowych wielbicieli?
          Może niech dzieci mają dzieciństwo, a nie wyścig szczurów od małego
        • urko70 Re: Przymus szkolnej rywalizacji: kto ma więcej w 15.02.12, 08:51
          allerune napisał:

          > > Doskonały pomysł na wychowanie życiowej niedojdy, która przed każdą trudn
          > > ą sytuacją ucieknie w zwolnienie, chorobowe.
          >
          > zgadzam się w 100%
          >
          > to jak ktoś się adaptuje i jaką pozycję zdobywa wśród rówieśników bardzo rzutuj
          > e na jego przyszłe życie, przebojowość i sukcesy w pracy. Zadaniem rodzica jest
          > sprawić, żeby dziecko miało podstawy, aby wśród rówieśników być kimś. Jeśli dz
          > iecko staje się outsiderem w grupie rodzic powinien reagować, a nie cementować
          > brak poczucia własnej wartości dziecka poprzez odsuwanie go od środowiska...

          Różne są dzieci, jedne silniejsze, inne średnio silne, jeszcze inne słabe i jesli wrzucisz to słabe dziecko w taką sytuację to sobie nie da rady i będzie to dla niego spory stres, stres, który zapamięta na wiele lat. Jeśli średnio pływające dziecko wrzucisz do wody celem nauczenia pływania to jest spora szansa ze doplynie do brzegu, ale jeśli to samo zrobisz z dzieckiem słabo pływającym to jest spora szanasa ze pojdzie na dno. O samobójstwa w wojsku słyszałeś (?) a przecież to już prawie dorosli mężczyźni byli.

          Poniekąd sam to piszesz "rzutuje na przyszłe życie" tyle tylko, że zauważasz tylko sukcesy a nie porażki, porażki też rzutują.

          Oswajać z trudnościami, problemami trzeba mądrze, z uwzględnieneim tego jakie dane dziecko jest.
      • zetkaf Re: Przymus szkolnej rywalizacji: kto ma więcej w 15.02.12, 07:04
        > Doskonały pomysł na wychowanie życiowej niedojdy, która przed każdą trudną sytu
        > acją ucieknie w zwolnienie, chorobowe.
        Z jednej strony trochę racji masz, z drugiej...
        sama akcja rywalizacji o Walentynek też ma swoje ogromne negatywne strony. Bo to doskonały sposób na stworzenie lizusów którzy przypodobają się każdemu, byle zdobyć więcej walentynek. Przypodobają się odrzucając swoje wierzenia, swoje zasady, itp.
        Czy jeśli dziewczynki będą lubiły takich, co biją innych kolegów nie tylko aby zapewnić bezpieczeństwo dziewczynkom, ale także zaspokoić jakieś durną chuć władzy, to najlepiej wychowanym będzie ten, kto bije wszystkich i wokół i durne siksy się w nim zakochują i wysyłają po 10 walentynek każda?
        Z kolei dziecko które pójdzie do szkoły i "przegra konkurs"... z jednej strony, co nas nie zabija, to nas wzmacnia, i dziecko nauczy się pewnych postaw (że nie musi zawsze wygrywać, że nie musi się podlizywać i z brakiem popularności można sobie radzić - i musi się nauczyć nie załamywać się bo dostało mniej walentynek, bo ma mniej sukcesów), z drugiej - obawiam się reakcji otoczenia (zwłaszcza u dziecka), bo to że dziecko dostało mniej walentynek może stać się przyczyną odizolowania i ośmieszania - a to już złe zjawisko, którego w szkole powinni oduczać.
    • angrusz1 Zawsze będą tacy , którzy 15.02.12, 07:33
      puszą się i są dumni z czegoś .
      Zawsze będą piękne i zgrabne dziewczynki .

      Ale rozumny rodzic tak wychowuje , że stawia obowiązek najpierw .
      Obowiązek bycia w szkole a sprawy drugorzędne należy cierpliwie znosić .
      Szkoła się skończy a ludzi przechwalających się nie będzie ubywać - do pracy jednak zawsze trzeba iść .
      • zetkaf Re: Zawsze będą tacy , którzy 15.02.12, 07:54
        > Obowiązek bycia w szkole a sprawy drugorzędne należy cierpliwie znosić .
        I z pokorą znosić upokorzenia - tak powstaje fala niewolników, mobowanych w pracy, itp. Przyjmowanie upokorzenia mają w naturze. Bo w szkole kazano im tak...

        > Szkoła się skończy a ludzi przechwalających się nie będzie ubywać - do pracy je
        > dnak zawsze trzeba iść .
        Do pracy idzie dorosły człowiek, z psychiką znacznie silniejszą niż dziecko w szkole... to taki mechanizm obronny ;)
        • angrusz1 Re: Zawsze będą tacy , którzy 15.02.12, 12:55
          zetkaf napisał:
          I z pokorą znosić upokorzenia - tak powstaje fala niewolników, mobowanych w pracy, itp. Przyjmowanie upokorzenia mają w naturze. Bo w szkole kazano im tak...Szkoła się skończy a ludzi przechwalających się nie będzie ubywać - do pracy jednak zawsze trzeba iść ."

          W Chinach mają takich pracowników i ich fabryki mają zlecenia .
          W Polsce będą dumni pracownicy na .... zasiłkach dla bezrobotnych .

          Dalej :" Do pracy idzie dorosły człowiek, z psychiką znacznie silniejszą niż dziecko w szkole... to taki mechanizm obronny ;) "

          Czy skorupka za młodu nasiąknie tym na starość trąci .

          Ty swoje a ja swoje .
          • urko70 Re: Zawsze będą tacy , którzy 15.02.12, 13:24
            angrusz1 napisał:

            > zetkaf napisał:
            > I z pokorą znosić upokorzenia - tak powstaje fala niewolników, mobowanych w pra
            > cy, itp. Przyjmowanie upokorzenia mają w naturze. Bo w szkole kazano im tak...S
            > zkoła się skończy a ludzi przechwalających się nie będzie ubywać - do pracy jed
            > nak zawsze trzeba iść ."
            >
            > W Chinach mają takich pracowników i ich fabryki mają zlecenia .
            > W Polsce będą dumni pracownicy na .... zasiłkach dla bezrobotnych .

            Nie patrz na Chiny gdzie pracownicy popelniaja samobósjtwa bo nie wytrzymują presji w pracy, patrz na cywilizowany świat.


            > Dalej :" Do pracy idzie dorosły człowiek, z psychiką znacznie silniejszą niż dz
            > iecko w szkole... to taki mechanizm obronny ;) "
            >
            > Czy skorupka za młodu nasiąknie tym na starość trąci .

            Właśnie, pytanie komu zależy na otumanioych niewolnikach...
    • marthyska Przymus szkolnej rywalizacji: kto ma więcej wal... 15.02.12, 23:29
      Ech... Co się teraz w tych podstawówkach dzieje... Jeszcze z 10 lat temu (przynajmniej z mojego doświadczenia) nie było takich kłopotów. Po prostu koleżanka wysyłała koleżance i nie było problemu, że ktoś nic nie dostał. A życzenia od przyjaciółki na walentynki też mogą być miłe;) a z chłopakami w tym wieku to naprawdę różnie bywa.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja