Do you speak English? Przecież mówię, że nie ro...

10.05.12, 16:28
Ja często bywałem w Pradze i zawsze śmieszą mnie te komunikaty w metrze "Ukoncite prosim vystup a nastup, dvere se zavireji" NIE MA KOMUNIKATÓW PO ANGIELSKU!! Kompleksy w tej gazecie jakieś czy co? Komunikaty po Angielsku są w Londynie i NY
    • mkibic Do you speak English? Przecież mówię, że nie ro... 10.05.12, 16:47
      Polskie kompleksy tak kierowca powinien mówić po czesku,grecku,rosyjsku i angielsku. Pisałem,że to problem osob które do nas przyjadą.Jak jadę do UK to jest mój problem żebym znał angielski tak samo działa w druga stronę.Człowieku jakie kursy angielskiego dla kierowców nie ma kasy na t.Stewardów/szkolenie/ a ty chcesz wszystkich uczyć języka.Trochę jeżdżę komunikacją i są komunikaty głosowe więc nie pisz bzdur. Polak to taki,ze my przed gośćmi na kolanach ale jak my jedziemy za granice to mamy sami sie o siebie martwić.
      • piotr_ze_wsi Re: Do you speak English? Przecież mówię, że nie 10.05.12, 17:30
        Byoby idealnie, gdyby światła żona, znająca czeski i angielski (choć z polskim chyba krucho, skoro mąż musiał do gazety pisać...) zatrudniła się w MPK jako kierowca autobusu.
        Oj! nie ma uprawnień do kierowania autobusem... no to jest problem. To może niech się zajmie tym, nz czym się zna, a kierowcy się nie czepia, bo on pracuje zgodnie z posiadanymi predyspozycjami.
      • Gość: taka prawda Re: Do you speak English? Przecież mówię, że nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.12, 22:59
        Tylko ty jesteś taki głupi czy u ciebie to rodzinne?? Wyjedź prowincjonalny kmiotku trochę dalej niż na zmywak do UK to zobaczysz że często są komunikaty w komunikacji zbiorowej po angielsku. Ale jak rozumiem duma Polaczka nakazuje aby wszyscy uczyli się twojego języka.
        • Gość: Piotrek Re: Do you speak English? Przecież mówię, że nie IP: *.ssp.dialog.net.pl 11.05.12, 13:50
          Ty jesteś prowincjonaly i zakompleksiony. Jeśli ktoś do nas przyjżdża na wakacje albo na euro powinien nauczyć się podstawowych zwrotów w języku OBOWIĄZUJĄCYM na terytorium danego kraju, aby móc załatwić pdstawowe rzeczy. Umiem sie dogadać po angielsku, ale to nie znaczy, że wszyscy Polacy musza umieć ten język, bo to nie jest ich język i na co dzień nie jest im potrzebny w pracy. Do you understand?!!! Kierowca autobusu ma dobrze jeździć a nie być poliglotą. I co mnie obchodzi co jest w Czechach...
          • Gość: midas Re: Do you speak English? Przecież mówię, że nie IP: *.dynamic.chello.pl 11.05.12, 21:42
            sorry, ale prymitywna argumentacja. na zasadzie - sorry, ale co mnie obchodzi, ze gdzie indziej jest czysciej, pociagi jezdza punktualnie. wychodzi sarmacka sloma z butow.
      • Gość: Sissy Re: Do you speak English? Przecież mówię, że nie IP: *.tktelekom.pl 11.05.12, 01:52
        Dokładnie! Zgadzam się z Tobą w 100000000000%. Pozdrawiam!
      • Gość: posełpierdzistołek Re: Do you speak English? Przecież mówię, że nie IP: 194.251.119.* 11.05.12, 08:35
        Polskie kompleksy powiadasz. A może znajomość języków obcych powinien być w niektórych przypadkach standardem. W końcu podobno Wrocław ma ambicje bycia jednym z ważniejszych miast w Europie. Jak na razie to widać typowe polskie podejście przyjeździe,zostawcie kapuchę a że się tu nie dogadacie z kierowcą, konduktorem ani z policjantem to nie nasza sprawa. Wizerunku miasta do którego warto przyjechać to nie buduje.
      • Gość: Aspa Re: Do you speak English? Przecież mówię, że nie IP: 89.204.195.* 11.05.12, 09:35
        mkibic napisał:

        > Polskie kompleksy tak kierowca powinien mówić po czesku,grecku,rosyjsku i angie
        > lsku. Pisałem,że to problem osob które do nas przyjadą.Jak jadę do UK to jest m
        > ój problem żebym znał angielski tak samo działa w druga stronę.

        Nie, nie działa w drugą stronę, piszesz głupoty. Istnieje w kulturze poęcie tzw. linqua franca, czyli języka powszechnego. Kiedyś to była łacina, potem francuski, obecnie jest to język angielski. Polski takiej funkcji nigdy nie pełnił i raczej pełnić nie będzie.
        Ja nie mam najmniejszych problemów, by - łatwiej lub nieco trudniej, zależnie od akcentów - porozumiec się po angielsku w Paryżu, w Pradze czy w Berlinie. Używałem go z powodzeniem w Tokio i Pekinie i w kilku jeszcze miejscach na świecie. Ludzie tam ucza się tego języka, bo jest to warunek konieczny funkcjonowania we współczesnym świecie i, na przykład, robienia biznesu w turystyce.
        Sam fakt, że jakaś linqua franca istniała zawsze powinien ci dać do myślenia, że funkcjonowanie takiego języka jest w kulturze niezbędne. Zatem następnym razem, zanim napiszesz coś głupiego, zastanów się dwa razy - moze się nie ośmieszysz.
        Chyba, że jadąc na wycieczkę do Chengdu w Syhuan zdołasz się nauczyć biegle mandaryńskiego a w drodze powrotnej Koleja Transsyberyjską opanujesz jeszcze mongolski, rosyjski i ukraiński, że o dialektach ludów syberyjskich nie wspomnę...
        • pit_sam_pras Re: Do you speak English? Przecież mówię, że nie 11.05.12, 09:57
          nic dodać, nic ująć! 10/10!
        • katrina_bush ze te oczywiste fakty do wielu ludzi nie docieraja 11.05.12, 21:19
          Gość portalu: Aspa napisał(a):

          > > .Jak jadę do UK to jest mój
          > >problem żebym znał angielski tak samo działa w druga stronę.
          >
          > Nie, nie działa w drugą stronę, piszesz głupoty. Istnieje w kulturze poęcie tzw
          > . linqua franca, czyli języka powszechnego.
          Kiedyś to była łacina, potem francu
          > ski, obecnie jest to język angielski. Polski takiej funkcji nigdy nie pełnił i
          > raczej pełnić nie będzie.
          > Ja nie mam najmniejszych problemów, by - łatwiej lub nieco trudniej, zależnie o
          > d akcentów - porozumiec się po angielsku w Paryżu, w Pradze czy w Berlinie. Uży
          > wałem go z powodzeniem w Tokio i Pekinie i w kilku jeszcze miejscach na świecie
          > . Ludzie tam ucza się tego języka, bo jest to warunek konieczny funkcjonowania
          > we współczesnym świecie i, na przykład, robienia biznesu w turystyce.
          > Sam fakt, że jakaś linqua franca istniała zawsze powinien ci dać do myślenia, ż
          > e funkcjonowanie takiego języka jest w kulturze niezbędne. Zatem następnym raze
          > m, zanim napiszesz coś głupiego, zastanów się dwa razy - moze się nie ośmieszysz.

          bardzo dobrze powiedziane !

          dodam jeszcze, ze znajomosc angielskiego to dzisiaj absolutnie nic nadzwyczajnego, ale bez znajomosci to pozostanie ludziom niedlugo tylko sprzatanie ulic, w obecnej bardzo trudnej globalnej sytuacji.
          p. s.
          To przykre, ze te oczywiste fakty do wielu ludzi nie docieraja
    • ligiawitch Re: Do you speak English? Przecież mówię, że nie 10.05.12, 16:53
      W pradze w metrze sa komunikaty w jez. angielskim, bynajmniej na sylwestra byly. Jednak fakt, komunikacja we wroclawiu jest zorganizowana beznadziejnie... komunikaty glosowe czasami podaja... ZLE PRZYSTANKI!

      i tak, podstawowe slowka powinno sie znac jak sie jedzie do jakiegos kraju... ale pamietaj, ze dla obcokrajowcow nasz jezyk jest niemalze tak trudny jak japonski...

      Dozyjemy kiedys takich czasow jak nasza komunikacja bedzie chociazby taka jak w Pradze? O takiej jak w Berlinie to mozna pomazyc...
      • Gość: validujący Re: Do you speak English? Przecież mówię, że nie IP: *.ssp.dialog.net.pl 10.05.12, 18:10
        a po angielsku mamy przecież!
        "PLEASE, REMEMBER TO VALIDATE YOUR TICKET" ;P
        • ligiawitch Re: Do you speak English? Przecież mówię, że nie 10.05.12, 19:05
          aa tak, przepraszam, zapomnialam :D
      • uniwr ta, akurat. 10.05.12, 18:19
        > ale pamietaj, ze dla obcokrajowcow nasz jezyk jest niemalze tak trudny jak japon
        > ski...

        Aha, szczególnie dla Czecha. Słowianin ze Słowianinem naprawdę się dogada, wystarczy minimum dobrej woli, doktorat z lingwistyki nikomu nie jest potrzebny.
        Problem jest w uprzejmości, nie w języku. Burkowi nie chciało się rozmowy z kolega przerywać, to poleciał na odczepnego.
        • Gość: tomo Re: ta, akurat. IP: *.nat.tvk.wroc.pl 10.05.12, 18:50
          Dokładnie. Kiedyś byłem w Czechach ze znajomymi w jakiejś wiosce blisko naszej granicy. Zachciało nam się jechać zobaczyć Pragę. Władowaliśmy się więc do kolejki wąskotorowej i mówimy do "pociągowego" oczywiście po polsku, że chcemy jechać do Pragi ale nie bardzo wiemy gdzie się przesiąść no i chcielibyśmy, żeby powiedział nam o której wsiąść w Pradze w pociąg powrotny, żeby zdążyć na ostatnią kolejkę wąskotorową na wiochę. Na to pan mów po czesku, że jak nam sprzeda bilety dla wszystkich osób (5) na jednym, to będziemy mieli jeszcze taniej. Pełna kulturka. On rozumiał nas a my jego. Tak jak napisał przedmówca, trochę nam brakuje dobrej woli.
          Dodam na zakończenie, że po 3 piwach Polsko-Czeska bariera językowa znika. :-)
          • ligiawitch Re: ta, akurat. 10.05.12, 19:07
            Ze slowianami problemu nie ma, wiec tym bardziej, jak to wygladalo, ze kierowca nie rozumial CZESZEK?

            czesi moga mowic po swojemu i istnieje duza szansa, ze sie zrozumiemy... naucz greka, hiszpana, niemca mowic po polsku... powodzenia
            • truten.zenobi warto jednak pamiętać o pułapkach językowych... 10.05.12, 20:43
              kiedyś była taka fajna strona poświęcona "radosnemu językowi czeskiemu" ale chyba zniknęła bo nie mogę jej znaleźć ... jednak jest wiele stron poświęconym różnicom w znaczeniu tych samych/podobnie brzmiących słów.

              ale macie rację generalnie idzie się dogadać...
              • izbkp Re: warto jednak pamiętać o pułapkach językowych. 11.05.12, 09:59
                Z Czechami mieszkającymi w okolicy granicy z Polską faktycznie łatwo się dogadać ;) z tymi, którzy mieszkają po drugiej stronie Czech łatwo jest się dogadać Austriakom i Niemcom - nam zupełnie wtedy nie wychodzi (w obie strony to z resztą działa) ;) Dlatego radziłbym nie uogólniać.
          • Gość: mozecie_mi_skoczyc duch odkrywcow IP: *.dynamic.mnet-online.de 11.05.12, 08:34
            oczywiscie nie chodzi o odkrywkowe kopalnie,ale o stan ducha,inna sprawa co z tego wynika w wyniku spekulacji tz duchownych
            np:pan columbus & pan coo, k nie znal zadnego jezyka tubylcow a probowal ich przekonac do swoich racji na migi i ony (te tubylce) probowaly zrozumiec,ze cus ten bialy od nich chce.nie wiedzialy co,ale wiedzialy,ze chce i gdyby wiedzialy (te tubylce) to pan columbus & pan coo,k by skonczyl w wielkim garku
            wniosek z tego taki,ze probujcie pojac ducha odkrywcow,bo skonczycie jak te tubylce !
            no to jak bendzie ?(z tym wicie rozumicie ukradzonym rysunkiem)

            jak ja wku..je sie pozabijam wszystkich niech kazdy o tym wie
      • Gość: cwok Re: Do you speak English? Przecież mówię, że nie IP: 195.116.30.* 11.05.12, 09:27
        > W pradze w metrze sa komunikaty w jez. angielskim, bynajmniej na sylwestra byly

        "bynamniej" nie oznacza tego samego co "przynajmniej"...
      • ruda_owca Re: Do you speak English? Przecież mówię, że nie 11.05.12, 10:51
        > W pradze w metrze sa komunikaty w jez. angielskim, bynajmniej na sylwestra byly
        > (...)
        > Dozyjemy kiedys takich czasow jak nasza komunikacja bedzie chociazby taka jak w
        > Pradze? O takiej jak w Berlinie to mozna pomazyc...

        A dozyjemy kiedys takich czasow, jak ludzie beda znali znaczenie slowa "bynajmniej"?
    • Gość: Jan Re: Do you speak English? Przecież mówię, że nie IP: *.80-202-49.nextgentel.com 10.05.12, 16:55
      Wroclaw? Europejski? Hehehe! :-))
      Gdzie pracownik w newralgicznym autobusie Lotnisko<-->Centrum nie rozumie dwoch zdan:

      "Where I can buy a ticket?"
      "Can I use this bus to travel to the centrum/airport?"

      Europejskosc w mentalnosci typu:
      "Jak tu jest Polska, to niech gadaja po polsku"
      "Jak jade do Portugalii to nie widze napisow po angielsku. Te czemu tu maja byc?"

      Zeby TANIM kosztem ulatwic zycie innym. By bylo milej, latwiej.
      Stadion umiecie wybudowac za 100 milionow euro a ciezko zatrudnic kierowce, ktory by znal
      absolutne podstawy angielskiego? Nie kosztuje to nic, a wrazenie "Europejskosci" znacznie
      wieksze...
      Zamiast budowac SkyTowerow, Tramwajow Plus, nauczcie sie ludzie troche zyczliwosci i popracujcie nad tym co naprawde podstawowe w tym "Europejskim miescie" :-)))




      • wrednywroclawianin Wrocławianie chcą być wrocławscy, nie światowi 10.05.12, 17:19
        Piramidalne ambicje władz miasta to jedno, a kompletne oderwanie oficjalnie lansowanych haseł od rzeczywistości przeciętnego mieszkańca miasta to drugie.
        Oczywiście nie zaprzeczę, że lepiej znać języki obce niż ignorować ich istnienie i znaczenie, ale kpić z mentalności, kiedy chodzi o przyjmowanie gości to zwykłe nieporozumienie. To nie Kowalski z Iksińskim zaprosili i będą podejmować obcokrajowców (co najwyżej mogą proeuropejsko pokorzystać z rzekomo chwilowego mistrzowskiego wzrostu cen, chociażby żywności), tylko władze miasta, niech one się martwią o zapewnienie odpowiedniego poziomu obsługi i wizerunku.
      • Gość: cwoku Re: Do you speak English? Przecież mówię, że nie IP: *.internetia.net.pl 11.05.12, 19:18
        moze sam bys sie tych podstaw nauczyl zanim zaczniesz sie wypacac na tym forum?
    • svarte_sjel Do you speak English? Przecież mówię, że nie ro... 10.05.12, 17:05
      > Dlaczego w autobusach nie ma rozrysowanych przystanków? Choćby po polsku. I nie mówię o

      Jak nie ma, jak są? W każdym wisi termometr na ścianie.
    • Gość: jk Re: Do you speak English? Przecież mówię, że nie IP: 145.62.32.* 10.05.12, 17:07
      Widac, ze za malo bywales w Pradze bo tak sie sklada, iz komunikaty w innym jezyku niz czeski wystepuja na stacjach metra. Proponuje abys nastepnym razem przejechal sie dalej niz 2 stacje w centrum (np do stacji koncowych) a przestaniesz pisac takie farmazony. Gwoli wiadomosi, w niemal kazdym autobusie, tramwaju i metrze jest dokladna mapka komunikacji adekwatna do danego typu pojazdu. Kazdy naziemny przystanek i stacja metra posiada zbiorcze tablice z mapa linii autobusowych, tramwajowych i metra, opatrzone informacjami w j.czeskim i j.angielskim. Sprawdz rowniez czy kierowca autobusu na lotnisko (ze stacji metra Dejvice) rozumie/mowi po angielsku i koniecznie napisz o tym.
      • radeberger Re: Do you speak English? Przecież mówię, że nie 10.05.12, 17:17
        Gość portalu: jk napisał(a):

        > . Sprawdz rowniez czy kierowca autobusu na lotnisko (ze stacji metra Dejvice) r
        > ozumie/mowi po angielsku i koniecznie napisz o tym.

        "Two tickets, please" - faktycznie - potrzeba do tego przynajmniej certyfikatu językowego..

        Skoro już wspomniałeś o Pradze - kiedy jechałem autobusem na PRG (raptem 2 tyg. temu) kanar wyłowił z pasażerów grupkę brytoli, którzy bilet kupili, ale go nie skasowali, nie wiedząc, ze jest to obowiązkowe.
        Patrzę na bilet - pisze po czesku i angielsku, że to bilet dla dorosłego. Ale informacja o tym, że należy go skasować była już tylko po czesku :-) Kanar zabrał im paszporty.. i co się dalej działo - nie wiem, gdyż dojechaliśmy na lotnisko. Ale bynajmniej pozytywnego wrażenia cała sytuacja na mnie nie zrobiła jeśli idzie o czeską gościnność.
        • Gość: jk Re: Do you speak English? Przecież mówię, że nie IP: 145.62.32.* 10.05.12, 17:38
          OK. sytuacja dyskusyjna. Akurat obcokrajowcy w Pradze (niekoniecznie turysci) sa bardziej narazeni na roznego rodzaju sytuacje w ktorych kluczowa role odgrywa znajomosc jezyka czeskiego, a ktore najczesciej koncza sie konsekwnecjami finansowymi (np. odholowanie auta ze stref parkingowych lub tez, nie tak rzadkie, oskubanie w restauracji).
          Opisywana przez Ciebie grupka brytoli byla malo ogarnieta jesli nie skumali ze maja skasowac bilet (wielkie zolte kasowniki - nie da sie nie zauwazyc) albo mysleli ze jest to darmowy "shuttle bus" ;-) .
          Goscinnosc to rowniez sprawa relatywna i nie ogolniaj jej jedynie do negatywnych doswiadczen w Pradze. Ocen ja np. przez pryzmat pobytu w dowolnym penzionie poza stolica i goscinnoscia Czechow z innych rejonow niz Praga :-)
          • Gość: pipi Re: Do you speak English? Przecież mówię, że nie IP: *.dynamic.chello.pl 10.05.12, 17:48
            To nie stawiaj Pragi za wzór językowo - komunikacyjny. Nikt wtedy nie będzie szukał negatywnych czeskich przykładów. Na schled.
          • radeberger Re: Do you speak English? Przecież mówię, że nie 10.05.12, 17:59
            Gość portalu: jk napisał(a):

            > Opisywana przez Ciebie grupka brytoli byla malo ogarnieta jesli nie skumali ze
            > maja skasowac bilet (wielkie zolte kasowniki - nie da sie nie zauwazyc) albo my
            > sleli ze jest to darmowy "shuttle bus" ;-) .

            No cóż - pogratulować i pozazdrościć wrodzonego geniuszu, jeśli będąc w dowolnym kraju i państwie od razu wiesz co i jak należy robić. Przyznam się z bólem, że ja tego nie potrafię. A mając wydrukowany bilet czasowy, na którym stoi jak wół godzina wydruku - mam podstawy uznać ją za czas od którego jest owy bilet ważny.
            Jako przykład podam niemcy i DB oraz regionalne zrzeszenia komunikacyjne. Niektóre bilety są już przy zakupie "skasowane", a inne trzeba kasować samemu. Ciekawe czy nie znając języka byś się domyślił który trzeba skasować (wyglądają podobnie)...
            • Gość: besens Re: Do you speak English? Przecież mówię, że nie IP: *.ssp.dialog.net.pl 10.05.12, 18:45
              tak mi się nasunęło - zapytałbym?

              Skoro już narzekamy, że pracownicy nastawieni na obsługę turystów nie rozmawiają po angielsku i już kursów nie zrobią, to może weźmy się na sposób, w końcu miasto pełne młodych, dynamicznych, znających języki obce ludzi - pomagajmy, ile wlezie.

              Przez to zapamiętają nas nawet lepiej, niż jakby stały tablice informacyjne (te stosunkowo łatwo zrobić i rozwiesić, choćby tylko na czas euro). Bo pojadą do siebie i powiedzą, że w Polsce to co drugi gada po 'ichniemu' a jak nie, to zawsze gada po angielsku.

              Co prawda nie zrobimy tutaj drugiej holandii czy norwegii gdzie 98% społeczeństwa płynnie mówi w przynajmniej dwóch językach, no ale u nas spory procent społeczeństwa szczątkową wiedzę z zakresu języków obcych posiada. Wszak każdy to wpisuje w CV? :)

              Trzeba odrobiny dobrych chęci i problem sam się rozwiąże. Fakt - miasto zaoszczędzi na wydatkach, zwiększy wpływy z podatków i wyjdzie na wszystkim in plus, ale mi to osobiście nie przeszkadza - zrobię zapasy wcześniej, a pomóc zakupić bilet na PKP czy w trampku minus też mogę i ujmy mi to nie przyniesie. Lepiej pozostawić taki wizerunek niż odwrotny, chiński - z nikim na igrzyskach (straganiarze, sprzedawcy, kelnerzy) nie dało się logicznie porozmawiać po angielsku (tylko yes, yes i cena) i w pobliżu nie było nikogo służącego za tłumacza. Nie pozostawiajmy takiego wrażenia po sobie.
              • sverir Re: Do you speak English? Przecież mówię, że nie 10.05.12, 22:38
                > tak mi się nasunęło - zapytałbym?

                Może Ty, większość nie. Wrocławianie mieli problem, kiedy bilety z biletomatów w pojazdach km zaczęły drukować bilety na dowolny kurs. Jak byk było napisane, że od 9 maja trzeba te bilety kasować, a niektórzy po pół roku nadal o tym nie wiedzieli.
        • truten.zenobi Re: Do you speak English? Przecież mówię, że nie 10.05.12, 19:43
          > Patrzę na bilet - pisze po czesku i angielsku, że to bilet dla dorosłego. Ale i
          > nformacja o tym, że należy go skasować była już tylko po czesku :-)

          być może, ale wszędzie masz taką informację:

          www.dpp.cz/download-file/4567/vydejni-automat-navod.pdf
          "Validate your ticket!
          Only properly validated tickets are valid. To validate your ticket,
          use the validation machines...."

          czyli by wiedzieć co robić wystarczy tylko chcieć.
          ja tam przed wyjazdem zawsze szczegółowo sprawdzam jakie są zasady by uniknąć takich właśnie sytuacji.

          co nie przeczy temu że czeskie służby są zwykle bardzo gorliwe...
          • truten.zenobi że trzeba skasować jest też po angielsku... 11.05.12, 11:57
            właśnie sprawdziłem i na biletach jest informacja po angielsku że trzeba skasować.
            może faktycznie nie na wszystkich biletach w końcu jest ich kilka rodzai ale te z automatów mają.
            (a może po którejś z kolei zadymie w końcu wprowadzili???_)
        • Gość: kate Re: Do you speak English? Przecież mówię, że nie IP: *.dsl.bell.ca 11.05.12, 05:05
          Nie pozwolilabym sobie zabrac paszportu.Nawet nie dotknalby mojego paszportu pan kanar z czeskiego wydzialu komunikacji miejskiej.NIe jest policjantem by mial prawo zabierac moj dokument.
      • Gość: kszafraniec Re: Do you speak English? Przecież mówię, że nie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.05.12, 21:43
        No no. Słuchaj, ale wielokrotnie latałem z Pragi i zawsze jedzie się żółtą linią do Zlicina. Pierwsze słyszę, żeby było inaczej. Byłeś/aś w Pradze kiedykolwiek?
    • java77 Do you speak English? Przecież mówię, że nie ro... 10.05.12, 18:40
      Czesto bywam w czeskiej republice.Daleko nam polakom do nich.Tam wszystkie autobusy sa rozpisane na przystankach.W razie watpliwosci mozna spytac kogos z czekajacych na przystanku(czeski nie jest az tak trudny jesli chodzi o transport) nazewnictwo jest podobne.W autobusie bez problemu pytalem kierowce o droge po polsku a nastepnym razem z ciekawosci po angielsku-choc mowie po czesku w stopniu komunikatywnym i rozmowa z czechem nie jest dla mnie wielkim problemem.Za kazdym razem na moje pytanie w jez polskim i angielskim otrzymalem informacje od kierowcy ktora mnie interesowala.Raz sie tylko zdazylo gdy pytalem o restauracje w malej miescinie mlodego sprzedawce w sklepie warzywnym.Troche smiac mi sie chcialo kiedo powiedzial ze on polskiego nie rozumie i ze wytlumaczy mi po angielsku;) A co mi tam-niech mowi po angielsku skoro lubi;)Choc restauracja po polsku i restaurace po czesku brzmia podobnie;)Kierunki lewo prawo tez.Po czesku do leva i do prava.Widac chcial mi pokazac ze zna angielski;)podziekowalem mu za to po czesku nashledanou;)
    • truten.zenobi to nie nieznajomośc jo ale głupota i/lub chamstwo 10.05.12, 18:50
      przy czym w nie sadzę by ktoś komu udało się zdać na prawo jazdy kat d był takim debilem że nie zrozumiał prostego pytania w języku czeskim.
      Pan Kierowca pewnie był oburzony ze ktoś śmiał mu przerwać opowiadanie pierdoł koledze i po prostu nie chciał udzielać informacji.

      na pocieszenie mogę powiedzieć że z podobnymi przypadkami buractwa spotkałem się i po czeskiej stronie. (aczkolwiek były to bardzo odosobnione przypadki - zwykle jakoś idzie się dogadać)
    • nostalgiczna.emigrantka Do you speak English? Przecież mówię, że nie ro... 10.05.12, 19:16
      Zdumiewajace. We Wroclawiu bylam ostatnio w 2007. Wtedy kazdy zebrak umial sie wyslowic po angielsku. Na tyle chociaz, zeby poprosic (zazadac) pieniedzy. Urzednicy juz nie byli tacy lingwisci. Taksowkarze wykazywali maksymum dobrej woli. A tu, rzeczywiscie, w autobusie ktory jezdzi na lotnisko, kierowca PO CZESKU nie zrozumial? Dajcie spokoj, moi drodzy... Ja sie podpisuje "nostalgiczna emigrantka", ale ta nostalgia mi, po przeczytaniu takiego artykulu, coraz bardziej przechodzi.
    • ale_thru Do you speak English? Przecież mówię, że nie ro... 10.05.12, 20:02
      Firma która wygrała przetarg na nauczanie udaje że uczy bo zatrudnia lektorów jak na pańszczyznę za 16 zeta brutto za godzinę, więc lektorzy pseudo udają że uczą. Tylko prezesi na tych kontraktach zarabiają. A buractwem jest uważać, że jak nasza chata skraja to nie trzeba znać angielskiego, jak chce się na turystach zarobić, to trzeba z nimi umieć rozmawiać.
      • mkibic Re: Do you speak English? Przecież mówię, że nie 10.05.12, 20:14
        Człowieku żadnej nauki angielskiego dla kierowców i motorniczych nie ma.Dzwoniłem z pół roku temu do MPK z pytaniem o naukę angielskiego powiedziano,ze nie ma kasy.To był tylko pic żeby pokazać jak prężnie działają władze Wrocka.Wyszło jak zwykle PR

        > Firma która wygrała przetarg na nauczanie udaje że uczy bo zatrudnia lektorów j
        > ak na pańszczyznę za 16 zeta brutto za godzinę, więc lektorzy pseudo udają że u
        > czą. Tylko prezesi na tych kontraktach zarabiają. A buractwem jest uważać, że j
        > ak nasza chata skraja to nie trzeba znać angielskiego, jak chce się na turystac
        > h zarobić, to trzeba z nimi umieć rozmawiać.
        • ale_thru Re: Do you speak English? Przecież mówię, że nie 10.05.12, 20:21
          TO ciekawe, bo do mnie dzwonili, czy bym tego nie poprowadził ale za tą cenę ich wyśmiałem.


          mkibic napisał:

          > Człowieku żadnej nauki angielskiego dla kierowców i motorniczych nie ma.Dzwonił
          > em z pół roku temu do MPK z pytaniem o naukę angielskiego powiedziano,ze nie ma
          > kasy.To był tylko pic żeby pokazać jak prężnie działają władze Wrocka.Wyszło
          > jak zwykle PR
          >
          > > Firma która wygrała przetarg na nauczanie udaje że uczy bo zatrudnia lekt
          > orów j
          > > ak na pańszczyznę za 16 zeta brutto za godzinę, więc lektorzy pseudo udaj
          > ą że u
          > > czą. Tylko prezesi na tych kontraktach zarabiają. A buractwem jest uważać
          > , że j
          > > ak nasza chata skraja to nie trzeba znać angielskiego, jak chce się na tu
          > rystac
          > > h zarobić, to trzeba z nimi umieć rozmawiać.
    • rodowita.wroclawianka Do you speak English? Przecież mówię, że nie ro... 10.05.12, 20:45
      Przecież w tym całym Euro 2012 chodzi głownie o to, żeby ludzie do nas ponownie przyjechali! Nie wydają tyle kasy na nic. A na sam czas trwania turnieju też tyle nie zarobią. Trzeba zrobić wszystko, aby ludzi do nas wrócili i wtedy też zostawiali u nas pieniądze. A jedyny sposób skłonienia ich do powrotu, jest dobre zapamiętanie naszego kraju. I jeśli taki czech/brytol czy ktokolwiek inny się zrazi,bo np ktoś nawet nie mógł mu odpowiedzieć na NAJPROSTSZE pytanie, nie bedzie chciał tu wrócić. I całe Euro pójdzie na marne..
    • koma110 W Czechach.. 10.05.12, 21:20
      Praga jest troche inna, tam trzeba wiecej uwazac i wiecej jest negatywnych przykladow niz gdzie indziej. Czesi sami o Pradze mowia "republika w Republice". Ale poza nia - poziom kultury i cywilizacji nad Wisla nieznany!
      Z dogadaniem sie w Czechach - zadnych problemow! Zeby im sprawic przyjemnosc zawsze zaczynam od "omluvam se, ze malo mluvim cesky" - najprawdopodobniej nie jest to nawet calkowicie poprawne, ale chodzi o to, ze widza oni moj wysilek rozpoczecia rozmowy w ich jezyku. Zawsze wtedy slysze - nie ma problemu, my sie dogadamy! I rzeczywiscie dogadujemy sie, trzeba tylko chciec a nie byc gburem jak ten kierowca autobusu we Wroclawiu!
    • labeo [OT] bo dotyczy PKP a nie MPK 10.05.12, 21:30
      W kwestii znajomości języków proponuje przeczytać też to :P
      demotywatory.pl/3781623/Wspaniale-ERLO-2012-sie-szykuje
    • criss22 Do you speak English? Przecież mówię, że nie ro... 10.05.12, 23:08
      To niech kierowca autobusu na lotnisko jeździ na innych liniach, linia na lotnisko i angielskiego kretyn nie zna, już nie mówiąc o tym że czeski przy odrobinie woli jest zrozumiały dla każdego polaka...
      • Gość: dora tca Re: Do you speak English? Przecież mówię, że nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.12, 09:18
        sprawdzić i wytypować kilku kierowcow do obsługi "strategicznej" linii 406, zachętą niech będzie dla nich dodatkowa premia.Na przystanku Lotnisko już kilka razy ratowałem z opresji obcokrajowców, bo kierowca żenująco ani be ani me. Panie Prezesie MPK, rozwiązanie tego problemu jest prostsze niż zbudowanie cepa, no chyba że pan nie kuma, halo słyszy mnie pan
    • paul123 Kursy angielskiego dla kierowcow... 10.05.12, 23:22
      *Rozumiem, że to nie jego wina, ale MPK powinno kierowców nauczyć podstaw?

      Pewnie szkolenia jako takie byly. Zapewne po godzince tygodniowo wykladow na ktorym kazdy spal, potem szybki test gdzie pytania byly podane wczesniej, kazdy od siebie sciagal by zdawalnosc byla 100% a ustny jak sie odbyl to ewentualnie ze zwrotami Dzien Dobry, Dowidzenia, Dziekuje oraz odmiena czasownika posilkowego "to be"
      :)
    • wari Re: Do you speak English? Przecież mówię, że nie 11.05.12, 02:09
      Ale oznaczenia są takie, że nie ma szans, aby się zgubić! Z czym tu w ogóle porównywać.
      kszafraniec napisał:

      > Ja często bywałem w Pradze i zawsze śmieszą mnie te komunikaty w metrze "Ukonci
      > te prosim vystup a nastup, dvere se zavireji" NIE MA KOMUNIKATÓW PO ANGIELSKU!!
      > Kompleksy w tej gazecie jakieś czy co? Komunikaty po Angielsku są w Londynie i
      > NY
    • wari Do you speak English? Przecież mówię, że nie ro... 11.05.12, 02:16
      Ja można porównywać czeskie i polskie standardy cywilizacyjne. Tutaj analfabetyzm zlikwidowano po wojnie, a w Czechach prawie 200 lat wcześniej. Pokażcie mi w CZ jedno auto parkujące na chodniku, trawniku. Zobaczcie jak punktualnie chodzi tam komunikacja miejska - można zegarki nastawiać. Popatrzcie na kulturę osobistą obsługi. To są dwa światy, które się nigdy nie spotkają, nie da się prosto z drzewa wskoczyć do cywilizacji i nie ma co porównywać społeczeństwa buraczano-wiejskiego z katolickimi obrzędami do liberalnego, mieszczańskiego społeczeństwa czeskiego.
      • gyor Re: Do you speak English? Przecież mówię, że nie 11.05.12, 05:57
        Rozumiem, że to nie jego wina,...

        CO ??? to jest dokladnie tego chama wina
        i ze sie nie uczyl, jak bydlak jakis
        i ze nie chce z ludzmi gadac w ludzkich jezykach
        cham i tyle
        sorki ludzie, nie wytrzymalem, ale - musze przyznac - ciezkie macie zycie
      • afiag Re: Do you speak English? Przecież mówię, że nie 11.05.12, 07:57
        łał, to w Czechach zlikwidowano analfabetyzm w XVIII wieku? Normalnie byli pierwsi na świecie!!! Takiej BZDURY nie czytałem od tygodnia. Z twojego posta wynika całkowita nieznajomośc tego kraju. Nie wystarczy pojechać do Pragi na piwo czy do Szpindlerowego na narty.
    • gyor i jeszcze Wam powiem 11.05.12, 06:20
      ze to cale "erlo" to jest tylko po to, by sie pokazac
      w te marne dwa tygodnie, a wlasciwie w kilka dni wiele pieniedzy sie nie zostawi, za to jak sie wroci za rok, jak rodzina i przyjaciele przyjada, to dopiero bedzie kasa
      i jeszcze Wam powiem, ze jak mi jaki kraj nie podszedl (irlandia jest dobrym przykladem oszukanstwa w uslugach - ludzie mili, kraj ladny, ale w turystyce chamstwo), to nie ma sily, ktora by mnie zmusila bym tam swoje tysiace wydawal
      podobnie bedzie z erlo, zobaczycie
      oby nie "zostal ci sie ino sznur", sorki stadion
    • izbkp Do you speak English? Przecież mówię, że nie ro... 11.05.12, 09:56
      Przecież w MPK nie pracują Wróżki, które potrafią przewidzieć, że z linii, która jest jedynym połączeniem dużego miasta z jedynym lotniskiem może chcieć skorzystać ktoś, kto nie używa języka polskiego...
    • Gość: luki-wroc Re: Do you speak English? Przecież mówię, że nie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.05.12, 10:32
      Komunikaty może i nie są konieczne, ale opis autobusu to i Polakowi się przyda. A tak się składa, że pod terminalem często stoi sobie autobus widmo, bez numeru. Ja problemu nie mam bo wiem, ale ktoś kto jest tutaj pierwszy raz ma problem.

      Angielski jest dziś językiem tak uniwersalnym, że w większości krajów na świecie można się w tym języku dogadać nawet bez wielkiej jego znajomości. Wystarczy chcieć, a kierowcom MPK się najzwyczajniej w świecie nie chce. Oni kompletnie nie czują tego, że są dla nas, a nie na odwrót.
    • dupasiepali Ale w czym problem widzi gazecina?? 11.05.12, 10:51
      Znam angielski trochę niemiecki i rosyjski, i nie widzę powodu dla którego angole i inne nacje nie miały by się nauczyć w stopniu podstawowym polskiego, tak żeby kupić bilet, zapytać o przystanek, jak gdzieś dojechać. Niech ruszą szarymi i zaczną sobie radzić!

      • Gość: to oczywiste Re: Ale w czym problem widzi gazecina?? IP: *.54.19.76.static.telsat.wroc.pl 11.05.12, 14:02
        Również znam angielski, komunikatywnie włoski i nie tylko. Ale ad rem. Powód jest oczywisty- język polski jest dużo trudniejszy od języka angielskiego, po prostu.
    • wroclawianka87 spis przystanków 11.05.12, 16:12
      Wystarczyłoby umieszczenie wewnątrz tramwajów i autobusów listy przystanków, tych koło lotniska i dworca przetłumaczonych w nawiasie na angielski. Nie przeszkadzałby wtedy poziom znajomości języków obcych kierowców, wyświetlające się zamiast informacji o następnym przystanku reklamy i przypomnienia, kto ma dziś imieniny, niewyraźne komunikaty w głośnikach (linia 133 - powiedziano Orzechowa, Morwowa, Buforowa, czy Tunelowa?) Banalna sprawa, a poza kilkoma liniami Plus jakoś nie można się tego doczekać.
    • qsaewasw Do you speak English? Przecież mówię, że nie ro... 17.05.12, 14:08
      Angielskiego nie znam bo nigdy nie miałem okazji się uczyć go.Miałem za to niemiecki w szkole i znam go na poziomie komunikatywnym.Na język Angielski zapisywałem się kilka razy w firmie i pomimo to nigdy nie skończyło się to pozytywną odpowiedzią że taki kurs jest i proszę się zgłosić na lekcję tu i wtedy. Może firma się boi że jak Kierowcy MPK opanują podstawy tegoż języka to dadzą dyla za granicę? Bo Ci młodsi ze znajomością Angielskiego , tak co poniektórzy zrobili tu zdobyli trochę doświadczenia i dali nogę z firmy wożąc ludzi za miedzą.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja