Strażnicy miejscy oprowadzający wycieczki.

19.05.12, 18:59
gdzieś mi tu zniknął mój wątek. A więc jeszcze raz.

Bliska mi osoba była świadkiem sytuacji w której umundurowany Strażnik Miejski oprowadzał wycieczkę szkolną.

Ponieważ obowiązujące w tej chwili prawo nie zezwala na oproadzanie po Wrocławiu osobom innym niż licencjonowani przewodnicy miejscy, zacząłem się zastanawiać: czy ów strażnik jest licencjonowanym przewodnikiem?

A jeżeli tak, to czy występował tam jako Straznik w ramach swoich obowiazków słuzbowych oprowadzający wycieczkę? Czy może wręcz przeciwnie, był po godzinach jako strażnik a mundur włożył tylko dla uatrakcyjnienia swojej pracy przewodnickiej?

A może Strażnik po prostu nie miał żadnych uprawnien, ale ponieważ to własnie Straż Miejska ma obowiazek pilnowania, żeby tylko licencjonowani przewodnicy oprowadzali wycieczki wie, że żaden z kolegów go nie ruszy? Albo, wręcz przeciwnie, własnie zwierzchnicy wydali mu takie polecenie ignorując obowiązujące prawo?

Ciekaw bardzo jestem opini naszego forumowego strażnika... :-)
    • straznik.wroclawski Re: Strażnicy miejscy oprowadzający wycieczki. 19.05.12, 20:56
      strazmiejska.org/2011/nasza-praca/konkurs-fotograficzn/
      Wyróżniona została również zbiorowa praca dzieci ze Świetlicy Środowiskowej „Źródełko”. Dzieci zostaną zaproszone na spacer po Wrocławiu pod opieką Straży Miejskiej Wrocławia tj. Pawła Grąbczewskiego, przewodnika miejskiego w dogodnym dla nich terminie.
      • straznik.wroclawski Re: Strażnicy miejscy oprowadzający wycieczki. 19.05.12, 21:02
        W wielu z nas tkwią pokłady nieprzebrane jakiegoś takiego potwornego zła, nakazujące nam upatrywać się go i w innych, tak jakby dla uspokojenia własnego sumienia. "Ot, złapały mnie czarnuchy na fotoradar, a same co! Po Rynku sobie chodzą i łamią prawo!" :)
        Nie łamią. Kolega Paweł zainwestował własne pieniądze, by ukończyć organizowany przez PTTK kurs, bo miłuje to miasto i jego historię.
        Dzieci z domów dziecka nie stać na przewodnika, bo nie mają kochających rodziców, którzy mogliby zapłacić za jego usługi...
        • tomek854 Re: Strażnicy miejscy oprowadzający wycieczki. 19.05.12, 23:48
          Cóż, faktycznie, niektórzy doszukują się u innych jakiegoś potwornego zła. A mnie to po prostu zainteresowało, więc zapytałem - sugerując cztery możliwosci. Dwie pierwsze pozytywne, dwie drugie negatywne.

          Wyjasniłeś, dziękuję, tego własnie oczekiwałem, żeby ktoś wyjaśnił mi tą, bądź co bądź, dziwną sytuację.

          Bo tak czy owak jest to dziwne: Straż Miejska tak skarży się na brak rąk do pracy, a tymczasem okazuje się, że mają czas na organizowanie konkursów fotograficznych i oporowadzanie wycieczek?

          No chyba, że pan Paweł robił to po godzinach - wtedy chwała mu za to. Z tym że zgaduję, ze jednak skoro był to zorganizowany oficjalnie konkurs robił to jednak z ramienia Straży... Wtedy to juz tak pięknie nie wygląda, bo "biedne dzieci z domu dziecka które nie stać na przewodnika" na pewno chętnie zostałyby oprowadzone przez jednego z wielu przewodników miejskich który zrobiłby to w ramach prawdziwego wolontariatu a nie w czasie kiedy jest w pracy kosztem swoich podstawowych w owej pracy obowiązków.

          Bo może ja jestem dziwny, ale mi się wydaje, że jeśli Straż Miejska narzeka na brak rak do pracy, to w pierwszej kolejnosći powinna zając się takimi sprawami, w ktorych jest niezastapiona (np. źle zaparkowane samochody, plaga grafitti etc). Konkursy fotograficzne mogą organizować domy kultury, harcerze czy biuro promocji miasta, wycieczki charytatywnie też jest komu prowadzać, natomast nikt za Straż Miejską nie powlepia mandatów źle zaparkowanym pojazdom...

          A jeśli ta akcja ma promować Straż Miejską to raczej też Wam nie pomoże jeśli będzie się odbywała kosztem normalnych obowiązków.

          Dzięki jeszcze raz za wyjaśnienie, przekazuję dalej.
          • straznik.wroclawski Re: Strażnicy miejscy oprowadzający wycieczki. 20.05.12, 10:11
            Zmiana mentalności społeczeństwa psutego przez dziesięciolecia nie nastąpi w ciągu jednej dekady. To proces wymagający zaangażowania i czasu. Nie wystarczy przy tym samo nakładanie grzywien, bo większość ukaranych staje potem okoniem i miast uderzyć się w pierś - wszak wykroczenie zostało popełnione - doszukuje się winy w tym, który przywrócił prawo i sprawiedliwość (ład i porządek publiczny), próbując odgryźć się jakoś, dopiec do żywego.
            Stąd nasze działania z dziećmi. One są nadzieją na lepsze jutro. Nasączane od małego właściwymi wzorcami, zaprocentują w przyszłości. Prowadzimy zatem prelekcje w szkołach, prowadzimy młodzież szkolną w teren, ucząc przy okazji zwiedzania okolic Pręgierza o odpowiedzialności karnej nieletnich. Taka przechadzka z naszym przewodnikiem nie jest tym samym, czym wycieczka z przewodnikiem PTTK.
            Dzieci oswajają się przy okazji z funkcjonariuszem; widzą, że jest to osoba służąca im pomocą, poradą, troszcząca się o ich świetlaną przyszłość.

            Można zatem pozostawić młokosa samemu sobie, by pojawić się dopiero w chwili, gdy popełni czyn zabroniony i to po to tylko, aby go ukarać z pełną surowością.
            Można jednak inaczej - można dotrzeć do tego młokosa zanim popełni czyn zabroniony, by uświadomić mu konsekwencje jego popełnienia i w ten sposób zapobiec złu.

            Kiedyś otrzymałem karę za brak biletu parkingowego. Zapłaciłem bodajże 58 złotych, nie pamiętam już dokładnie jej wysokości. Czy miałbym w związku z tym zdarzeniem dyszeć nienawiścią do inspektorów ZDiUM sprawdzających, czy opłata została wniesiona? Skądże znowu! Zlekceważyłem biletomat, poniosłem zasłużoną karę. Jest jednak cała rzesza takich, którzy po przyjęciu od nas mandatu zacinają się w sobie i nie tylko że nie "lajkują" nas, to wręcz nienawidzą. To chyba kwestia klasy człowieka. Wielu dopatruje się winy w innych, nie w sobie samych.
            • tomek854 Re: Strażnicy miejscy oprowadzający wycieczki. 20.05.12, 20:25
              Stąd nasze działania z dziećmi. One są nadzieją na lepsze jutro. Nasączane od małego właściwymi wzorcami, zaprocentują w przyszłości. Prowadzimy zatem prelekcje w szkołach, prowadzimy młodzież szkolną w teren, ucząc przy okazji zwiedzania okolic Pręgierza o odpowiedzialności karnej nieletnich. Taka przechadzka z naszym przewodnikiem nie jest tym samym, czym wycieczka z przewodnikiem PTTK.
              Dzieci oswajają się przy okazji z funkcjonariuszem; widzą, że jest to osoba służąca im pomocą, poradą, troszcząca się o ich świetlaną przyszłość.


              Muszę przyznać, że to nawet do mnie przemawia. Jednak uważam, że jednak lepiej budować by można dobrą opinię o Strażniku gdyby owe dzieci wiedziały, że zadzwonienie na Straż Miejską coś da... Gdyby takie dzieci chcace zapytać się jak dojść do Pręgierza, pytały się Strażników pracowicie wypisujących mandaty nieprawidłowo zaparkowane samochody a nie leniwie spacerujących wzdłuż owych aut pogrążonych w plotkach...

              Mieszkałem przez parę lat w miejscu gdzie notorycznie zastawiali mi wjazd rodzice podwożący dzieci do szkoły. Na zwrócenie uwagi nie raz usłyszeć można było od takiego tatusia czy mamusi "a co, na Straż Miejską zadzwonisz, hahahaha?". Myślę, że szkody wyrządzone tutaj także muszą być wzięte pod uwagę w tym równaniu...

              Niemniej jednak jeszcze raz dziękuję za wyjasnienia.
              • tomek854 Re: Strażnicy miejscy oprowadzający wycieczki. 20.05.12, 20:27
                Oczywiście to Strażnicy pogrążeni są w plotkach w mojej scence a nie auta. Widać tu, że nie miałem w dzieciństwie lekcji gramatyki prowadzonych przez życzliwych strażników miejskich z dyplomem z polonistyki ;-)
          • Gość: Pierre Re: Strażnicy miejscy oprowadzający wycieczki. IP: *.internetia.net.pl 20.05.12, 10:21
            Tak, jesteś dziwny, zresztą jak większość ludzi na tym forum. W tym przypadku: ludzie oprócz chleba chcą igrzysk. Więc Straż Miejska nie tylko w godzinach pracy wlepia mandaty i pilnuje porządku, także pomaga innym.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja