Kiedy nasz cyklista zabije ????

17.06.12, 18:44
Prokuratura z San Francisco zdecydowała się postawić rowerzyście zarzut zabójstwa w ruchu drogowym spowodowanego lekkomyślną jazdą.
Według statystyk, średnio rocznie rowerzyści zabijają około sześciu pieszych w USA

www.tvn24.pl/zarzut-zabojstwa-dla-rowerzysty-staranowal-pieszego,258930,s.html
    • uniwersalny_login Re: Kiedy nasz cyklista zabije ???? 17.06.12, 22:37
      Nie obawiaj się, szybciej zginiesz pod kołami samochodu.
      • zetkaf Re: Kiedy nasz cyklista zabije ???? 18.06.12, 18:23
        > Nie obawiaj się, szybciej zginiesz pod kołami samochodu.
        Ten staruszek zapewne tez tak myślał. A niejeden rowerzysta z pewnością już by zabił, ale sił mu w nogach zabrakło żeby się rozpędzić do niebezpiecznej prędkości. Problem, że taki olewający przepisy wciąż ma nogi - i może wsiąść do samochodu, i nie wierzę, żeby od samego wsiadania do samochodu szacunku dla przepisów się dorobił. Brak szacunku dla przepisów, przyzwyczajenie, że "wciskam hamulec i stoję", "przecież ja jeszcze nikogo nie zabiłem" - skuteczne wyeliminowanie tych trzech czynników z pewnością zredukowałoby ilość wypadków przynajmniej 3-10 krotnie.
        • Gość: benek Re: Kiedy nasz cyklista zabije ???? IP: *.e-wro.net.pl 18.06.12, 18:58
          > > Nie obawiaj się, szybciej zginiesz pod kołami samochodu.
          > Ten staruszek zapewne tez tak myślał. A niejeden rowerzysta z pewnością już by
          > zabił, ale sił mu w nogach zabrakło żeby się rozpędzić do niebezpiecznej prędko
          > ści.


          O bosze .Rowerzyści chcieliby zabijać ale brak im siły.
          Naprawdę jesteś poyebem nie tylko cyklofobem i trollem.


          >Problem, że taki olewający przepisy wciąż ma nogi - i może wsiąść do samoc
          > hodu, i nie wierzę, żeby od samego wsiadania do samochodu szacunku dla przepisó
          > w się dorobił.
          Eeee przecież idiota jest zły tylko jak jedzie rowerem.
          • czechofil Re: Kiedy nasz cyklista zabije ???? 18.06.12, 19:20
            > O bosze .Rowerzyści chcieliby zabijać ale brak im siły.
            > Naprawdę jesteś poyebem nie tylko cyklofobem i trollem.

            Jeszcze niedawno myślałem, że to tylko prowokacje, ale coraz bardziej przekonuję się, że to chyba jednak jest choroba...

            > Eeee przecież idiota jest zły tylko jak jedzie rowerem.

            No właśnie. Do tych biednych ludzi nie dociera, że ktoś może jeździć zarówno rowerem jak i autem. Oni nie mogą tego przyjąć do wiadomości, ponieważ zakłóciłoby to ich obraz rowerzysty, jako wroga. A przecież ten sam człowiek nie może być jednocześnie dobry i zły...
            • tomek854 Re: Kiedy nasz cyklista zabije ???? 19.06.12, 00:21
              > No właśnie. Do tych biednych ludzi nie dociera, że ktoś może jeździć zarówno ro
              > werem jak i autem. Oni nie mogą tego przyjąć do wiadomości, ponieważ zakłóciłob
              > y to ich obraz rowerzysty, jako wroga. A przecież ten sam człowiek nie może być
              > jednocześnie dobry i zły...

              Z jednej strony tak, ale z drugiej strony Wy z Benkiem wydajecie się być niezdolni do zaakceptowania, że rowerzysta też może spowodować niebezpieczeństwo.
              • czechofil Re: Kiedy nasz cyklista zabije ???? 19.06.12, 06:51
                > Z jednej strony tak, ale z drugiej strony Wy z Benkiem wydajecie się być niezdo
                > lni do zaakceptowania, że rowerzysta też może spowodować niebezpieczeństwo.

                Świetnie to określiłeś, słowo wydajecie się doskonale obrazuje stan umysłów cyklofobów na tym forum. A prawda jest taka, że my nigdy z Benkiem nie twierdziliśmy, że rowerzysta nie jest w stanie spowodować zagrożenia na drodze. My jedynie naśmiewamy się z userów, którzy uważają, że rowerzyści stwarzają to zagrożenie permanentnie. Ten wątek jest tego doskonałym przykładem. Toż to czysta prowokacja, która ma na celu dalsze podsycanie wirtualnej wojenki między rowerzystami, a kierowcami. Skupianie się na jakichś sytuacjach, które występują w granicach błędu statystycznego jest abberacją umysłową. Problemy i zagrożenia w tej materii leżą gdzie indziej i o tym trzeba dyskutować. W Polsce na drogach ginie proporcjonalnie najwięcej osób w Europie i nie zabijają ich bynajmniej rowerzyści...
                • zetkaf Re: Kiedy nasz cyklista zabije ???? 19.06.12, 17:27
                  > A prawda jest taka, że my nigdy z Benkiem nie twie
                  > rdziliśmy, że rowerzysta nie jest w stanie spowodować zagrożenia na drodze.
                  Nie, wy jedynie wyzywaliście od idiotów lub nie umiejących chodzić osoby, które sugerowały że rowerzysta może stworzyć zagrożenie albo wspominające o kolizji lub zagrożeniu ze strony rowerzysty.
              • Gość: benek Re: Kiedy nasz cyklista zabije ???? IP: *.e-wro.net.pl 19.06.12, 07:52
                > Z jednej strony tak, ale z drugiej strony Wy z Benkiem wydajecie się być niezdo
                > lni do zaakceptowania, że rowerzysta też może spowodować niebezpieczeństwo.

                Ale nie dlatego, że jest rowerzystą.

                Wiem że nie ma najmniejszego problemu aby nie powodować rowerem zagrożenia.
                Skąd wiem, naczytałem się ?
                Nie po prostu kilkadziesiąt lat testuję to na sobie.
                Prędzej autem zabiję niż rowerem połamię.


                • zetkaf Re: Kiedy nasz cyklista zabije ???? 19.06.12, 17:30
                  > Wiem że nie ma najmniejszego problemu aby nie powodować rowerem zagrożenia.
                  Nie ma też najmniejszego problemu aby rowerem powodować zagrożenie. Problem w tym, że nie stwarzać zagrożenia być może nauczyłeś się ty, ale nie wszyscy rowerzyści.
                  PS. Ja z kolei wiem też, że nie ma najmniejszego problemu aby nie powodować samochodem zagrożenia. Tyle, że nie każdy to wie.
          • zetkaf Re: Kiedy nasz cyklista zabije ???? 18.06.12, 19:33
            > O bosze .Rowerzyści chcieliby zabijać ale brak im siły.
            A czy ja gdzieś napisałem że "CHCIELIBY"? Powiedz mi, ilu z tych kierowców, którzy zabili ludzi na drogach, CHCIAŁO ICH ZABIĆ I NIE ZABRAKŁO IM SIŁY? Podobnie zabijaliby rowerzyści gdyby nie zabrakłoby im siły - nie z chęci, ale z głupoty, z braku szacunku dla bezpieczeństwa, itp.
            Ale to trzeba mieć coś nie tak z umysłem, żeby w każdej wypowiedzi doszukiwać się CHĘCI ZABIJANIA... jakąś fobię masz na tym punkcie, czy własnych zachciewajek zaakceptować nie potrafisz?

            > Eeee przecież idiota jest zły tylko jak jedzie rowerem.
            Nie, idiota jest zły ZAWSZE. Tylko że jak często jeździ samochodem, to są szanse, że mu jakiś policjant ten idiotyzm z głowy wybije. Jakbyś nie zauważył, podkreśliłem, że wsiądzie taki DO AUTA i zabije - bo nagle mu kilkadziesiąt koni mocy dojdzie, tyle że mózg będzie wciąż bez wspomagania.
            • czechofil Re: Kiedy nasz cyklista zabije ???? 18.06.12, 19:39
              > Ale to trzeba mieć coś nie tak z umysłem, żeby w każdej wypowiedzi doszukiwać s
              > ię CHĘCI ZABIJANIA... jakąś fobię masz na tym punkcie, czy własnych zachciewaje
              > k zaakceptować nie potrafisz?

              Trzeba mieć coś z umysłem, żeby tworzyć takie wątki i tworzących takie wątki popierać. Porównywanie kierowców z rowerzystami pod względem powodowania wypadków śmiertelnych jest kretyństwem do n-tej potęgi...
              • zetkaf Re: Kiedy nasz cyklista zabije ???? 18.06.12, 20:01
                > Porównywanie kierowców z rowerzystami pod względem powodowania wypadków
                > śmiertelnych jest kretyństwem do n-tej potęgi...
                Kretyństwem do n-tej potęgi jest próba wmówienia, że przy zabójstwie wielką różnicę stanowi to, czy zabójstwa dokonał rowerzysta, czy kierowca pojazdu silnikowego.
                • czechofil Re: Kiedy nasz cyklista zabije ???? 18.06.12, 20:19
                  > Kretyństwem do n-tej potęgi jest próba wmówienia, że przy zabójstwie wielką róż
                  > nicę stanowi to, czy zabójstwa dokonał rowerzysta, czy kierowca pojazdu silniko
                  > wego.

                  Ależ oczywiście, tylko że tego akurat nikt tutaj nikomu nie wmawiał...
                • Gość: benek Re: Kiedy nasz cyklista zabije ???? IP: *.e-wro.net.pl 19.06.12, 07:59
                  > Kretyństwem do n-tej potęgi jest próba wmówienia, że przy zabójstwie wielką róż
                  > nicę stanowi to, czy zabójstwa dokonał rowerzysta, czy kierowca pojazdu silniko
                  > wego.

                  Ale cyklofobie o jakim zabójstwie mówisz ?
                  Chodzi ci o wyimaginowane , takie aby potrollować ?

                  Gdyby rowerzysta zabił to byś się zesrał z radości.
                  To wiele mówi o tobie.


                  Najwięcej zabójstw rowerowych powodowanych jest brakiem OC , brakiem karty rowerowej , brakiem kasku i światełek.
                  Ale my to już wiemy cyklofobie.
                  Od ciebie i podobnych.




                  • zetkaf Re: Kiedy nasz cyklista zabije ???? 19.06.12, 17:35
                    > Ale cyklofobie o jakim zabójstwie mówisz ?
                    Chodzi mi chociażby o to, od którego wątek się zaczął. Cóż, rowerzy móżdżku, kilka postów wstecz już przekracza twoje możliwości umysłowe?

                    > Gdyby rowerzysta zabił to byś się zesrał z radości.
                    > To wiele mówi o tobie.
                    Nie, to wiele mówi o tobie - o tym, że po raz kolejny trolujesz i obrażasz innych, próbując woje brednie przypisać innym.

                    > Najwięcej zabójstw rowerowych powodowanych jest brakiem OC
                    Nie, OC nijak ma się do liczby zabójstw - jedynie zapewnia odszkodowanie poszkodowanym. Ale czy ja gdziekolwiek sugerowałem, że OC ma wpływ na ilość zabójstw rowerowych?

                    > brakiem karty rowerowej
                    nie brakiem karty, a brakiem znajomości przepisów. I brakiem możliwości zbierania punktów promocyjnych na poczet nagrody głównej - odebrania uprawnień do kierowania pojazdem :)
                    • Gość: benek Re: Kiedy nasz cyklista zabije ???? IP: *.e-wro.net.pl 20.06.12, 21:24
                      > > Ale cyklofobie o jakim zabójstwie mówisz ?
                      > Chodzi mi chociażby o to, od którego wątek się zaczął. Cóż, rowerzy móżdżku, k
                      > ilka postów wstecz już przekracza twoje możliwości umysłowe?
                      Chociażby ?
                      Ty znasz znaczenie tego słowa ?
                      Rozumiem ze znasz więcej takich przypadków .
                      Każdy normalny człowiek wie ze auto służy do zabijania a rower do ejdzenia.

                      Autem można zabić niechcaco np podczas gołoledzi albo chcąco np jadąc pod wpływem alkoholu.
                      Jesli rowerzyści w Stanach zabijają 1000 razy mniej rowerzyści to podając to w procentach oznacza że (zaokrąglając do pełnych procentów ) kierowcy zabijają 100% a rowerzyści 0%.
                      Jeśli zamierzasz dalej dyskutować o szkodliwości roweru i sprowadzać to do skali zagrożeń jakie powodują auta to napiszę ci że nie jesteś cyklofobem tylko idotą cyklofobem.



                      Jeśli w USA zyje 311 mln osób to przy średniej życia 66 lat rocznie umiera 4,7 mln ludzi.
                      Jeśli 20% ginie śmiercią tragiczną to daje to ok 1 mln zabitych rocznie.
                      Z ilu tysięcy powodów ludzie giną ?
                      Np ilu ginie połykając szczoteczkę do zębów ?
                      Ilu na skutek potknięcia spada z mostów ?
                      Na ilu spada samolot ?
                      Ilu zabijają ptaki?
                      Ilu porywa UFO ?
                      Daję ci dobre tematy do dyskusji ana temat zagrożeń wychodzenia z domu.
                      Rozumiesz jak się kompromitujesz ?

                      Zastanawiałeś się ilu rowerzystów zabijają piesi ?
                      Odpowiesz zapewne : a co to cyklofoba może obchodzić.
                      To naprawdę zaczyna być upierdliwe co uprawiasz.








                      > > Gdyby rowerzysta zabił to byś się zesrał z radości.
                      > > To wiele mówi o tobie.
                      > Nie, to wiele mówi o tobie - o tym, że po raz kolejny trollujesz i obrażasz inny
                      > ch, próbując woje brednie przypisać innym.
                      Co można napisać trollowi ?
                      Przez lata próbowałem ci wybić głupie myśli starając się dotrzeć argumentami do ciebie.

                      Gdyby jakiś rowerzysta eksplodował (np z Al Kaidy) ty byś się roześmiał ze szczęścia i powiedział :" a nie mówiłem że rowery są niebezpieczne".
                      Gosciu twój stan nie jest chorobliwy , to choroba.
                      • zetkaf Re: Kiedy nasz cyklista zabije ???? 20.06.12, 23:36
                        > Każdy normalny człowiek wie ze auto służy do zabijania
                        Jeśli to uważasz za normalność...

                        > a rower do ejdzenia.
                        DO CZEGO? Rozumiem, literówka - ale i tak mi jakiś absurd wychodzi: rower służy do JEDZENIA?
                        Bleee, to musi ohydnie smakować - taka kanapka z łańcucha, pełna smaru...
                        a szprycha ci podniebienia (wraz z mózgiem) nie przebiła przypadkiem?
                        To by wiele tłumaczyło...
                        • czechofil Re: Kiedy nasz cyklista zabije ???? 21.06.12, 07:47
                          > DO CZEGO? Rozumiem, literówka - ale i tak mi jakiś absurd wychodzi: rower służy
                          > do JEDZENIA?
                          > Bleee, to musi ohydnie smakować - taka kanapka z łańcucha, pełna smaru...
                          > a szprycha ci podniebienia (wraz z mózgiem) nie przebiła przypadkiem?
                          > To by wiele tłumaczyło..

                          Każdy średnio inteligentny człowiek domyśli się, że chodziło o jeżdżenie, a nie jedzenie. Ale żeby to rozszyfrować, trzeba pewnie posiadać choć ze 80IQ...
                          • zetkaf Re: Kiedy nasz cyklista zabije ???? 21.06.12, 18:59
                            > Każdy średnio inteligentny człowiek domyśli się, że chodziło o jeżdżenie
                            > , a nie jedzenie.
                            Każdy średnio inteligentny człowiek potrafi napisać słowo "jeżdżenie" (z czego duża część średnio inteligentnych ludzi nie użyje do tego żadnego "rz").
                            No, ale to trzeba być co najmniej średnio inteligentnym człowiekem :)
                            • czechofil Re: Kiedy nasz cyklista zabije ???? 21.06.12, 22:49
                              > Każdy średnio inteligentny człowiek potrafi napisać słowo "jeżdżenie" (z czego
                              > duża część średnio inteligentnych ludzi nie użyje do tego żadnego "rz").
                              > No, ale to trzeba być co najmniej średnio inteligentnym człowiekem :)

                              Nie każdy i nie zawsze dokładnie sprawdza to, co napisze. Literówki się zdarzają, a ich wychwytywanie świadczy o braku argumentów oraz jest uznawane za jeden z typowych zachowań trolli...
                    • Gość: benek Re: Kiedy nasz cyklista zabije ???? IP: *.e-wro.net.pl 20.06.12, 21:26
                      > > Najwięcej zabójstw rowerowych powodowanych jest brakiem OC
                      > Nie, OC nijak ma się do liczby zabójstw - jedynie zapewnia odszkodowanie poszko
                      > dowanym.
                      Ale nieprawda .Posiadanie OC zwalnia z odpowiedzialności i ci co je mają jeżdżą agresywniej.
                      Jak ktoś ma drogie auto to po co go zmuszać do wykupienia OC ? Zapłacić za szkodę na starym aucie będzie go stać.
                      OC zwalnia z odpowiedzialności za zabicie lub uczynienie kaleką.
                      OC powinno być pożyczka a sprawca szkody całe życie powinien pożyczkę spłacać jeśli szkoda byłaby wielka.
                      W ten sposób OC byłoby dla poszkodowanego aby szybko dostał zadośćuczynienie, a nie dla dobrego samopoczucia sprawcy.

                      >Ale czy ja gdziekolwiek sugerowałem, że OC ma wpływ na ilość zabójstw
                      > rowerowych?
                      Zawsze gdy rozmawiamy o szkodliwości jazdy rowerem wypływa brak znajomości PoRD , OC i innych głupot.
                      Tak jakby znajomość PoRD i OC u kierowców miała wpływ na ilość wypadków.

                      > > brakiem karty rowerowej
                      > nie brakiem karty, a brakiem znajomości przepisów.

                      Bzdura nie znajomość przepisów a ich przestrzeganie może mieć wpływ na bezpieczeństwo.
                      Ale karta nawet znajomości nie gwarantuje.
                      Dlatego właśnie ja zniesiono.
                      Cyklofoby uważają,że Polska jako jedyny kraj gdzie obowiązuje karta jest opanowany przez rowerzystów.
                      Karta to kwitek jak karta wędkarska.
                      Kiedyś rozdawali ją na festynach.


                      >I brakiem możliwości zbieran
                      > ia punktów promocyjnych na poczet nagrody głównej - odebrania uprawnień do kier
                      > owania pojazdem :)

                      PJ to licencja na zabijanie tak jak karnet myśliwego.
                      Masz 24 pkt do zdobycia.
                      Jak za szybko je zbierzesz odbierają ci szansę na przypadkowe upolowanie pieszego lub rowerzysty.

                      Jak zdążysz zabić zanim uzbierasz 24 pkt to zabierają ci licencje na jakiś czas.
                      Po prostu już odstrzeliłeś swoja zwierzynę i musisz poczekać 5-10 lat na nowa licencje.
                      Inni też chcą zabijać.
                      Kiedyś bogaty jak zabił musiał postawić krzyż pokutny.
                      Dziś wystarczy że wykupi polisę OC aby uzyskać prawo do wyroku w zawieszeniu.
                      Nie wolno tylko zabijać po wypiciu albo częściej niz licencja przewiduje.
                      Wtedy można dostać prawdziwą karę.
                      Karą jest oczywiście pozbawienie możliwości jazdy osoby uzależnionej od auta.
                      • zetkaf Re: Kiedy nasz cyklista zabije ???? 20.06.12, 23:39
                        > Ale nieprawda .Posiadanie OC zwalnia z odpowiedzialności
                        No patrz psychopatę - kupi OC i już czuje, że ma prawo zabijać.
                        Może przeczytaj, co napisano w umowie... przypadki rażącego zaniedbania lub celowego działania przenoszą odpowiedzialność na ubezpieczonego.
            • Gość: benek Re: Kiedy nasz cyklista zabije ???? IP: *.e-wro.net.pl 18.06.12, 20:49
              > > O bosze .Rowerzyści chcieliby zabijać ale brak im siły.
              > A czy ja gdzieś napisałem że "CHCIELIBY"? Powiedz mi, ilu z tych kierowców, któ
              > rzy zabili ludzi na drogach, CHCIAŁO ICH ZABIĆ I NIE ZABRAKŁO IM SIŁY?

              Znam keirowców którzy zabili więcej niz jeden raz.
              Musze uznać ze styl jady jaki uprawiali był z wyboru i meili juz wiedże ze jtak ejdżac moga zabijać.
              A jednak zabili po raz kolejny.
              Weźmy np Tercjaka .Chciał zabić i woził metalowy pręt którym walił w auta "złych kierowców" .
              W końcu zmienił narzędzie na nóż i siły mu nie zabrakło aby go wbić w brzuch.
              Inni kierowcy zabijają nie własnoręcznie ale zagniatają autem.
              Wielu z nich ma spory dorobek punktów karnych.
              Wielu kierowców powoduje groźne wypadki mimo że zabrano im prawo jazdy.
              Uznaje się że kierowca który po pijaku wsiada do auta chce zabić.


              >Podobnie
              > zabijaliby rowerzyści gdyby nie zabrakłoby im siły
              Tak zapewne wielu by zabijało gdyby mieli prędkość i masę auta.
              Dlaczego w to wątpisz?


              >- nie z chęci, ale z głupot
              Tak z głupoty a nie że są byłymi rowerzystami którzy przesiedli się na auta.
              Ale praktyka pokazuje ze kto był rowerzystą jeździ spokojniej i szanuje pieszych i rowerzystów.


              > y, z braku szacunku dla bezpieczeństwa,
              Szacunek dla bezpeiczeństwa ?
              Chłopie w przyrodzie każdy myśli o własnym łbie.
              Kary dla kierowców są po to aby się bali bo trudno liczyć na "szacunek da bezpieczeństwa".
              Ludzie przesiadają się na duże pojazdy bo chcą być groźni jak zwierzęta, które się nadymają lub stroszą pióra.


              > Ale to trzeba mieć coś nie tak z umysłem, żeby w każdej wypowiedzi doszukiwać s
              > ię CHĘCI ZABIJANIA...
              W wielu wypowiedziach wypływa głupota i wąskie patrzenie.
              To one są zwykle przyczyną wypadków a nie prędkość.
              Najpierw głupota, a prędkość to rzecz wtórna czyli zła ocena sytuacji.
              Paru na tym forum źle ocenia sytuacje na chodnikach.
              Jeżdżę codziennie rowerem po chodnikach więc te sytuacje znam aż za dobrze.


              > > Eeee przecież idiota jest zły tylko jak jedzie rowerem.
              > Nie, idiota jest zły ZAWSZE.
              To dlaczego czepiasz się tylko idiotów jak jadą rowerem ?


              > Tylko że jak często jeździ samochodem, to są szans
              > e, że mu jakiś policjant ten idiotyzm z głowy wybije.
              Zanim zabije ?

              > Jakbyś nie zauważył, podk
              > reśliłem, że wsiądzie taki DO AUTA i zabije - bo nagle mu kilkadziesiąt koni mo
              > cy dojdzie, tyle że mózg będzie wciąż bez wspomagania.
              Przeganiając idiotów z chodników np dając im mandaty spowodujemy, że szybciej wsiądą do aut.
              Przy okazji przegonimy większość normalnych rowerzystów co spowoduje zwiększenie korków zarówno jak zaczną jeździć autami jak i rowerami po jezdni
              • zetkaf Re: Kiedy nasz cyklista zabije ???? 18.06.12, 21:43
                > Musze uznać ze styl jady jaki uprawiali był z wyboru i meili juz wiedże ze jtak
                > ejdżac moga zabijać.
                > A jednak zabili po raz kolejny.
                Ale CZY CHCIELI? Ignorowali ryzyko, jakie stwarzają - to jednak wciąż nie jest "chciejstwo" czyli zabójstwo Z PREMEDYTACJĄ.

                > Weźmy np Tercjaka .Chciał zabić i woził metalowy pręt którym walił w auta "złyc
                > h kierowców" .
                Chciał zabić, czy jedynie chciał pokazać, kto tu rządzi? Jakby chciał zabić, to waliłby po łbie, a nie w auta. Syndrom agresji wynikający z bezsilności - poczekaj ty do dnia policjanta, coś na ten temat będę pisał :)

                > W końcu zmienił narzędzie na nóż i siły mu nie zabrakło aby go wbić w brzuch.
                Ale czy zrobił to jako KIEROWCA? Nie, a to różnica ogromna.

                > Wielu kierowców powoduje groźne wypadki mimo że zabrano im prawo jazdy.
                > Uznaje się że kierowca który po pijaku wsiada do auta chce zabić.
                Uznaje się - a co to znaczy? Benek sobie uznał? Czy może "uznaje się wyższy wymiar kary", a chciejstwa nie odróżnia się od skrajnego zaniedbania? To jednak różnica...

                > Tak z głupoty a nie że są byłymi rowerzystami którzy przesiedli się na auta.
                A co za różnica? Głupotę trzeba tępić, i odbierać jej możliwość zabijania. Tego chyba nie kwestionujesz?

                > Ale praktyka pokazuje ze kto był rowerzystą jeździ spokojniej i szanuje pieszyc
                > h i rowerzystów.
                Wiesz, jak widzę rowerzystów mających w du... pierwszeństwo pieszego na chodniku, to jakoś nie chce mi się wierzyć, że jak wsiądzie do auta to z jeszcze większą chęcią przepuści pieszego na przejściu.
                PS. Praktyka pokazuje, że kto był rowerzystą - a czy zwróciłeś uwagę, że wśród rowerzystów należy wymienić rowerzystów-idiotów i resztę? To teraz podaj mi dane statystyczne NIE UWZGLĘDNIAJĄCE TEJ RESZTY. Wśród samochodziarzy to też MNIEJSZOŚĆ stwarza najwięcej wypadków śmiertelnych...


                > Szacunek dla bezpeiczeństwa ?
                > Chłopie w przyrodzie każdy myśli o własnym łbie.
                Widzisz, i tu leży pies pogrzebany. Gdybym myślał tylko O WŁASNYM BEZPIECZEŃSTWIE, z pewnością niejednego rowerzystę bym zabił - bo nie stwarzał zagrożenia dla mnie, tylko dla siebie.

                > Kary dla kierowców są po to aby się bali bo trudno liczyć na "szacunek da bezpi
                > eczeństwa".
                A po co są kary dla rowerzystów? DOKŁADNIE PO TO SAMO.

                > Ludzie przesiadają się na duże pojazdy bo chcą być groźni jak zwierzęta, które
                > się nadymają lub stroszą pióra.
                Eee tam, zwykły kompleks małego penisa, podobnie jak stroszenie piór też czasem ma tylko cele godowe i nijak mają się do obaw. I znów mieszasz pojęcia, aby na siłę udowodnić swoje brednie...

                > W wielu wypowiedziach wypływa głupota i wąskie patrzenie.
                ALE NIE CHĘĆ ZABIJANIA, jak było to sugerowane.
                PS. Wąskie patrzenie wypływa także z twojej wypowiedzi...

                > Najpierw głupota, a prędkość to rzecz wtórna czyli zła ocena sytuacji.
                Nie, prędkość NIE JEST ZŁĄ OCENĄ SYTUACJI. Prędkość jedynie odbiera ci czas na naprawienie błędów (wynikających np. ze złej oceny sytuacji) i zwiększa efekt tych błędów.

                > Paru na tym forum źle ocenia sytuacje na chodnikach.
                Tak, m.in. rowerzyści uważający, że przeganianie pieszych z chodnika jest ok. Albo że potrącenie pieszego rozpędzonym rowerem nie stwarza zagrożenia...

                > Jeżdżę codziennie rowerem po chodnikach więc te sytuacje znam aż za dobrze.
                Nie, nie znasz sytuacji - ZNASZ SWOJĄ WERSJĘ SYTUACJI. Niejeden czubek podający się za Napoleona też twierdzi, że zna sytuację...

                > To dlaczego czepiasz się tylko idiotów jak jadą rowerem ?
                Czepiam się IDIOTÓW ZAWSZE. Jedynie mówię, że beztroska wynikająca z rowerowych przyzwyczajeń może pogłębiać idiotyzm. Idiota który rodzi się idiotą nie jest gorszy od idioty post-rowerowca. Pozostaje jedynie syndrom "zawsze się udawało" - gdy kierowca przyzwyczajony był do "hamowania na styk" samochodem, to mniej więcej wie, co to znaczy na styk. Rowerzysta wychodzący z założenia "wczoraj udało się zahamować tuż przed pieszym (rowerem z prędkości 20kmph) to i dziś się uda (samochodem, z prędkości "przepisowej" 50kmph)"... ech, szkoda słów. Oczywiście, inteligentny człowiek wie, że jadąc samochodem potrzebuje duuuużo większej drogi hamowania i przyzwyczajenia rowerowe nie mają tu wielkiego znaczenia.

                > > Tylko że jak często jeździ samochodem, to są szans
                > > e, że mu jakiś policjant ten idiotyzm z głowy wybije.
                > Zanim zabije ?
                Taką właśnie mam nadzieję...

                > Przeganiając idiotów z chodników np dając im mandaty spowodujemy, że szybciej w
                > siądą do aut.
                Niekoniecznie. Po prostu przestanie jeździć chodnikiem.

                > Przy okazji przegonimy większość normalnych rowerzystów
                normalny rowerzysta nie zgania pieszego z chodnika. Normalny rowerzysta nie wpada rozpędzony z jezdni na chodnik na przejściu dla pieszych zakładając, że piesi mu ustąpią. Normalnemu rowerzyście nie robi już wielkiej różnicy czy wyhamuje, czy zejdzie z roweru i przez przejście przeprowadzi rower.

                > e korków zarówno jak zaczną jeździć autami jak i rowerami po jezdni
                I wtedy samochodziarze zaczną pomstować na UM o brak ddr-ów - to chyba dobrze?
                A część ludzi zrozumie, że lepiej przejść 15 minut o własnych nogach do najbliższego przystanku tramwajowego (a może nawet do domu, do sklepu do którego zawsze byli zbyt lenii by podejść) niż stać 2h w korku?
                Powtarzam, nie mam nic przeciwko temu, że rowerzysta jedzie jezdnią gdy nie ma ddr-u i tamuje ruch - w końcu, jezdnia jest też dla niego. Jestem przeciwko idiotom wyganiających pieszych z chodników, jestem przeciwko idiotom tamującym ruch bo zbyt trudno pomyśleć, że obok jest ddr, jestem przeciwko idiotom którzy celowo zajeżdżają na środek pasa i dalej tylko po to, żeby pokazać że go byle blachosmród nie będzie wyprzedzał*, bo od tego jest blachosmród, aby stał w korku - więc jak nie ma korka, to mu go trzeba na siłę stworzyć.

                * zdarza mi się, że (gdy z miejscem obok trudno) gdy widzę rowerzystę, to znacząco zwalniam do prędkości nie dużo większej niż rowerzysta (nawet 20-25 w terenie niezabudowanym - przebacz mi niedokładność, ale wolę patrzeć na rowerzystę niż na licznik w takich momentach :) i może bliżej niż 1m, ale w odległości w miarę bezpiecznej I BARDZO OSTROŻNIE go wyprzedzam, gotowy do hamowania w każdej chwili. I pal licho, gdy rowerzysta wyjeżdża na środek pasa żeby wymusić takie wyhamowanie, a potem ustępuje trochę miejsca aby go ostrożnie wyprzedzić. Jeśli jednak idiota uparcie trzyma się na środku, a czasem nawet zajeżdża na lewą stronę pasa przez kilka kilometrów - to dziwisz się potem, że niejeden kierowca w amoku potem go wyprzedza pokazując że nie rowerzysta tu rządzi? A potem się dziwić, skąd te wypadki - niestety, czasem także z PROWOKACJI ze strony bucowatych rowerzystów...
                • Gość: benek Re: Kiedy nasz cyklista zabije ???? IP: *.e-wro.net.pl 19.06.12, 07:48
                  > > Musze uznać ze styl jady jaki uprawiali był z wyboru i meili juz wiedże z
                  > e jtak
                  > > ejdżac moga zabijać.
                  > > A jednak zabili po raz kolejny.
                  > Ale CZY CHCIELI? Ignorowali ryzyko, jakie stwarzają - to jednak wciąż nie jest
                  > "chciejstwo" czyli zabójstwo Z PREMEDYTACJĄ.
                  >

                  Słuchaj cyklofobie do czego prowadzi cyklofobia
                  link

                  albo tu
                  link


                  Jak ciebie czytam to rozumiem tych idiotów
                  Cyklofobia rzuca się na mózg

          • urko70 Re: Kiedy nasz cyklista zabije ???? 19.06.12, 09:05
            Gość portalu: benek napisał(a):

            > Naprawdę jesteś poyebem nie tylko cyklofobem i trollem.

            Wczoraj czytałem Twoją wypowiedź w której pisałeś "przestrzegam netykiety". :)
    • garym Re: Kiedy nasz cyklista zabije ???? 18.06.12, 00:25
      > Według statystyk, średnio rocznie rowerzyści zabijają około sześciu pieszych w
      > USA

      oszałamiająca liczba 6 zabitych na ogół ponad 30 tys ofiar wszystkich wypadków samochodowych w USA. W Polsce zdaje się w ostatnich latach zginęły 2 lub 3 osoby z powodu rowerzystów.
    • Gość: benek Re: Kiedy nasz cyklista zabije ???? IP: *.e-wro.net.pl 18.06.12, 00:31
      > Prokuratura z San Francisco zdecydowała się postawić rowerzyście zarzut zabójst
      > wa w ruchu drogowym spowodowanego lekkomyślną jazdą.
      > Według statystyk, średnio rocznie rowerzyści zabijają około sześciu pieszych w
      > USA

      A doczytałeś do końca że kierowcy zabili 60.000 pieszych, czy ci cyklofobia nie pozwoliła ?
      Nie bardzo rozumem co proponujesz.
      Nie da się zakazać jazdy autem chociaż kierowcy zabijają tak często.

      • Gość: WK Trzeba rozumieć, co się czyta IP: 156.17.73.* 21.06.12, 09:48
        Na drogach w USA ginie rocznie ok.30-35 tys.osób, w tym tylko ok. 10% to piesi, zatem kierowcy nie mogli zabić w ciągu roku 60 tys. pieszych.
        • Gość: benek Re: Trzeba rozumieć, co się czyta IP: *.e-wro.net.pl 21.06.12, 15:04
          > Na drogach w USA ginie rocznie ok.30-35 tys.osób, w tym tylko ok. 10% to piesi,
          > zatem kierowcy nie mogli zabić w ciągu roku 60 tys. pieszych.

          a gdzie ja napisałem ze rocznie ?
          Kierowcy w czasie gdy rowerzyści zabili 63 osoby zabili 60.000 pieszych.
          Dane dotyczą 10 lat.
          Zatem kierowcy zabijają tysiąc razy częściej.

          Dane i tak zapewne są niepełne bo skro piszesz ze przez 10 lat zginęło tam ponad 300.000 osób to mało prawdopodobne aby piesi stanowili 10 lub 20%.
          Zapewne chodzi o ewidentna winę kierowców a nie liczbę zabitych pieszych.
          Już z litości nie napisze ze kierowcy zabijając 250.000 kierowców zabijają ich milion razy częściej niż rowerzyści.

          Wątek dotyczy cyklofobii czyli rozpaczania że rowerzyści zabijają tylko (aż) 1/1000 pieszych.

          Każdy kto tak pisze jest chorym człowiekiem, a choroba zapewne przeszła przez nosiciela jakim jest samochód.
          • tillig Re: Trzeba rozumieć, co się czyta 21.06.12, 15:48
            Tak.
            Kierowcy zabijają i pieszych, i innych kierowców, i siebie samych.
            Więc co sugerujesz? Żeby zabronić jazdy samochodem?
            Czytając to co wypisuje się na forum, nie widzi mnie to jaka mentalność panuje na drogach, skoro nawet tutaj agresja jest na porządku dziennym.
            • Gość: benek Re: Trzeba rozumieć, co się czyta IP: *.e-wro.net.pl 22.06.12, 07:49
              > Tak.
              > Kierowcy zabijają i pieszych, i innych kierowców, i siebie samych.
              Niektórzy mówią że to auto zabija.


              > Więc co sugerujesz? Żeby zabronić jazdy samochodem?

              Zadałem to samo pytanie
              link

              > Czytając to co wypisuje się na forum, nie widzi mnie to jaka mentalność panuje
              > na drogach, skoro nawet tutaj agresja jest na porządku dziennym.

              Pomyliłeś przyczynę ze skutkiem.
              To forum jest lustrem potakującym czego możemy spodziewać się na ulicy.
              auto powoduje taki rodzaj stresu ze przeradza sie w agresję.
              Kierofcom się wydaje ze to specyficzny rodzaj agresji który zostawiają na drodze i nie wnoszą do domu.

          • Gość: WK Re: Trzeba rozumieć, co się czyta IP: *.internetia.net.pl 21.06.12, 19:23
            benek napisał(a):
            > a gdzie ja napisałem ze rocznie ?
            Owszem, tak podałeś dane:
            "[..] > Według statystyk, średnio rocznie rowerzyści zabijają około sześciu pieszych w
            > USA
            "A doczytałeś do końca że kierowcy zabili 60.000 pieszych [..]"
            Skoro odpowiadasz na dane roczne i NIE PODAJESZ innego okresu to znaczy, że dane dotyczą tego samego okresu. Logiczne.
            > Dane i tak zapewne są niepełne bo skro piszesz ze przez 10 lat zginęło tam pona
            > d 300.000 osób to mało prawdopodobne aby piesi stanowili 10 lub 20%.
            > Zapewne chodzi o ewidentna winę kierowców a nie liczbę zabitych pieszych.
            Nie, dane dotyczą liczby ofiar. Poszukaj w necie to się przekonasz. Albo pojedź do Stanów i poszukaj pieszego na ulicy, to zrozumiesz, dlaczego piesi rzadko giną.
            > Już z litości nie napisze ze kierowcy zabijając 250.000 kierowców zabijają ich
            > milion razy częściej niż rowerzyści.
            Przeliczanie liczby wypadków na liczbę kierowców jest bez sensu - trzeba przeliczać na liczbę przejechanych kilometrów i wtedy, niestety, okazuje się, że najbardziej niebezpieczne są jednoślady.
            > Wątek dotyczy cyklofobii czyli rozpaczania że rowerzyści zabijają tylko (aż) 1/
            > 1000 pieszych.
            Zauważ, że piesi w ogóle nie zabijają innych pieszych po prostu idąc.
            Można przeliczać liczbę wypadków np. na tonę przewiezionego ładunku (miara użyteczności transportu) i wtedy statystyki będą dla cyklistów druzgocące.
            BTW, "cyklofobia" to - jak rozumiem - niechęć do zjawisk cyklicznych.
    • Gość: pozioma życiowym frustratom pokroju rowerowego benka- NIE! IP: *.e-wro.net.pl 18.06.12, 21:10
      Ten cały benek to w sumie spoko gościu. Bez kozery.

      Taka antyrowerowa piąta kolumna, głęboko ukryty mega-kret co to zamiast w końcu z pluskiem wskoczyć do muszli i spłynąć, zniknąć w kanalizacyjnej otchłani to z zaparciem siedzi w trzewiach i tylko podtruwa, raczy otoczenie nieustannym smrodem, zmusza wszystkich do wąchania swoich wypocin skutecznie intensywością zabijając inne (przyjemniejsze) zapachy (wszelkie skojarzenia choć obleśne są mile widziane):)

      Pytanie - czy to jednostkowe działanie tego kolesia, prywatna "walka" anonimowego forumowego fanatyka co za bardzo się wkręcił w klimat i skołował jak Agata Kowalska i Krzysztof Woźniak [pozdrawiam] razem do potęgi n-tej czy też próba "promocji" poprzez rowerowe klimaty czegoś więcej (rower to tylko wstęp, łączący symbol), jakichś ideologii i poglądów politycznych, konkretnych osób?
      Jeśli tak, jakkolwiek by one słuszne nie były te wasze idee i poglądy to zmiencie promotora-urabiacza, bo ja wysiadam, po prawdzie wysiadłem kilka lat temu z forum dzięki mega-kretowi naganiaczowi.
      Czy gość jest po prostu upośledzony w jakiś sposób na umyśle ale fakt faktem jeszcze nie spotkałem równie antypatycznej osoby która by tak skutecznie, z takim zaangażowaniem, oddaniem sprawie, zapałem, werwą , bezinteresownie (choć tu mogę się mylić) zniechęcała ludzi od roweru i rowerowej społeczności. Rowerowych klimatów.
      Nie zaprzeczę, zazdroszczę facecikowi ilości wolnego czasu który ten (bez) produktywnie spędza przed komputerem pisząc, wklejając i przelewając na ekran swoje myśli, wnioski i inne mniej lub bardziej zabawne banialuki i urojenia. Kto wie, może to jakiś niepełnosprawny kaleka (jeśli tak to przepraszam, ale jednak należy ograniczyć jego wpisy do jakiejś przyzwoitej ilości), może bezrobotny, może życiowy samotnik-rozbitek, albo zwyczajnie nie ładzi mu się z rodziną - żoncia: bierz mnie beniu! a on o pedałach:) (choć mówią że jest gejem - nie mam nic przeciwko gejom ale ten mnie irytuje, cholerny mega-kret!) a rowerowy dryf i bełkot to jego sposób na odreagowanie, zaznaczenie swojego ja tu i teraz.
      Szkoda oczywiście że forum rowerowe na GazWybWroc zostało zawłaszczone przez jednego niepełnosprytego chłoptasia mega-kreta (nie wykluczam że tych 2-3 klakierów mu przyklaskujących to on sam, spod innego IP) na domiar złego fanatyka i zajadłego zgorzkniałego frustrata - tak cię ludzie postrzegają (a wszelki fanatyzm w każdej sferze życia jest zły do niczego dobrego nie prowadzi rodzi sprzeciw i odrazę, niezgodę). Ciekawe czy nasz forumowy mega-kret wierzy że jakaś większa grupa czyta te jego życiowe przemyślenia i rowerowe dylematy... podpowiem - tego się nie da czytać!
      ...ale z drugiej strony szkoda nie tak znowu wielka a żal krótki. Są w sieci profesjonalne, rzetelne, fachowe grupy/fora dyskusyjne gdzie udzielają się dziesiątki, setki rowerowej braci od tych niedzielnych poprzez codziennych a na sympatykach i wyczynowcach różnych rowerowych i okołorowerowych dyscyplin kończąc.
      Na mikro-skalę (z naciskiem na mikro - wszak forum rowerowe dzięki beniowi liczy jeno kilku stałych czytelników) można tego antyrowerowego ss-manowego dżentelmena (równa buta, zajadłość, oddanie, fanatyzm co i głupota) nazwać nawet orginałem hm, takim jak nomen omen, tak mi się skojarzyło, (kto pamięta?) ś.p. Jasiu Pawie Oczko słynny bezdomny kloszard z wrocławskiego dworca. Z tą różnicą że Jasio był zabawny (benio też jest i to się chwali) ale Jasio ale był nieszkodliwy a forumowy mega-kret uprawia rowerowy (pseudorowerowy jak dla mnie) fanatyzm i język nienawiści, dyskryminacji i tępej zajadłej agresji.

      benio i czechonekrofilu - do rezerwatu marsz! Tam sobie pedałujcie do woli!
      • nazimno Z samego zrodla: 21.06.12, 19:10

        abclocal.go.com/kgo/story?section=news/local/san_francisco&id=8635496
Inne wątki na temat:
Pełna wersja