Weekendowe wypady rowerowe - okolice Wrocławia

29.06.12, 11:50
Cześć,
a może znajdą się tutaj chętni na krótkie wypady rowerowe w okolice Wrocławia?
Założenia mniej więcej takie:
- wypady w weekendy, jeśli aura akurat sprzyjająca:-)
- trasy kilkanaście do kilkadziesiąt kilometrów
- drogi gruntowe lub asfaltowe (ale o małym natężeniu ruchu – jak dla mnie jazda między autami w oparach spalin to średnia przyjemność:-))
- ustalamy wstępnie, dokąd chcemy jechać i trasę, spotykamy się gdzieś we Wrocławiu i wyruszamy w drogę (mile widziane trasy na zachód od Wrocławia).
Fajniej czasem zebrać się w kilka osób, niż jechać samemu.:-)
Ktoś zainteresowany?

Agnieszka
    • Gość: benek Re: Weekendowe wypady rowerowe - okolice Wrocławi IP: *.e-wro.net.pl 29.06.12, 14:02
      > Cześć,
      > a może znajdą się tutaj chętni na krótkie wypady rowerowe w okolice Wrocławia?
      > Założenia mniej więcej takie:
      > - wypady w weekendy, jeśli aura akurat sprzyjająca:-)
      > - trasy kilkanaście do kilkadziesiąt kilometrów
      > - drogi gruntowe lub asfaltowe (ale o małym natężeniu ruchu – jak dla mni
      > e jazda między autami w oparach spalin to średnia przyjemność:-))
      > - ustalamy wstępnie, dokąd chcemy jechać i trasę, spotykamy się gdzieś we Wrocł
      > awiu i wyruszamy w drogę (mile widziane trasy na zachód od Wrocławia).
      > Fajniej czasem zebrać się w kilka osób, niż jechać samemu.:-)
      > Ktoś zainteresowany?
      >

      Żona była tydzień na wycieczce wokół Bajkału zorganizowanej przez WIR ale mówiła że za szybko jechali i się zraziła.
      Penie sie uda tu zmontować jaś małą grupkę choć nie będzie to łątwe bo mało oóśb ostanio tu zagląda.
      Nie ma tu ostatnio kłótni to się przenieśli na inne fora ?
      May zaczęty wątek
      Trasy poza Wrocławiem

      Wymyśl kilka tresek możesz zacząć wątek bez mapek i opisów tylko kolejność miejscowości.
      Załóż dla każdej traski oddzielny wątek aby każdą trasę można było oddzielnie komentować i proponować jej modyfikację czy dołączać ścieżkę na mapce
      np taka jak ta pokazującą Trasę Parkową
      link

      Pisałem niedawno że brakuje takich krótkich wspólnych wypadów no i WIR uruchomił trasę na Bajkał.
      Jutro jadą kolejny raz tą sama trasą co ok 2 tygodnie temu co mnie trochę zaskoczyło.








    • Gość: pentagram Re: Weekendowe wypady rowerowe - okolice Wrocławi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.12, 22:56
      Jakie trasy proponujesz?
      • beaas Re: Weekendowe wypady rowerowe - okolice Wrocławia 29.06.12, 23:12
        Zdecydowałam się pojechać jutro na tę wycieczkę, o której napisał benek - przy okazji wielkie dzięki za info benek - organizowaną przez WIR. Na przyszłość pomyślę o innych trasach. Zaproponuję coś konkretniejszego niedługo. A jak ktoś ma jakieś swoje pomysły, to też chętnie poznam i się przyłączę:-).
        • Gość: benek Re: Weekendowe wypady rowerowe - okolice Wrocławi IP: *.e-wro.net.pl 30.06.12, 18:22
          Z takich krótszych to klasyką są :
          Wojnowice koło Miękini -zamek na wodzie
          Las Mokrzański
          Las Rędziński i Leśicki

          Jeziorko panieńskie koło Siechnic- pewnie wycieczka WIR obejmie ale pędąa to może nie da się uroków jeziorka poznać .Dodatkowo obok jest równie ciekawe jeziorko dziewicze (?),
          Skałka i Samotwór czyli Park krajobrazowy Bystrzycy , stamtad albo Gałów i Lutynia z polem bitwy, albo Kąty Wrocławskie z Makłowicami i Sadowicami po drodze.
          Teren duży więc możliwie są różne pętle.
          Jak już będą zaliczane Katy Wr. to zapewne da się podskoczyć do pałacu w Krobielowicach.


          Szczodre a pod drodze stawy Domaszczyńskie (może Długołęka)

          Miejscowość Slęza na południowych granicach Wrocławia z zamkiem Topacz i muzeum techiki.
          Stamtąd wieża obronna w Biestrzykowie.


          Dobrzykowice na wschodzie, z domem Kargula i Pawlaka i obok Nadolice z cmentarzem obrońców Breslau. Dalej łachy w okolicach Jelcza .Grodzisko -kasztelania w lesie w pobliżu elektrowni Lipki. Zwiedzanie Oławy lub Brzegu.
          Zawsze można wrócić lub dojechać pociągiem aby trasy nie powtarzać.
          Warto zobaczyć pole bitwy pod Małujowicami z zabytkowym kościołem, czy też poradzieckie lotnisko w Skarbimierzu.

          Na północy to:
          jedna traska po Wzgórzach Trzebnickich opłaca się dojechać szynobusem aby nie kręcić pod górkę).
          Sąsiednia trasa to start z Obornik Śl przez klasztor w Bagnie do pałacu w Urazie i np powrót z Brzegu Dolnego. Ewentualnie pokonać Odrę przez most przy elektrowni Wały i na kołach do Wrocka wzdłuż zachodniego brzegu Odry.

          To są standardowe trasy to mogą nie zachęcać osób, które je wielokrotnie zaliczały ale też są krótkie co pozwala dostosować tempo do całej grupy , zjeść śniadanie czy odpocząć w cieniu. lub fotografować.
          Jak pisałem wcześniej trzeba by wykreślić kilka tras 30-40 km aby się ludzie zdeklarowali i dać ogłoszenie na liście mailingowej oraz linka aby na tym forum zgłosili uwagi lub akces.
          • artek_wro Re: Weekendowe wypady rowerowe - okolice Wrocławi 30.06.12, 21:49
            > Jak pisałem wcześniej trzeba by wykreślić kilka tras 30-40 km aby się ludzie zd
            > eklarowali i dać ogłoszenie na liście mailingowej oraz linka aby na tym forum z
            > głosili uwagi lub akces.

            trasy we wrocławiu (Trasa Twierdzy Wrocław jet nawet oznakowana)

            rowery.eko.org.pl/index_rekreacja.php5?dzial=2
            trasy poza wrocławiem (wycieczka nad bajkał to jedna z tych propozycji)

            rowery.eko.org.pl/index_rekreacja.php5?dzial=3
            przy tworzeniu w/w propozycji tras celowo pominięto północ wrocławia (wzgórza trzebnickie) ze względu na bardzo dobrze opracowane trasy rowerowe:

            kociegory.com/index.php/category/wycieczki/wycieczki-rowerowe/
            dokładne i aktualne przebiegi tych tras można znaleźć na:

            mapa.ump.waw.pl/ump-www/
            na ump są również aktualne trasy rowerowe na zachód od wrocławia, między lasem mokrzańskim a miękinią (czerwony, niebieski, żółty) - wszystko przejechane i sprawdzone w terenie.

            ze swojej strony mogę również polecić szlak zielony pieszy przez dolinę bystrzycy do kątów wrocławskich - patrz ump. nadaje się również do przejechania na rowerze.
            w dolinie bystrzycy jest również lokalny dydaktyczny szlak rowerowy, który jakiś czas temu został tu na forum opisany przez romana - szukać w archiwum:

            dzpk.pl/pl/parki-krajobrazowe/88-park-krajobrazowy-dolina-bystrzycy/118-dydaktyczna-sciezka-rowerowa-w-parku-krajobrazowym-dolina-bystrzycy
            • Gość: Kaczor Re: Weekendowe wypady rowerowe - okolice Wrocławi IP: *.ssp.dialog.net.pl 02.07.12, 23:13
              Może do Sobótki
              dwapedaly.com/0_11_1_4_80_0_0_0.html
    • Gość: benek Wokół Wrocławia IP: *.e-wro.net.pl 03.07.12, 17:19


      35 km
      link
    • Gość: Jaro Re: Weekendowe wypady rowerowe - okolice Wrocławi IP: *.vivaldiego.wroclaw.pl 28.08.12, 23:33
      Witam.
      W sobotę lub niedzielę jeżdżę 50 - 60 km trasy w okolicach Wrocławia. Chętnie do kogoś dołączę na wspólne wypady.
      pozdrawiam
      • Gość: benek Re: Weekendowe wypady rowerowe - okolice Wrocławi IP: *.e-wro.net.pl 30.08.12, 10:14
        > W sobotę lub niedzielę jeżdżę 50 - 60 km trasy w okolicach Wrocławia. Chętnie d
        > o kogoś dołączę na wspólne wypady.

        Żona się w tym roku podłączyła pod grupkę prowadzoną przez Marcina ( z wrower) ale się zraziła bo utrzymywali duże tempo jazdy po trudnym terenie ( szuter, bagniście, trawiasto) .
        Bywa często za ambitnie a 50-60 km dla grupy uważam za duży dystans.
        Taka grupka często się zatrzymuje , a to aby podjeść , pogadać. czasem komuś się coś zepsuje przy rowerze.
        Żona jak jedzie na wycieczkę to po to aby odpoczywać, poprzyglądać się przyrodzie a nie patrzyć tylko pod koło.
        Jest gdzie jeździć na dystansie 40-50 km a jak się takie trasy skończą dopiero można jechać dalej.
        Przykładowo grupa REWOR choć w większości zawierała w 50-100 osobowej grupie osoby starsze, to średnie dystanse miała na poziomie 100 km.
        Nigdy z nimi nie jeździłem a 100 km zrobiłem chyba tylko raz.
        Być może zdarzały się takie dystanse wokół Wrocławia ale w czasach gdy byłem młody i jeździłem sam .
        Kiedyś zabrałem 12 letnia dziewczynkę i po 64 km spytałem czy nie jest zmęczona na co odpowiedź brzmiała ze nie , ale to było po płaskim w okolicach Ślęzy.
        Fakt brak takich grupek z tradycjami a gdy o tym wspomniałem na liście mailingowej WIR od razu zrobili dwie wycieczki.
        No ale to podejrzewam w ramach jakiegoś programu WIR-owskiego tzn wyznaczenia stałej trasy i promowania jest dzięki pozyskiwanym funduszom.
        To ma krótkie nóżki bo przewodnik musi jeździć często po stałej trasie a liczba chętnych z każdym przejazdem będzie mu maleć.
        Była kiedyś grupa chyba mushelki (dziewczyna?) obskakująca znane miejsca tuż pod Wrocławiem zatem była nastawiona na zacieśnianie znajomości.
        Właśnie tego brakuje w środowisku rowerowym bo najlepsze wycieczki robi się samopas.
        Nie jeździłem w grupach bo zawsze mnie denerwowało zmienianie planów w trakcie.
        Ale wspomniana grupa mushelki nie nastawiała się na sportowe wyczyny czyli duże dystanse czy szybką jazdę.

        Jazda w dużej grupie ma wady (częste awarie) ale i zalety bo np kobiety korzystają gdy im coś nawali.
        W REWORZE tak dużo osób jeździło że zapewne dopuszczali odrywanie się mniejszych grup po części dystansu , które zawracały wcześniej bez uszczerbku dla atmosfery w głównej grupie.
        Zdaje się że Stan Stembalski prezes DTC (Dolnośl.Towarzystwo Cyklistów) organizował grupkę poza REWOREm do krótkich ale bardziej zaplanowanych wyjazdów.
        Z czasem nastawili się też na organizacje przejazdów dla młodzieży ze szkół.
        Istnieje aktywnie jeżdżąca grupa z Brzegu ( tez chyba głownie ludzie starsi) .
        Człowiek z tej grupy siedzi na naszej liście mailingowej WIR.
        Tu niestety na to forum za mało osób zagląda aby tu promować zalążki małej grupki podwrocławskiej.
        Zapewne gdyby taka założyć form by się ożywiło bo ludzie nie lobią czytać o zawiłościach prawnych , wypadkach i niedoróbkach urzędniczych.
        Kiedyś ciągle tu kos pytał gdzie by tu pojechać zamiast kupić sobie mapę okolic Wrocławia za 5 zł.
        Nawet sam miałem pomysł aby to i na zaprzyjaźnionych portalach założyć grupkę konkurencyjna dla REWORA nastawioną bardziej na eksplorację i poznawanie rejonów podwrocławskich bo w grupie łatwiej się przekazuje ciekawe informacje a jak wspomniałem łapać kilometry można samemu.
        Tu na forum artek i Roman są chyba łapaczami kilometrów choć zarówno jeden jak i drugi nie pożałowali czasu na prowadzenie własnych stron czy też opracowywali trasy do publikacji przez WIR.
        Przyznam, że nigdy nie korzystałem z tras cudzych bo z mapy wyczytam więcej a te trasy które z przewodników wykorzystywałem odwracałem i stawały się trasami dla ludzi.
        Zauważyłem bowiem, że są trasy do ciągłego pedałowania pod górę.
        Wystarczy zatem odwrócić trasę i zacząć ostro na jej początku aby wejść lub wjechać na duże przewyższenie aby potem mieć całodzienną przyjemna wycieczkę a co najważniejsze szybki powrót z trasy gdy jesteśmy zmęczeni lub robi się ciemno.
        Wczoraj np robiłem jeden z etapów wycieczki gdzie taki 15-20 km zjazd powodował że mało które auta decydowały się wyprzedzać a ja zanim dojechałem na metę zdarzyłem w pól godziny odpocząć po całodziennej wspinaczce.

        Rowerzyści to jednak indywidualiści i wola jeździć sami.
        Ci co dużo jeżdżą nie mają parcia na grupę bo chcą jeździć tam gdzie jeszcze nie byli, zamiast pokazywać nowicjuszom znane miejsca.
        Zatem grupy powinny jeździć na tereny zielone np. wzdłuż Odry, które nigdy się nie znudzą.
        Prowadzenie grupy ma też tę wadę ze trudno wykorzystywać do dotarcia na start pociągi z racji szczupłości miejsca.
        Trzeba by wybierać tylko te pociągi z dużymi bramkartami a tych w ostatnich 2 latach jakby ubyło.

        Robiłem kiedyś wycieczki dla 4 osób bo tyle rowerów mieściło się na dachu auta.

        Ponieważ jednak skupiłem się na małym dziecku pomysły na organizowanie grup odłożyłem na kiedy indziej.
        Jednak to poważny błąd np WIRu, że ten aspekt traktowany jest po macoszemu.
        WIR dożo zrobił dla wyznaczenia szlaków międzynarodowych, oznakowania ich tablicami czy wykonania miejsc odpoczynku na trasie.
        Z tego powodu miał problemy z Urzędem Marszałkowskim który zarzucał nierozliczenie się z dotacji.
        Moze to jest powód ze zaniechano kolejnych działań.
        To co zrobiono jest mało znane.
        Dlatego ja 1-2 lata temu tu na forum proponowałem aby wykorzystać nowe technologie do opracowania elektronicznego przewodnika rowerowo-pieszego dostępnego w trasie za pomocą np smartfonów.
        WIR ma stronę, ma programistę, ja bym znalazł człowieka z pomysłami (skryptami) który systematycznie podnosiłby funkcjonalność przewodnika.
        Dostęp do mobilnego netu z każdym miesiącem się poprawia.
        Coraz więcej urządzeń np komórek wyposażonych jest w GPS.

        Dziś tworzenie papierowych przewodników czy stacjonarnych stron z poradami traci sens wobec ilości informacji i potrzeby rozbudowywania przewodnika przez wolontariuszy przekazujących do mapy artefakty w postaci pozycji GPS jako POI.
        Telefony noclegowni, godziny otwarć muzeów i atrakcji turystycznych, rozkłady jazdy lokalnego transportu itd powinno być pobierane z mapy i na bieżąco aktualizowane.
        Tak jak w Czechach w oparciu o taką mapę można stworzyć sieć miejsc przyjaznych rowerom.
        Przykładowo zamek Kliczków do takiego pretenduje otwierając rowerownię.
        Czyli w oparciu o mapę można by zachęcić rożne podmioty gospodarcze do nastawienia się na rowerzystów.
        Dzięki temu można by np łatwiej naprawić rower.


        Jak na tak duże miasto jak Wrocław, liczba inicjatyw wspólnego rowerowania jest zbyt mała, a wręcz śladowa.
        To prowadziłoby do integracji środowiska, a bez integracji nie ma mowy o wspólnym działaniu czyli lobbowaniu.

        Idą trudne czasy dla rowerów (brak kasy)
        Radek się wypali, a oficer zmanieruje czyli upodobni do tych ze ZDiUM.
        Marazm już widać po liście mailingowej, tym forum itp.
        Może to dobry czas na uciekanie rowerem poza miasto.
        Właśnie zrobiłem kilkaset km po pograniczu.
        Mało bo nie chciałem drugi raz zajeździć przyczepki.
        Zakupy części łatwiej mi było zrobić po stronie czeskiej niż polskiej a to wiele mówi o nas.
        NA MTB przyjeżdża po kilka tysięcy osób a turystyka rowerowa praktycznie nie istnieje.

        Wracając do wspólnych jazd założyłem tu wątek do linkowania do opisów tras.
        Liczyłem ze jak będzie z czego wybierać to łatwiej będzie ogłaszać wypady w niewielkich grupach.


        Na tym forum znajdzie się jeszcze post dziewczyny z ograniczeniami ruchowymi która jeździ na hadbiku i która też szukała towarzystwa do wspólnych wycieczek.
        Mieszka w okolicy Astry (tam ja widywałem) i jeździ z pieskiem , więc jak ktoś tam mieszka i preferuje tereny na zachodzie Wrocławia to może ją zaczepić.

        Jest takie forum rowerowe które nastawia się na nawoływania do wspólnych wypadów.
        Jak sobie przypomnę to zalinkuję

        Strona REWORu nieczynna.
        Wiki dla REWORu odsyła do strony zastępczej
        link

        Już jest inspiracja z tej strony.
        Nie byłem na nowej wierzy w Kotowicach i nie wiem gdzie ona jest
        Chyba w ten weekend
        • Gość: artek Re: Weekendowe wypady rowerowe - okolice Wrocławi IP: *.wroclaw.vectranet.pl 30.08.12, 19:19
          > Była kiedyś grupa chyba mushelki (dziewczyna?) obskakująca znane miejsca tuż po
          > d Wrocławiem zatem była nastawiona na zacieśnianie znajomości.

          hehehehehe
          nazwa pochodzi od stacji benzynowej shella, na której się skrzykiwali. a sama grupa poznała się na preclu (czyli pl.rec.rowery). o ile wiem, to była sama młodzież na górskich rowerkach.

          innymi słowy - poznali się na grupie dyskusyjnej, skrzyknęli i całkiem konkretnie jeździli. nie tylko pod wrocław ... inicjatywa oddolna, niemoderowana.

          samym pokrzykiwaniem i nawoływaniem, niczego nie zwojujesz. a zamiast snuć monologi z mnóstwem dobrych rad, sam coś zacznij organizować. żełajem uspiehow ...

          > Przyznam, że nigdy nie korzystałem z tras cudzych bo z mapy wyczytam więcej a t
          > e trasy które z przewodników wykorzystywałem odwracałem i stawały się trasami d
          > la ludzi.

          cudze trasy dają pojęcie o przejezdności i trudności. świetna droga na mapie nazbyt często okazywała się świetną tylko na mapie. dotyczy to nawet szlaków rowerowych ..
          ale również inspirację do własnych wyjazdów - pomysły, ciekawe miejsca. sama mapa to na początek zdecydowanie za mało.

          > Rowerzyści to jednak indywidualiści i wola jeździć sami.

          nie zaprzeczę. zwłaszcza zaawansowani. jeżdżenie w grupie sprawia poważną trudność - trzeba się dopasować z poziomem, tempem, długością itd. mi ciężko jest dobrać do towarzystwa kogoś, kto dotrzyma tempa - mimo, że nie jeżdżę zbyt szybko, to i tak dużo szybciej i sprawniej niż większość przygodnych rekreacyjnych ...
          • Gość: benek Re: Weekendowe wypady rowerowe - okolice Wrocławi IP: *.e-wro.net.pl 30.08.12, 22:42
            > nazwa pochodzi od stacji benzynowej shella, na której się skrzykiwali. a sama g
            > rupa poznała się na preclu (czyli pl.rec.rowery). o ile wiem, to była sama młod
            > zież na górskich rowerkach.
            Tak pamiętam ze zwoływali sie na stacji i na preclu.
            Jednak mushelka to był nick jakiejś dziewczyny która w tych wyjazdach czasem brała udział ale była znana już wcześniej z precla a szczególnie z Wrocławskiej grupy dyskusyjnej.
            Faktycznie była to grupa młodych ludzi 17-20 lat dlatego ich wyjazdy miały klimat typowy dla wygłupów młodych ludzi.
            Przeważnie na piwko do zamku w Wojnowicach .
            Dlatego inicjatywa się nie rozwinęła i mało osób do nich dołączyło.
            Jednak jeszcze niedawno widziałem jakieś świeże nawoływania na wspólny wyjazd.
            Oni zresztą też nie pałali chęcią do stworzenia grupy do stałych wyjazdów w celach krajoznawczych.
            Takie ambicje miał REWOR i o dziwo nieźle im się to udawało przez kilka lat.
            Jednak tez popełnili błędy związane z długimi trasami co odstraszało od nich nowicjuszy.
            No ale jak się stworzy grupę 100 osób to trudno robić wypady pociągiem.

            > innymi słowy - poznali się na grupie dyskusyjnej, skrzyknęli i całkiem konkretn
            > ie jeździli. nie tylko pod wrocław ... inicjatywa oddolna, niemoderowana.
            Pal licho.
            Nie o to chodzi.
            Chodzi o grupę która przekazywała by pałeczkę coraz młodszym.
            Grupę która dorobiłaby się strony www,forum (DTC miał grupę dyskusyjna na googlu ale na grupie było dużo osób starszych nazwę ich indywiduami z dużym bagażem doświadczeń którym się ciągle coś nie podobało co prowadziło do kłótni, wypisywania się z listy itd.
            Sam Stachu Stembalski się wypalił choć wiele zdziałał dla ruchu zanim powstał WIR.
            Nie wiem dokładnie o co poszło DTC w kłótni z WIREm ale domyślam się ze o pieniądze.
            Potem dziwnie argumentował swój krytyczny stosunek do Ekofundacji a szczególnie mnie dziwiło że stał się wrogiem oficera.
            Być może to bierze się z tego co do czego się zgadzamy, że rowerzyści to indywidualiści i nie potrafią działać wspólnie.
            Z tego powodu mam pretensje do WIR ze działa hermetycznie i bez wyobraźni co się stanie jak WIR czy radka nie stanie.
            Tu znów cofam się w argumentacji i być może zaważyły przykre doświadczania ze współpracy z DTC, że radek i cezary postanowili działać samodzielnie.


            > samym pokrzykiwaniem i nawoływaniem, niczego nie zwojujesz. a zamiast snuć mono
            > logi z mnóstwem dobrych rad, sam coś zacznij organizować. żełajem uspiehow ...
            >
            Nie rozumiem czego się czepiasz.
            Zaraziłem prawdziwym bakcylem rowerowym wiele osób które roweru używają jak butów tzn do pracy i do rekreacji bez zakładania kolorowych rowerowych "gaci".
            Wielu moich kolegów woziłem autem w 4 osobowych grupach aby sprawdzili czy rower im leży.Jedni chwycili a inni nie.
            Tworzymy mala grupkę w której jest dziewczyna która nawet napisała o nas książkę (dostępna w księgarniach).
            Jest aktywny blog w necie o naszych wyjazdach który czytało setki osób.
            jednak z punktu podręcznikowego mało przydaje się on jako poradnik rowerowy choć wiele osób wraca wspomnieniami do miejsc opisywanych rozumiejąc klimat tych wypadów.
            niestety z dzieckiem w przyczepce za dużo nie zwojujesz.
            Zdarłem opony , porobiłem sito z dętek, połamałem szprychy, dyszel itd.
            Właśnie wróciłem z tygodniowego rajdu na który nie brałem nikogo ze znajomych a powodów o ktorych sam wspominałeś czyli perturbacjom związanym z konieczności dopasowania się.

            Mimo ze niektórymi jesteśmy dopasowani to zawsze zdarzają się złe dni u niektórych a tego nie lubię i mogę znieść tylko podczas jednodniowego weekendowego wyjazdu.
            Z dzieckiem spadają zasięgi, zbyt często trzeba rezygnować z części trasy, zbyt dużo jest postojów itd.
            Chyba wyraźnie o tym pisałem więc chyba rozumiesz ze nie mogę być organizatorem spędów na 20 osób.
            Jednak rozumiejąc rolę integracyjnych wyjazdów wsiadłem na WIR i od razu zorganizowali dwa wypady na Bajkał i okolice.
          • Gość: benek Re: Weekendowe wypady rowerowe - okolice Wrocławi IP: *.e-wro.net.pl 30.08.12, 22:46
            Chyba pisałem ze WIR spoczął na laurach po wyznaczeniu ER9 przez kotlinę kłodzka , wyznaczeniu trasy wielkiej wyspy, trasy Twierdzy Breslau itp.
            DTC przynajmniej wydał mapę ścieżek a WIR niewiele zrobił w celu popularyzacji tras.
            W poprzednich altach nie można było wziąć strony WIR do kieszeni i korzystać z porad tam zamieszczonych będąc na trasie.
            Być może mała oglądalność spowodowała ze ten dział przestał być rozbudowywany.
            Jednak powtarzam.
            Należy systematycznie rozbudowywać trasy wrocławskie i podwrocławskie podają wiedzę na tacy w postaci np przewodników na palmtopy lub mobilnej mapy na smartfony.
            Nalezy stronę WIR rozreklamować na jakimś muralu czy bannerze nad ścieżką.
            Za duzy nacisk jest kładziony na komunikacje w mieście a za mały na rekreację.
            Jakkolwiek MPK może rower w miescie zastąpić to jednak poza miastem jest niezastąpiony.
            Tego się nie wie dopóki się nie spróbuje.
            ale aby spróbować w trudnym teranie w górach z dala od miasta trzeba załapać bakcyla na krótkich trasach podwrocławskich.
            tylko ze brak książek pokazujących atrakcje na przedmieściach.
            Z tego też powodu jestem zwolennikiem nadrobienia zaległości w montowaniu bagażników na autobusy oraz stworzeniu systemu miejsc przyjaznych rowerom aby z dala od domu można było rower naprawić czy to samodzielnie czy u speca.
            brak podmiejskich wypożyczalni rowerów.
            Na świecie w ciekawych miejscach trzymają setki rowerów.
            U nas rozkręca się coraz bardziej wypożyczalnia na Więziennej.
            Dużo obcokrajowców bierze tam rowery na 2-3 godziny.



            > cudze trasy dają pojęcie o przejezdności i trudności.
            i tak i nie.
            Zwykle z takich podpowiedzi korzystają osoby nie mające mapy i nie potrafiące jej czytać.
            Piszę wyraźnie że widywałem trasy odwrócone tzn niepotrzebnie generujące trudności związane z tym ze większość trasy jest pod górę.
            Takim przykładem jest trasa przez wzgórza Oleszyńskie.
            Nie wiem jaki sens ma wjeżdżanie na Radunię od Pn-Wch jak można na nią wepchnąć rower od strony Ślęży a potem delektować się zjazdem po grzbiecie wzgórz Oleszyńskich,
            Takich przykładów można by wskazać więcej.
            Traskę układał jakiś 25 latek na lekkim góralu bez sakw i z dużą liczbą przełożeń.
            Taki osiłek cieszy się, że potrafi pokonać całą trasę bez schodzenia z roweru.
            Cześć tras jest ułożona tak aby tylko ja przejechać bez odbijania do ciekawych obiektów obok trasy.
            Coraz więcej osób na portalach ze ścieżkami szuka właśnie cudzych śladów aby porównać swój czas przejazdu.
            Nie chce pisać ze to chore bo rower to narzędzie uniwersalne i każdy ma prawo z niego korzystać jak chce.
            Mówię tylko, że rower jako narzędzie do turystyki krajoznawczej jest mało rozpropagowany.
            Dziwie się jak wiele osób używa roweru tylko do sportu lub tylko do komunikacji w mieście ,zamiast wykorzystywać równomiernie wszystkie jego zalety i zastosowania.
            Trudno kupić typowe akcesoria np peleryny , nogawki nieprzemakalne , lampki o rożnej konstrukcji i mocowaniu.
            Nie ma np sklepu specjalizującego się w sakwach.
            Dziś widziałem Chińczyka na składaku, wykorzystującego praktyczne wąskie pionowe koszyki po obu stronach przedniego koła.
            Sakwa podsiodełkowa odporna na kradzieże jest praktycznie nieosiągalna.
            Alarmy trackery GSM/GPS są praktycznie nieużywane
            Ładowarki z dynama czy solarne są nie rozpropagowane a przez to 5 razy droższe.
            Technika i baza turystyczna oraz dostęp do informacji to naczynia połączone.
            To chore aby PKS czy organizacje rowerowe nie dysponowały przyczepami na rowery.
            Daleko nam jeszcze do normalności i do kreowania popytu.
            Na razie więcej barier niż ułatwień.
            Będąc poza miastem w paru dziedzinach okołorowerowych zauważam nawet regres.

            Reasumując , wraz z ułatwionym dostępem do pozyskiwania informacji w necie coraz bardziej zaczyna doskwierać fakt, że takie informacje nie są zebrane i udostępnione

            • Gość: artek Re: Weekendowe wypady rowerowe - okolice Wrocławi IP: *.wroclaw.vectranet.pl 31.08.12, 08:36
              Gość portalu: benek napisał(a):
              > Chyba pisałem ze WIR spoczął na laurach po wyznaczeniu ER9 przez kotlinę kłodzk
              > a , wyznaczeniu trasy wielkiej wyspy, trasy Twierdzy Breslau itp.

              fundacja ekorozwoju, nie wir.

              > DTC przynajmniej wydał mapę ścieżek a WIR niewiele zrobił w celu popularyzacji
              > tras.

              bo to duży nakład pracy i kosztów. bez pieniędzy z zewnątrz nie da się tego zrobić. poza tym wir ma swoje cele, a turystyka jest w nich marginesem. są bardziej turystyczne i bardziej ku temu predestynowane organizacje. i trzeba mieć człowieka, który by to moderował. radek wszystkiego nie uniesie.

              > Takim przykładem jest trasa przez wzgórza Oleszyńskie.
              > Nie wiem jaki sens ma wjeżdżanie na Radunię od Pn-Wch jak można na nią wepchnąć
              > rower od strony Ślęży a potem delektować się zjazdem po grzbiecie wzgórz Olesz
              > yńskich,

              doprawdy, nie wiem co przyjemnego we wpychaniu się na radunię niebieskim pieszym po stromych kamieniach, skoro niewielkim kosztem można ją i od strony ślęży objechać, i wjechać od wschodu. a potem zjeżdżać w kierunku winnej góry...
              mniejsza z tym. pisałem wyraźnie, że cudze trasy traktować należy jako pomysł, inspirację. na początek kopiować żeby znaleźć co się lubi a czego nie, a potem twórczo przerabiać na swoje. odwrócenie trasy jeż jest takim działaniem. jeśli lubisz podchodzić z rowerem na ramieniu, to możesz i na radunię na piechotę włazić. są tacy, którym to nie odpowiada. btw kiedyś tamtędy schodziłem. to nie jest to, co lubią tygrysy ...

              zresztą, nawet korzystając włącznie z mapy, pierwsze na co się zwraca uwagę to szlaki turystyczne. czyli trasy kiedyś przed kogoś wymyślone, i w erze przedinternetowej czy przeddżipiesowej po prostu oznakowane w terenie.
    • trefies Re: Weekendowe wypady rowerowe - okolice Wrocławi 01.09.12, 13:46
      Fajna inicjatywa, te nie lubię zawsze jeździć sam po odludziach :). Znam kilka fajnych tras, póki aura jeszcze sprzyja można jakiś wypad zorganizować.
Pełna wersja