Zdrowie ma się jedno, a rower z autem i tak nie...

29.06.12, 18:24
panie tomaszu. polemizować z panem nie mam zamiaru, zwrócę uwagę tylko na jedną głupotę:

Ja nie opisywałem jakichś tam ekstremalnych miejsc sytuacji, ale konkretnie ulicę Legnicką, wzdłuż której akurat prowadzi piękna ścieżka rowerowa, którą nieraz jeździłem, lub Kwidzyńską w części, gdzie też jest ścieżka. Nie wierzę, że takim problem jest wjechać na ścieżkę, która przebiega tuż obok ulicy.

chyba mamy na myśli inne ulice legnickie. jeśli nie ma pan problemu z wjechaniem na tą swoją ścieżkę, to bardzo proszę łaskawco, wyjedź pan na tą ścieżkę z ul młodych techników. żełajem uspiechow ...

a w kwestii piękności, niech wystarczą zdjęcia:

"ścieżka" przy zajezdni
rowery.eko.org.pl/galeria/displayimage.php?album=94&pos=3
"ścieżka" pod wiaduktem kolejowym
rowery.eko.org.pl/galeria/displayimage.php?album=93&pos=3
zdaje pan sobie sprawę z tego, ze tu pord nakazuje zjechanie NA JEZDNIĘ!!?
rowery.eko.org.pl/galeria/displayimage.php?album=93&pos=2
"ścieżka" koło komisariatu na trzemeskiej, tu było już parę niezłych rowerowych słuczek.
rowery.eko.org.pl/galeria/displayimage.php?album=93&pos=8
a zupełnie ekstra dorzucę jeden z nowszych wynalazków, prawdziwą dwukierunkową krętą i wąską ścieżkę na milenijnej

rowery.eko.org.pl/galeria/displayimage.php?album=84&pos=0
klawo jak cholera, jak mawiano w gangu olsena. i to by było na tyle
    • qrczakoff Zdrowie ma się jedno, a rower z autem i tak nie... 29.06.12, 19:15
      Nadal uważam, że w tych miejscach, gdzie przebiega ładna ścieżka rowerowa, a mamy takich miejsce jednak wiele, a rowerzysta jedzie mimo to ulicą, straż miejska powinna wystawiać srogie mandaty. I proszę mi nie przytaczać jakiś ekstremalnych sytuacji o ścieżkach rowerowych kończących się w ścianach, itd.

      Panie Tomaszu. To że ścieżka jest ładna, to jeszcze o niczym nie świadczy. Dziś jechałem "ładną ścieżką" wzdłuż Powstańców Śląskich. Ładna ścieżka pozwalała mi na kontemplację naszego miasta, gdyż musiałem się zatrzymać na każdych światłach od wiaduktu na początku ulicy do Jaworowej (tam skręcałem). Musiałbym zmierzyć, ale odnoszę wrażenie że dłużej stałem na tym odcinku niż jechałem (prawie pełny cykl świetlny przy Arkadach, dwa razy przy Sky Tower, raz na wjeździe na rondo, raz na zjeździe i jeszcze raz na skrzyżowaniu z Hallera/Wiśniową). Ścieżka jest tam na sporym odcinku ładna. Tylko co z tego?
      A co do ścieżek rowerowych kończących się w ścianach to niestety szara rzeczywistość z trasy opisywanej w tekście. O proszę
      • wielki_czarownik Znaczy się, co? 29.06.12, 22:00
        Kierowca samochodu, który z takich czy innych powodów nie łapie się na zieloną falę ma w związku z tym prawo jechać chodnikiem? Jeżeli jezdnia jest dziurawa albo droga wąska to też mogę wjechać na chodnik?
        Twoje tłumaczenie jest po prostu kretyńskie.
        Skoro stałeś na każdych światłach, to widać źle prędkość dobrałeś. Trzeba było jechać szybciej albo wolniej. Tyle.
        • qrczakoff Re: Znaczy się, co? 29.06.12, 22:47
          wielki_czarownik napisał:

          > Kierowca samochodu, który z takich czy innych powodów nie łapie się na zieloną
          > falę ma w związku z tym prawo jechać chodnikiem?

          Czy ja gdzieś pisałem że jadę tam ulicą? Pisałem tylko że nie da się płynnie rowerem przejechać i trzeba stać. Nawet jeśli ścieżka jest ładna, czy śliczna.

          > Jeżeli jezdnia jest dziurawa albo droga wąska to też mogę wjechać na chodnik?

          A bo to raz takie akcje się spotyka? Głęboka kałuża po środku ulicy, a autka grzecznie chodnikiem omijają...

          > Twoje tłumaczenie jest po prostu kretyńskie.
          > Skoro stałeś na każdych światłach, to widać źle prędkość dobrałeś. Trzeba było
          > jechać szybciej albo wolniej. Tyle.

          Próbowałem różnych prędkości. Optymalna to albo 35 km/h (powodzenia na ciągu gdzie jest sporo pieszych) , albo w okolicy 10 albo nawet mniej. To jest kretyńskie. Mało tego, czas zielonego dla pieszych i rowerów jest o wiele krótszy niż równoległy dla samochodów. Chociaż teraz i tak już jest lepiej, niż kilka miesięcy temu, bo przez Swobodną i Wielką nie dało się przejechać inaczej jak na dwa razy (z międzylądowaniem na wyspie). Tutaj poprawiono, w innych miejscach nadal to tak wygląda.
          Żeby nie było. nie usprawiedliwiam jeżdżenia po ulicy w momencie jak jest ścieżka, ale zwracam uwagę, że takie ścieżki ruch rowerzystom utrudniają zamiast poprawiać. Zwyczajnie buduje, czy raczej maluje, się je dla kierowców, a nie rzeczywistych użytkowników.

          • wielki_czarownik Re: Znaczy się, co? 29.06.12, 23:23
            qrczakoff napisał:


            > Czy ja gdzieś pisałem że jadę tam ulicą? Pisałem tylko że nie da się płynnie ro
            > werem przejechać i trzeba stać. Nawet jeśli ścieżka jest ładna, czy śliczna.
            >

            A zielona fala nie może dotyczyć ścieżek rowerowych?


            > A bo to raz takie akcje się spotyka? Głęboka kałuża po środku ulicy, a autka gr
            > zecznie chodnikiem omijają...

            Głęboka kałuża skrywać może dziurę głęboką nawet na kilka metrów (może wywalił wodociąg). Poza tym wjeżdżając w wodę można zalać silnik a czasami zawrócić nie ma jak. Ergo - stan wyższej konieczności.


            > Próbowałem różnych prędkości. Optymalna to albo 35 km/h (powodzenia na ciągu gd
            > zie jest sporo pieszych) , albo w okolicy 10 albo nawet mniej. To jest kretyńsk
            > ie.

            Ćwicz to utrzymasz te 35 km/h albo jeździj jak emeryt.

            Mało tego, czas zielonego dla pieszych i rowerów jest o wiele krótszy niż r
            > ównoległy dla samochodów. Chociaż teraz i tak już jest lepiej, niż kilka miesię
            > cy temu, bo przez Swobodną i Wielką nie dało się przejechać inaczej jak na dwa
            > razy (z międzylądowaniem na wyspie). Tutaj poprawiono, w innych miejscach nadal
            > to tak wygląda.

            To oczywiste, że jest krótszy, bo piesi i rowerzyści ruszają jednocześnie wszyscy (w przeciwieństwie do aut, które ruszają jedno po drugim).

            > Żeby nie było. nie usprawiedliwiam jeżdżenia po ulicy w momencie jak jest ścież
            > ka, ale zwracam uwagę, że takie ścieżki ruch rowerzystom utrudniają zamiast pop
            > rawiać. Zwyczajnie buduje, czy raczej maluje, się je dla kierowców, a nie rzecz
            > ywistych użytkowników.
            >

            A czy w tym mieście cokolwiek się robi z głową?
            • cegla000 Re: Znaczy się, co? 30.06.12, 08:15
              > A zielona fala nie może dotyczyć ścieżek rowerowych?
              Niestety nie, bo ktoś wymyślił że rowerzysta musi wcisnąć kretyński przycisk, żeby zapaliło się zielone. Tobie by się podobało jak byś na każdych światłach musiał wysiadać z auta i wciskać guzik, żebyś mógł przejechać?
              Poza tym w cywilizowanej europie gdzie i tak jeździ się bezpiecznie po jezdni, drogi rowerowe tworzy się przy jezdni, wówczas rowerzysta korzysta z tych samych cykli świateł co kierowcy samochodów, nie musi kluczyć za przyciskami i przejeżdża równie płynnie co auta przez skrzyżowania. Ścieżka rowerowa wciśnięta w chodnik nie daje takich możliwości, bo zazwyczaj trzeba zatrzymać się na skrzyżowaniu, przez sygnalizację ustąpić pierwszeństwa samochodom, które skręcają w prawo (sic!). Jadąc po jezdnią ten istotny problem odpada.
              • wielki_czarownik Re: Znaczy się, co? 30.06.12, 12:31
                A Ty myślisz, że rozwiązania dla samochodów są lepsze? Przykład? Przejedź się Żmigrodzką - tam wysokości Kępińskiej jest przystanek tramwajowy. Przy przystanku światła, żeby piesi mogli przejść. Fajnie, ale światła nie są wzbudzane przyciskiem! Pieszych tam jak na lekarstwo - autentycznie jeden na kilka(naście) minut a światła co i rusz się zapalają i blokują ruch samochodowy. Na dodatek są tak ustawione, że jak się na nich zatrzymasz, to jadąc przepisowo za cholerę nie przejedziesz na zielonym świetle na skrzyżowaniu z Bałtycką. Znowu, jak stoisz na krzyżówce z Bałtycką to nie przejedziesz na zielonym na skrzyżowaniu z Kasprowicza. Koniec końców od Marino do Leclerca stoisz na każdych możliwych światłach.
          • zetkaf Re: Znaczy się, co? 30.06.12, 07:12
            > A bo to raz takie akcje się spotyka? Głęboka kałuża po środku ulicy, a autka gr
            > zecznie chodnikiem omijają...
            Wiesz, od wielu lat jeżdżę całkiem dużo autem, chodzę też chodnikiem, i jakoś nie natrafiłem. Znaczy, pojedyncze wyjątki* może się trafiają, w końcu nie widzę wszystkiego, ale żeby to było popularne zjawisko? Nie sądzę
            * idioci zdarzają się wszędzie - wśród kierowców, pieszych, rowerzystów. Ale żeby po pojedynczych jednostkach wnioskować o ogóle?

            > Próbowałem różnych prędkości. Optymalna to albo 35 km/h (powodzenia na ciągu gd
            > zie jest sporo pieszych) , albo w okolicy 10 albo nawet mniej.
            Wiesz, na niektórych odcinkach dla samochodów też optymalna wynosi 35 kmph, być może też 10 (sądząc po tym, że ścieżki są równoległe do jezdni, to wnioskuję że i prędkości optymalne są te same). Albo... 80-90. Ale policji nie wytłumaczysz, że jedziesz 90kmph żeby się na zieloną falę załapać, albo że przejechałeś na czerwonym, bo jak jechałeś 50 to się na zieloną falę nie załapałeś. Pozostaje stać i czekać...

            > ale zwracam uwagę, że takie ścieżki ruch rowerzystom utrudniają zamiast pop
            > rawiać.
            ŚCIEŻKI utrudniają? Czy może ŚWIATŁA? A jakby nie było ścieżki to co, zieloną falę byś miał, ale ci wredna ścieżka ją popsuła?
            A światła być muszą, żebyś mógł spokojnie przejechać zanim ktoś przywali ci w bok...

            > Zwyczajnie buduje, czy raczej maluje, się je dla kierowców, a nie rzecz
            > ywistych użytkowników.
            Może pora zrozumieć, że na drodze jest ktoś więcej niż rowerzysta, i należy znaleźć KOMPROMIS najmniej szkodzący każdej z grup? Ale co tam, jaśnie hrabi przeszkadzać będzie, że mu się czerwone zapaliło, i teorie spiskowe będzie tworzyć, że to niby na złość jemu? A może... aby pomóc rowerzyście, który jedzie w kierunku poprzecznym do ciebie?
            • qrczakoff Re: Znaczy się, co? 30.06.12, 09:06
              zetkaf napisał:

              > Ale policji nie wytłumaczys
              > z, że jedziesz 90kmph żeby się na zieloną falę załapać, albo że przejechałeś na
              > czerwonym, bo jak jechałeś 50 to się na zieloną falę nie załapałeś. Pozostaje
              > stać i czekać...

              Teraz tylko powiedz jak często ci się zdarz, że na odcinku jednego kilometra stajesz na światłach 6-8 razy? I to nie przez korek, tylko dzięki światłom?


              > ŚCIEŻKI utrudniają? Czy może ŚWIATŁA? A jakby nie było ścieżki to co, zieloną f
              > alę byś miał, ale ci wredna ścieżka ją popsuła?
              Ścieżki jako całość rozwiązania. Tak, utrudniają. O fali (lub jej braku) już było. Do tego częste przeplatanie się pasa rowerowego z chodnikiem (efekt jest taki, że wszyscy olewają rozgraniczenie pomiędzy chodnikiem i DDR), zakręt z promieniem łuku równym 0, a często są to zakręty dookoła latarni, zaczynanie się i kończenie tych dróg w kretyński sposób (Borowska - koniec na ścianie budynku, Obornicka - na chodniku bez możliwości zjazdu, na Niskich Łąkach ciągiem słupków), wysokie krawężniki.... Jakby w ten sposób zbudowano jezdnię dla samochodów, to skończyło by się ogromną awanturą i natychmiastową przebudową (jak np. progi na Terenowej).

              > A światła być muszą, żebyś mógł spokojnie przejechać zanim ktoś przywali ci w b
              > ok...

              Nie neguję świateł jako takich.

              > > Zwyczajnie buduje, czy raczej maluje, się je dla kierowców, a nie rzecz
              > > ywistych użytkowników.
              > Może pora zrozumieć, że na drodze jest ktoś więcej niż rowerzysta, i należy zna
              > leźć KOMPROMIS najmniej szkodzący każdej z grup?

              Czyli wygonić rowerzystów z jezdni, żeby nie szkodzili kierowcom. Wygonić z chodnika, żeby nie szkodzili pieszym. Najlepiej wygonić do miasteczek rowerowych, w końcu rower to narzędzie rekreacji a nie transportu.
              > Ale co tam, jaśnie hrabi przes
              > zkadzać będzie, że mu się czerwone zapaliło, i teorie spiskowe będzie tworzyć,
              > że to niby na złość jemu? A może... aby pomóc rowerzyście, który jedzie w kieru
              > nku poprzecznym do ciebie?

              Jak jedzie, to nie ma sprawy, ale jak mam na skrzyżowaniu czerwone światło, a w poprzek przez paręnaście sekund nie ma żadnego ruchu (i to praktycznie nigdy, niezależnie od pory dnia i dnia tygodnia), to można się zirytować ;) Stoisz na czerwonym, bo nie zdążyłeś na zielone, a równolegle samochody jadą jeszcze przez kilkanaście sekund.

              Ale tak po prawdzie nie mamy o czym mówić, bo jest jedna zasadnicza różnica pomiędzy samochodami i rowerami. Dla samochodów przewidziana przepisami jest jezdnia. Koniec, kropka. Dla rowerów jezdnia, lub jeśli występuje tzw droga dla rowerów. Rowerzyści mają więc porównanie pomiędzy dwoma różnymi rodzajami dróg. niestety bardzo często (co nie znaczy zawsze) tam gdzie jest DDR, ujedzie się o wiele gorzej niż na tym samym odcinku po jezdni. Tu jest pies pogrzebany.
              • zetkaf Re: Znaczy się, co? 30.06.12, 15:54
                > Teraz tylko powiedz jak często ci się zdarz, że na odcinku jednego kilometra st
                > ajesz na światłach 6-8 razy? I to nie przez korek, tylko dzięki światłom?
                Wiesz, jakoś nie kojarzę miejsc, gdzie na odcinku 1km miałbym w ogóle 6-8 świateł - światła co 150 metrów?

                > Ścieżki jako całość rozwiązania.
                Oki, mi też drogi jako "całość rozwiązania" utrudniają jazdę - bo są po drodze skrzyżowania, przejścia dla pieszych, itp. Może odrzuć to absurdalne myślenie - bo wjeżdżając na jezdnię czy na chodnik znów trafisz na światła.

                > ło. Do tego częste przeplatanie się pasa rowerowego z chodnikiem (efekt jest ta
                > ki, że wszyscy olewają rozgraniczenie pomiędzy chodnikiem i DDR),
                A o tym już mówiłem, że ścieżki rowerowe we Wro to chyba wynik pracy pijanego urzędniczyny - to jakoś nic nie skomentowałeś.

                > Nie neguję świateł jako takich.
                Nie, jedynie to, że musisz na nich stać? :)

                > Czyli wygonić rowerzystów z jezdni, żeby nie szkodzili kierowcom.
                Tak, stworzyć im ddr-y i ich wygonić z jezdni - chyba właśnie po to są ddr-y, żeby wyodrębnić jeden ze środków transportu od innych, rażąco się od niego różniących?

                > Wygonić z chodnika, żeby nie szkodzili pieszym.
                Właśnie po to stworzono chodnik - żeby piesi też mieli swoje miejsce na drodze. Żeby nie włazili pod koła - i żeby samochody ich nie rozjeżdżały :)

                > Jak jedzie, to nie ma sprawy, ale jak mam na skrzyżowaniu czerwone światło,
                TO MASZ CZERWONE ŚWIATŁO!!!

                > poprzek przez paręnaście sekund nie ma żadnego ruchu (i to praktycznie nigdy,
                > niezależnie od pory dnia i dnia tygodnia), to można się zirytować ;)
                To się irytuj, twoje serce i nerwy - twój problem...
                A myślisz, że mi się samochodem nie zdarzy stać na czerwonym mimo iż w poprzek nic nie jedzie? I nie płaczę...

                > Ale tak po prawdzie nie mamy o czym mówić, bo jest jedna zasadnicza różnica pom
                > iędzy samochodami i rowerami. Dla samochodów przewidziana przepisami jest jezdn
                > ia. Koniec, kropka. Dla rowerów jezdnia, lub jeśli występuje tzw droga dla rowe
                > rów.
                Nie, dla rowerów jest przewidziana przepisami droga dla rowerów, ew. jak nie występuje - ddrip i jezdnia, w skrajnych sytuacjach dopuszcza się wyjątkowo chodnik.

                > stety bardzo często (co nie znaczy zawsze) tam gdzie jest DDR, ujedzie się o wi
                > ele gorzej niż na tym samym odcinku po jezdni. Tu jest pies pogrzebany.
                Aha, nie ma ddr-u, to źle, jest ddr - też źle? Zawsze marudzący...
                ps. tak, z oczywistych względów będzie gorzej, bo nikt ci nie zrobi autostradowego asfaltu tylko po to, żeby ci du... nie wytrzęsło przy 20kmph. Podobnie bezkolizyjne skrzyżowania to też domena dróg, na których raczej nikt nie porusza się z prędkością 20kmpg.
                • artek_wro Re: Znaczy się, co? 30.06.12, 18:24
                  zetkaf napisał:
                  > > Teraz tylko powiedz jak często ci się zdarz, że na odcinku jednego kilome
                  > tra st
                  > > ajesz na światłach 6-8 razy? I to nie przez korek, tylko dzięki światłom?
                  > Wiesz, jakoś nie kojarzę miejsc, gdzie na odcinku 1km miałbym w ogóle 6-8 świat
                  > eł - światła co 150 metrów?

                  jadąc od naostatniego grosza wschodnią jezdnią na most milenijny. skrzyżowanie z legnicką to przejazd przez 3+3 jezdnie. w porywach 6 cykli świateł. do tego kilkaset metrów dalej dokładnie to samo - 3 jezdnie przez popowicką i ewentualnie kolejne 2 przez milenijną.
        • Gość: (gość portalu) Re: Znaczy się, co? IP: *.internetia.net.pl 30.06.12, 10:36
          Dokładnie to samo pomyślałam po przeczytaniu kilku postów w z wyż.


      • skarolina Re: Zdrowie ma się jedno, a rower z autem i tak n 30.06.12, 08:10
        qrczakoff napisał:

        > Panie Tomaszu. To że ścieżka jest ładna, to jeszcze o niczym nie świadczy. Dziś
        > jechałem "ładną ścieżką" wzdłuż Powstańców Śląskich. Ładna ścieżka pozwalała m
        > i na kontemplację naszego miasta, gdyż musiałem się zatrzymać na każdych świ
        > atłach
        od wiaduktu na początku ulicy do Jaworowej (tam skręcałem). Musiałby
        > m zmierzyć, ale odnoszę wrażenie że dłużej stałem na tym odcinku niż jechałem (
        > prawie pełny cykl świetlny przy Arkadach, dwa razy przy Sky Tower, raz na wjeźd
        > zie na rondo, raz na zjeździe i jeszcze raz na skrzyżowaniu z Hallera/Wiśniową)
        > . Ścieżka jest tam na sporym odcinku ładna. Tylko co z tego?

        Bardzo mi się podoba ta logika - muszę ją jako kierowca zastosować tam, gdzie nie ma zielonej fali - wjadę sobie na chodnik, bo przecież, dlaczego mam stać na każdych światłach?

        A jeśli chodzi o pokazane na zdjęciach w poprzednim poście ścieżki - no cóż, nie jeżdżę rowerem na co dzień, ale jeździć umiem i przy zachowaniu ostrożności i zwolnieniu prędkości nie widzę problemu, żeby z nich korzystać - fakt, pędzić się nie da i niemożliwe jest tam minięcie się dwóch rowerów, ale i na ulicach nie raz muszę się zatrzymać samochodem i przepuścić jadący z naprzeciwka samochód, bo ulica wąska, a wzdłuż niej różne przeszkody.

        Mam dość tego, że rowerzyści kompletnie nie zwracają uwagi na bezpieczeństwo i patrzą tylko, żeby im było wygodnie - jakiś czas temu jakiś idiota pędząc na rowerze o mało co nie potrącił mojej kilkuletniej córki, ponieważ uznał, że żeby wjechać na ścieżkę rowerową (wyjeżdżał z parku) musiałby zwolnić, bo kąt był znacznie ostrzejszy niż przy wjeździe na chodnik, który biegł wzdłuż tej ścieżki. Więc pędem wjechał na chodnik, po którym szłyśmy sobie spokojnie - gdyby nie to, że widząc, że pędzi i nie ma przy takiej prędkości szans na bezkolizyjne skręcenie w ścieżkę, chwyciłam młodą za ramię i szarpnęłam do tyłu, wjechałby prosto w nią. No niewygodnie chłopcu było, a przepisy i bezpieczeństwo? Olał...
        • qrczakoff Re: Zdrowie ma się jedno, a rower z autem i tak n 30.06.12, 09:12
          skarolina napisała:

          > Bardzo mi się podoba ta logika - muszę ją jako kierowca zastosować tam, gdzie n
          > ie ma zielonej fali - wjadę sobie na chodnik, bo przecież, dlaczego mam stać na
          > każdych światłach?

          Nie nie nie, możesz pomarudzić na kretyński układ świateł. nie pisałem nigdzie że zjeżdżam na jezdnię.

          > A jeśli chodzi o pokazane na zdjęciach w poprzednim poście ścieżki - no cóż, ni
          > e jeżdżę rowerem na co dzień, ale jeździć umiem i przy zachowaniu ostrożności i
          > zwolnieniu prędkości nie widzę problemu, żeby z nich korzystać - fakt, pędz
          > ić
          się nie da i niemożliwe jest tam minięcie się dwóch rowerów, ale i na ul
          > icach nie raz muszę się zatrzymać samochodem i przepuścić jadący z naprzeciwka
          > samochód, bo ulica wąska, a wzdłuż niej różne przeszkody.

          A jak często zdarza się to na głównych ciągach komunikacyjnych w mieście? np na takiej Legnickiej? Powiedz jeszcze jak zgodnie z przepisami mam jechać Borowską po dojechaniu do pokazanej na zdjęciu ściany? Zaznaczę tylko, że odpowiednio wcześniej nie ma znaku że to jest ślepa uliczka, więc powinno się dać.

          > Mam dość tego, że rowerzyści kompletnie nie zwracają uwagi na bezpieczeństwo i
          > patrzą tylko, żeby im było wygodnie - jakiś czas temu jakiś idiota pędząc na ro
          > werze o mało co nie potrącił mojej kilkuletniej córki,... No niewygodnie chłopcu było, a przepisy i bezpieczeństwo? Olał...

          I takich należy karać bez litości. Zgadam się bez zastrzeżeń.
        • Gość: Telkom. Re: Zdrowie ma się jedno, a rower z autem i tak n IP: *.tktelekom.pl 02.07.12, 13:00
          > Mam dość tego, że rowerzyści kompletnie nie zwracają uwagi na bezpieczeństwo i
          > patrzą tylko, żeby im było wygodnie - jakiś czas temu jakiś idiota pędząc na ro
          > werze o mało co nie potrącił mojej kilkuletniej córki, ponieważ uznał, że żeby
          > wjechać na ścieżkę rowerową (wyjeżdżał z parku) musiałby zwolnić, bo kąt był zn

          Zaraz Ci napiszą że to nie możliwe, żeby rowerzysta tak zrobił.
          To przecież tylko kierowcy są opętani przez szatana i zabijają na drogach, i tylko wypatrują biednych rowerzystów, którym piesi sami pod koła się rzucają.

          Paranoja.
    • Gość: radek Re: Zdrowie ma się jedno, a rower z autem i tak n IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.12, 21:51
      Pan jeździ 60 po mieście, czyli łamie przepisy i nawet się z tym obnosi - to jest k**wa nasze społeczeństwo. Artek, z masochistą i idiotą nie ma co dyskutować - dla niego wystarczy, żeby ścieżki ładnie wyglądały. Nie wyprowadzisz go z tej paranoi. To człowiek, który o jeżdżeniu na rowerze ma nikłe pojęcie, robi to pewnie "dla zdrowia", albo coś w tym stylu. Szkoda strzępić palce.
      • jureek Re: Zdrowie ma się jedno, a rower z autem i tak n 01.07.12, 13:50
        Gość portalu: radek napisał(a):

        > Pan jeździ 60 po mieście, czyli łamie przepisy i nawet się z tym obnosi - to je
        > st k**wa nasze społeczeństwo.

        Nie no coś Ty! Taki praworządny obywatel? Niemożliwe, żeby łamał przepisy. On na pewno tak jeździ tylko w godzinach od 23 do 5 rano i wtedy ma problem, bo wiadomo, że w tych godzinach najwięcej rowerzystów na drogach :D
        Jura

    • wielki_czarownik Też mam zdjęcia 29.06.12, 22:07
      www.tuwroclaw.com/pliki/fotogaleria/27_01_11_torowisko_curie_sklodowska/8.jpg
      d.naszemiasto.pl/k/r/30/aa/4d2ec5f44fe32_o.jpg
      Znaczy się, że jestem usprawiedliwiony i mogę jeździć autem po chodniku?
      • czechofil Re: Też mam zdjęcia 30.06.12, 10:39
        wielki_czarownik napisał:

        > Znaczy się, że jestem usprawiedliwiony i mogę jeździć autem po chodniku?

        Jesteś jednym z notorycznych, forumowych cyklofobów, więc nie dziwne, że spłodziłeś znów takiego debilnego posta. Zauważ jednak, że rowerzysta jadący pojazdem jednośladowym po fatalnej nawierzchni może stracić zdrowie albo nawet życie, a ty w swoim autku jedynie wahacze albo końcówki drążków...
        • wielki_czarownik Re: Też mam zdjęcia 30.06.12, 12:26
          Czyli motocykliści mogą jeździć po chodnikach? W końcu to też jednoślady.
          Po drugie - jeżeli kiedyś dorobisz się własnego samochodu, to dowiesz się, że taka nawierzchnia stanowi poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa. Wjeżdżając w dziurę nawet przy małej prędkości można stracić panowanie nad pojazdem. Wyobraź sobie teraz, że z przeciwka jedzie tramwaj. Kierowca wjeżdża w dziurę, auto rzuca w bok i wpada na czołówkę z tramwajem (źle) albo pod ten tramwaj wpycha rowerzystę (niewielka strata). Nie kwicz mi tu o dostosowywaniu prędkości do warunków na drodze, bo nasze drogi są w tak fatalnym stanie, że nawet jazda z prędkościami sporo poniżej dopuszczalnych nie gwarantuje bezpieczeństwa. Nie tak dawno jechałem Kurkową (ograniczenie do 40 km/h). Na liczniku miałem 30 (a więc sporo poniżej dopuszczalnej) a i tak zatańczyłem na zakręcie, bo jedno koło wpadło w dziurę a drugie ślizgnęło się na jakimś czymś leżącym na ulicy.
          • Gość: benek Re: Też mam zdjęcia IP: *.xdsl.centertel.pl 30.06.12, 17:11
            Wjeżdżając w dziurę nawet przy małej prędkości można stracić panowanie nad pojazdem.

            Dla takiego autoholika ja ty mała prędkość to 60-70 km/h.

            > obie teraz, że z przeciwka jedzie tramwaj. Kierowca wjeżdża w dziurę, auto rzuc
            > a w bok i wpada na czołówkę z tramwajem (źle)

            Jak to będziesz ty to nie tak znowu źle.

            > poniżej dopuszczalnej) a i tak zatańczyłem na zakręcie, bo jedno koło wpadło w
            > dziurę a drugie ślizgnęło się na jakimś czymś leżącym na ulicy.

            Znasz jeszcze jakieś inne bajeczki? Czy po prostu jeździsz an łysych oponach?
          • czechofil Re: Też mam zdjęcia 01.07.12, 12:24
            > Po drugie - jeżeli kiedyś dorobisz się własnego samochodu, to dowiesz się, że t
            > aka nawierzchnia stanowi poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa.

            Jak ja kupowałem moje pierwsze auto, to ty syneczku srałeś jeszcze na rzadko w pieluchy...
          • jureek Re: Też mam zdjęcia 02.07.12, 13:20
            wielki_czarownik napisał:

            > Po drugie - jeżeli kiedyś dorobisz się własnego samochodu,

            Skąd wiesz, że Twój rozmówca nie ma samochodu?
            Poza tym czy samochód własny inaczej reaguje na dziury niż np. samochód z wypożyczalni?
            Jura
      • Gość: pieszy Re: Też mam zdjęcia IP: 194.146.120.* 02.07.12, 12:00
        Zastanówmy się jakie są powody dla których nie lubimy rowerzystów na drodze:
        1. Nie umiemy ich wyminąć - słabo jeździmy samochodem i taki manewr jest dla nas stresujący.

        2. Jesteśmy zestresowani i próbujemy frustrację wyładować na kimś, najlepiej słabszym - rowerzysta się świetnie nadaje.

        3. Spieszymy się gdzieś, a tu nagle trzeba zrobić tyle czynności, gdy przed nami jest rowerzysta. Kierunkowsaz, ruch kierownicą, trzeba pamiętać, że rowerzysta nie zawsze jedzie w linii prostej dlatego lepiej zostawić mu więcej niż przepisowa odległość, żeby go nie potrącić, bo stracimy wtedy dużo więcej czasu czekając na policję, karetkę, a potem chodząc po sądach jak nie daj boże mu się coś stanie, potem oczywiście lakiernik i to za swoje pieniądze [AC], bo rowerzysta raczej pieniędzy nie odda, bo ubezpieczenia nie ma.

        Zastanów się narzekając na rowerzystów do jakiej kategorii należysz i może zamiast narzekać na rowerzystę weź się za siebie - zrekalsuj, podszkol jazdę samochodem, najlepiej z kimś kogo taki manewr nie stresuje.

        Rowerzyści, pamiętajcie również, że na chodniku jak się już tam znajdujecie, to nie dzwoncie dzwonkami na przechodniów, nie przemieszczajcie się pomiędzy nimi z dużą prędkością, bo na chodniku jesteście gośćmi. Jadąc po chodniku pokazujecie, że nie umiecie jeździć rowerem - nie umiecie nad nim panować wystarczająco dobrze, żeby jechać po jezdni, ja to rozumiem, ale miejcie świadomość, że korzystacie z uprzejmości pieszych i należy im się taki sam szacunek na chodniku, jak Wam na jezdni.
        • artek_wro Re: Też mam zdjęcia 02.07.12, 12:45
          Gość portalu: pieszy napisał(a):
          > Zastanówmy się jakie są powody dla których nie lubimy rowerzystów na drodze:

          hmm, frojdowska pomyłka?

          jeśli już, to na jezdni, nie na drodze. no, chyba, że się nie lubi rowerzystów w ogóle, to wtedy taki delikwent przeszkadza gdziekolwiek by nie był...
    • radeberger Re: Zdrowie ma się jedno, a rower z autem i tak n 02.07.12, 14:02
      artek_wro napisał:

      > panie tomaszu. polemizować z panem nie mam zamiaru, zwrócę uwagę tylko na jedną
      > głupotę:
      >
      > Ja nie opisywałem jakichś tam ekstremalnych miejsc sytuacji, ale konkretnie
      > ulicę Legnicką, wzdłuż której akurat prowadzi piękna ścieżka rowerowa, którą ni
      > eraz jeździłem, lub Kwidzyńską w części, gdzie też jest ścieżka. Nie wierzę, że
      > takim problem jest wjechać na ścieżkę, która przebiega tuż obok ulicy.

      >
      > chyba mamy na myśli inne ulice legnickie. jeśli nie ma pan problemu z wjechanie
      > m na tą swoją ścieżkę, to bardzo proszę łaskawco, wyjedź pan na tą ścieżkę z ul
      > młodych techników. żełajem uspiechow ...
      >
      > a w kwestii piękności, niech wystarczą zdjęcia:
      >
      > "ścieżka" przy zajezdni
      > rowery.eko.org.pl/galeria/displayimage.php?album=94&pos=3
      > "ścieżka" pod wiaduktem kolejowym
      > rowery.eko.org.pl/galeria/displayimage.php?album=93&pos=3
      > zdaje pan sobie sprawę z tego, ze tu pord nakazuje zjechanie NA JEZDNIĘ!!?
      > rowery.eko.org.pl/galeria/displayimage.php?album=93&pos=2
      > "ścieżka" koło komisariatu na trzemeskiej, tu było już parę niezłych rowerowych
      > słuczek.
      > rowery.eko.org.pl/galeria/displayimage.php?album=93&pos=8
      > a zupełnie ekstra dorzucę jeden z nowszych wynalazków, prawdziwą dwukierunkową
      > krętą i wąską ścieżkę na milenijnej
      >
      > rowery.eko.org.pl/galeria/displayimage.php?album=84&pos=0
      > klawo jak cholera, jak mawiano w gangu olsena. i to by było na tyle

      :)))))))
      Czy rowerzyści to na prawdę takie narzekadła, czy po prostu życiowe niedojdy? Regularnie kursowałem tymi "przeszkodami" na Legnickiej i NIGDY nie uważałem tego za jakikolwiek problem :-)))

      Już najbardziej rozbawił mnie opis "dramatycznie wąskiego gardła" pod wiaduktem, które aby pokonać trzeba "nadzwyczajnych umiejętności". Tym "wąskim" jednometrowym gardłem leciałem 40 km/h na rowerze.

      Rowerowe sieroty w akcji :-)))
      • garym Re: Zdrowie ma się jedno, a rower z autem i tak n 02.07.12, 19:39
        radeberger napisał:
        >
        > Już najbardziej rozbawił mnie opis "dramatycznie wąskiego gardła" pod wiaduktem
        > , które aby pokonać trzeba "nadzwyczajnych umiejętności". Tym "wąskim" jednomet
        > rowym gardłem leciałem 40 km/h na rowerze.

        znam gości co potrafią po wiejskiej wąskiej drodze zasuwać 180 km/h. po co więc budować autostrady?
        • radeberger Re: Zdrowie ma się jedno, a rower z autem i tak n 02.07.12, 19:51
          garym napisał:

          > znam gości co potrafią po wiejskiej wąskiej drodze zasuwać 180 km/h. po co więc
          > budować autostrady?

          Wiesz, że bronisz zupełnie przegranej sprawy?
          Jeśli dla rowerzysty objechanie drzewka, obok Lukasa jest problemem na miarę wysłania człowieka na księżyc - proponuję oddać rower na cele charytatywne. Choć lojalnie uprzedzam, że idąc na piechotę też można wejść w drzewo, bądź nie daj boże upaść na ulicy.

          Wybacz, ale do diabła - ulice też mają zakręty, skrzyżowania itp. Nie słyszałem jednak by kierowcy robili zdjęcia zakrętów i domagali się ich wyprostowania, bo byłoby bezpieczniej. Trzeba być rowerzystą (albo jak rzekł bodaj Zimoch "cudownym dzieckiem dwóch pedałów") aby domagać się zniszczenia wszystkiego, aby zrobić ścieżkę rowerową. Oczywiście bez wąskich gardeł, drzew, skrzyżowań, krawężników. Ludzi też proponuję eksterminować, coby przypadkiem na ścieżkę rowerową nie weszli :-)))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja