Dodaj do ulubionych

Restauracje w oczach (i kubkach smakowych) isis!

14.03.02, 22:29
MNIAM!!! Jedno wielkie mniam!
Nie wiem czy zacząć od wspomnień, czy od nowości, ale radzę Wam – spieszcie na
Dni Kuchni Bułgarskiej w Vincencie, bo trwają tylko do 21 marca.
Byłam dzisiaj po raz drugi na tych dniach i jestem zachwycona, zwłaszcza, że
wcześniej nie znałam kuchni bułgarskiej.
Tych, którzy będą mi wypominać, że chwalę się drogimi knajpami, od razu
zapewnię, że bez szaleństw można w pojedynkę, a nawet w dwójkę najeść się za 32
zł.! Można skomponować zestaw (do którego karafka wina kosztuje tylko 8 zł),
składający się z przystawki, zupy i dania głównego, lub tylko przystawki lub
zupy i dania głównego, jeśli jest ono droższe.
Ljutenica – Apetitka: pikantny mus z pomidorów, papryki i bakłażana (na zimno,
podawany z gorącymi, rewelacyjnymi bułeczkami razowymi z ziarnami). Po raz
pierwszy w knajpie nie musiałam niczego doprawiać – zazwyczaj sypię niesamowite
ilości pieprzu i papryki (zawiodłam się pod tym względem na „Dniach Kuchni
Węgierskiej” – też zresztą w Vincencie). Zupa, qrcze, zapomniałam nazwy, ale z
białej fasoli – pycha, mniam, delikatna, ale wyrazista, z widoczną ciemną
zasmażką, ale klarowna. Był jeszcze chłodnik (ponoć tez pyszny – z opowiadań
ludzi bywających w Bułgarii), ale dziś było za zimno, a poprzedniego razu
miałam droższe drugie, więc na zupę nie starczyło. Szopski salat – ogromna
sałata z kapustą pekińską (to trochę zepsuło smak), pomidorami i ogórkami, za
duża, by potem wsunąć danie główne. Sirenie po szopski – feta (ale zupełnie
inna niż grecka), zapiekana z papryką i cebulą, a na wierzchu jajko sadzone.
Kulinarne mistrzostwo! Z tym, że za pierwszym razem papryka była w płatach i
przypieczona wcześniej – chyba na patelni, ale mięciutka, delikatna, a za
drugim – w paskach i półsurowa. Mnie zdecydowanie odpowiadała bardziej ta
pierwsza. Jajko mało ścięte (wolę mocniej), zmieszało się w trakcie jedzenia z
warzywami i trzeba było wybierać łyżką. Giuwecz – wieprzowina z warzywami –
megadanie! Podobnie jak sirenie po szopski podane w glinianym naczyniu,
zapieczone w piecu (przez co do końca konsumpcji trzyma ciepło), ale naczynie 3
razy większe!!! Wieprzowina mięciutka, warzywa urozmaicone: cukinia, fasolka
szparagowa, ziemniaki, brokuły (choć jeśli się nie mylę – w prawdziwym giuweczu
nie powinno ich być!), o typowych marchewkach i reszcie nie wspominając. Całość
bardzo pikantna, okraszona „kępkami” gęstego sosu pomidorowego. Ale za duża,
więc polecam jako danie dla dwojga.
Polecano mi też jagnięcinę w listkach kapusty, ale mam uprzedzenia do baranów
(patrz: Zwieracz, hehe). No i uwieńczenie – deser! Wybrałam, za namową
przemiłej kelnerki pudding karmelowy – i oniemiałam. Tak pyszny deser typu
budyniowego jadłam tylko w Valras Plage na Lazurowym Wybrzeżu (nosił tam nazwę
deseru angielskiego), ale nie miła tak wspaniałego dopełnienia w postaci sosu
karmelowego! Deser podany na firmowym talerzu Vincenta (płaskim, kwadratowym,
szklanym z pęcherzykami powietrza i napisem „Vincent” – zarówno na szkle jak i
na cukrze – pudrze; ten drugi wykonany ręcznie, wykałaczką, przez
utalentowanego kucharza). Całość uwieńczona listkiem melisy.
Ludzie, to nie jest reklama, powiem więcej – gdybym chciała być interesowna,
robiłabym antyreklamę, bo właściciel Vincenta zalazł mi, mojej pianistce i
mojej studentce (niezależnie!) za skórę i jest wrednym typem. Czasami mam
wyrzuty sumienia, że daję mu na sobie zarobić.
Ale trzeba mu przyznać – lokal ma klasę (on nie!), a jedzenie jest
pierwszorzędne.
Za chwilę ciąg dalszy...
Obserwuj wątek
    • isis! Dopóki... 15.03.02, 11:30
      Gość portalu: Jaś Gupi napisał(a):

      > Po prostu wtranżoliła. Gdzie tam smakowała.

      ...na Forum będą pojawiały się skretyniałe osobniki typu waldek.s, Krzysio, Jaś
      Gupi, drewniak i inne takie (część to oczywiście swoje własne klony!), cała moja
      pisanina będzie rzucaniem pereł przed wieprze.
      Przepraszam wszystkich, którym narobiłam apetytu na ciąg dalszy. To nie ma sensu.
      A co do mojego śpiewania, to niech się nie wypowiadają dyletanci, którzy nie
      słyszeli, bo nie wiedzą jak okrutnie się mylą.
    • isis! Re: Dopóki... 15.03.02, 11:40
      Gość portalu: Jasiek napisał(a):

      > Nienażerta samochwała w kącie stała i z kwitów a vista kwintę czystą trafić
      > próbowała. Amen!

      IGNORE.
      • isis! Re: Dopóki... Dzięki... 16.03.02, 00:21
        Gość portalu: guilty napisał(a):

        > P.S. Isis, nie wymiękaj !!

        ... za wsie słowa poparcia i otuchy. Nie wymiękam, ale sami wiecie jak to jest,
        kiedy jakieś osobniki o minusowym ilorazie inteligencji niweczą zamiar.
        A miałam takie fajne plany opisowo - kulinarne... Na razie się wstrzymam, żeby
        nie denerwować ludzi o nienachalnej inteligencji.
        Do acha: Dzięki za porządek na tym i innych wątkach, tak trzymać!
            • Gość: Rolnik Re: Vincent na Ruskiej IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 16.03.02, 12:53
              Gość portalu: Froyd napisał(a):

              > kamienica Vincent przylega do Domaru, jest to jedyny budynek który nie ma
              > podcienia w ciągu Ruska. Trudno jest nie znaleźć.
              > Pozdr.

              A czy wiesz, że:
              podstawowym celem dla współczesnego producenta trzody chlewnej, nastawionego na
              osiąganie wysokich dochodów z produkcji zwierzęcej , jest dążenie do jak
              najwyższej wydajności swojego stada. Zasadniczymi warunkami realizacji tego celu
              jest zagwarantowanie zwierzętom racjonalnego żywienia i optymalnych warunków
              środowiskowych.

              Więcej prosiąt od maciory

              Poprawa wyników rozrodu w stadzie, czego najlepszym wskaźnikiem jest liczba
              prosiąt odchowanych od jednej lochy w ciągu roku, prowadzi do zwiększenia
              opłacalności produkcji. Możliwe jest to do osiągnięcia poprzez intensyfikację
              użytkowania rozpłodowego lochy wyrażoną wcześniejszym odsadzaniem prosiąt i
              większą częstotliwością oproszeń.
              Wcześnie odsadzane prosięta muszą być żywione szczególnie starannie, ponieważ ich
              dobry stan zdrowia i właściwa masa ciała przy odsadzeniu warunkuje dalszy szybki
              wzrost.

              Utrzymanie i żywienie loch i prosiąt

              Właściwe warunki środowiskowe, a więc odpowiednia temperatura, wilgotność,
              czystość powietrza w budynku inwentarskim, a także stan zdrowia zwierząt są
              niezbędnym warunkiem racjonalnej produkcji trzody chlewnej. Żywienie lochy
              prośnej ma zasadnicze znaczenie dla uzyskania zdrowych i licznych miotów.
              Szczególnie w końcowym okresie prośności, kiedy wzrost płodu jest bardzo
              intensywny, jakość i ilość paszy dla lochy ma duże znaczenie. Wartość żywieniowa
              paszy dla loch musi uwzględniać fazę cyklu reprodukcyjnego, w jakiej się maciora
              znajduje. Pasza dla lochy w okresie karmienia prosiąt ma wpływ na produkcję
              mleka. Bezpośrednio po oproszeniu mleko lochy zaspokaja całkowicie potrzeby
              pokarmowe prosiąt. Jednak już od drugiego tygodnia życia, ich potrzeby pokarmowe
              przewyższają wartość pokarmową mleka lochy . Stąd potrzeba wczesnego dokarmiania
              prosiąt paszą stałą. Pasza ta musi odpowiadać możliwościom trawiennym młodych
              prosiąt. Dopiero bowiem od 5 - 6 tygodnia życia tradycyjne pasze roślinne mogą
              być trawione w wysokim stopniu w ich przewodzie pokarmowym . Z tego względu
              prosięta przy maciorze i bezpośrednio po odsadzeniu wymagają szczególnego
              żywienia. Firma Koudijs Pasze oferuje doskonały program żywienia prosiąt w
              oparciu o pasze produkowane w wytwórni w Łęczycy. Nasz program żywieniowy
              uwzględnia zróżnicowany wiek odsadzenia prosiąt.

              Warchlaki i tuczniki

              Żywienie warchlaków i tuczników uwzględniać musi :
              wartość genetyczną zwierząt

              stan zdrowia

              warunki utrzymania

              Pasze podawane w początkowym okresie wzrostu muszą charakteryzować się dużą
              koncentrację składników pokarmowych, zwłaszcza aminokwasów , dostosowanych
              jakościowo i ilościowo do zapotrzebowania pokarmowego. Pozwoli to maksymalnie
              wykorzystać potencjał wzrostowy zwierząt w tym okresie. W końcowej fazie tuczu
              mieszanka paszowa musi zapewnić oprócz szybkiego wzrostu także niskie zużycie
              paszy. Da to w efekcie niski koszt produkcji mięsa, szybką rotację stanowisk w
              chlewni oraz korzystną klasyfikację poubojową tuczników.

              Doradztwo żywieniowe

              Duża różnorodność form produkcji trzody chlewnej stwarza zapotrzebowanie na
              szeroki asortyment pasz.
              Istotą wyboru hodowcy jest odpowiedź na pytanie :
              - pasze pełnoporcjowe czy koncentraty paszowe.
              Pasze pełnoporcjowe stanowią wygodny i wydajny sposób żywienia świń. W paszy
              dostarczone są wszystkie niezbędne składniki pokarmowe umożliwiające optymalne
              żywienie zwierząt danej grupy produkcyjnej. Taki system żywienia jest godny
              zalecenia dla hodowców, którzy nie posiadają własnego zboża i nie dysponują
              sprzętem do przechowywania i mieszania surowców paszowych. Inną formą
              przygotowania paszy jest stosowanie koncentratów i superkoncentratów paszowych.
              Koncentraty i superkoncentraty firmy Koudijs Pasze służą do przygotowania
              gotowych pasz wykorzystując do tego celu lokalnie dostępne surowce paszowe.
              Dysponując tylko surowcami energetycznymi tj. zbożami stosujemy koncentraty pełne
              ( 20 - 35 %) . Posiadając zboża i surowce białkowe ( poekstrakcyjna śruta sojowa,
              rośliny strączkowe, wysokiej jakości mączki mięsne) oraz kredę pastewną ,
              stosujemy superkoncentraty (10 % lub 5 % ). Istotnym czynnikiem decydującym o
              wartości paszy jest jakość surowców używanych do mieszania.

              Specjaliści z firmy Koudijs Pasze służą Państwu pomocą w zakresie komputerowego
              układania dawek pokarmowych, z wykorzystaniem superkoncentratów naszej firmy i
              lokalnie dostępnych surowców paszowych.

              Proponowane składy mieszanek gwarantują pełne pokrycie potrzeb pokarmowych
              intensywnie użytkowanych świń i zapewniają atrakcyjną cenę. Uwzględniają lokalną
              specyfikę surowcową , umożliwiając wykorzystanie surowców nie znajdujących innego
              zastosowania.

              Ha?
                  • Gość: Jung Re: Vincent na Ruskiej IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 16.03.02, 13:37
                    Gość portalu: Froyd napisał(a):

                    > Olej ISIS palantów!!!

                    Schizofrenia paranoidalna to postać schizofrenii, w której głównymi objawami są
                    urojenia i omamy. Często występują halucynacje słuchowe: pacjent słyszy głosy,
                    które komentują i wyśmiewają jego zachowanie, ostrzegają przed rzekomym
                    niebezpieczeństwem. Mogą też występować omamy imperatywne. Tym objawom towarzyszą
                    urojenia, które dodatkowo "wyjaśniają" pacjentowi obecność i charakter omamów. W
                    schizofrenii paranoidalnej urojenia łączą się ze sobą oraz z omamami w dość
                    logiczny sposób. Chory może na przykład uważać, że został obdarzony misją
                    zbawienia świata (urojenia wielkościowe), ale przeszkadzają mu w tym wysłannicy
                    szatana, którzy za wszelką cenę chcą go zabić (urojenia prześladowcze). Pacjent
                    słyszy głosy diabłów, którzy chcą go zabić i wtrącić do piekieł (omamy słuchowe).
                    Wszyscy ludzie wiedzą o jego posłannictwie, na ulicy przechodnie przekazują mu
                    znaki i wskazówki przy pomocy tajemnych słów i gestów (urojenia odnoszące).
                    • piard Re: Vincent na Ruskiej 16.03.02, 17:27
                      Gość portalu: Jung napisał(a):

                      > Gość portalu: Froyd napisał(a):
                      >
                      > > Olej ISIS palantów!!!
                      >
                      > Schizofrenia paranoidalna to postać schizofrenii, w której głównymi objawami są
                      >
                      > urojenia i omamy. Często występują halucynacje słuchowe: pacjent słyszy głosy,
                      > które komentują i wyśmiewają jego zachowanie, ostrzegają przed rzekomym
                      > niebezpieczeństwem. Mogą też występować omamy imperatywne. Tym objawom towarzys
                      > zą
                      > urojenia, które dodatkowo "wyjaśniają" pacjentowi obecność i charakter omamów.
                      > W
                      > schizofrenii paranoidalnej urojenia łączą się ze sobą oraz z omamami w dość
                      > logiczny sposób. Chory może na przykład uważać, że został obdarzony misją
                      > zbawienia świata (urojenia wielkościowe), ale przeszkadzają mu w tym wysłannicy
                      >
                      > szatana, którzy za wszelką cenę chcą go zabić (urojenia prześladowcze). Pacjent
                      >
                      > słyszy głosy diabłów, którzy chcą go zabić i wtrącić do piekieł (omamy słuchowe
                      > ).
                      > Wszyscy ludzie wiedzą o jego posłannictwie, na ulicy przechodnie przekazują mu
                      > znaki i wskazówki przy pomocy tajemnych słów i gestów (urojenia odnoszące).

                      !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • Gość: Kociątko Isis, nie daj się! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.03.02, 16:14
      jak wszyscy sympatyczni ludzie będą to forum jeden po drugim opuszczać, to nikt
      nie zostanie, a wtedy strach pomyślec co tu się będzie działo... po Twoim
      opisie kuchni bułgarskiej to sie chyba nawet do tej knajpy wybiorę :) a teraz
      idę obiad upolować ;)
      pozdrowionka
      Kociątko
      p.s. ale nie podejrzewałabym Cię o zachowanie rodem z piaskownicy ;)
    • sioraola Re: Restauracje w oczach (i kubkach smakowych) isis! 15.03.02, 18:34
      isis! napisał(a):

      > MNIAM!!! Jedno wielkie mniam!
      > Nie wiem czy zacząć od wspomnień, czy od nowości, ale radzę Wam – spieszc
      > ie na
      > Dni Kuchni Bułgarskiej w Vincencie, bo trwają tylko do 21 marca.
      > Byłam dzisiaj po raz drugi na tych dniach i jestem zachwycona, zwłaszcza, że
      > wcześniej nie znałam kuchni bułgarskiej.
      > Tych, którzy będą mi wypominać, że chwalę się drogimi knajpami, od razu
      > zapewnię, że bez szaleństw można w pojedynkę, a nawet w dwójkę najeść się za 32
      >
      > zł.! Można skomponować zestaw (do którego karafka wina kosztuje tylko 8 zł),
      > składający się z przystawki, zupy i dania głównego, lub tylko przystawki lub
      > zupy i dania głównego, jeśli jest ono droższe.
      > Ljutenica – Apetitka: pikantny mus z pomidorów, papryki i bakłażana (na z
      > imno,
      > podawany z gorącymi, rewelacyjnymi bułeczkami razowymi z ziarnami). Po raz
      > pierwszy w knajpie nie musiałam niczego doprawiać – zazwyczaj sypię niesa
      > mowite
      > ilości pieprzu i papryki (zawiodłam się pod tym względem na „Dniach Kuchn
      > i
      > Węgierskiej” – też zresztą w Vincencie). Zupa, qrcze, zapomniałam n
      > azwy, ale z
      > białej fasoli – pycha, mniam, delikatna, ale wyrazista, z widoczną ciemną
      >
      > zasmażką, ale klarowna. Był jeszcze chłodnik (ponoć tez pyszny – z opowia
      > dań
      > ludzi bywających w Bułgarii), ale dziś było za zimno, a poprzedniego razu
      > miałam droższe drugie, więc na zupę nie starczyło. Szopski salat – ogromn
      > a
      > sałata z kapustą pekińską (to trochę zepsuło smak), pomidorami i ogórkami, za
      > duża, by potem wsunąć danie główne. Sirenie po szopski – feta (ale zupełn
      > ie
      > inna niż grecka), zapiekana z papryką i cebulą, a na wierzchu jajko sadzone.
      > Kulinarne mistrzostwo! Z tym, że za pierwszym razem papryka była w płatach i
      > przypieczona wcześniej – chyba na patelni, ale mięciutka, delikatna, a za
      >
      > drugim – w paskach i półsurowa. Mnie zdecydowanie odpowiadała bardziej ta
      >
      > pierwsza. Jajko mało ścięte (wolę mocniej), zmieszało się w trakcie jedzenia z
      > warzywami i trzeba było wybierać łyżką. Giuwecz – wieprzowina z warzywami
      > –
      > megadanie! Podobnie jak sirenie po szopski podane w glinianym naczyniu,
      > zapieczone w piecu (przez co do końca konsumpcji trzyma ciepło), ale naczynie 3
      >
      > razy większe!!! Wieprzowina mięciutka, warzywa urozmaicone: cukinia, fasolka
      > szparagowa, ziemniaki, brokuły (choć jeśli się nie mylę – w prawdziwym gi
      > uweczu
      > nie powinno ich być!), o typowych marchewkach i reszcie nie wspominając. Całość
      >
      > bardzo pikantna, okraszona „kępkami” gęstego sosu pomidorowego. Ale
      > za duża,
      > więc polecam jako danie dla dwojga.
      > Polecano mi też jagnięcinę w listkach kapusty, ale mam uprzedzenia do baranów
      > (patrz: Zwieracz, hehe). No i uwieńczenie – deser! Wybrałam, za namową
      > przemiłej kelnerki pudding karmelowy – i oniemiałam. Tak pyszny deser typ
      > u
      > budyniowego jadłam tylko w Valras Plage na Lazurowym Wybrzeżu (nosił tam nazwę
      > deseru angielskiego), ale nie miła tak wspaniałego dopełnienia w postaci sosu
      > karmelowego! Deser podany na firmowym talerzu Vincenta (płaskim, kwadratowym,
      > szklanym z pęcherzykami powietrza i napisem „Vincent” – zarów
      > no na szkle jak i
      > na cukrze – pudrze; ten drugi wykonany ręcznie, wykałaczką, przez
      > utalentowanego kucharza). Całość uwieńczona listkiem melisy.
      > Ludzie, to nie jest reklama, powiem więcej – gdybym chciała być interesow
      > na,
      > robiłabym antyreklamę, bo właściciel Vincenta zalazł mi, mojej pianistce i
      > mojej studentce (niezależnie!) za skórę i jest wrednym typem. Czasami mam
      > wyrzuty sumienia, że daję mu na sobie zarobić.
      > Ale trzeba mu przyznać – lokal ma klasę (on nie!), a jedzenie jest
      > pierwszorzędne.
      > Za chwilę ciąg dalszy...

      Czytając powyższe wypociny zwymiotowałam się na własną klawiaturę. Jak można
      wypisywać takie obrzydlistwa, fuj, fuj! Nigdy więcej nie pójdę do Opery - ze
      sceny może mnie trafić smród przetrawionego, bułgarskiego żarcia.
    • Gość: IP Re: Restauracje w oczach (i kubkach smakowych) isis! IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 16.03.02, 13:12
      isis! napisał(a):

      > MNIAM!!! Jedno wielkie mniam!
      > Nie wiem czy zacząć od wspomnień, czy od nowości, ale radzę Wam – spieszc
      > ie na
      > Dni Kuchni Bułgarskiej w Vincencie, bo trwają tylko do 21 marca.
      > Byłam dzisiaj po raz drugi na tych dniach i jestem zachwycona, zwłaszcza, że
      > wcześniej nie znałam kuchni bułgarskiej.
      > Tych, którzy będą mi wypominać, że chwalę się drogimi knajpami, od razu
      > zapewnię, że bez szaleństw można w pojedynkę, a nawet w dwójkę najeść się za 32
      >
      > zł.! Można skomponować zestaw (do którego karafka wina kosztuje tylko 8 zł),
      > składający się z przystawki, zupy i dania głównego, lub tylko przystawki lub
      > zupy i dania głównego, jeśli jest ono droższe.
      > Ljutenica – Apetitka: pikantny mus z pomidorów, papryki i bakłażana (na z
      > imno,
      > podawany z gorącymi, rewelacyjnymi bułeczkami razowymi z ziarnami). Po raz
      > pierwszy w knajpie nie musiałam niczego doprawiać – zazwyczaj sypię niesa
      > mowite
      > ilości pieprzu i papryki (zawiodłam się pod tym względem na „Dniach Kuchn
      > i
      > Węgierskiej” – też zresztą w Vincencie). Zupa, qrcze, zapomniałam n
      > azwy, ale z
      > białej fasoli – pycha, mniam, delikatna, ale wyrazista, z widoczną ciemną
      >
      > zasmażką, ale klarowna. Był jeszcze chłodnik (ponoć tez pyszny – z opowia
      > dań
      > ludzi bywających w Bułgarii), ale dziś było za zimno, a poprzedniego razu
      > miałam droższe drugie, więc na zupę nie starczyło. Szopski salat – ogromn
      > a
      > sałata z kapustą pekińską (to trochę zepsuło smak), pomidorami i ogórkami, za
      > duża, by potem wsunąć danie główne. Sirenie po szopski – feta (ale zupełn
      > ie
      > inna niż grecka), zapiekana z papryką i cebulą, a na wierzchu jajko sadzone.
      > Kulinarne mistrzostwo! Z tym, że za pierwszym razem papryka była w płatach i
      > przypieczona wcześniej – chyba na patelni, ale mięciutka, delikatna, a za
      >
      > drugim – w paskach i półsurowa. Mnie zdecydowanie odpowiadała bardziej ta
      >
      > pierwsza. Jajko mało ścięte (wolę mocniej), zmieszało się w trakcie jedzenia z
      > warzywami i trzeba było wybierać łyżką. Giuwecz – wieprzowina z warzywami
      > –
      > megadanie! Podobnie jak sirenie po szopski podane w glinianym naczyniu,
      > zapieczone w piecu (przez co do końca konsumpcji trzyma ciepło), ale naczynie 3
      >
      > razy większe!!! Wieprzowina mięciutka, warzywa urozmaicone: cukinia, fasolka
      > szparagowa, ziemniaki, brokuły (choć jeśli się nie mylę – w prawdziwym gi
      > uweczu
      > nie powinno ich być!), o typowych marchewkach i reszcie nie wspominając. Całość
      >
      > bardzo pikantna, okraszona „kępkami” gęstego sosu pomidorowego. Ale
      > za duża,
      > więc polecam jako danie dla dwojga.
      > Polecano mi też jagnięcinę w listkach kapusty, ale mam uprzedzenia do baranów
      > (patrz: Zwieracz, hehe). No i uwieńczenie – deser! Wybrałam, za namową
      > przemiłej kelnerki pudding karmelowy – i oniemiałam. Tak pyszny deser typ
      > u
      > budyniowego jadłam tylko w Valras Plage na Lazurowym Wybrzeżu (nosił tam nazwę
      > deseru angielskiego), ale nie miła tak wspaniałego dopełnienia w postaci sosu
      > karmelowego! Deser podany na firmowym talerzu Vincenta (płaskim, kwadratowym,
      > szklanym z pęcherzykami powietrza i napisem „Vincent” – zarów
      > no na szkle jak i
      > na cukrze – pudrze; ten drugi wykonany ręcznie, wykałaczką, przez
      > utalentowanego kucharza). Całość uwieńczona listkiem melisy.
      > Ludzie, to nie jest reklama, powiem więcej – gdybym chciała być interesow
      > na,
      > robiłabym antyreklamę, bo właściciel Vincenta zalazł mi, mojej pianistce i
      > mojej studentce (niezależnie!) za skórę i jest wrednym typem. Czasami mam
      > wyrzuty sumienia, że daję mu na sobie zarobić.
      > Ale trzeba mu przyznać – lokal ma klasę (on nie!), a jedzenie jest
      > pierwszorzędne.
      > Za chwilę ciąg dalszy...

      ...wystarczy, po przeczytaniu powyższego tekstu mój ulubiony chomik dostał
      strasznego rozwolnienia - ratujcie kochani forumowicze - co robić???
      • Gość: Jasiek Re: Idę z odsieczą! IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 16.03.02, 13:21
        Rozwolnienie lub lektura wpisów isis są najczęstszą przyczyną chorób chomików i
        najczęstszym powodem ich śmierci. Chomik może dostać rozwolnienia z różnych
        powodów. Najczęściej przyczyną są nagłe zmiany w odżywianiu lub karmienie zbyt
        dużą ilością warzyw albo wilgotnym, spleśniałym bądz zupełnie niewłaściwym
        pokarmem. Biegunka może też być spowodowana oziębieniem oraz zbyt wilgotną lub
        wręcz mokrą sciólka. Także nieświeża lub brudna woda do picia może się stać
        przyczyną biegunki. Odchody chomika dotkniętego biegunką sa zazwyczaj blade,
        miękie i wodniste. Odbyt chomika może być mokry i czasami trochę zabrudzony.
        Chomik zdaje się być zdrowy, ale jego ciało może sprawiać wrażenie zapadniętego
        wskutek dehydratacji. Wielu opiekunów myli biegunkę z chorobą mokrego tułowia,
        której jednym z symptomów jest biegunka. Chomik chory na rozwolnienie musi
        dostawać tylko suchy pokarm i nie należy go żywić ani warzywami ani owocami,
        dopóki nie wyzdrowieje. Pokarm soczysty zastąpmy niesłodzoną i schłodzoną
        herbatą rumiankową. Za to podajemy suchary z chleba oraz gotowany, dobrze
        osuszony ryż. Z zieleniny jedynie liście maliny (umyte i wysuszone) mogą być
        pomocne w leczeniu biegunki, bo mają właściwości zatwardzające. Chomika należy
        umieścić w ciepłym (ale nie gorącym) pomieszczeniu i pilnować, żeby pił
        dostateczną ilość wody, aby uniknął dehydratacji (w przypadku dehydratacji
        konieczna jest infuzja, czyli zastrzyk podskórny, z płynem fizjologicznym). W
        większości przypadków nie podawanie warzyw leczy biegunkę w ciągu 1 do 2 dni.
        Potem należy jeszcze wstrzymać się tydzien lub dwa z podawaniem chomikowi
        jarzyn i owoców. Jeżeli stan chomika nie polepszy się w ciągu 1 do 2 dni lub
        biegunce towrzyszą jeszcze inne symptomy- należy zasięgnąć porady weterynarza,
        ktory powinien przepisać leki przeciw biegunce oraz zapobiec dehydratacji. W
        przypadku dodatkowych symptomów towarzyszących biegunce weterynarz powinien
        podać chomikowi antybiotyki.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka