Dodaj do ulubionych

Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezkarni

07.08.12, 12:06
PS. Drogi autorze. Zwykły rower też może rozpędzić się do 60 km na godzinę. Jeśli rower elektryczny ma wspomaganie lub napęd przy prędkości powyżej 25 km/h to rowerem w świetle prawa już nie jest.
Obserwuj wątek
    • masofrev Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezkarni 07.08.12, 12:11
      Dzisiaj rowerzysta chciał mnie pobić. Szedłem sobie spokojnie chodnikiem na Karkonoskiej, gdy nagle usłyszałem za sobą rowerzystę. Odwróciłem się go i spytałem, czy wie, że nie można jeździć po chodnikach . Odburknął "to którędy mam jeździć" a potem wjechał mi kołem w nogę. Gdy wyciągnąłem telefon celem zadzwonienia na policję, ponownie wjechał mi w nogę błotnikiem rozcinając skórę i zagroził pobiciem.

      Nie ma co, kultura na całego!
      • polujacy_na_kaczki Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka 07.08.12, 12:21
        masofrev napisał:

        > Dzisiaj rowerzysta chciał mnie pobić. Szedłem sobie spokojnie chodnikiem na Kar
        > konoskiej, gdy nagle usłyszałem za sobą rowerzystę. Odwróciłem się go i spytałe
        > m, czy wie, że nie można jeździć po chodnikach . Odburknął "to którędy mam jeźd
        > zić" a potem wjechał mi kołem w nogę. Gdy wyciągnąłem telefon celem zadzwonieni
        > a na policję, ponownie wjechał mi w nogę błotnikiem rozcinając skórę i zagroził
        > pobiciem.
        >
        Bo niektórzy ludzie to debile. Kiedyś kierowca wyjeżdżając z drogi wewnętrznej omal mnie nie przejechał. Jak zwróciłem mu uwagę, chciał mnie bić. To nie rower i nie samochód czyni idiotą.
        > Nie ma co, kultura na całego!
        • masofrev Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka 07.08.12, 12:34
          polujacy_na_kaczki napisał:

          > Bo niektórzy ludzie to debile. Kiedyś kierowca wyjeżdżając z drogi wewnętrznej
          > omal mnie nie przejechał. Jak zwróciłem mu uwagę, chciał mnie bić. To nie rower
          > i nie samochód czyni idiotą.

          Tak by się zdawać mogło, że to nie środek transportu czyni idiotą, jednak przez 40 lat mojego życia na tym świecie żaden pieszy nie chciał mnie jeszcze pobić... A z agresją rowerzysty spotykam się nie po raz pierwszy.
          • Gość: enc Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.12, 12:48
            Ja mam tu trochę inne doświadczenia. Dwa lata temu we Wro na drodze rowerowej przy Borowskiej zostałam zepchnięta z roweru przez mężczyznę w średnim wieku, na którego śmiałam zadzwonić dzwonkiem z odległości kilku metrów, żeby dać mu czas się z tej drogi rowerowej odsunąć.

            Skończyło się na otartym kasku i zdartej skórze, ale dla mnie to zdarzenie stanowi dowód, że niezależnie od środka lokomocji lub jego braku, każda napotkana osoba może być idiotą.

            Pomijam tu agresję słowną ze strony kierowców - kiedy jadę po jezdni, pieszych, którzy upierają się chodzić po drodze rowerowej, kiedy za żywopłotem mają równie szeroki chodnik, czy też innych rowerzystów, którzy muszą przeze mnie zwolnić. Bo od agresji słownej boli najwyżej urażona duma.
          • polujacy_na_kaczki Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka 07.08.12, 13:58
            masofrev napisał:


            > Tak by się zdawać mogło, że to nie środek transportu czyni idiotą, jednak przez
            > 40 lat mojego życia na tym świecie żaden pieszy nie chciał mnie jeszcze pobić.
            > .. A z agresją rowerzysty spotykam się nie po raz pierwszy.

            Tak na idiotów działa KAŻDY środek transportu. Dla tego tak dużo agresji wśród kierowców (spróbuj chwilę "zagapić się" czekając na czerwonym świetle- zaraz kierowcy za Tobą zaczną się wściekać). A jeśli chodzi o agresję po zwróceniu uwagi, to wiele zależy od sposobu zwracania uwagi.
                • masofrev Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka 07.08.12, 14:28
                  Gość portalu: benek napisał(a):

                  > Ale na Karkonoskiej można bo jest ograniczenie do 60km/h.
                  O ile chodnik jest szerszy, niż 2 metry: szerokość chodnika wzdłuż drogi, po której ruch pojazdów jest dozwolony z prędkością większą niż 50 km/h, wynosi co najmniej 2 m i brakuje wydzielonej drogi dla rowerów oraz pasa ruchu dla rowerów;

                  W tym miejscu chodnik ma metr.
                  • Gość: benek Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka IP: *.e-wro.net.pl 07.08.12, 17:57
                    > > Ale na Karkonoskiej można bo jest ograniczenie do 60km/h.
                    > O ile chodnik jest szerszy, niż 2 metry: szerokość chodnika wzdłuż drogi, po
                    > której ruch pojazdów jest dozwolony z prędkością większą niż 50 km/h, wynosi c
                    > o najmniej 2 m i brakuje wydzielonej drogi dla rowerów oraz pasa ruchu dla rowe
                    > rów;

                    >
                    > W tym miejscu chodnik ma metr.
                    Przeważenie chodnika miejscowe nie decyduje o tym jaka szerokosć ma chodnik na całej długości.
                    Decydujące jest ile chodnik miał szerokości w miejscu gdzie na neigo wjechał rowerzysta.
                    generalnie wszystkie chodniki we Wrocławiu maja co najmniej 2 m . Jest niewiele miejsc gdzie się zwęża do 1,5 m czyli tyle ile wynosi minimalna szerokość dopuszczona prawem.

                    Raczej trudno podczas jazdy dokładnie określić szerokosć chodnika a miejscowe zwężenia typu słup czy drzewa lub płożący się trawnik nie mają znaczenia.
                    We wskazanym przez ciebie miejscu chodnik ma około 3 metrów a zwęża się dopiero za ogrodzniem torowiska.
                    [url=> > Ale na Karkonoskiej można bo jest ograniczenie do 60km/h. > O ile chodnik jest szerszy, niż 2 metry: szerokość chodnika wzdłuż drogi, po > której ruch pojazdów jest dozwolony z prędkością większą niż 50 km/h, wynosi c > o najmniej 2 m i brakuje wydzielonej drogi dla rowerów oraz pasa ruchu dla rowe > rów; > > W tym miejscu chodnik ma metr. ]
                    link
                    [/url]
                    Karkonoska to jedna z najdłuższych ulic w mieście i ma kilka km a zwężenie chodnika jest na ok 10 m na dojedzie do drogi wewnętrznej za ekranem akustycznym.
                    Naprawdę trzeba by mieć coś nie po kolei aby czepiać się ze jeżdżą tamtędy rowerzyści.

                    po drugiej stronie chodnik też ma więcej niż 2 m
                    link a ze jest na środku drzewo to się zwęża.Prawo nic nie mówi o drzewach.
                    Naprawdę ktoś ci może powiedzieć że się czepiasz albo jakiś nerwus sprzeda ci fangę w nos.

                    Z pewnością nie ma metra bo ma szerokość zbliżoną do wzrostu dziewczyny idącej po nim.Licząc z barierką, która na nim stoi i separuje od torowiska ma 2 m.
                    To jest czepianie się.
                    Rowerzysta ma ustąpić miejsca pieszemu i wtedy nie jedzie.
                    Nie ma znaczenia czy ustępuje z chodnika szerokiego na 1,5 m czy na 2 m.
                    Rozmowa czy wolno jeździć po takim chodniku miałby sens gdyby to był długi chodnik w uciesznym miejscu np w centrum gdzie dużo pieszych chodzi.
                    Ale sztywne przenoszenie tego przepisu do tego miejsca gdzie chodnik jest separowany od jezdni torowiskiem i siatką więc nie można zjechać na jezdnię, świadczy o złej woli.

                    Zgodnie prawem to nie jest chodnik tylko ddrip bo znak C13/C16 od strony Krzyckiej i znak C13/C16 od strony Wojska Polskiego nie jest odwołalny znakiem C13a.
                    Zatem ścieżka nie jest odwołana po zachodniej stronie ulicy.
                    W tym przypadku przepis o 2 m nie dotyczy.
                    Jak widać sztywne trzymanie się przepisów nie ma sensu bo na każdy zarzut odstępstwa można pokazać ze nie ma zakazu wiec nie ma złamania prawa.
                    Jakie mamy nieprzepisowej szerokości chodniki i jak źle oznaczone scieżki każdy wie.
                    Gdyby zakazać tam jazdy rowerem to trzeba by było tez zlikwidować chodnik bo według ciebie nie ma przepisowych 150 cm.
                    Dlatego tam gdzie nie ma możliwości spełnienia wymagań często robi się odstępstwa od przepisów aby ludziom nie utrudniać życia.
                    • masofrev Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka 07.08.12, 18:25
                      Gość portalu: benek napisał(a):



                      > > W tym miejscu chodnik ma metr.
                      > Przeważenie chodnika miejscowe nie decyduje o tym jaka szerokosć ma chodnik na
                      > całej długości.
                      Jak zwykle bredzisz. Podaj podstawę prawną takiego twierdzenia albo zamilknij.

                      > Z pewnością nie ma metra bo ma szerokość zbliżoną do wzrostu dziewczyny idącej
                      > po nim.Licząc z barierką, która na nim stoi i separuje od torowiska ma 2 m.
                      To przejdź się tam i sobie zmierz, a potem zacznij snuć swoje teorie.

                        • masofrev Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka 07.08.12, 22:54
                          Gość portalu: ubu król napisał(a):

                          > No trafił się burak na rowerze.. akurat.. ale..
                          > czy aż tak bardzo zawadzał na tym rowerze by się go pytać o stan jego wiedzy ??
                          > czy nie dało sie ominąć bezkolizyjnie?
                          > i jakim cudem aż 2 razy gościowi udało sie wjechać w szanowną nogę? to nie poje
                          > chał dalej? czy też może mu kolega, drogę zagrodził?
                          Otóż szanowny rowerzysta, zamiast odpowiedzieć na moje pytanie, postanowił utorować sobie drogę siłą. Taki był jego wybór - zamiast grzecznego wyjaśnienia albo "przepraszam" wybrał drogę siłową.
                          A po co pytałem o jego stan wiedzy? Ponieważ nie lubię, gdy się na mnie dzwoni i przegania z chodnika.
                          • polujacy_na_kaczki Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka 08.08.12, 17:16
                            masofrev napisał:

                            > Otóż szanowny rowerzysta, zamiast odpowiedzieć na moje pytanie, postanowił utor
                            > ować sobie drogę siłą. Taki był jego wybór - zamiast grzecznego wyjaśnienia alb
                            > o "przepraszam" wybrał drogę siłową.
                            > A po co pytałem o jego stan wiedzy? Ponieważ nie lubię, gdy się na mnie dzwoni
                            > i przegania z chodnika.
                            I czego to dowodzi? Tego, że rowerzyści powinni mieć OC? Czy raczej tego, że jeden burak w odpowiedzi na Twoje upomnienie zareagował agresją? Czy każda grupa społeczna, w której zdarzają się ludzie agresywni powinna być ubezpieczona od odpowiedzialności cywilnej? Może OC dla kibiców piłkarskich, pasażerów MPK i dzieci z ADHD?
                            • masofrev Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka 08.08.12, 22:33
                              polujacy_na_kaczki napisał:

                              > I czego to dowodzi? Tego, że rowerzyści powinni mieć OC? Czy raczej tego, że je
                              > den burak w odpowiedzi na Twoje upomnienie zareagował agresją? Czy każda grupa
                              > społeczna, w której zdarzają się ludzie agresywni powinna być ubezpieczona od o
                              > dpowiedzialności cywilnej? Może OC dla kibiców piłkarskich, pasażerów MPK i dzi
                              > eci z ADHD?
                              A czytałeś tytuł artykułu? "anonimowi, nieubezpieczeni, bezkarni". W moim przypadku istotne były dwa przymiotniki: spotkanie z anonimowym, potencjalnie niebezpiecznym, osobnikiem na rowerze.
                              • polujacy_na_kaczki Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka 08.08.12, 23:15
                                masofrev napisał:

                                > polujacy_na_kaczki napisał:

                                > A czytałeś tytuł artykułu? "anonimowi, nieubezpieczeni, bezkarni". W moim przyp
                                > adku istotne były dwa przymiotniki: spotkanie z anonimowym, potencjalnie niebe
                                > zpiecznym, osobnikiem na rowerze.
                                1. Niezrównoważony psychicznie (być może podrażniony prze Ciebie) człowiek GROZIŁ (i tylko groził) Ci pobiciem. Z jakiego OC dostałbyś odszkodowanie?
                                2. Tak samo zachować się mógł pieszy, któremu np. zwróciłeś uwagę, że nie wolno palić na przystankach. Nienawiść do rowerzystów to trochę za mało, żeby nakładać na nich obowiązki.
                                3. Facet najechał na twoją stopę. Czy za nadepnięcie też domagałbyś się odszkodowania? Człowieku, spoważniej! Czy w autobusie nikt nie nadepnął Ci na stopę? Nie szturchnął, nie uderzył plecakiem? Czy na prawdę uważasz, że OC i tablice rejestracyjne powstrzymałyby tego durnia na rowerze przed grożeniem Ci?
                                • masofrev Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka 08.08.12, 23:24
                                  polujacy_na_kaczki napisał:

                                  > 1. Niezrównoważony psychicznie (być może podrażniony prze Ciebie) człowiek GROZ
                                  > IŁ (i tylko groził) Ci pobiciem. Z jakiego OC dostałbyś odszkodowanie?
                                  A czy ja coś piszę o odszkodowaniu?

                                  > 2. Tak samo zachować się mógł pieszy, któremu np. zwróciłeś uwagę, że nie wolno
                                  > palić na przystankach. Nienawiść do rowerzystów to trochę za mało, żeby nakład
                                  > ać na nich obowiązki.
                                  > 3. Facet najechał na twoją stopę. Czy za nadepnięcie też domagałbyś się odszkod
                                  > owania? Człowieku, spoważniej! Czy w autobusie nikt nie nadepnął Ci na stopę? N
                                  > ie szturchnął, nie uderzył plecakiem? Czy na prawdę uważasz, że OC i tablice re
                                  > jestracyjne powstrzymałyby tego durnia na rowerze przed grożeniem Ci?
                                  Tak, ponieważ wtedy miałby świadomość, że może zostać namierzony. Bez tablic rejestracyjnych rowerzyści wiedzą, że są całkowicie bezkarni.
                                  • polujacy_na_kaczki Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka 09.08.12, 09:00
                                    masofrev napisał:


                                    > > 3. Facet najechał na twoją stopę. Czy za nadepnięcie też domagałbyś się o
                                    > dszkod
                                    > > owania? Człowieku, spoważniej! Czy w autobusie nikt nie nadepnął Ci na st
                                    > opę? N
                                    > > ie szturchnął, nie uderzył plecakiem? Czy na prawdę uważasz, że OC i tabl
                                    > ice re
                                    > > jestracyjne powstrzymałyby tego durnia na rowerze przed grożeniem Ci?
                                    > Tak, ponieważ wtedy miałby świadomość, że może zostać namierzony. Bez tablic re
                                    > jestracyjnych rowerzyści wiedzą, że są całkowicie bezkarni.
                                    Jeździsz rowerem? Bo ja tak i to bardzo dużo (około 600km miesięcznie). Nie mam tablic ani OC. I wiesz co? Nie czuję się bezkarny! Nawet nie do końca bezpieczny. Bo kolizja z samochodem może być dla mnie bardzo niebezpieczna, nawet śmiertelna. Bo najechanie na pieszego, który nawet nie wie, że lezie po drodze rowerowej oznacza dla mnie wywrotkę i siniaki, bo psia smycz rozciągnięta w poprzek ddr przez staruszkę z pieskiem to dla mnie bardzo niebezpieczna partyzancka pułapka. Nie bredź, że "rowerzyści czują się bezkarni", bo nie jesteś rowerzystą ani nie czytasz w myślach, więc nie masz pojęcia co czują rowerzyści.
                                    I jeszcze jedno. Zdarzenie sprzed ponad roku. Kierowca (szedłem pieszo) wyjeżdżając z posesji omal mnie nie potrącił. Przestraszyłem się i wściekłem. Klepnąłem w jego samochód a chwilę później omal nie doszło do bójki. Samochód miał tablice, ale kierowca czuł się bezkarny. Mnie nawet nie przyszło do głowy, żeby spisać (na czym?) jego numer rej. i zgłosić na policji wymuszenie pierwszeństwa i groźby. Wiesz czemu? Bo G by mi numer rej. dał bez świadków.
                                    • masofrev Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka 09.08.12, 14:05
                                      polujacy_na_kaczki napisał:

                                      > Jeździsz rowerem? Bo ja tak i to bardzo dużo (około 600km miesięcznie). Nie mam
                                      > tablic ani OC. I wiesz co? Nie czuję się bezkarny! Nawet nie do końca bezpiecz
                                      > ny. Bo kolizja z samochodem może być dla mnie bardzo niebezpieczna, nawet śmier
                                      > telna. Bo najechanie na pieszego, który nawet nie wie, że lezie po drodze rower
                                      > owej oznacza dla mnie wywrotkę i siniaki, bo psia smycz rozciągnięta w poprzek
                                      > ddr przez staruszkę z pieskiem to dla mnie bardzo niebezpieczna partyzancka puł
                                      > apka. Nie bredź, że "rowerzyści czują się bezkarni", bo nie jesteś rowerzystą a
                                      > ni nie czytasz w myślach, więc nie masz pojęcia co czują rowerzyści.
                                      I jak zwykle docieramy do etapu epitetów, "bredzenia" itp. Otóż, drogi adwersarzu, rowerzysta, z którym miałem spotkanie, czuł się bezkarnie. Wiedział bowiem doskonale, że:
                                      1) nie mam jak go zatrzymać
                                      2) nie mam jak go zidentyfikować
                                      3) pieszy nigdy nie dogoni rowerzysty, więc może sobie odjechać w siną dal.

                                      > I jeszcze jedno. Zdarzenie sprzed ponad roku. Kierowca (szedłem pieszo) wyjeżdż
                                      > ając z posesji omal mnie nie potrącił. Przestraszyłem się i wściekłem. Klepnąłe
                                      > m w jego samochód a chwilę później omal nie doszło do bójki. Samochód miał tabl
                                      > ice, ale kierowca czuł się bezkarny. Mnie nawet nie przyszło do głowy, żeby spi
                                      > sać (na czym?) jego numer rej. i zgłosić na policji wymuszenie pierwszeństwa i
                                      > groźby. Wiesz czemu? Bo G by mi numer rej. dał bez świadków.
                                      I to jest nieprawda. W razie sprawy w sądzie, jeżeli mamy sytuację 1 na 1, sąd ocenia wiarygodność i spójność zeznać składanych przez obydwie strony. Brak świadków jest utrudnieniem, ale nie wyklucza przekonania sądu do swojej racji.
                                      • polujacy_na_kaczki Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka 09.08.12, 14:49
                                        masofrev napisał:


                                        > I jak zwykle docieramy do etapu epitetów, "bredzenia" itp.
                                        Przepraszam, poniosło mnie. Ale zrozum- jeżdżę rowerem prawie codziennie i nie czuję się bezkarnie. Bo chociaż mogę jechać kilka razy szybciej niż biegnie człowiek, to człowiek rozpędza się błyskawicznie, rowerzysta nie. Jeśli bym pyskował do pieszych, to mogę dostać w pysk zanim choćby pomyślę o ucieczce. Nie mówiąc już o tym, że wyścig po chodniku to zazwyczaj bardzo, bardzo głupi pomysł.
                                        >(...) rowerzysta, z którym miałem spotkanie, czuł się bezkarnie. Wiedział bowiem
                                        > doskonale, że:
                                        > 1) nie mam jak go zatrzymać
                                        Nie prawda, już go zatrzymałeś. Czuł się raczej unieruchomiony. Może dla tego zareagował agresją (choć podejrzewam raczej, że był niestabilny emocjonalnie)
                                        > 2) nie mam jak go zidentyfikować
                                        Zgadza się. Kierowcy samochodu też czasem nie zidentyfikujesz. Żeby odczytać (i zapamiętać) nr rej. samochodu ten samochód musi się poruszać raczej wolno. A kierowcę możesz zidentyfikować po... wyglądzie. Który nie jest ukryty pod kaskiem czy pod karoserią.
                                        > 3) pieszy nigdy nie dogoni rowerzysty, więc może sobie odjechać w siną dal.
                                        Szybki pieszy (np. złodziej, który kobiecie wyrwie torebkę) też jest nie do dogonienia. Zwykły pieszy, który uderzy mnie łokciem w nerki też jest dla mnie nie do złapania (on biegnie, ja zwijam się z bólu)

                                        > (...) W razie sprawy w sądzie, jeżeli mamy sytuację 1 na 1, sąd
                                        > ocenia wiarygodność i spójność zeznać składanych przez obydwie strony. Brak świ
                                        > adków jest utrudnieniem, ale nie wyklucza przekonania sądu do swojej racji.
                                        W sytuacji braku świadków prokuratura nie kiwnie palcem. Policja też (sąd sądem, ale najpierw jest policja).
                                        • masofrev Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka 09.08.12, 15:01
                                          polujacy_na_kaczki napisał:

                                          > masofrev napisał:
                                          >
                                          >
                                          >Wiedział bowiem
                                          > > doskonale, że:
                                          > > 1) nie mam jak go zatrzymać
                                          > Nie prawda, już go zatrzymałeś. Czuł się raczej unieruchomiony. Może dla tego z
                                          > areagował agresją (choć podejrzewam raczej, że był niestabilny emocjonalnie)
                                          Nie, nie zatrzymałem. I nie mogłem tego zrobić nie używając siły fizycznej. Oczywiście pieszego też nie mogę tak zatrzymać, ale mogę przynajmniej zanim nadążyć.

                                          > > 2) nie mam jak go zidentyfikować
                                          > Zgadza się. Kierowcy samochodu też czasem nie zidentyfikujesz. Żeby odczytać (i
                                          > zapamiętać) nr rej. samochodu ten samochód musi się poruszać raczej wolno. A k
                                          > ierowcę możesz zidentyfikować po... wyglądzie. Który nie jest ukryty pod kaskie
                                          > m czy pod karoserią.
                                          Kierowcę można zidentyfikować np. po marce samochodu, kolorze i kilku znakach z tablicy. Rowerzysty nie da się w ŻADEN sposób.

                                          > > 3) pieszy nigdy nie dogoni rowerzysty, więc może sobie odjechać w siną da
                                          > l.
                                          > Szybki pieszy (np. złodziej, który kobiecie wyrwie torebkę) też jest nie do dog
                                          > onienia. Zwykły pieszy, który uderzy mnie łokciem w nerki też jest dla mnie nie
                                          > do złapania (on biegnie, ja zwijam się z bólu)
                                          Ale nie mówimy o sytuacjach ekstremalnych, jak bicie. Mówimy o zwykłych sytuacjach życiowych. Np. w środku miasta rowerzysta najeżdża mi na nogę, brudząc i rozrywając spodnie za kilkaset złotych, po czym widzę już tylko jego plecy. I co mam zrobić? Biec za nim? Tablicy też nie ma, więc szukaj wiatru w polu. Ty może byś tak nie postąpił, ale znając polską mentalność, 90% właśnie tak by uczyniło.
                                          • polujacy_na_kaczki Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka 09.08.12, 15:53
                                            masofrev napisał:


                                            > Nie, nie zatrzymałem. I nie mogłem tego zrobić nie używając siły fizycznej. Ocz
                                            > ywiście pieszego też nie mogę tak zatrzymać, ale mogę przynajmniej zanim nadąży
                                            > ć.
                                            Chyba, że biegnie szybciej od Ciebie. Albo da Ci po twarzy.


                                            > Kierowcę można zidentyfikować np. po marce samochodu, kolorze i kilku znakach z
                                            > tablicy. Rowerzysty nie da się w ŻADEN sposób.
                                            Można np tak: średniego wzrostu, blondyn, długie włosy, ubrany na ciemno, srebrny rower szosowy. To prawie jak: srebrny mercedes, raczej stary, numer zaczynał się na DW, albo jakoś podobnie.
                                            >

                                            > Ale nie mówimy o sytuacjach ekstremalnych, jak bicie. Mówimy o zwykłych sytuacj
                                            > ach życiowych. Np. w środku miasta rowerzysta najeżdża mi na nogę, brudząc i ro
                                            > zrywając spodnie za kilkaset złotych, po czym widzę już tylko jego plecy. I co
                                            > mam zrobić? Biec za nim? Tablicy też nie ma, więc szukaj wiatru w polu. Ty może
                                            > byś tak nie postąpił, ale znając polską mentalność, 90% właśnie tak by uczynił
                                            > o.
                                            1. Jak miałby rozerwać spodnie?
                                            2. Goniłbym drania. Jeśli nie uciekłby na ulicę, to może szybko bym go dorwał. A jak nie, to trudno. Moja strata. Tak samo jak moją stratą było siedzenie na gumie do żucia przylepionej na siedzeniu w autobusie i moją stratą jest czyszczenie butów po korzystaniu z autobusów w godzinach szczytów (deptanie stóp jest nagminne).
                                            Owszem, jako przykładu użyłem sytuacji ekstremalnej. Ale Twój przypadek też jest ekstremalny, przyznaj. Większość rowerzystów na chodnikach tylko przeszkadza, ale nie niszczy i nie wyrządza krzywdy.
                          • tbernard Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka 08.08.12, 19:04
                            > Otóż szanowny rowerzysta, zamiast odpowiedzieć na moje pytanie, postanowił utor
                            > ować sobie drogę siłą. Taki był jego wybór - zamiast grzecznego wyjaśnienia alb
                            > o "przepraszam" wybrał drogę siłową.

                            A kto tobie nadał tytuł ulicznego nauczyciela? Zagrodziłeś mu drogę aby celowo utrudnić i jeszcze jak ta kwoka próbowałeś uczyć grzeczności?

                            > A po co pytałem o jego stan wiedzy? Ponieważ nie lubię, gdy się na mnie dzwoni
                            > i przegania z chodnika.

                            A co to za jakieś fobie typu "na mnie dzwoni"? Dzwonek to tylko delikatny sygnał i daje kulturalnemu pieszemu okazję aby zawczasu i spokojnie ułatwić rowerzyście przejazd. Mi jako pieszemu wcale dzwonek nie przeszkadza. Wręcz odwrotnie nie lubię jak rowerzysta z tyłu bez zapowiedzi się zakrada.
                            • masofrev Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka 08.08.12, 22:37
                              tbernard napisał:

                              > A kto tobie nadał tytuł ulicznego nauczyciela? Zagrodziłeś mu drogę aby celowo
                              > utrudnić i jeszcze jak ta kwoka próbowałeś uczyć grzeczności?
                              Nie, nie zagrodziłem mu drogi. Chodnik jest wąski. Rowerzysty zgodnie z prawem nie powinno na nim być. Nie pouczałem go, a jedynie zapytałem o stan jego wiedzy.

                              Rozumiem, że oburza Cię taka postawa, natomiast najeżdżanie rowerem na nogę i grożenie pobiciem już nie? I uważasz taką postawą za adekwatną do niewinnego pytania?

                              > A co to za jakieś fobie typu "na mnie dzwoni"? Dzwonek to tylko delikatny sygna
                              > ł i daje kulturalnemu pieszemu okazję aby zawczasu i spokojnie ułatwić rowerzy
                              > ście przejazd. Mi jako pieszemu wcale dzwonek nie przeszkadza. Wręcz odwrotnie
                              > nie lubię jak rowerzysta z tyłu bez zapowiedzi się zakrada.

                              To pewnie kwestia kultury, ale dla mnie dzwonek nie jest delikatnym sygnałem, tylko chamskim wezwaniem: "sp***j kmiocie z chodnika, oto jedzie szlachcic na rowerze".
                              • czechofil Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka 08.08.12, 23:19
                                > To pewnie kwestia kultury, ale dla mnie dzwonek nie jest delikatnym sygnałem, t
                                > ylko chamskim wezwaniem: "sp***j kmiocie z chodnika, oto jedzie szlachcic na ro
                                > werze".

                                Masz ciężką nerwicę, proponuję ci jak najszybciej zgłosić się do psychiatry. Może kklement by ci pomógł, choć on sam też ma wyraźny problem z rowerzystami...
                                • masofrev Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka 08.08.12, 23:25
                                  czechofil napisał:

                                  > > To pewnie kwestia kultury, ale dla mnie dzwonek nie jest delikatnym sygna
                                  > łem, t
                                  > > ylko chamskim wezwaniem: "sp***j kmiocie z chodnika, oto jedzie szlachcic
                                  > na ro
                                  > > werze".
                                  >
                                  > Masz ciężką nerwicę, proponuję ci jak najszybciej zgłosić się do psychiatry. Mo
                                  > że kklement by ci pomógł, choć on sam też ma wyraźny problem z rowerzystami...

                                  Przeczytaj najpierw, czym jest nerwica, a potem się wypowiadaj.
                              • tbernard Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka 09.08.12, 08:42
                                > Nie, nie zagrodziłem mu drogi. Chodnik jest wąski. Rowerzysty zgodnie z prawem
                                > nie powinno na nim być. Nie pouczałem go, a jedynie zapytałem o stan jego wiedzy.

                                Nie wierzę, że jest tak wąski, że nie dało się bezkolizyjnie wyminąć, ominąć, wyprzedzić. Nie w tamtym miejscu.

                                > Rozumiem, że oburza Cię taka postawa, natomiast najeżdżanie rowerem na nogę i g
                                > rożenie pobiciem już nie? I uważasz taką postawą za adekwatną do niewinnego pytania?

                                Może gość zachował się nagannie ale mocno przyczyniłeś się aby atmosferę zrobić złą. A tak na marginesie, to gdyby ten rower prowadził, to już nie mógł byś się mędrkować z paragrafami, bo byłby pieszym i na dodatek zajmował więcej miejsca. A czy może on tym kołem właśnie nie potrącił Cię po zatrzymaniu i prowadzeniu? Bo jakoś trudno mi sobie wyobrazić, że zrobił to siedząc na siodełku o ile nie jest jakimś akrobatą rowerowym. Jeśli więc uderzył Cię w nogę nie siedząc na siodełku, to zrobił to w zasadzie jako pieszy, czyli zastosował się, do nauk. Ot można spojrzeć na to jakbyś miał do czynienia z grubym człowiekiem. Czy jak widzisz grubasa na wąskim chodniku, to też idziesz środkiem tak aby nie dać się minąć i walisz ostro na kolizję?
                                • masofrev Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka 09.08.12, 14:07
                                  tbernard napisał:

                                  > Nie wierzę, że jest tak wąski, że nie dało się bezkolizyjnie wyminąć, ominąć, w
                                  > yprzedzić. Nie w tamtym miejscu.
                                  Byłeś tam? To się przejdź (przy skrzyżowaniu z Wiosenną, bardziej w stronę Bielan), a potem się wypowiadaj.

                                  > Może gość zachował się nagannie ale mocno przyczyniłeś się aby atmosferę zrobić
                                  > złą. A tak na marginesie, to gdyby ten rower prowadził, to już nie mógł byś si
                                  > ę mędrkować z paragrafami, bo byłby pieszym i na dodatek zajmował więcej miejsc
                                  > a.
                                  Wtedy przepuściłbym go bez dwóch zdań. Tak jak każdego innego pieszego, PRAWIDŁOWO poruszającego się po chodniku.

                                  > A czy może on tym kołem właśnie nie potrącił Cię po zatrzymaniu i prowadzeni
                                  > u? Bo jakoś trudno mi sobie wyobrazić, że zrobił to siedząc na siodełku o ile n
                                  > ie jest jakimś akrobatą rowerowym. Jeśli więc uderzył Cię w nogę nie siedząc na
                                  > siodełku, to zrobił to w zasadzie jako pieszy, czyli zastosował się, do nauk.
                                  No tak - jak już jest pieszym, to może mnie tłuc rowerem i grozić. Tak wniosek płynie z twego rozumowania.

                                  > Ot można spojrzeć na to jakbyś miał do czynienia z grubym człowiekiem. Czy jak
                                  > widzisz grubasa na wąskim chodniku, to też idziesz środkiem tak aby nie dać się
                                  > minąć i walisz ostro na kolizję?
                                  Oczywiście, że nie. Pieszy ma prawo być na chodniku i ja do tego nic nie mam.
                                  • tbernard Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka 10.08.12, 19:51
                                    > > Nie wierzę, że jest tak wąski, że nie dało się bezkolizyjnie wyminąć, omi
                                    > nąć, w
                                    > > yprzedzić. Nie w tamtym miejscu.
                                    > Byłeś tam? To się przejdź (przy skrzyżowaniu z Wiosenną, bardziej w stronę Biel
                                    > an), a potem się wypowiadaj.


                                    Nie byłem ale sam się wypowiedziałeś:

                                    > > A tak na marginesie, to gdyby ten rower prowadził, to już nie mógł
                                    > byś si
                                    > > ę mędrkować z paragrafami, bo byłby pieszym i na dodatek zajmował więcej
                                    > miejsc
                                    > > a.
                                    > Wtedy przepuściłbym go bez dwóch zdań. Tak jak każdego innego pieszego, PRAWIDŁ
                                    > OWO poruszającego się po chodniku.


                                    Skoro jako pieszego który rower prowadzi i zajmuje więcej miejsca niż jako rowerzysta przepuścił byś go, to sam stwierdzasz, że miejsce było.
                                  • polujacy_na_kaczki Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka 10.08.12, 20:28
                                    masofrev napisał:

                                    > tbernard napisał:

                                    > >A tak na marginesie, to gdyby ten rower prowadził, to już nie mógł
                                    > byś si
                                    > > ę mędrkować z paragrafami, bo byłby pieszym i na dodatek zajmował więcej
                                    > miejsc
                                    > > a.
                                    > Wtedy przepuściłbym go bez dwóch zdań. Tak jak każdego innego pieszego, PRAWIDŁ
                                    > OWO poruszającego się po chodniku.
                                    Zaczynam odnosić wrażenie, że ten rowerzysta miał pełne prawo do swojego zachowania. Bo, przyznaj, Twoje zachowanie nie było zbyt uprzejme. Pieszego byś przepuścił (bo ma prawo chodzić po chodniku, więc korona z głowy by Ci nie spadła), ale rowerzyście (czas wyprzedzania znacznie krótszy) już nie. Bo nie i tyle. Po jaką cholerę tyle złości? A gdybyś go jednak przepuścił? Facet byłby Ci wdzięczny, Ty nie straciłbyś humoru przez idiotyczną, nikomu niepotrzebną kłótnię. Nie wspominając już o tym, że choć rowerzysta i tak złamałby przepisy, to Ty zachowałbyś się kulturalnie i uprzejmie. Dla tego pytam: dla czego nie ustąpiłeś miejsca? Czy to by Cię zabolało? Uraziło Twoją godność? Bo czasami mam wrażenie, że na tym polega problem w ruchu ulicznym w Polsce. Kierowcy nienawidzą rowerzystów, bo przez nich muszą czasem zwolnić (a to dyshonor dla kierowcy) itd. A wystarczy odrobina szacunku i dobrej woli. A jeśli boli Cię ustępowanie drogi innym, to może pora pomyśleć o zamieszkaniu w lesie?
                              • tbernard Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka 09.08.12, 08:50
                                > To pewnie kwestia kultury, ale dla mnie dzwonek nie jest delikatnym sygnałem, t
                                > ylko chamskim wezwaniem: "sp***j kmiocie z chodnika, oto jedzie szlachcic na ro
                                > werze".

                                Ano kwestia kultury. Kulturalny rowerzysta zadzwoni dając znać o sobie aby nie zaskakiwać pieszego. A kulturalny pieszy w zamian ułatwi kulturalnemu rowerzyście przejazd i każdy szczęśliwy pojedzie i pójdzie w swoją stronę bez pouczania jeden drugiego.
                                Twoja interpretacja dzwonka to jakiś niezrozumiały stan umysłu. A jak reagujesz na kogoś w ciemnych okularach? Przecież taki ktoś zaraz spluwę może wyciągnąć i rozwalić bez zmrużenia oka.
                                • masofrev Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka 09.08.12, 14:08
                                  tbernard napisał:

                                  > > To pewnie kwestia kultury, ale dla mnie dzwonek nie jest delikatnym sygna
                                  > łem, t
                                  > > ylko chamskim wezwaniem: "sp***j kmiocie z chodnika, oto jedzie szlachcic
                                  > na ro
                                  > > werze".
                                  >
                                  > Twoja interpretacja dzwonka to jakiś niezrozumiały stan umysłu. A jak reagujesz
                                  > na kogoś w ciemnych okularach? Przecież taki ktoś zaraz spluwę może wyciągnąć
                                  > i rozwalić bez zmrużenia oka.
                                  Błąd logiczny w rozumowanie. Ciemne okulary to atrybut osoby. Dzwonienie - to już czynność.
                        • Gość: ubu król Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka IP: *.play-internet.pl 08.08.12, 09:31
                          i w tym momencie muszę przeprosić rowerzystę za buraka, bo chyba było odwrotnie..
                          rzadko jakis szalony rowerzysta martwi się o dzwonek ! nie mówiąc o tych oszołomach z ostrym kołem..
                          Dzwonkiem facet po prostu dał znać o sobie i poprosił o przepuszczenie.. ale ktoś chciał bardzo pokazać, że to jego ? chodnik i jak bardzo na nim rzadzi i przepisy zna, że będzie szedł jego środkiem i Specjalnie blokował droge
                          bo przecież to ujma na honorze, kroczek w bok zrobić i kogoś przepuścić?
                          mam nadzieje, że Pan nie jeździ autem.. bo wtedy takie zachowania doprowadzają do tragicznych wypadków, kiedy to ktoś za nic nie ustąpi i woli się zderzyć, albo przyspiesza jak ktos chce go wyprzedzić..
                          • Gość: ubu król Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka IP: *.play-internet.pl 08.08.12, 09:39
                            dodam jeszcze Pytnie: co miał zrobić rowerzysta wg Pana Szanownego??
                            zsiąść z roweru i truchtem Pana wyprzedzić? wtedy by Pan ustąpił ?
                            jak ?bo rower, kiedy obok prowadzi go człowiek, zajmuje jeszcze wiecej miejsca niż jak się na nim jedzie, więc tym bardziej by nie przeszedł..
                            i to wszystko na pustym odludnym chodniku ??? Pogratulować czystej złośliwości !
                            mam dziwne wrażenie, że jakby rowerzysta nie zwolnił i nie zadzwonił, tylko to był jakiś napakowany sterydowiec, to Pan uskoczył by szybko w bok zapominając o całej prawnej wykładni.. gdy zamiast dzwonka padło by spie..
                          • masofrev Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka 08.08.12, 09:43
                            Gość portalu: ubu król napisał(a):

                            > i w tym momencie muszę przeprosić rowerzystę za buraka, bo chyba było odwrotnie
                            > ..
                            > rzadko jakis szalony rowerzysta martwi się o dzwonek ! nie mówiąc o tych oszoło
                            > mach z ostrym kołem..
                            > Dzwonkiem facet po prostu dał znać o sobie i poprosił o przepuszczenie.. ale
                            > ktoś chciał bardzo pokazać, że to jego ? chodnik i jak bardzo na nim rzadzi i
                            > przepisy zna, że będzie szedł jego środkiem i Specjalnie blokował droge

                            > bo przecież to ujma na honorze, kroczek w bok zrobić i kogoś przepuścić?
                            Oczywiście następujące fakty:
                            1) jeżdżenie rowerem po chodniku
                            2) celowe najeżdżanie komuś na nogę
                            3) grożenie pobiciem
                            nie robią na Tobie żadnego wrażenia? No bo zły jest ten, kto przestrzega przepisów...



                            > mam nadzieje, że Pan nie jeździ autem.. bo wtedy takie zachowania doprowadzają
                            > do tragicznych wypadków, kiedy to ktoś za nic nie ustąpi i woli się zderzyć, al
                            > bo przyspiesza jak ktos chce go wyprzedzić..
                            • Gość: ubu król Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka IP: *.play-internet.pl 08.08.12, 10:33
                              Dokładnie TAK , zły jest ten co ślepo przestrzega przepisów ! i gotowy jest rozjechać autem psa co wbiegł na jezdnie, czy dziecko, niż ominąć jej przekraczając linie ciągłą !! i złamać przepis..
                              oczywiście, gdy z naprzeciwka nic nie jedzie..!!
                              Gdyby ludzie byli wobec siebie życzliwi i nie wrodzy, przepisy nie byłby potrzebne!
                              jak pokazała sytuacja przepisy czasem nie POmagają, lecz wręcz doprowadzają do konfliktów..
                              krok w bok i każdy byłby był szczęśliwy, i rower by przejachał i noga cała i dzień lepszy bez złości.
                              jak jak jadę autem, i widzę, że ktoś jedzie szybciej i chce mnie wyprzedzić to go puszczam, zamiast powodować niepotrzebne nerwy i zagrożenie i dalej każdy jedzie swoją prędkością. jak gościu gdzieś nie wyrobi, to przynajmniej nie na mnie..
                              • masofrev Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka 08.08.12, 22:39
                                Gość portalu: ubu król napisał(a):

                                > Gdyby ludzie byli wobec siebie życzliwi i nie wrodzy, przepisy nie byłby potrze
                                > bne!
                                Tak, gdyby ludzie byli życzliwi. Rozjechania nogi i groźby pobicia nie uważam za przejaw życzliwości (przy czym nie była to pierwsza konfliktowa sytuacja na chodniku), w związku z czym nie bardzo widzę powód, dla którego miałbym być życzliwy dla rowerzystów na chodniku?

                                > jak pokazała sytuacja przepisy czasem nie POmagają, lecz wręcz doprowadzają do
                                > konfliktów..
                                Ale to nie przepisy, tylko właśnie niestosowanie się do nich...
                                  • masofrev Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka 09.08.12, 14:11
                                    Gość portalu: ubu król napisał(a):

                                    > Jak jesteś na dzień dobry uprzedzony i złośliwy wobec wszystkich rowerzystów a
                                    > dzwonek obowiązkowy bierzesz za spier... to się nie dziw, że ktoś odpowiada pię
                                    > knym za nadobne..
                                    Jestem uprzedzony po złych doświadczeniach. Opisana tu sytuacja nie była bowiem pierwszą, choć po raz pierwszy ktoś zareagował agresją fizyczną i groźbami. Poza tym czytając wypowiedzi rowerzystów na forum trudno nie odnieść wrażenia, iż uważają się oni za panów wszystkich dróg i domagają się wszelkich praw - zapominając o innych uczestnikach ruchu.
                      • Gość: benek Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka IP: *.e-wro.net.pl 08.08.12, 08:32
                        > > > W tym miejscu chodnik ma metr.
                        > > Przeważenie chodnika miejscowe nie decyduje o tym jaka szerokosć ma chodn
                        > ik na
                        > > całej długości.
                        > Jak zwykle bredzisz. Podaj podstawę prawną takiego twierdzenia albo zamilknij.
                        >
                        Mało to szerokich chodników gdzie pośrodku stoi jakaś zawalidroga ?



                        > > Z pewnością nie ma metra bo ma szerokość zbliżoną do wzrostu dziewczyny i
                        > dącej
                        > > po nim.Licząc z barierką, która na nim stoi i separuje od torowiska ma 2
                        > m.
                        > To przejdź się tam i sobie zmierz, a potem zacznij snuć swoje teorie.
                        Dorosłą osoba idąca tym chodnikiem widoczna na zdjęciu musi zatem mieć metr wzrostu.
                        Może i koło drzewa jest przewężenie do 1 m ale przecież można się wyminąć dalej od drzewa.

                        Koło mojego przystanku za wiata droga dla rowerów ma niecałe 2 m.
                        Stoją na niej piesi czekający na autobus.
                        Dodatkowo trawnik jest an skarpie tak że nie można objeżdżać po trawie.
                        Mimo to da się tam wyminąć pieszego mimo ze pieszych dużo i rowerzystów dużo.
                        Nikt z tego nie robi problemu.
                        Na myśl by mi nie przyszło upominać pieszych ze po drugiej stronie wiaty i ogrodzenia mają dużo więcej miejsca.
                        Ludzie szukają cienia i osłony od hałasu na ddr za wiatą
                        Da się współżyć na wąskiej drodze jak się chce.
                        • masofrev Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka 08.08.12, 09:34
                          Gość portalu: benek napisał(a):

                          > > > Przeważenie chodnika miejscowe nie decyduje o tym jaka szerokosć ma
                          > chodn
                          > > ik na
                          > > > całej długości.
                          > > Jak zwykle bredzisz. Podaj podstawę prawną takiego twierdzenia albo zamil
                          > knij.
                          > >
                          > Mało to szerokich chodników gdzie pośrodku stoi jakaś zawalidroga ?
                          Ale ja nie odnoszę się do tego, tylko do twojego stwierdzenia:
                          > > > Przeważenie chodnika miejscowe nie decyduje o tym jaka szerokosć ma
                          > chodn

                          Podaj podstawę prawną.

                          • tbernard Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka 08.08.12, 19:14
                            > Podaj podstawę prawną.

                            Jak tak nadal będziesz utrudniał ludziom złośliwie życie i wyskakiwał z tekstami, że prawo masz po swojej stronie, to jeszcze nie raz zbierzesz baty. Prezentujesz postawę podobną do tych co to żerują na stłuczkach nie ze swojej winy prowokując celowo sytuacje niebezpieczne.
                            • masofrev Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka 08.08.12, 22:41
                              tbernard napisał:

                              > > Podaj podstawę prawną.
                              >
                              > Jak tak nadal będziesz utrudniał ludziom złośliwie życie i wyskakiwał z tekstam
                              > i, że prawo masz po swojej stronie, to jeszcze nie raz zbierzesz baty. Prezentu
                              > jesz postawę podobną do tych co to żerują na stłuczkach nie ze swojej winy prow
                              > okując celowo sytuacje niebezpieczne.

                              No tak, teraz się dowiaduję, że idąc chodnikiem prowokuję i powoduję niebezpieczne sytuacje... Czy Ty rozumiesz, że ROWERZYSTY NIE POWINNO BYĆ NA CHODNIKU?
                              • czechofil Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka 08.08.12, 23:22
                                > No tak, teraz się dowiaduję, że idąc chodnikiem prowokuję i powoduję niebezpiec
                                > zne sytuacje... Czy Ty rozumiesz, że ROWERZYSTY NIE POWINNO BYĆ NA CHODNIKU?

                                Nie do ciebie należy ocenianie, czy powinien być, czy nie. Może za nim jechać np. jego dziecko i wtedy masz zasrany obowiązek usunąć się na bok i ich przepuścić. Inaczej dostaniesz mandat za utrudnianie ruchu innym użytkownikom drogi...
                                • masofrev Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka 08.08.12, 23:29
                                  czechofil napisał:

                                  > > No tak, teraz się dowiaduję, że idąc chodnikiem prowokuję i powoduję nieb
                                  > ezpiec
                                  > > zne sytuacje... Czy Ty rozumiesz, że ROWERZYSTY NIE POWINNO BYĆ NA CHODNI
                                  > KU?
                                  >
                                  > Nie do ciebie należy ocenianie, czy powinien być, czy nie.
                                  Nie? A dlaczegóż by nie? Jako obywatel mam do tego prawo.

                                  > Może za nim jechać n
                                  > p. jego dziecko
                                  Ale nie jechało.

                                  > i wtedy masz zasrany obowiązek usunąć się na bok i ich przepuśc
                                  > ić.
                                  Nie, nie mam obowiązku usunąć się na bok. Mam obowiązek poruszania się w sposób nieutrudniający ruchu. Jeśli sądzisz inaczej - proszę, zacytuj stosowny przepis...

                                  > Inaczej dostaniesz mandat za utrudnianie ruchu innym użytkownikom drogi...
                                  Możesz sobie oczywiście pogdybać. W tej sytuacji dziecka nie było, w związku z czym rowerzysta nie miał prawa korzystać z chodnika. Jeśli uważasz, że miał - podaj przepis.
                                  • tbernard Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka 09.08.12, 09:02
                                    Coś kręcisz. Najpierw napisałeś, że uderzył Cię raz kołem, po tym jak go pouczyłeś. Potem wyciągnąłeś telefon i on drugi raz Cię uderzył kołem i błotnikiem zadrapał i pogroził pobiciem. Chcesz powiedzieć, że cały czas siedział na siodełku i nogami nie dotykał chodnika? Jeśli tak, to miałeś do czynienia z nieprzeciętnym akrobatą. Jeśli jednak zszedł, to nie był żadnym rowerzystą, tylko pieszym i miał prawo korzystać z chodnika.
                                    • czechofil Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka 09.08.12, 09:40
                                      tbernard napisał:

                                      > Coś kręcisz. Najpierw napisałeś, że uderzył Cię raz kołem, po tym jak go pouczy
                                      > łeś. Potem wyciągnąłeś telefon i on drugi raz Cię uderzył kołem i błotnikiem za
                                      > drapał i pogroził pobiciem. Chcesz powiedzieć, że cały czas siedział na siodełk
                                      > u i nogami nie dotykał chodnika? Jeśli tak, to miałeś do czynienia z nieprzecię
                                      > tnym akrobatą. Jeśli jednak zszedł, to nie był żadnym rowerzystą, tylko pieszym
                                      > i miał prawo korzystać z chodnika.

                                      Cała ta historia wydaje się być wymyśloną albo co najmniej mocno podkoloryzowaną przez naszego forumowego cyklofoba. W ten sposób można spłodzić masę takich opowiastek i faktycznie wytworzyć sztuczny obraz gehenny pieszych poganianych przez karków na rowerach. Problem polega tylko na tym, że każdy z nas jest czasami pieszym i jakoś większość z nas takiej sytuacji nigdy nie przeżyła...
                                      • masofrev Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka 09.08.12, 14:15
                                        czechofil napisał:

                                        > Cała ta historia wydaje się być wymyśloną albo co najmniej mocno podkoloryzowan
                                        > ą przez naszego forumowego cyklofoba. W ten sposób można spłodzić masę takich o
                                        > powiastek i faktycznie wytworzyć sztuczny obraz gehenny pieszych poganianych pr
                                        > zez karków na rowerach. Problem polega tylko na tym, że każdy z nas jest czasam
                                        > i pieszym i jakoś większość z nas takiej sytuacji nigdy nie przeżyła...

                                        Rozumiem, że zarzucasz mi kłamstwo. Podobnie jak wiele razy twierdziłeś, że jestem tą samą osobą, co urko70. Pytam więc ponownie: masz jakieś poszlaki co do tych twierdzeń? Bo jeśli nie, to jesteś oszczercą.

                                        Sytuacja opisana przeze mnie wydarzyła się, dokładnie w przedstawiony sposób. Ale ty oczywiście będziesz zaprzeczać, bo zburzyłoby to twoje przekonanie, jak wspaniali są rowerzyści (czego implikacją jest przekonanie o wspaniałości własnej osoby).
                                    • masofrev Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka 09.08.12, 14:12
                                      tbernard napisał:

                                      > Coś kręcisz. Najpierw napisałeś, że uderzył Cię raz kołem, po tym jak go pouczy
                                      > łeś. Potem wyciągnąłeś telefon i on drugi raz Cię uderzył kołem i błotnikiem za
                                      > drapał i pogroził pobiciem. Chcesz powiedzieć, że cały czas siedział na siodełk
                                      > u i nogami nie dotykał chodnika? Jeśli tak, to miałeś do czynienia z nieprzecię
                                      > tnym akrobatą. Jeśli jednak zszedł, to nie był żadnym rowerzystą, tylko pieszym
                                      > i miał prawo korzystać z chodnika.

                                      Jak już napisałem - prawo do korzystania z chodnika nie obejmuje wg mnie najeżdżania na nogę i stosowania gróźb.
                                  • czechofil Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka 09.08.12, 09:31
                                    > Nie? A dlaczegóż by nie? Jako obywatel mam do tego prawo.

                                    Od tego jest policja i SM, a nie jacyś domorośli, samozwańczy edukatorzy. Jak chcesz się wyżyć w tej materii, zgłoś się do którejś z naszych służb porządkowych, podobno mają tam sporo vacatów...

                                    > Ale nie jechało.

                                    Ale w momencie dzwonienia na ciebie o tym nie widziałeś...

                                    > Nie, nie mam obowiązku usunąć się na bok. Mam obowiązek poruszania się w sposób
                                    > nieutrudniający ruchu. Jeśli sądzisz inaczej - proszę, zacytuj stosowny przepi
                                    > s...

                                    Właśnie, masz korzystać z drogi w ten sposób, żeby innym użytkownikom tej drogi nie utrudniać ruchu. Widzę, że zaczynasz wreszcie coś kumać...

                                    > Możesz sobie oczywiście pogdybać. W tej sytuacji dziecka nie było, w związku z
                                    > czym rowerzysta nie miał prawa korzystać z chodnika. Jeśli uważasz, że miał - p
                                    > odaj przepis.

                                    Miał, nie miał, nie do mnie i nie do ciebie należy ocenianie tego. Jako użytkownik drogi masz stosować się do przepisów PoRD, ale nie wolno ci zmuszać do stosowania się do tych przepisów innych użytkowników drogi. Jeśli ten rowerzysta popełnił wykroczenie, należało zadzwonić po policję i zgłosić to, a nie blokować mu drogę...
                                    • masofrev Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka 09.08.12, 14:22
                                      czechofil napisał:

                                      > > Nie? A dlaczegóż by nie? Jako obywatel mam do tego prawo.
                                      >
                                      > Od tego jest policja i SM, a nie jacyś domorośli, samozwańczy edukatorzy. Jak c
                                      > hcesz się wyżyć w tej materii, zgłoś się do którejś z naszych służb porządkowyc
                                      > h, podobno mają tam sporo vacatów...
                                      Rozumiem, że kiedy widzisz samochód zaparkowany na drodze dla rowerów, to nie dzwonisz do SM? No bo przecież - nie masz prawa oceniać, co jest legalne?


                                      > Ale w momencie dzwonienia na ciebie o tym nie widziałeś...
                                      Po obróceniu się już wiedziałem.

                                      > Właśnie, masz korzystać z drogi w ten sposób, żeby innym użytkownikom tej drogi
                                      > nie utrudniać ruchu. Widzę, że zaczynasz wreszcie coś kumać...
                                      Oczywiście - tym użytkownikom, którzy w tym miejscu drogi maja prawo być. Im nie utrudniam. W stosunku do uczestników, którzy NIE MAJĄ PRAWA być na chodniku nie mam takiego obowiązku.

                                      > Miał, nie miał, nie do mnie i nie do ciebie należy ocenianie tego.

                                      Twoja hipokryzja po raz kolejny wychodzi jak szydło z worka. Przed chwilą twierdziłeś, że to mój psi obowiązek (to raczej JEST ocena, nieprawdaż?). No więc podaj stosowny przepis mówiący o tym, że mam OBOWIĄZEK zejścia z drogi roweru na chodniku.

                                      > Jako użytkow
                                      > nik drogi masz stosować się do przepisów PoRD, ale nie wolno ci zmuszać do stos
                                      > owania się do tych przepisów innych użytkowników drogi. Jeśli ten rowerzysta po
                                      > pełnił wykroczenie, należało zadzwonić po policję i zgłosić to, a nie blokować
                                      > mu drogę...
                                      Chciałem zadzwonić, ale wtedy rowerzysta zagroził mi pobiciem. Zaraz napiszesz, że miał prawo, bo go sprowokowałem...
                                      • czechofil Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka 09.08.12, 17:18
                                        > Rozumiem, że kiedy widzisz samochód zaparkowany na drodze dla rowerów, to nie d
                                        > zwonisz do SM? No bo przecież - nie masz prawa oceniać, co jest legalne?

                                        Z dupy porównanie. Ten samochód już tam stoi, więc nie muszę go zatrzymywać. Ja tylko informuję SM o popełnieniu wykroczenia, zwłaszcza że często tak zaparkowane auto stwarza zagrożenie w ruchu drogowym...

                                        > Po obróceniu się już wiedziałem.

                                        Idziesz środkiem chodnika, z tyłu słyszysz dzwonek i zamiast ustąpić od razu miejsca, ty się gapisz jeszcze do tyłu? No to teraz już wiemy, skąd u ciebie takie fobie antyrowerowe. Ty zwyczajnie nie umiesz zachować się na drodze, nikt cię tego chyba nie nauczył...

                                        > Oczywiście - tym użytkownikom, którzy w tym miejscu drogi maja prawo być. Im ni
                                        > e utrudniam. W stosunku do uczestników, którzy NIE MAJĄ PRAWA być na chodniku n
                                        > ie mam takiego obowiązku.

                                        Powtarzam ci jeszcze raz, że nie do ciebie należy ocenianie tego faktu. Rowerzysta może mieć tysiąc powodów, żeby jechać chodnikiem, a ty nie jesteś tegoż chodnika właścicielem i każdego poruszającego się od ciebie szybciej masz zasrany obowiązek przepuścić. Inaczej na groźbach się nie skończy i w końcu trafisz na jakiegoś ostrego zawodnika, który ci zwyczajnie obtłucze mordę...

                                        > Twoja hipokryzja po raz kolejny wychodzi jak szydło z worka. Przed chwilą twier
                                        > dziłeś, że to mój psi obowiązek (to raczej JEST ocena, nieprawdaż?). No więc po
                                        > daj stosowny przepis mówiący o tym, że mam OBOWIĄZEK zejścia z drogi roweru na
                                        > chodniku.

                                        Art. 90. kw Kto tamuje lub utrudnia ruch na drodze publicznej lub w strefie zamieszkania,podlega karze grzywny albo karze nagany.

                                        > Chciałem zadzwonić, ale wtedy rowerzysta zagroził mi pobiciem. Zaraz napiszesz,
                                        > że miał prawo, bo go sprowokowałem...

                                        Nie miał prawa, ale sam nie wiem, jak bym zareagował na psychola, który zatarasowałby mi drogę i do tego próbowałby mnie jeszcze edukować...

                              • Gość: benek Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka IP: *.e-wro.net.pl 09.08.12, 13:49
                                > No tak, teraz się dowiaduję, że idąc chodnikiem prowokuję i powoduję niebezpiec
                                > zne sytuacje... Czy Ty rozumiesz, że ROWERZYSTY NIE POWINNO BYĆ NA CHODNIKU?


                                Zrozum, że nie powinno go być na jedni Karkonoskiej bo to wylotówka niosąca 45.000 aut na dobę.
                                Dlatego tak zarządca dał 60km/h aby było można jeździć rowerem po chodniku.
                                Nie będzie wycinał drzewa aby poszerzyć zwężenie chodnika na odcinku około 15 m.
                                Tam tak mało ludzi i rowerów ze da się wyminąć choć nie ma 200 cm.




                                • masofrev Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka 09.08.12, 14:23
                                  Gość portalu: benek napisał(a):

                                  > Zrozum, że nie powinno go być na jedni Karkonoskiej bo to wylotówka niosąca 45.
                                  > 000 aut na dobę.
                                  > Dlatego tak zarządca dał 60km/h aby było można jeździć rowerem po chodniku.
                                  > Nie będzie wycinał drzewa aby poszerzyć zwężenie chodnika na odcinku około 15 m
                                  >
                                  To w tym miejscu powinien zejść z roweru. Tak mówią przepisy, a cała reszta to twoje gdybanie i snucie interpretacji prawa, które jest jasne. Gdybaj sobie dalej bez mojego udziału.
                                  • Gość: benek Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka IP: *.e-wro.net.pl 09.08.12, 15:17
                                    > > Zrozum, że nie powinno go być na jedni Karkonoskiej bo to wylotówka niosą
                                    > ca 45.
                                    > > 000 aut na dobę.
                                    > > Dlatego tak zarządca dał 60km/h aby było można jeździć rowerem po chodnik
                                    > u.
                                    > > Nie będzie wycinał drzewa aby poszerzyć zwężenie chodnika na odcinku okoł
                                    > o 15 m
                                    > >
                                    > To w tym miejscu powinien zejść z roweru. Tak mówią przepisy, a cała reszta to
                                    > twoje gdybanie i snucie interpretacji prawa, które jest jasne. Gdybaj sobie dal
                                    > ej bez mojego udziału.

                                    Przepisy tez mówią że wzdłuż ruchliwych arterii powinny być ścieżki.
                                    Inne przepisy mówią ze chodnik nie może węższy niż 150 cm.
                                    I co z tego ?
                                    Jeśli sprawa dotyczy krótkiego odcinaka to zagrożenia i utrudnienia są małe.Ważniejsze jest natężenie ruchu a nie szerokość chodnika.

              • polujacy_na_kaczki Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka 07.08.12, 14:31
                masofrev napisał:


                > Ja zapytałem (cytuję): "Czy wie pan, że nie wolno jeździć rowerem po chodniku?"
                No to miałeś pecha i trafiłeś na idiotę. A na przyszłość spróbuj: "Przepraszam (magiczne słowo, które zmienia pouczanie w kulturalna zwracanie uwagi), ale nie powinien pan/ nie wolno panu jeździć po chodniku?" Ja osobiście po prostu nie reaguję na rowerzystów na chodnikach (chyba, że poproszą o zrobienie miejsca). Sam czasem jeżdżę po chodniku, ale pieszych traktuję jak gospodarzy, sam zachowuję się jak gość. Inna kwestia, że zakaz jazdy rowerami po chodnikach jest idiotyczny.
                • Gość: benek Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka IP: *.e-wro.net.pl 07.08.12, 18:28
                  > masofrev napisał:
                  >
                  >
                  > > Ja zapytałem (cytuję): "Czy wie pan, że nie wolno jeździć rowerem po chod
                  > niku?"
                  > No to miałeś pecha i trafiłeś na idiotę.
                  Ale gdyby rowerzysta był taki wredny jak on to by powiedział ze po 10 m ten chdik sie kończy i przechodzi w jednie wic piezsy tam tez nie ma prawa chodzic
                  Tu widać ze brak znaku Strefa Zamieszkania i brak chodników wiec piesi tam nie mają prawa chodzć
                  Nawet ci co tam mieszkają.
                  Tak to się kończy jak chce się na sile egzekwować prawo.
                  Zatem masofrev wziął się za edukowanie choć sam łamał prawo po 10 m.

                  link


                  >A na przyszłość spróbuj: "Przepraszam
                  > (magiczne słowo, które zmienia pouczanie w kulturalna zwracanie uwagi), ale nie
                  > powinien pan/ nie wolno panu jeździć po chodniku?" Ja osobiście po prostu nie
                  > reaguję na rowerzystów na chodnikach (chyba, że poproszą o zrobienie miejsca).
                  Bo to głupota walczyć z czymś co nieuchronne i konieczne.
                  Każdy kogo by namawiano do samobójstwa to by się wkurzył.



                  > Sam czasem jeżdżę po chodniku, ale pieszych traktuję jak gospodarzy, sam zachow
                  > uję się jak gość. Inna kwestia, że zakaz jazdy rowerami po chodnikach jest idio
                  > tyczny.
                  Gdyby masofrev sam pojeździł rowerem to bysie nie czepiał rowerzystów że nie schodzą z roweru co 20 m i nie mierzą chodnika miarką czy jest 200 cm.

                    • Gość: benek Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka IP: *.e-wro.net.pl 07.08.12, 21:53
                      > Nie jestem pewien, ale jeśli nie ma chodnika pieszy ma prawo poruszać się po je
                      > zdni (oczywiście jeśli nie zabraniają tego znaki).
                      Ano właśnie .Rzecz w tym ze chodnik jest po zachodniej stronie Karkonoskiej.
                      A nawet jakby dopuścić chodzenie po jezdni drogi wewnętrznej to pieszy musi schodzić z niej przed każdym pojazdem nawet przed rowerzystą.
                      Tylko co byśmy powiedzieli gdyby rowerzysta pyskował do pieszego idącego jezdnia zamiast go ominąć ?
                      Jeśli się da to się omija nie tylko an szerokiej jezdni ale nawet na chodniku szerokim na 180 cm. Ścieżki jednokierunkowe mają 150 cm a jednak dwóch rowerzystów daje rade się na nich wyminąć czy jeden drugiego może wyprzedzić.
                      Na spornym chodniku może się okazać że bliżej jest do 2 m niż do 1 m i gdyby doszło do bijatyki to policja by się śmiała, że poszło o 10-30 cm.

                  • masofrev Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka 07.08.12, 19:38
                    Gość portalu: benek napisał(a):

                    > Ale gdyby rowerzysta był taki wredny jak on to by powiedział ze po 10 m ten chd
                    > ik sie kończy i przechodzi w jednie wic piezsy tam tez nie ma prawa chodzic
                    > Tu widać ze brak znaku Strefa Zamieszkania i brak chodników wiec piesi tam nie
                    > mają prawa chodzć
                    Ciekawe - a ja sądziłem, że w sytuacji braku chodnika piesi mogą chodzić jezdnią...

                    > Zatem masofrev wziął się za edukowanie choć sam łamał prawo po 10 m.
                    Łamałem je tylko w twoim mniemaniu.

                    > Gdyby masofrev sam pojeździł rowerem to bysie nie czepiał rowerzystów że nie sc
                    > hodzą z roweru co 20 m i nie mierzą chodnika miarką czy jest 200 cm.
                    Ale nie jeżdżę.
                    • Gość: benek Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka IP: *.e-wro.net.pl 07.08.12, 23:05
                      > > Tu widać ze brak znaku Strefa Zamieszkania i brak chodników wiec piesi ta
                      > m nie
                      > > mają prawa chodzć
                      > Ciekawe - a ja sądziłem, że w sytuacji braku chodnika piesi mogą chodzić jezdni
                      > ą...
                      tylko wtedy gdy nie ma pobocza i nie jadą pojazdy.
                      Rower to pojazd wiec powinieneś zejść z jedni.
                      Rzecz w tym ze nie masz gdzie bo nie wejdziesz na płot willi ani an ekran akustyczny.
                      Widzisz jak to jest wymagać stosowania się do prawa ?
                      Nie zawsze jest to możliwe.
                      No chyba, że przejdziesz na drugą stronę Karkonoskiej pod TV.


                      > > Zatem masofrev wziął się za edukowanie choć sam łamał prawo po 10 m.
                      > Łamałem je tylko w twoim mniemaniu.
                      >
                      ja nie oceniam bo ani ze meni edukator ani policjant.
                      Nie widzę wszystkiego na tej drodze.
                      Wiem ze mogłeś łamac prawo podobnie jak mógł ej łamac rowerzysta.Czy on je łąmał to nie wiem.Wjechał an chodnik w meisjcu gdzie miał on 4 metry.
                      Chodnik sie zweżył i musze ci wierzyć ze ponizej 200 cm.
                      jeddnak nie było mozlwiosci zjazdu z chodnika bo z dóch stron ogrodzony był siatka.
                      ty mówisz zjeść i pchać a ja się śmieje.
                      Auto też często można by popchać np podczas parkowania aby nie jechać autem po chodniku.
                      Gdyby chodnik który opisujesz miał kilkaset metrów to może łatwiej mi byłoby ci przyznać racje.
                      Jednak pamiętam dyskusje o chodniku na Krzyckiej i o śmierci rowerzystki która chciała opuścić chodnik.Wobec powyższego konflikty na chodniku gdy nie dochodzi do potraceń są śmieszne.

                      Nie widzę powodu aby rowerzysta miał powadzić rower tylko dlatego, że nie wziął miarki i boi się że jest mniej niż 200 cm .


                      > > Gdyby masofrev sam pojeździł rowerem to bysie nie czepiał rowerzystów że
                      > nie sc
                      > > hodzą z roweru co 20 m i nie mierzą chodnika miarką czy jest 200 cm.
                      > Ale nie jeżdżę.
                      To tłumaczy specyficzny punkt widzenia.Gdybym nie był kierowca to bym chciał karać za każdy 1 km ponad dozwolona prędkość.
                      Jednak widzę ilość wykroczeń i umiem poszeregować je według zagrożeń.
                      Naprawdę ominięcie drzewa na wąskim chodniku wymaga tylko dobrej woli ze strony pieszego i rowerzysty,.
                      Polecam poświecić czas i energią na lobbowanie za ścieżkami co pozwoli rozwiązać też problemy pieszych.Jak będzie ścieżka i rowerzysta będzie się pchał na wąski chodnik to przyłączę się do krytykantów.

                      • masofrev Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka 07.08.12, 23:34
                        Gość portalu: benek napisał(a):

                        > tylko wtedy gdy nie ma pobocza i nie jadą pojazdy.
                        No więc pobocza tam nie ma. A samochodom (i rowerom!) z drogi schodzę. Happy>

                        > Widzisz jak to jest wymagać stosowania się do prawa ?
                        > Nie zawsze jest to możliwe.
                        Ależ jest możliwe. Ja się stosuję do przepisów.

                        > ja nie oceniam bo ani ze meni edukator ani policjant.
                        Ależ oceniasz, sugerując, że poruszania się trasą pomiędzy ekranem a willami jest niedozwolone.

                        > ty mówisz zjeść i pchać a ja się śmieje.
                        No, bo ty generalnie prawo masz w czterech literach i raczej się do przepisów nie stosujesz (przynajmniej sądząc po wpisach na forum).

                        > Nie widzę powodu aby rowerzysta miał powadzić rower tylko dlatego, że nie wziął
                        > miarki i boi się że jest mniej niż 200 cm .
                        To niech nie prowadzi, ale nie rozjeżdża mnie i nie grozi pobiciem.

                        > > Ale nie jeżdżę.
                        > To tłumaczy specyficzny punkt widzenia.Gdybym nie był kierowca to bym chciał ka
                        > rać za każdy 1 km ponad dozwolona prędkość.
                        To możesz karać.

                        > Jednak widzę ilość wykroczeń i umiem poszeregować je według zagrożeń.
                        Pięknie.

                        > Polecam poświecić czas i energią na lobbowanie za ścieżkami co pozwoli rozwiąza
                        > ć też problemy pieszych.
                        Ale po co mam lobbować za ścieżkami, skoro rowerem nie jeżdżę?
                        Wolę poświęcić czas namawianiu policji do zmuszenia rowerzystów do przestrzegania przepisów...
                        • Gość: benek Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka IP: *.e-wro.net.pl 08.08.12, 15:15
                          > > tylko wtedy gdy nie ma pobocza i nie jadą pojazdy.
                          > No więc pobocza tam nie ma. A samochodom (i rowerom!) z drogi schodzę. Happy
                          Nie mogę być szczęśliwy ze zapomniano o pieszy i rowerzystach.Ty czepiłeś się rowerzysty, a 10 m dalej czepi się ciebie rowerzysta bo :


                          Art. 11. 1. Pieszy jest obowiązany korzystać z chodnika lub drogi dla pieszych, a w razie ich braku — z pobocza. Jeżeli nie ma pobocza lub czasowo nie można z niego korzystać, pieszy może korzystać z jezdni, pod warunkiem zajmowania miejsca jak najbliżej jej krawędzi i ustępowania miejsca nadjeżdżającemu pojazdowi.

                          Piszesz ze schodzisz z drogi rowerzystom ( jak usłyszysz) a czy rowerzysta którego zaczepiłeś chciał ci ustąpić miejsca ?
                          Blisko krawędzi drogi nie idziesz bo tam wzdłuż krawędzi parkują auta.
                          Wskazuje tylko ze jakby się chcieć czepiać to można by się czepiać wszystkich o wszystko.


                          > > ja nie oceniam bo ani ze meni edukator ani policjant.
                          > Ależ oceniasz, sugerując, że poruszania się trasą pomiędzy ekranem a willami je
                          > st niedozwolone.
                          Środkiem niedozwolone,
                          Skoro boki są zastawione tzn że pieszemu nie wolno tamtędy przechodzić.



                          • masofrev Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka 08.08.12, 22:45
                            Gość portalu: benek napisał(a):

                            > Nie mogę być szczęśliwy ze zapomniano o pieszy i rowerzystach.Ty czepiłeś się r
                            > owerzysty, a 10 m dalej czepi się ciebie rowerzysta bo :
                            >
                            >
                            > Art. 11. 1. Pieszy jest obowiązany korzystać z chodnika lub drogi dla pieszych,
                            > a w razie ich braku — z pobocza. Jeżeli nie ma pobocza lub czasowo nie m
                            > ożna z niego korzystać, pieszy może korzystać z jezdni, pod warunkiem zajmowani
                            > a miejsca jak najbliżej jej krawędzi i ustępowania miejsca nadjeżdżającemu poja
                            > zdowi.
                            A skąd wiesz, że dalej nie idę przy krawędzi i nie ustępuje miejsca pojazdom?

                            > Piszesz ze schodzisz z drogi rowerzystom ( jak usłyszysz) a czy rowerzysta któr
                            > ego zaczepiłeś chciał ci ustąpić miejsca ?
                            To nie ja zaczepiłem rowerzystę. To on dzwonił na mnie z tyłu. NA CHODNIKU.

                            > Blisko krawędzi drogi nie idziesz bo tam wzdłuż krawędzi parkują auta.
                            Wtedy samochody omijam, zgodnie z logiką.

                            > Wskazuje tylko ze jakby się chcieć czepiać to można by się czepiać wszystkich o
                            > wszystko.
                            Ależ nie, wystarczy przestrzegać przepisów.

                            > Środkiem niedozwolone,
                            > Skoro boki są zastawione tzn że pieszemu nie wolno tamtędy przechodzić.
                            Ależ wolno. Wyobraź sobie, że poruszasz się drogą bez chodnika między miejscowościami. Na poboczu stoi zaparkowany samochód. W takiej sytuacji możesz go wyminąć, nie naruszając obowiązku poruszania się przy krawędzi.
                            • Gość: benek Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka IP: *.e-wro.net.pl 09.08.12, 13:54
                              > A skąd wiesz, że dalej nie idę przy krawędzi i nie ustępuje miejsca pojazdom?
                              >
                              Na pewno taki legalista idzie przy krawędzi.
                              Wiem co pisze bo jest tam zakład samochodowy i dużo aut wiec nie da się iść przy krawędzi.Mieszkańcom się tez nie chce aut chować to trzymają przed domami.
                              Zatem możesz iść tylko środkiem a ryzykuje bo nie usłyszysz roweru jadącego od tyłu.Czy ktoś tam cie opierdzielił ze nie uciekasz miedzy auta jak jedzie rower?
                              Być może masz racje z tym chodnikiem ale trzeba jeszcze rozważyć czy wkurzanie kogoś kto chroni swoje życie ma sens.
                            • Gość: benek Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka IP: *.e-wro.net.pl 09.08.12, 14:03
                              > > Piszesz ze schodzisz z drogi rowerzystom ( jak usłyszysz) a czy rowerzyst
                              > a któr
                              > > ego zaczepiłeś chciał ci ustąpić miejsca ?
                              > To nie ja zaczepiłem rowerzystę. To on dzwonił na mnie z tyłu. NA CHODNIKU.
                              >

                              Czyli rozsądny był bo cie ostrzegał ze chodnik wąski i może ci się nie spodobać jak blisko będzie cie wymijał.
                              Niestety wielu pieszych myśli ze dzwonek służy do dzwonienia na krowy lub auta.





                              > > Blisko krawędzi drogi nie idziesz bo tam wzdłuż krawędzi parkują auta.
                              > Wtedy samochody omijam, zgodnie z logiką.
                              >
                              Przepis nie zezwala chodzić środkiem drogi bo nei zdarzysz zejść jak auto będzie jechało.
                              Na auto wejdziesz ?

                              Wtedy jak pisałem lepiej posługiwać się logiką niż przepisem.
                              Widzę, ze stawiasz logikę nad przepisem tylko wtedy gdy sytuacja ciebie dotyczy.
                              Właśnie dlatego rowerzyści decydują się przejechać 15 m wąskim chodnikiem niż ryzykować życiem na wylotówce gdzie połowa aut jeździ 100 km/h



                              > > Wskazuje tylko ze jakby się chcieć czepiać to można by się czepiać wszyst
                              > kich o
                              > > wszystko.
                              > Ależ nie, wystarczy przestrzegać przepisów.
                              >
                              To czego omijasz auta środkiem jezdni ?
                              Bo nie możesz inaczej ?
                              Przecież możesz się cofnąć do poprzedniego skrzyżowania i iść drugą stroną jezdni ?


                              > > Środkiem niedozwolone,
                              > > Skoro boki są zastawione tzn że pieszemu nie wolno tamtędy przechodzić.
                              > Ależ wolno. Wyobraź sobie, że poruszasz się drogą bez chodnika między miejscowo
                              > ściami. Na poboczu stoi zaparkowany samochód. W takiej sytuacji możesz go wymin
                              > ąć, nie naruszając obowiązku poruszania się przy krawędzi.

                              Pokaż przrpis.
                              Przepis nakazujący chodzenie poboczem jedni i ustępowanie auto nie dopuszcza chodzenie środkiem bo nie zdarzyłbyś obejść auta.
                              Jak widzisz przepisy nie regulują każdej sytuacji na drodze.




                              • masofrev Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka 09.08.12, 14:26
                                Gość portalu: benek napisał(a):

                                > Przepis nakazujący chodzenie poboczem jedni i ustępowanie auto nie dopuszcza ch
                                > odzenie środkiem bo nie zdarzyłbyś obejść auta.
                                > Jak widzisz przepisy nie regulują każdej sytuacji na drodze.
                                >
                                Czy ty naprawdę jesteś tak ograniczony intelektualnie? Nakaz chodzenia przy krawędzi wcale nie uniemożliwia obejścia przeszkody - tylko trzeba oczywiście upewnić się, że nie stworzy to zagrożenia.

                                Snuj sobie dalej swoje teorie co do przepisów ruchu drogowego sam, bo nie chce mi się tłumaczyć ci rzeczy oczywistych.
                                • Gość: benek Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka IP: *.e-wro.net.pl 09.08.12, 15:22
                                  > Czy ty naprawdę jesteś tak ograniczony intelektualnie? Nakaz chodzenia przy kra
                                  > wędzi wcale nie uniemożliwia obejścia przeszkody - tylko trzeba oczywiście upew
                                  > nić się, że nie stworzy to zagrożenia.

                                  Ty pokazujesz zakaz jeżdżenia po wąskim chodniku a ja ci pokaże zakaz wchodzenia na jezdnie zza przeszkody ?

                                  Nieżyciowe prawo powiesz ?
                                  to masz odpowiedz dlaczego miliony jeżdżą po chodnikach.


                                  > Snuj sobie dalej swoje teorie co do przepisów ruchu drogowego sam, bo nie chce
                                  > mi się tłumaczyć ci rzeczy oczywistych.
                                  A widzisz tam gdzie nie ma zagrożenia dopuszczasz odstępstwo od stosowania się do przepisów.
                                  To dobrze widzę ze dyskusja do czegoś doprowadziła

                        • Gość: benek Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka IP: *.e-wro.net.pl 08.08.12, 15:28
                          > > Widzisz jak to jest wymagać stosowania się do prawa ?
                          > > Nie zawsze jest to możliwe.
                          > Ależ jest możliwe. Ja się stosuję do przepisów.
                          >
                          Każdy się stosuje ale czy zawsze ?
                          Tylko nie pisz ze jak boki tej drogi wewnętrznej są zastawione to ty nie idziesz środkiem jezdni tylko wracasz się do przejścia przy Wiosennej i przechodzisz na druga stronę ulicy.
                          To są drobne wykroczenia wymuszane sytuacją ( brak ścieżki wski chodnik bo rosną drzewa) i nie należy się czepiać.



                          > > ja nie oceniam bo ani ze meni edukator ani policjant.
                          > Ależ oceniasz, sugerując, że poruszania się trasą pomiędzy ekranem a willami je
                          > st niedozwolone.
                          >
                          Czytaj wyzej



                          > > ty mówisz zjeść i pchać a ja się śmieje.
                          > No, bo ty generalnie prawo masz w czterech literach i raczej się do przepisów n
                          > ie stosujesz (przynajmniej sądząc po wpisach na forum).
                          Prawo nie może opisać każdego metra chodnika i np nie opisuje jak mierzyć szerokość chodnika gdy na nim rośnie drzewo lub stoi kosz na śmieci.
                          Na drodze jest potrzebny zdrowy rozsadek czeto bardziej niż znajomość prawa.
                          Stosowanie się do prawa często zaprzecza zdrowemu rozsądkowi.
                          Stanie na czerwonym o 23-ciej na pustej drodze to jeden z przykładów.


                          > > Nie widzę powodu aby rowerzysta miał powadzić rower tylko dlatego, że nie
                          > wziął
                          > > miarki i boi się że jest mniej niż 200 cm .
                          > To niech nie prowadzi, ale nie rozjeżdża mnie i nie grozi pobiciem.
                          Ale ja nie znam kolejności zdarzeń.Tak jak opisywałeś gość stał się agresywny dopiero po zwróceniu uwagi.
                          Tak jest było i będzie a ty jak się kiedyś poszarpiesz to sam dojdziesz do wniosku że nie warto.

                          > > Polecam poświecić czas i energią na lobbowanie za ścieżkami co pozwoli ro
                          > związa
                          > > ć też problemy pieszych.
                          > Ale po co mam lobbować za ścieżkami, skoro rowerem nie jeżdżę?

                          Myślałem, że to oczywiste.
                          Ścieżki są w interesie pieszych i kierowców bo separują ruch.


                          > Wolę poświęcić czas namawianiu policji do zmuszenia rowerzystów do przestrzegan
                          > ia przepisów...
                          Policja to robi od 70 lat a z każdym rokiem więcej rowerzystów jeździ po chodnikach.
                          Rusz głową dlaczego i nie walcz ze skutkami a z przyczynami.

                          Zrobiono chodnik ? Zrobiono
                          Zrobiono jezdnię ? Zrobiono
                          Zapomniano o ścieżce więc rowerzyści jeżdżą po jezdni lub chodniku.
                          Co lepsze ?
                          Kierowca powie ze po chodniku a pieszy ze po jezdni.
                          Co powie rowerzysta widać na drogach.
          • lorak79 Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka 07.08.12, 15:02
            A ja jeżdzę na rowerze i dzisiaj zostałem zaatakowany przez wściekłego pieszego, który miał pretensje że na niego nie dzwoniłem dzwonkiem. Zjeżdżałem pod plac JPII od strony św. Mikołaja.
            Zadrapał mnie po twarzy i na odchodne skopał rower.
            A specjalnie zwolniłem na tym zjeździe bo widziałem, że koleś specjalnie idzie całą szerokością zjazdu.

            No cóż, debile są w każdej grupie społecznej, i wśród pieszych i wśród rowerzystów i wśród kierowców. Najgorzej że oni są najbardziej widoczni.
            Nie można uogólniać!
            • Gość: enc Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.12, 15:23
              Gdybyś zadzwonił, to prawdopodobnie miałby pretensje, że dzwonisz. Nie dogodzisz.

              Zauważyłam, że w ojczyźnie naszej piesi często traktują użycie dzwonka w ich obecności jako obrazę. Jeżdżąc po Austrii (trochę tam mieszkałam) nauczyłam się, że na łączonych drogach pieszo - rowerowych, zbliżając się do idącego w tym samym kierunku pieszego, dobrze jest dać mu krótki sygnał, aby przypadkiem nie skręcił prosto pod koła, miał czas na przywołanie dziecka albo psa. Taki pieszy uśmiechał się, nierzadko życzył miłego dnia.

              Po powrocie - po kilku nieprzyjemnych pyskówkach i jednym bliskim spotkaniu kask - chodnik (dzwoniłam na człowieka idącego po drodze rowerowej!) - szybko się odzwyczaiłam. Ale to rzeczywiście nieraz wywołuje reakcje takie jak opisana przez Ciebie.
              • masofrev Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka 07.08.12, 15:52
                Gość portalu: enc napisał(a):

                > Zauważyłam, że w ojczyźnie naszej piesi często traktują użycie dzwonka w ich ob
                > ecności jako obrazę. Jeżdżąc po Austrii (trochę tam mieszkałam) nauczyłam się,
                > że na łączonych drogach pieszo - rowerowych,
                Właśnie: na drogach pieszo-rowerowych. Tam ma to sens i nie trąci chamstwem. Na chodniku, gdzie rowerzysta jest gościem (bo generalnie nie ma prawa tamtędy jechać), dzwonek rowerowy to próba wymuszenia przejazdu.
                • Gość: enc Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.12, 16:06
                  Nie, dzwonek rowerowy na chodniku - w sytuacji kiedy mam prawo się tym chodnikiem poruszać - to również grzecznościowe uprzedzenie pieszego, że jadę, żeby nie spowodował sytuacji, której oboje byśmy żałowali. Bo ja jadąc chodnikiem mam oczy dookoła głowy i nie przekraczam prędkości 6 km/h (szczerze, szybciej maszeruję, niż jadę rowerem po chodniku), ale sytuacje, kiedy pieszy, z którym się np. już zrównałam, zmienia nagle kierunek i praktycznie na mnie wchodzi wykluczają już jakąkolwiek reakcję z mojej tj. rowerzysty strony. To samo tyczy się biegających po chodniku dzieci. Wiem, że taki dzieciak się nie rozgląda, więc wolałabym zadzwonić (nie, nie mówimy o namolnym ciśnięciu dzwonka), żeby zwrócić na siebie jego uwagę.

                  Z krajów, które dotychczas odwiedzałam na rowerze, Polska jest jedynym, w którym takie zachowanie traktowane jest jako próba wymuszenia i wywołuje agresję.
                • Gość: benek Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka IP: *.e-wro.net.pl 07.08.12, 18:08
                  > > że na łączonych drogach pieszo - rowerowych,
                  > Właśnie: na drogach pieszo-rowerowych. Tam ma to sens i nie trąci chamstwem. Na
                  > chodniku, gdzie rowerzysta jest gościem (bo generalnie nie ma prawa tamtędy je
                  > chać), dzwonek rowerowy to próba wymuszenia przejazdu.


                  Nie dorosłeś do współistnienia na drodze.
                  O takich kierowcach mówi się że mają niska kulturę drogową (jazdy)
              • Gość: benek Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka IP: *.e-wro.net.pl 07.08.12, 18:05
                > Zauważyłam, że w ojczyźnie naszej piesi często traktują użycie dzwonka w ich ob
                > ecności jako obrazę. Jeżdżąc po Austrii (trochę tam mieszkałam) nauczyłam się,
                > że na łączonych drogach pieszo - rowerowych, zbliżając się do idącego w tym sam
                > ym kierunku pieszego, dobrze jest dać mu krótki sygnał, aby przypadkiem nie skr
                > ęcił prosto pod koła, miał czas na przywołanie dziecka albo psa. Taki pieszy uś
                > miechał się, nierzadko życzył miłego dnia.

                Od dziś będę życzył każdemu pieszemu który mnie puszcza miłego dnia.
                Może by taką akcję zainicjować wśród rowerzystów to po roku piesi załapaliby w czym rzecz ?

      • Gość: benek Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka IP: *.e-wro.net.pl 07.08.12, 12:57
        > Dzisiaj rowerzysta chciał mnie pobić. Szedłem sobie spokojnie chodnikiem na Kar
        > konoskiej, gdy nagle usłyszałem za sobą rowerzystę. Odwróciłem się go i spytałe
        > m, czy wie, że nie można jeździć po chodnikach . Odburknął "to którędy mam jeźd
        > zić" a potem wjechał mi kołem w nogę.

        Czyli sprowokowałeś zajście ?
        Ciekaw jestem czy zagrodziłeś mu nogą przejazd ?


        > Gdy wyciągnąłem telefon celem zadzwonieni
        > a na policję, ponownie wjechał mi w nogę błotnikiem rozcinając skórę i zagroził
        > pobiciem.
        Musiałeś go nieźle w kurzyć.Z doświadczania wiem ze można trafić na wariata i dostać po pysku.
        Rowerzyści bywają tak samo chamscy jak kierowcy,.
        Dlatego nie prowokuj.
        Od wymierzania sprawiedliwości jest policja.
        Na Karkonoskiej wolno jeździć rowerem po chodniku w oparciu o art 33 więc jakby obił ci ryja to jeszcze odpowiadałbyś w sadzie za sprowokowanie zajścia. :)

        > Nie ma co, kultura na całego!
        Tak czasem spotykam edyfikatorów a potem się dziwią ze dochodzi do bójek.

        To wstyd ze TVP nie uzupełniła tego kawałka ścieżki pod swoją siedzibą.



        • masofrev Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka 07.08.12, 13:29
          Gość portalu: benek napisał(a):

          > Czyli sprowokowałeś zajście ?
          Jak? Idąc po chodniku?

          Na Karkonoskiej wolno jeździć rowerem po chodniku w oparciu o art 33 więc jakby
          > obił ci ryja to jeszcze odpowiadałbyś w sadzie za sprowokowanie zajścia. :)
          Nie wolno, bo w tym miejscu chodnik ma metr szerokości.

          > To wstyd ze TVP nie uzupełniła tego kawałka ścieżki pod swoją siedzibą.
          To było po drugiej stronie.
          • Gość: benek Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka IP: *.e-wro.net.pl 07.08.12, 13:42
            > > Czyli sprowokowałeś zajście ?
            > Jak? Idąc po chodniku?
            Pisałeś ze wziąłeś się za edukacje ?
            Wmawianie komuś łamania prawa moze być niebezpieczne.



            > Na Karkonoskiej wolno jeździć rowerem po chodniku w oparciu o art 33 więc jakb
            > y
            > > obił ci ryja to jeszcze odpowiadałbyś w sadzie za sprowokowanie zajścia.
            > :)
            > Nie wolno, bo w tym miejscu chodnik ma metr szerokości.
            >
            Gdzie ?
            Nie ma we Wrocławiu tak wąskich chodników


            > > To wstyd ze TVP nie uzupełniła tego kawałka ścieżki pod swoją siedzibą.
            > To było po drugiej stronie.
            Po drugiej stronie powinna być też jednokierunkowa ddr .
            Potrzebny jest tylko kawałek bo ścieżka urywa się na Krzyckiej i zaraz za pętlą jest droga wewnętrzna
            Miejsca przy pętli nie brakuje bo jest tam szeroki trawnik.
            Aby w tym miejscu nie przepuścić rowerzysty to coś dziwne jest.



            • masofrev Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka 07.08.12, 13:54
              Gość portalu: benek napisał(a):

              > Pisałeś ze wziąłeś się za edukacje ?
              Ale w tym przypadku akurat szedłem

              > Wmawianie komuś łamania prawa moze być niebezpieczne.
              Chyba, że akurat je łamie.
              > > Nie wolno, bo w tym miejscu chodnik ma metr szerokości.

              > Gdzie ?
              > Nie ma we Wrocławiu tak wąskich chodników
              Po drugiej stronie, przy skrzyżowaniu z Wiosenną.

              > Po drugiej stronie powinna być też jednokierunkowa ddr .
              > Potrzebny jest tylko kawałek bo ścieżka urywa się na Krzyckiej i zaraz za pętlą
              > jest droga wewnętrzna
              > Miejsca przy pętli nie brakuje bo jest tam szeroki trawnik.
              > Aby w tym miejscu nie przepuścić rowerzysty to coś dziwne jest.
              Przy skrzyżowaniu z Wiosenną jest wąskie miejsce CHODNIKA.
                • masofrev Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka 07.08.12, 14:24
                  Gość portalu: benek napisał(a):

                  > brakuje tam kilkunastu metrów aby się dostać do drogi wewnętrznej i musiałeś ta
                  > m edukować ?
                  A co, to mnie tymi kilkunastoma metrami iść nie wolno?

                  > Trawniczek jest do likwidacji
                  > I ddrip można wcisnąć
                  To niech go zlikwidują (niby jak, skoro należy do prywatnej posesji) i DDR wcisną. Wtedy nie będę miał pretensji. Na razie jest to CHODNIK.

                  PS.
                  Rozumiem, że fakt miażdżenia komuś nogi rowerem nie zrobił na tobie żadnego wrażenia???
                  • Gość: benek Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka IP: *.e-wro.net.pl 07.08.12, 14:42
                    > > Trawniczek jest do likwidacji
                    > > I ddrip można wcisnąć
                    > To niech go zlikwidują (niby jak, skoro należy do prywatnej posesji)

                    Ja tam widzą na mapie że jest przed ogrodzeniem

                    >i DDR wcis
                    > ną. Wtedy nie będę miał pretensji. Na razie jest to CHODNIK.
                    A czym się różni ddrip od chodnika ?
                    Po ddrip można jeździć rowerem ustępując miejsca pieszym i po chodniku na Karkonoskiej można bo to szybka arteria.

                    > Rozumiem, że fakt miażdżenia komuś nogi rowerem nie zrobił na tobie żadnego wra
                    > żenia???
                    Pisałeś ze potracił cie po zwróceniu uwagi.
                    Przecież nie wiem czy w ramach edukacji nie wsadziłeś mu nogi pod koło ?
                    Edukatorzy mają rożne metody.

                    Wiem tylko ze potracenie było po zwróceniu uwagi tak jakby złośliwie.
                    Nie wiedziałeś czy będzie jechał na wąskim chodniku czy nie zechce minąć cie po trawniku.
                    Usłyszałeś, że jedzie i zareagowałeś zwróceniem uwagi.
                    Ja w takiej sytuacji zbaczam na 2 sekundy i przepuszczam.
                    To nie wina rowerzystów że tam przerwano ddrip.

                    • masofrev Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka 07.08.12, 14:53
                      Gość portalu: benek napisał(a):

                      > Ja tam widzą na mapie że jest przed ogrodzeniem
                      A drzewa i latarnię 5 metrów dalej też widzisz?

                      > A czym się różni ddrip od chodnika ?
                      Tym, czym jezdnia od DDRiP.

                      > Po ddrip można jeździć rowerem ustępując miejsca pieszym i po chodniku na Karko
                      > noskiej można bo to szybka arteria.
                      Ale nie w tym miejscu, bo jest tu metr szerokości. Długo jeszcze chceszbnegować ten fakt?

                      > > Rozumiem, że fakt miażdżenia komuś nogi rowerem nie zrobił na tobie żadne
                      > go wrażenia???
                      > Pisałeś ze potracił cie po zwróceniu uwagi.
                      Czyli potrącił. Uważasz, że to słuszne? Umiesz, jak przystało no mężczyznę, napisać krótko "TAK" lub "NIE"?

                      > Przecież nie wiem czy w ramach edukacji nie wsadziłeś mu nogi pod koło ?
                      Przecież piszę, że gość na mnie najechał.

                      > Ja w takiej sytuacji zbaczam na 2 sekundy i przepuszczam.
                      A ja nie. Bo nie mam takiego obowiązku.

                      > To nie wina rowerzystów że tam przerwano ddrip.
                      Moja też nie. Niech sobie rowerzysta na tych 10 metrów zsiądzie z roweru.
                      • Gość: benek Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka IP: *.e-wro.net.pl 07.08.12, 15:35
                        > Gość portalu: benek napisał(a):
                        >
                        > > Ja tam widzą na mapie że jest przed ogrodzeniem
                        > A drzewa i latarnię 5 metrów dalej też widzisz?
                        Widzę.
                        Nie trzeba wycinać.


                        > > A czym się różni ddrip od chodnika ?
                        > Tym, czym jezdnia od DDRiP.
                        >
                        Na jezdni pierwszeństwo ma rowerzysta a na ddrp pieszy czyli tak samo jak na chodniku.
                        Jezdnia to jezdnia ,a ddrip to chodnik z linia lub niebieskim znakiem.
                        Po co się czepiać jazdy po chodniku ?
                        Jedne chodniki są białe a drugie biało-czerwone


                        > > Po ddrip można jeździć rowerem ustępując miejsca pieszym i po chodniku na
                        > Karko
                        > > noskiej można bo to szybka arteria.
                        > Ale nie w tym miejscu, bo jest tu metr szerokości. Długo jeszcze chceszbnegować
                        > ten fakt?
                        Nie mierzyłem.To wąskie miejsce jest dość krótkie.
                        pisałem o skrzyżowaniu z Wiosenną a na tym skrzyzowaniu jest te z szeroki chodnik.
                        Zauważ, że jest tam ogrodzone torowisko i ekran akustyczne.
                        Rowerzysta nie może się teleportować z drogi wewnętrznej na jezdnie główną.
                        Przy wielu wiatach przystankowych na ddrip jest tez wąsko a jakoś się jedzie.




                        > > Pisałeś ze potracił cie po zwróceniu uwagi.
                        > Czyli potrącił.
                        Nie wiem, może chciał cie uderzyć rowerem po kłótni ?
                        Musze wierzyć we wszystko co napiszesz.
                        Jednak parę kłótni widziałem i wiem ze ludzie się nakręcają jak na spirali, czyli od słowa do słowa.

                        Wiesz jak się skończyła edukacja przez pana Tercjaka ?
                        Na cmentarzu

                        Uważasz, że to słuszne? Umiesz, jak przystało no mężczyznę, nap
                        > isać krótko "TAK" lub "NIE"?
                        Nigdy w życiu.
                        Na podstawie informacji uzyskanych od jednej strony konfliktu ?
                        Sąd by się nie zdecydował.


                        > > Przecież nie wiem czy w ramach edukacji nie wsadziłeś mu nogi pod koło ?
                        > Przecież piszę, że gość na mnie najechał.
                        >
                        Wiadomo że rower jedzie.
                        Pytanie o moment wjechania , powód , pozycją obu uczestników potrącenia.Czy się oboje widzieli, co zrobili aby nie było potrącenia.
                        Sąd rożne okoliczności ocenia.


                        > > Ja w takiej sytuacji zbaczam na 2 sekundy i przepuszczam.
                        > A ja nie. Bo nie mam takiego obowiązku.
                        Dlatego takie konfliktu mogą cie częściej dotyczyć.
                        Na jezdni kierowca jadący główną też często ustępuje pierwszeństwo wjeżdżającym z bocznej.

                        > > To nie wina rowerzystów że tam przerwano ddrip.
                        > Moja też nie.
                        Zatem potrzeba wyrozumiałości.

                        > Niech sobie rowerzysta na tych 10 metrów zsiądzie z roweru.
                        Niedorzeczność.
                        Miliony jeżdżą i nie zachowują się tak jak proponujesz.
                        • masofrev Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka 07.08.12, 15:56
                          Gość portalu: benek napisał(a):

                          > Widzę.
                          > Nie trzeba wycinać.
                          Nie, oczywiście - same uschną...

                          > Po co się czepiać jazdy po chodniku ?
                          Nie wiem, zapytaj ustawodawcy, czemu zabrania jazdy po chodniku.

                          > > Ale nie w tym miejscu, bo jest tu metr szerokości. Długo jeszcze chceszbn
                          > egować
                          > > ten fakt?
                          > Nie mierzyłem.To wąskie miejsce jest dość krótkie.
                          Ale jest.

                          > Uważasz, że to słuszne? Umiesz, jak przystało no mężczyznę, nap
                          > > isać krótko "TAK" lub "NIE"?
                          > Nigdy w życiu.
                          To już wiemy - nigdy w życiu nie przyznasz racji komuś innemu ani nigdy w życiu nie napiszesz "tak" lub "nie", pytałem więc retorycznie.

                          > Na podstawie informacji uzyskanych od jednej strony konfliktu ?
                          Zapytam więc inaczej: czy uważasz, że najeżdżaniu komuś rowerem na nogę i grożenie pobiciem to właściwa reakcja na grzeczne zwrócenie uwagi?
                          • Gość: benek Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka IP: *.e-wro.net.pl 07.08.12, 20:42
                            > > Widzę.
                            > > Nie trzeba wycinać.
                            > Nie, oczywiście - same uschną...
                            wtedy będzie ci się łatwiej chodziło ?

                            > > Po co się czepiać jazdy po chodniku ?
                            > Nie wiem, zapytaj ustawodawcy, czemu zabrania jazdy po chodniku.
                            Ale na długich odcinkach.
                            nie ma zakazu jazdy pochodniku na dojazdach.
                            Tam jest dojazd do drogi wewnętrznej która schowana jest za ekranami akustycznymi.
                            To jak wyjazd z posesji jakieś 10-15 m
                            Gdyby nie siatka na torowisku to wyjazd byłby prostopadle do tego chodnika.
                            Nietypowy układ gdzie 2 drogi oddziela ekran.
                            Naprawdę to czepiani się.


                            > > > Ale nie w tym miejscu, bo jest tu metr szerokości. Długo jeszcze ch
                            > ceszbn
                            > > egować
                            > > > ten fakt?
                            > > Nie mierzyłem.To wąskie miejsce jest dość krótkie.
                            > Ale jest.
                            Ale nie mierzyłeś .Powtarzam najwęższe miejsce na chodniku nie decyduje jaka szerokosć ma chodnik.
                            Często na chodniku ustawia się przeszkody, czy to rośnie drzewa, czy jest słup, przystanek, kosz na śmieci, klomb , ławka , reklama itd.
                            Od przeszkody do której krawędzi chodnika mierzysz te 2 m ?
                            Lokale zwężenia łamią prawo czy to na ścieżce czy chodniku ale przymyka się na to oczy bo najczęściej ma to związek z ochrona roślinności.
                            Tu na tym odcinku można by wywalić ten metrowy trawniczek i już chodnik miałby 250 cm ale po co niszczyć zieleń wzdłuż głównej drogi ?

                            > > Uważasz, że to słuszne? Umiesz, jak przystało no mężczyznę, nap
                            > > > isać krótko "TAK" lub "NIE"?
                            > > Nigdy w życiu.
                            > To już wiemy - nigdy w życiu nie przyznasz racji komuś innemu ani nigdy w życiu
                            > nie napiszesz "tak" lub "nie", pytałem więc retorycznie.
                            Ty nie rozumiesz.
                            Prawo nie reguluje w sposób kardynalny kwestii które nie maja decydującego wpływu na bezpieczeństwo.
                            Ponieważ często nie da się powiedzieć TAK lub NIE wiele spraw zahacza o sądy.
                            Te zaś w podobnej sprawie mogą dać rożne wyroki w rożnych województwach.
                            I dobrze, że prawo nie reguluje każdej najmniejszej kwestii a polega się na rozsądku zarówno użytkowników drogi jak i policji tak i sądów.
                          • Gość: benek Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka IP: *.e-wro.net.pl 07.08.12, 20:45
                            > > Na podstawie informacji uzyskanych od jednej strony konfliktu ?
                            > Zapytam więc inaczej: czy uważasz, że najeżdżaniu komuś rowerem na nogę i groże
                            > nie pobiciem to właściwa reakcja na grzeczne zwrócenie uwagi?
                            Pisałem już ze byłem swiadkiem kilku podobnych zachowań.
                            Ostanio jak zwórciłem uwage policjantowi ze łamie prawo to zacął uywac w stosunku do mnei srodkó przymusy wykrecał rece, chiał wypisac mandat , groził sądem.
                            Potem za jego zachowani przepraszał mnie naczelnik wydziału policji.
                            Agresja drzemie w yżytkownikach drogi a zwracanie uwagi jest zapalnikie,

                            Pytałem czy przypominasz sobie jak się skończyła utarczka z Tercjakiem , któy był tak pewny swych racji w kłótni na drodze ze zabił nożem.
                            Wcześniej pouczanie w innej sprawie skończyło sie walenie petem po karoserii.
                            Mógłbym wiele takich zdarzeń opisać a nawet poakazac filmy.

                            Zapamietaj.
                            Moze sie zdarzyc ze wyzwolisz glupim zachowaniem ktore tobie sie wyda normalne tka fale agresji ze wrócisz do domu bez zebów.

                            A propos tez niedawno "pouczałem" gościa to tak się wściekł ze doszło do mordobicia.
                            W efekcie wybiłem mu zęby i byłem poszukiwany przez policję.
                            Na szczęście maiłem wielu świadków zdarzenia ze działałem w obronie własnej i sprawa się rozeszła po kościach.

                            Trochę gorzej wypadłem gdy miałem starcie z reprezentantem kadry narodowej w sportach walki:)
                            Mogłem wpłynąć na jego karierę zawodniczą, ale po co ?
                            Agresja siedzi w ludziach.
                            Wiem to i nikogo nie pouczam bo wiem jaką to powoduje eksplozję wściekłości.
                            Tylko tyle miałem ci do przekazania.
                            Wykroczenie drobne drogowe to jedno a sprowokowanie bójki to drugie.
                            Zarówno ocena wykroczenia drogowego przez policje może być rożna w zależności od okoliczności jak i powód bójki czy raczej forma zaczepki bo każda strona może podać inną wersje.
                            Nie ważne jak było ważne jak wyglądało.
                            Policja nie lubi jak edukatorzy ją wyręczają.
                            Obywatel ma obowiązek reagować na widok przestępstwa a nie na widok drobnego wykroczenia drogowego.
                              • Gość: benek Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka IP: *.e-wro.net.pl 07.08.12, 22:00
                                > > Obywatel ma obowiązek reagować na widok przestępstwa a nie na widok drobn
                                > ego wykroczenia drogowego.
                                >
                                >
                                > Benkowe "mądrości" powinien ktoś zacząć spisywać... ;)

                                Widzę, że nie wiesz, że te mądrości wyczytałem w kodeksach,więc co chcesz drugi raz spisywać ?
                                Obywatel nie może być obojętny na widok przestępstwa.
                                Ma obowiazek poinformować policję o przestępstwie a jeśli tego nie zrobi odpowiada karnie.
                                Podać numer przepisu ?

                                Kwalifikacje zaczepiania tez można by odszukać.





                                  • masofrev Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka 08.08.12, 22:46
                                    polujacy_na_kaczki napisał:

                                    > A czy zablokowanie drogi rowerzyście (nawet bezprawnie znajdującemu się na chod
                                    > niku) nie jest czasem bezprawnym pozbawieniem wolności?

                                    A czy ja mu zabroniłem zejść z roweru? Albo udać się w DRUGĄ stronę na rowerze? Ja jego roweru nie dotykałem... Analogicznie mógłbyś rozumować, że stojący w korku pozbawiają Cię wolności, bo blokują drogę...
                                    • polujacy_na_kaczki Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka 09.08.12, 09:05
                                      masofrev napisał:


                                      > A czy ja mu zabroniłem zejść z roweru? Albo udać się w DRUGĄ stronę na rowerze?
                                      > Ja jego roweru nie dotykałem... Analogicznie mógłbyś rozumować, że stojący w k
                                      > orku pozbawiają Cię wolności, bo blokują drogę...
                                      Tylko pytałem. Bo mam wrażenie, że całe zajście wyglądało troszkę inaczej. Ale tego się nigdy nie dowiem. Istotne jest tylko to, że nie ma ono żadnego związku z artykułem. Opisałeś pojedynczy przypadek. Jak chcesz, to mogę Ci opisać setki prawidłowych zachowań rowerzystów. I setki nieprawidłowych zachowań pieszych na ddr-ach. A potem będę się domagał od "niebezpiecznych, anonimowych i bezkarnych" pieszych tablic rejestracyjnych i OC. Jak już brnąć w nonsens, to do końca. I obowiązkowo tablice rej. dla psów. Tylko dla tego, że w dzieciństwie jeden pies szarpał mnie za nogawkę.
                                      • masofrev Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka 09.08.12, 14:33
                                        polujacy_na_kaczki napisał:

                                        > > A czy ja mu zabroniłem zejść z roweru? Albo udać się w DRUGĄ stronę na ro
                                        > werze?
                                        > > Ja jego roweru nie dotykałem... Analogicznie mógłbyś rozumować, że stoją
                                        > cy w k
                                        > > orku pozbawiają Cię wolności, bo blokują drogę...
                                        > Tylko pytałem. Bo mam wrażenie, że całe zajście wyglądało troszkę inaczej.
                                        Tak? A skąd masz takie wrażenie? Byłeś tam? Uważasz, że kłamię? A uważasz tak - bo znasz mnie? Czy na podstawie innych przesłanek?

                                        > Ale
                                        > tego się nigdy nie dowiem. Istotne jest tylko to, że nie ma ono żadnego związku
                                        > z artykułem.
                                        Ależ ma. Rowerzysta, którego spotkałem, był anonimowy i niebezpieczny.

                                        > Opisałeś pojedynczy przypadek. Jak chcesz, to mogę Ci opisać setk
                                        To już trzecia sytuacja w ciągu trzech miesięcy, kiedy jestem napastowany przez rowerzystów na chodniku. Na chodniku, po którym ci rowerzyści NIE MAJĄ PRAWA SIĘ PORUSZAĆ.

                                        > i prawidłowych zachowań rowerzystów. I setki nieprawidłowych zachowań pieszych
                                        > na ddr-ach.
                                        Ja przestrzegam przepisów i tego samego domagam się od innych.

                                        > A potem będę się domagał od "niebezpiecznych, anonimowych i bezkarn
                                        > ych" pieszych tablic rejestracyjnych i OC. Jak już brnąć w nonsens, to do końca
                                        A wiesz, że rowery w Szwajcarii muszą mieć OC i tablicę rejestracyjną? Jak sądzisz - dlaczego? Wg mnie dlatego, iż Szwajcarzy są mądrym społeczeństwem i starają się eliminować potencjalnych szaleńców. Świadomość tego, że popełniający przewinienie może zostać zidentyfikowany, bardzo skutecznie temperuje zapędy większości idiotów.


                                        > . I obowiązkowo tablice rej. dla psów. Tylko dla tego, że w dzieciństwie jeden
                                        > pies szarpał mnie za nogawkę.
                                        Cóż, w niektórych krajach (a nie wiem, czy i nie miastach w Polsce) chipowanie psów jest obowiązkowe. Właśnie po to, aby właściciele musieli być za nie odpowiedzialni.
                                        • polujacy_na_kaczki Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka 09.08.12, 15:22
                                          masofrev napisał:


                                          > Tak? A skąd masz takie wrażenie? Byłeś tam? Uważasz, że kłamię? A uważasz tak -
                                          > bo znasz mnie? Czy na podstawie innych przesłanek?
                                          Nie uważam, podejrzewam. Bo wiem, że z reguły punkt widzenia uczestnika zdarzenia jest troszkę inny od obiektywnego punktu widzenia. Nie znam wersji tego rowerzysty. Znam tylko Twoją.
                                          > Rowerzysta, którego spotkałem, był anonimowy i niebezpieczny.
                                          Ok, był. Ty też byłeś anonimowy, a rowerzysta mógł Cię uznać za niebezpiecznego. Więcej: po Wrocławiu jeździ jeden niebezpieczny, anonimowy rowerzysta- zakażmy jazdy rowerem. Wczoraj kierowca Passata zajechał mi drogę- zezłomujmy wszystkie Passaty! Zrozum, że niczego nie dowodzisz, może tylko to, że jesteś antyrowerowym rasistą (trafił Ci się idiota na rowerze, więc chcesz karania wszystkich rowerzystów). Niech karani będą ci rowerzyści, którzy łamią prawo.
                                          >

                                          > To już trzecia sytuacja w ciągu trzech miesięcy, kiedy jestem napastowany przez
                                          > rowerzystów na chodniku. Na chodniku, po którym ci rowerzyści NIE MAJĄ PRAWA S
                                          > IĘ PORUSZAĆ.
                                          1. Możesz mylić chodniki z drogami pieszo-rowerowymi.
                                          2. Mnie się to nie zdarza. Upewnij się, że nie chodzisz po drogach dla rowerów, drogach pieszo-rowerowych, albo po chodnikach, po których rowerzyści mają prawo się poruszać.
                                          3. Chodź PRAWĄ stroną chodnika. Wiem, że nie masz żadnego obowiązku przepuszczać rowerzystów na chodnikach, ale powinieneś umożliwiać poruszanie się innym pieszym. A przy okazji rowerzyści nie będą Cię "napastować".
                                          4. Trzy- cztery razy DZIENNIE wyprzedzam pieszych na ddr-ach. Kilka razy dziennie zostaję zmuszony do przepuszczania pieszych na ulicach POZA przejściami dla pieszych tak jako rowerzysta, jak i jako kierowca. Wszyscy oni są bezkarni i anonimowi.

                                          > Ja przestrzegam przepisów i tego samego domagam się od innych.
                                          Super. Jeden pieszy przestrzegający przepisów to dalej trochę mało.
                                          >

                                          > A wiesz, że rowery w Szwajcarii muszą mieć OC i tablicę rejestracyjną?
                                          Nie tablicę, tylko winietkę potwierdzającą posiadanie OC. Przy szwajcarskich kosztach leczenia jest to zrozumiałem. Za opatrzenie poszkodowanego trzeba tam zapłacić więcej, niż u nas za kilka dni szpitala. >
                                          Jak sądzisz - dlaczego? Wg mnie dlatego, iż Szwajcarzy są mądrym społeczeństwem i stara
                                          > ją się eliminować potencjalnych szaleńców.
                                          Wg. mnie są bardzo restrykcyjnym społeczeństwem. Restrykcyjność szwajcarskiego prawa jest bardzo kontrowersyjna. I żaden kraj nie próbuje nawet naśladować Szwajcarii.
                                          > Świadomość tego, że popełniający prz
                                          > ewinienie może zostać zidentyfikowany, bardzo skutecznie temperuje zapędy więks
                                          > zości idiotów.
                                          Lepiej działa właściwe wychowanie i wysoka kultura jazdy oraz szacunek dla innych.
                                          Dla czego tak się upierasz, że rowerzysty nie da się złapać albo zidentyfikować? I dla czego jesteś tak pewny, że przeciętny rowerzysta to terrorysta i potencjalny morderca?

                                          > Cóż, w niektórych krajach (a nie wiem, czy i nie miastach w Polsce) chipowanie
                                          > psów jest obowiązkowe. Właśnie po to, aby właściciele musieli być za nie odpowi
                                          > edzialni.
                                          Nie, nie po to. A puki co obowiązek czipowania jest niezgodny z prawem (ale trwają prace nad stosowną ustawą).
                                  • Gość: benek Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka IP: *.e-wro.net.pl 09.08.12, 14:08
                                    > A czy zablokowanie drogi rowerzyście (nawet bezprawnie znajdującemu się na chod
                                    > niku) nie jest czasem bezprawnym pozbawieniem wolności?

                                    Nie zatrzymał fizycznie czyli można było odejść do tyłu.J
                                    Jednak kwalifikacja zaczepiania znalazłaby się w KK.
                                    Usprawiedliwia tylko zatrzymanie obywatelskie ale to dotyczy tylko przestępstw.

                                    Nie wolno zastępować drogi nawet jeśli ktoś popełnia wykroczenie.
                                    To reguluje art 4 lub 5 PoRD.Policja karze np kierowców blokujących przejazd pasem do włączania się w jeden pas.
                                    Tzw spowalniacze i edukatorzy są karani choć chcą dobrze..
                                    • masofrev Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka 09.08.12, 14:36
                                      Gość portalu: benek napisał(a):

                                      > Jednak kwalifikacja zaczepiania znalazłaby się w KK.
                                      To proszę ją znajdź.

                                      > Usprawiedliwia tylko zatrzymanie obywatelskie ale to dotyczy tylko przestępstw.
                                      Ja nie dokonałem zatrzymania obywatelskiego. Zadanie prostego pytania trudno też podciągnąć pod "ograniczenie wolności". Idąc tym tropem, można by stwierdzić, iż zapytanie na ulicy "masz papierosa" to ograniczenie wolności - bo przecież musisz się zatrzymać i na pytanie odpowiedzieć! Na 15 sekund pozbawiono cię wolności! (uwaga dla czechofila: w tych zdaniach jest ironia).

                                      > Nie wolno zastępować drogi nawet jeśli ktoś popełnia wykroczenie.
                                      Czym innym jest zastępowanie drogi, a czym innym spokojny marsz środkiem chodnika. I zadanie prostego pytania.

                                      > To reguluje art 4 lub 5 PoRD.Policja karze np kierowców blokujących przejazd pa
                                      > sem do włączania się w jeden pas.
                                      Jak zwykle przykład ni przypiął ni wypiął...
                                      • Gość: benek Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka IP: *.e-wro.net.pl 09.08.12, 15:27
                                        > > Jednak kwalifikacja zaczepiania znalazłaby się w KK.
                                        > To proszę ją znajdź.

                                        Ucze cie racjonalnego podchodzenia do PoRD a tymi karzesz szukać po KK.
                                        Zaczepiaj ludzi na ulicy np jako jehowy
                                        Jak dostaniesz w pysk to ci policja powie że łamałeś prawo zaczepiając ludzi.

                                        Teraz zaczepiaj ludzi i coś im zarzucaj.Policja ci wytłumaczy czym wzbudziłeś agresję.
                                        Nie na sensu zabraniać ludziom tego co jest powszechne i nie rodzi zagrożeń.


                                        Idąc tym tropem, można by stwierdzić,
                                        > iż zapytanie na ulicy "masz papierosa" to ograniczenie wolności

                                        Nie, to prośba.
                                        A edukowanie to proszenie się o bojkę.Jeszcze tego nie wiesz tzn ze za krótko edukujesz.

                                        .

                          • Gość: benek Autor powinien sie leczyć IP: *.e-wro.net.pl 08.08.12, 11:27
                            > > Miliony jeżdżą i nie zachowują się tak jak proponujesz.
                            >
                            > Jedzmy kupy. Miliony much nie mogą się mylić.
                            Powtarzam miony jeżdżą na rowerach i dobrze się dzieje choć nikt twoich propozycji nie realizuje.

                            A przykład z milinami much jest dobry ,
                            Miliony osób jeździ z generatorami trucizn umieszczonymi w karoserii i udaje ze to ma tylko zalety.
                            Gówno przy waszym zatruwaniu środowiska jest nieszkodliwe.
                            Muchy się zabija , znajdzie się rada na nadmiar uzależnionych od auta.
                            Nie będę ci tłumaczył ze stajecie się większym utrapieniem niż mucha która wcześniej siedziała na goownie
                            Jesteście jak te mchy , myślicie ze spaliny są dobre .
                            Miliony kierowców nie mogą się mylić.
                            Zasrywacie świat :)
                            Blachosmród jest gorszy od goowna a wy lgniecie do neigo jak muchy do kupy.

                            Nawet nie rozumiecie że kogoś to może brzydzić czy odrzucać.
                            Sam jeżdżę autem i niszczę tę planetę, ale staram się robić to jak najrzadziej gdy np mam coś ciężkiego do przewiezienia albo jak jadę w Polskę ale i tu staram się wybierać pociąg jak mogę..
                            Z auta trzeba umieć korzystać.
                            Goowno też jest dobre jak używa się go jako nawóz.
                            Ale jak goowno zacznie się rozkładać po wszystkich trawnikach ( jak auta) to można mieć go chyba dość ?

                  • polujacy_na_kaczki Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka 07.08.12, 14:45
                    masofrev napisał:

                    > To niech go zlikwidują (niby jak, skoro należy do prywatnej posesji) i DDR wcis
                    > ną. Wtedy nie będę miał pretensji. Na razie jest to CHODNIK.
                    >
                    > PS.
                    > Rozumiem, że fakt miażdżenia komuś nogi rowerem nie zrobił na tobie żadnego wra
                    > żenia???
                    masofrev ma rację- chodnik to chodnik i nie ma wymówek. Ale z tym zmiażdżeniem nogi, to chyba lekka przesada? Na bogów, rower waży góra 10kg. Nawet zderzenie z rowerem nie jest strasznie groźne (tzn. jest groźniejsze dla rowerzysty, który spadając z roweru może się trochę uszkodzić). Przejechanie po stopie jest tylko trochę groźniejsze od nadepnięcia na stopę. Jeśli rower na chodniku jest niebezpieczny, to nie bardziej od biegacza. Dla czego przepisy nie zabraniają biegania po chodnikach? W wielu cywilizowanych krajach jazda rowerem po chodnikach jest dozwolona. Oczywiście, są to kraje, w których rowerzyści są bardziej cywilizowani i rozumieją, że szybka jazda po chodnikach jest niebezpieczna.
                    • Gość: benek Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka IP: *.e-wro.net.pl 07.08.12, 21:33
                      > masofrev ma rację- chodnik to chodnik i nie ma wymówek.
                      Zapominacie, że prawo dopuszcza jazdę po chodniku przy wjedzie do posesji
                      To miejsce to właśnie dojazd do posesji schowanych za ekranem akustycznym.
                      Auta mają wjazd z drugiego końca ulicy ale jak na każde podwórko może być kilka wjazdów przez chodnik mimo że gdzieś na przeciwległym końcu jest szeroka brama przejazdowa.
                      Ale i ona prowadzi przez chodnik w 99.99%

                      >Ale z tym zmiażdżeniem
                      > nogi, to chyba lekka przesada?
                      Jak ze wszystkim.
                      Przecież nie przyzna się jak wsadził nogę przed rozpędzony rower aby gościa zatrzymać.
                      Z opisu wynika ze nie był potrącony i zaczął pouczać lecz ze zaczął pouczać i został potracony.
                      tak dyskusja o pojedynczym zdarzeniu nie ma sensu bo jest w oparciu o subiektywny opis jednej ze stron konfliktu.To należałoby przejść na wyższy poziom ogólności i uznać, że chodników o szerokości 100 czy nawet 150 cm nie ma w mieście.
                      Jeśli są to an krótkim odcinku przy wiacie , kiosku itp.
                      To oczywiste ze jak drzewo rośnie pośrodku chodnika lub stoi latarnia to nikt nie będzie schodził z roweru i przepychał rower 10 m.
                      Domaganie się tego świadczy o oderwaniu od rzeczywistości.
                      Jest wiele miejsc gdzie można coś poprawić, choćby przesunąć kosz zawężający chodnik.


                      > Na bogów, rower waży góra 10kg. Nawet zderzenie
                      > z rowerem nie jest strasznie groźne (tzn. jest groźniejsze dla rowerzysty, któr
                      > y spadając z roweru może się trochę uszkodzić). Przejechanie po stopie jest tyl
                      > ko trochę groźniejsze od nadepnięcia na stopę.
                      Czesciej brudzi się kurzem na oponie spodnie.

                      > Jeśli rower na chodniku jest nie
                      > bezpieczny, to nie bardziej od biegacza.
                      Ani od edukatora wysuwającego noge przed jadący rower :)

                      >Dla czego przepisy nie zabraniają bieg
                      > ania po chodnikach?
                      Ostatnio panuje moda na szybkie chodzenie z wymachiwaniem metolowymi kijami :)
                    • Gość: benek Re: Rowerzyści: anonimowi, nieubezpieczeni, bezka IP: *.e-wro.net.pl 07.08.12, 21:37
                      >W wielu cywilizowanych krajach jazda rowerem po chodnikach
                      > jest dozwolona.
                      U nas też gdy ruch pieszych zelżeje czyli po 23-ciej
                      Wąski chodnik latem i tak jest szerszy niz ten sam chodnik przysypany śniegiem zimą gdzie PORD pozwala rowerem po nim jechać.
                      A we mgle lub robi się na chodniku bezpieczniej ze pozwalają rowerem jeździć?
                      To krótkowzroczność pieszych takich masofrev , którzy niedługo mogą zostać rowerzystami.
                      Gdy chodzi o dojazd do drogi wenetrznej na odcinku 10-15 metrów to trudno mówić o tym ze to jazda po chodniku.
                      Prędzej jest to włącznie z chodnika na jezdnie.
                      Wiele aut jedzie 10-15 metrów aby zaparkować na chodniku omijając drzewo czy inne auta.
                      jeszcze nie widziałem aby ktoś z tego powodu dostał mandat.
                      Masofrev znany jest z czepanai sie drobiazgów.
                      wcześneij perrorował o ul.Krzycka.
                      to osiedle willowe przecięte 2 szybkimi drogami Krzycka i Karkonoska.
                      Miasto dało ciała ze nie zapewniło tam poruszania się rowerem ale jezdnie tak samo wąskie jak chodniki.
                      Czy warto wycinać drzewa aby poszerzać chodniki lub jezdnie ?
                      Panowie redaktorzy rozepchali się przed ośrodkiem TV na sporym parkingu jak i na przystanku.
                      trudno tam wcinać ścieżkę która urywa się na wiadukcie i z przeciwnej strony za OTV koło Letniej .
                      Zatem jakby się uprzeć to dałoby się połączyć przerwana ścieżkę na chodniku pod TV ale redaktorzy musieliby parkować na zapleczu ośrodka. Jest tam duży dziedziniec .
                      Do tego czasu skakanie sobie do oczu to głupota.
                      No ale kazdy ma swojego konika.

                      Warto upowszechniać rowery bo im więcej osób będzie nimi jeździło tym więcej nauczy się że rower nie gryzie.
                      To nie jazda po chodniku jest zła tylko niedostosowanie prędkości jazdy do ilości pieszych i szerokości chodnika

                      >Oczywiście, są to kraje, w których rowerzyści są bardziej cywil
                      > izowani i rozumieją, że szybka jazda po chodnikach jest niebezpieczna.
                      Nie sądzę.
                      Gdy zrobiłem rundkę po Europie aby porównać jak w rożnych krajach jeżdżą to najbardziej mnie zszokowało zachowanie rowerzystów w Genewie.
                      Mimo ze jestem tolerancyjny i nie panikuję ze wykroczenia muszą się skończyć wypadkiem to to co tam zobaczyłem powodowało ze chodziłem z otwartą gęba.
                      Podobnie a nawet gorzej z zachowaniem się skuterzystów.
                      W niczym nie jesteśmy gorsi.
                      Pewne zachowania nas różnią ale to efekt skali wykorzystania roweru, praktyka stosowania prawa itd.
                      Polski rowerzysta niczym się nie rożni od zachodniego tak samo ajk kierowca.
                      Pewne odmienne zachowania wynikają z naśladownictwa.
                      U nas np przez 30 lat nikt nie zaparkuje na trawniku ale jak ktoś zacznie to za miesiąc parkuje tam 30 osób.
                      Na czerwonym rowerzysta nie przejedzie ale jak zobaczy że 15 już przejechało a ulica pusta to jedzie bo nie chce wyjść na frajera.
                      Zatem do porównań należy brać tylko groźne wykroczenia a tu nie widzę różnicy po stronie rowerzystów zaś zachowanie kierowców znacznie się różni.To jednak wynik egzekwowania przepisów przez 30-40 lat w krajach gdzie o tyle wcześniej motoryzacja się rozwinęła i służby wypracowały metody działania.

                      Jest różnica w temperamencie związana z wiekiem rowerzysty.
                      Pojawiły się tez solidne szybkie rowery z porządnymi hamulcami.Jeżdżą ludzie na nich około 30-35 km/h aż gwiżdżę szczególnie na asfaltowych ścieżkach.
                      Od kilku dni się przyglądam ludziom jeżdżących nawet 40 km/h jak oni to robią.

                      Żadne gadanie nic tu nie zmieni.
                      Tylko poszerzanie takich wąskich gardeł jak przy Wiosennej i budowa ścieżek.
                      Takie zachowania jak u masofreva to walka ze skutkami a nie z przyczynami.
    • wielki_czarownik A co to za różnica? 07.08.12, 12:12
      Co za różnica, czy rowerzysta przywali w mój samochód jadąc 10 km/h czy 40? Szkód i tak narobi na przynajmniej 1000 PLN. Lepiej nawet, jak jedzie te 40, bo duża szansa jest, że się porozbija i nie da rady uciec.
      Wszystkie rowery powinny mieć rejestrację i obowiązkowe ubezpieczenie OC.
      --
      "Ludzi inteligentnych jest w społeczeństwie jakieś 5 czy 6 procent. Moją kampanię robię więc dla idiotów."
      Georges Freche

      Proszę nie pisać do mnie na maila, bo i tak nie sprawdzam skrzynki na GW.
      • polujacy_na_kaczki Re: A co to za różnica? 07.08.12, 12:23
        wielki_czarownik napisał:

        > Co za różnica, czy rowerzysta przywali w mój samochód jadąc 10 km/h czy 40? Szk
        > ód i tak narobi na przynajmniej 1000 PLN. Lepiej nawet, jak jedzie te 40, bo du
        > ża szansa jest, że się porozbija i nie da rady uciec.
        > Wszystkie rowery powinny mieć rejestrację i obowiązkowe ubezpieczenie OC.
        10 km/h to dwa razy szybciej od spacerowicza. Jakie szkody wyrządzi? I jak, na bogów, przy takiej prędkości mógłby wjechać w samochód? Chyba, że samochód zajedzie mu drogę.
        • wielki_czarownik Re: A co to za różnica? 07.08.12, 12:27
          To sobie wyobraź sytuację taką, że przeciskający się pomiędzy samochodami rowerzysta urywa lusterko i pedałem (kierownicą) rysuje lakier.
          --
          "Nie ma ludzi niewinnych, są tylko źle przesłuchani."
          FELIKS DZIERŻYŃSKI

          Proszę nie pisać do mnie na maila, bo i tak nie sprawdzam skrzynki na GW.
            • polujacy_na_kaczki Re: A co to za różnica? 07.08.12, 14:23
              maggorlo napisała:

              > Chciałam tylko nieśmiało zaznaczyć, że rowerzyści najczęściej przeciskają się m
              > iędzy autami zaparkowanymi na chodnikach i ścieżkach :)
              Też tak muszę robić. I nie udało mi się uszkodzić żadnego samochodu, chociaż bardzo się staram.
          • Gość: benek Re: A co to za różnica? IP: *.e-wro.net.pl 07.08.12, 13:11
            > To sobie wyobraź sytuację taką, że przeciskający się pomiędzy samochodami rower
            > zysta urywa lusterko i pedałem (kierownicą) rysuje lakier.

            Nigdy mi się nie zdarzyło
            Wymyślasz.
            Równie dobrze mona by pisać ze rowerzysta może nie wyhamować i głową wybić szybę.
            To zwykłą cyklofobia.
            Zobacz ile tysięcy aut jest codziennie rysowanych gwoździem przez pieszych za nieprzepisowe parkowanie.
            Wczoraj widziałem jak inwalidzie wlepili mandat, urwali lusterko i wyłamali wycieraczkę.
            Postawy się radykalizują.


          • polujacy_na_kaczki Re: A co to za różnica? 07.08.12, 14:21
            wielki_czarownik napisał:

            > To sobie wyobraź sytuację taką, że przeciskający się pomiędzy samochodami rower
            > zysta urywa lusterko i pedałem (kierownicą) rysuje lakier.

            Taa, bo rowerzyści nic innego nie robią, tylko przeciskają się między samochodami. Sytuacja, owszem, możliwa, ale raczej mało prawdopodobna. Poza tym- przyjrzyj się rowerom. Jesteś pewien, że tak łatwo porysować drzwi pedałem? A kierownicą urwać lusterko? Uwierz mi, Twój samochód jest o wiele wytrzymalszy od każdego roweru. Pedały nie mają ostrych krawędzi (na dodatek są aluminiowe lub z tworzyw sztucznych), a rowerzysta "wystaje poza obrys roweru" bardziej niż pedały. Jeśli nie wierzysz, to idź do sklepu, pooglądaj rowery, a potem spróbuj urwać lusterko w swoim samochodzie. Raczej łatwe to nie będzie.
            • Gość: benek Re: A co to za różnica? IP: *.e-wro.net.pl 07.08.12, 22:10
              > Taa, bo rowerzyści nic innego nie robią, tylko przeciskają się między samochoda
              > mi. Sytuacja, owszem, możliwa, ale raczej mało prawdopodobna. Poza tym- przyjrz
              > yj się rowerom. Jesteś pewien, że tak łatwo porysować drzwi pedałem? A kierowni
              > cą urwać lusterko? Uwierz mi, Twój samochód jest o wiele wytrzymalszy od każdeg
              > o roweru. Pedały nie mają ostrych krawędzi (na dodatek są aluminiowe lub z twor
              > zyw sztucznych), a rowerzysta "wystaje poza obrys roweru" bardziej niż pedały.

              Kierownica jest dłuższa niż pedały.
              Kierownica jest zwykle za nisko w stosunku do lusterka.Wiem bo próbowałem łamać nią lusterka ?
              Zwykle walą z piąchy lub kopią

              > Jeśli nie wierzysz, to idź do sklepu, pooglądaj rowery, a potem spróbuj urwać l
              > usterko w swoim samochodzie. Raczej łatwe to nie będzie.
              Po co w swoim ?
              Mało to po chamsku zaparkowanych aut :)
              Ale fakt trzeba nieźle przywalić aby coś zepsuć więc rowerem dałoby się przy 10-tej próbie ale siła uderzenia jest tak duża (dźwignia na kierownicy), ze prędzej wykrzywi kierownice tub złamie mostek.
              Wolałbym nie ryzykować złamania nadgarstka a bez trzymania kierownicy jest to niewykonalne.
              porysowanie pedałem jest możliwe i nawet widziałem skutki (chyba się nie mylę) .
              Wymaga to jednak specjalnego toru jazdy po łuku i z przechyłem.
              Zrobienie pełnej falki wymaga chyba wprawy.

              To piesi coraz częściej chodzą z gwoździami.

        • Gość: benek Re: A co to za różnica? IP: *.e-wro.net.pl 07.08.12, 13:07
          > > ża szansa jest, że się porozbija i nie da rady uciec.
          > > Wszystkie rowery powinny mieć rejestrację i obowiązkowe ubezpieczenie OC.
          > 10 km/h to dwa razy szybciej od spacerowicza. Jakie szkody wyrządzi? I jak, na
          > bogów, przy takiej prędkości mógłby wjechać w samochód? Chyba, że samochód zaje
          > dzie mu drogę.

          Jaką szkodę na 100 zł można zrobić dobijając miękką oponą do zderzaka ?
          No chyba ze auto zajedzie drogę i rowerzysta wjedzie w drzwi
          Ale blacharz by się uśmiał jakby usłyszał te 100 zł.
          Przykłada się magnes i naciąga drzwi.
          Wiele aut nie jest wartych 100 zl.
          Wiele aut ma tyle rys, że trudno ustalić czy rowerzysta jakąś dołożył.


            • Gość: benek Re: A co to za różnica? IP: *.e-wro.net.pl 07.08.12, 14:02

              > Nie dość, że analfabeta to jeszcze bez pojęcia o kosztach utrzymania samochodu.
              > Nie dość, że bez pojęcia o kosztach utrzymania samochodu, to jeszcze się na ten
              > temat wypowiada.


              Nie wiesz o czym piszesz.
              Gdy jeździłem samochodem było on synonimem bogactwa.
              Z pensji odkładało się na auto co najmniej 20 lat.
              Co do kosztów używania auta to tez nie wiesz o czym piszesz.
              Masz parkowanie za dramo na chodnikach.Masz darmową jazdę po drogach.
              masz jeszcze relatywnie niska cenę paliwa.
              Auto używane można dziś kupić taniej niż kiedyś płaciłem za markowa oponę.
              Koszty auta generujesz sobie sam więc pretensje miej tylko do siebie.
              Koszty społeczne są niebagatelne.Same remonty dróg kosztują miasta 2500 zł rocznie na wrocławskiego kierowcę.
              Czyli miasto ci dało przez 20 lat 50.000 zł a ty narzekasz na koszty jakie ponosisz.
              Jest prosty sposób aby uciec od kosztów.
              Kup rower ale nie przesiadaj się od razu na niego tylko popróbuj.


                • Gość: benek Re: A co to za różnica? IP: *.e-wro.net.pl 07.08.12, 22:22
                  > wiesz, gdyby te akcyzy, vaty i podatki drogowe szły na drogi jeszcze od czasów
                  > PRLu to byśmy mieli więcej autostrad niż Niemcy.

                  nie ejstem przekonany.

                  Za PRLu nie było nie tylko Vatu i akcyzy ale nawet podatków od ludyczności.
                  Całe społeczeństwo płaciło na drogi a jeździli tylko wybrańcy mający talon na auta czyli najczęściej komuniści.
                  Zatem okradano społeczeństwo i przyciągano do PZPR laktonami na auto.
                  W Polsce jeszcze nikt nie umie liczyć kosztów transportu z jego ubocznymi skutkami.
                  instytuty na zachodzi wyliczyły ej na poziomie prawie 180mld przy czym wpływy z akcyzy i opłaty paliwowej sięgają ponad 22 mld.
                  Gdyby nie UE to za dużo nie powalczylibyśmy.
                  UE czyli Niemcy dają kupę kasy na drogi i kolej w Polsce.
                  Po co to robią ?
                  Już dziś lepiej handlują z Rosjanami niż my odcinając nas od rynków zbytu.

                  Premier Francji pojechał na urlop w tym roku pociągiem.
                  To nie przypadek.
                  Francja odwraca się od budowy dróg na rzecz kolei i prowadzi kampanię społeczną.
                  Globalizacja powoduje wydłużenie szlaków transportowych więc rola TIRów maleje na rzecz powrotu kolei.
                  Nawet czysta ekonomia czyli przeliczenie kosztów paliwa o tym decyduje.
              • Gość: remek Re: A co to za różnica? IP: *.205.75.80.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 08.08.12, 03:50
                W zasadzie już wszystko jasne - frustracja benkowa wynika z tego, że kiedyś był Kimś w Aucie a dziś z konieczności popyla bicyklem a Kierowcy go co rusz znieważają. Takie czasy panie, co zrobisz.

                Co do bilansu między mną a miastem - chyba faktycznie pora zrezygnować z meldunku we Wrocławiu, człowiek ciągle łoży pieniądze a tu tylko 2500 złotych rocznie z tego dostaje.

                A jeżdzenie rowerkiem oczywiście, genialna sprawa - jako hobby na wolne chwile. Polecam.
                • Gość: benek Re: A co to za różnica? IP: *.e-wro.net.pl 08.08.12, 11:54
                  > W zasadzie już wszystko jasne - frustracja benkowa wynika z tego,
                  Tak frustruje mnie ze teraz dają prawa jazdy idiotom.
                  Kiedyś lekarz nie przepuścił jak widział że ma do czynienia z debilem.
                  Jak sita nie uszczelnią to w Polsce będzie ginąć najwięcej osób w całej UE.

                  >że kiedyś był
                  > Kimś w Aucie
                  Głąbie nigdy nie uważałem ze auto czyni mnie kimś.
                  Może tak jest z tobą.
                  Dla mnie auto to był środek transportu a jak więcej stał w korkach niż jeździł to trzeba było poszukać alternatywy.
                  Na rowerze się nigdy nie denerwuje że muszą stać i wąchać spaliny z czyjejś rury wydechowej.

                  >a dziś z konieczności popyla bicyklem
                  Mogę tramwajem ale bicykl szybszy


                  >a Kierowcy go co rusz zniew
                  > ażają.
                  Kierowcy są rozsądni.Ty masz chyba na myśli kierofców do ktorych zapewne sam się zaliczasz.
                  Otoż żaden idiota nie jest w stanie mnie znieważyć a co najwyżej wzbudza litość tak jak ty.
                  Ta twoja próba również jest nieudana , głąbie :)
                  Dziękuje ci ze pokazałeś kim jesteś.
                  idę o zakład ze jesteś kierowcą i to z gatunku tych uzależnionych którzy autem starają się podnieść swoja wartość.
                  Masz pewnie drogie autko, nieprawdaż ?
                  W tanim twoja wartość jako człowieka byłaby niższa.



                  Takie czasy panie, co zrobisz.
                  >
                  > Co do bilansu między mną a miastem - chyba faktycznie pora zrezygnować z meldun
                  > ku we Wrocławiu, człowiek ciągle łoży pieniądze a tu tylko 2500 złotych rocznie
                  > z tego dostaje.
                  >

                  > A jeżdzenie rowerkiem oczywiście, genialna sprawa - jako hobby na wolne chwile.
                  > Polecam.
                  A to przepraszam.
                  Każdy kto jeździ rowerem usuwa skutki stresu motoryzacyjnego ktory kumuluje sie jak sie robi więcej niz 20.000 km rocznie.

                  Nie rozumiem tylko co piszesz o mojej frustracji.
                  To ze człowiek sobie używa na kierofcach bo chciałby mieć mały wkład w "ratowanie planety" nie upoważnia cie do takich stwierdzeń.
                  Musze sprawdzić w słowniku pełne znaczenie słowa frustracja bo może masz rację a le w tym znaczeniu co je znam nie mam żadnej frustracji.
                  Po prosu prowadzać firmę (też transportową) jeździłem całe życie samochodami chyba większości marek osobowych a także ciężarowymi.
                  Kawał życia straciłem na drodze i nie zamierzałem więcej tracić w korkach.
                  Auto w mieście straciło sens już dawno.
                  nie dziwie sie frustracji keiroców korzy swoja nerwowsc próbuja przelać w formie takich artykułów.Ja wiem co czyni auta z psychika i wiem ze to trochę trwa zanim kierowca się zorientuje ze auto go zmieniło.
                  Nie zamierzam być takim imbecylem jak auto dlatego korzystam z auta z rozsądkiem aby sie od niego nie uzależnić.
                  U mnie auta musiały zarabiać lub wozić mnie na wczasy.
                  Po mieście służyły dobrze jak oszczędzały czas.
                  Dziś najlepiej jeździć skuterem a na dystansie 3-5 km rowerem.
                  rozumiem wozić dziecko do przedszkola ale samemu jeździć autem do pracy w centrum to dowód głupoty.
                  Na peryferia jak najbardziej
                  Z peryferii z przesiadką w drodze do centrum, też.
                  Powtarzam jak auto niektórych ogłupia, świadczy ten artykuł.
                  Niektórzy się uzależniają od narkotyków a inni od auta. Skutek podobny, wyżarty mózg.
                  Policja słuchajac co gada kierowca jak mu wypisują mandat powinna mieć prawo wysyłania niektórych na badanie do psychiatry
          • Gość: terry Re: A co to za różnica? IP: *.e-wro.net.pl 07.08.12, 18:31
            ty chyba nie wiesz co piszesz! jedna rysa to koszt kilkuset zł za malowanie elementu. rozpedzony rowerzysta wyrzadza szkod na kilka tysiecy! rozumiem, ze jak ci rozedre koszulke na ulicy albo rozetne plecak to podziekujesz i pojdziesz dalej? pierdo*** od rzeczy i tyle! szkoda to szkoda i sprawca ma za nia zaplacic, obojetne czy bedzie to 1 zł czy 2 mln. od dawna powtarzam, ze rowerzysci we wroclawiu to najbardziej chamska, bezczelna i zadufana w sobie grupa użytkowników drog! wciskaja sie miedzy pieszych, miedzy auta, wiele razy widzialem jak debil na rowerze urwal lusterko albo przeciskajac sie porysowal auto. udalo mi sie dorwac jednego! porysowal auto a pozniej przy policji plakal, ze nie ma pieniedzy na naprawe. no i gnoj placil ponad 4 tysie za lakierowanie. drodzy rowerzysci, odrobina kultury! odrobina odpowiedzialnosci za swoje czyny i znajomosci przepisow, nic wiecej! od razu dodam, ze mam gdzies wasze komentarze o mnie. jezdze rowerem, samochodem, chodze na nogach. jezeli wymagasz kultury od kierowcow to sam badz kulturalny! sam tak staram sie robic. a dla wiekszosci (katolikow) w tym kraju - byl juz kiedy ktos to powiedzial cos o winie i kamieniu, zastanowcie sie nad tym. na szczescie mnie to nie dotyczy bo ja w mniejszosci
            • Gość: benek Re: A co to za różnica? IP: *.e-wro.net.pl 07.08.12, 22:45
              > ty chyba nie wiesz co piszesz! jedna rysa to koszt kilkuset zł za malowanie ele
              > mentu. rozpedzony rowerzysta wyrzadza szkod na kilka tysiecy!
              To więcej niż rozpędzone auto.


              > rozumiem, ze jak
              > ci rozedre koszulke na ulicy albo rozetne plecak to podziekujesz i pojdziesz da
              > lej? pierdo*** od rzeczy i tyle! szkoda to szkoda i sprawca ma za nia zaplacic,
              > obojetne czy bedzie to 1 zł czy 2 mln. od dawna powtarzam, ze rowerzysci we wr
              > oclawiu to najbardziej chamska, bezczelna i zadufana w sobie grupa użytkowników
              > drog!

              Musisz być dzieckiem rowerzysty i rowerzystki

              >wciskaja sie miedzy pieszych, miedzy auta,
              Pewnie nie maja skrzydeł ale już niedługo
              link

              >wiele razy widzialem jak debi
              > l na rowerze urwal lusterko albo przeciskajac sie porysowal auto.
              A miał powód ?



              >udalo mi sie
              > dorwac jednego! porysowal auto a pozniej przy policji plakal, ze nie ma pienied
              > zy na naprawe. no i gnoj placil ponad 4 tysie za lakierowanie.

              He he to się ucieszyłeś.
              Ale po co malowałeś jak ci zrobią nowe rysy ?

              > drodzy rowerzysc
              > i, odrobina kultury!
              Okaż ją sam choćby na tym forum.



              >odrobina odpowiedzialnosci za swoje czyny i znajomosci prz
              > episow
              Napisz przepis zakazujący łamać lusterka.

              > nic wiecej!
              A myślałem ze chciałeś sobie ponarzekać aby odreagować stanie w korkach.

              > od razu dodam, ze mam gdzies wasze komentarze o mnie.
              A my twoje o kulturze

              > jezdz
              > e rowerem, samochodem, chodzę na nogach.
              Dopisz jeszcze szczudła do tej długiej listy.

              >jezeli wymagasz kultury od kierowcow t
              > o sam badz kulturalny!
              Jestem i to się zdaje psu na budę.
              Codziennie mi zajeżdżają drogę.
              Mam być jeszcze bardziej kulturalny ?
      • Gość: pieszy Re: Zasadnicza róznica IP: *.adsl.inetia.pl 07.08.12, 12:25
        wielki_czarownik napisał:

        > Co za różnica, czy rowerzysta przywali w mój samochód jadąc 10 km/h czy 40? Szk
        > ód i tak narobi na przynajmniej 1000 PLN. Lepiej nawet, jak jedzie te 40, bo du
        > ża szansa jest, że się porozbija i nie da rady uciec.
        > Wszystkie rowery powinny mieć rejestrację i obowiązkowe ubezpieczenie OC.

        baba z siatami, dzieci z piłką,matka z wózkiem, podpici kibole, kazdy statystyczny pieszy itp stanowią dla twojego zaparkowanego samochodu statystycznie 100x większe zagrożenie niż wyimaginowany demolish-biker i chyba kretynie nie wnioskujesz by ich wszystkich wciagnąć w obowiązek OC, rejestracji i przeglądów technicznych??? Nie ośmieszaj się cżłowieku bo prezentujesz pieniactwo typowe dla np.: oszołomstwa z PiS - wszystko na wszelki wypadke przeregulować, utrudnić życie obywatelom, zastraszyć, zniechęcić do wychodzenia z domu - będzie bezpieczniej przecież!