Czego uczą dzieci: szkolny skansen na lekcjach ...

13.09.12, 08:51
Pozostaje wiara w zdrowy rozsądek nauczycieli, którzy część tej specjalistycznej wiedzy swoim uczniom odpuszczą

I wtedy wylecą ze szkoły, ponieważ obecnie nauczyciel jest rozliczany z realizacji każdego tematu z podstawy programowej.
    • agent_z_dolu Czego uczą dzieci: szkolny skansen na lekcjach ... 13.09.12, 08:53
      Pani Magdo,
      dziennikarstwo to nie tylko sposób na tłuczenie kasiory za wierszówkę, ale także i pewien rodzaj misji. Pani tekst niestety z jednej strony jest niekonsekwentny (no bo skoro dzieci są w 3 klasie tak przeciążone, to godzina tygodniowo robienia origami jest czystym odpoczynkiem) a z drugiej strony ma na celu sprowadzenie naszego społeczeństwa do roli (ulubionej w Warszawie?) konsumentów dóbr ("... przecież jest instrukcja obsługi ...").
      Proszę następnym razem lepiej przeczytać swój własny tekst zamiast po jego napisaniu sprawdzić tylko czy jest odpowiednia ilość znaków.
      • trombozuh Re: Czego uczą dzieci: szkolny skansen na lekcjac 13.09.12, 14:59
        To ty piszesz kompletne bzdury i nie masz bladego pojęcia o temacie. Robienie origami jest idiotycznym, niepotrzebnym nikomu stresem, a nie żadnym odpoczynkiem.
        • von_seydlitz dobre oceny mają dziewczynki 14.09.12, 13:16
          które układają te "artystyczne" badziewia z papieru z mamusiami....

          Lewacki sposób na lemingację społeczeństwa....

          A w Japonii samochody składają, takie specjalne zestawy dla dzieci....

          ...
    • bobiwr Czego uczą dzieci: szkolny skansen na lekcjach ... 13.09.12, 08:59
      Wg autorki tych wypocin nie należy się uczyć. W końcu są podręczniki i net. Tylko jak Pani zareaguje gdy na wizycie u lekarza, ten dopiero wstuka w Google objawy choroby?
      • Gość: gnfgj Re: Czego uczą dzieci: szkolny skansen na lekcjac IP: *.adsl.inetia.pl 13.09.12, 09:10
        Bardzo lubiłam zajęcia ZPT w podstawówce- dzięki temu nauczyłam się szyć na maszynie. Zajęcia podczas których czynnie się relaksowałyśmy robiąc sałatki, desery itp- bardzo praktyczne zajęcia dzięki którym uczyłyśmy się organizacji pracy, podziału obowiązków oraz szybkiego posprzątania. Dla mnie pieczenie ciast, robienie kanapek, sałatek, obiadów było normalne- ale były dziewczynki, które po raz pierwszy w życiu były dopuszczane do kuchni- dla nich było to często pokonaniem pewnego rodzaju bariery, dawało ogromną satysfakcję. To wszystko dzięki Pani Jolancie G. którą wspominam do dziś bardzo dobrze.
        Często teraz spotykam dziewczyny w podobnym wieku do mojego- 27-30 lat, które nigdy nie upiekły ciasta itp. Takie zajęcia sa bardzo potrzebne. Może niekoniecznie nauka o wrzecionach i kołowrotku- ale to jest przecież temat do omówienia z dyrekcją lub nauczycielem...
        • Gość: złośliwe bydlę Re: Czego uczą dzieci: szkolny skansen na lekcjac IP: 79.139.34.* 14.09.12, 16:35
          > Bardzo lubiłam zajęcia ZPT w podstawówce- dzięki temu nauczyłam się szyć na mas
          > zynie.

          Tak. Ręcznej z napędem na, za przeproszeniem, pedał.
          Zdaje się, że podobny model w posagu dostała moja prababcia.
      • Gość: MonX Re: Czego uczą dzieci: szkolny skansen na lekcjac IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.12, 12:32
        A jesteś kompletnym debilem, który nawet nie nauczył się czytać ze zrozumieniem tekstu. Nie o to chodzi, żeby się nie uczyć, tylko o to, żeby się uczyć czegoś potrzebnego.
        • Gość: ruda Re: Czego uczą dzieci: szkolny skansen na lekcjac IP: *.dynamic.chello.pl 14.09.12, 15:36
          według autorki tekstu sposób użycia suwmiarki jest wiedzą zbędną... spoko loko, jako osoba studiująca na politechnice nie zgadzam się z tą Panią. a w gimnazjum jeszcze nie wiedziałam, że pójdę na politechnikę... poza tym, bardzo dobrze, że zapoznają się z budową lutownicy- przynajmniej wiedzą co to jest i że parzy. a poznanie ściegów? co w tym złego? może ktoś się zainteresuje i nawet jeśli nie będzie miał zawodu krawca to przynajmniej będzie wiedział jak uszyć sobie coś, przyozdobić haftem... nikt nie mówi, że od razu, już w gimnazjum, ale może na studiach, lub jak już będzie miał rodzinę. większość z rzeczy wymienionych przez dziennikarkę w artykule jako niepotrzebne ja odnajduję jako wiedzę całkiem przydatną (no chociaż też za przesadę uznaję wspomniane krosno...), zaś nie wiem co przydatnego jest w fotoszopowaniu zdjęć... chociaż można uznać to jako taką samą wiedzę jak wspomniany haft. myślę, że problemem nie powinien być program, a ilość zajęć. czemu gimnazjaliści mają tylko 2 semestry ten przedmiot? może powinni mieć np. 2 lata? wtedy nie gnali by z materiałem i może zainteresowaliby się tym czego się uczą.
    • eulogete Czego uczą dzieci: szkolny skansen na lekcjach ... 13.09.12, 10:01
      Proszę się nie czepiać autorki. Skoro nie była w stanie zrozumieć i wykonać rzutu prostokątnego (do czego wystarczają dwie ekierki i ołówek) - nie ma co oczekiwać inteligencji. Inna sprawa, że mogłaby pracować dla paragazety...
      • masofrev Re: Czego uczą dzieci: szkolny skansen na lekcjac 13.09.12, 10:46
        eulogete napisała:

        > Proszę się nie czepiać autorki. Skoro nie była w stanie zrozumieć i wykonać rzu
        > tu prostokątnego (do czego wystarczają dwie ekierki i ołówek) - nie ma co oczek
        > iwać inteligencji. Inna sprawa, że mogłaby pracować dla paragazety...
        Nie zadzieraj z niepełnosprawnymi, bo zaraz odezwie się social influencer i trendsetter dwojga imion, Tomasz Jakub Sysło ;-)
        • agent_z_dolu Re: Czego uczą dzieci: szkolny skansen na lekcjac 13.09.12, 10:57
          Ale po co zmieniasz temat? Masz rozproszycę czy co? Po co się gościa czepiasz skoro to nie o nim jest ta dyskusja?
          Skupmy się na temacie Pani Redaktor, która ma problemy emocjonalne wynikające z głęboko zakorzenionych kompleksów z dzieciństwa, gdy inni koledzy potrafili narysować prosty obrazek a ona stała w kolejce i to może na samym szarym jej końcu. Teraz odgrywa się na nauczycielach, którzy być może poznali się na niej i nie głaskali jej często po główce, za to może często tłukli ją linijką po łapach.
          • masofrev Re: Czego uczą dzieci: szkolny skansen na lekcjac 13.09.12, 11:16
            agent_z_dolu napisał:

            > Ale po co zmieniasz temat? Masz rozproszycę czy co? Po co się gościa czepiasz s
            > koro to nie o nim jest ta dyskusja?
            Bo tak jestem poruszony osobowością TJS, że aż nie mogłem się powstrzymać ;-) Sorry!

            > Skupmy się na temacie Pani Redaktor, która ma problemy emocjonalne wynikające z
            > głęboko zakorzenionych kompleksów z dzieciństwa, gdy inni koledzy potrafili na
            > rysować prosty obrazek a ona stała w kolejce i to może na samym szarym jej końc
            > u. Teraz odgrywa się na nauczycielach, którzy być może poznali się na niej i ni
            > e głaskali jej często po główce, za to może często tłukli ją linijką po łapach.
            Pani Piekarska namiętnie pisuje o edukacji razem z panią Żuchowicz - i prawie zawsze są to jakieś bzdury. I to już wiemy. Przerażające jest, że obie wymienione nie mają żadnego pojęcia o rzeczywistości szkolnej i nie rozumieją, że szkoła to potężna machina biurokratyczna, w której nauczyciel nie ma nic do gadania (oprócz mówienia na lakcji ;-). O problemach emocjonalnych autorek trudno się wypowiadać, bo nie jestem specjalistą, ale podobno mamy tu na forum psychologa ;-)
            • Gość: MonX Re: Czego uczą dzieci: szkolny skansen na lekcjac IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.12, 12:37
              ..nie mają żadnego pojęcia o rzeczywistości szkolnej i nie rozumieją, że
              > szkoła to potężna machina biurokratyczna...

              Niech zgadnę - jesteś nauczycielem, i boisz się pisnąć słówka, żeby cię z roboty nie wywalili? Więc każesz dzieciom zakuwać kompletne bzdury, bo boisz się wychylić i spróbować je nauczyć czegoś z sensem?
              • masofrev Re: Czego uczą dzieci: szkolny skansen na lekcjac 13.09.12, 12:49
                Gość portalu: MonX napisał(a):

                > Niech zgadnę - jesteś nauczycielem,
                Zgadłaś!

                > i boisz się pisnąć słówka, żeby cię z robo
                > ty nie wywalili?
                Pudło! Mam własną firmę, szkoła to dla rozrywki ;-)

                > Więc każesz dzieciom zakuwać kompletne bzdury, bo boisz się wy
                > chylić i spróbować je nauczyć czegoś z sensem?
                Ja staram się uczyć z sensem (bo mam sensownego dyrektora), nie patrząc na MEN, ale rozumiem, że dla wielu nauczycieli praca w szkole jest źródłem utrzymania a wielu dyrektorów szkół to despotyczni nieudacznicy - i w takim wypadku nauczyciele robią, to co im każde ministerstwo.
                • trombozuh Re: Czego uczą dzieci: szkolny skansen na lekcjac 13.09.12, 13:06
                  Żadne ministerstwo nie każe uczyć ściegów. Gdzie jak gdzie, ale na ZT nauczyciele mają wolną rękę. Nie chrzań głupot. Choć oczywiście zgadzam się, że MEN należałoby wypalić ogniem i żelazem a potem głęboko zaorać dla pewności. Już Wały Jagiellońskie śpiewali, że "zmienia się świat, a elementarz się nie zmienia już od wielu lat", a było to chyba z 20-30 lat temu i jest coraz gorzej zamiast lepiej.
                  • masofrev Re: Czego uczą dzieci: szkolny skansen na lekcjac 13.09.12, 13:23
                    trombozuh napisał:

                    > Żadne ministerstwo nie każe uczyć ściegów. Gdzie jak gdzie, ale na ZT nauczycie
                    > le mają wolną rękę. Nie chrzań głupot. Choć oczywiście zgadzam się, że MEN nale
                    > żałoby wypalić ogniem i żelazem a potem głęboko zaorać dla pewności. Już Wały J
                    > agiellońskie śpiewali, że "zmienia się świat, a elementarz się nie zmienia już
                    > od wielu lat", a było to chyba z 20-30 lat temu i jest coraz gorzej zamiast lep
                    > iej.
                    Poniżej zamieszczam cytat z rozporządzenia w sprawie podstawy programowej. Wskazuje on, że nauczyciele tak całkiem wolnej ręki nie mają.
                    Przedmiot uzupełniający: ZAJĘCIA TECHNICZNE

                    III etap edukacyjny [Gimnazjum]

                    Cele kształcenia - wymagania ogólne

                    I. Rozpoznawanie urządzeń technicznych i rozumienie zasad ich działania.
                    II. Opracowywanie koncepcji rozwiązań typowych problemów technicznych oraz przykładowych rozwiązań konstrukcyjnych.
                    III. Planowanie pracy o różnym stopniu złożoności, przy różnych formach organizacyjnych pracy.
                    IV. Bezpieczne posługiwanie się narzędziami i przyrządami.


                    I dalej mamy podstawę dla przykładowych zajęć:


                    Przykładowe zajęcia: Zajęcia modelarskie

                    Treści nauczania - wymagania szczegółowe


                    Uczeń:
                    1. Rozpoznaje i rozumie potrzebę budowania różnych typów modeli:
                    1) zna możliwości wykorzystania modeli do przedstawiania wielkości, kształtu i rozwiązań konstrukcyjnych rzeczywistych urządzeń technicznych dla celów sportowych, szkoleniowych lub wystawienniczych;
                    2) wykonuje pomiary i weryfikuje rozwiązania modelowe w odniesieniu do rozwiązań rzeczywistych - wyjaśnia konieczność stosowania skali w modelarstwie.

                    2. Opracowuje pomysły (koncepcje) rozwiązań typowych problemów technicznych pojawiających się w projektowaniu modeli:
                    1) rysuje schemat blokowy (funkcjonalny) i porównuje funkcje budowanych modeli, np.: statków, okrętów, samolotów, taboru kolejowego, rakiet, urządzeń przemysłowych;
                    2) wykonuje koncepcje modeli w formie szkiców technicznych.

                    3. Opracowuje szczegółowe rozwiązania konstrukcyjne budowanych modeli:
                    1) dobiera materiały na podstawie wymagań konstrukcyjnych modelu;
                    2) wykonuje dokumentację techniczną modeli latających, pływających, kołowych oraz budowli; wykonuje rysunki techniczne z wykorzystaniem komputerowych edytorów graficznych.

                    4. Umie zaplanować wykonanie prac modelarskich o różnym stopniu złożoności, przy różnych formach organizacyjnych pracy:
                    1) przestrzega zasad organizacji pracy w pracowni modelarskiej;
                    2) zna zasady opisywania, katalogowania i przechowywania materiałów modelarskich, takich jak: kleje i lakiery, materiały drzewne, papier, metale, płótna, elementy elektroniczne.

                    5. Bezpiecznie posługuje się narzędziami i przyrządami modelarskimi:
                    1) posługuje się narzędziami do precyzyjnej obróbki ręcznej: drewna, metali, tworzyw sztucznych, papieru;
                    2) montuje modele z drewna, papieru, tworzyw sztucznych, metali.

                    6. Uruchamia modele przy zachowaniu zasad bezpieczeństwa:
                    1) sprawdza, reguluje i konserwuje modele według przeznaczenia i rodzaju zastosowanych materiałów; czyta ze zrozumieniem instrukcję obsługi urządzeń;
                    2) określa najczęściej występujące niesprawności budowanych modeli.

                    7. Zna zasady rozwiązań problemów utylizacji niesprawnych modeli oraz ponownego wykorzystania materiałów odpadowych stosowanych do ich budowy.



                    • trombozuh Re: Czego uczą dzieci: szkolny skansen na lekcjac 13.09.12, 13:32
                      Może z moimi oczami coś nie tak, ale gdzie tam masz wymaganie, aby uczyć rozpoznawania ściegów?? Mi się wydaje, że te ściegi to właśnie typowa inicjatywa własna nauczyciela "Skoro program jest głupi, to ja będę jeszcze głupszy, bardziej papieski niż papież".
                      • masofrev Re: Czego uczą dzieci: szkolny skansen na lekcjac 13.09.12, 14:14
                        trombozuh napisał:

                        > Może z moimi oczami coś nie tak, ale gdzie tam masz wymaganie, aby uczyć rozpoz
                        > nawania ściegów?? Mi się wydaje, że te ściegi to właśnie typowa inicjatywa włas
                        > na nauczyciela "Skoro program jest głupi, to ja będę jeszcze głupszy, bardziej
                        > papieski niż papież".
                        W rozporządzeniu jest opisana podstawa dotycząca modelarstwa. Zapewne opisywany nauczyciel zrobił sobie jakąś inną. Być może jest ona bezsensowna (jak twierdzi autorka artykułu) a być może ma jakiś sens (i wszystkim się podoba, tylko autorce artykułu nie). Trudno się wypowiadać na ten temat bez znajomości faktów. Niemniej jednak nauczyciel napisawszy program musi się go trzymać - w przeciwnym razie grożą mu konsekwencje służbowe.
                        • trombozuh Re: Czego uczą dzieci: szkolny skansen na lekcjac 13.09.12, 14:46
                          Czyli co? Nauczyciel sam sobie wymyślił, że będzie dzieci uczył rozpoznawania kretyńskich ściegów, bo mu się nie chciało wymyślić nic innego, coś co miałoby sens? Po prostu musiał coś napisać, więc wziął skądś te ściegi, zrobił Ctrl_C, Ctrl_V i już ma program, którego teraz musi się trzymać ucząc dzieci jakichś niepotrzebnych debilizmów? Tak czy nie?
                          • masofrev Re: Czego uczą dzieci: szkolny skansen na lekcjac 13.09.12, 16:09
                            trombozuh napisał:

                            > Czyli co? Nauczyciel sam sobie wymyślił, że będzie dzieci uczył rozpoznawania k
                            > retyńskich ściegów, bo mu się nie chciało wymyślić nic innego, coś co miałoby s
                            > ens? Po prostu musiał coś napisać, więc wziął skądś te ściegi, zrobił Ctrl_C, C
                            > trl_V i już ma program, którego teraz musi się trzymać ucząc dzieci jakichś nie
                            > potrzebnych debilizmów? Tak czy nie?
                            Przyznam, że zabiłeś mi klina tym pytaniem, bo akurat zajęć technicznych nie prowadzę ;-) Bardzo możliwe, że jest tak, jak piszesz - nauczyciel(ka) wymyślił sobie ściegi no i skoro je wymyślił to tak, musi je teraz robić. Z drugiej strony może też być tak, że innym osobom w klasie ten pomysł się podoba - bo z reguły nauczyciele jednak starają się wziąć pod uwagę zapotrzebowanie (robienie czegoś, na co nikt nie ma ochoty, skutkuje potem problemami wychowawczymi).
                            Moja wypowiedź dotyczyła jednak nie konkretnie zajęć technicznych, ale ogólnie sytuacji w szkole. Na przykładzie swojego przedmiotu: teoretycznie, wg nowej podstawy programowej, wszystkich uczniów szkoły ponadgimnazjalnej powinienem nauczyć, obok wielu innych rzeczy, także: podstaw programowania, relacyjnych baz danych i arkuszy stylów (CSS). No i ja pytam: po co normalnemu człowiekowi znajomość C++? Po co mu wiedzieć, czym są relacje w bazie danych (z dużym prawdopodobieństwem nigdy takiej bazy w życiu nie zaprojektuje). Znajomość CSS owszem, jest użyteczna, ale dla webmasterów. Przeciętny obywatel zakłada bloga na Wordpressie ;-)
                            No więc dla mnie wiele rzeczy, których powinienem uczyć, jest absurdalnych w kontekście wiedzy młodego człowieka. A co mogę zrobić? Oto moje możliwości:
                            1) Robię to, co ma napisane w podstawie programowej. Czasu jest mało, więc robię po łebkach. Po roku nauki przyrost wiedzy ucznia jest niemalże zerowy i podpadam redaktorce "GW" ;-)
                            2) Udaję, że robię to, co w podstawie, fałszując wpisy w dzienniku (w rzeczywistości robiąc sensowne rzeczy). Wtedy czegoś dzieci nauczę, tylko w przypadku kontroli pójdę siedzieć.
                            3) Robię oficjalnie to, co uważam za stosowne. Dzieci się owszem nauczą czegoś, ale w przypadku kontroli wylecę z pracy.
                            Nie podoba mi się żadna z tych alternatyw. Ani to, że dziennikarce "GW" nie chce się poznać realiów pracy w szkole. Ani zapytać tej drugiej strony (nauczyciela) o zdanie.
                            • Gość: trombozuh Re: Czego uczą dzieci: szkolny skansen na lekcjac IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.12, 16:41
                              Ano właśnie :-)
                              Przepisy w Polsce są generalnie debilne. Nie tylko w szkolnictwie - np. w sądownictwie też. Ale dobry sędzia będzie potrafił dobrze stosować nawet głupie prawo, a dobry nauczyciel będzie potrafił nauczyć dzieci czegoś sensownego nawet wtedy, gdy ma do czynienia z idiotycznym programem. Niestety - częściej jest tak, że sędziowie czy nauczyciele dokładają swoją głupotę do debilnych wytycznych. I dziennikarka w artykule opisała przykład, co się wtedy dzieje. I chwała jej za ten sygnał. To dodatek gazety lokalnej, a nie specjalistyczna prasa, nie można mieć do niej pretensji, że nie zrobiła szczegółowej analizy zagadnienia. Tym powinien zająć się ktoś zupełnie inny.
    • nazimno A czego ucza "dziennikarzy" ??? 13.09.12, 11:24
      Czy to tez ma cos wspolnego ze slowem "skansen"?
      • masofrev Re: A czego ucza "dziennikarzy" ??? 13.09.12, 11:38
        nazimno napisał:

        > Czy to tez ma cos wspolnego ze slowem "skansen"?
        Ależ skąd, dziennikarze wrocławskiej "GW" stosują najnowsze metody dziennikarstwa:
        1) nie trzeba znać się na tym, o czym się pisze;
        2) nie trzeba pisać poprawnie po polsku;
        3) temat artykułu należy sformułować tak, by jak najwięcej osób zdenerwował, a jednocześnie sama artykuł traktował o d***e Maryni;
        4) dobrze widziane są problemy "społeczne", o biednych uciśnionych: dzieciach, gejach, mniejszościach rasowych, kobietach (zwłaszcza matkach, zwłaszcza samotnych), squattersach etc.;
        5) po nauczycielach i szkole można jechać, bo to teraz dobrze widziane.
        • Gość: MonX Re: A czego ucza "dziennikarzy" ??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.12, 12:33
          Ten artykuł jest akurat bardzo sensowny, kretynie.
          • masofrev Re: A czego ucza "dziennikarzy" ??? 13.09.12, 12:46
            Gość portalu: MonX napisał(a):

            > Ten artykuł jest akurat bardzo sensowny,
            Byłby, gdyby autorka rozumiała, że nauczyciele nie ponoszą odpowiedzialności za taki stan rzeczy, ponieważ są tylko bezwolnymi wykonawcami poleceń MEN-u. Ale samego ministerstwa autorce się już nie chciał zapytać. Ani nie poprosiła o opinię żadnego nauczyciela przedmiotu.
            Czy to jest rzetelne dziennikarstwo?

            > kretynie.
            A Twoja wypowiedź jest nad wyraz merytoryczna.
          • Gość: z ukosa Reprezentujesz "dziennikarstwo". IP: *.dip0.t-ipconnect.de 13.09.12, 13:34
            Widac to po poziomie polemiki.
            • trombozuh Re: Reprezentujesz "dziennikarstwo". 13.09.12, 15:19
              Poziom polemiki z kretynem jest zawsze kretyński.
    • hiszpan25 Czego uczą dzieci: szkolny skansen na lekcjach ... 14.09.12, 11:59
      Jakies 10-12 lat temu na Politechnice na zajeciach z budowy i eksploatacji pojazdow samochodowych jeden z doktorow wymagal od nas studentow znajomosci budowy gaznika z Zuka, przegubow homokinetycznych z Syreny i innych tego typu "nowinek" technicznych. Tak dlugo jak kadra na uczelniach czy w szkolach nie bedzie w zaden sposob zmuszona do poszerzania swojej wiedzy, tak dlugo beda mialy miejsce takie przypadki... ale jak ma byc inaczej jak ministrem w MEN zostaje sie po znajomosci a nie z powodu posiadanej wiedzy? jak ma byc dobrze jesli na kazdym szczeblu wazne jesli nie najwazniejsze jest bycie "szwagrem" a nie fachowcem?
      • Gość: tomo Re: Czego uczą dzieci: szkolny skansen na lekcjac IP: *.lukman.pl 14.09.12, 12:20
        A jaki fachowiec ci pójdzie do skansenowatej szkoły, skoro siedzi na produkcji w przemyśle i tłucze 6x więcej kasy niż "naukowcy" od gaźnika samochodu Żuk?
      • nika_j Re: Czego uczą dzieci: szkolny skansen na lekcjac 14.09.12, 12:53
        A jak myślisz, kto uczy techniki w szkołach? Jakas pani od polskiego po przeszkoleniu, super, jak będzie to nauczyciel fizyki. Techniki przeciez nie starczy na pełen etat w szkole, uczą go ci sprytni nauczyciele, którzy w dobie redukcji zdobyli papiery na uczenie techniki itp. michałków.
    • Gość: 5678s Re: Czego uczą dzieci: szkolny skansen na lekcjac IP: *.home.aster.pl 14.09.12, 13:10
      dzieciaki są i tak przeciążone koniecznością przygotowania do egzaminów kończących szkołę


      Jezu, litości. Nie popadajmy w tę egzaminacyjną paranoję.
    • Gość: eee.e..e.e suwmiarka i lutownica to skansen?! IP: *.dynamic.chello.pl 14.09.12, 13:40
      Cóż za ignorancja!
    • Gość: Yello A co jest złego w lutowaniu? IP: *.static.korbank.pl 14.09.12, 13:47
      Zupełnie nie rozumiem o co chodzi z tą lutownicą? Toż to niezwykle przydatne narzędzie, które w dzisiejszych czasach jest o wiele bardziej przydatne niż choćby 20 lat temu. No tak... tylko Pani redaktorka chciałaby pewnie by świat był zasiedlony tylko przez nieumiejących nic zrobić konsumentów...
      • Gość: złośliwe bydlę Re: A co jest złego w lutowaniu? IP: 79.139.34.* 14.09.12, 16:39
        > Zupełnie nie rozumiem o co chodzi z tą lutownicą? Toż to niezwykle przydatne na
        > rzędzie, które w dzisiejszych czasach jest o wiele bardziej przydatne niż choć
        > by 20 lat temu

        Cóż, w moich szkolnych czasach też obowiązywał schemat budowy lutownicy. Sama lutownica była w szkole jedna, dzieciakom nikt jej nie dawał, bo mogły się oparzyć.
        Cholera, było to jakieś 25 lat temu. Nie wierzę, że nic się nie zmieniło!
      • Gość: MonX Re: A co jest złego w lutowaniu? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.12, 16:57
        Nie, w lutownicy nie ma nic złego. Dookoła przecież Polska, kraj nadal tkwiący w średniowieczu. Niech się inni uczą angielskiego i obsługi komputera. My to w Polszcze będziemy się uczyć o aniołkach w niebie, krosnach i lutownicy.
        Skąd biorą się tacy debile jak ty?
      • tanczacy.z.myslami Kiedyś więcej rzeczy można było naprawić samemu 14.09.12, 17:41
        Gość portalu: Yello napisał(a):

        > Zupełnie nie rozumiem o co chodzi z tą lutownicą? Toż to niezwykle przydatne
        > narzędzie, które w dzisiejszych czasach jest o wiele bardziej przydatne niż
        > choćby 20 lat temu.

        Prawie chyba na pewno nie bardzo. :) 20 lat temu można było o wiele więcej rzeczy samodzielnie naprawić: skleić, zlutować, skręcić itp. Wtedy miała sens nauka lutowania, podstawy elektryczności (pamiętam na ZPT robienie różnych rzeczy z bateriami i żaróweczkami), posługiwanie się narzędziami typu pilniki, piły, wiertła itp.

        A teraz? Naprawa np. sznura lampek na choinkę będzie cię kosztować więcej czasu i pieniędzy niż zakup nowego. Trudno o rzemieślników dokonujących napraw typu szewc, kaletnik itp... Pralki lodówki czy telewizora też raczej nie naprawisz bo do tego potrzebna jest wiedza więcej niż podstawowa (+ części) a poza tym po prostu za dużo w nich elektroniki. Kiedyś przydawała się nawet wiedza podstawowa o silnikach samochodowych a teraz niekiedy nawet wymiana żarówki w samochodzie wymaga rozebrania go do połowy. :)

        Zajęcia techniczne powinny być w podstawówce żeby utrwalać u dzieci umiejętności manualne. Ale w gimnazjum? Przecież nie nauczą się naprawiać w/w sprzętów AGD. Teraz nawet większość wtyczek w nich jest zgrzewana na stałe a nie skręcana śrubkami, które umożliwiały wymiany :(
    • jgalka Czego uczą dzieci: szkolny skansen na lekcjach ... 14.09.12, 13:55
      Kto pisze takie brednie. Faktycznie, o zgrozo, mamusia sie w czasie zatrzymala. mysle ze jakby jak zapytac czegos co Newton wymyslil prawie 400 lat temu to skonczylo by sie na wielkim wstydzie i bakaniu ze jej to nie potrzebne. No pewnie ze nie potrzebne bo do machania lopata sila jest potrzebna a nie wiedza a jak ktos ma w zyciu umiec calkowac to najpierw musi sie nauczyc dodawac. Najnowoczeniejsze urzadzenia mechaniczne pracuja od zawsze wykorzystuja w mniej lub bardziej oryginalny sposob maszyny proste, wiec czego tych dzieci uczyć budowy bezstopniowej sekwencyjnej strzyni biegow z najnowszego merca czy moze wystarczy ze zrozumie jak dzialaja kola zebate z zebami o zarysie ewolwentowym lub zwykla dzwignia? Pewnie sie pani autorka angielskiego zaczela uczyć od czytania dziel szekspira w staroangielskim (co sobie bedzie ulatwiac, zwykly angielski to ma w filmach). suma sumarum wierszowka zaliczona dramatyczny temat podjety wszyscy happy
    • raramuri Czego uczą dzieci: szkolny skansen na lekcjach ... 14.09.12, 16:00
      Szkoła ma rozwijać, czyli pokazywać nowe możliwości, zapoznać ucznia z jak największą liczbą tematów. Ściegi, tkaniny, szycie. Wymaga zdolności manualnych, wyobraźni przestrzennej i cierpliwości. Poza tym, dzięki temu łatwiej jest w późniejszym życiu choćby ocenić jakość kupowanych ubrań (i nie przepłacić za szmaty ;] ). Budowanie karmników wymaga precyzji i rozplanowania pracy. Rysowanie rzutów, pisanie pismem technicznym - wyobraźni i staranności. Gotowanie wymaga umiejętności czytania ze zrozumieniem (bardzo przydatna umiejętność, nie wiem, ile razy ktoś na przystanku lub dworcu pytał mnie, czy się orientuję w rozkładzie). Normalny nauczyciel jeśli widzi, że ktoś jest kiepski z szycia, ale w lot pojmuje schemat działania silnika, nie naciska na praktykowanie ściegów, tylko poleca bardziej szczegółową książkę o funkcjonowaniu różnych urządzeń, dzięki czemu uczeń wie, jakiej drogi kariery nie obrać a co doskonalić. Wszystkie inne zajęcia w szkole są bardzo zawężone tematycznie, nic się na nich nie "robi", poza siedzeniem i pisaniem, a później wkuwaniem.
      • Gość: MonX Re: Czego uczą dzieci: szkolny skansen na lekcjac IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.12, 16:59
        Boże, mam nadzieję że taki debil jak ty nie jest nauczycielem?
        • d25 Re: Czego uczą dzieci: szkolny skansen na lekcjac 14.09.12, 18:55
          Twoja odpowiedź mówi wszystko o podejściu do szkoły....

          Nie daj Boże nauczyciela, który coś nauczy i czegoś wymaga! A jak jeszcze wymaga myślenia albo trochę pracy to już koniec świata.

          A z innej beczki: lutownicy używam kilka razy w roku bo w domu zawsze jest coś do naprawy, przeważnie wystarczy wymieć kabel za 5 złotych i lampa, żelazko, itp za kilka stów znowu działa. Wypadnie śrubka - suwmiarką sprawdzam jaką potrzeba i za 12 groszy naprawione. I można by tak długo. Mam młodego (i bardzo "postępowego", z pokolenia "a po co mi to") sąsiada, ma od tego "złotą rączkę" (gościa po 50-tce) bo jak mówi "on się na tym nie zna (na przykręceniu śrubki!)" i za każdą jego wizytę (z dojazdem) płaci stówę plus materiał. A jak mu parę razy bezpieczniki wywaliło, to dzwonił po pogotowie energetyczne "bo się boi prądu" - jak go skasowali na parę stów, to teraz bierze koniaczek i przychodzi do mnie po prośbie.
          Tak też można.
          • Gość: MonX Re: Czego uczą dzieci: szkolny skansen na lekcjac IP: *.wroclaw.mm.pl 14.09.12, 23:10
            A po co ci lutownica do wymiany kabla, geniuszu? Widać, że akurat tego cię w szkole nie nauczyli. Chlej piwko dalej, żulu. I sprawdź, czy w śmietniku sąsiedzi czegoś nie wyrzucili. Może jak wymienisz kabel, to zadziała?
            • d25 Re: Czego uczą dzieci: szkolny skansen na lekcjac 16.09.12, 01:19
              kretynizm wychodzi co wypowiedź, więc ci wyjaśnię:

              Po to by zakończyć właściwie końce przewodu - przewodu nie drutu! - a to jest przeważnie wiązka cieniutkich miedzianych drucików, które są kruche a przy dokręcaniu często się łamią. Więc żeby zrobić to porządnie pokrywa się takie końcówki lutem, a do tego potrzeba lutownicy. A jak nie wierzysz to sprawdź w sklepie jak wygląda gotowy przewód zasilający (bo takie można kupić) a nie kabel na metry.

              PS. W bluzganiu dziecino jesteś równie słaby jak w wypowiedziach.
        • masofrev Re: Czego uczą dzieci: szkolny skansen na lekcjac 14.09.12, 21:20
          Gość portalu: MonX napisał(a):

          > Boże, mam nadzieję że taki debil jak ty nie jest nauczycielem?

          O, proszę, mistrz kultury słowa znów się nam objawił! Znasz jakieś inne słowa poza "debil" i "kretyn"? No i jeszcze ta nienawiść w stosunku do nauczycieli... Kiedy połączy się fakty, wychodzi nam taka oto historia: niejaki MonX, dręczony w szkole przez nauczycieli, którzy wymagali od niego, by czytał książki, wzbogacał słownictwo, tworzył wypowiedzi ustne dłuższe niż jedno zdanie. A temu biedakowi idzie jak po grudzie - książki długie i nudne, pisać - po co?, ze słów wystarczy kilka przekleństw + uniwersalny przecinek ("K***a"). No i MonX nie zdał matury, więc teraz wyżywa się na forum...

          Jak chcesz mi odpisać, drogi MonX'ie, proszę - użyj tym razem jakiegoś wymyślnego przekleństwa!
          • Gość: MonX Re: Czego uczą dzieci: szkolny skansen na lekcjac IP: *.wroclaw.mm.pl 14.09.12, 23:12
            Gdy ktoś jest kretynem, to po prostu mu to mówię. Sorry, taki jestem.
            • masofrev Re: Czego uczą dzieci: szkolny skansen na lekcjac 15.09.12, 00:50
              Gość portalu: MonX napisał(a):

              > Gdy ktoś jest kretynem, to po prostu mu to mówię. Sorry, taki jestem.
              A wiesz o tym, że jest kretynem, bo? Wyczuwasz "kretynów" telepatycznie czy jak?
              • trombozuh Re: Czego uczą dzieci: szkolny skansen na lekcjac 15.09.12, 01:01
                Tak. Mam taki dar od Boga.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja