Dodaj do ulubionych

Nic o nas bez nas - mówią rowerzyści. A auta pędzą

25.10.12, 21:51
Ale zaraz, zaraz... rowerzyści... nie róbcie z siebie świętych krów, którzy tylko wymagają aby inni uczestnicy ruchu przestrzegali przepisów. Oto przykład z dzisiaj: jadąc dzisiaj samochodem (koło 21) widziałem gościa na rowerze jadącego po jezdni, nie posiadał kasku, kamizelki odblaskowej ani żadnego oświetlenia. Aż się prosi o potrącenie.
Może zamiast wymagania od innych, sami ruszycie mózgiem i zadbacie o swoje bezpieczeństwo ?
Obserwuj wątek
      • polujacy_na_kaczki Re: Nic o nas bez nas - mówią rowerzyści. A auta 25.10.12, 22:47
        Gość portalu: wrocławiak napisał(a):

        > Nie ma wątpliwości, że należy respektować potrzeby rowerzystów no ale chola! Sk
        > ąd to oburzenie, że na posiedzenie komisji ktoś nie został wpuszczony?
        > Nie doprowadzajmy do anarchii, gdzie każdy, kto ma jakieś swoje interesy do zał
        > atwienia, ma mieć prawo wstępu gdziekolwiek i robienia czegokolwiek.
        > Trochę pokory.
        Komisja miała się zająć bezpieczeństwem rowerzystów. Chyba dobrze by było, gdyby na jej posiedzeniu obecny był ktoś, kto ich będzie reprezentował. Ktoś, kto o bezpieczeństwie rowerzystów ie trochę więcej niż ludzie, którzy nigdy rowerem nie jeździli. Innymi słowy: niech problemem zajmują się ludzie, którzy mają jakieś pojęcie o sprawie. Widzisz w tym jakąś anarchię? Ja bym to nazwał DEMOKRACJĄ!
        • Gość: WK Re: Nic o nas bez nas - mówią rowerzyści. A auta IP: *.internetia.net.pl 26.10.12, 01:28
          A ja bym to nazwał arogancką uzurpacją. Rowerzyści nie są żadną zorganizowaną organizacją, która upoważniła kogokolwiek do występowania w jej imieniu. Jazda na rowerze nie wymaga żadnych uprawnień. Rowerami - częściej lub rzadziej - jeżdżą bez mała wszyscy. Znajomość kodeksu drogowego i organizacji transportu w mieście - raczej powszechna wśród członków komisji - jest wystarczającą rekomendacją by kompetentnie dyskutować problemy bezpieczeństwa ruchu drogowego z udziałem rowerzystów. Ewentualny udział nawiedzonych oszołomów (liczne przykłady dobrze znane na forum) zamieniłby dyskusję w jałową pyskówkę.
          • Gość: KK Re: Nic o nas bez nas - mówią rowerzyści. A auta IP: *.teta.com.pl 26.10.12, 08:00
            Poroniony pomysł brarieki na legnickiej :). Moim zdaniem prędzej fotoradar + jeszcze czujniki przejazdu na czerwonym świetle. A jak już ma coś odgradzać to np. jakiś pas zieleni.
            Powinni zlikwidować na początku:
            te przejazdy rowerowe przez jednię gdzie nie ma sygnalizacji ( albo zrobić tam sygnalizacje) , zieloną strzałkę dla aut w prawo gdy jest przejazd przez scieżkę dla rowrów (mają zielone), wyciąć ten zywopłot przy pasach na legnickiej ( i wielu innych miejscach jest to samo) na przeciwko kauflandu bo zasłania on ścieżkę roworową od strony ulicy - to jest bardzo niebezpieczne.
            Nie wiem za co biorą kasę inzynierowie ruchu
            drogowego - jak takie buble produkują.

            Oszołomów za kierownicą nie brakuje ( są to z regóły młodzi kierowcy z faktazją ułańską - ot wczoraj na takiego sie naciąłem) nalęzy ich wykluczyć z ruchu drogowego.
            Tylko że taki póżniej przsiadzie sie na rower - ale rowerem trudno kogoś zapić ( prędzej siebie).
          • polujacy_na_kaczki Re: Nic o nas bez nas - mówią rowerzyści. A auta 26.10.12, 18:24
            Gość portalu: WK napisał(a):

            > A ja bym to nazwał arogancką uzurpacją. Rowerzyści nie są żadną zorganizowaną o
            > rganizacją, która upoważniła kogokolwiek do występowania w jej imieniu. Jazda n
            > a rowerze nie wymaga żadnych uprawnień. Rowerami - częściej lub rzadziej - jeżd
            > żą bez mała wszyscy. Znajomość kodeksu drogowego i organizacji transportu w mie
            > ście - raczej powszechna wśród członków komisji - jest wystarczającą rekomendac
            > ją by kompetentnie dyskutować problemy bezpieczeństwa ruchu drogowego z udziałe
            > m rowerzystów. Ewentualny udział nawiedzonych oszołomów (liczne przykłady dobrz
            > e znane na forum) zamieniłby dyskusję w jałową pyskówkę.
            W takim razie bezpieczeństwem tramwajów zajmie się korporacja taksówkowa, ruchu kolejowego dyrekcja MPK, a o wodociągi zadba Koło Miłośników Odry.
        • sverir Re: Nic o nas bez nas - mówią rowerzyści. A auta 26.10.12, 10:02
          > Widzisz w tym jakąś anarchię? Ja bym to nazwał DEMOKRACJĄ!

          Jeżeli komisja w danym momencie zajmuje się jakimś problemem, to naturalne wydaje się zaproszenie przedstawiciela najbardziej zainteresowanego środowiska. Tak, to jest demokracja.

          Jeżeli jednak komisja w danym momencie nie zajmuje się jakimś problemem, to zapraszanie przedstawiciela jest stratą czasu i nie ma sensu, ale to nadal demokracja.

          Jeżeli jednak komisja w danym momencie nie zajmuj się jakimś problemem, w związku z czym przedstawiciel środowiska nie jest konieczny, to wymuszanie na komisji podjęcia działań, może być widziane właśnie jako anarchia (jest zdaje się na to nawet stosowny przepis w kk).

          W każdym razie, to ogólna uwaga na temat demokracji i anarchii, a nie komentarz wobec tego konkretnego przypadku.
          • Gość: WK Re: Nic o nas bez nas - mówią rowerzyści. A auta IP: *.internetia.net.pl 26.10.12, 11:53
            sverir napisał:
            > Jeżeli komisja w danym momencie zajmuje się jakimś problemem, to naturalne wyda
            > je się zaproszenie przedstawiciela najbardziej zainteresowanego środowiska.
            Ogólnie słuszna uwaga, tylko jest problem z wyborem tego przedstawiciela. Jest problem szkół wyższych - mamy profesora i studenta (każdy z nich ma "papiery" na swój status), jest problem usług - mamy przedstawiciela cechu, problem bezpieczeństwa - policjant, prokurator, sędzia itd.
            W wypadku rowerzystów (także: pieszych, pasażerów MPK, klientów supermarketu, itd.) nie ma żadnego kryterium wyboru zatem nie ma z kim rozmawiać.
            • homik Re: Nic o nas bez nas - mówią rowerzyści. A auta 26.10.12, 16:04
              Sceny z dzisiejszego poranka/przedpołudnia (szarzawo/mokrawo)
              - most Szczytnicki w stronę pl. Grunwaldzkiego, wydzielona ścieżka oddzielona barierką - rowerzysta jedzie środkiem jezdni "dla zabawy" tamując ruch samochodów (na drugim pasie tramwaj, więc nie da się wyminąć)
              - Jedności Narodowej w stronę centrum na wysokości browaru - mimo ścieżki rowerowej (także odgrodzonej od ulicy) rowerzysta jedzie ulicą
              - skrzyżowanie Trzebnicka/Dębickiego - mimo zwykłych pasów (tylko dla pieszych) rowerzyści przejeżdżają przez nie na pełnej prędkości od strony wiaduktu - dla kierowców skręcających w Dębickiego z Trzebnickiej lub odwrotnie, praktycznie brak czasu na reakcje/hamowanie
              - Reymonta w stronę mostu Osobowickiego - ścieżka asfaltowa(! - więc nie ma powody do narzekań na "niewygodną" kostkę) szeroka na 3 rowery, a dwóch rowerzystów jedzie ulicą, omijając dziury -> wjeżdżając bardziej ku środkowi pasa ruchu.

              Na tych 6 rowerzystów tylko jeden miał coś co można uznać za ubranie/znaki odblaskowe, świateł oczywiście żaden nie miał włączonych.
          • polujacy_na_kaczki Re: Nic o nas bez nas - mówią rowerzyści. A auta 27.10.12, 14:36
            sverir napisał:

            > Jeżeli jednak komisja w danym momencie [komisja] nie zajmuj się jakimś problemem, w związ
            > ku z czym przedstawiciel środowiska nie jest konieczny, to wymuszanie na komisj
            > i podjęcia działań, może być widziane właśnie jako anarchia (jest zdaje się na
            > to nawet stosowny przepis w kk).
            Przeczytaj artykuł raz jeszcze, tym razem uważnie:
            "Sprawą wypadku miała się zająć Komisja Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego"

            >
            > W każdym razie, to ogólna uwaga na temat demokracji i anarchii, a nie komentarz
            > wobec tego konkretnego przypadku.
    • qwerfvcxzasd Nic o nas bez nas - mówią rowerzyści. A auta pędzą 25.10.12, 22:35
      Może w końcu kierowcy się zorganizują? Ta rowerowa grupa coraz bardziej się panoszy. Zachowują się jakby byli właścicielami tego miasta.
      Codziennie widzę setki łamiących przepisy rowerzystów. Może zaczniecie w koncu przeprowadzac rowery po pasach?
      Poza tym, oni chyba uwierzyli, ze przepisy ułatwiające im jazdę ulicami wprowadziły również nieśmiertelność. A prawda jest taka, że KAŻDY powinien uważać. Ja często, jako kierowca ustępuję, chociaż mam pierwszeństwo, ponieważ nie chcę uczestniczyć w kolizji. Ustępuję też rowerzystom, nawet kiedy mam racje. Tak naprawde lepiej i bezpieczniej się żyje.
      Jako pieszy i rowerzysta również zawsze upewniam się, czy kierowca mnie widzi. Ludzię są tylko ludźmi i mogą sie zagapić. Co z tego, ze bede miał rację w kostnicy?
      • polujacy_na_kaczki Re: Nic o nas bez nas - mówią rowerzyści. A auta 25.10.12, 22:53
        qwerfvcxzasd napisał:

        > Może w końcu kierowcy się zorganizują? Ta rowerowa grupa coraz bardziej się pan
        > oszy. Zachowują się jakby byli właścicielami tego miasta.
        Po części nimi jesteśmy. Bo TEŻ płacimy podatki i mamy prawo wymagać. A przecież nie domagamy się odbierania praw innym (czyli zupełnie inaczej, niż niektórzy kierowcy)
        > Codziennie widzę setki łamiących przepisy rowerzystów.
        A ja prawie nie widuję kierowców nie łamiących przepisów. Kto po Wrocławiu jeździ 50km/h? Kto nie wpada na skrzyżowaniach na żółtym? A iluż to kierowców staje na pasach lub wjeżdża na skrzyżowanie bez możliwości opuszczenia go? O modzie na chamskie sposoby parkowania nawet nie wspomnę.
        > Może zaczniecie w koncu przeprowadzac rowery po pasach?
        A kiedy wy przestaniecie mylić przejazdy rowerowe z przejściami dla pieszych?
        > Poza tym, oni chyba uwierzyli, ze przepisy ułatwiające im jazdę ulicami wprowa
        > dziły również nieśmiertelność. A prawda jest taka, że KAŻDY powinien uważać. Ja
        > często, jako kierowca ustępuję, chociaż mam pierwszeństwo, ponieważ nie chcę u
        > czestniczyć w kolizji. Ustępuję też rowerzystom, nawet kiedy mam racje. Tak nap
        > rawde lepiej i bezpieczniej się żyje.
        Super, czyli tak jak ja. Ustępuję dla własnego bezpieczeństwa, ale i z kultury (utrudnianie ruchu innym nie sprawia mi przyjemności). I często kierowcy mnie przepuszczają. Szkoda tylko, że temu starszemu panu nijak to nie pomoże. Jechał po ddr-rze, zapewne powoli. Ale dla jakiegoś kierowcy manewr zmiany pasa był zbyt trudny.

        • Gość: z "Płacimy podatki"? IP: *.wlnet.com.pl 25.10.12, 23:49
          O czym ty bredzisz, jakie podatki płacisz jako rowerzysta? Nawet nie masz OC z którego można by wypłaciś odszkodowanie za wyrządzone szkody. Nawet nie ma identyfikatora (równoważnego tablicy rejestracyjnej), żeby cię można było pociągnąć do odpowiedzialności jeśli uciekniesz z miejsca zdarzenia. I nie napinaj się, że "przecież płacisz podatki jak wszyscy, bo mówimy o podatku drogowym, a nie PIT.
          BTW. wyciąganie przy tej okazji casusu tego starszego pana jest po prostu obrzydliwe, wypadki zdarzają się i będą się niestety zdarzać. To że akurat pechowo znalazl się tam rowerzysta, bylo zupełnym zbiegiem okoliczności.
          • Gość: artek Re: "Płacimy podatki"? IP: *.wroclaw.vectranet.pl 26.10.12, 07:36
            Gość portalu: z napisał(a):
            > O czym ty bredzisz, jakie podatki płacisz jako rowerzysta?

            pit, vat, podatki paliwowe - w końcu nie zawsze się jeździ na rowerze, czasem samochodem, czasem mpk.
            jeżeli utożsamiasz płacenie podatków wyłącznie z paliwową akcyzą, to jesteś głupce. jesteś ignorantem, który nie ma pojęcia o budżecie miasta. ani grosz z tej akcyzy do miejskiej kasy nie wpada.

            > Nawet nie masz OC z którego można by wypłaciś odszkodowanie za wyrządzone szkody.

            a za przeproszeniem jakie szkody? ile ich jest? w jakiej wysokości? masz jakieś podstawowe analizy ekonomiczne, mówiące o zasadności obciążenia rowerzystów obowiązkowym oc?
            obecnie nieobowiązkowe, roczne oc obejmujące również rower, kosztuje 20-25 zł. to w praktyce koszt dojazdu agenta ...
            a może ty sam jesteś przedstawicielem towarzystwa ubezpieczeniowego, i we własnym partykularnym interesie, robisz chamski lobbing?

            > I nie napinaj się, że "przecież płacisz podatki jak wszyscy, bo mówimy o podatku
            > drogowym, a nie PIT.

            no właśnie, poczytaj najpierw o budżecie skarbu państwa i miasta, a potem zastanów się nad sensem swoich wypowiedzi. bo na razie bredzisz.
            • nowaak @artek: cykloterroryści precz! 26.10.12, 07:45
              Gość portalu: artek napisał(a): "a za przeproszeniem jakie szkody? ile ich jest?". Precyzyjniej byłoby zapytać ile byłoby zgłoszonych szkód gdyby cykloterroryści nie uciekali po ich spowodowaniu korzystając z braku tablic rejestracyjnych. Teraz to w swojej masie bezkarna banda.
                • Gość: WK Konkretne dane? IP: *.internetia.net.pl 26.10.12, 09:54
                  Może takie: parę dni temu rozmawialiśmy na ten temat w gronie znajomych sporo jeżdżących w mieście i niemal każdy doświadczył zarysowania błotnika/drzwi lub uszkodzenia lusterka stojącego samochodu przez rowerzystę, który - bez choćby jednego wyjątku - uciekł z miejsca szkody.
                  Tu kilkaset złotych, tam kilkaset złotych - w sumie zbierze się całkiem sporo, chociaż takich szkód oczywiście nikt nie zgłasza, by nie tracić zniżek ubezpieczeniowych AC - po prostu jeden z elementów powszechnego, bezczelnego chuligaństwa.
                  • polujacy_na_kaczki Re: Konkretne dane? 26.10.12, 10:00
                    Gość portalu: WK napisał(a):

                    > Może takie: parę dni temu rozmawialiśmy na ten temat w gronie znajomych sporo j
                    > eżdżących w mieście i niemal każdy doświadczył zarysowania błotnika/drzwi lub u
                    > szkodzenia lusterka stojącego samochodu przez rowerzystę, który - bez choćby je
                    > dnego wyjątku - uciekł z miejsca szkody.
                    > Tu kilkaset złotych, tam kilkaset złotych - w sumie zbierze się całkiem sporo,
                    > chociaż takich szkód oczywiście nikt nie zgłasza, by nie tracić zniżek ubezpiec
                    > zeniowych AC - po prostu jeden z elementów powszechnego, bezczelnego chuligańst
                    > wa.
                    Podejrzewam, że kłamiesz. Nie jest łatwo (wręcz jest to cholernie trudne) porysować samochód rowerem. Bo, wiesz, on nie ma części wystających poza rowerzystę. Po drugie to nie rowerzyści wyprzedzają samochody. Trochę za wolne są na to.
                    • Gość: WK Re: Konkretne dane? IP: *.internetia.net.pl 26.10.12, 11:28
                      Stojący w korku samochód nikogo nie wyprzedza; jeden rowerzysta omija w korku kilkanaście samochodów i wtedy - wbrew temu, co twierdzisz - dość łatwo może:
                      a) zahaczyć rowerowym pedałem o błotnik - powstaje paskudne zagniecenie,
                      b) pojechać po lakierze metalową sprzączką od plecaka/torby/kurtki lub innym wystającym elementem bagażu (łopaty w poprzek też się zdarzają:) - rysa potrafi być ostra (podobne nieraz zrobią piesi, gdy kierowca zaparkuje im samochód na chodniku),
                      c) odepchnąć się butem od nadwozia (gdy ma problem z utrzymaniem równowagi w wąskiej szczelinie pomiędzy samochodami) - też będzie rysa a może i zagniecenie,
                      d) utrącić lusterko (to najczęstsza szkoda); a lusterka, np. te z kierunkowskazami, są drogie.
                      Wbrew pozorom, rowerzysta na rowerze jest dość "drapieżny" dla otoczenia no i niestety z reguły ucieka z miejsca, w którym spowodował szkodę.
                      • polujacy_na_kaczki Re: Konkretne dane? 26.10.12, 19:19
                        Gość portalu: WK napisał(a):


                        > a) zahaczyć rowerowym pedałem o błotnik - powstaje paskudne zagniecenie,
                        A co w tym momencie dzieje się ze stopą i kolanem rowerzysty?
                        > b) pojechać po lakierze metalową sprzączką od plecaka/torby/kurtki lub innym wy
                        > stającym elementem bagażu (łopaty w poprzek też się zdarzają:) Jaka siła dopycha rowerzystę do samochodu? Co sprawia, że rowerzysta nie traci równowagi, gdy jednym bokiem wbija się w samochód?
                        > c) odepchnąć się butem od nadwozia (gdy ma problem z utrzymaniem równowagi w wą
                        > skiej szczelinie pomiędzy samochodami) - też będzie rysa a może i zagniecenie,
                        Tylko, jeśli rowerzysta zamiast w sportowych butach jeździ w nabijanych ćwiekami glanach
                        > d) utrącić lusterko (to najczęstsza szkoda); a lusterka, np. te z kierunkowskaz
                        > ami, są drogie.
                        Czym? BTW myślę, że wjechanie w lusterko cholernie boli. Próbowałeś kiedyś urwać lusterko? Bo pewien kierowca mnie jednym mocno zawadził i to w kierunku, w którym lusterko się składa. Dwa żebra stłuczone. I ból jak cholera.
                        > Wbrew pozorom, rowerzysta na rowerze jest dość "drapieżny" dla otoczenia no i n
                        > iestety z reguły ucieka z miejsca, w którym spowodował szkodę.
                        Na dodatek gwałci, pali wsie i powoduje, że kury się nie niosą. W odróżnieniu od kierowców, którzy nigdy nie łamią przepisów, parkują tylko na wyznaczonych miejscach, a ich bezgłośne pojazdy spalają CO2 emitując czysty tlen z delikatnym, świeżym zapachem lasu.
                        A na serio: w ubiegłym roku miało miejsce 40 065 wypadków drogowych, z czego 10 936 to najechanie na pieszego (statystycznie jeden na 2 000 kierowców potrącił pieszego). 80,3% wypadków z udziałem POJAZDÓW SILNIKOWYCH powodują ich kierowcy. W ubiegłym roku zginęło w nich 4 189 ludzi. Pewnie w większości przypadków kierowcy nie uciekli z miejsca wypadku i prawie zawsze ich samochody miały tablice rejestracyjne. I co z tego? Czy to przywróci życie tym 4 189 ludziom? Ilu ludzi zabili lub ranili w tym samym czasie rowerzyści? Czy rzekome szkody spowodowane przez rowerzystów przez cały ubiegły rok były wyższe od szkód w jednym zderzeniu czołowym (nawet nie wliczając kosztów leczenia)? Przestańcie p...ć o niebezpiecznych rowerzystach, bo jedna stłuczka samochodowa to koszt rzędu min. kilku tysięcy.
                  • polujacy_na_kaczki Re: Konkretne dane? 26.10.12, 18:38
                    Gość portalu: WK napisał(a):

                    > Może takie: parę dni temu rozmawialiśmy na ten temat w gronie znajomych sporo j
                    > eżdżących w mieście i niemal każdy doświadczył zarysowania błotnika/drzwi lub u
                    > szkodzenia lusterka stojącego samochodu przez rowerzystę, który - bez choćby je
                    > dnego wyjątku - uciekł z miejsca szkody.
                    No, to prawie jak wyniki poważnych badań. Ja powiem tak: parę dni temu rozmawiałem w gronie znajomych i niemal wszyscy doświadczyli globalnego ocieplenia, biedy, wzrostu rozwarstwienia ekonomicznego społeczeństw, suszy i trzęsień ziemi powodowanymi umyślnie przez WK. Jak widzisz mój argument jest równie silny jak Twój.
              • polujacy_na_kaczki Re: @artek: cykloterroryści precz! 26.10.12, 18:34
                nowaak napisała:

                > Precyzyjniej byłoby zapytać ile byłoby zgłoszonych szkód gdyby cykloterrory
                > ści nie uciekali po ich spowodowaniu korzystając z braku tablic rejestracyjnych
                > . Teraz to w swojej masie bezkarna banda.
                Na takie brednie można odpowiedzieć tylko w jeden sposób: jesteś głupi i łżesz jak pies.
          • sverir Re: "Płacimy podatki"? 26.10.12, 10:07
            > I nie napinaj się, że "przecież płacisz podatki jak wszyscy, bo mówimy o podatku drogowym, a
            > nie PIT.

            Jeżeli mówimy o podatku drogowym, to najprawdopodobniej Ty również go nie płacisz. Opłatę paliwową wnoszą importerzy i producenci paliw, a nie kierowcy. Poza tym opłata przeznaczona jest na drogi krajowe, autostraty i podobne, część idzie na fundusz kolejowy, a nie na drogi gminne, powiatowe i wojewódzkie. Nie opowiadaj więc banałów, że jako kierowca utrzymujesz drogi we Wrocławiu, a rowerzysta już nie.
            • Gość: WK Re: "Płacimy podatki"? IP: *.internetia.net.pl 26.10.12, 11:44
              sverir napisał:
              > Jeżeli mówimy o podatku drogowym, to najprawdopodobniej Ty również go nie płaci
              > sz. Opłatę paliwową wnoszą importerzy i producenci paliw, a nie kierowcy.
              Płacą tę opłatę i fundują kierowcom paliwo BEZ obciążania go kosztami tej opłaty? Bzdury piszesz - ZAWSZE podatki płaci klient.
              >Poza tym opłata przeznaczona jest na drogi krajowe, autostraty i podobne, część idzi
              > e na fundusz kolejowy, a nie na drogi gminne, powiatowe i wojewódzkie.
              Drogi gminne są remontowane z funduszy gminnych, na które składa się m.in. dotacja budżetowa.
              > Nie opowiadaj więc banałów, że jako kierowca utrzymujesz drogi we Wrocławiu, a rowerzys
              > ta już nie.
              Owszem, utrzymuję: kupuję paliwo i różne usługi samochodowe w lokalnych firmach, które płacą tu podatki (rowerzysta oczywiście też coś kupuje dla roweru, tyle że dużo, dużo mniej), płacę miastu podatek za garaż, płacę miastu za parkowanie samochodu w centrum a rowerzysta ma stojaki za darmo, itd. Gdyby to zsumować, to wyszłoby pewnie nawet kilkaset złotych miesięcznie (w zależności od miesięcznych przebiegów).
              Masz wątpliwości, to poczytaj, jak płaczą teraz we wsiach w kierunku Oleśnicy, z których zniknął ruch tranzytowy po otwarciu S-8: nie ma kierowców, to nie ma obrotów, nie ma pracy dla miejscowych, itd.
              • polujacy_na_kaczki Re: "Płacimy podatki"? 27.10.12, 14:47
                Gość portalu: WK napisał(a):

                > Drogi gminne są remontowane z funduszy gminnych, na które składa się m.in. dota
                > cja budżetowa.
                A dotacja budżetowa pochodzi z... (tu niespodzianka) budżetu państwa. A nie z nieistniejącego podatku drogowego.
                > Owszem, utrzymuję: kupuję paliwo i różne usługi samochodowe w lokalnych firmach
                > , które płacą tu podatki (rowerzysta oczywiście też coś kupuje dla roweru, tyle
                > że dużo, dużo mniej), płacę miastu podatek za garaż, płacę miastu za parkowani
                > e samochodu w centrum a rowerzysta ma stojaki za darmo, itd. Gdyby to zsumować,
                > to wyszłoby pewnie nawet kilkaset złotych miesięcznie (w zależności od miesięc
                > znych przebiegów).
                A nie sądzisz, że przynajmniej niektórzy rowerzyści też mają samochody? Że nie wszyscy rowerzyści żywią się światłem i mieszkają w namiotach nie obłożonych podatkiem od nieruchomości. Zwróć uwagę, że w Polsce obowiązuje podatek od środków transportu. Płacą go właściciele samochodów ciężarowych. Czy mam uważać, że skoro płacą większe podatki (ciężarówki więcej palą, a części do nich są droższe), to mają większe prawo do dróg niż Ty ze swoją "osobówką"? Jeśli tak, to ja mając zarówno rower jak i samochód, miejsce garażowe, mieszkanie i korzystając czasem z komunikacji miejskiej i tak mam większe prawo do dróg niż Ty. Czy słowo "solidarnie" coś Ci mów? Bo, wiesz, to słowo-klucz w temacie podatków. I co to za durne założenie, że kierowcy więcej płacą? Czy tylko dla tego, że kupuję droższe towary (bo mnie stać), często obciążone wyższym VATem, akcyzą lub cłem mam mieć większe prawa od tych, którzy wydają mniej? A może uważasz też, że pieniądze zaoszczędzone na paliwie (gdy jadę rowerem) chowam do skarpety, przez co mój udział w budżecie jest mniejszy?
                > Masz wątpliwości, to poczytaj, jak płaczą teraz we wsiach w kierunku Oleśnicy,
                > z których zniknął ruch tranzytowy po otwarciu S-8: nie ma kierowców, to nie ma
                > obrotów, nie ma pracy dla miejscowych, itd.
                Wcześniej też płakali, bo im samochody przeszkadzały. Wszystkim nigdy nie dogodzisz. Np. Tobie nie podoba się, że jeżdżę rowerem. Ale już komuś innemu bardziej przeszkadzam, gdy jadę samochodem (bo większe korki i jeszcze zajmuję miejsce parkingowe w centrum)
              • sverir Re: "Płacimy podatki"? 29.10.12, 13:28
                > Płacą tę opłatę i fundują kierowcom paliwo BEZ obciążania go kosztami tej opłat

                Jeszcze raz napiszę: nie jesteś ani podatnikiem, ani płatnikiem "podatku drogowego". Twoje rozliczenie z tą opłatą następuje dokładnie tak samo, jak w przypadku zakupu marchewki na targowisku, której sprzedawca wnosi opłatę drogową.

                > Drogi gminne są remontowane z funduszy gminnych, na które składa się m.in. dotacja
                > budżetowa.

                Owszem, tak też się może zdarzyć. Jednakże dochody z opłaty paliwowej stanowią dochód KFD i KFK, które nie udzielają dotacji ogólnej gminom.

                > Owszem, utrzymuję: kupuję paliwo i różne usługi samochodowe w lokalnych firmach, które
                > płacą tu podatki (rowerzysta oczywiście też coś kupuje dla roweru, tyle że dużo, dużo
                > mniej),

                Rowerzysta zaś jeździ do pracy, z której otrzymuje dochód. Dochód przejada w lokalnych firmach tutaj płacących podatki. Zarabia więcej niż Ty (na przykład) i więcej wydaje, co przekłada się na dokładanie wyższych kwot do budżetu.

                > Masz wątpliwości, to poczytaj, jak płaczą teraz we wsiach w kierunku Oleśnicy, z których
                > zniknął ruch tranzytowy po otwarciu S-8: nie ma kierowców, to nie ma obrotów, nie ma
                > pracy dla miejscowych, itd.

                Miejscowym nie płaciło się podatków i opłat. A może się mylę i pobierali jakiś haracz od kierowców?

          • polujacy_na_kaczki Re: "Płacimy podatki"? 26.10.12, 18:33
            Gość portalu: z napisał(a):

            > O czym ty bredzisz, jakie podatki płacisz jako rowerzysta?
            PIT, VAT, podatek od nieruchomości, opłatę za dzierżawę wieczystą. W sumie to kilka tysięcy rocznie. Mało?
            > Nawet nie masz OC z
            > którego można by wypłaciś odszkodowanie za wyrządzone szkody.
            Nie wyrządzam szkód. Także dla tego, że razem z rowerem ważę 80kg. A samochód z kierowcą jakieś 1,5 tony.
            > Nawet nie ma iden
            > tyfikatora (równoważnego tablicy rejestracyjnej), żeby cię można było pociągnąć
            > do odpowiedzialności jeśli uciekniesz z miejsca zdarzenia.
            A po co mi? Nie zamierzam uciekać. Z resztą ja się nie chowam we wnętrzu samochodu. Widać mnie doskonale, lepiej niż tablice rej.
            > I nie napinaj się,
            > że "przecież płacisz podatki jak wszyscy, bo mówimy o podatku drogowym, a nie P
            > IT.
            1. Nie ma podatku drogowego (i wbijcie to sobie wszyscy do głów, taki podatek zlikwidowano w latach '90!)
            2. Ulice w mieście utrzymywane są z budżetu miejskiego, nie z opłat od kierowców. Czyli z części podatku PIT i CIT, podatku od nieruchomości i innych opłat lokalnych. Drogi krajowe zaś utrzymywane są z budżetu państwa, a nie z nieistniejącego od prawie 20-tu lat "podatku drogowego" (ani z 7 groszy opłaty paliwowej wliczonej w cenę paliwa).
            > BTW. wyciąganie przy tej okazji casusu tego starszego pana jest po prostu obrz
            > ydliwe, wypadki zdarzają się i będą się niestety zdarzać. To że akurat pechowo
            > znalazl się tam rowerzysta, bylo zupełnym zbiegiem okoliczności.
            Tak się składa, że komentowany artykuł bardzo mocno z tym tragicznym zdarzeniem się wiąże. Może najpierw przeczytasz artykuł (to tylko kilka linijek, dasz radę), a potem będziesz komentował?
        • Gość: KK Re: Nic o nas bez nas - mówią rowerzyści. A auta IP: *.teta.com.pl 26.10.12, 08:12
          Widać że nieduuczony jesteś:
          -Nie jest łamaniem prawa 50 + (10 km/h ) = 60 km/h - pomiedzy 5:00 - 23:00 oraz
          60 + 10 km/h = 70 km/h - pomiedzy 23:00 - 5:00.
          - na pomarańczowym można jechać, to na czerowym nie - pomarańczowe sygnalizuje zmianę bo zgodnie z prawami fizyki przeszło 1 tona nie zatrzyma sie łatwo nawet przy prękości 50 km/h ( a jescze na mokrej brukówce lub pseudo asfalcie - to można sie zdziwić).


          Spróbuj notorycznie jeżdzić autem po mieście powyżej 70 km/h - zobaczysz jak szybko nazbierasz pełny koszyk punktów :).

          • polujacy_na_kaczki Re: Nic o nas bez nas - mówią rowerzyści. A auta 27.10.12, 14:33
            Prawo o Ruchu Drogowym
            Rozdział 3, oddział 3
            Art. 20. 1. Prędkość dopuszczalna pojazdu lub zespołu pojazdów na obszarze zabudowanym w
            godzinach 500-2300 wynosi 50 km/h, z zastrzeżeniem ust. 2.
            1a. Prędkość dopuszczalna pojazdu lub zespołu pojazdów na obszarze zabudowanym w godzinach
            2300-500 wynosi 60 km/h, z zastrzeżeniem ust. 2.
            2. Prędkość dopuszczalna pojazdu lub zespołu pojazdów w strefie zamieszkania wynosi 20 km/h.
            Tak więc w świetle OBOWIĄZUJĄCYCH przepisów, czy możesz mi wyjaśnić, dla czego do maksymalnych dozwolonych prędkości dodajesz sobie jakieś magiczne 10km/h? I kodo nazywasz niedouczonym, pseudo-kierowco bez znajomości PODSTAWOWYCH przepisów obowiązujących w ruchu drogowym? Kto dał Ci prawo jazdy? Egzamin zdałeś, czy może zapłaciłeś łapówkę? Kto uczył Cię do egzaminu, szkoła jazdy, czy przypadkowi ludzie z ulicy? Czy jeżdżąc samochodem choć czasem stosujesz się do PRAWDZIWYCH przepisów, czy też tylko do tych, które sam sobie wymyśliłeś? Czy do dopuszczalnych prędkości tylko dodajesz pasujące Ci liczby, czy też może mnożysz je, albo potęgujesz?
              • polujacy_na_kaczki Re: Nic o nas bez nas - mówią rowerzyści. A auta 27.10.12, 15:43
                Jeśli nie masz nic mądrego, czy chociaż ciekawego do powiedzenia, to bądź łaskaw milczeć. Na prawdę nikt nie musi wiedzieć, że jesteś prymitywnym, ograniczonym człowieczkiem, który w dyskusji zamiast argumentów stosuje niezbyt wyszukane metody obrażania. Ale wiedz, irytujący "gimbusie", że używam świateł na rowerze i traktuję innych ludzi po chamsku, jak Ty. I nie wmawiam innym zachowań. Jak Ty. I nie wymądrzam się. Zacytowałem tylko przepisy obowiązujące KAŻDEGO kierowcę. Także takiego, który wymyśla sobie swoje własne przepisy. Czyli zwykłego idiotę, który jakże prostych przepisów zrozumieć nie potrafi. I z tej racji wozu z sianem nawet prowadził nie powinien.
    • mjasinski Nic o nas bez nas - mówią rowerzyści. A auta pędzą 25.10.12, 22:43
      Najbardziej aktywne środowisko rowerowe tego miasta nie przekonuje do siebie zwykłych ludzi, wręcz przeciwnie. Macie u "zwykłych rowerzystów" opinie raczej niechętne, "upierdliwi dla innych", "zbyt skrajni". Tak mówią o was moi znajomi, którzy jeżdzą rowerem po mieście albo są pieszymi. Może i stąd się bierze olewanie przez władzę, która czuje że nie macie poparcia wśród mas.
    • polujacy_na_kaczki Re: Nic o nas bez nas - mówią rowerzyści. A auta 25.10.12, 22:45
      bla.cky napisał(a):

      > Ale zaraz, zaraz... rowerzyści... nie róbcie z siebie świętych krów, którzy tyl
      > ko wymagają aby inni uczestnicy ruchu przestrzegali przepisów. Oto przykład z d
      > zisiaj: jadąc dzisiaj samochodem (koło 21) widziałem gościa na rowerze jadącego
      > po jezdni, nie posiadał kasku, kamizelki odblaskowej ani żadnego oświetlenia.
      > Aż się prosi o potrącenie.
      > Może zamiast wymagania od innych, sami ruszycie mózgiem i zadbacie o swoje bezp
      > ieczeństwo ?
      Ty, jak rozumiem, miałeś kask i samochód pomalowany odblaskową farbą? Ale fakt, samobójców bez oświetlenia nie brakuje. Dziwne, że ludzi stać na rower za minimum 1000zł, ale na najtańsze nawet oświetlenie za kilkanaście złotych już nie. Szkoda tylko, że policja woli łapać rowerzystów na chodnikach, zamiast tych, którzy poruszają się po ulicach pojazdami niedopuszczonymi do ruchu.
        • polujacy_na_kaczki Re: Nic o nas bez nas - mówią rowerzyści. A auta 27.10.12, 14:48
          Gość portalu: koniio napisał(a):

          > Saraczynska to krolowa demagogii i manipulacji. Nic o obowiazkach riwerzystow,
          > jakby ich nie mieli.... No i ten dramat z zabitym... Rozumiem, ze zginal bo byl
          > na rowerze?? Pieszy by przezyl, pani Redaktor? Nie? To jeali nie, czemu tekst
          > dotyczy rowerzystow?? Paszywa manipulantka z pani.
          Zginął rowerzysta na rowerze. Gdyby zginął skoczek spadochronowy podczas skoku spadochronowego, to tekst dotyczyłby skoczków spadochronowych.
    • gregviii Zginą pieszy! skończmy z tym kłamstwem. 26.10.12, 05:00
      to, że jakaś grupka oszołomów postawiła rower i zapaliła tam świeczki nie oznacza, że tam zginą rowerzysta!

      Na boga przestańmy wierzyć w tą bajkę. Starszy pan PROWADZIŁ rower i auto próbując nie staranować kolejnego uczestnika wypadku wpadło w poślizg wpadając na chodnik.
    • Gość: xyz Re: Nic o nas bez nas - mówią rowerzyści. A auta IP: 62.128.26.* 26.10.12, 10:11
      Jestem kierowcą (ale jeżdżę też czasem rowerem) i jakoś mi rowerzyści nie przeszkadzają - owszem czasem zirytuje jeden z drugim, bo jedzie środkiem pasa, ale z doświadczenia wiem, że skrajem pas się czasem w ogóle nie da jechać.
      Co wtedy robię? Zwalniam, czekam, aż mogę wyprzedzić, wyprzedzam.
      Bardziej wku...ający (!) od rowerzystów są kierowcy, którzy nie powinni nigdy otrzymać prawa jazdy:
      - jeżdżący jak pizdy (np. lewym pasem i 40-stką, bo "za 10 skrzyżowań będę skręcał"),
      - parkujący jak cioty na przejściach dla pieszych albo na chodnikach, którym się później nie da przejść,
      - wyjeżdżający jak matoły z podporządkowanej wprost pod nadjeżdżający samochód (wiem, mógłbym walić, ale szanuję swoje i swojej rodziny zdrowie i życie, a przy okazji lubię swój samochód)
      - pojeby wyprzedzające na pasach (za to powinni strzelać w tył głowy)
      - ch...e blokujący skrzyżowanie - "miałem zielone to wjechałem", co z tego, że nie było na to miejsca

      Każdy z uczestników ruchu drogowego (piesi, rowerzyści, kierowcy) popełniają błędy i niestety z racji tego, że samochodów jeździ najwięcej, to właśnie kierowcy popełniają tych błędów najwięcej. A w zdarzeniu z udziałem pieszego/rowerzysty z samochodem, to na przegranej są ci pierwsi.

      Tak więc: do wszystkich kierowców-pizd, kierowców-pojebów, kierowców-małych ch...ków, kierowców-matołów i kierowców-"dowolna inwektywa dopasowana do was" ogarnijcie się, dajcie sobie na wstrzymanie, bo kiedyś możecie być na miejscu takiego rowerzysty/pieszego, który w starciu z takim kierowcą, jakim sami jesteście, niestety polegnie.

      Jak mój wulgarny opis was dotknął, nie burzcie się, tylko przemyślcie. Jak obrzucicie mnie błotem, będę wiedział, że trafnie opisałem.
    • nowaak brak reguł 26.10.12, 16:16
      Nie chodzi o licytowanie się kto widział więcej łamiących prawo kierowców czy rowerzystów. Kłopot z tym, że rowerzystów nie obowiązuje - a) znajomość przepisów (jeździ kto chce bez udokumentowanej egzaminem znajomości zasad ruchu drogowego), b)identyfikacja - brak tablic rejestracyjnych, które pomagałyby w ściganiu przestępców drogowych, c) dyscyplina, która dotyczy innych uczestników ruchu - rowerzyści przepychają się wszędzie. I wśród pieszych na chodnikach i wśród kierowców (który zatrzymują się np. na światłach). "Bo rowerem wszędzie można" - rowerzyści zachowują się jak święte krowy. Kilkakrotnie porysowali mi samochód, kilkakrotnie uderzyli kiedy szedłem chodnikiem. Podsumowując - wśród rowerzystów istnieje widoczna nadreprezentacja drogowych niedouków i zwykłych chamów (których oczywiście można spotkać także wśród kierowców ale tych łatwiej namierzyć). A wpychanie się prawem kaduka na cudze zebrania pod hasłem demokracji lub uzurpowanie sobie prawa reprezentowania wszystkich Wrocławian, którzy jeżdżą na rowerach jest tego najlepszym przykładem.
      • polujacy_na_kaczki Re: brak reguł 27.10.12, 15:15
        nowaak napisała:

        > Kłopot z tym, że rowerzystów nie obowiązuje - a) znajomość przepisó
        > w (jeździ kto chce bez udokumentowanej egzaminem znajomości zasad ruchu drogowe
        > go)
        Brak zdanego egzaminu nie świadczy o nieznajomości przepisów. Tak jak, niestety, zdany egzamin i prawo jazdy w kieszeni nie świadczy o znajomości przepisów. A tym bardziej o stosowaniu się do nich.
        > b)identyfikacja - brak tablic rejestracyjnych, które pomagałyby w ściganiu
        > przestępców drogowych
        To już jakaś plaga. Czy na prawdę NIKT nie wie, jaki jest cel oznakowania pojazdów samochodowych tablicami rejestracyjnymi? Czy na prawdę jest tak dużo idiotów, którym wydaj się, że rowerzysta po wypadku jest wstanie uciec? Że w ogóle jest wstanie uciekać przed policją?
        c) dyscyplina, która dotyczy innych uczestników ruchu -
        > rowerzyści przepychają się wszędzie. I wśród pieszych na chodnikach i wśród ki
        > erowców (który zatrzymują się np. na światłach).
        Rowerzysta MA PRAWO (wg. PoRD) wymijać pojazdy stojące np. na śwatłach
        > Kilkakrotnie porysowali mi samochód,
        > kilkakrotnie uderzyli kiedy szedłem chodnikiem.
        Każdego dnia kilkukrotnie widzę kierowców ewidentnie łamiących przepisy (jazda na żółtym bez uzasadnienia, brak sygnalizacji manewru, wymuszenie pierwszeństwa, wyprzedzanie na pasach, a nawet jazda pod prąd (mieszkam na ulicy jednokierunkowej, nie ma tygodnia, żeby ktoś nie jechał pod prąd). Tak, wielu rowerzystów ignoruje przepisy. Ale nie czarujmy się- to kierowcy czują się bezkarni (policji mało, okazji do łamania przepisów dużo), bezpieczni (blaszana puszka karoserii, pasy i poduszki powietrzne sprawiają, że wielu kierowców nie boi się ewentualnej stłuczki, a w razie czego OC pokryje szkody osób trzecich) i, co najgorsze, często nie czują się zobowiązani do przestrzegania przepisów. Bo wg. nich są złe i służą tylko do utrudniania im życia.
        .
      • Gość: normalny kierowca nienawidze głupich kierowców na forum IP: *.e-wro.net.pl 29.10.12, 14:03
        > Kłopot z tym, że rowerzystów nie obowiązuje - a) znajomość przepisó
        > w (jeździ kto chce bez udokumentowanej egzaminem znajomości zasad ruchu drogowe
        > go),

        Za to kierowcy mają udokunmentowaną neznajomosc przepisów.


        >b)identyfikacja - brak tablic rejestracyjnych,
        Ty byś się nadawał na znakarza w obozie koncentracyjnym.

        >które pomagałyby w ściganiu
        > przestępców drogowych,
        Czyzb ycie uznano jako przestępce drogowego ?
        musiałeś dużo wypić albo kogoś zabić.




        c) dyscyplina, która dotyczy innych uczestników ruchu -
        > rowerzyści przepychają się wszędzie. I wśród pieszych na chodnikach i wśród ki
        > erowców (który zatrzymują się np. na światłach). "Bo rowerem wszędzie można" -
        > rowerzyści zachowują się jak święte krowy. Kilkakrotnie porysowali mi samochód,
        > kilkakrotnie uderzyli kiedy szedłem chodnikiem. Podsumowując - wśród rowerzyst
        > ów istnieje widoczna nadreprezentacja drogowych niedouków i zwykłych chamów (kt
        > órych oczywiście można spotkać także wśród kierowców ale tych łatwiej namierzyć
        > ). A wpychanie się prawem kaduka na cudze zebrania pod hasłem demokracji lub uz
        > urpowanie sobie prawa reprezentowania wszystkich Wrocławian, którzy jeżdżą na r
        > owerach jest tego najlepszym przykładem.
      • sverir Re: brak reguł 29.10.12, 14:23
        > rowerzystów nie obowiązuje - a) znajomość przepisów (jeździ kto chce bez
        > udokumentowanej egzaminem znajomości zasad ruchu drogowego)

        Kierowców obowiązuje nie tylko znajomość przepisów, ale jeszcze są egzaminowani z praktycznych umiejętności. I co z tego, jeżeli wielu przepisów nie zna (poza oczywistymi, jak na przykład zakazd jazdy na czerwonym), a z jazdą niewiele lepiej (vide ruszanie spod świateł)?

        > b)identyfikacja - brak tablic rejestracyjnych, które pomagałyby w ściganiu
        > przestępców drogowych

        Przestępcy zwykle uciekają samochodami, tak się jakoś dziwnie składa. Może chodzi o sprawców wykroczeń? Ciekawe jaki odsetek rowerzystów uciekło naocznym świadkom zdarzenia (bo jeżeli świadków nie ma, to tablice też zwykle nie pomogą).

        > c) dyscyplina, która dotyczy innych uczestników ruchu - rowerzyści przepychają się wszędzie.

        Jeżeli mają prawo, to możesz to tylko uszanować, albo stworzyć lobby na rzecz przepisów.

        "Bo rowerem wszędzie można" -
        > rowerzyści zachowują się jak święte krowy. Kilkakrotnie porysowali mi samochód,
        > kilkakrotnie uderzyli kiedy szedłem chodnikiem.

        Widzisz, zrobili coś, chociaż żadnego prawa do tego nie mieli. Trzeba więc szukać innych przycyzn takowych zachowań, aniżeli ustanowienie ich "świętymi krowami".
    • Gość: benek Re: Nic o nas bez nas - mówią rowerzyści. A auta IP: *.e-wro.net.pl 26.10.12, 20:06
      > Ale zaraz, zaraz... rowerzyści... nie róbcie z siebie świętych krów, którzy tyl
      > ko wymagają aby inni uczestnicy ruchu przestrzegali przepisów.
      Nie musisz znać przepisów . Po co ci one?
      Przecież jeszcze nikogo nie zabiłeś a to znaczy z e znasz przepisy.
      Kurs prawka robiłeś tylko po to aby zaliczyć egzamin.
      To rowerzyści ci niedouczeni powinni znać kodeks.
      To przecież oni zabijają bo taki kierowca może się wystraszyć rowerzysty co mu zajedzie drogę na przejedzie rowerowym i skręci w przystanek i zabija 10 osób .
      Czy ci rowerzyści są tacy głupi ze nie rozumieją ze w zetknięciu z autem nie mają szans ?
      Rower to zabawka dla dzieci a nie środek lokomocji.
      Brawo policja i SM ze udupiacie rowerzystów na chodnikach.
      Niech ta hołota nauczy się jeździć po jezdni i jeszcze im dzwonki i lampki sprawdźcie bo za kilka dni chyba 8 listopada nie będzie można tej hołocie dawać mandatów za brak lampki w dzień.kazzdy bogaty człowiek powinien sobie kupić auto i tym zaznaczyć swój status majątkowy.Jak ktoś bogaty to powinien kupować drogie auta.
      No i odpowiedzialny rodzić nie powinien uczyć dziecka jazdy na rowerze bo jak dorśnei to będzie jezdizc rowerem zamiast autem i sąsiedzi będą się z niego śmiać ze go niestać na benzynę.
      No a poza tym to rowery wcale nie są takie ekologiczne.Malowane są farbami z ołowiem a w benzynie już, nie ma ołowiu więc auta są ekologiczniejsze.
      Ile trzeba ropy spalić aby jednego kotleta wyprodukować? A bez jedzenia rowerzysta nie pojedzie.
      • Gość: benek Re: Nic o nas bez nas - mówią rowerzyści. A auta IP: *.e-wro.net.pl 26.10.12, 20:07
        Sprawy najważniejsze to obowiązkowy kask, kamizelka ,OC no i jeszcze mogliby takie chorągiewki przyczepić widziałem w hipermarkecie nawet nie drogo bo po 17 zł.
        No i zakazać jazdy w ciemnych ubraniach bo to chore,
        Jedzie człowiek i zawału może się nabawić bo nie wiadomo skąd pojawia się rowerzysta.
        No i rower powinni przez pasy i przejazd przeprowadzając. Tak wiem ze wolno przejeżdża ale powinni przeprowadzać dla swojego bezpieczeństwa.
        który kierowca patrzy jakie znaki stoją przed zebrą czy przejazdem (one sa prawie takie same)?
        Rowerzyści powinni to wiedzieć i nie pchać się przed maskę.
        kierowca nie kameleon i nie może patrzyć jednocześnie w prawo i lewo przed przejazdem.
        Musi wybrać.
        Czy rowerzyści naprawdę lubią grac w ruska ruletkę ?
        Dojrzały mężczyzna jak ma 25 lat i zakłada rodzinę wstydziłby się jeździć rowerem.
        a gdzie podatek drogowy od roweru ?
        Przecież nie w benzynie.
        To jawna niesprawiedliwość i nierówność wobec prawa.
        Ani trójkąta toto nie wozi, ani apteczki, ani gaśnicy.
        • Gość: benek Re: Nic o nas bez nas - mówią rowerzyści. A auta IP: *.e-wro.net.pl 26.10.12, 20:09
          Święte krowy.
          Im więcej aut tym mniej miejsca dla roweru w mieście.
          Rower to dobry jest do rekreacji a nie do komunikacji.
          Wiem co mówię bo sam jestem rowerzystą ale nie fanatykiem.
          Nie jeżdżę codziennie bo bym śmierdział.
          Widzę, ze coraz więcej ludzi myśli tak jak ja więc nie możemy się mylić.
          Czas rowerów minął tak jak czas pociągów czy parostków.
          Teraz liczy się tylko auto.
          Widać ze wszyscy chcą jeździ autem a ni tracą pieniądze na tramwaje plus.
          kontrapasy tylko zabierają meijsce w centrum .
          Śluzy i inne głupoty.Polska nie Ameryka , my teraz ma0my boom samochodowy.
          Rowerek to na wieś do sklepu po wino.
          Kto normalny po śniegu jeździ? Polska to nie Holandia. tam jest inna kultura.
          Auto już można za 100 euro kupić a za 400-500 niezłą furkę. nigdy nie bitą.
          Zatem jakim trzeba być biedakiem aby jeździć rowerem ?
          kto tak myśli jak ja niech wpisuje pode mną miasta i dzielnicę


          Wrocław Krzyki są za autami.
          Kto przeciw ? Nie widzę.
          Auto rulez
          Auto to prestige
          • Gość: benek Re: Nic o nas bez nas - mówią rowerzyści. A auta IP: *.e-wro.net.pl 26.10.12, 20:12
            Rower to zawalidroga i nadaje się do muzeum albo na plac zabaw.
            Ciesze się, że na tym forum wiele osób myśli tak samo jak ja i to daje poczucie solidarności.
            W aucie można na moment poczuć się królem szosy.
            Pozdrawiam wszystkich co znają zalety auta.


            >Oto przykład z d
            > zisiaj: jadąc dzisiaj samochodem (koło 21) widziałem gościa na rowerze jadącego
            > po jezdni, nie posiadał kasku, kamizelki odblaskowej ani żadnego oświetlenia.
            > Aż się prosi o potrącenie.
            Cza było gościa zgasić jak głupi.



            > Może zamiast wymagania od innych, sami ruszycie mózgiem i zadbacie o swoje bezp
            > ieczeństwo ?
            Właśnie , sami zadbajcie .

    • wielki_czarownik Nic o nas bez nas? 26.10.12, 20:47
      Jakoś nie przypominam sobie, aby podczas wytyczania pasów dla rowerów czy zamykaniem kolejnej ulicy, tudzież rozszerzaniem strefy płatnego parkowania ktoś z miasta zapoznał się z opinią kierowców na ten temat.
      W tym mieście większość rzeczy dotyczących nas dzieje się bez naszego udziału.
      --
      "Nie ma ludzi niewinnych, są tylko źle przesłuchani."
      FELIKS DZIERŻYŃSKI

      Proszę nie pisać do mnie na maila, bo i tak nie sprawdzam skrzynki na GW.
      • Gość: benek Re: Nic o nas bez nas? IP: *.e-wro.net.pl 27.10.12, 10:01
        > Jakoś nie przypominam sobie, aby podczas wytyczania pasów dla rowerów czy zamyk
        > aniem kolejnej ulicy, tudzież rozszerzaniem strefy płatnego parkowania ktoś z m
        > iasta zapoznał się z opinią kierowców na ten temat.
        Przecież ci co zamykali są kierowcami.

        > W tym mieście większość rzeczy dotyczących nas dzieje się bez naszego udziału.
        I dlatego rowerzyści chcą to zmienić.
    • Gość: sdrter3423423 Re: Nic o nas bez nas - mówią rowerzyści. A auta IP: *.tktelekom.pl 27.10.12, 11:08
      Witam,
      X
      Chciałbym was ostrzec przez ludźmi szpiegującymi przez internet. Teraz dużo osób to robi(mogą to być wasi znajomi).
      Spotkałem się z tym nie tylko w miastach ale i na wsi. Np. mieszkańcy mojej wioski non
      stop szpiegują innych i mnie przez internet. Mają ruch sieciowy z całej polski(każdy komputer) i dalej - mogą
      czytać wasze maile, rozmowy na forach, rozmowy z komunikatora, odwiedzane strony www, to co wpisujecie do wyszukiwarki itp.
      Szpiegują przez internet i robią donosy na milicję albo plotkują.
      X
      Mają specjalny software od ISP(dostawcy neta). Mogą namierzać nawet wasze położenie z adresem zamieszkania.
      X
      Wszystko co robicie w necie oni szpiegują i namierzają. Wystarczy że założycie jakiś topic na kafeterii a oni mogą was namierzyć - ustalić wasz adres zamieszkania,
      nazwisko,imię....tak że wiedzą o was wszystko... Oni wiedzą wszystko kto i co robi w necie!!! Tak że uważajcie na siebie.
      X
      X
      Podniecają się tym szpiegowaniem tak że uważajcie. Niektórzy z nich są anonimowi i się nie przyznają do tego że to robią ale robią to....
      X
      X
      X
      XXX-VCXZCSEDdfskuw23495345923234ssrwe23423
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka