macw1975
24.11.12, 09:32
Rowerzysta.
Szlak by trafił...
Zielone, zaraz się zacznie. Pierwsze audi wyprzedza bez problemu, jeszcze na skrzyżowaniu.
Drugie uno ma już gorzej, lewy pas się już rozpędza, a rowerzysta przewidująco odsunął się
od krawężnika. Ale chwila wycia silnika i jest! Trzeci SUV rusza z desperacją gonionego
przez lwy nosorożca, lewy pas hamuje, jakiś passat mało nie wjechał na krawężnik, ale
udało się.
Teraz nasza kolej. Niestety nasze 15 metrowe volvo nie ma najmniejszych szans na
udany manewr. Rowerzysta pedałuje wytrwale z godną podziwu prędkością jakichś 12
kilometrów. Setka sardynek obserwuje go bezsilnie zza szyby autobusu. W końcu lewy
pas wolny! Następne światła już blisko, ale kierowca dzielnie wyprzedza, po czym
sprytnie przyciska się do krawężnika.
Jupi! Jest nadzieja.
Nadzieja umiera szybko. Rowerzysta wtarabania rower na krawężnik i z obrażoną
miną defiluje przed setką wku...onych sardynek. Gdyby myśli mogły zabijać, biedak
leżałby już na ziemi. Niestety, rowerzysta już na czele peletonu i niebawem cała
zabawa zacznie się od nowa.