artek_wro
27.11.12, 21:54
> Ta ścieżka rowerowa na lokalnej ulicy to tak naprawdę ul. Klecińska na
> Obwodnicy Śródmiejskiej,
mowa nie o klecińskiej, a o przejeździe dla rowerzystów przez wąską i mało uczęśzczaną osiedlową uliczkę która nazywa się francuska. osoba mieszkająca w pobliżu powinna doskonale wiedzieć jaki na niej jest ruch, i jak niewiele samochodów skręca w nią z klecińskiej.
> jedna z większych ulic w naszym mieście, dodatkowo jest to ulica
> podstawowego układu komunikacyjnego.
tak, to prawda, jest to nader istotna droga również dla rowerzystów. a mimo to cykl zielonego światła dla pieszych i rowerzystów to niecałe 10 sekund raz na dwie minuty. przez prawie 2 minuty muszą oni stać i czekać, przy zupełnie zerowym ruchu.
ale od dawna wiadomo, że urząd miejski w całym mieście udrażnia w ten sposób jezdnie, naturalnie kosztem i pieszych i rowerzystów. nie tylko w tym miejscu. nieopodal, na orlińskiego, zielone światło gaśnie zanim jeszcze rowerzysta zdąży zjechać z jezdni! to jest chore! i kryminogenne zarazem.
> Zatrzymywani są tam tylko rowerzyści bez oświetlenia (każdy kierowca wie,
> jakie stanowią ogromne zagrożenie,
z całą pewnością o godzinie 16 rowerzysta nie ma obowiązku posiadania oświetlenia.
a to niby zagrożenie to jeden z wielu mitów, zupełnie nie znajdujących potwierdzenia w oficjalnych policyjnych panie emerytowany policjancie statystykach. proszę mówić o czymś na czym pan się zna, uprawianie mitologii proszę zachować wyłącznie na własny użytek.
> tym bardziej że skręcając w prawo, mamy obowiązek ustąpić takiemu
> rowerzyście pierwszeństwa.
tak, tak, zwłaszcza na bezkolizyjnie ustawionych światłach ...
> Drugą grupą zatrzymywanych rowerzystów są ci, którzy nie stosują się do sygnalizacji
> świetlnej - ot, taka drobnostka - rowerzysta pokonujący Obwodnicę Śródmiejską na
> czerwonym świetlne.
nie obwodnicę śródmiejską, a kompletnie pustą osiedlową uliczkę. o czym już pisałem powyżej.
> Przy okazji obecni tam funkcjonariusze (pan i pani) legitymują i karzą:
> osoby spożywające alkohol, osoby wyprowadzając psy bez smyczy
> lub niesprzątające po swoich psach.
takie bajki to może pan swoim dzieciom opowiadać. nigdy nic takiego nie widziałem. a często się kręcę w pobliżu.
> Więc jako mieszkaniec i członek zarządu wspólnot mieszkaniowych znajdujących
> się w pobliżu, jestem wdzięczny tym strażnikom (choć ich osobiście nie znam,
> a ich pracę obserwuję z okna).
łubu dubu ... przecież to jasne, że swój na swego złego słowa nie powie...