Mamy prawie taką dzielną Straż Miejską jak stolica

19.12.12, 15:28
warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,13075176,Kataryniarz_ze_Starowki_przed_sadem___Jestem_niewinny_.html :)
    • czechofil W Kole nie lepsi... 19.12.12, 18:09
      Wygrał w sądzie ze strażą miejską, teraz chce ich wysłać do okulisty
      • straznik.wroclawski A gdyby tamtędy chciał przejechać rowerzysta.. 19.12.12, 19:36
        Często usuwamy pojazdy z dróg dla rowerów oraz nakładamy grzywny w postępowaniu mandatowym w związku z postojem na drogach/pasach ruchu dla rowerów, ale chyba musimy zaprzestać tego procederu, bo choć dbamy o wygodę i bezpieczeństwo rowerzystów, to jednak narażamy się na powództwa cywilne ze strony kierowców i irracjonalne żądania poddawania się "badaniom technicznym".
        Omówię to zagadnienie na przykładzie ulicy Olszewskiego Karola.
        Na podlinkowanej mapie widać wytarty zarys znaku P-23 "rower".
        Zgodnie z załącznikiem nr 2 "Szczegółowe warunki techniczne dla znaków drogowych poziomych i warunki ich umieszczania na drogach" do rozporządzenia ministra infrastruktury
        z dnia 3 lipca 2003 r. w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach znak P-23 umieszcza się na początku takiej drogi lub pasa jezdni. Na drodze dla rowerów znak ten stanowi uzupełnienie znaku pionowego C-13 „droga dla rowerów”, a na pasie jezdni występuje samodzielnie lub jako uzupełnienie znaku F-19 „pas ruchu dla określonych pojazdów” wskazującego pas dla rowerów. Na wydzielonym z jezdni pasie przeznaczonym tylko dla rowerów znak P-23 powtarza się na całej długości pasa, co 50 m oraz bezpośrednio za każdym skrzyżowaniem.
        Ponieważ większość znaków jest zupełnie starta przez przytłaczającą część roku, powinniśmy odmawiać podejmowania interwencji. Przecież kierowca parkujący na takiej drodze mógł, niebożątko!, nie rozpoznać, czym jest starty obrys. Mielibyśmy ciągać go po korytarzach sądowych, wystawiając się na ryzyko wyśmiewania przez kierowców z suwalskiego forum Gazety? Taki kierowca mógłby przecież stracić w ciągu pół roku i 500 (ba! tysiąc!) godzin na gromadzenie dowodów swej niewinności, spać przy tym nie mogąc i dostając rozwolnienia po każdym dostrzeżonym rowerze.
        Byłbyś jednak wtedy, drogi Czechofilu, bardzo niezadowolony. Grzmiałbyś Ty i inni rowerzyści (także ci spośród strażników, którzy są zapalonymi rowerzystami), potępiając w czambuł brak reakcji na tego typu wykroczenia.
        Zauważ przy tym, że analogiczna sytuacja wystąpiła w Kole, choć już na pierwszy rzut oka widać że to miejsce jest miejscem dla osoby niepełnosprawnej , stąd też nieetycznym jest czyn, którego dopuścił się mieszkaniec Koła, choć ze względu na nieprawidłowe oznakowanie oprócz nieetyczności nie można było dopatrzeć się znamion czynu zabronionego.
        My asekuracyjnie nie podejmujemy w takich przypadkach interwencji, występując o poprawienie oznakowania. W Kole nauczyli się na własnym błędzie tego, co powinno być tematem szkolenia.
        Czasami spotykam się z zarzutami o zbytnie przywiązywanie do przepisów, ale obeznani jesteśmy z nimi po to właśnie, by nie narażać się na drwiny Tobie podobnych, Czechofilu. Drwiny, które de facto są strzelaniem sobie samemu w kolano (patrz: przykład z drogą dla rowerów...).

        Sprawa kataryniarza dopiero jest rozpatrywana przez sąd. Poczekajmy, co też on w swej mądrości postanowi. Ja osobiście nie miałbym jako turysta nic przeciwko jego graniu, choć nie można wykluczyć, że któremuś z mieszkańców naszej stolicy był on solą w oku.
        Tak na zakończenie: media podsuwają odbiorcom papkę i gotowy sposób rozumienia sprawy, warto jednak czasami, miast bezwolnie przyjmować to za prawdę objawioną, przemyśleć sobie wszystko i wyrobić własne zdanie.
Pełna wersja