bagnowska
25.12.12, 11:12
Panie Jacku! Mój kochany mąż choruje na SM od 17 lat. W 2007 r zdiagnozowano jeszcze przewlekłą postać choroby odkleszczowej (neuroboerloza z koinfekcjami) . Nie wiem, na co tak naprawdę choruje mój mąż... Lekarz neurolog, wrocławski guru od sm nie chciał słyszeć o prowadzeniu diagnozy w kierunku innym, niż sm.... Diagnozowałam , leczyłam i rehabilitowałam męża prywatnie, za kredyty, na spłacenie których poszło nasze mieszkanie... Rozpierzchła się moja rodzina, dzieci, młode ale już dorosłe zamieszkały przy rodzinie, w wynajętych pokojach. My tułamy się również w wynajmowanych mieszkaniach. Od kilku lat nie pracuję zawodowo, ponieważ mój mąż wymaga całodobowej pomocy, opieki , rehabiltacji i stymulacji do tego , aby ŻYĆ! Państwo nie przewiduje żadnej pomocy dla małżonków, którzy rezygnują z pracy aby z odpowiedzialnością i miłością zająć się swoim chorym małżonkiem. Żyjemy w państwie, które z pełnym okrucieństwem, w majestacie prawa zapomina i nie chce dostrzec naszych problemów. A przecież nie wypadliśmy sroce spod ogona, Pan, Pana żona, my przez wiele lat pracowaliśmy uczciwie odprowadzając przeróżne daniny....
Ale my żyjemy, jesteśmy i mimo wszystko WALCZYMY! O każdy dzień, o ruch ręką, o oddech, przełknięcie bez zaksztuszenia. I usmiechamy się do siebie, do ludzi, którzy nie pozwalają nam zginąć. Tym Ludziom, Przyjaciołom, fundacjom,którzy przejęli na siebie częściowe obowiązki państwa i instytucji uprawnionych podobno do pomagania potrzebującym obywatelom Polski - dziękujemy! Panie Jacku, trzymamy się !