Żyć na koszt podatników, nie z pracy...

01.01.13, 11:56
Gdy się nie ma głowy do pracy na swoim, lub w ogóle do pracy, wystarczy chwycić się etatu w samorządzie.
Kiedy już ludzie, widząc efekty działalności cwaniaka, mają dość dymanicznej partaniny i wygrana w kolejnych wyborach staje się i coraz bardziej iluzoryczna, zaczyna się nerwowe poszukiwanie czegoś, z czego można bez wysiłku dobrze żyć.
A to z organizacji stowarzyszającej podobnych cwaniaczków zrobimy Organizację Pożytku Publicznego z dostępem do 1% podatku PIT, a to założymy fundację, ale nie taką zwykłą, bo z dostępem do środków unijnych.
W pierwszym przypadku na wpisanie do rejestru OPP nie wyraził zgody sąd. Cwaniaczki publicznie się oburzyły na nierozumiejący ich potrzeb sąd i czym prędzej ogłosiły drugi pomysł. Cwaniaczki, tworząc fundację aglomeracyjną, zamierzają odgrzewać stare kotlety. A to ścieżki rowerowe między okolicznymi miastami, a to zajmą się przedszkolami i żłobkami (kontenerowymi?). Oczywiście te problemy leżą w gestii lokalnych samorządów, ale przecież można robić za pośrednika, szczególnie na środkach unijnych, i z tego dostatnio żyć. Nie napracując się przy tym, chyba że za pracę uważa się brylowanie w mediach, lub prowadzenie wykładów na temat zarządzania dużymi miastami.
    • Gość: ciekawy Re: Żyć na koszt podatników, nie z pracy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.13, 12:15
      Ja też chcę. Jak dostać prace w samorządzie. Mam kwalifikacje: nie lubię i nie umiem pracować, gotów jestem wielbić kogo trzeba, Co mam napisać w podaniu o pracę? Wystarczą
      te informacje?
    • Gość: Alina z Ołtaszyna Łatwo sie wydaje, nie czując wartości pieniądza. IP: *.ssp.dialog.net.pl 01.01.13, 16:46
      Każda zmiana tzw. prezesa wymaga gruntownej wymiany wyposażenia luksusowych gabinetów, nowych, jeszcze lepszych, samochodów.
      Traktować miejsce zatrudnienia jedynie jako miejsce pobierania pensji (vide Wild w MPK).
      Poza tym można poszaleć, żywić siebie i rodzinę na koszt społeczeństwa. Pić, nawet ściągać personel kuchenny nocą, bo pijanemu się zachciało żreć (vide Andrusiewicz). I to wszystko bezkarnie, bo przecież Dutkiewicz, nawet w przypadku dużej wtopy, nie pozostawi bez pensji (vide Żarski).
      Obiecywać wyborcom bezkarnie gruszki na wierzbie (vide Dutkiewicz w 2002, 2006 obwodnica Leśnicy), byleby sie dorwać do korytka.
Pełna wersja