zyz_o
01.01.13, 11:56
Gdy się nie ma głowy do pracy na swoim, lub w ogóle do pracy, wystarczy chwycić się etatu w samorządzie.
Kiedy już ludzie, widząc efekty działalności cwaniaka, mają dość dymanicznej partaniny i wygrana w kolejnych wyborach staje się i coraz bardziej iluzoryczna, zaczyna się nerwowe poszukiwanie czegoś, z czego można bez wysiłku dobrze żyć.
A to z organizacji stowarzyszającej podobnych cwaniaczków zrobimy Organizację Pożytku Publicznego z dostępem do 1% podatku PIT, a to założymy fundację, ale nie taką zwykłą, bo z dostępem do środków unijnych.
W pierwszym przypadku na wpisanie do rejestru OPP nie wyraził zgody sąd. Cwaniaczki publicznie się oburzyły na nierozumiejący ich potrzeb sąd i czym prędzej ogłosiły drugi pomysł. Cwaniaczki, tworząc fundację aglomeracyjną, zamierzają odgrzewać stare kotlety. A to ścieżki rowerowe między okolicznymi miastami, a to zajmą się przedszkolami i żłobkami (kontenerowymi?). Oczywiście te problemy leżą w gestii lokalnych samorządów, ale przecież można robić za pośrednika, szczególnie na środkach unijnych, i z tego dostatnio żyć. Nie napracując się przy tym, chyba że za pracę uważa się brylowanie w mediach, lub prowadzenie wykładów na temat zarządzania dużymi miastami.