Pies w mieście

11.01.13, 15:28
Ja bardzo się cieszę z polemiki na temat współistnienia człowieka i psa. Muszę się przyznać, że do zabrania głosu w dyskusji skłonił mnie czytelnik, który swój list zakończył tak: „Każdy pies może pogryźć”. Oczywiście jest to prawda. Druga prawda jest taka. iż nieodpowiedzialni właściciele psów rzetelnie pracują, aby dostarczyć argumentów na poparcie takiej tezy.
Chciałbym zauważyć, że pies jest najwcześniej udomowionym zwierzęciem. Moje zdziwienie budzi fakt, że przeciętny człowiek tak mało wie o psychice zwierzęcia, z którym koegzystuje od kilkunastu tysięcy lat. O ile jeszcze można zrozumieć kogoś, kto nigdy nie miał psa, to taka niewiedza wśród tzw. psiarzy jest zupełnie niezrozumiała.
A więc na początek przypomnienie. Pies jest zwierzęciem stadnym, które w naturalnych warunkach pożywienie zdobywa polując. Gdy w domu jedzenie ma podtykane pod nos w miseczce, musimy do prawidłowej egzystencji zapewnić mu możliwość odpowiedniego wybiegania się. Nie zapewni tego „strefa spacerów z psem” o powierzchni 2,5 tys m kw. jak zapewnia przedstawiciel Zarządu Zieleni Miejskiej, bo jest to tylko teren o wymiarach 50 na 50 metrów. Jeżeli mamy egzekwować prowadzenie psa na smyczy, musimy w zamian zapewnić miejsce umożliwiające swobodne wyhasanie się zwierzęcia. Pies zmęczony jest dużo łatwiejszy do prawidłowego ułożenia i nie będzie mu się chciało wyć, gdy pozostanie sam w mieszkaniu.
Chcąc osiągnąć kompromis z przeciwnikami psów w mieście, my psiarze musimy też trochę ich zrozumieć i wziąć pod uwagę argumenty drugiej strony. Przede wszystkim trzeba ograniczyć przypadkowe rozmnażanie naszych pupili. W tej chwili są naprawdę duże możliwości, od środków antykoncepcyjnych aż do sterylizacji, która szczególnie w odniesieniu do samców, nie jest szczególnie skomplikowanym i niebezpiecznym zabiegiem. Unikniemy wtedy wciskania na siłę przypadkowym ludziom ślicznego szczeniaczka, który z rozkosznej kuleczki może wyrosnąć na „olbrzymie bydlę” nie mieszczące się w mieszkaniu. Nie namawiam wszystkich do kariery wystawcy psa rasowego na wystawach kynologicznych. Niemniej znając genealogię rodziców wiemy czego się spodziewać zarówno co wielkości jak i potrzeb oraz charakteru pupila. I tutaj apel: Niech decyzja o nabyciu psa będzie decyzją świadomą. Pamiętajmy, że jej skutki będziemy odczuwać przez kilkanaście lat. Oczywiście jest to jedyny przypadek, kiedy za pieniądze możemy sobie kupić bezwarunkową miłość. Ale niesie za sobą również ograniczenia. Nie wszędzie możemy ze swoim pupilem wejść, nie wszędzie pojedziemy z nim na urlop. Jesteśmy mu zobowiązani zapewnić opiekę w czasie choroby lub innego nieszczęścia. A więc rozważmy wszystkie aspekty, z obowiązkiem codziennych minimum czterech spacerów, w świątek, w piątek i w niedzielę, niezależnie od pogody i naszego samopoczucia, na czele.
Decyzję o nabyciu psa mamy już za sobą. Poczytajmy coś o charakterze i wymaganiach poszczególnych ras. Pamiętajmy, że musimy mu zapewnić możliwość wybiegania się, o czym już była mowa. Dostosujmy to do naszych możliwości, bo w zależności od rasy może to być różny dystans, np. do 20 kilometrów dziennie w przypadku charta. Jeżeli chcemy mieć rozkosznego towarzysza zabaw, nie kupujmy psa ras bojowych. Taki pies również może być rozkoszny, ale trzeba wiedzieć jak to osiągnąć i w żadnym wypadku nie może to być pierwszy pies właściciela. Unikniemy w ten sposób rozczarowania i nie staniemy przed koniecznością podjęcia decyzji co dalej, w przypadku gdy pupil nie spełnił naszych oczekiwań.
I w ten sposób doszliśmy do następnego problemu. Ale zanim o tym, pytanie: czy władze Wrocławia wiedzą ile psów jest w mieście? Myślę że nie. Pamiętam z przed paru lat informację o kilkunastu tysiącach psów zarejestrowanych, a szacuję, że niezarejestrowanych jest drugie tyle. Myślę, że chcąc egzekwować odpowiedzialność właściciela za jego psa musimy każdego psa zaczipować. Ale rozsądnie. W czipie będzie się znajdowała informacja o jego właścicielu. Trzeba też wymusić obowiązek aktualizacji tej informacji, pod karą administracyjną. Przecież w tej chwili, jeżeli Straż Miejska chce ukarać właściciela, ten może się tłumaczyć, że to nie jego pies i zupełnie nie rozumie dlaczego się do niego tak przyczepił. I co, będziemy go ciągać po sądach, by poprzez zeznania np. sąsiadów udowodnić mu oszustwo? Odczyt z czipa rozwiązuje ten problem. A jednocześnie rozwiązuje się problem nie do końca wyartykułowany w poprzednich akapitach – porzucone psy. Nie musimy utrzymywać schroniska na 400 bezpańskich psów. Każdy z porzuconych czy zagubionych nosi informację o właścicielu przy sobie, bez konieczności przyczepiania dodatkowych identyfikatorów.
Na koniec chciałbym powrócić do problemu psychiki psa i jego współżycia z człowiekiem. Jak już pisałem pies jest zwierzęciem stadnym i jako taki podporządkowuje się przywódcy stada. A więc w jego przypadku nie sprawdzi się metoda wychowania bezstresowego. Problemem jest tylko jak bez stosowania przemocy fizycznej przekazać mu nasze oczekiwania. Pies musi znać swoje miejsce w hierarchii stada i rozumieć, że dziecko jest wyżej od niego. I tutaj już nic nie poradzimy – teraz trzeba zawołać fachowca. Rozejrzyjmy się w naszym otoczeniu. Może ktoś z sąsiadów ma psa, którego zachowanie mogło by być wzorem dla naszego pupila. Są przecież psie przedszkola i szkoły tresury. Niestety bardzo często na spacerach obserwuję, że w tandemie człowiek – pies, przywódca stada jest po niewłaściwej stronie smyczy. I pół biedy jeżeli trafiło na psa, który ma do tego predyspozycje. Niestety większość istot – w tym człowiek – łatwiej się odnajduje gdy ktoś narzuci im normy postępowania (co tłumaczy dlaczego ludzie, czyli istoty myślące, dali sobie narzucić różne ustroje totalitarne). A więc pies, który nie ma do tego predyspozycji został postawiony na czele stada. On się z tym źle czuję, często wpada w nerwice. Zaklinacz psów Cesar Millan mówi, że nie jest problemem gdy pies gryzie, pies gryzie bo ma problem. Pomyślmy o tym. Nie uczłowieczajmy psa. On nie jest naszym dzieckiem. W jego rozumieniu jest członkiem stada a nie członkiem rodziny i tego nie da się zmienić. W razie dużych problemów radzę się skontaktować z dobrym behawiorystą, który nam pokaże jak się z psem porozumieć.
A gdy już opanujemy trudna sztukę bycia przywódcą stada, a nasze psy nie będą stwarzały problemów innym mieszkańcom Wrocławia, być może będę mógł odpowiedzieć Panu, którego list sprowokował mnie do zabrania głosu. Pisze Pan „Każdy pies może pogryźć”. Odpowiadam „każdy człowiek może zabić”. Ale tak jak z powodu incydentalnych przypadków ludzkich nie żądamy aby wszyscy ludzie chodzili z rękami związanymi z tyłu, tak na podstawie incydentalnych psich przypadków nie ubierajmy wszystkich psów w kagańce.
Chcę podkreślić, że każdego psa, niezależnie od jego wieku, można oduczyć niechcianych zachowań, jest to tylko kwestia wiedzy jak tego dokonać. Ale nigdy nie przystępujmy do szkolenia gdy jesteśmy zdenerwowani.
I na koniec apel do osób które boją się psów. Spróbujcie zaprzyjaźnić się z psem sąsiada , o którym pisałem powyżej. Być może to zmieni wasze spojrzenie na inne zwierzęta. Pamiętajmy, że pies przejdzie obojętnie obok istoty zachowującej spokój, natomiast każde nienaturalne w jego rozumieniu zachowanie może wywołać niepożądaną reakcję. Pamiętajmy również o tym, że pies jest najlepszym przyjacielem człowieka, nie tylko dlatego, że nie mówi.

Z poważaniem Jan Wołłodźko.
    • Gość: pitbull Dziecko walczy o życie po ataku pitbulla IP: *.wroclaw.vectranet.pl 13.01.13, 17:44
      ..........

      wiadomosci.onet.pl/wideo/dziecko-walczy-o-zycie-po-ataku-pitbulla,104982,w.html
      • Gość: ak47 Re: Dziecko walczy o życie po ataku pitbulla IP: *.centertel.pl 13.01.13, 18:40
        pies nie jest przyjacielem, jest bezmyslnym durniem, ktory robi w zyciu to, do czego sie go wytresuje. Jak tresujesz, zeby zagryzał, to zagryzie, jak tresujesz, ze sie przyjaznił, to sie przyjazni.
        Poza tym wącha dupska innych psów, wącha kupy uliczne, sam wali kupy na ulice, śmierdzi w domu, smierdzi w samochodzie (jechaliscie w aucie kogoś, kto wozi tam psa? to wiecie o co chodzi).
        Kaganiec, i smycz. Inaczej kulka w łeb.
        • Gość: *** Re: IP: *.play-internet.pl 14.01.13, 21:49
          A kto Ci każe jeździć cudzym samochodem, w którym wożony jest pies właściciela. Jego pies i jego samochód. Może tam sobie śledzie wozić luzem na siedzeniu, jak ma taki kaprys. Chcesz jeździć samochodem, jeździj własnym. Nie zapomnij o choince zapachowej.
          Zdecydowana większość ludzi to bezmyślne durnie. Im również kulka w łeb?
          • Gość: gg Re: IP: *.dynamic.chello.pl 27.01.13, 14:35
            www.rmf24.pl/fakty/polska/news-amstaf-ciezko-pogryzl-piecioletnia-dziewczynke,nId,774044
        • Gość: fy Wole psa od ciebie. n/t IP: *.abhsia.telus.net 05.02.13, 08:09
      • Gość: mam dzieci Re: Dziecko walczy o życie po ataku pitbulla IP: *.wroclaw.vectranet.pl 15.01.13, 10:05
        No i zamilkli orendownicy puszczania psa bez smyczy i kagańca.
        • Gość: benas Re: Dziecko walczy o życie po ataku pitbulla IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.01.13, 11:24
          co sie dziwisz? argumentow nie mają, to nic nie piszą. tak samo są z reguły wyszczekani, jak ich psy. A teraz cisza.
          • Gość: matka Re: Dziecko walczy o życie po ataku pitbulla IP: *.wroclaw.vectranet.pl 15.01.13, 17:31
            Czy właściciel psa poniesie odpowiedzialność za to że pies zaatakował dziecko. Według mnie powinien.
            • Gość: dorota Re: Dziecko walczy o życie po ataku pitbulla IP: *.wroclaw.vectranet.pl 16.01.13, 17:56
              Tak powinno być.
            • johnny1904 Re: Dziecko walczy o życie po ataku pitbulla 22.01.13, 18:14
              Też mi sie wydaje, że powinien być ukarany nie tylko finansowo.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja