Humanistko bez pracy, wiedziałaś, na co się pis...

14.01.13, 13:56
Czy jakieś "forum listowe" narodziło się w GW?
    • lena142 Humanistko bez pracy, wiedziałaś, na co się pis... 14.01.13, 14:02
      Podpisuję się pod tym listem wszystkimi czterema kończynami. Jestem w dokładnie takiej sytuacji jak autoru listu - wybrałam humanistyczny, "nieprzyszłościowy" kierunek, jednak przez niemal całe studia pracowałam, zaczynając od kasy w supermarkecie, po kolei znajdując coraz lepsze miejsca zatrudnienia. Poza tym cały czas się rozwijałam - języki, dodatkowy kurs policealny na technika, teraz jeszcze podyplomowe studia. Po obronie pracy magisterskiej już czekała na mnie umowa o pracę.
      Od obrony minął dopiero rok, a ja w wieku 25 lat mam pracę, którą naprawdę lubię i zarabiam powyżej średniej krajowej. Da się? Da się!
    • paciuniu-m Łeeeeeeeeeeeee,to sama mam działać.... 14.01.13, 14:04
      napisałam list ,to moze ktos przeczyta i robote na tacy poda
    • pe-ha Humanistko bez pracy, wiedziałaś, na co się pis... 14.01.13, 14:40
      A ja skończyłem PWr, może nie jakiś najlepszy kierunek ale zauważyłem jak różni się rozumowanie prostych sytuacji i ich rozwiązywanie poprzez wykształcenie moje a mojej kobiety, która jest po UWr. Ja pewne sprawy załatwiam szybciej, sprawniej i myślę w przód, a co by było jak będzie i mi to potrzebne później. Ale to prawda uczelnie wyższe to teraz lepszej jakości szkoły średnie. Miałem na roku kilka takich osób które recytowały książki na pamięć a nie potrafiły teorii zastosować w praktyce. Poza tym trzeba się rozwijać, brać udział w akcjach na uczelni, pracować gdzie się da, zdobywać doświadczenie w różnych dziedzinach a później to przekuć w sukces. Kończąc studia miałem ponad 2 lata umowy o prace i ponad 2 lata pracy na umowie zleceniu przez przerwy. Czasem trzeba było zawalić jakiś termin koła albo nie iść na jakąś laborkę bo był inny priorytet. Ja stawiałem na doświadczenie, a nie na 5 w indeksie.
      • Gość: qwer Re: Humanistko bez pracy, wiedziałaś, na co się p IP: 156.17.104.* 14.01.13, 14:52
        podjecie pracy to naprawdę nie jest wielki problem. skończyłem podobnie jak inni komentujący fabrykę bezrobotnych - ale na najlepszym wydziale w kraju. w czasie studiów pracowałem naukowo studia ukończyłem z najwyższą średnią na roku. pracę dostałem od ręki, praktycznie w zawodzie - pewnej prestiżowej instytucji kulturalnej we wrocławiu. zarabiam w tej instytucji 1700 zł na rękę i utrzymuję za to żonę i dziecko. i co tu dużo mówić żyjemy w biedzie ledwo starcza na podstawy. i niech mi ktoś powie co tu robić będąc takim szcześciarzem pracującym po humanie w zawodzie?
        • Gość: ciekawski Re: Humanistko bez pracy, wiedziałaś, na co się p IP: *.dynamic.chello.pl 14.01.13, 17:07
          Wroclaw Centre for Networking and Supercomputing
          address: Plac Grunwaldzki 9
          address: 50-377 Wroclaw, Poland

          To jest ta instytucja?
          Czy na Wyspiańskiego?
      • Gość: szmatan Re: Humanistko bez pracy, wiedziałaś, na co się p IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.13, 15:32
        > A ja skończyłem PWr, może nie jakiś najlepszy kierunek ale zauważyłem jak różni
        > się rozumowanie prostych sytuacji i ich rozwiązywanie poprzez wykształcenie mo
        > je a mojej kobiety, która jest po UWr.

        IZ ? gdzie nie uczą statystyki ?
    • trombozuh Polaczki cwaniaczki 14.01.13, 14:56
      Polaczek cwaniaczek mądrzy się, bo zamiast porządnie studiować łapał różne mniej lub bardziej szemrane okazyjki, pracował w supermarkecie(!), dawał sobą pomiatać na umowach śmieciowych, i w końcu udało mu się załapać na jakąś pracę powyżej średniej krajowej. Dzięki temu Polaczek-cwaniaczek puszy się teraz, że jest w lepszej sytuacji od studentów, którzy się uczyli. Najgorsze, że cwaniaczki mają swoją rację - faktycznie, w Polsce wyższe uczelnie to gnój i patologia, i czas spędzony na nich to czas stracony. Zamiast puszczać parę w naukę, trzeba od początku puszczać parę w cwaniakowanie. Korzystając ze statusu studenta trzeba próbować się "załapać" gdzie się tylko da, zdobywać znajomości, pokazywać się pracodawcom od jak najlepszej strony, i po pięciu lub więcej latach coś się znajdzie. Tylko że tak to absolutnie nie powinno wyglądać. Na całym normalnym świecie to pracodawcy szukają zdolnych studentów z dobrymi ocenami, bo wiedzą, że ktoś taki, po nabyciu praktyki, będzie cennym pracownikiem. W Polsce szkoda czasu na dojazdy i siedzenie w murach uczelni. To lepiej sobie kupić dyplom na bazarze. Polskie uczelnie zazwyczaj nie uczą niczego sensownego i w żaden sposób nie przygotowują studentów do radzenia sobie na polskim chamskim i brutalnym rynku pracy.
      • Gość: gaax A gdzie masz napisane coś o supermarkecie? IP: *.adsl.inetia.pl 14.01.13, 15:01
        Coś sobie chłopie dopowiadasz - autor nie pisze nic o tym, że brał byle jaką pracę i pracował w supermarkecie co podkreślasz wykrzyknikiem, ani też nie mówi o tym, że studia nie były nic warte. Tylko, że same studia to za mało, zwłaszcza jeśli są tak mało konkretne. Jacyż to pracodawcy mieliby się zabijać o polonistkę z najwyższą średnią na roku?
        • lena142 Re: A gdzie masz napisane coś o supermarkecie? 14.01.13, 15:06
          On mówi o moim komentarzu.
          A odpowiadając na tą cudowną wypowiedź o cwaniaczkach - nie odpuściłam sobie studiów, miałam stypendium przez cały tok studiów (dziennych!), jednocześnie pracując. I skończyłam w top10 absolwentów. Nie dopowiadaj sobie czegoś, czego nie ma.
          Łatwo tłumaczyć się wszystkim dookoła, zamiast zdać sobie sprawę z własnej niezaradności.
          • trombozuh Re: A gdzie masz napisane coś o supermarkecie? 14.01.13, 15:18
            "jednak przez niemal całe studia pracowałam, zaczynając od kasy w supermarkecie, po kolei znajdując coraz lepsze miejsca zatrudnienia."
            No i to jest PATOLOGIA. Tym mocniejsza, że - jak piszesz - miałaś cały czas dobre oceny. No to już patologia w stanie czystym. Jeżeli ukończyłaś studia, równocześnie przy okazji cały czas pracując sobie w zupełnie innej dziedzinie, to znaczy że to nie były studia, tylko jakiś kurs, jakaś szkółka niedzielna, rozumiesz? Pogadaj sobie ze studentami nawet nie Harvarda, ale na jakichś w miarę porządnych uczelniach. Tam, aby utrzymać się na jakim taki poziomie, nawet ci zdolni muszą siedzieć jak nie w bibliotece, to w laboratorium, jak nie przy komputerze, to na jakiejś praktyce. Jak chcesz sobie popracować, bierzesz urlop, rozkładasz sobie te studia na większą liczbę lat.
            • lena142 Re: A gdzie masz napisane coś o supermarkecie? 14.01.13, 15:21
              Pracowałam, żeby dorobić do stypendium, przy okazji zdobywając doświadczenie. Na kasie kilka miesięcy uczy cierpliwości, zwłaszcza do klientów - a jakbym chciała potem pracować z ludźmi to bardzo przydatne. Potem była infolinia techniczna, a kolejna praca już była związana z moimi zainteresowaniami i trochę studiami - ale bez tych dwóch wpisów w CV nie dostałabym jej, bo to one udowadniały, że nie boję się pracy i umiem się obchodzić z ludźmi.
              • usz_misiatek Re: A gdzie masz napisane coś o supermarkecie? 14.01.13, 15:26
                Da spokoj, kogos kto przez cale studia bral kase od tatusia nie przekonasz za zadne skarby. Bo nie wmpwi mi nasz trombozuszek, ze dorabiajac jako student siedzial na fotelu prezesa w KGHMie ;-)
                O ile w ogole studiowal, ale to nie forum o tym...
                • trombozuh Re: A gdzie masz napisane coś o supermarkecie? 14.01.13, 15:31
                  Uszatku, nie spinaj się tak. Studia skończyłem w PRL, ale potem zdarzyło mi się pracować na uczelniach polskich, zagranicznych, m.in. w USA, a moja rodzina i dobrzy znajomi pracują na uczelniach w Niemczech, Szwajcarii i niestety, także w Polsce. Trochę wiem o czym piszę, uwierz.
                  • Gość: hahaha Re: A gdzie masz napisane coś o supermarkecie? IP: 159.41.1.* 16.01.13, 08:45
                    Chłopie, taką ściemę idź wciskać żulom pod GS-em.
              • trombozuh Re: A gdzie masz napisane coś o supermarkecie? 14.01.13, 15:28
                Wszystko ok. Pisałem wyżej - w obecnej Polsce tak trzeba robić. Tylko że to zupełnie nie tak powinno wyglądać, to jest świat postawiony na głowie. Prestiż polskich uczelni jest zerowy i spada coraz niżej. To straszne, ale 30-40 lat temu, za komuny, dyplom ukończenia polskiej uczelni, zwłaszcza technicznej, był za granicą wart znacznie więcej niż obecnie.
                • Gość: vuko Re: A gdzie masz napisane coś o supermarkecie? IP: *.143.243.2.ultranet.net.pl 14.01.13, 15:34
                  Coz uzcelnie dzisiaj, jedynie pokazuja w ktora strone mozna sie rozwijac, a to czy ktos chce sie rozwijac czy nie to juz jego problem.
                  • trombozuh Re: A gdzie masz napisane coś o supermarkecie? 14.01.13, 15:47
                    Och bzdura. Na necie sobie możesz sprawdzić, w którą stronę się rozwijać. To nie jest zadanie uczelni! Uczelnia ma produkować wysokiej klasy fachowców w danej dziedzinie. Uczelnia dająca dyplom inżyniera budownictwa ma dawać gwarancję, że absolwent potrafi zbudować domy i mosty, które się nie zawalą, dająca dyplom lekarza ma gwarantować, że absolwent umie leczyć, itp. Tymczasem w Polsce uczelnia daje papierek, który oznacza, że student umie zdobywać papierki i nic więcej.
                • spolecznick Re: A gdzie masz napisane coś o supermarkecie? 14.01.13, 22:25
                  trombozuh napisał:

                  > Wszystko ok. Pisałem wyżej - w obecnej Polsce tak trzeba robić. Tylko że to zup
                  > ełnie nie tak powinno wyglądać, to jest świat postawiony na głowie. Prestiż pol
                  > skich uczelni jest zerowy i spada coraz niżej. To straszne, ale 30-40 lat temu,
                  > za komuny, dyplom ukończenia polskiej uczelni, zwłaszcza technicznej, był za g
                  > ranicą wart znacznie więcej niż obecnie.

                  Z chęcią poznam statystykę: ile krajów "30-40 lat temu" uznawało dyplomy polskich uczelni - "zwłaszcza technicznych", a ile uznaje dzisiaj. Wiem, wiem, że kiedyś było lepiej bo się miało 40 lat temu miało 20-30 lat, ale po co bzdecić na internetowym forum?
                • tomek854 Re: A gdzie masz napisane coś o supermarkecie? 14.01.13, 22:57
                  trombozuh napisał:

                  > Wszystko ok. Pisałem wyżej - w obecnej Polsce tak trzeba robić. Tylko że to zup
                  > ełnie nie tak powinno wyglądać, to jest świat postawiony na głowie.

                  Dlaczego? Wlasnie to, ze studenci pracuja w prostych pracach na zachodzie jest cenione, bo moga potem lepiej sie wczuc w pozycje swoich podwladnych.

                  Studiuję w Szkocji i tu większość moich brytyjskich znajomych albo praucje, albo pracowała w prostych pracach - sprzedawczyni, portier, barman, sprzątaczka, kierowca, taksówkarz...
            • sverir Re: A gdzie masz napisane coś o supermarkecie? 14.01.13, 19:42
              > Tam, aby utrzymać się na jakim taki poziomie, nawet ci zdolni muszą siedzieć jak nie w
              > bibliotece, to w laboratorium, jak nie przy komputerze, to na jakiejś praktyce.

              Niekoniecznie. Wspomniany przez ciebie Harvard ma cały program dla studentów, którzy w trakcie roku akademickiego chcą podreperować sobie budżet. Sama uczelnia szacuje, że nawet 2/3 jej studentów ma pracę. Nie jest to oczywiście praca po 8 godzin na dobę, tylko raczej kilka godzin dziennie, ale jest. To samo dotyczy MIT, Yale, UCLA i wielu innych, renomowanych uczelni. Istotnie, może aby być wśród absolutnie najlepszych, nie można podejmować dodatkowej pracy i non stop siedzieć w przedmiocie, ale żeby się utrzymać "na jako takim poziomie" niekoniecznie.
              • spolecznick Re: A gdzie masz napisane coś o supermarkecie? 14.01.13, 22:29
                sverir napisał:

                > > Tam, aby utrzymać się na jakim taki poziomie, nawet ci zdolni muszą siedz
                > ieć jak nie w
                > > bibliotece, to w laboratorium, jak nie przy komputerze, to na jakiejś pra
                > ktyce.
                >
                > Niekoniecznie. Wspomniany przez ciebie Harvard ma cały program dla studentów, k
                > tórzy w trakcie roku akademickiego chcą podreperować sobie budżet. Sama uczelni
                > a szacuje, że nawet 2/3 jej studentów ma pracę. Nie jest to oczywiście praca po
                > 8 godzin na dobę, tylko raczej kilka godzin dziennie, ale jest. To samo dotycz
                > y MIT, Yale, UCLA i wielu innych, renomowanych uczelni. Istotnie, może aby być
                > wśród absolutnie najlepszych, nie można podejmować dodatkowej pracy i non stop
                > siedzieć w przedmiocie, ale żeby się utrzymać "na jako takim poziomie" niekonie
                > cznie.

                ...życie jednak pokazuje, że największe kariery rzadko odnoszą ci z samymi piątkami lub piątkamiipół w indeksie.
      • Gość: amator Re: Polaczki cwaniaczki IP: *.k1033.webspeed.dk 14.01.13, 16:19
        Bzdura!!! I dla czego od razu cwaniaczek tylko dlatego, ze sobie radzi???? Moze by tak ktos rozpocza inicjatywe prywatna? Kursy polskiego dla obcokrajowcow???? Aaaaaa... brak znajomosci jezykow obcych.... no tak.... ,moze zostac konsultantem marketingowym? - ale brak znajomosci ekonomii..., opisywac towaroy do stron internetowych? - brak praktyki IT ..... Wyglada na to, ze kiedy ktos sie wybiera na drugi kierunek jest ostemplowany jako cwaniak.
        • Gość: jan Re: Polaczki cwaniaczki IP: *.dynamic.mm.pl 14.01.13, 21:01
          Jakiej wypowiedzi spodziewałeś się po głowonogu, który skończył studia w PRL-u i tyle świata zobaczył? Później obrósł w piórka i tak już mu zostało. A za czasów PRL-u tatuś pewnie w ZOMO służył i pałował niewinnych.
    • droch Humanistko bez pracy, wiedziałaś, na co się pis... 14.01.13, 15:41
      Nie zgadzam się z dwoma kwestiami:
      * prawdziwy Król Imprez z akademika na pewno nie będzie miał najmniejszego problemu z dostaniem pracy;
      * może się zdarzyć, że kompetencje Pani są zbyt wysokie w stosunku do oczekiwań i możliwości większości pracodawców... co bywa problemem.
    • jiddu Pitolicie Hipolicie :) 14.01.13, 15:51
      Po pierwsze - skąd ma wiedzieć młody człowiek o sytuacji na rynku pracy, na którym nigdy wcześniej nie spędził więcej czasu niż pracując podczas wakacji w bufecie? Po drugie - jeśli istnieje jakiś kierunek studiów, to młody człowiek raczej powinien założyć, że ma on sens, że nie istnieje ot tak sobie dla samego istnienia. Po trzecie - chyba nie bardzo rozumie pan ideę studiowania wspominając o jakiś, w międzyczasie, kursach dokształcających.
      No i najważniejsze - proszę nie nazywać karierą znalezienie dobrze płatnej roboty, bo to jednak nieco śmieszne, szczególnie na tle tych, którzy tworzą, racjonalizują, badają, konstruują itd.
      • Gość: w Re: Pitolicie Hipolicie :) IP: 217.237.185.* 14.01.13, 16:16
        jak to skad? ja pol roku przed matura wlazłem na pracuj.pl, kupilem gazete praca, i zobaczylem kogo sie szuka. Powaznie. Jakos mialem 19 lat na karku i myslalem co bede robil po studiach. Zajelo mi to cale pol godziny, szybka analiza, potwierdzenie wyboru, zalozenie nauki jezykow obcych (skoro wszedzie jest wymagany ang, a w 50% niemiecki) podczas studiow.

        Ale prosze zrobic ankiete wsrod maturzystow czy oni w ogole mysla co beda robic po studiach hahahahaha.
      • Gość: gaax Re: Pitolicie Hipolicie :) IP: *.adsl.inetia.pl 14.01.13, 16:20
        "Mam 25 lat i pracę, na którą nie mogę narzekać." - czy tu jest gdzieś napisane, że to jest jakaś pierwsza lepsza dobrze płatna praca? Nie wiemy jaka, poza tym, że zadowalająca.
        > Po pierwsze - skąd ma wiedzieć młody człowiek o sytuacji na rynku pracy, na którym nigdy
        > wcześniej nie spędził więcej czasu niż pracując podczas wakacji w bufecie?
        Jedni wiedzą, drudzy nie. Jeśli decyzja o studiach nie jest przemyślana, to nic dziwnego, że skutki są opłakane.
        > Po drugie - jeśli istnieje jakiś kierunek studiów, to młody człowiek raczej powinien założyć, > że ma on sens, że nie istnieje ot tak sobie dla samego istnienia.
        Bzdura kompletna - nikt nie mówi, że każdy kierunek przygotowuje do jakiegoś konkretnego zawodu. Niektóre z nich istnieją np. dla samego rozwoju nauki i skupiają się na teorii, są pomocnicze względem innych.
        > Po trzecie - chyba nie bardzo rozumie pan ideę studiowania wspominając
        > o jakiś, w międzyczasie, kursach dokształcających.
        No to chyba Pan nie rozumie idei rozwoju. Podejście "Pójdę na studia i nauczę się wszystkiego czego w życiu potrzeba" jest po prostu dziecinne. Wartościowy pracownik cały czas się szkoli i kształci, a nie spoczywa na laurach po otrzymaniu stanowiska. Tak samo muszą robić studenci, jeśli chcą liczyć się na rynku pracy. Pracownik, któremu czegoś nie powiedzieli na studiach ma na polecenia szefa odpowiadać "wie pan, ja tego nie zrobię, bo nie uczyli mnie tego na studiach". Nie, jeśli czegoś nie wie musi się dokształcić. A na studiach Cię nikt nie nauczy jak utrzymywać relacje z klientem, napisać dobry raport, jak prowadzić długofalowy projekt, delegować zadania, czy rozwiązywać wielotorowe problemy pod presją czasu. Na studiach może o tym usłyszysz, a może nie, może raz czy dwa to przećwiczysz, a może nie. A to właśnie doświadczenie zawodowe uczy takich rzeczy. Wyśmiewanie kursów i szkoleń jest już zupełnie niepoważne. Pracodawcy wysyłają pracowników na kursy za ciężkie pieniądze, tymczasem studenci mają do nich często bezpłatny dostęp. Jeśli przychodzisz do pracodawcy i możesz poza studiami pochwalić się jakimś wartościowym certyfikatem, to Twoje doświadczenie jest doceniane i właśnie tym można wygrać w procesie rekrutacyjnym z konkurencją.
        Każdej pracy człowiek się musi nauczyć, ale praca to nie szkoła czy studia i dla pracodawcy im więcej wiesz na starcie tym lepiej - bo nie trzeba będzie poświęcać Twojego czasu na dodatkową naukę.
      • sverir Re: Pitolicie Hipolicie :) 14.01.13, 19:47
        > Po pierwsze - skąd ma wiedzieć młody człowiek o sytuacji na rynku pracy, na którym nigdy
        > wcześniej nie spędził więcej czasu niż pracując podczas wakacji w bufecie?

        Ze zdrowego rozsądku. Ktoś nim obdarzony, może zastanowić się nad przyszłością, jaka go czeka w wymarzonym zawodzie. Może zrobić rozeznanie na rynku, żeby sprawdzić chociażby generalne zapotrzebowanie. Jeżeli student wybiera kierunek, który - jeżeli nic się nie spieprzy - skończy wraz z nim co najmniej 200 osób, a już absolwenci poprzednich lat mają kłopot na rynku pracy, to już może się spodziewać, że będzie miał kłopot. Jeżeli ktoś wybiera kierunek, po którym będzie miał wysoce wyspecjalizowane i wysoce niepotrzebne wykształcenie, to może mieć kłopot.

        > Po drugie - jeśli istnieje jakiś kierunek studiów, to młody człowiek raczej powinien założyć,
        > że ma on sens, że nie istnieje ot tak sobie dla samego istnienia.

        Ale sensem tym niekoniecznie musi być zagwarantowanie pracy po jego ukończeniu. Nikt nie zabrania przecież studiowania dla samej pasji poznawania zagadnienia.

        • Gość: wrocławianka Re: Pitolicie Hipolicie :) IP: *.finemedia.pl 14.01.13, 22:26
          Ciekawe,
          tylko że jak ja zdawałam maturę, to wszędzie - w szkole, w domu, w prasie (Perspektywy), w telewizji trąbili nie o specjalizowaniu się w wąskiej dziedzinie, ale o poszerzaniu swoich możliwości - stąd moda na dwa kierunki. Chodziło o to, że jeśli nie wyjdzie jedno, to można próbować z drugim, a już najlepiej poszukać połączenia pomiędzy obydwoma.
          Jak ja zdawałam maturę, nikt nie uważał politologii i stosunków międzynarodowych za obciach. Stosunki, szczególnie na akademii ekonomicznej, to było COŚ, zresztą nawet na te na UWr ciężko było się dostać, a nieliczni znajomi, którzy to pokończyli, mieli życie jak w Madrycie.
          Jak ja zdawałam maturę, nikt nie słyszał o bezrobotnym psychologu.
          Jak ja zdawałam maturę ukończenie prawa, nawet bez aplikacji, byle na dobrej uczelni, równało się fajna praca w firmie albo urzędzie.
          Jak ja zdawałam maturę, na fali była jeszcze ekonomia, powoli z piedestału schodziło zarządzanie i marketing.
          Jak ja zdawałam maturę, to elitarne kierunki ścisłe to były informatyka i architektura, a o budownictwie i automatyce i robotyce mało kto słyszał, a już na pewno nie spodziewał się specjalnie fajnej pracy.
          Jak ja zdawałam maturę, odradzano nam nawet medycynę, bo to był taki niby niepewny zawód, lekarze wtedy strajkowali, bo mało zarabiali.
          Jak ja zdawałam maturę, wszyscy dookoła powtarzali, że tak naprawdę to po każdych studiach znajdzie się pracę, jeśli tylko bardzo się to lubi i się temu poświęci. Że lepiej wybrać niby nieprzyszłościowe studia, ale w swojej ukochanej dziedzinie, niż studiować coś, czego się nie lubi nawet, jeśli da to potem dobry zawód.
          A tu proszę - 3 rok moich studiów i bum na branżę IT, na sprzedawców, na inżynierów budownictwa i innych takich.
          Bessa jeśli chodzi o ekonomię, politologię, prawo itp. Hossa na medycynę.
          Zatem proszę mi tu nie pisać głupot, że wystarczy poczytać gazety z ogłoszeniami o pracę, bo studia trwają 5 lat, wiele się może wydarzyć na rynku pracy. A to, że ktoś akurat trafił - cóż, miał farta, że nie trafił na ogłoszenie o poszukiwanych traktorzystach.
      • tomek854 Re: Pitolicie Hipolicie :) 14.01.13, 23:02
        > Po pierwsze - skąd ma wiedzieć młody człowiek o sytuacji na rynku pracy, na któ
        > rym nigdy wcześniej nie spędził więcej czasu niż pracując podczas wakacji w buf
        > ecie?

        Sugerujesz, że ktoś kto chce isć na dziennikarstwo nie czytuje gazet? :) Przecież już od ponad dekady wieszczy się koniec dziennikarstwa, które zabije internet :)
    • radeberger Re: Humanistko bez pracy, wiedziałaś, na co się p 14.01.13, 16:18
      Sorry, ale samo ukończenie prawa i medycyny daje ci jedynie dyplom. Po skończeniu tych studiów starsi w zawodzie koledzy i tak wiedzą, że brakuje ci doświadczenia. Dlatego jest staż i specjalizacja.

      Dlatego bez frazesów proszę.
      • Gość: gaax Re: Humanistko bez pracy, wiedziałaś, na co się p IP: *.adsl.inetia.pl 14.01.13, 16:24
        > Sorry, ale samo ukończenie prawa i medycyny daje ci jedynie dyplom. Po skończen
        > iu tych studiów starsi w zawodzie koledzy i tak wiedzą, że brakuje ci doświadcz
        > enia. Dlatego jest staż i specjalizacja.
        >
        > Dlatego bez frazesów proszę.
        Masz na starcie napisane "nieco uogólniając", czegoś w tym nie zrozumiałeś?
        • sverir Re: Humanistko bez pracy, wiedziałaś, na co się p 14.01.13, 19:49
          > Masz na starcie napisane "nieco uogólniając", czegoś w tym nie zrozumiałeś?

          Stopnia uogólnienia. Przy masie jaka idzie na studia prawnicze (na przykład), ukończenie tego kierunku nie daje żadnej wiedzy o kompetencji absolwentów. Zwłaszcza jeżeli samemu się kończyło podobny kierunek.
    • allerune Re: Humanistko bez pracy, wiedziałaś, na co się p 14.01.13, 17:48
      to nie wykształcenie, po prostu nikt nie chce zatrudnić samotnej matki (zwolnienia lekarskie itd.), wykształcenie (a raczej jego brak - w sensie praktycznym) jest tylko "dodatkowym atutem"
    • pieetruszkaa Humanistko bez pracy, wiedziałaś, na co się pis... 14.01.13, 22:17
      całkowicie zgadzam się z powyższym listem - ja również jestem po studiach humanistycznych, na studiach aktywnie działałam w kilku organizacjach, przeszłam kilka szkoleń zupełnie odmiennych od moich studiów, pracowałam - czasem dorywczo, czasem coś dłuższego udało mi się złapać - dzięki czemu zaraz po studiach, jeszcze bez tytułu magistra (którego de facto nie mam do dzisiaj - co oczywiście nie jest powodem do dumy, ale jak widać bez tytułu też można), dostałam stałą pracę (szukanie zajęło mi dwa dni), która bardzo mnie interesowała, i którą teraz, po trzech latach, zmieniłam na lepszą; ok, nie zarabiam kokosów, ale po pierwsze - pracę mam fantastyczną, po drugie - wiele nowych rzeczy się w niej uczę, co - po trzecie - mam nadzieję całkiem niedługo sprawi, że będę tak wykwalifikowanym pracownikiem, że żaden potencjalny pracodawca nie zwróci nawet uwagi na moje studia, tylko na duże doświadczenie i umiejętności; jeden z moich profesorów powiedział kiedyś, że humaniści, to osoby najlepiej przystosowane do życia, ponieważ są najszerzej wykształceni, wystarczy jeszcze trochę chęci, wytrwałości i zacięcia i sukces murowany!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja