Pies w mieście jako źródło mieszczańskiego lęku

20.01.13, 11:00
Jak widać Pański list nie pasował do trendu gloryfikowanego i uporczywie lansowanego przez panów "redaktorów" tak więc szybko "spadł" z listy :-) To nie o takie listy najwyraźniej chodzi. Psy mają być potworami , które gryzą i zanieczyszczają a przede wszystkim przeszkadzają. List moim zdaniem trafia w sedno całego zamieszania pod hasłem "psy w mieście". Nie obawia się Pan jewdnak , że wywoła Pan "mieszczańskie upiory" ?Pokojowo nastawione do wszystkich żywych istot mamy i biegający po parkach z pistoletami na kulki, gazem pieprzowym i pałkami teleskopowymi obywatele tego słonecznego miasta tak łatwo nie odpuszczą. Bedą musieli wylać trochę jadu. No chyba, że jak dla nich Pana list jest zwyczajnie niezrozumiały i za długi :-) Pozdrawiam i dziękuję !
    • czechofil Re: Pies w mieście jako źródło mieszczańskiego lę 20.01.13, 11:35
      Aczkolwiek autor listu ma trochę racji, to jednak czuć w jego wypowiedzi pogardę dla ludzi, dla których pies nie jest jakimś nadzwyczajnym zjawiskiem, a wręcz ich drażni oraz im zwyczajnie przeszkadza. Trzeba być wyjątkowo ograniczonym, żeby nie widzieć wszystkich problemów, które psy w mieście (a raczej ich nieodpowiedzialni właściciele) stwarzają. Ostatnio sporo o tym pisano, więc nie będę powtarzał antypsiarskich argumentów, jedno jednak chciałbym od siebie dodać. Co autorze listu powiesz na taką sytuację? Sąsiad z ulicy (osiedle domków jednorodzinnych) trzyma luzem na posesji dwa psy: boksera oraz owczarka niewiadomego dla mnie pochodzenia. Parę dni temu, gdy wracałem wieczorem z pracy, oba psy wydostały się na ulicę i biegały po niej siejąc popłoch (głośne szczekanie, warkot oraz próby rzucania się na ludzi). Próbując zagonić je z powrotem na posesję też zostałem zaatakowany przez owczarka, na szczęście nie boję się psów i wiem, jak z nimi postępować. Udało mi się w końcu te psy zapędzić do ich matecznika i próbowałem zwrócić na to uwagę sąsiadowi. Niestety nikt nie otwierał drzwi od domu. Sytuacja się wczoraj powtórzyła, tym razem sąsiadka z naprzeciwka próbowała dodzwonić się do Straży Miejskiej, oczywiście nie udało się jej połączyć (słynne już czekanie do usranej śmierci "na połączenie z dyżurnym"). I co ty na to autorze listu? Czy ja i moi sąsiedzi jesteśmy skażeni mieszczaństwem lękiem? Czy nasze zachowanie o tym świadczy? A może to nasz kochany sąsiad jest skażony zwykłym chamstwem i nieodpowiedzialnością? To tacy ludzie powodują, że pies w przestrzeni miejskiej jest obiektem niepożądanym, a nie wrocławscy mieszczanie...
      • Gość: endoen1 Re: Pies w mieście jako źródło mieszczańskiego lę IP: *.warszawa.vectranet.pl 20.01.13, 13:34
        Przecież autor tego listu o tym właśnie pisał. By nie brać patologicznych przypadków, jak ten który opisałeś, za regułę. Analogicznie ja widziałem wypadki samochodowe, czy to znaczy, że mamy zakazać jazdy autem?
        • Gość: gregger Re: Pies w mieście jako źródło mieszczańskiego lę IP: *.197.88.97.edial.pl 20.01.13, 17:45
          Żądasz analogii. Proszę bardzo.
          Analogią do zakazu jazdy samochodem byłby zakaz posiadania psa czy tez wychodzenia z nim na spacer.
          Analogią do prowadzenia psa w przestrzeni miejskiej na smyczy czy ubranego w kaganiec jest ograniczenie prędkości w tejże przestrzeni do 50 km/h oraz wprowadzenie ogólnie obowiązujących znaków drogowych.
          Ja czuję się dużo bezpieczniej kiedy kierowca jedzie swoim samochodem 50 km/h niż gdyby miał sam dowolnie wybierać sobie prędkość. Podobnie czuję się znacznie bezpieczniej kiedy biegający po parku duży pies ma założony kaganiec.
          • Gość: endoen1 Re: Pies w mieście jako źródło mieszczańskiego lę IP: *.warszawa.vectranet.pl 20.01.13, 18:11
            Dlaczego duży pies ma mieć założony kaganiec? Przecież większość psów jest niegroźna i spokojna. Analogia twoja jest nietrafiona, bo ty każdego psa profilaktycznie traktujesz jak pirata drogowego. A pirat drogowy powinien mieć zabrane prawojazdy i nie jeździć po drodze w ogóle. Pies łagodny nie musi nosić kagańca, tylko dlatego, że ty się boisz. Nie boisz się, że ludzie na ulicy mogą cię uderzyć? może załóżmy im kajdanki, bo zawsze znajdzie się patologiczna jednostka, która wybierze przemoc zamiast dialogu.
            • guarana83 Re: Pies w mieście jako źródło mieszczańskiego lę 20.01.13, 18:32
              ciekawi mnie ta pewność w stwierdzeniu "Przecież większość psów jest niegroźna i spokojna."
              jednak kiedy biegnę po parku czuję lekki niepokój jeśli zbliża się do mnie jakiś pies spuszczony ze smyczy i zaczyna szczekać, skąd ja mam wiedzieć czy mnie ugryzie czy nie? zawsze moge dać mu z kopa jak mnie zaatakuje ale to trochę niehumanitarne, poz atym to rola właściciela
              kiedy jakieś dziecko chce pogłaskać mojego kota wygrzewającego się na parepecie zawsze mu mówię, żeby uważało, bo nie wiem jak kot zareaguje, może je ugryźć albo podrapać
              nigdy nie będziemy mieć stuprocentowej pewności jak zachowa się nasz zwierzak, bo to zwierzak a nie człowiek

              pies łagodny nie musi nosić kagańca? a jak się stwierdza czy dany pies jest łagodny czy nie? będzie się wypisywac jakieś zaświadczenie u weterynarza, bo czasem nawet rasa nie ma znaczenia?

              jedynym moim marzeniem jest to żeby móc normalnie iśc na spacer i nie oglądać psich kup; dlatego bardzo lubię zimę, bo wtedy kupy psie zamarzają i jest mniejsze prawdopodobieństwo rozniesienia tego świństwa po mieszkaniu

              ale podobnie nie lubię jak ktoś pluje na ulicy albo wyrzuca gumę do żucia, albo jak ktoś się nie myje przez tydzień i jeździ mpk

              • Gość: endoen1 Re: Pies w mieście jako źródło mieszczańskiego lę IP: *.warszawa.vectranet.pl 20.01.13, 20:18
                Tak jak większość ludzi idzie spokojnie ulicą i cie nie bije, tak i większość psów w naturze ma zachowanie, które nie jest agresywne. Zwykły instynkt mówi psu, że jak nie ma powodu, to nie walczy, nie gryzie. Zdrowy, dobrze socjalizowany pies nie atakuje człowieka, który biegnie, czy chce go pogłaskać. Czysta biologia. Jeśli biegniesz i podbiega do ciebie szczekający pies, to faktycznie masz prawo podejrzewać, że chce ciebie ugryźć. Dlatego wtedy najlepiej się zatrzymać i poprosić właściciela, by zabrał psa. Ba, masz nawet prawo uderzyć psa, gdy cie gryzie. Analogicznie jak człowiek drugi cie atakuje masz prawo się bronić. Fakt, nigdy nie wiesz, jak zachowa się twój pies w 100%. Ale tak samo nie wiesz jak zachowa się człowiek, każdemu może odbić palma. Ale sęk w tym, by na bazie wyjątków nie tworzyć reguły.

                Są specjalne testy określające psa łagodnego. Od paruset lat, bada się zachowania zwierząt, ich mowę ciała, stosunki międzygatunkowe. Świadomy opiekun wie, czy jego pies jest agresywny czy nie. Czy jak idziesz ulicą i mijasz ludzi, to prosisz ich o zaświadczenia czy są zdrowi i poczytalni, lub nieagresywni? To, że pies jest zwierzęciem niżej rozwiniętym, nie znaczy w prostym przełożeniu, że jest nieprzewidywalny i może zaatakować bez powodu. Jak mówiłem wcześniej, pies podobnie jak człowiek w swoim interesie ma, by atakować w obronie własnej, jeśli sam jest atakowany, a część psów wybiera ucieczkę tutaj. Jedynie psy, które zostały źle wychowane atakują nieatakowane i z innych powodów.

                Psie kupy to już temat odpowiedzialności właściciela, skoro jest on flejtuchem i nie sprząta, to warto z nim porozmawiać i zapytać dlaczego, albo zaangażować odpowiednie organy do tego.
                • Gość: K. Re: Pies w mieście jako źródło mieszczańskiego lę IP: *.play-internet.pl 22.01.13, 15:24
                  tiaa... a mój pies chodzi i w kagańcu i na smyczy, jak mam go puścić w lesie jak zesrany zająć 300 razy upewniem się że pusto(lata w kagańcu), jako jedyna sprzątam na naszym osiedlu kupy - haha bo jako jedyna mam psa reszta kup- dziecięce z elegancko wepchniętą chusteczką w środek - bo dziecka kupa to niby cud-miód jest ...
                  i to mi się dostaje opiernicz bo pies 'stąpnął łapą' po trawce przeznaczonej tylo dla dzieci- czytając ten artykuł widziałam swoje osiedle (monitoring, bramy i bramki, murki, i mury, zielone drzewka i krzaczki tylko dla mieszkańców itp ), dzieci tu na m2 zatrzęśienie /w każdym domu od 1 do więcej maluchów, taka klasa średnia- dokoładnie opisana- i w tej przestrzeni 'miejskiej' pies to największy wróg, nosiciel zarazków i wszelkich chorób, zło i bestia... a do tego jeszcze - mój pies nie lubi rozwrzeszczanych, latających samopas rozpuszczonych bachorów-inaczej nie idzie tego nazwać -co lecą bandą i pociągnąć za ogon, pogłaskać, wepchnąć palec w oko...a matki święte siedzą na ławeczkach i oburzne, że mi coś się nie podoba...i psiak warczy...ehh więć serio tak jak extrema -właściciele psów są tak też są - i to DUŻO CZĘŚCIEJ SPOTYKANE - święte krowy matki i ojcowie
                  • Gość: ariel Re: Pies w mieście jako źródło mieszczańskiego lę IP: *.dibre.com.pl 22.01.13, 16:19
                    człowiek jest ważniejszy od psa
                    z człowiekiem da sie rozmawiac, z psem nie
                    psy powinny miec kagance i trzymac nalezy je smyczy
                    cokolwek nie wymyslicie, nie przegadacie tych tematow.
                    • Gość: endoen1 Re: Pies w mieście jako źródło mieszczańskiego lę IP: *.warszawa.vectranet.pl 22.01.13, 19:30
                      A co tu jest do przegadywania. To nie przedszkole, że dzieci się przekrzykują. W świecie dorosłych liczą się merytoryczne argumenty. A twoja wypowiedź takich nie zawiera, jedynie puste slogany oparte na niewiedzy.
                      • Gość: teofil Re: Pies w mieście jako źródło mieszczańskiego lę IP: *.180.92.247.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 22.01.13, 20:51
                        Ja mam oparte na wiedzy. Nieraz skopalem pysk kundlowi bez smyczy i kaganca jak ujadal na mnie, atakowal albo straszyl mi dziecko. I nadal bede tak robil.
                        • zielinska_karolina Re: Pies w mieście jako źródło mieszczańskiego lę 22.01.13, 20:55
                          aż pewnego dnia taki kundel ciebie lub dziecko pogryzie...bardzo mądrze ODPOWIEDZIALNY TATO rób tak dalej
                        • Gość: endoen1 Re: Pies w mieście jako źródło mieszczańskiego lę IP: *.warszawa.vectranet.pl 22.01.13, 22:26
                          To, że wydaje ci się, że masz wiedzę, nie znaczy że tak jest. Smutne, że wyżywasz się na słabszych jednostkach. Jedynie wystawiasz sobie ocenę jak słaby sam jesteś.
      • Gość: pełen obaw We Wrocławiu brakuje hycla IP: *.wroclaw.vectranet.pl 20.01.13, 15:14
        To widać na codzień.
      • Gość: logo Re: Pies w mieście jako źródło mieszczańskiego lę IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.01.13, 19:21
        Panoszący się po chodnikach oraz lekceważący przepisy prawa pedalarze na dwóch kółkach drażnią wielu ludzi. Trzeba być wyjątkowo ograniczonym, żeby nie widzieć wszystkich problemów, które pedalarze w mieście stwarzają. Ostatni widziałem jak jakiś debil na dwóch kółkach potracił dziecko. To tacy debile powodują, że pedalarz w przestrzeni miejskiej jest obiektem niepożądanym, a nie wrocławscy mieszczanie...
    • wujek_dobra_rada6 No i znowu ta biedna mafia 'psiarzy' i ich srające 20.01.13, 11:39
      ...pupile. Jesteście całkiem tak zakuci jak te 'pisoludki'.
      • Gość: xx Re: No i znowu ta biedna mafia 'psiarzy' i ich sr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.13, 13:33
        Ty tez srasz, osle...tylko twoje gowno spływa ze sciekami do rzeki i sie przestajesz nim ineteresowac, bo go nie widzisz! A psie widzisz i to pozwala ci glosno wrzeszczec. Hipokryta.
        Tylko nie wyskakuj mi z oczyszczalnią, bo to co oczyszczone z wody też gdzieś trzeba upchnąć. Gdzies w przyrodzie- podpowiem. To nie psy zanieczyszczają najbardziej, to ludzie robią najwięcej gówna!
        • pit_sam_pras Re: No i znowu ta biedna mafia 'psiarzy' i ich sr 20.01.13, 16:29
          szczególnie ci którzy, jak ty, mają gó... zamiast mózgu.
    • Gość: pan_tograf Re: Pies w mieście jako źródło mieszczańskiego lę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.13, 11:42
      A mnie właśnie dzisiaj zaatakował pies w parku. Dziękuję, że autor rozwiał moje obawy i teraz czuję się bezpieczniej, wiedząc że to tylko moje mieszczańskie przewidzenia były.
      • Gość: */* Pan autor pomylił wydawnictwa. IP: *.dip.t-dialin.net 20.01.13, 12:15

        Prosta sytuacja: Kodeks Karny (jak również Dekalog) zabraniają np. kradzieży.
        Proszę nam, panie "psychologu społeczny", przy pomocy swojego mocno rozbudowanego aparatu poznawczego wytłumaczyć dlaczego rację właściwie powinien mieć złodziej.

        Tak, tak…ukradł bułkę by zaspokoić głód-odwieczne prawo natury.
    • svarte_sjel Pies w mieście jako źródło mieszczańskiego lęku 20.01.13, 12:04
      Rozumiem, że według autora "wprowadzanie do parku życia" polega na zagryzaniu zwierzyny parkowej. Bo to jedno z zajęć psów w parkach.
      • Gość: endoen1 Re: Pies w mieście jako źródło mieszczańskiego lę IP: *.warszawa.vectranet.pl 20.01.13, 13:40
        nie można przyzwalać na zagryzanie zwierzyny, przez psy w parkach. Autor pisał o tym, że nie można na podstawie takich przypadków zakazywać wszystkim psom zabawy w parkach. Skoro ludzie kradną, to zakażmy ich chodzić do sklepów wszystkim? Psy agresywne powinny być na smyczy, tam gdzie stwarzają zagrożenie, psy łagodne kontrolowane przez opiekunów, mogą biegać luzem.
        • Gość: - Re: Pies w mieście jako źródło mieszczańskiego lę IP: *.dip.t-dialin.net 20.01.13, 15:03
          Gość portalu: endoen1 napisał(a):
          > Skoro ludzie kradną, to zakażmy ich chodzić do sklepów wszystkim?
          > Psy agresywne powinny być na smyczy, tam gdzie stwarzają zagrożenie,
          > psy łagone kontrolowane przez opiekunów, mogą biegać luzem.

          Wg.twojego rozumowania zakaz wstępu do sklepów powinnien objąć tylko tych, którzy "wyglądają jak złodziej"...
          • Gość: endoen1 Re: Pies w mieście jako źródło mieszczańskiego lę IP: *.warszawa.vectranet.pl 20.01.13, 18:04
            Ludzie, którzy kradną podlegają karze pozbawienia wolności. To jest zapobieganie, by nie kradli. Psy agresywne trzyma się na smyczy i w kagańcu, to jest zapobieganie by nie gryzły.
        • svarte_sjel Re: Pies w mieście jako źródło mieszczańskiego lę 21.01.13, 16:42
          Gość portalu: endoen1 napisał(a):
          > ? Psy agresywne powinny być na smyczy, tam gdzie stwarzają zagrożenie, psy łago
          > dne kontrolowane przez opiekunów, mogą biegać luzem.

          To niech one będą faktycznie kontrolowane
          • Gość: endoen1 Re: Pies w mieście jako źródło mieszczańskiego lę IP: *.warszawa.vectranet.pl 21.01.13, 19:41
            "To niech one będą faktycznie kontrolowane
    • Gość: aaapsik Re: Pies w mieście jako źródło mieszczańskiego lę IP: *.bb.sky.com 20.01.13, 12:58
      Za chwilę będzie wiosna i szary motłoch znów zajmie się mordercami na rowerach i motocyklach. Problem psów znów zniknie na 10 miesięcy. Już tak jakoś jest, że ludzie muszą się skupić na jakiejś szalenie ważnej sprawie z ich najbliższego otoczenia. Ważne jest by łatwo mogli się określić jako ofiary tej gorszej części społeczeństwa (psiarzy, rowerzystów, motocyklistów). Ale gdy przychodzi co do czego, gdy chodzi o fotoradary np. to wtedy wszyscy jednym głosem mówią, jakie to niesprawiedliwe i ograniczające ich wolność obywatelska :)

      Pozdrawiam wszystkich, bez wyjątku :)
    • Gość: inny Re: Pies w mieście jako źródło mieszczańskiego lę IP: 156.17.238.* 20.01.13, 13:00
      O kretynach się nie wypowiadaj, bo to rola lekarza. A kultura widzę na takim samym niskim poziomie jak zdolność używania mózgowia. I argumentów brak, tylko "rozkazy".
    • Gość: endoen1 Re: Pies w mieście jako źródło mieszczańskiego lę IP: *.warszawa.vectranet.pl 20.01.13, 13:37
      Analityk , twoja wypowiedź jest niekulturalna i niemerytoryczna. Analogicznie, powinienem powiedzieć do ciebie, zasady są proste, jak nie rozumiesz tematu, to się nie wypowiadaj.
    • endoen83 Pies w mieście jako źródło mieszczańskiego lęku 20.01.13, 13:59
      Świetny artykuł. Mądry, merytoryczny, trafia w sedno problemu. Ludzie powodowani lękami zamiast myśleć w panice ustanawiają zakazy. Zamiast działać profilaktycznie, stawiają na karę. Zamiast edukacji wybierają bezmyślność. Tu jednak wielka rola edukacji i terapeutów. Czeka nas ludzi jeszcze wiele pracy nad sobą, ale warto iść w stronę myślenia, zamiast pięści i terroru.
    • jwojcie najprościej przyprawić komuś gębę... 20.01.13, 16:37
      Autor artykułu stosuje infantylną metodę przyprawienia osobom o odmiennych poglądach gęby "mieszczucha" i tym sposobem przeskakuje gładko nad pojęciami takimi jak porządek publiczny, czy też ład społeczny. Pseudointelektualnymi wypocinami ucieka w wymarzony świat nieograniczonej niczym wolności, no może poza kupami... Autor artykułu zupełnie nie rozumie, że "mieszczaństwo", które tak wyśmiewa jest właśnie zrozumieniem i akceptacją obiektywnego faktu, że decydując się na zamieszkiwanie niewielkiego obszaru z kilkuset tysiącami innych "mieszczuchów" jego wolność siłą rzeczy podlega ograniczeniom, które wynikają nie z wygody, strachu, a ze zwykłej konieczności. Próba sprowadzenia tego sporu na płaszczyznę: "każdy kto nie kocha psa obwąchującego mu dziecko, kto nie ufa moim umiejętnościom panowania nad mym pieskiem, kto wyprowadza na spacer kota... jest głupim mieszczuchem" to w gruncie rzeczy żenująca ucieczka od istoty problemu.
      • dzielanski Re: najprościej przyprawić komuś gębę... 20.01.13, 17:21
        Dzięki za to podsumowanie. Autor z energią godną lepszej sprawy upichcił co prawda porządnie zorganizowany, ale długachny liścior,na którego przeczytanie w całości może i znalazłbym czas, gdyby nie był tak nachalnie jednostronny, albo gdyby dotyczył - no właśnie - lepszej sprawy.
        • Gość: m Re: najprościej przyprawić komuś gębę... IP: *.wroclaw.vectranet.pl 20.01.13, 19:21
          dzielanski napisał:

          > Dzięki za to podsumowanie. Autor z energią godną lepszej sprawy upichcił co pra
          > wda porządnie zorganizowany, ale długachny liścior,na którego przeczytanie w ca
          > łości może i znalazłbym czas, ... gdybym przeczytał w życiu coś dłuższego od przeciętnego smsa, w najlepszym zaś przypadku, od jakiegoś nieskomplikowanego artykuliku w bardzo kolorowej gazetce. Po co czytać, jeśli wie się wszystko lepiej ?
      • wilku5.90 Re: najprościej przyprawić komuś gębę... 21.01.16, 11:12
        Widzę że czytanie ze zrozumieniem kuleje, za to między wierszami (nawet jeśli nic tam nie ma) idzie świetnie - typowy cebulak (no sorry).

        Dla twego prosto działającego mózgu - podam ci na przykładzie - chodzi o to, że na osiedlu czy dwóch (sąsiadujących bezpośrednio) potrafi być 6 placy zabaw dla dzieci, park z zakazem wyprowadzania psów i ŻADNEGO miejsca żeby pies mógł pobiegać / załatwić się.

        Na osiedlach dorośli z dziećmi potrafią podejść do 2 osób z psami i kazać im zapiąc psy i - mówiąc wprost - wynosić się, bo oni są z dziećmi a na plac zabaw / boisko kawałek dalej nie pójdą bo nie (gdzie psiarze chodzić nie chcą z szacunku właśnie dla innych i żeby psy się tam, nie załatwiały itp).

        Wiele przypadków pogryzienia człowieka (dziecka) przez psa jest winą dorosłego - bo ja sobie nie przypominam, żeby kilkumiesięczne dziecko SAMO weszło na rottweilera i na nim skakało. Bo nie wiem czemu dorosły zamiast zabrać dziecko, śmieje się i kręci to zachowanie (chyba jako dowód w sądzie, że to nie pies zawinił...) - jakbyś mało miał filmików w stylu: dziecko szarpie psa, dziecko zabiera miskę jedzącemu psu, dziecko wkłada psu palec do oka, hahahaha dorośli mają taką zabawę a potem płacz, krzyk i "pies nagle bez powodu rzucił się na dziecko!".

        Więc zanim następnym razem Twój prosto działający mózg postanowi przelać swe "przemyślenia", niech poczyta troszkę o tym temacie, a dopiero później się odzywa - nie na odwrót.

        Bo wymądrzać się w internecie potrafi każdy, ale wiedzę ma już niewielu - i właśnie ci z reguły obrywają "hejtami" od głupiego motłochu, któremu się wydaje (!), że jak jest go więcej to ma rację.
        • wilku5.90 Re: najprościej przyprawić komuś gębę... 21.01.16, 11:16
          PS. moja odp jest do @jwojcie ale ją przerzuciło.

          @dzielanski - patrząc na twoją wypowiedź, raczej nie spodziewam się żebyś cokolwiek czytał i miał jakąś większą wiedzę, bo można mieć inne zdanie, ale akurat to powyżej JEST prawdą. Ale co ja się tam znam, siedząc w "psiarskim" środowisku, czytając od groma publikacji, uczestnicząc w kursach, podróżując po PL z psem - tak, Ty widzisz więcej i wiesz lepiej :)
    • calessandra Re: Pies w mieście jako źródło mieszczańskiego lę 20.01.13, 17:05
      Bardzo dobry list, prawdziwy i merytoryczny. Zamiast nagonki i smyczy konieczna jest edukacja! Pies pracujący z opiekunem jest bezpieczny i przewidywalny, a człowiek, który z psem pracuje odpowiedzialny !
      • Gość: Kleopatra24 Re: Pies w mieście jako źródło mieszczańskiego lę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.13, 17:10
        Problemem w mieście są rzygi, plwociny, szczochy pozostawione przez człekokształtnych troglodytów płci męskiej, którzy przypuszczalnie najgłośniej wyją na forum, jak to pies im przeszkadza w prowadzeniu kulturalnego życia
    • trombozuh Autor listu uprawia bzdurną demagogię 20.01.13, 18:03
      Każdy kto mieszka w mieście wiele razy miał do czynienia z:
      a. jakimś wściekle ujadającym psem, który bez smyczy i bez kagańca obszczekiwał go ze wszystkich stron z kłami na wierzchu, oraz jego właścicielem, który z oddali krzyczał - 'proszę się nie bać, on nie ugryzie'
      b. z jakimś psem wyjącym przez całe noce, nie dającym spać wielu ludziom w bloku, albo na osiedlu domków jednorodzinnych. Takie psy potrafią zamienić życie w koszmar.
      c. psim góvnem na bucie
      Wiadomo też, że od czasu do czasu psy gryzą, czasami potrafią zagryźć na śmierć.
      Więc po co to kłamliwe pierd.olenie o szopenie? Skoro ludziom nie wolno biegać po mieście z siekierą w ręku, to psom nie wolno biegać z kłami na wierzchu. W Nowym Jorku w nocy pies nie może wyć dłużej niż pięć, w dzień dłużej niż 10 minut. Wysokie mandaty wymuszają to bezwzględnie. A Nowy Jork to miasto BARDZO przyjazne dla ludzi i dla zwierząt, naprawdę. Tylko że aby miasto było przyjazne do życia, WSZYSCY muszą przestrzegać pewnych reguł. Autor listu kompletnie tego nie rozumie, tylko uprawia bzdurną propagandę.
      • Gość: lover Re: Autor listu uprawia bzdurną demagogię IP: *.182.229.91.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 20.01.13, 18:42
        Analityk, wwojcie i Trombozuh to sensowne wypowiedzi i moja zgoda.
    • Gość: melcziful Re: Pies w mieście jako źródło mieszczańskiego lę IP: *.static.korbank.pl 21.01.13, 09:08
      to ja proponuję każdemu facetowi założyć na przyrodzenie, gdy wychodzi na miasto kaganiec i żeby chodzil z przywiązanymi rękami do ciała ...tak profilaktycznie, bo każdy facet to chodzące zło i możliwość gwałtu, pobicia, ataku na mnie i moje dziecko....
      czy taka filozofia ci odpowiada?
      bo wg mnie taka jest logika twojego rozumowania

      ps. ja biegam za moimi psami z łopatką ...:):)
    • Gość: endoen1 Re: Pies w mieście jako źródło mieszczańskiego lę IP: *.warszawa.vectranet.pl 21.01.13, 11:19
      Zdziwiony, jesteś najlepszym przykładem na to, że z człowiekiem nie zawsze można porozmawiać. Jak nauczysz się myśleć i kulturalnie rozmawiać, to pogadamy.
      • tay2 Re: Pies w mieście jako źródło mieszczańskiego lę 21.01.13, 16:31
        Gość portalu: endoen1 napisał(a):

        > Zdziwiony, jesteś najlepszym przykładem na to, że z człowiekiem nie zawsze możn
        > a porozmawiać. Jak nauczysz się myśleć i kulturalnie rozmawiać, to pogadamy.

        ale on ma rację, Endoen1, naprawdę. Co tutaj mozna napisać z sensem, skoro ty sam piszesz bez sensu? Oczekujesz dyskusji ale dyskutowac mozna z realnymi argumentami, nie z bredzeniem.
        • Gość: endoen1 Re: Pies w mieście jako źródło mieszczańskiego lę IP: *.warszawa.vectranet.pl 21.01.13, 19:45
          By rozumieć racjonalne argumenty, trzeba mieć podstawową wiedzę na temat dziedziny, w której one padają. Inaczej za argumenty bierze się absurdy w stylu: pies jest nieprzewidywalny, bo jest psem. To dopiero są brednie. Gdyby tak było, pies jako jednostka funkcjonująca w naturze, dawno by wyginął. Pomijam naukę jaką jest biologia i behawiorystyka, które mówią, że ssakami rządzą instynkty samozachowawcze.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja