Spór o plac zabaw pomiędzy ul. Marchewkową i Sz...

20.07.04, 22:01
Oto przykład polskiego piekiełka. Dosyć drastyczny, bo dotyczący dzieci,
które nie znają jeszcze problemów własnościowo-majątkowych. Trzeba im
wytłumaczyć na czym polegają getta. Przecież dzieci z Marchewkowej i
Szparagowej mogą się spotykać na bezpańskiej Karmelkowej, o ile wyjście z
osiedla będzie dozwolone?! A tak na marginesie; Szparagowcy, Wy już nie macie
ważniejszych problemów? Pozdrawiam. Taksówkarz wrocławski.
    • wielki_czarownik I dobrze 20.07.04, 22:36
      I dobrze. Skoro Kowalski sobie kupił to czemu Nowak ma za frajer korzystać?
      • Gość: mieszkanka Marchew Re:dzielenie na lepszych i gorszych IP: *.zeto.wroc.pl 28.07.04, 22:47
        Jak zwykle zabrakło zwykłej dobrej woli ze strony zarządcy ul. Szparagowej.My
        nie dostaliśmy żadnych informacji w sprawie placu zabaw ( chetnie zobaczę ksero
        takiego pisma ), nic takiego nie dotarło do nas. Jeżeli Forum zwróciłoby się z
        tym do nas, to moglibyśmy się dogadać w sprawie partycypacji. A tak teraz
        musimy tłumaczyć dzieciom co takiego zrobiły, że nie można im korzystać z placu
        zabaw. Przecież to są na Boga tylko dzieci !!!Dlaczego one muszą ponosić
        konsekwencje błędów dorosłych ? Mnie osobiscie nigdy by do głowy nie przyszło
        by wygonić z placu zabaw dziecko ( jeżeli oczywiscie go nie dewastuje ).
        A tak na marginesie, kto tu dewastuje plac ? Mam okna dokładnie na plac i
        dewastowania jak do tej pory nie widziałam, zresztą zawsze w takim przypadku
        interweniuję. Natomiast nagminnie widać właścicieli psów, i to z Szparagowej,
        wyprowadzających swoich pupili na plac lub w jego okolice. Przed kim więc
        Państwo chcecie się grodzić? Przed dziecmi, które korzystają z piasku i
        huśtawki? Czy chcecie i Wy jeszcze dokopać Marchewkowcom i ich dzieciom.
        Uniknęli eksmisji na bruk, dopłacając niemałe kwoty, muszą kupić od syndyka
        kotłownie, bo zostaną bez ogrzewania, to teraz ogrodzimy się niech tez zapłacą.
        Przykre to, ale nawet sąsiedzi nas zawiedli, i to w takim momencie...
        • Gość: szparaga Re:dzielenie na lepszych i gorszych IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.08.04, 16:44
          Szlochanie nad nieszczęsnymi dziecinami, które nie będą mogły dostać się do
          placu zabaw jest bardzo wzruszające i tanie (nie wymaga wykładania z własnego
          portfela żadnych pieniędzy, za to pozwala rozporządzać cudzymi).Wierzę, że
          mieszkańcy Marchewkowej mogli o niczym nie wiedzieć a teraz nie mogą dołozyć
          kasy do istniejącego placu.Mogą natomiast zrobić coś innego - mianowicie
          zbudować za własne pieniądze drugi podobny placyk (na osiedlu przydałby się
          bardzo jeszcze jeden plac zabaw czy też jakiekolwiek sympatyczne miejsce z
          trawnikami i ławką) i wtedy mozna by udostepnić dzieciom oba.
          W kewstię zgodnej partycypacji nie wierzę, bo nie tak ochoczo deklarowano
          pieniadze na nową drogę (tzw.inicjatywa lokalna mieszkańców), ale bardzo
          ochoczo będą korzystać z niej wszyscy - ci co dali pieniadze i ci co dać na nic
          nie mają zamiaru.
          Ci ostatni oczywiście "nie dali ,bo nie mają"
          Mieszkańcom Marchewkowej współczuję z powodu ich rzeczywiście nieciekawej
          sytuacji i konieczności ponoszenia ciagle nowych kosztów.Jednakże nie jest to
          dla mnie argument pozwalajacy na przerzucanie kosztów na mnie ,krytykowania
          mnie w chwili, gdy próbuję decydować w jaki sposób będzie uzytkowana moja
          współwłasność.To,naprawdę jest moja współwłasność.Zrezygnowałam z paru rzeczy,
          aby ją nabyć.
          Nie wiem kto dewastuje plac, ale widziałam przez dobrych kilka tygodni leżącą
          na ziemi hustawkę (może drabinkę). którą 2 silnych tatusiów ustawiłoby do pionu
          bez wysiłku .Niestety nie było chetnych , tym bardziej nie będzie chetnych z
          Marchewkowej chcących dać coś od siebie w kwestii placu zabaw ( wiem , wiem
          czyn społeczny juz nie modny).
          A właściciele psów ze szparagowej i Marchewkowej są tacy sami jak wszędzie - z
          wyrazem błogości patrzą na kupę zrobioną na trawniku lub na środku chodnika
          przez pieska.Kochani połóżcie sobie tę kupę na stole u siebie w kuchni-będzie
          mozna dłużej się nią delektować, bo na chodniku wysycha- niestety dopiero po
          kilku dniach i zniknąc sama nie chce :(((
          • Gość: mieszkanka Marchew Re:dzielenie na lepszych i gorszych, odpowiedź IP: *.zeto.wroc.pl 03.08.04, 14:55
            Droga Szparago, ja też uważam, że koszty powinni ponosić wszyscy niezależnie
            czy dzieci obecnie posiadają czy też dopiero planują, niestety nie wszyscy tak
            myślą (mieszkańcy Marchewkowej).Ale zostawienie nam 3 dni roboczych na podjecie
            uchwał we Wspólnotach w sprawie partycypacji, i to w sezonie urlopowym to lekka
            przesada.Poprosiliśmy o prolongatę terminu do końca sierpnia i jakoś cisza. Co
            do zrobienia nowego placu zabaw, to i owszem ci co chcą płacić rozważyli też i
            taką możliwość, ale nie mamy terenu na którym taki plac można zrobic. Niestety
            wszystko co zostało poza działkami pod naszymi bramami ( w tym i teren
            przylegający do Waszego placu zabaw, jest to ponad 250 metrowa działka, za cenę
            blisko 20 tyś ) należy do syndyka i w postępowaniu upadłościowym jest
            sprzedawane. Jeżeli sie nie uda sprzedać to zostanie to oddane wierzycielom.
            Obecna cena jest dla ludzi, którzy musieli z wielu rzeczy zrezygnować by nie
            stracić mieszkań ( dopłaty do mieszkań po 17 tyś )nie do przeskoczenia. Proszę
            mi wierzyć, ze Ci co dopłacili ( 43 mieszkania) po stronie nieparzystej
            naprawdę są już strasznie zadłużeni. I nie chodzi o to, że chcielibyście byśmy
            też ponieśli koszty, zgoda ale dajcie nam trochę czasu, a nie trzy dni na
            decyzję i pewnie kolejne trzy na zebranie pieniędzy.
            A tłumaczenie Waszego zarządcy, ze wysłał pismo 5 miesiecy temu nie trzyma się
            kupy. Do kogo to pismo wysłali, bo chyba nie do mieszkańców budynków 1-8 ?
            Traktujecie nas równo, ze nie chcielismy ponosić kosztów zrobienia drogi a
            teraz nie chcemy sie dokładać do placu zabaw. Ja jestem tą osobą, która chciała
            jednego i drugiego, ale niestety nie wszyscy są takiego zdania i niestety też
            mi wstyd na mieszkańców mojej ulicy. Ale tacy juz są Polacy, gdzie dwóch
            dyskutuje tam są trzy zdania...Pozdrawiam, mieszkanka Marchewkowej.
            • taxi.wroclaw Re:dzielenie na lepszych i gorszych, odpowiedź 03.08.04, 21:21
              Przepraszam, że się wtrącam. Ja tam nie mieszkam i nie mój to problem. Widzę
              jednak, że problem gett sąsiedzkich narasta. Niech dzieci uczą się
              odosobnienia, a zwierzęta spacyfikować. Moi Państwo, są osiedla we Wrocławiu,
              gdzie ten system się sprawdza. Do ulicy Rymarskiej można dojechać tylko od
              strony Racławickiej, bo Stolarska i Tapicerska jest "zaspawana". Z kolei np.
              Poranna też jest nieprzejezdna, bo budowały je dwie wspólnoty. Czy w osiedlowym
              kiosku też dzielicie się Panstwo "wspólnotowo", czy udajecie, że się nie znacie?
              • Gość: szparaga Re:dzielenie na lepszych i gorszych, odpowiedź IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.08.04, 22:01
                Zgadzam się, że temat nie jest łatwy do rozwiązania i wymaga czasu dłuższego
                niż kilka dni.Problemy lokatorów z mieszkaniami i syndykiem przy Marchewkowej
                rzutują na inne kwestie- trudno jest im pewnie mysleć prospołecznie mając
                poczucie krzywdy.
                Problem jest też innego rodzaju (chyba bardziej ogólny też).
                Jak spowodować ,by wspólnoty umiały i chciały działać wspólnie nie tylko
                przeciwko "wspólnemu wrogowi" ktokolwiek by to był, ale także w dobrej
                wierze.By chciały szukać kompromisów.
                Jak widać w róznych miejscach te wspólnoty chetnie się integrują w obronie
                własnych interesów.Na Marchewkowej i Szparagowej jest też jeszcze jedna
                kwestia - mieszka tam wiele osób,które tylko wynajmują mieszkania i traktują
                to miejsce jako tymczasowe (czytaj: "jest mi obojetne jak tu będzie") -tak jest
                na wszystkich nowych .
                Zgadzam się, że problem gett narasta , ale getta (albo tzw. lepsze i gorsze,
                droższe i tańsze dzielice są wszędzie na świecie, trudno więc łudzić się, że
                u nas bedzie inaczej.Nie będzie-takie jest moje, mało odkrywcze zdanie.
                Kiosk nie jest dobrym przykładem- to miejsce należące do osoby trzeciej , grunt
                neutralny.
                Podsumowując - problem mamy taki, że mieszają się tutaj idee i oceny moralne z
                pieniędzmi .
                Ale wspólna droga i tak będzie :)Jest pismo urzędowe w tej materii!
Pełna wersja