Co się dzieje z kołem porodowym w klinice na Bo...

21.03.13, 15:40
Można skorzystać
Zapraszamy
Jak tylko będzie wolna
Oczywiście
...

pied*lenie. To po co te gadki-szmatki o koniecznej wizycie u lekarza? Wziątka konieczna, czy co?
    • Gość: inna rodząca Re: Co się dzieje z kołem porodowym w klinice na IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.03.13, 16:15
      Jesteście Panie oburzone, ale może zastanówcie się chwilę, jak sobie inaczej wyobrażacie dysponowanie kołem? Chciałybyście np. rezerwację? W jaki sposób, skoro NIKT nie jest w stanie przewidzieć, kiedy kobieta dokładnie zacznie rodzić. Jest podany tylko przybliżony termin, który w praktyce może różnić się z faktycznym terminem nawet do kilku tygodni. To jak niby chcesz rezerwować terminy?
      To chyba oczywiste, że kto zaczyna rodzić, ten korzysta, a nikt nie będzie czekał z nieużywanym kołem 2 tygodnie aż jedna osoba zacznie rodzić, żeby móc jej obiecać, że koło na pewno na nią czeka.
      Szpital ma jedno koło, więc tego rodzaje rezerwacje są po prostu wykluczone. A może macie Panie jakiś inny pomysł, jak to usprawnić? To proszę się podzielić pomysłem, a nie krzyczeć w sytuacji gdy trudno zmienić obecne rozwiązanie na lepsze.
      • Gość: bezsens Re: Co się dzieje z kołem porodowym w klinice na IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.03.13, 18:52
        zaznacz jeszcze, że kobieta generalnie 'zdrowa' bo ciąża to nie jest choroba, a poród to nie jest 'makabra' tylko normalna czynność fizjologiczna, jest najbardziej roszczeniową pacjentką w szpitalu. Na Borowskiej jestem bardzo często i to, co widzę na porodówce przyprawia mnie o ból głowy. Wszędzie CIĘŻARNE muszą mieć pierwszeństwo - do wind, do kolejki sklepiku, kilka razy nawet widziałem jak przeganiały palących spod wiaty, bo one są w ciąży (!) i im się należy wiata jak najbliżej wejścia (chodziło naturalnie o obleganą ławeczkę). Genralnie współczuję lekarzom ginekologom - strach pomyśleć, jak taka osoba działa na nich deprymująco i jak 'na pokaz' zamartwia się swoim stanem zdrowia tylko po to, aby 2 minuty po wizycie radośnie z odkrytymi nogami wędrować korytarzami do automatu z ciastkami bądź na papierosa a i nieraz do pobliskiego lewiatana po piwo (tak, tak, widuję tam panie!).

        Straszna, wredna i rozszczeniowa nacja. Spotkałem może garstkę naprawdę miłych pań w ciąży, ale o dziwo - była to garstka pierworódek. Te z 'wielorazowym' pobytem są dosłownie nieznośne. Strach pomyśleć, jak toto trafi do szpitala na starość, przecież nikt takiej pacjentki uschniętym kijem nie dotknie.
        • Gość: Anna Re: Co się dzieje z kołem porodowym w klinice na IP: 80.50.81.* 22.03.13, 08:34
          OJP! Jaka szkoda, że faceci nie mogą zajść w ciążę i urodzić dziecka:-(
    • Gość: kozak dziwne pretensje, w katolickim kraju IP: *.dynamic.mm.pl 21.03.13, 20:03
      katoliczka powinna cierpieć!
      W biblii jak byk stoi:
      ... do niewiasty powiedział: «Obarczę cię niezmiernie wielkim trudem twej brzemienności, w bólu będziesz rodziła dzieci, ..."
      a nie ma przypadkiem jakiejś przeciwbólowej modlitwy?

      a swoją drogą - cierpienie na chwałę pana wszak uszlachetnia!
    • Gość: :) Re: Co się dzieje z kołem porodowym w klinice na IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.13, 20:57
      Wizyta jest konieczna choćby po to, aby powiedzieć, pacjentom, jak należy się zachować na porodowce - np. nie zaglądać do innych rodzących (co się, niestety, zdarzało, panom, którzy byli obecni przy porodzie). Inne pacjentki niekoniecznie chcą byc ogladane w tak intymnym momencie.
      Ponadto, porodówka to nie ogólnodostepna część szpitala i ktoś na siebie bierze odpowiedzialność, gdy wchodzą na jej teren osoby trzecie.
      • Gość: pasdsda Re: Co się dzieje z kołem porodowym w klinice na IP: *.man.tk-internet.pl 22.03.13, 03:14
        ale pierdzielisz z tym zaglądaniem.. .
        • 45rtg Re: Co się dzieje z kołem porodowym w klinice na 22.03.13, 06:24
          Gość portalu: pasdsda napisał(a):

          > ale pierdzielisz z tym zaglądaniem.. .

          To by było podobne do podejścia ludzi z tego szpitala: człowiek czegoś nie wie/pomylił pokoje/o coś poprosił/na coś nie chciał się zgodzić - wróg, roszczeniowiec, za mordę go, postraszyć że dziecko przez niego będzie chore, w wypis na wszelki wypadek wsadzić jakieś dupochrony w rodzaju "za głośno oddycha".
    • Gość: @ Wiatrowski? Niestety spotkałem :-/ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.13, 21:32
      Postawa Wiatrowskiego kiedy rodziło się moje dziecko to jeden z powodów dla których raczej bym rodzącej kobiecie polecił przykucnięcie w kącie przejścia na Świdnickiej niż odwiedzenie ASK.
      Nie żeby reszta personelu była jakaś specjalnie lepsza. Jedyne osoby na, wtedy jeszcze, Dyrekcyjnej na które można było liczyć to były pielęgniarki-praktykantki.
    • 45rtg Pani Magdaleno, na Kamieńskiego lepiej 21.03.13, 22:02
      Niech Pani unika Borowskiej, tylko Kamieńskiego lub ostatecznie Brochów.
      • ewelajnawrocek Wiatrowski 22.03.13, 07:31
        okropny buc..podczas cesarki ziewał mi w twarz, człowiek, ktory sie nigdy nie usmiecha, a pacjentki traktuje jak bydło
        • radeberger Re: Wiatrowski 22.03.13, 13:50
          ewelajnawrocek napisała:

          > okropny buc..podczas cesarki ziewał mi w twarz, człowiek, ktory sie nigdy nie u
          > smiecha, a pacjentki traktuje jak bydło

          Takie pytanie - jak mógł ci ziewać w twarz, skoro część anestezjologiczna od zabiegowej jest odgrodzona szmatą? Ma szyję jak żyrafa?
    • Gość: Anna Re: Co się dzieje z kołem porodowym w klinice na IP: 80.50.81.* 22.03.13, 08:38
      Penie chodzi o to żeby "dobrowolnie" cegiełkę wykupić. Jak rodziłam w 2010 na Brochowie to też musiałam odpowiednio wcześniej udać się do ordynatora po zgodę (czyt.wykupienie cegiełki) na poród rodzinny w osobnej sali oczywiście bez żadnej gwarancji, ze taka będzie akurat wolna. Jak przyszło co do czego to i tak wylądowałam na ogólnej pomimo, że pojedyncze były wolne.
    • 0m_m Co się dzieje z kołem porodowym w klinice na Bo... 09.04.13, 23:20
      Proszę pozwolić iż zadam kłam osobom które choć nie mają zbyt wiele doświadczeń z tym szpitalem robią mu złą reklamę. Razem z żoną rodziliśmy niedawno na Borowskiej, nasi znajomi również i choć jesteśmy dość wymagający to nasze oczekiwania zostały prawie w całości spełnione. Jedyny wyjątek to koło które jest tematem nr 1 niniejszego artykułu i tu kilka słów troszkę mniej przychylnych. Od początku nastawialiśmy się na poród rodzinny w pozycji wertykalnej na tzw. kole. Wypełniliśmy odpowiedni formularz - nic prostszego ! Nikt nie kazał nam jechać do pana dr na 7 rano. Pozostało jedynie mieć odrobinę szczęścia żeby jedna z 2 sal rodzinnych była wolna. Udało się i koło było nasze :) niemniej w trakcie porodu kiedy człowiek miewa wahania nastroju położna odradziła nam koło twierdząc że to może spowodować pewne ryzyko ... i tak żona bez chwili namysłu leżała na łóżku. Tak więc podsumowując temat koła i nie odmawiając położnej dobrej ręki - może należałoby przeszkolić personel z korzystania z tego dobra techniki ?? Tak dla Borowskiej :) i pamiętajcie - nie krzyczeć tylko przeć :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja