Winda spadła. Pogotowie dźwigowe do dziewczynek...

23.04.13, 08:26
Autor tekstu zdaje się więcej wiedzieć o windach niż pracownik pogotowia dźwigowego. Skoro awaryjnie zjechała (gdyby spadła, tak jak piszą z drugiego piętra byłyby ofiary śmiertelne!) i została zablokowana to dlaczego miałaby nagle ruszyć w górę? Aaaa, już wiem, bo redaktor tak twierdzi. Poza tym aby dodać dramatyzmu autor z nastolatek zrobił dzieci. Ciekawe ile miały te "dzieci" 15, 16 lat?
    • Gość: Drex Re: Winda spadła. Pogotowie dźwigowe do dziewczyn IP: *.internetia.net.pl 23.04.13, 09:06
      Z tego co widzę, to wyraźnie jest napisane: "Córka Daniela Giełdy, dwunastoletnia Ola". Jak na moje oko to dwunastolatka jest jeszcze dzieckiem.

      Co do ruszenia windy to nie ruszy ona nigdy przy otwartych drzwiach, o ile nikt nie manipulował przy zabezpieczeniach (następuje wtedy po prostu rozłączenie obwodu elektrycznego, który jest zwarty tylko w pozycji zamknięcia drzwi).
      • Gość: er Re: Winda spadła. Pogotowie dźwigowe do dziewczyn IP: *.internetunion.pl 23.04.13, 10:13
        panie pierwszy komentujący - jesteś pewien, że nie ruszy? powiedziałbyś to SWOJEMU dziecku - żeby włożyło rękę, ze świadomością, że może tę rękę stracić (nawet jeśli to jest prawdopodobne w 0,0000..1%)???
    • Gość: Krystian Re: Winda spadła. Pogotowie dźwigowe do dziewczyn IP: *.ssp.dialog.net.pl 23.04.13, 09:07
      Ale pewności, że nie ruszy, nie było. Nie wymądrzaj się lepiej.
    • Gość: EDWARD_WITTIG Re: Winda spadła. Pogotowie dźwigowe do dziewczyn IP: *.ha.pwr.wroc.pl 23.04.13, 09:13
      Przede wszystkim wcale nie ma pewności ze to był zjazd awaryjny. Zjazd awaryjny kończy się na parterze, winda staje normalnie prawidłowo przed drzwiami, a nie osiada na ziemi metr poniżej drzwi. Trudno w takiej sytuacji określić, czy wciśnięcie przycisku przywołującego windę kilka pięter wyżej nie spowoduje jej uruchomienia. Poza tym mają za to płacone, by przyjechać i w sposób nie wymagający żadnych wygibasów ludzi wyciągnąć. Do tego durne tłumaczenie szefa tej firmy i "nie chciał odpowiedzieć".
      • Gość: gość Re: Winda spadła. Pogotowie dźwigowe do dziewczyn IP: *.internetia.net.pl 23.04.13, 10:00
        no dokładnie, jest jakakolwiek awaria serwis powinien przyjechać (dostają za to pieniądze!) a nie zostawiać z problemem uwięzionych i niech se naprawiają na miejscu sami. Skąd ludzie mają wiedzieć czy to zjazd awaryjny czy większa usterka?

        Swoją drogą to zgodnie z obowiązującymi przepisami dziecko do 12-tego roku życie nie może samo jeździć windą!!! Wewnątrz kabiny powinna być nawet taka informacja. Taki jest przepis, ale wiadomo - nikt go nie przestrzega.
        • Gość: cwok Re: Winda spadła. Pogotowie dźwigowe do dziewczyn IP: 91.241.2.* 23.04.13, 12:05
          > Swoją drogą to zgodnie z obowiązującymi przepisami dziecko do 12-tego roku życi
          > e nie może samo jeździć windą!!! Wewnątrz kabiny powinna być nawet taka informa
          > cja. Taki jest przepis, ale wiadomo - nikt go nie przestrzega.

          przecież jechały z dorosłym sąsiadem
        • urko70 Re: Winda spadła. Pogotowie dźwigowe do dziewczyn 23.04.13, 14:15
          Gość portalu: gość napisał(a):

          > Swoją drogą to zgodnie z obowiązującymi przepisami dziecko do 12-tego roku życi
          > e nie może samo jeździć windą!!!

          Swoją drogą:
          1. jechały z dorosłą osobą !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          2. dziewczynka miała 12 lat !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

          :)
      • Gość: elektryk Re: Winda spadła. Pogotowie dźwigowe do dziewczyn IP: 213.25.91.* 24.04.13, 07:37
        Może ten deb>l z pogotowia dźwigowego powinien jeszcze poprosić te 12 latki o napisanie ekspertyzy?
    • Gość: yomono. Re: Winda spadła. Pogotowie dźwigowe do dziewczyn IP: *.ssp.dialog.net.pl 23.04.13, 09:32
      prokurator!
    • lowcaodszkodowan Jakim cudem winda spadła?!! 23.04.13, 10:06
      Przecież windy posiadają MECHANICZNE systemy bezpieczeństwa, które powinny ją wyhamować natychmiast po wystąpieniu awarii. Spadek z wysokości drugiego piętra, metr poniżej poziomu parteru, to de facto spadek z wysokości 7-8 metrów. Po takim czymś nie sądzę, aby ktoś był w stanie wyjść o własnych siłach. A zachowanie pogotowia skandaliczne.
    • pysiek38 Lepiej dmuchać na zimne 23.04.13, 10:51
      20 czy 30 lat temu by nikt nie zwrócił uwagi na taki fakt (no, jeśli byłyby komórki z których można zadzwonić), a dziś jesteśmy bardziej ostrożni. No i chyba słusznie, tragedia się nie stała, nam trudno ocenić czy mogła się stać, ale sama myśl o tym jest dla nas wystarczająco nieprzyjemna. Aż dziwne, że pracownik nie bał się, że będzie miał z tego powodu problemy.
      • urko70 Re: Lepiej dmuchać na zimne 23.04.13, 11:25
        pysiek38 napisał:

        > 20 czy 30 lat temu by nikt nie zwrócił uwagi na taki fakt (no, jeśli byłyby kom
        > órki z których można zadzwonić), a dziś jesteśmy bardziej ostrożni. No i chyba
        > słusznie, tragedia się nie stała, nam trudno ocenić czy mogła się stać, ale sam
        > a myśl o tym jest dla nas wystarczająco nieprzyjemna. Aż dziwne, że pracownik n
        > ie bał się, że będzie miał z tego powodu problemy.

        Za to mi nie trudno sobie to wyobrazić, dla kogoś kto nie wie w którym miejscu
        trzeba ułozyc dłoń i jak pociągnąć aby drzwi windy otworzyły się czas znalezienie
        właściwego miejsca jest na tyle długi że nagle ruszająca winda może dość "fajnie"
        uszkodzić włożoną w te mechanizmy rękę.
    • chmjel Winda spadła. Pogotowie dźwigowe do dziewczynek... 23.04.13, 11:41
      A co to, do cholery jasnej, za określenie "sedesowiec"? I druga rzecz, skoro już się winda urwała to raczej nie bardzo może ruszyć w górę, prawda?
      • dark.writer Re: Winda spadła. Pogotowie dźwigowe do dziewczyn 23.04.13, 12:16
        Może i RACZEJ prawda, że NIE NBARDZO może ruszyć. Proponuję sprawdzać takie przypadki na własnym dziecku.
        Może raczej się nie urwała a zjechała może awaryjnie, albo i nie. Prawdopowodnie raczej nie ruszy do góry... chyba, że coś tam się stało i ruszy, albo tylko troszeczkę ruszy i znowu spadnie. Nie no, ale prawdopodobieństwo nie jest duże. Spokojnie można pchać w to ręka a nawet dziecko całe. A jakby co, to.... e RACZEJ nic się nie stanie.
      • urko70 Re: Winda spadła. Pogotowie dźwigowe do dziewczyn 23.04.13, 14:11
        chmjel napisał:

        > A co to, do cholery jasnej, za określenie "sedesowiec"?

        Jest to potoczna i od wielu lat powszechnie używana nazwa tych kilku wieżowców.
        Wytłumaczyć Ci od czego ta nazwa?


        > I druga rzecz, skoro ju
        > ż się winda urwała to raczej nie bardzo może ruszyć w górę, prawda?

        Oczywiście możesz napisać rozprawkę nad literalnym znaczeniem słowa
        "urwać", a drugą rozprawkę o potocznym rozumieniu tego słowa tylko,
        i w ten oto prosty sposób zajmiesz się nic nie znaczącą pierdółką.

        :)
      • zbyszek111165 Re: Winda spadła. Pogotowie dźwigowe do dziewczyn 23.04.13, 17:38
        Widać kolejny absolwent : " Wyższej Szkoły Płukania Czereśni w Ciepłej Wodzie ".
        • artwiecz Re: Winda spadła. Pogotowie dźwigowe do dziewczyn 23.04.13, 18:23
          bez komentarza
    • Gość: Piotr Re: Winda spadła. Pogotowie dźwigowe do dziewczyn IP: *.internetia.net.pl 23.04.13, 13:13
      Najgorsze jest jak jakiś debil przeczyta artykuł, niewiele z niego zrozumie, ale.... wrzucić komentarz przecież trzeba, co nie?
      Drogi Debilu!
      W artykule jest napisane: "pracownik instruował dwunastolatkę przez telefon", więc nie 15-16-latkę oraz: "W tym wypadku prawdopodobnie był to tzw. zjazd awaryjny", więc winda nie urwała się! A co do debilnego kometarza, że 15-16-latki to już nie dzieci, to po pierwsze - jak już wspomniałem, była to m. in. 12-latka, a ponadto - jestem pewien że autor tego debilnego komentarza dawno zrobiłby w gacie (w przeciwieństwie do tych dziewczynek) w analogicznej sytuacji. Więc brawa dla dziewczynek i kopa w d. dla konserwatorea windy, który dopuścił do tego że chwilę później winda znów chodziła.
      • eudocimus Re: Winda spadła. Pogotowie dźwigowe do dziewczyn 23.04.13, 14:04
        Drogi Piotrze
        Ponieważ nadużywasz słowa "debil" wnioskuję, że masz jakieś kompleksy na tym punkcie. Czyżby ktoś wobec Ciebie zbyt często tak się zwracał? Faktycznie przeoczyłem, że JEDNA z nastolatek ma 12 lat. O drugiej nic nie wiemy. Siedemnastolatka to też nastolatka więc nie możemy niczego przesądzać. Wg mnie autor celowo stosował określenie dzieci dla wzmożenia efektu grozy i braku kompetencji pracownika pogotowia dźwigowego.
        Nie w tym jednak rzecz. Chciałem zauważyć, że często niektórym wydaje się, że pozjadali wszystkie rozumy, że znają się lepiej niż specjalista w danej dziedzinie. Nie napisano jakie dokładnie informacje przekazano pracownikowi pogotowia. Możliwe, zaznaczam że tylko możliwe, że "objawy" awarii były typowe dla danego rodzaju usterki i że np. w takiej sytuacji nie ma możliwości aby winda ruszyła. Wtedy MOŻLIWE byłoby aby ludzie bezpiecznie wyszli z windy.
        Z drugiej strony łatwo wyobrazić sobie artykuł o tym jak to pracownik pogotowia dźwigowego zakazał dwóm małym przerażonym dziewczynkom i starszemu, schorowanemu człowiekowi wyjść z windy. W sytuacji kiedy wystarczyło odblokować drzwi i wyjść,on kazał im siedzieć w ciasnej i ciemnej windzie i czekać ... powiedzmy pół godziny. Skandal i niekompetencja. Naraził ich na stres a staruszka na zawał!
        Niestety, Polak mądry po szkodzie. Łatwo teraz siedzieć sobie przed kompem, oceniać i ... wyzywać innych od debili.
        • Gość: Piotr Re: Winda spadła. Pogotowie dźwigowe do dziewczyn IP: *.internetia.net.pl 23.04.13, 16:01
          Prosta rada - czytaj na przyszłość dokładnie i ze zrozumieniem a potem się wypowiadaj.
          12latka jest dzieckiem. To tylko Watykan uważa 12letnie dzieci za dorosłe i gotowe do współżycia płciowego, ale raczej żaden inny cywilizowany kraj takich norm nie ma. 12latka i jaj koleżanka nie są osobami uprawnionymi do awaryjnego odblokowywania windy. Nie jest taką osobą również 70letni dziadek. Żadna z tych osób nie powinna przeciskać się pomiędzy piętrami, przy niewyłączonym zasilaniu lub bez odcięcia zasilania do windy poprzez dźwignię na parterze. Facet z pogotowia dźwigowego spowodował bezpośrednie narażenie zdrowia i życia poprzez rażące niedbalstwo. Powinien się nim zająć prokurator!
          W sytuacji gdy nie ma bezpośredniego zagrożenia życia (np. pożar) nie miał prawa wydać dyspozycji do samodzielnego opuszczenia uszkodzonego urządzenia technicznego!
          Uogólnienie w postaci użycia słowa "debil" dotyczyło wszystkich wypowiadających się osób, które nie potrafią czytać ze zrozumieniem lub czytają niedokładnie, a jednocześnie próbują mędrkować, podczas gdy w analogicznej sytuacji miały by pewnie pełne spodnie...
          • eudocimus Re: Winda spadła. Pogotowie dźwigowe do dziewczyn 24.04.13, 08:56
            Oj widzę że w kwestii pełnych spodni też masz jakieś kompleksy. Wiesz, skoro przytrafia to ci się czasami to nie znaczy że innym też. Radzę z tym iść do lekarza.
            Widzę że nadal nie zrozumiałeś tego co napisałem. Mędrkowaniem to właśnie ty się zajmujesz. Na podstawie krótkiego artykułu wyrokujesz że zrobiono źle to a to. Właśnie na to wskazuję, że "czytelnicy" lepiej znają się na przepisach, procedurach i ocenianiu sytuacji niż fachowcy w danej dziedzinie. Nie masz pełnych informacji. Możliwe, że masz rację, że nie powinni wychodzić ale nie wiemy tego na pewno. Będą kontrole to wykażą kto popełnił błąd i czy w ogóle go popełnił.
            No i jeszcze jedno. Nigdzie nie twierdziłem, że 12 latka to nie jest dziecko! (nawiasem mówiąc nie tylko Watykan uważa inaczej). Napisałem, że autor tekstu celowo używał określeń "dzieci" w miejscu gdy pisał o zagrożeniu. Wcześniej określał je jako nastolatki. Miał takie prawo bo jak bystro zauważyłeś 12 latka to też dziecko. Chodzi tu tylko o użytą formę, tak aby wywołać większy "efekt" oburzenia u odbiorcy. Takie psychologiczno-socjotechniczne sztuczki autora.
            • Gość: Piotr Re: Winda spadła. Pogotowie dźwigowe do dziewczyn IP: *.internetia.net.pl 24.04.13, 09:19
              Gdyby te 12latki były twoimi dziećmi, nie uważałbyś autora artykułu za osobę celowo podkolorowującą opis zdarzenia... Może jak już wyjdziesz z pieluch, zrozumiesz że 12latkowie dla każdego rodzica są nadal dziećmi wymagającymi opieki. Zrozumiesz też wtedy że tak naprawdę, to Dyżurny nie udzielił osobom dzwoniącym na numer alarmowy żadnej pomocy! Kazał im sobie wyjść?!? Wychodziłeś kiedyś z windy stojącej na półpiętrze? Wiesz na czym polega awaryjne odblokowywanie drzwi?
              • eudocimus Re: Winda spadła. Pogotowie dźwigowe do dziewczyn 25.04.13, 18:03
                No i znowu masz jakieś kompleksy. Co ty z tymi pieluchami. Zrozum, że nie każdy, jak ty, nosi pieluchy. Pisałem już że skoro nie trzymasz i robisz w spodnie to idź do lekarza.
                Artwiecz w powyższych postach już wyjaśnił ci dokładnie na czym polegał problem z windą i jakie było potencjalne "zagrożenie". Nie dopuszczasz myśli, że taka awaria wyłącza całkowicie możliwość ruszenia windy do góry. Ty możesz o tym nie wiedzieć ale dyspozytor pewnie wiedział. Tylko po co się wymądrzasz?
                • Gość: Piotr Re: Winda spadła. Pogotowie dźwigowe do dziewczyn IP: *.internetia.net.pl 25.04.13, 21:15
                  Spaść też nie powinna, prawda?
                  2-3 dni później, po kontroli po całym zdarzeniu, też nie, prawda?
                  Więc skoro jesteś taki mądry i pozjadałeś wszystkie rozumy, to wsadź swój łeb w drzwi takiej windy i miej odwagę poczekać choćby 10 sekund.
                  Aha, no i pieluszki nie zapomnij!
                  A tak na serio, to właśnie przez takich pewnych siebie dyletantów jak ty, zdarzają się takie wypadki i giną ludzie.
                  No ale ktoś o takim poziomie rozwoju i tak tego nie zrozumie...
                  • artwiecz Re: Winda spadła. Pogotowie dźwigowe do dziewczyn 25.04.13, 23:41
                    Obiecałem sobie, że już się nie odezwę. Mimo wszystko mała dygresja. Ta winda NIE SPADŁA. Spadł natomiast na głowę (bez amortyzacji), ktoś kto pisze, że winda spadła. Nie będę się wymądrzał i przytaczał definicji swobodnego spadania. Przypomnę tylko tyle, że ciało spada ruchem jednostajnie przyspieszonym, gdy działa na nie stała siła. Ta winda po upadku z drugiego piętra (ok 6m) poruszałaby się z przyspieszeniem g (9.81m/s^2). Pan wszystko wiedzący niech sobie policzy i wyciągnie wnioski. A ruszyć jak już ZJECHAŁA (podkreślam słowo zjechała i to z prędkością nominalną - nie większą) nie miała prawa. Automatyka może zawieść systemy bezpieczeństwa od kilku lat nie (przynajmniej nie zanotowano takiego zdarzenia). Jeszcze zacytuję pana redaktora - dziewczyny poobijane, to ja poproszę o świadectwo lekarza, który je zbadał, bo pan redaktor chyba takiej wiedzy nie posiadł. I jak by to powiedział śp. Profesor Stanisławski I TO BY BYŁO NA TYLE PANIE PIOTRZE
                    • Gość: Piotr Re: Winda spadła. Pogotowie dźwigowe do dziewczyn IP: *.internetia.net.pl 26.04.13, 05:41
                      Winda spadła. Huknęła o sprężyny na dnie szybu windy. Oczywiście zgodnie z wszelkimi oczekiwaniami i zgodnie z zasadą prawdopodobieństwo - nie miało prawa coś takiego zdarzyć się ponownie 2-3 dni później. A jednak przez takich dyletantów, co to twierdzą że wszystkie rozumy zjedli i są specjalistami i wszystko wiedzą - zdarzyło się dokładnie to samo: widna znów z całym impetem SPADŁA i huknęła o sprężynę na dnie szybu!
                      Gratuluję dobrego samopoczucia!
                    • eudocimus Re: Winda spadła. Pogotowie dźwigowe do dziewczyn 26.04.13, 08:22
                      DO Artwiecz: "pana" Piotra nic nie przekona. Wg niego winda spadła i w każdej chwili sama mogła polecieć do góry. I już, koniec kropka! Dlaczego? Bo tak!
                      Ech tego świata (tzn wizji Piotra) nie da się już uratować. Jutro napisze, że winda była źle naprowadzana, na parterze była sztuczna mgła a między 3 i 2 piętrem było słychać strzały.
                      • Gość: Piotr Re: Winda spadła. Pogotowie dźwigowe do dziewczyn IP: *.internetia.net.pl 26.04.13, 10:01
                        Do "pana"/"pani" eudocimus - ech, te wizje...
                        wizje wizjami, ale dla mnie najważniejsze jest bezpieczeństwo ludzi. Ci goście co byli naprawiać windę powiedzieli że jeż jest sprawna, a 3 dni później znów spadła. To właśnie chyba oni byli wielbicielami sztucznej mgły i rozmyślań w obłokach, bo o solidnej naprawie windy to raczej nie pomyśleli! No, ale oczywiście to byli fachowcy, a'la Hr. Artewicz & Co.
      • Gość: ja Re: Winda spadła. Pogotowie dźwigowe do dziewczyn IP: 213.25.91.* 24.04.13, 07:42
        Więc bra
        > wa dla dziewczynek

        nie brawa dziecko w tym wieku nadal nie posiada instynktu samozachowawczego czyli nie zdaje sobie z konsekwencji działania
    • artwiecz Winda spadła. Pogotowie dźwigowe do dziewczynek... 23.04.13, 16:57
      Pisząc taki artykuł należałoby się trochę przygotować merytorycznie.
      Praktycznie nie ma możliwości, aby tak jak jest to opisane winda spadła.
      Po to są coroczne badania dźwigu (windy) przez inspektorów UDT. W przypadku przekroczenia prędkości nominalnej (w dźwigach o których mówimy w dół) o 20% winda zostaje unieruchomiona przez chwytacze. Nie ma dalszej możliwości ruchu. Do rzeczy:
      1. nie spadła tylko zjechała w dół i zatrzymała się poniżej dolnego przystanku.
      - wyłączył ją wyłącznik krańcowy
      - kabina wyhamowała na odbojach (urządzenie atestowane i obciążenie maksymalne 2,5*g
      tutaj 1g)
      2. Pracownik pogotowia zachował się prawidłowo, po co pasażerowie mieli siedzieć w windzie
      skoro mogli uwolnić się sami, a czas przyjazdu konserwatora jest do 2h
      3. Na koniec kabina nie mogła być metr poniżej przystanku, nie ma takiej możliwości technicznej, a maksymalnie ok 40 cm.
      Na koniec drogi Panie Redaktorze ten post napisał syn człowieka który mał w latach 70 wątpliwą przyjemność przeżyć prawdziwy upadek kabiny. W takim przypadku nie ma co zbierać w podszybiu i winda nadaje się cała do wymiany. I jeszcze jedno jak stanie to sama nie ruszy - chyba, że jej ktoś pomoże.
      Z poważaniem
      Artur
      • Gość: Piotr Re: Winda spadła. Pogotowie dźwigowe do dziewczyn IP: *.internetia.net.pl 23.04.13, 17:38
        do artewicz
        Głupoty piszesz!
        Pod żadnym pozorem ani 12-letnie dziecko, ani 70-latek nie powinni byli opuszczać niesprawnego urządzenia technicznego o ile nie było bezpośredniego zagrożenia życia (np. w wyniku pożaru). Zasilanie nie zostało odcięte, nikt nie wyłączył windy wyłącznikiem awaryjnym znajdującym się na parterze. Nie można było do końca przewidzieć jak wadliwa winda się zachowa i czy "chwytacze" zadziałały prawidłowo i czy są sprawne. Pracownik Pogotowia Dźwigowego przez swoje zaniechanie sprowadził bezpośrednie zagrożenie życia i zdrowia na użytkowników windy. Powinien się nim zająć prokurator.
        • artwiecz Re: Winda spadła. Pogotowie dźwigowe do dziewczyn 23.04.13, 18:21
          No to napisz donos.
          Przy nowych typach dźwigu tych wyłączników już nie ma. Jak byś miał pojęcie o funkcjonowaniu dźwigu to byś wiedział jakie są zastosowane systemy bezpieczeństwa. Winda nie mogła ruszyć bo:
          1. Skoro zjechała poniżej przystanku to wyłączył ją wyłącznik krańcowy, który w tych dźwigach odcina zasilanie.
          2. Skoro nie zwolniła na wyłączniku końcowym (nie mylić z krańcowym) tzn., że zjechała na pełnej prędkości na odboje musiał więc też zadziałać wyłącznik zwisu lin (obwód bezpieczeństwa).
          I jeszcze jedno. Zachowanie windy (jechała do góry, potem się zatrzymała i ruszyła w dół), sugeruje chwilowy zanik napięcia, który mógł być spowodowany wyłączeniem wyłącznika głównego urządzenia (to to ustrojstwo, które nazywasz w swojej niewiedzy wyłącznikiem awaryjnym - wyłącznik awaryjny to takie ustrojstwo z czerwonym "grzybkiem" i napisem STOP). Niczego nie sugeruję, ale w wysokich budynkach zdarza się, że co bardziej niecierpliwi lokatorzy mający jakieś pojęcie o tych windach, zatrzymują ją wyłącznikiem głównym wiedząc, że będzie orientować się do dołu. Tu nie zadziałał wyłącznik końcowy i stało się to co się stało. Co do konserwatora to musiał przyjechać, ale pasażerowie nie siedzieli w windzie. A jak już chcemy mieszać w to prokuratora to niech zajmie się tym co zatrzymał windę, chyba, że został w tym czasie odnotowany zanik napięcia.
          Pozdrawiam Artur
          • Gość: Piotr Re: Winda spadła. Pogotowie dźwigowe do dziewczyn IP: *.internetia.net.pl 23.04.13, 20:00
            Nie jestem stroną w sprawie. Nie piszę donosów. A prokurator powinien zająć się sprawą z urzędu. Osoba odpowiedzialna za funkcjonowanie urządzeń technicznych, służących do użytku publicznego - zaniedbała swoje obowiązki. Osoba przyjmująca zgłoszenie nie miała prawa wydawać dyspozycji samowolnego opuszczania uszkodzonej windy. Skoro urządzenie już działa wadliwie, to nie wolno ryzykować dalszego jego wadliwego działania bez pewności całkowitego odcięcia zasilania.
            • artwiecz Re: Winda spadła. Pogotowie dźwigowe do dziewczyn 23.04.13, 20:21
              Prokurator jest znawcą prawa, a nie dźwigów. Zająłby się tą sprawą gdyby biegli zasugerowali taką konieczność. Skoro się nie zajął to znaczy, że nie było zagrożenia. Winda to nie jest szafa na sznurku, tylko urządzenie, którego funkcjonowanie określają konkretne normy (tej EN 81.1). Znając zasady funkcjonowania dyspozytor (czy raczej dyżurny konserwator) wiedział, że nie ma zagrożenia niekontrolowanym ruchem. I nie ma co bić piany. Ta winda nie miała prawa drgnąć, chyba, że ktoś dokonałby sabotażu, a to jest już inna bajka. Tak na marginesie te windy to są starocie - licencja 65 rok, w związku z czym są mocno awaryjne. W przypadku awarii, które we Wrocławiu zdarzają się kilka razy dziennie, ludzie w większości przypadków, uwalniają się sami. Nie będąc pragmatykiem, jeżeli w kabinie są np. 3 osoby, a jedna z nich otworzy drzwi szybowe i wyjdzie i z nim także pozostałe osoby, to prokurator powinien z urzędu postawić osobie otwierającej drzwi zarzut spowodowania zagrożenia życia pozostałych, a to jest już chyba bez sensu.
              I jeszcze jedno nie szukajmy sensacji gdzie jej nie ma.
              • Gość: Piotr Re: Winda spadła. Pogotowie dźwigowe do dziewczyn IP: *.internetia.net.pl 23.04.13, 20:35
                Tu jednak jest sensacja. Sensacja polegająca na tym że dyspozytor Pogotowia Dźwigowego na odległość ocenia stopień zagrożenia i pozwala osobom nieupoważnionym na otwieranie windy, czyli to co sam napisałeś - "prokurator powinien z urzędu postawić osobie otwierającej drzwi zarzut spowodowania zagrożenia życia pozostałych". No a na podstawie tego co wiemy, to dyspozytor Pogotowia Dźwigowego nakazał dzieciom i staruszkowi zabawę w awaryjne otwieranie drzwi... Zgadza się? Czyli teraz to ty twierdzisz że dyspozytor popełnił przestępstwo i powinien się nim zająć prokurator! "Zgoda buduje", prawda?
                • artwiecz Re: Winda spadła. Pogotowie dźwigowe do dziewczyn 23.04.13, 20:56
                  Mając odpowiednią wiedzę wiedział, że dźwig nie ruszy. A co by było gdyby tam, był ktoś z klaustrofobią i zaczął schodzić. Auto pogotowia dźwigowego (jak już ktoś napisał) nie jest uprzywilejowane, pogotowie ratunkowe jedzie 15 min (stwierdziłem na własnej skórze), a ile pojazd nieoznakowany nieuprzywilejowany w szczycie? Może nie powinien udzielać takiej wiedzy (dyżurny), ale po tym przypadku mieszkając w tym miejscu te dzieciaki i tak by ją posiadły i na 100% następnym razem wyjdą same i nawet nie zadzwonią (szkoda impulsów). I uwierz mi zagrożenia nie było. Minęły czasy, gdy te windy ruszały z otwartymi drzwiami. Wszystkie usterki, które mogły to powodować zostały usunięte.
                  • Gość: Piotr Re: Winda spadła. Pogotowie dźwigowe do dziewczyn IP: *.internetia.net.pl 23.04.13, 23:37
                    Powiem tak - sensownie piszesz, ale ja jednak nadal pozostanę przy swoim.
                    Dyżurny nie powinien im pozwolić wychodzić na własną rękę, pozwolić następnie zostawiać niezabezpieczonej/otwartej windy. Całą operację ewakuacji ludzi zakleszczonych w windzie powinien przeprowadzać fachowiec który zabezpieczy ewakuację i windę po niej. Te dwie dziewczynki i dziadek którzy wyszli, na pewno byli bardzo szczęśliwi że koszmar mają i nie wiem czy mieli w głowie zabezpieczanie uszkodzonej windy, stojącej poniżej poziomu parteru.
                    Także po części rozumiem Twoje wywody, rozumiem Twoje tłumaczenia, ale uważam jednak że Dyżurny popełnił bardzo poważny błąd.
                    • dark.writer Re: Winda spadła. Pogotowie dźwigowe do dziewczyn 24.04.13, 01:06
                      Dokładnie!
                      Brzmi to sensownie, ale...
                      zdalnie nie można było ocenić sytuacji na 100%
                      nie zadziałał wyłącznik końcowy i jak teraz przez telefon ocenić czy zadziałał krańcowy? Niby nie miał innego wyjścia jak rozłączyć obwód, ale skąd wiadomo co tam się w ogóle stało? Widziałem mnóstwo różnej maści wyłączników i nigdy przez telefon nie zdecydowałbym się stwierdzić, co który zrobił w przypadku sytuacji awaryjnej.
                      Opinia innego serwisanta (jeżeli autentyczna :-/) - "winda nie powinna ruszyć, ale ja bym się nie odważył...".
                      • artwiecz Re: Winda spadła. Pogotowie dźwigowe do dziewczyn 24.04.13, 06:45
                        Wył. końcowy to przełącznik, a krańcówka tylko wyłącza, jej regulacja jest dużo prostsza. Zostały otwarte też drzwi - następna przerwa w obwodzie. Żeby zakończyć temat - JEŻELI KTOŚ MA TAKIE WĄTPLIWOŚCI TO NIE POWINIEN WSIADAĆ DO WINDY !!! Koniec i kropka. Wszystkie wypadki jakie się zdarzyły na tych urządzeniach, nastąpiły po prawidłowym dojechaniu windy na przystanek, a ruch kabiny nastąpił przy otwartych drzwiach. Pan redaktor powinien zapytać się fachowców np. z UDT, a nie siać defetyzmy. Jest to kolejny przykład totalnej ignorancji. Gdybym to ja był na dyżurze wytoczyłbym redakcji sprawę.
                        • dark.writer Re: Winda spadła. Pogotowie dźwigowe do dziewczyn 24.04.13, 09:47
                          artwiecz napisał(a):
                          Zostały otwarte też drzwi - następna przerwa w obwodzie
                          [...]
                          ..., a ruch kabiny nastąpił przy otwartych drzwiach.

                          I to by było na tyle. "Następna przerwa w obwodzie", która okazała się przerwą nie być.
                          Istnieje jakaś procedura pozwalająca wykonywać takie operacje na nie wyłączonej z zasilania windzie użytkownikom?
                          Brak wyobraźni i rutyna to główne przyczyny wypadków.
      • mk72 Re: Winda spadła. Pogotowie dźwigowe do dziewczyn 23.04.13, 20:27
        artwiecz napisał(a):


        > 2. Pracownik pogotowia zachował się prawidłowo, po co pasażerowie mieli siedzie
        > ć w windzie
        > skoro mogli uwolnić się sami, a czas przyjazdu konserwatora jest do 2h

        Tyle mają siedzieć ludzie w windzie? To nie powinno być dłużej jak 30 minut i powinno wynikać z umowy zawartej pomiędzy zarządcą domu (tu: spółdzielnią) a właścicielem firmy konserwującej dźwigi. Wiemy, że to są koszty, trzeba zapewnić dyżur świątek - piątek i przez 24 h na dobę, ale taka to specyfika tego biznesu.
        • Gość: Piotr Re: Winda spadła. Pogotowie dźwigowe do dziewczyn IP: *.internetia.net.pl 23.04.13, 20:37
          Jeśli w windzie są uwięzione dzieci a Pogotowie Dźwigowe potrzebuje na interwencję 2 godziny, to wzywać Straż Pożarną, a Straż Pożarna niech obciąża Pogotowie Dźwigowe kosztami interwencji!
        • artwiecz Re: Winda spadła. Pogotowie dźwigowe do dziewczyn 23.04.13, 20:43
          Są firmy, które schodzą z ceną za konserwację do 100 zł, biorą po ponad sto urządzeń na parę to jak ma wyglądać obsługa.
    • zbyszek111165 Winda spadła. Pogotowie dźwigowe do dziewczynek... 23.04.13, 17:54
      Każda umowa może być wypowiedziana.
      Ciekawe ile osób w Tym kraju wystawiłoby cokolwiek przez drzwi działającej przed chwilą windy?.
      To jest po prostu smutne.
      Pewnie serwis za najniższą cenę.
      Ps. Sedesowiec to taki "apartamentowiec" z okresu chyba Gierka z klubokawiarnią na górze.
      • artwiecz Re: Winda spadła. Pogotowie dźwigowe do dziewczyn 23.04.13, 18:27
        Tu się zgodzę serwisanci mają po kilkadziesiąt, a czasami więcej urządzeń na parę, rozrzuconych po całym mieście. Ich serwis sprowadza się do wpisów w dzienniku konserwacji, przygotowywaniu dźwigów do rewizji i usuwaniu awarii. Na porządne przeglądy nie ma czasu.
    • fajnymaro62 Winda spadła. Pogotowie dźwigowe do dziewczynek... 23.04.13, 20:34
      Wydarzy się katastrofa lotnicza - wszyscy jesteśmy specjalistami od lotnictwa. Mamy mistrzostwa w piłce nożnej - wszyscy jesteśmy ekspertami od piłki kopanej. Nadszedł czas na windy ( prawidłowo są to dźwigi). Nie możemy oceniać pochopnie dyspozytora pogotowia dźwigowego - nie znamy szczegółów rozmowy z pasażerami w kabinie. Być może "instruktaż" opuszczenia kabiny był udzielany pod wpływem chwili - tego nie wiemy. Niemniej powinien on wysłać natychmiast na miejsce zdarzenie ekipę dyżurną i podejrzewam że tak się stało. Samochody pogotowia dźwigowego są tylko pojazdami oznakowanymi ( i to nie zawsze ), nie są pojazdami uprzywilejowanymi i jako normalni użytkownicy dróg kierowcy tych aut muszą stosować się do przepisów ruchu drogowego, dlatego dojazd do awarii trwa nieraz nawet kilkadziesiąt minut. Co do spadających " wind " to spadają one tylko na amerykańskich filmach. Dźwigi wyposażone są w aparaty chwytne, które w przypadku przekroczenia przez kabinę prędkości nominalnej ( w tym typie dźwigu w kierunku "dół" ) powodują zakleszczenie kabiny na prowadnicach. Układy te są poddawane okresowej kontroli i jest znikome prawdopodobieństwo aby nie zadziałały. Poza tym spadek z drugiego pietra tj. z wysokości min. 6 m,( a jeżeli jest wysoki parter to wysokość ta może wynieść nawet ok. 10 m ) mimo zainstalowanych w podszybiu zderzaków musiałby wyrządzić u poszkodowanych dosyć poważne obrażenia łącznie z kontuzją kręgosłupa. Dlatego prawdopodobnie kabina zaczęła zjeżdżać w dół z prędkością nominalną i powodu bliżej nieznanej awarii układu sterowania kabina nie zatrzymała się na przystanku tylko zjechała na zderzaki, co z pewnością nie należało do przyjemności. Poza tym nie mogło to być metr poniżej przystanku lecz co najwyżej ok.40-50 cm. Sądząc po zdjęciu kasety dyspozycji w/w dźwig wyposażony jest w nowoczesne sterowanie mikroprocesorowe, które jak każda elektronika wrażliwa jest na spadki bądź na zaniki napięcia. Mimo zastosowania zabezpieczeń przed tego typu zjawiskami może przydarzyć się taka historia. Miedzy bajki należy włożyć gdybania, że w takim stanie kabina mogła ruszyć samoczynnie. Chciałbym zwrócić waszą uwagę na jeszcze jeden aspekt - aspekt finansowy. Zapytajcie Waszego administratora o koszt miesięcznej konserwacji wraz z 24-godzinnym pogotowiem dźwigowym. Podejrzewam, że będzie to kwota ryczałtowa miedzy 110 a 160 zł miesięcznie. Ostatnio zdarzają się na przetargach kwoty 90 zł, lecz żadna szanująca się firma konserwatorska nie podejmie się konserwacji dźwigu za tę kwotę - to jest po prostu niewykonalne. Zróbmy małą symulację: zakładasz firmę konserwującą dźwigi. Twoje wynagrodzenie to 4000 zł brutto, co na rękę daje ok. 2900 zł, zatrudniasz pomocnika za 2500 zł brutto ( jeżeli takiego znajdziesz ). Od tej kwoty 6500zł odprowadzasz ok.1500 zł. ZUS co daje ci już 8000 zł. Do tego potrzebny Ci samochód, paliwo do niego, ubezpieczenie itd. Reasumując 10000 zł to twoje koszta. Podziel to przez średnią stawkę 140 zł( naprawdę niezła stawka) to wychodzi, że musisz konserwować we dwóch ok. 72 dźwigów.
      Świątek, piątek i niedziela przez 24 godziny musisz być dyspozycyjny. Nieźle co? Dlatego młodzież się nie garnie do tego fachu i konserwują urządzenia fachowcy z kilkunastoletnim lub większym stażem. Pytam, gdzie są granice absurdu dotyczące pozornych oszczędności na stawkach za konserwację? Czy musi się wydarzyć nie daj Boże coś gorszego aby się opamiętać? Aha, aby konserwować dźwigi musisz mieć odpowiednią praktykę i stosowne uprawnienia nadane przez UDT, a o uprawnieniach SEP już nie wspomnę. Czas na apel do Panów Redaktorów - przed napisaniem alarmującego artykułu zaznajomcie się trochę z tematem na który macie zamiar pisać. Gdyby taki artykuł ukazał się w brukowcu to by mnie nie zdziwiło, ale w GAZECIE? PS. Nie jestem w żaden sposób związany z Firmą wymienioną w artykule. Pozdrawiam.
      • artwiecz Re: Winda spadła. Pogotowie dźwigowe do dziewczyn 23.04.13, 20:45
        Nie chce mi się czytać całości, ale zgadzam się w stu procentach.
        • dark.writer Re: Winda spadła. Pogotowie dźwigowe do dziewczyn 24.04.13, 01:50
          artwiecz napisał(a):

          > Nie chce mi się czytać całości, ale zgadzam się w stu procentach.

          Wow!
          To może artwiecz był tym dyspozytorem. :-)
          Sposób postepowania podobny - nie wiem całosci, ale decyduję w 100%.
          W STU! chociaż "czytać" mi się nie chce.
          BRAWO!
          • artwiecz Re: Winda spadła. Pogotowie dźwigowe do dziewczyn 24.04.13, 06:52
            Przeczytałem połowę to wystarczyło aby stwierdzić, że piszący wie o czym pisze, w przeciwieństwie do większości forumowiczów.
            Nie jestem zatrudniony w firmie, która konserwuje te urządzenia, nawet nie wiem co to za firma, znam się natomiast te urządzenia od podszewki i wiem co piszę.
            Pozdrawiam Artur
    • divak2 Czyja wina? 23.04.13, 23:20
      Pytanie, KTO byłby odpowiedzialny, jeśliby winda ruszyła w trakcie manipulowania i komuś stałaby się krzywda - mi się bardzo wydaje, że próbowanoby zrzucić winę na manipulującego. Czyli usiłująca otworzyć windę piętnastolatka, której urwałoby dłoń, byłaby sama sobie winna. No bo jednymi uprawnionymi do legalnego serwisowania wind są przeszkoleni pracownicy pogotowia dźwigowego. Przecież jeśli wskutek niefachowej manipulacji osoby postronnej (i co z tego, że pod telefoniczne dyktando pana Ziutka z serwisu) ktoś potem np otworzyłby drzwi, wpadł do szybu, albo został przecięty przez jadącą kabinę, i poniósł śmierć, to KTO miałby sprawę karną?
    • stroggo81717 Mocno naciągany artykuł 26.04.13, 00:01
      Po pierwsze - z opisu jasno wynika, że kabina zatrzymała się poniżej parteru. Więc obawy przed nagłym startem kabiny są bezpodstawne, bowiem powyżej najwyższego i poniżej najniższego piętra są wyłączniki krańcowe wyłączające windę. Bardzo rzadko może być tak że taki kontakt krańcowy jest niesprawny i winda dalej działa pomimo włączenia tego kontaktu, jednak takie przypadki są naprawdę bardzo rzadko.
      Po drugie - niekompetentny pracownik pogotowia dźwigowego. Brak odpowiedniej reakcji - po prostu żałosne. Wychodzi na to, że lepiej jest kazać opuszczać pasażerom kabinę, niż wysłać techników.
      Po trzecie - jak kabina mogła spaść bez zatrzymania na sam dół? Załóżmy że winda ta jeździ z prędkością 1 m/s. Przy osiągnięciu szybkości 1,2 m/s powinno się włączyć awaryjne hamowanie...

      Wniosek z tego taki, że artykuł wygląda na naciągany. Mocno naciągany...
      • Gość: Piotr Re: Mocno naciągany artykuł IP: *.internetia.net.pl 26.04.13, 05:51
        No i w końcu logiczna i spójna wypowiedź!
        "Bardzo rzadko może być tak że taki kontakt krańcowy jest niesprawny i winda dalej działa pomimo włączenia tego kontaktu"
        W końcu ktoś kto mówi (i pisze) z sensem!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja