artek_wro
17.05.13, 13:16
może i nie muszą biec, żeby zdążyć przejść, jak już są na przejściu, ale muszą biec, żeby w ogóle móc przejść przez jezdnię bez czekania kolejnych 2 minut. a wystarczy być kilkanaście metrów przed przejściem, żeby dojść i ... stanąć na kolejne dwie minuty.
to prawda, że przepisy przewidują minimalny czas świecenia zielonego, ale tylko w wyjątkowych przypadkach. a we wrocławiu wyjątek jest uswięconą regułą. są światła, które na których nawet rower, kilkukrotnie szybciej poruszający się od pieszego, nie jest w stanie przejechać na zielonym (patrz orlińskiego). a co dopiero pieszy?
są światła, na których piesze czerwone pali się i pali, mimo,. ze na wydzielonym pasie do skrętu w prawo z bezkolizyjna sygnalizacją, nie ma żadnego samochodu, i nie będzie przez najbliższe pół godziny - patrz klecińska, np. przejście przez szkocka czy francuska.
bo samochód ma sygnalizator s-3 i MUSI być bezkolizyjnie. tak jakby nie istniała zielona strzałka, czy nie było sygnalizacji akomodacyjnej wymuszającej zielone dla samochodu dopiero wtedy, gdy się pojawi na pasie skrętu w prawo.
przyczyna tego wszystkiego jest autocentryzm miejskich urzędników. nie widzą miasta jako miejsca dla ludzi, a tylko dla samochodów, i tak tez widzą drogę - jako miejsce dla samochodów, gdzie wszyscy inni są intruzami.