Gość: kklement
IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl
27.07.04, 23:24
Jest już w naszym mieście trochę ścieżek rowerowych. Całkiem przyzwoitych,
choć czasem piesi się na nie pakują. Jest jednak grupa rowerzystów, którzy
ignorują ich istnienie i z uporem maniaka jeżdżą po ulicach, nawet gdy
ścieżka rowerowa biegnie tuż obok. Kompletni debile ! Ja sam za wszelką cenę
unikam jeżdżenia rowerem po ulicach i gdy nie ma ścieżki rowerowej, jadę po
chodniku ( wiem, policja tego nie lubi ). Wychodzę bowiem z założenia, że gdy
coś się zdarzy na chodniku, poszkodowany przeze mnie pieszy będzie miał
najwyżej guza; gdy coś się stanie na jezdni, ja mam duże szanse wylądować na
Osobowicach. Rowerzysta kontra samochód - wynik jest oczywisty. Dlatego za
nic nie mogę zrozumieć, jak można preferować jazdę na rowerze taką na
przykład ulicą Królewiecką ( średnia prędkość samochodów 80 km/h ), gdy obok
ma się do dyspozycji ścieżkę rowerową, biegnącą wzdłuż całej Królewieckiej.
Z drugiej strony jest to ze strony tych ludzi spore chamstwo. Wiedzą bowiem
doskonale, że samochody muszą albo ich wyprzedzić ( zawsze jest to manewr
zwiększający ryzyko jazdy ), albo wlec się za nimi.
Pytam się więc: w czym tkwi wasz problem ?!