Dodaj do ulubionych

Jedno piwo to może niedużo, ale kilka razy w ty...

28.08.13, 11:00
Coś w tym jest. Mimo trochę zbyt wymyślnej retoryki autor ma rację. Sam będąc studentem chodziłem w okolice rynku 2-3 razy w tygodniu wydając może mało, ale często. No ale można zrozumieć właścicieli lokali, że wolą mieć mniejszy ruch przy wyższej marży niż odwrotnie. Zysk może ten sam, ale spokojniejsza praca.
Obserwuj wątek
    • Gość: gaax Tak mam IP: *.static.korbank.pl 28.08.13, 11:37
      "Dla nich synonimem sukcesu i luksusu nie będzie samochód czy domek pod miastem, lecz wygodne mieszkanie w centrum lub łatwy do niego dojazd rowerem czy komunikacją miejską "
      Szukając niedawno mieszkania na równi z jego wnętrzem stawiałem lokalizację i otoczenie. Do pracy chodzę teraz pieszo, oszczędzam na dojazdach i nie tracę czasu na to.
    • Gość: z Czy autor trzyma stare buty i brudą bieliznę w IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.08.13, 12:04
      salonie? Pewnie nie, bo tak się po prostu nie robi, choćby z powodów właśnie estetycznych. Więc czemu oczekuje, żeby w Rynku, wizytówce miasta, miały prawo współistnieć luksusowe sklepy czy restauracjie na równi z lumpeksami i klubem go-go? Może jeszcze jakiś sex-shop albo burdelik? ;) Czy naprawdę nie ma innych lokalizacji niż Rynek i jego najbliższe otoczenie?
      • Gość: gość3112 Re: Czy autor trzyma stare buty i brudą bieliznę IP: *.wfil.uni.wroc.pl 28.08.13, 15:16
        Nie można porównywać brudnej bielizny i lokalów w Rynku. To nie to samo.
        Salon u biednych ludzi wygląda inaczej niż u bogatych z prozaicznego powodu- zasobów materialnych. Tak jest też z naszym Rynkiem. Jest wizytówką ludzi, którzy tu mieszkają i korzystają (utrzymują) to miejsce. Jakby Ci bogaci chcieli wydawać swoje pieniądze w Rynku tej dyskusji by nie było. Dalej w Rynku prosperowałyby restauracje i kluby o wysokim standardzie a tak nie jest :( MOŻE CZAS ZAPRZESTAĆ UDAWANIA KOGOŚ LUB CZEGOŚ, CZYM SIĘ NIE JEST I CZEGOŚ CZEGO SIĘ NIE MA ;)
      • xegar Re: Czy autor trzyma stare buty i brudą bieliznę 28.08.13, 23:29
        > czemu oczekuje, żeby w Rynku, wizytówce miasta, miały prawo ws
        > półistnieć luksusowe sklepy czy restauracjie na równi z lumpeksami i klubem go-
        > go?

        A czemu nie?

        Twój błąd (i wielu innych) zaczyna się od przekonania, że Rynek jest wizytówką miasta. Rynek z urbanistycznej definicji jest "przestrzenią wymiany handlowej i miejscem, w którym zbiegały się drogi prowadzące do miasta". Na znajdujących się w Rynku straganach oferowano przeróżne towary i usługi, dzięki czemu było to miejsce żywe, bo odwiedzane przez miejscowych i przyjezdnych w celu załatwienia różnych spraw, a nie tylko regularnego alkoholizowania się w stałym gronie znajomych. Ja może nie tęsknię do stacji benzynowej, która stała bodaj w miejscu Spiża, ale nie chcę też Rynku, w którym się znajdują wyłącznie knajpy z alkoholem. To jest patologia. Zresztą nawet gastronomia jest tam skrzywiona. Próbowałeś, imprezując w nocy ze znajomymi, po n-tym piwie zdobyć w Rynku coś do JEDZENIA (nie licząc mikroskopijnej porcji chipsów i słonych orzeszków za paskarską cenę)? Cysternę piwa każdy Ci sprzeda, ale o zasranym ciepłym daniu zapomnij.

        Normalny dom nie składa się wyłącznie z living roomu z gigantycznym telewizorem, kanapą i lodówką pełną zimnego piwa. W normalnym domu są pomieszczenia, gdzie się wykonuje bardzo życiowe i niekiedy niezbyt ładne czynności. Chciałbym, żeby to miasto, z Rynkiem włącznie, było takim normalnie funkcjonującym organizmem, a nie tylko wielka knajpą, nawiązującą wystrojem do dawnych czasów. Dlatego popieram wszelkie tzw. oddolne inicjatywy, służące do zaspokajania potrzeb mieszkańców. Lumpeks może nie cieszy, ale jeśli obrazuje realna zasobność Polaków, to czemu nie? Poza tym warto zastanowić się, co tam wcześniej było i czy nie była to na przykład, zlikwidowana przez urzędników księgarnia...
    • prigoda zgadzam się 28.08.13, 12:58
      jak studiowałem nie było tygodnia bym przynajmniej raz nie był na rynku ze znajomymi. Odkąd pracuję i w w oczywisty sposób mam więcej pieniędzy do wydania to tego nie robię. Dlaczego? bo nie mam czasu!!! ( a jak mam to wolę wybrać się po za miasto i odpocząć od miejskiego zgiełku)
      • halohela Re: Jedno piwo to może niedużo, ale kilka razy w 28.08.13, 22:18
        Gość portalu: tajasna napisał(a):

        > Po co ktoś "mieszkający w podwrocławskiej rezydencji" miałby szarpać się żeby jechać w korkach do rynku,
        > przepłacać w zatłoczonym lokalu i odganiać się od cyganów, jeśli na swoim osiedlu ma kilka restauracji
        > w zasięgu spaceru i mnóstwo innych na 10 minut samochodem z parkingiem przy lokalu?
        Skoro tak to znaczy nie dla tych ludzi jest rynek i to co na tym rynku jest, to chyba oczywiste?
        A skoro jest nie dla nich - to czemu pod ich potrzeby ma być projektowany?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka