Motocyklista wbił się w samochód. Zmarł na miejscu

07.09.13, 19:02
www.gazetawroclawska.pl/artykul/986902,wroclaw-smiertelny-wypadek-na-sobieskiego-motocyklista-nie-zyje-zdjecia,id,t.html
Do chrzanu, redaktorze naczelny Chrzan, do chrzanu. Nie na Wilanowskiej, lecz na Sobieskiego na wysokości Wilanowskiej.
    • Gość: koko Re: Motocyklista wbił się w samochód. Zmarł na mi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.13, 22:11
      szkoda ze nawet nerki sie zmarnowaly
    • heraldek Nie znam goscia ani tego wypadku ale jezeli to byl 08.09.13, 00:16
      ...... jeden z tych zajobow, ktorzy niemal codziennie traktuja Sobieskiego jako tor wyscigowy i bija rekordy predkosci miedzy Mirkowem a Psim Polem to pies mu morde lizal....
      • heraldek I chyba mam racje.. to byl jeden ze szwirow... 08.09.13, 00:29
        ...."Ze wstępnych ustaleń policji i z relacji świadków wynika wynika, że do wypadku doszło, gdy skręcający w ul. Wilanowską osobowy nissan wymusił pierwszeństwo na jadącym od strony Długołęki w kierunku centrum Wrocławia motocykliście. Według świadków motocyklista jechał jednak z bardzo duża prędkością. ".....
        ...
        www.gazetawroclawska.pl/artykul/986902,wroclaw-smiertelny-wypadek-na-sobieskiego-motocyklista-nie-zyje-zdjecia,id,t.html
        • urko70 Re: I chyba mam racje.. to byl jeden ze szwirow 09.09.13, 14:12
          heraldek napisał:

          > ...."Ze wstępnych ustaleń policji i z relacji świadków wynika wynika, że do wyp
          > adku doszło, gdy skręcający w ul. Wilanowską osobowy nissan wymusił pierwszeńst
          > wo

          Też nie lubię wymuszających pierwszeństwo.
      • geminix Re: Nie znam goscia ani tego wypadku ale jezeli t 08.09.13, 10:20

        > ...... jeden z tych zajobow, ktorzy niemal codziennie traktuja Sobieskiego jak
        > o tor wyscigowy i bija rekordy predkosci miedzy Mirkowem a Psim Polem to pies m
        > u morde lizal....

        A ja mam nadzieję, że kierowca nissana spędzi długie lata w pierdlu skoro nie potrafi jeździć samochodem i wymusił pierwszeństwo.
        • lehoo Re: Nie znam goscia ani tego wypadku ale jezeli t 08.09.13, 10:26
          Nie spędzi ani minuty. Szaleniec na motocyklu gnający z prędkością uniemożliwiającą udzielenie pierwszeństwa sam o swym nędznym losie zadecydował.
          • Gość: dr Kaftan byłeś? widziałeś? zmierzyłeś ? IP: *.play-internet.pl 08.09.13, 11:34
            a może spróbuj przejechać wolno i ostrożnie na czerwonym świetle a potem tłumacz , że to nie Twoja WIna, bo ten co miał zielone zapieprzał na złamanie karku?
            Rzetelny tytuł powinien brzmieć:
            "Kierowca auta wymusił pierwszeństwo gnającemu motocykliście"

            Jakby to jechał autobus a nie motocyklista, to całą wine forum zwalilo by oczywiście na kierowce auta..
            jest całkiem możliwa jest sytuacja, kiedy kierowca gada przez tel czy pisze sms i wymusza pierwszeństwo na prawidłowo jadącym pojeździe ! gdyż jego kierowca nagle zaskoczony, że wtacza mu sie inny pojazd nie zdąży wyhamować, tak więc nie wiadomo czy gdyby. moto jechal wolniej to zdążył by wyhamować przed Wymuszającym pierwszeństwo
            • tbernard Re: byłeś? widziałeś? zmierzyłeś ? 08.09.13, 12:08
              > a może spróbuj przejechać wolno i ostrożnie na czerwonym świetle ...
              Ale to nie było ze światłami, więc rozważania o czerwonym są bez sensu.

              > jest całkiem możliwa jest sytuacja, kiedy kierowca gada przez tel czy pisze sms
              > i wymusza pierwszeństwo na prawidłowo jadącym pojeździe !

              Nic nie wiadomo o SMS-ach lub czy gadał przez tel. kierowca auta. Ale wiadomo, że ten co niby miał pierwszeństwo nie jechał prawidłowo. Jechał tak bardzo nieprawidłowo, że bezsensem jest upatrywania przyczyn w nieudzielonym pierwszeństwie.
              • urko70 Re: byłeś? widziałeś? zmierzyłeś ? 09.09.13, 14:25
                tbernard napisał:

                > > a może spróbuj przejechać wolno i ostrożnie na czerwonym świetle ...
                > Ale to nie było ze światłami, więc rozważania o czerwonym są bez sensu.

                Sens jak najbardziej mają ponieważ pokazują, że wina była CONAJMNIEJ po obu stronach.
            • Gość: wrocławianka Re: byłeś? widziałeś? zmierzyłeś ? IP: *.finemedia.pl 08.09.13, 15:08
              Widziałeś tam jakieś światła?

              Nie wiesz, gdzie to się wydarzyło, a się durnowato wypowiadasz. Nie ma tam świateł. Ciekawe, że jakoś samochody, między które motocyklista wcisnął isę na 3 nie uderzyły w nissana, tzn. że kierowca nissana dobrze ocenił odległość i prędkość. A że nie zauważył wariata wynurzającego się na 3 z nadmierną prędkością - wariata sprawa. Szkoda tylko osób jadących osobówką, zdrowia życzę!
              • Gość: dr Kaftan Re: byłeś? widziałeś? zmierzyłeś ? IP: *.play-internet.pl 08.09.13, 22:23
                a wg Ciebie biegłej wrocławianki to ile jedzie motocyklista, który wciska się pomiedzy auta jadące z 70 pewnie? 100? 150? 200? a może 300??
                wg mnie nie mógł jechać bardzo szybko , bo nie wcisnął by się wtedy między te auta w odpowiednim momencie, ale to Ocenią Biegli a nie Forum, ile jechal i czy powinien być zauważony czy nie przez kierowce Nissana.
                kolejne pytanie, to do jakiej prędkości zdrowy kierowca musi dostrzec nadjeżdżający pojazd? i go przepuścić? zdaje się, zę KD tego nie reguluje, że ja ktoś jedzie 150 to już można go nie zauważyć i zajeżdżać drogę..
                przekroczenie prędkości jest wykroczeniem ale samo w sobie jeszcze nie powoduje wypadku, natomiast zajechani drogi , nawet przy dozwolonej prędkości konczy się bardzo często kolizją mniejszą lub większą..
                • Gość: dooch Re: byłeś? widziałeś? zmierzyłeś ? IP: *.finemedia.pl 09.09.13, 07:30
                  Jestem mieszkańcem osiedla. Tam jest ograniczenie do 70, a tuż przed skrzyżowaniem do 50!!!!! Wielokrotnie włączając się do ruchu w stronę miasta, żeby tabun aut jadący od strony Mirkowa mnie nie zabił muszę rozpędzać się do 80 a nawet 90 (NA OGRANICZENIU DO 50km/h) Sąsiada kiedyś policja odsuszyla z 180km/h.
                  Wierząc, że motocyklista wyjechał na trzeciego to najmniej miał 120, a przyspieszenie ma w kilka sekund do wyższych prędkości nie stanowi dla tych motocykli problemu. idąc tym tropem 120km/h daje pokonanie 33metrów w ciągu 1sekundy droga hamowania 45metrów katalogowym motorem, natomiast 70km/h daje 19metrów w ciągu sekundy. Ocena odleglości może być bardzo trudna i w takim przypadku nie trudno o wymuszenie. Drugą stroną medalu jest brawura motocyklisty którego czas reakcji przy 120km/h kosztuje go 33metrów które już przejechał i min 45metrów hamowania.
                  • Gość: dr Kaftan Re: byłeś? widziałeś? zmierzyłeś ? IP: *.play-internet.pl 09.09.13, 08:20
                    no niestety, często mając 26 lat bardziej myśli się o swoich możliwościach a nie o tym co mogą zrobić inni uczestnicy ruchu czy choćby niespodzianka w postaci, dziury, psa, piasku, oleju itp i wtedy boli...
                    - o wymuszenie nie trudno, ale Widoczny jest, a nie jak tu niektórzy spece sugerują, że pojawia się nagle jak batman czy rakieta.
                    Poza tym jest inna cecha niektórych kierowców aut, - Lekceważenia małego jednośladu, bo co on im zrobi ! no to niech się przyjrzą zdjęciom.. przed dużym autem, już nie zaryzykowaliby przejazdu..
                    • tbernard Re: byłeś? widziałeś? zmierzyłeś ? 09.09.13, 09:02
                      > - o wymuszenie nie trudno, ale Widoczny jest, a nie jak tu niektórzy spece sugerują, że pojawia się nagle jak batman czy rakieta.

                      Tu nie było żadnego wymuszenia.
                      Nie rozumiesz jednej rzeczy. Ludzie nie mają radaru w oczach. Ludzie doświadczalnie oceniają, że jak pojazd z pierwszeństwem jest daleko, to zdążą wykonać manewr. Gość mógł widzieć motocyklistę w takiej odległości, że do tej pory tak daleko widoczne pojazdy nigdy nie kolidowały z zamierzonym manewrem, pomimo, że prawie nikt nie utrzymuje przepisowej prędkości. Motocyklista po prostu przekroczył prędkość w sposób szaleńczy co potwierdzają skutki.
                      A poza tym, mógł istotnie nie zauważyć motocyklisty jeśli ten skakał pomiędzy pasami slalomem i w momencie gdy skręcający oceniał sytuację, to motocyklista był w fazie niewidocznej za autami. Gdy gość podjął decyzję na podstawie obserwacji i rozpoczął manewr, to motocyklista wtedy mógł się pojawić podczas wyprzedzania pierwszego widocznego pojazdu, jednak z taką prędkością i w takim momencie, że zauważenie go nie dawało szansy na uratowanie sytuacji.

                      > Poza tym jest inna cecha niektórych kierowców aut, - Lekceważenia małego jed
                      > nośladu, bo co on im zrobi ! no to niech się przyjrzą zdjęciom..
                      przed duży
                      > m autem, już nie zaryzykowaliby przejazdu..

                      Przecież jechały tam inne auta z przeciwka. Może nie tiry ale chyba nie chciałby się z nimi zderzyć. No i jakoś nie zderzył. Można się spierać, czy dlatego ich odległość i prędkość ocenił prawidłowo, że nie były to motocykle, czy też dlatego, że poruszały się w miarę przewidywalnie (czyli pewnie jak większość przekraczali ale z umiarem). Ja jakoś nie wierzę, że polował na motocyklistę.
                      • urko70 Re: byłeś? widziałeś? zmierzyłeś ? 09.09.13, 14:32
                        tbernard napisał:

                        > > - o wymuszenie nie trudno, ale Widoczny jest, a nie jak tu niektórzy spec
                        > e sugerują, że pojawia się nagle jak batman czy rakieta.
                        >
                        > Tu nie było żadnego wymuszenia.

                        "Ze wstępnych ustaleń policji i z relacji świadków wynika wynika, że do
                        wypadku doszło, gdy skręcający w ul. Wilanowską osobowy nissan
                        wymusił pierwszeństwo"


                        > Nie rozumiesz jednej rzeczy. Ludzie nie mają radaru w oczach. Ludzie doświadcza
                        > lnie oceniają, że jak pojazd z pierwszeństwem jest daleko, to zdążą wykonać man
                        > ewr. Gość mógł widzieć motocyklistę w takiej odległości, że do tej pory tak dal
                        > eko widoczne pojazdy nigdy nie kolidowały z zamierzonym manewrem, pomimo, że pr
                        > awie nikt nie utrzymuje przepisowej prędkości. Motocyklista po prostu przekrocz
                        > ył prędkość w sposób szaleńczy co potwierdzają skutki.

                        "Po prostu" kierowca Nissana błędnie ocenił sytuację i nie ustąpił pierwszeństwa.
                        • tbernard Re: byłeś? widziałeś? zmierzyłeś ? 09.09.13, 21:15
                          > "Ze wstępnych ustaleń policji i z relacji świadków wynika wynika, że do
                          > wypadku doszło, gdy skręcający w ul. Wilanowską osobowy nissan
                          > wymusił pierwszeństwo"

                          A co to znaczy wymusił pierwszeństwo?

                          > "Po prostu" kierowca Nissana błędnie ocenił sytuację i nie ustąpił pierwszeństwa.

                          Ocenił prawidłowo sytuację. Nie doszło do kolizji z pojazdami wyprzedzanymi przez samobójcę.
                          • Gość: obsrywator Re: byłeś? widziałeś? zmierzyłeś ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.13, 21:35
                            Czy umiesz czytać ze zrozumieniem? Kierowca wymusił pierwszeństwo przejazdu na motocykliście i to on spowodował wypadek. I za to bedzie odpowiadał. Sam jestem kierowcą ale na drodze wszystkich użytkowników obowiązują te same przepisy - i kierowcę samochodu i motocykla.
                            • wielki_czarownik No właśnie nie jest to takie pewne 09.09.13, 21:53
                              Kierowca może zostać uniewinniony, jeżeli w trakcie śledztwa okaże się, że motocyklista jechał na tyle szybko, że kierowca mógł go po prostu nie zauważyć, bo w momencie rozpoczynania manewru znajdował się zbyt daleko.
                              • Gość: obsrywator Re: No właśnie nie jest to takie pewne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.13, 18:02
                                Właśnie, nic nie jest pewne poza wiecznością.......
                                Warto zawsze zapytać o zdanie wujka Google, który w powyższej kwestii ma następującą odpowiedź w postaci wyroku Sądu Najwyższego:

                                "Nie sposób przyjąć, że jeśli pojazd jadący z przeciwka na wprost porusza się z niedozwoloną prędkością, to kierowca pojazdu jadącego w przeciwnym kierunku tą drogą i mający wykonać manewr skrętu w lewo nie musi ustąpić mu pierwszeństwa tylko z tego powodu, iż kierowca pojazdu mającego pierwszeństwo przejazdu (art. 25 ust. 1 i 3 p.r.d.) narusza w ten sposób zasady ruchu drogowego. Takie dekodowanie treści nakazu "ustąpienia pierwszeństwa" nie tylko nie znajduje żadnego oparcia w ustawowej definicji, ale prowadziłoby w konsekwencji do ustalenia, że nakaz ten ma charakter względny, a więc zależny od oceny zachowań poszczególnych uczestników ruchu drogowego W ustawowej definicji zasady ustąpienia pierwszeństwa jest wprost zawarty nakaz oceny prędkości pojazdu jadącego z pierwszeństwem przejazdu. Z definicji tej zasady, ujmowanej a contrario, wynika także i to, że kierowca samochodu zobowiązany do ustąpienia pierwszeństwa nie musi powstrzymywać się od ruchu, ale tylko wtedy jeżeli ruch jego pojazdu nie mógłby zmusić kierującego pojazdem, posiadającego pierwszeństwo przejazdu do zmiany prędkości czy pasa ruchu."

                                (SN z dnia 5 maja 2011 r. sygn. akt IV KK 44/11 )
                                • tbernard Re: No właśnie nie jest to takie pewne 10.09.13, 19:00
                                  > ch uczestników ruchu drogowego W ustawowej definicji zasady ustąpienia pierwsze
                                  > ństwa jest wprost zawarty nakaz oceny prędkości pojazdu jadącego z pierwszeństw
                                  > em przejazdu
                                  .


                                  Nic takiego nie widzę w tej definicji:

                                  ustąpienie pierwszeństwa – powstrzymanie się od ruchu, jeżeli ruch mógłby zmusić innego kierującego do zmiany kierunku lub pasa ruchu albo istotnej zmiany prędkości, a pieszego – do zatrzymania się, zwolnienia lub przyspieszenia kroku;

                                  Jest za to:
                                  Art. 4.
                                  Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze mają prawo liczyć, że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów ruchu drogowego, chyba że okoliczności wskazują na możliwość odmiennego ich zachowania.


                                  Definicja ustąpienia może nie zakłada wprost, że prędkość tego któremu należy się ustąpienie ma być przepisowa ale MUSI zakładać, że jest przynajmniej przewidywalna. Kierujący ma za zadanie ocenić, czy zdąży. Na podstawie doświadczenia ten kierujący widział pojazdy tak daleko, że uznał, że zdąży. Na "błędną" decyzję wpływ miał motocyklista mocno przekraczający prędkości nie tyle przepisowe, co rozsądne i w miarę przewidywalne łamiąc tym samym Art 4.
                                • wielki_czarownik Niezbyt ten wyrok tu pasuje 10.09.13, 22:05
                                  Wyrok mówi o sytuacji, w której jeden z kierujących widzi drugiego, ale wymusza pierwszeństwo na zasadzie "bo tamten jedzie za szybko". My zaś mówimy o sytuacji, w której jeden nie widzi drugiego, bo drugi jest za daleko albo zasłonięty, bo o tym mówi art. 2 konstytucji.
                            • tbernard Re: byłeś? widziałeś? zmierzyłeś ? 09.09.13, 22:05
                              > Czy umiesz czytać ze zrozumieniem? Kierowca wymusił pierwszeństwo przejazdu na
                              > motocykliście i to on spowodował wypadek.

                              Czy nie umiesz czytać ze zrozumieniem? Co to znaczy wymusił? Wymusić, to sprawić, że ustępuje ten, komu należało ustąpić. Prawidłowy zarzut, to co najwyżej: nieustąpienie. Ale w tym przypadku nic nie wiemy aby ktokolwiek z prawidłowo jadących został zmuszony do:
                              zmiany kierunku lub pasa ruchu albo istotnej zmiany prędkości

                              Przekraczający w sposób rażący prędkość przepisową świadomie zaburza innym uczestnikom ruchu prawidłową ocenę sytuacji.
                          • urko70 Re: byłeś? widziałeś? zmierzyłeś ? 10.09.13, 11:17
                            tbernard napisał:

                            > > "Ze wstępnych ustaleń policji i z relacji świadków wynika wynika, że do
                            > > wypadku doszło, gdy skręcający w ul. Wilanowską osobowy nissan
                            > > wymusił pierwszeństwo"
                            >
                            > A co to znaczy wymusił pierwszeństwo?

                            sjp.pwn.pl/slownik/2539908/wymuszenie_pierwsze%C5%84stwa_przejazdu
                            > > "Po prostu" kierowca Nissana błędnie ocenił sytuację i nie ustąpił pierws
                            > zeństwa.
                            >
                            > Ocenił prawidłowo sytuację. Nie doszło do kolizji z pojazdami wyprzedzanymi prz
                            > ez samobójcę.

                            Policja i świadkowie twierdzą że wymusił.
                • urko70 Re: byłeś? widziałeś? zmierzyłeś ? 09.09.13, 14:34
                  Gość portalu: dr Kaftan napisał(a):

                  > przekroczenie prędkości jest wykroczeniem ale samo w sobie jeszcze nie powod
                  > uje wypadku, natomiast zajechani drogi , nawet przy dozwolonej prędkości konczy
                  > się bardzo często kolizją mniejszą lub większą..


                  Krótko i na temat.
                  • stokrotka_a Re: byłeś? widziałeś? zmierzyłeś ? 09.09.13, 15:39
                    urko70 napisał:

                    > Gość portalu: dr Kaftan napisał(a):
                    >
                    > > przekroczenie prędkości jest wykroczeniem ale samo w sobie jeszcze nie
                    > powod
                    > > uje wypadku, natomiast zajechani drogi , nawet przy dozwolonej prędkości
                    > konczy
                    > > się bardzo często kolizją mniejszą lub większą..

                    >
                    > Krótko i na temat.

                    Przekroczenie prędkości podobnie jak zajechanie drogi może być przyczyną wypadku. I o ile mnie pamięć nie myli, nadmierna prędkość niedostosowana do warunków na drodze jest jedną z najczęstszych przyczyn wypadków drogowych.
                    • urko70 Re: byłeś? widziałeś? zmierzyłeś ? 09.09.13, 15:59
                      stokrotka_a napisała:

                      > > Gość portalu: dr Kaftan napisał(a):
                      > >
                      > > > przekroczenie prędkości jest wykroczeniem ale samo w sobie jeszc
                      > ze nie
                      > > powod
                      > > > uje wypadku, natomiast zajechani drogi , nawet przy dozwolonej pręd
                      > kości
                      > > konczy
                      > > > się bardzo często kolizją mniejszą lub większą..

                      > >
                      > > Krótko i na temat.
                      >
                      > Przekroczenie prędkości podobnie jak zajechanie drogi może być przyczyną wypadk
                      > u. I o ile mnie pamięć nie myli, nadmierna prędkość niedostosowana do warunków
                      > na drodze jest jedną z najczęstszych przyczyn wypadków drogowych.

                      Zawinili obaj ale tzw opinia forumowa punktuje tylko motocyklistę.
                      Codziennie wielu przekracza prędkość i mało kto powoduje wypadek ale wysatrczy nieustąpić przy dozwolonej predkosci i mozna spowodować poważne zagrozenie.
                      • stokrotka_a Re: byłeś? widziałeś? zmierzyłeś ? 09.09.13, 17:03
                        urko70 napisał:

                        > Zawinili obaj ale tzw opinia forumowa punktuje tylko motocyklistę.

                        "Opinia forumowa" nie była na miejscu wypadku, więc jej zdanie w tej konkretnej sprawie się nie liczy.

                        > Codziennie wielu przekracza prędkość i mało kto powoduje wypadek ale wysatrczy
                        > nieustąpić przy dozwolonej predkosci i mozna spowodować poważne zagrozenie.

                        Nie chodzi tylko o przekraczanie dozwolonej prędkości, ale niedostosowanie jej do warunków na drodze. W przypadku nieustąpienia pierwszeństwa też nie musi dojść do wypadku, szczególnie wtedy gdy kierujący innym pojazdem porusza się z rozsądną prędkością. W przypadku znacznego przekroczenie dozwolonej i "rozsądnej" prędkości przez pojazd z pierwszeństwem przejazdu kierowca wykonujący manewr skrętu może np. nie zauważyć w porę innego pojazdu. Czy jest winien w takiej sytuacji? To co najmniej wątpliwe jest.

                        Czy taka wątpliwość istnieje w tej konkretnej sytuacji? Tego nie wiemy.
                        • urko70 Re: byłeś? widziałeś? zmierzyłeś ? 10.09.13, 11:42
                          stokrotka_a napisała:

                          > > Zawinili obaj ale tzw opinia forumowa punktuje tylko motocyklistę.
                          >
                          > "Opinia forumowa" nie była na miejscu wypadku, więc jej zdanie w tej konkretnej
                          > sprawie się nie liczy.

                          Wiem, chodzi o to aby to zauważyć, nazwać, napisać bo tylko wtedy jest jakaś szansa na przemyślenie przez autorów takich tendencyjnych wypowiedzi.


                          > > Codziennie wielu przekracza prędkość i mało kto powoduje wypadek ale wysa
                          > trczy
                          > > nieustąpić przy dozwolonej predkosci i mozna spowodować poważne zagrozeni
                          > e.
                          >
                          > Nie chodzi tylko o przekraczanie dozwolonej prędkości, ale niedostosowanie jej
                          > do warunków na drodze. W przypadku nieustąpienia pierwszeństwa też nie musi doj
                          > ść do wypadku, szczególnie wtedy gdy kierujący innym pojazdem porusza się z roz
                          > sądną prędkością. W przypadku znacznego przekroczenie dozwolonej i "rozsądnej"
                          > prędkości przez pojazd z pierwszeństwem przejazdu kierowca wykonujący manewr sk
                          > rętu może np. nie zauważyć w porę innego pojazdu. Czy jest winien w takiej sytu
                          > acji? To co najmniej wątpliwe jest.

                          Jw. imo winni są co najmniej obaj.
                          A co do niezauważania to wstawiono tu dwa linki do filmików pokazujących jak to kierowcy aut nie widzą tego co widać.
                      • tbernard Re: byłeś? widziałeś? zmierzyłeś ? 09.09.13, 21:19
                        > Zawinili obaj ale tzw opinia forumowa punktuje tylko motocyklistę.

                        Kierowca w niczym nie zawinił.

                        > Codziennie wielu przekracza prędkość i mało kto powoduje wypadek ale wysatrczy
                        > nieustąpić przy dozwolonej predkosci i mozna spowodować poważne zagrozenie.

                        Ale tu nie jest przypadek nieustąpienia pierwszeństwa pojazdowi prawidłowo poruszającemu się. Wręcz przeciwnie, pojazdy prawidłowo (a raczej w mniejszym stopniu przekraczające) nie brały udziału w kolizji.
                        • urko70 Re: byłeś? widziałeś? zmierzyłeś ? 10.09.13, 11:09
                          tbernard napisał:

                          > > Zawinili obaj ale tzw opinia forumowa punktuje tylko motocyklistę.
                          >
                          > Kierowca w niczym nie zawinił.

                          Kto tak twierdzi?
                          Bo "Ze wstępnych ustaleń policji i z relacji świadków wynika, że do wypadku doszło, gdy skręcający w ul. Wilanowską osobowy nissan wymusił pierwszeństwo"


                          > > Codziennie wielu przekracza prędkość i mało kto powoduje wypadek ale wysa
                          > trczy
                          > > nieustąpić przy dozwolonej predkosci i mozna spowodować poważne zagrozeni
                          > e.
                          >
                          > Ale tu nie jest przypadek nieustąpienia pierwszeństwa pojazdowi ......

                          "wymusił pierwszeństwo"
                          • tbernard Re: byłeś? widziałeś? zmierzyłeś ? 10.09.13, 18:38
                            > Kto tak twierdzi?
                            > Bo "Ze wstępnych ustaleń policji i z relacji świadków wynika, że do wypadku
                            > doszło, gdy skręcający w ul. Wilanowską osobowy nissan wymusił pierwszeństwo
                            "

                            Pismaki i policja lubią na szybko jakiś bełkot wyprodukować. Zobaczymy co orzekną specjaliści po dokładnych badaniach. Ja wyrocznią nie jestem i tylko obstawiam winę motocyklisty na podstawie opisu zdarzenia i fotek.

                            > > Ale tu nie jest przypadek nieustąpienia pierwszeństwa pojazdowi ......
                            >
                            > "wymusił pierwszeństwo"

                            Chyba masz na myśli motocyklistę. To owszem, pomyślał, że skoro na głównej, to może wymuszać choćby po trupach, choćby po swoim własnym trupie. No to wymusił.
                            • urko70 Re: byłeś? widziałeś? zmierzyłeś ? 10.09.13, 23:02
                              tbernard napisał:

                              > > Kto tak twierdzi?
                              > > Bo "Ze wstępnych ustaleń policji i z relacji świadków wynika, że do wy
                              > padku
                              > > doszło, gdy skręcający w ul. Wilanowską osobowy nissan wymusił pierwszeńs
                              > two
                              "
                              >
                              > Pismaki i policja lubią na szybko jakiś bełkot wyprodukować. Zobaczymy co orzek
                              > ną specjaliści po dokładnych badaniach. Ja wyrocznią nie jestem i tylko obstawi
                              > am winę motocyklisty na podstawie opisu zdarzenia i fotek.

                              Ty napisałeś "Kierowca w niczym nie zawinił. " więc kto? Ty?


                              > > > Ale tu nie jest przypadek nieustąpienia pierwszeństwa pojazdowi ...
                              > ...
                              > >
                              > > "wymusił pierwszeństwo"
                              >
                              > Chyba masz na myśli motocyklistę. To owszem, pomyślał, że skoro na głównej, to
                              > może wymuszać choćby po trupach, choćby po swoim własnym trupie. No to wymusił.

                              Motocyklista był na głównej więc to nie on wymuszał bo on MIAŁ pierfwszeństwo
                • Gość: Kierowca DO dr Kaftan IP: *.centertel.pl 09.09.13, 14:42
                  Uważam twoje komentarze za śmieszne i broniące jedną stronę. Wczoraj wieczorem w Leśnicy wyprzedziło mnie NA TRZECIEGO dwóch motocyklistów. Pomimo tego, że jest tam wąsko a z przeciwka jechały samochody, zdecydowali się na ten niebezpieczny, nie tylko dla nich, manewr. Wypisujesz bzdury o KRD itp. a tak naprawdę nie masz pojęcia o sytuacjach jakie stwarzają POJAZDY nie same motocykle, jadące z nadmierną prędkością po drodze gdzie dop. prędkość to 50-70km/h. Prawda jest taka, że motocykle zwane popularnie ścigaczami, stworzono do wyścigów na specjalnych torach a nie do jazdy po miejskiej ulicy, gdzie ruch jest spokojniejszy niż na drogach poza miastami. Jeśli masz jakieś uwagi do mnie to zapraszam Cię na ul. Kazimierza Wlk. oczywiście we Wrocławiu ok. godziny 19-20. Możesz tam podziwiać świrów, którzy robią sobie wyścigi na drodze pełnej aut nie zapominając o pieszych, którzy idą chodnikiem.
                  Pozdrawiam i życzę Ci wielu przemyśleń.
          • sverir Re: Nie znam goscia ani tego wypadku ale jezeli t 09.09.13, 10:14
            > Nie spędzi ani minuty. Szaleniec na motocyklu gnający z prędkością uniemożliwia
            > jącą udzielenie pierwszeństwa sam o swym nędznym losie zadecydował.

            Biorąc pod uwagę, że ustąpienie pierwszeństwa to powstrzymanie się od ruchu, jeżeli miałoby to zmusić uprzywilejowanego m.in. do zmniejszenia prędkości, to marne tłumaczenie.
            • wielki_czarownik Pytanie 09.09.13, 11:53
              Tu trzeba się zastanowić, czy kierowca Nissana motocyklistę był w stanie zauważyć. Jeżeli ten szaleniec pędził z szybkością 150-200 km/h to w momencie, w którym kierowca Nissana rozpoczął manewr włączania się do ruchu, mógł znajdować się 300-400, może nawet 500 metrów dalej i być po prostu poza zasięgiem widzenia.
              • gonzales.wroclaw Re: Pytanie 09.09.13, 22:07
                wielki_czarownik napisał:

                > Tu trzeba się zastanowić, czy kierowca Nissana motocyklistę był w stanie zauważ
                > yć. Jeżeli ten szaleniec pędził z szybkością 150-200 km/h to w momencie, w któr
                > ym kierowca Nissana rozpoczął manewr włączania się do ruchu, mógł znajdować się
                > 300-400, może nawet 500 metrów dalej i być po prostu poza zasięgiem widzenia.
                >

                Wgniecenie słupka B, zadarcie dachu etc. wskazują, że na pewno nie jechał tyle, ile przewidział ustawodawca. Biegły będzie miał pole do popisu.
              • sverir Re: Pytanie 10.09.13, 00:00
                > Tu trzeba się zastanowić, czy kierowca Nissana motocyklistę był w stanie zauważyć.

                Otóż to. Jeżeli był w stanie, a zaczął manewr, to wymusił pierwszeństwo, niezależnie od prędkości motocyklisty. Jeżeli nie był w stanie zauważyć, bo np. motocyklista wyjechał nagle zza innego samochodu, to prędkość i tak nie ma znaczenia.
                • jureek Re: Pytanie 10.09.13, 11:55
                  sverir napisał:

                  > Otóż to. Jeżeli był w stanie, a zaczął manewr, to wymusił pierwszeństwo, niezal
                  > eżnie od prędkości motocyklisty.

                  Gdy chcesz wjechać z podporządkowanej na główną, to wjeżdżasz dopiero wtedy, gdy na głównej jak okiem sięgnąć nie widzisz żadnego pojazdu?
                  Jura
                  • urko70 Re: Pytanie 10.09.13, 12:03
                    jureek napisał:

                    > sverir napisał:
                    >
                    > > Otóż to. Jeżeli był w stanie, a zaczął manewr, to wymusił pierwszeństwo,
                    > niezal
                    > > eżnie od prędkości motocyklisty.
                    >
                    > Gdy chcesz wjechać z podporządkowanej na główną, to wjeżdżasz dopiero wtedy, gd
                    > y na głównej jak okiem sięgnąć nie widzisz żadnego pojazdu?

                    Samo widzenie to za mało, ważna jest analiza z jaką prędkością porusza się nadjeżdżąjący.
                    • jureek Re: Pytanie 10.09.13, 12:13
                      urko70 napisał:

                      > > Gdy chcesz wjechać z podporządkowanej na główną, to wjeżdżasz dopiero wte
                      > dy, gd
                      > > y na głównej jak okiem sięgnąć nie widzisz żadnego pojazdu?
                      >
                      > Samo widzenie to za mało, ważna jest analiza z jaką prędkością porusza się nadj
                      > eżdżąjący.

                      Zgadza się. I przeprowadzasz tę analizę wykonując odpowiednie obliczenia ze stoperem w ręku, czy robisz to "na oko" opierając się na doświadczeniu?
                      Jura
                      • urko70 Re: Pytanie 10.09.13, 14:52
                        jureek napisał:

                        > urko70 napisał:
                        >
                        > > > Gdy chcesz wjechać z podporządkowanej na główną, to wjeżdżasz dopie
                        > ro wte
                        > > dy, gd
                        > > > y na głównej jak okiem sięgnąć nie widzisz żadnego pojazdu?
                        > >
                        > > Samo widzenie to za mało, ważna jest analiza z jaką prędkością porusza si
                        > ę nadj
                        > > eżdżąjący.
                        >
                        > Zgadza się. I przeprowadzasz tę analizę wykonując odpowiednie obliczenia ze sto
                        > perem w ręku, czy robisz to "na oko" opierając się na doświadczeniu?

                        Jako, że postawiłeś pytanie zamknięte to zgodnie z prawdą napiszę: ani jedno ani drugie.

                        Podpowiem, że opieranie się na doświadczeniu w wielu przypadkach prowadzi do wypadku. To, że w analogicznej sytuacji "wczoraj" zdążyłeś nijak nie znaczy, że dziś zdążysz.
                        • jureek Re: Pytanie 10.09.13, 15:37
                          urko70 napisał:

                          > > Zgadza się. I przeprowadzasz tę analizę wykonując odpowiednie obliczenia
                          > ze sto
                          > > perem w ręku, czy robisz to "na oko" opierając się na doświadczeniu?
                          >
                          > Jako, że postawiłeś pytanie zamknięte to zgodnie z prawdą napiszę: ani jedno an
                          > i drugie.
                          >
                          > Podpowiem, że opieranie się na doświadczeniu w wielu przypadkach prowadzi do wy
                          > padku. To, że w analogicznej sytuacji "wczoraj" zdążyłeś nijak nie znaczy, że d
                          > ziś zdążysz.

                          W tym momencie przyszła kolej na pytanie otwarte. Jak w takim razie przeprowadzasz tę analizę bez stopera i opierania się na doświadczeniu?
                          Jura
                          • urko70 Re: Pytanie 10.09.13, 17:04
                            jureek napisał:

                            > urko70 napisał:
                            >
                            > > > Zgadza się. I przeprowadzasz tę analizę wykonując odpowiednie oblic
                            > zenia
                            > > ze sto
                            > > > perem w ręku, czy robisz to "na oko" opierając się na doświadczeniu
                            > ?
                            > >
                            > > Jako, że postawiłeś pytanie zamknięte to zgodnie z prawdą napiszę: ani je
                            > dno an
                            > > i drugie.
                            > >
                            > > Podpowiem, że opieranie się na doświadczeniu w wielu przypadkach prowadzi
                            > do wy
                            > > padku. To, że w analogicznej sytuacji "wczoraj" zdążyłeś nijak nie znaczy
                            > , że d
                            > > ziś zdążysz.
                            >
                            > W tym momencie przyszła kolej na pytanie otwarte. Jak w takim razie przeprowadz
                            > asz tę analizę bez stopera i opierania się na doświadczeniu?

                            Niby otwarte ale jednak swoje sugestie musisz wcisnąć.... - taki duży a takie błędy... :) W zasadzie na to pytanie można odpowiedzieć krótko "tak" (bez stopera i bez doswiadczenia).


                            W ocenie prędkości opieram się na tym co widzę czyli z jaką prędkością dany pojazd porusza się, branie pod uwagę doświadczenie czyli przykladowo z jaką predkością poruszają się inni motocykliści, może tylko wprowadzić w błąd, powszechnie nazywa się to jazdą / ocenianiem na pamięć.
                            • tbernard Re: Pytanie 10.09.13, 19:06
                              > W ocenie prędkości opieram się na tym co widzę czyli z jaką prędkością dany pojazd porusza się, ...

                              Masło maślane.
                              • urko70 Re: Pytanie 10.09.13, 23:05
                                tbernard napisał:

                                > > W ocenie prędkości opieram się na tym co widzę czyli z jaką prędkością da
                                > ny pojazd porusza się, ...
                                >
                                > Masło maślane.

                                Mam wytłumaczyć jak dziecku w 3 klasie szkoły podtsawowej?
                                • tbernard Re: Pytanie 11.09.13, 08:56
                                  > Mam wytłumaczyć jak dziecku w 3 klasie szkoły podtsawowej?

                                  Jak nie potrafisz inaczej, to nie obrażę się jeśli właśnie tak będziesz tłumaczył. Możesz nawet od aksjomatów i dobrze zdefiniowanych pojęć pierwotnych wyjść. Bo stwierdzenie, że przy ocenie prędkości obiektu zbliżającego się patrzysz jak ten obiekt szybko się porusza jest zwyczajnym masłem maślanym.
                                  Ja z kolei mam podobne zdanie co Jurek, ludzie normalni (nie cyborgi) opierają się na doświadczeniu. Jak widzą obiekt zbliżający się w odległości tak dalekiej, że zawsze manewr do tej pory wychodził z dużym zapasem a nie na styk, to na ogół podejmują decyzję, że można manewr spokojnie wykonać. Ocena szybkości zbliżania się obiektu jest zawsze obarczona błędem. Na błąd ten ma wpływ kilka czynników ale najistotniejsze są dwa:
                                  -obiekt gdy jest daleko, to jego zmiany na tle otoczenia są zbyt małe, choćby nie wiem jak zapierdzielał,
                                  -prędkość obiektu zbliżającego się mocno odstaje od wartości oczekiwanych, przewidywalnych

                                  Dlatego między innymi powstają karambole na autostradzie. Czasem oczywiście powodem jest mgła i niewłaściwe odstępy. A czasem ktoś ot tak toczy się pomału (powiedzmy 60) a zbliżający się nie ma pojęcia jak duża między nimi jest różnica i gdy to sobie uświadamia, to akurat pas obok jest zajęty a hamowanie spóźnione.
                                  • urko70 Re: Pytanie 11.09.13, 10:41
                                    tbernard napisał:

                                    > > Mam wytłumaczyć jak dziecku w 3 klasie szkoły podtsawowej?
                                    >
                                    > Jak nie potrafisz inaczej, to nie obrażę się jeśli właśnie tak będziesz tłumacz
                                    > ył.

                                    Oceniając prędkość danego pojazdu patrzę na ten pojazd i obserwuję w jakim czasie przebywa dany odcinek drogi - patrzę i oceniam.
                                    Istotą różnicy podejścia mojego i Jurka jest to, że ja analizuję każdą sytuację, a Jurek posługuje się doświadczeniem czyli przykładowo tym z jaką +- prędkością jeżdżą inni jakich widział wczoraj.. przedwczoraj... etc.


                                    > Ja z kolei mam podobne zdanie co Jurek, ludzie normalni (nie cyborgi) opierają
                                    > się na doświadczeniu. Jak widzą obiekt zbliżający się w odległości tak dalekiej
                                    > , że zawsze manewr do tej pory wychodził z dużym zapasem a nie na styk, to na o
                                    > gół podejmują decyzję, że można manewr spokojnie wykonać.

                                    To zachowanie analogiczne do tzw jazdy na pamięć. Swoje zachowanie opierasz nie na aktualnej sytuacji na drodze ale na tym co było w przeszłości.
                                    A potem tak postępujący kierowca mocno zdziwiony
                                    bo przecież oni zawsze skręcali w lewo to czemu dziś w prawo...
                                    bo przecież tu nigdy nie było tego znaku...
                                    bo przecież oni zawsze jechali wolniej....
                                    bo przecież zawsze tak jeździłem i było dobrze....


                                    > Ocena szybkości zbliż
                                    > ania się obiektu jest zawsze obarczona błędem. Na błąd ten ma wpływ kilka czynn
                                    > ików ale najistotniejsze są dwa:
                                    > -obiekt gdy jest daleko, to jego zmiany na tle otoczenia są zbyt małe, choćby n
                                    > ie wiem jak zapierdzielał,
                                    > -prędkość obiektu zbliżającego się mocno odstaje od wartości oczekiwanych, prze
                                    > widywalnych

                                    To oczywiste, że ocena predkości jest obarczona błędem, w tym miejscu istotne jest aby minimalizowac ilość tych bledów i wyeliminować to co mozna wyeliminować czyli opieranie się w tej ocenie na doświadczeniu z przeszłości.
                                    • jureek Re: Pytanie 11.09.13, 14:18
                                      urko70 napisał:

                                      > Oceniając prędkość danego pojazdu patrzę na ten pojazd i obserwuję w jakim czas
                                      > ie przebywa dany odcinek drogi - patrzę i oceniam.

                                      Do tego potrzebujesz zmierzyć czas i przebyty odcinek. Stopera nie używasz. Liczysz w myślach 121, 122, 123?

                                      > To oczywiste, że ocena predkości jest obarczona błędem, w tym miejscu istotne j
                                      > est aby minimalizowac ilość tych bledów i wyeliminować to co mozna wyeliminować
                                      > czyli opieranie się w tej ocenie na doświadczeniu z przeszłości.

                                      Jeszcze bardziej byś te błędy zminimalizował, gdybyś zaopatrzył się w stoper i dalmierz.
                                      Jura
                                      • urko70 Re: Pytanie 11.09.13, 15:02
                                        jureek napisał:

                                        > > Oceniając prędkość danego pojazdu patrzę na ten pojazd i obserwuję w jaki
                                        > m czasie przebywa dany odcinek drogi - patrzę i oceniam.
                                        >
                                        > Do tego potrzebujesz zmierzyć czas i przebyty odcinek. Stopera nie używasz. Lic
                                        > zysz w myślach 121, 122, 123?

                                        Do oceny czy zdążę przed tym konkretnym pojazdem nigdy nie było mi to potrzebne.
                                        Istotne jest aby oceniać daną sytuację w oparciu o istniejące w tej sytuacji zmienne, a nie o zmienne z innej sytuacji z Twojego doświadczenia.

                                        > > To oczywiste, że ocena predkości jest obarczona błędem, w tym miejscu ist
                                        > otne j
                                        > > est aby minimalizowac ilość tych bledów i wyeliminować to co mozna wyelim
                                        > inować
                                        > > czyli opieranie się w tej ocenie na doświadczeniu z przeszłości.
                                        >
                                        > Jeszcze bardziej byś te błędy zminimalizował, gdybyś zaopatrzył się w stoper i
                                        > dalmierz.

                                        Używanie tych przedmiotów zajęło by za dużo czasu, uzyskany w proponowany przez Ciebie sposób wynik byłby po prostu niepotrzebny.
                                        • jureek Re: Pytanie 11.09.13, 15:21
                                          urko70 napisał:

                                          > Do oceny czy zdążę przed tym konkretnym pojazdem nigdy nie było mi to potrzebne

                                          Wcześniej pisałeś, że oceniasz prędkość, a to, czy zdążysz, oceniasz dopiero na podstawie prędkości.

                                          > Istotne jest aby oceniać daną sytuację w oparciu o istniejące w tej sytuacji zm
                                          > ienne, a nie o zmienne z innej sytuacji z Twojego doświadczenia.

                                          > Używanie tych przedmiotów zajęło by za dużo czasu, uzyskany w proponowany przez
                                          > Ciebie sposób wynik byłby po prostu niepotrzebny.

                                          Za dużo czasu? Czyżbyś sytuacje na drodze oceniał na chybcika? Do oceny prędkości potrzeba trochę czasu, rzut oka nie wystarczy.
                                          Jura
                                          • urko70 Re: Pytanie 11.09.13, 16:07
                                            jureek napisał:

                                            > > Do oceny czy zdążę przed tym konkretnym pojazdem nigdy nie było mi to pot
                                            > rzebne
                                            >
                                            > Wcześniej pisałeś, że oceniasz prędkość, a to, czy zdążysz, oceniasz dopiero na
                                            > podstawie prędkości.

                                            Tak oceniam, a nie mierzę z pomocą miarki i stopera.


                                            > > Istotne jest aby oceniać daną sytuację w oparciu o istniejące w tej sytua
                                            > cji zm
                                            > > ienne, a nie o zmienne z innej sytuacji z Twojego doświadczenia.
                                            >
                                            > > Używanie tych przedmiotów zajęło by za dużo czasu, uzyskany w proponowany
                                            > przez
                                            > > Ciebie sposób wynik byłby po prostu niepotrzebny.
                                            >
                                            > Za dużo czasu? Czyżbyś sytuacje na drodze oceniał na chybcika? Do oceny prędkoś
                                            > ci potrzeba trochę czasu, rzut oka nie wystarczy.

                                            Może potrzeba dwa "rzuty oka" co jest zawsze krótsze niż dokonywanie pomiaru czasu i odleglosci.
                                            • tbernard Re: Pytanie 11.09.13, 16:59
                                              > Tak oceniam, a nie mierzę z pomocą miarki i stopera.

                                              Możesz więc opisać jak niby ten odcinek przebyty mierzysz dla obiektu zbliżającego się i znajdującego się daleko (znacznie dalej niż dotychczas, kiedy spokojnie manewr wychodził Ci z zapasem, no ale Ty każdą sytuację oceniasz indywidualnie) skoro kąt jest bardzo ostry i w związku z tym do pewnego momentu zmiany na tle otoczenia są ledwo zauważalne? Zakładając już, że akurat podczas oceny sytuacji motocyklista był widoczny.

                                              > Może potrzeba dwa "rzuty oka" co jest zawsze krótsze niż dokonywanie pomiaru czasu i odleglosci.

                                              A może lepiej trzy? W końcu po drugim musisz jeszcze spojrzeć w kierunku tam gdzie będziesz jechał, czy na przykład pieszych nie ma itp. W tym czasie sytuacja mogła się zbyt mocno zmienić, na przykład motocyklista jakiś mógł przyśpieszyć, gdy mierzyłeś jego prędkość dwoma spojrzeniami.
                                              • urko70 Re: Pytanie 12.09.13, 13:54
                                                tbernard napisał:

                                                > > Tak oceniam, a nie mierzę z pomocą miarki i stopera.
                                                >
                                                > Możesz więc opisać jak niby ten odcinek przebyty mierzysz dla obiektu zbliżając
                                                > ego się i znajdującego się daleko (znacznie dalej niż dotychczas, kiedy spokojn
                                                > ie manewr wychodził Ci z zapasem, no ale Ty każdą sytuację oceniasz indywidualn
                                                > ie) skoro kąt jest bardzo ostry i w związku z tym do pewnego momentu zmiany na
                                                > tle otoczenia są ledwo zauważalne? Zakładając już, że akurat podczas oceny sytu
                                                > acji motocyklista był widoczny.

                                                1. Ten odcinek nie jest NIBY przybyty tylko naprawdę przebyty
                                                2. Ponownie informuję, że ja nie mierzę tylko oceniam.
                                                3. Analizuję jak szybko pokonuje dany odcinek i w jakim czasie dojedzie do miejsca w którym ja jestem tym samym czy mam wystarczająco dużo czasu.

                                                Jest to znacznie lepsza metoda niż jazda na pamięć czyli ocena danego motocyklisty wg tego jak inni się poruszają.

                                                > > Może potrzeba dwa "rzuty oka" co jest zawsze krótsze niż dokonywanie pomi
                                                > aru czasu i odleglosci.
                                                >
                                                > A może lepiej trzy? W końcu po drugim musisz jeszcze spojrzeć w kierunku tam gd
                                                > zie będziesz jechał, czy na przykład pieszych nie ma itp. W tym czasie sytuacja
                                                > mogła się zbyt mocno zmienić, na przykład motocyklista jakiś mógł przyśpieszyć
                                                > , gdy mierzyłeś jego prędkość dwoma spojrzeniami.

                                                Nawet trzy rzuty są krótsze od dokonywania pomiaru miarką i stoperem.
                  • sverir Re: Pytanie 10.09.13, 14:34
                    > Gdy chcesz wjechać z podporządkowanej na główną, to wjeżdżasz dopiero wtedy, gd
                    > y na głównej jak okiem sięgnąć nie widzisz żadnego pojazdu?

                    Ja to nazywam upewnieniem się, że mogę jechać. A Ty jak sobie radzisz? Po prostu wjeżdżasz na skrzyżowanie i liczysz na łut szczęścia?
                    • jureek Re: Pytanie 10.09.13, 14:41
                      sverir napisał:

                      > Ja to nazywam upewnieniem się, że mogę jechać. A Ty jak sobie radzisz? Po prost
                      > u wjeżdżasz na skrzyżowanie i liczysz na łut szczęścia?

                      Nie. Nie wjeżdżam bez patrzenia. Ale nie czekam też, aż droga będzie wolna aż po horyzont (bo wtedy na niektóre skrzyżowania nie wjechałbym nigdy), tylko oceniam na podstawie tego, jak daleko jest pojazd jadący główną i jak szybko jedzie, czy mogę wjechać, czy nie.
                      Jura
                      • sverir Re: Pytanie 10.09.13, 14:52
                        > tylko oceniam na podstawie tego, jak daleko jest pojazd jadący główną i jak szybko jedzie,
                        > czy mogę wjechać, czy nie.

                        Zupełnie słusznie. Tylko jeżeli dojdzie do wypadku i nie będzie w tym Twojej winy, to znaczy, że wszystko dobrze oceniłeś?
                      • urko70 Re: Pytanie 10.09.13, 14:56
                        jureek napisał:


                        > tylko ocen
                        > iam na podstawie tego, jak daleko jest pojazd jadący główną i jak szybko jedzie
                        > , czy mogę wjechać, czy nie.

                        O, widzisz i tej oceny nie zrobił kierowca auta.

                        A czy w swoim ocenianiu dopuszczasz to, że ten nadjeżdżąjący może przekraczać dozwolą predkość?
                        • jureek Re: Pytanie 10.09.13, 15:35
                          urko70 napisał:

                          > O, widzisz i tej oceny nie zrobił kierowca auta.

                          Skąd wiesz, że nie dokonał. Może dokonał, tylko była błędna? A może w ogóle nie miał co oceniać, bo motocyklista był schowany za nieprzepisowo wyprzedzanym przez niego samochodem?

                          > A czy w swoim ocenianiu dopuszczasz to, że ten nadjeżdżąjący może przekraczać d
                          > ozwolą predkość?

                          Jestem realistą i oczywiście dopuszczam taką możliwość.
                          Jura

                          • sverir Re: Pytanie 10.09.13, 16:21
                            > Skąd wiesz, że nie dokonał. Może dokonał, tylko była błędna?

                            I ten błąd wyłącza w takim razie możliwość wymuszenia pierwszeństwa? Bo trochę gubię się w tym, co chcesz udowodnić w tej dyskusji.
                            • jureek Re: Pytanie 10.09.13, 16:45
                              sverir napisał:

                              > I ten błąd wyłącza w takim razie możliwość wymuszenia pierwszeństwa?

                              Napisałem coś takiego? Napisałem tylko, że brak oceny to nie to samo, co błędna ocena.
                              A odpowiadając na Twoje pytanie - nie, nie wyłącza. Ale też nie sprawia, że na pewno było wymuszenie. To zależy, czy taki błąd przy zachowaniu należytej staranności był do uniknięcia, czy nie.
                              Jura
                              • sverir Re: Pytanie 10.09.13, 18:03
                                > Napisałem coś takiego? Napisałem tylko, że brak oceny to nie to samo, co błędna ocena.

                                Zapewne. Zwłaszcza dla skutków.

                                > To zależy, czy taki błąd przy zachowaniu należytej staranności był do uniknięcia, czy nie.

                                Czym jest w takim razie ta należyta staranność, skoro jedyne na czym się możesz oprzeć, to doświadczenie?
                                • jureek Re: Pytanie 10.09.13, 18:24
                                  sverir napisał:

                                  > Czym jest w takim razie ta należyta staranność, skoro jedyne na czym się możesz
                                  > oprzeć, to doświadczenie?

                                  Należyta staranność, to nie tylko krótki rzut oka, czy nie widać świateł i rura (jak często robią "wściekli wyprzedzacze"), ale dokładne przyjrzenie się, a takle powtórne sprawdzenie drogi z lewej po spojrzeniu w prawo.
                                  Jura
                                  • sverir Re: Pytanie 10.09.13, 19:27
                                    > Należyta staranność, to nie tylko krótki rzut oka, czy nie widać świateł i rura
                                    > (jak często robią "wściekli wyprzedzacze"), ale dokładne przyjrzenie się, a ta
                                    > kle powtórne sprawdzenie drogi z lewej po spojrzeniu w prawo.

                                    No dobrze. Mamy więc kierowcę, który zachowuje tę należytą staranność, dostrzega światła, ocenia, że może jechać, jedzie i grzmot. Będzie niewinny, bo widział pojazd, ale po prostu źle obliczył czas? Jeżeli tak, to znakomita wymówka dla każdego pirata drogowego. Zawsze może się powołać na to, że źle obliczył odległość i drogę hamowania. Nie tylko w przypadku kolizji z samochodem, ale także w przypadku potrąceń pieszych.
                                    • jureek Re: Pytanie 10.09.13, 19:46
                                      sverir napisał:

                                      > No dobrze. Mamy więc kierowcę, który zachowuje tę należytą staranność, dostrzeg
                                      > a światła, ocenia, że może jechać, jedzie i grzmot. Będzie niewinny, bo widział
                                      > pojazd, ale po prostu źle obliczył czas? Jeżeli tak, to znakomita wymówka dla
                                      > każdego pirata drogowego. Zawsze może się powołać na to, że źle obliczył odległ
                                      > ość i drogę hamowania.

                                      Oj, czytasz nieuważnie. Nie wystarczy powołać się no to, że coś źle się obliczyło, trzeba udowodnić, że przy zachowaniu należytej staranności (przekroczenie dozwolonej prędkości przez Twojego przykładowego pirata nie jest zachowaniem należytej starannosci) nie była możliwa prawidłowa ocena. Sama fizjologia patrzenia narzuca ograniczenia uniemożliwiające w określonych okolicznościach prawidłową ocenę.
                                      Jura
                          • urko70 Re: Pytanie 10.09.13, 16:52
                            jureek napisał:

                            > urko70 napisał:
                            >
                            > > O, widzisz i tej oceny nie zrobił kierowca auta.
                            >
                            > Skąd wiesz, że nie dokonał. Może dokonał, tylko była błędna? A może w ogóle nie
                            > miał co oceniać, bo motocyklista był schowany za nieprzepisowo wyprzedzanym pr
                            > zez niego samochodem?

                            Tak, źle to wyraziłem, powinienem napisać nie dokonał prawidłowej analizy predkosci.
                            Niemniej istota problemu jest bez zmian: obojętnie czy nie dokonał czy dokonał złą to skutek jest taki sam.

                            Nie było go widać...(?) ile musiałby jechać żeby wyskoczyć zza wyprzedzanego i w "mgnieniu oka" znaleźć się w nissanie czyli odcinek od wyprzedzanego do nissana przebyć w czasie dosłowni mgnienia oka (skoro kierowca nissana go nie widzial).


                            > > A czy w swoim ocenianiu dopuszczasz to, że ten nadjeżdżąjący może przekra
                            > czać d
                            > > ozwolą predkość?
                            >
                            > Jestem realistą i oczywiście dopuszczam taką możliwość.

                            Właśnie, może zamiast tylko wyszukiwać winy w motocykliscie to warto się zastanowić jakie bledy popelnil / mógł popełnić kierowca auta?
                • wielki_czarownik Re: Pytanie 10.09.13, 14:01
                  Jeszcze jest kwestia taka, czy kierowca Nissana był w stanie prawidłowo ocenić prędkość motocykla. Mógł go widzieć, ale być święcie przekonanym, że ma 10-15 sekund, zanim motocykl dojedzie do niego. Ruszył więc a okazało się, że motor pędził 4 razy szybciej, niż powinien.
                  • sverir Re: Pytanie 10.09.13, 14:41
                    > Mógł go widzieć, ale być święcie przekonanym, że ma 10-15 sekund, zanim motocykl dojedzie
                    > do niego

                    Mógł. Z drugiej strony - z jakiej odległości kierowca musiałby dotrzeć motocyklistę, założyć 10-15 sekund wolnego czasu na przejazd i tak się pomylić?
                    • wielki_czarownik Re: Pytanie 10.09.13, 22:10
                      Mówimy o odległości 150-200 metrów. Widząc motor na takim dystansie możesz nie zauważyć, że zbliża się on do prędkości dźwięku i możesz mylnie zakładać, że masz te 10-15 sekund (bo tyle mu zajmie pokonanie tego dystansu przy prędkości 50-60 km/h). Jeżeli zaś patrzysz pod ostrym kątem, po zmierzchu a motocykl przysłania jakiś samochód, to za przeproszeniem jesteś w d*pie bo szanse na to, że właściwie ocenisz prędkość samobójcy są małe.
            • tbernard Re: Nie znam goscia ani tego wypadku ale jezeli t 09.09.13, 21:24
              > Biorąc pod uwagę, że ustąpienie pierwszeństwa to powstrzymanie się od ruchu, je
              > żeli miałoby to zmusić uprzywilejowanego m.in. do zmniejszenia prędkości, to ma
              > rne tłumaczenie.

              Nic nie było napisane, że ten motocykl był pojazdem uprzywilejowanym.
              • sverir Re: Nie znam goscia ani tego wypadku ale jezeli t 10.09.13, 00:02
                > Nic nie było napisane, że ten motocykl był pojazdem uprzywilejowanym.

                Wymusić pierwszeństwo można wyłącznie na tym, kto pierwszeństwo posiada. Krótko mówiąc, pierwszeństwo przejazdu jest przywilejem. A może jesteś z tych, którzy zamierzają w takiej luźnej dyskusji trzymać się ściśle określonych kodeksem pojęć? Daj w takim razie znać, będę miał to na uwadze, kiedy poprowadzimy tę i następne dyskusje.
                • tbernard Re: Nie znam goscia ani tego wypadku ale jezeli t 10.09.13, 22:44
                  > Wymusić pierwszeństwo można wyłącznie na tym, kto pierwszeństwo posiada.

                  Wymusić pierwszeństwo, to oznacza, że ustępuje ten któremu powinno się ustąpić i robi to nie tyle dobrowolnie i z życzliwości, tylko ratując sytuację. Motocyklista chyba nie ustąpił, więc o jakim wymuszeniu tu mowa?

                  > Krótko mówiąc, pierwszeństwo przejazdu jest przywilejem.

                  To jest podstawowy błąd myślenia ścigaczy, jak na przykład ten motocyklista. To nie jest żaden przywilej, tylko obowiązek dla tego kto ma ustąpić. To jest niby to samo a jednak nie to samo. Ten z pierwszeństwem widząc, że nie ustępuje mu ten, co ustąpić miał, to musi ratować sytuację. Motocyklista z założenia więc zapierdzielając na złamanie karku olewał Art3. i Art4. z premedytacją. Zaś kierowca auta w najgorszym wypadku dokonał błędnej oceny sytuacji, przy czym na ten błąd miało ogromny wpływ wyjątkowo nieprzewidywalne zachowanie motocyklisty. Taki błąd mógłby popełnić każdy kto by się w tym momencie na jego miejscu znalazł. Podejrzewam, że nie są tu wyjątkami ci którzy chcą mu przypisać winę.
                  • sverir Re: Nie znam goscia ani tego wypadku ale jezeli t 10.09.13, 22:51
                    > Wymusić pierwszeństwo, to oznacza, że ustępuje ten któremu powinno się ustąpić i robi to nie
                    > tyle dobrowolnie i z życzliwości, tylko ratując sytuację. Motocyklista chyba nie ustąpił, więc o
                    > jakim wymuszeniu tu mowa?

                    Cóż, jeżeli jesteś taki dokładny, to motocyklista miał istotną zmianę prędkości i zatrzymał się, zatem ustąpił pierwszeństwa kierowcy.

                    > Zaś kierowca auta w najgorszym wypadku dokonał błędnej oceny sytuacji, przy czym na ten
                    > błąd miało ogromny wpływ wyjątkowo nieprzewidywalne zachowanie motocyklisty.

                    Zastanówmy się. Motocyklista zapie..., ale nissan zatrzymuje się przed skrzyżowaniem. Też doszłoby do wypadku z udziałem kierowcy osobówki?
                    • tbernard Re: Nie znam goscia ani tego wypadku ale jezeli t 11.09.13, 06:34
                      > Cóż, jeżeli jesteś taki dokładny, to motocyklista miał istotną zmianę prędkości
                      > i zatrzymał się, zatem ustąpił pierwszeństwa kierowcy.

                      Broniąc kierowcy przed posłaniem na stos staram się być dokładny. A co do ustąpienia przez motocyklistę, to chyba nie piszesz tego poważnie. Nie ustąpił i doszło do tragedii. Tym samym nie ma sensu używanie zwrotu wymuszenie.

                      > Zastanówmy się. Motocyklista zapie..., ale nissan zatrzymuje się przed skrzyżow
                      > aniem. Też doszłoby do wypadku z udziałem kierowcy osobówki?

                      Nie wiem, o co tu chodzi. Czyżby nissan miał tam czekać aż całkowicie horyzont zdarzeń mu się oczyści? Pewnie by nie doszło chociaż różnie mogło by być. Jednak takie gdybanie to miecz obosieczny. Gdyby motocyklista jechał przewidywalnie (już nie mówię o przepisowej) i nie wyprzedzał tuż przed skrzyżowaniem, to też by do niczego nie doszło.
        • xegar Re: Nie znam goscia ani tego wypadku ale jezeli t 08.09.13, 10:27
          geminix napisał:

          > A ja mam nadzieję, że kierowca nissana spędzi długie lata w pierdlu skoro nie p
          > otrafi jeździć samochodem i wymusił pierwszeństwo.

          Wg debili na jednośladach (bo motocyklistów szanuję, rowerzystów też) droga główna należy wyłącznie do nich na całej długości, a kierowca nie powinien się w ogóle włączać do ruchu. Ty się do nich zaliczasz, czy tylko prowokujesz?

          Xe.
          • Gość: gość Re: Nie znam goscia ani tego wypadku ale jezeli t IP: *.dynamic.chello.pl 08.09.13, 10:41
            Crashtest dla takiego zdarzenie jak na Sobieskiego:
            www.youtube.com/watch?v=xaJ55fRw-SU
            Motocykl z prędkością 45 km/h uderza w bok auta. Praktycznie pozostaje nieuszkodzony.
            Zdjęcia Wrocławskiej pokazują, z jaką prędkością musiał jechać przemiły Łukaszek. A obowiązuje tam ograniczenie do 50, po to właśnie, by takim młodym durniom ratować życie.
            • Gość: ubu król człowieku, chyba ślepy jesteś ! IP: *.play-internet.pl 08.09.13, 11:45
              może obejrzyj dokładnie ten film co wrzuciłaś i jakie szkody powstają w aucie, motocyklu czy jak połamany będzie manekin...
              • Gość: blee Re: człowieku, chyba ślepy jesteś ! IP: 91.240.100.* 08.09.13, 12:21
                na crashteście zrobił wgniecenie jakieś 30 cm, bez naruszenia blach

                d.polskatimes.pl/k/r/1/a3/73/522b2b8c622e8_p.jpg?1378628087
                ile trzeba jechać, żeby zrobić coś takiego?
            • Gość: Dan Re: Nie znam goscia ani tego wypadku ale jezeli t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.13, 21:56
              Sorki ale zobacz dokładnie ten filmik, człowiek nie żyje po czymś takim, zobacz co się dzieje z głową w momencie zderzenia z autem
              • vogon.jeltz Re: Nie znam goscia ani tego wypadku ale jezeli t 09.09.13, 11:53
                Gość portalu: Dan napisał(a):

                > Sorki ale zobacz dokładnie ten filmik, człowiek nie żyje po czymś takim, zobacz
                > co się dzieje z głową w momencie zderzenia z autem

                Którego ze słów "Motocykl [...] praktycznie pozostaje nieuszkodzony" nie rozumiesz?
                • Gość: gość Re: Nie znam goscia ani tego wypadku ale jezeli t IP: *.dynamic.chello.pl 09.09.13, 17:28
                  Ktoś, kto broni tego motocyklisty, nie potrafi czytać ze zrozumieniem.
                  Wyjaśnię więc wyraźniej: intencją moją było pokazanie, z jak ogromną prędkością musiał poruszać się Łukaszek, skoro doprowadził do takich zniszczeń w materii nieożywionej. Gdyby jechał do 50 km/h, to zdążyłby wyhamować, a nawet gdyby do kontaktu doszło, to ze znacznie mniejszą prędkością niż 45 z crash-testu i materia ożywiona pozostałaby ożywioną.
                  W tej chwili jest martwą i zimną. W kostnicy.
        • Gość: gość n-ty Re: Nie znam goscia ani tego wypadku ale jezeli t IP: 176.58.22.* 08.09.13, 16:18
          Ty jesteś głupi, czy tylko takiego udajesz? Jak można po sprawdzeniu, że nic nie jedzie "wymusić pierwszeństwo" na motocyklu, który zbliża się z prędkością 50 metrów na sekundę?!? Nie ma - nagle jest. Ty uważaj żebyś nie wymusił pierwszeństwa na gałęzi spadającej z drzewa na twój pusty łeb.
      • oelefante Re: Nie znam goscia ani tego wypadku ale jezeli t 09.09.13, 18:04
        Mieszkam na Karłowicach i co wieczór słyszę wycie silników rozpędzonych motocykli, którymi jurni młodziankowie szaleją sobie tamtą trasą.
    • Gość: as Re: Motocyklista wbił się w samochód. Zmarł na mi IP: *.xdsl.centertel.pl 08.09.13, 01:57
      Szkoda mi kierowcy, zwyczajnie nie zauważył szaleńca jadącego duuuużo ponad ograniczenie. Odpowie jak za człowieka...
    • oskarw85 Motocyklista wbił się w samochód. Zmarł na miejscu 09.09.13, 09:35
      Zastanawiam się, czy kierowca Nissana w ogóle widział tego motocyklistę. Trudno mówić o wymuszeniu, kiedy motocykl w ciągu sekundy pokonuje ponad 30m.
    • vogon.jeltz Motocyklista wbił się w samochód. Zmarł na miejscu 09.09.13, 11:54
      Patrz w lusterka. Dawcy organów są wszędzie.
      • greges58 Re: Motocyklista wbił się w samochód. Zmarł na mi 09.09.13, 20:18
        jacy dawcy ? jakich organów ???
        ta mielonka nadaje się jedynie do pobrania rogówek !
        jeśli, oczywiście, znajdą gdzieś głowę ;)
        i tyle z trupa...
        • urko70 Re: Motocyklista wbił się w samochód. Zmarł na mi 10.09.13, 11:29
          greges58 napisał:

          > jacy dawcy ? jakich organów ???
          > ta mielonka ....

          Wypowiedź godna gó...arza cwaniaczka.
          :(
    • Gość: s. Re: Motocyklista wbił się w samochód. Zmarł na mi IP: *.ssp.dialog.net.pl 09.09.13, 17:14
      www.youtube.com/watch?v=zl7KoeVIh-k
      • urko70 Re: Motocyklista wbił się w samochód. Zmarł na mi 10.09.13, 11:33
        Gość portalu: s. napisał(a):

        > www.youtube.com/watch?v=zl7KoeVIh-k

        Kolejny ślepowron, który potem będzie obstawał, że nie był w stanie zobaczyć.
        • tbernard Re: Motocyklista wbił się w samochód. Zmarł na mi 10.09.13, 22:45
          To nie są porównywalne sytuacje. Tutaj motocyklista jechał normalnie a nie zapierdzielał na złamanie karku.
          • urko70 Re: Motocyklista wbił się w samochód. Zmarł na mi 10.09.13, 23:07
            tbernard napisał:

            > To nie są porównywalne sytuacje. Tutaj motocyklista jechał normalnie a nie zapi
            > erdzielał na złamanie karku.

            Są, kierowca nie zauważył.
            I obstawiamże tego typu kierowcy potem opowiadają znajomym, że nagle jak z choinki spadł z nieba motocyklista.
            • tbernard Re: Motocyklista wbił się w samochód. Zmarł na mi 11.09.13, 06:38
              > Są, kierowca nie zauważył.
              > I obstawiamże tego typu kierowcy potem opowiadają znajomym, że nagle jak z choi
              > nki spadł z nieba motocyklista.

              Jesteś absolutnie pewien, że na jego miejscu zauważył byś i podjął decyzję właściwą?
              • urko70 Re: Motocyklista wbił się w samochód. Zmarł na mi 11.09.13, 09:52
                tbernard napisał:

                > > Są, kierowca nie zauważył.
                > > I obstawiamże tego typu kierowcy potem opowiadają znajomym, że nagle jak
                > z choi
                > > nki spadł z nieba motocyklista.
                >
                > Jesteś absolutnie pewien, że na jego miejscu zauważył byś i podjął decyzję właś
                > ciwą?

                To czy ja jestem pewien czy nie jestem pewien oraz czy absolutnie czy tak zwyczajnie nie ma wpływu na to czy te filmiki są czy nie są adekwatne do omawianej sytuacji, w której sugeruje się, że kierowca auta nie miał szansy zauważyć motocyklisty.
                Na filmikach WIDAĆ gapiostwo kierowców aut, widać, i o tym są te filmiki.
                • tbernard Re: Motocyklista wbił się w samochód. Zmarł na mi 11.09.13, 13:51
                  No to oglądaj sobie te filmiki i się nimi podniecaj.
                  • urko70 Re: Motocyklista wbił się w samochód. Zmarł na mi 11.09.13, 14:52
                    tbernard napisał:

                    > No to oglądaj sobie te filmiki i się nimi podniecaj.

                    Takie filmiki są kierowane do takich jak Ty i Tobie podobnych, bo to nie ja tylko Ty nie rozumiesz, ze są kierowcy aut którzy patrzą i NIE widzą.

                    A! Zapomniałeś tupnąć nóżką dla podkreślenia wagi swoich słów :)
                    • jureek Re: Motocyklista wbił się w samochód. Zmarł na mi 11.09.13, 15:22
                      urko70 napisał:

                      > Takie filmiki są kierowane do takich jak Ty i Tobie podobnych, bo to nie ja tyl
                      > ko Ty nie rozumiesz, ze są kierowcy aut którzy patrzą i NIE widzą.

                      Masz na myśli tych, którzy usilnie domagają się obowiązkowych kamizelek dla pieszych?
                      Jura
                      • urko70 Re: Motocyklista wbił się w samochód. Zmarł na mi 11.09.13, 16:04
                        jureek napisał:

                        > > Takie filmiki są kierowane do takich jak Ty i Tobie podobnych, bo to nie
                        > ja tyl
                        > > ko Ty nie rozumiesz, ze są kierowcy aut którzy patrzą i NIE widzą.
                        >
                        > Masz na myśli tych, którzy usilnie domagają się obowiązkowych kamizelek dla pie
                        > szych?

                        Mam na myśli takich jak na tych filmikach, szczególnie w kontekście wielu wypowiedzi w tym wątku zakladających ze kierowca auta mógł nie widizeć. Skoro patrzył tak jak ci z filmików...
                        • jureek Re: Motocyklista wbił się w samochód. Zmarł na mi 11.09.13, 16:08
                          urko70 napisał:

                          > Mam na myśli takich jak na tych filmikach, szczególnie w kontekście wielu wypow
                          > iedzi w tym wątku zakladających ze kierowca auta mógł nie widizeć. Skoro patrzy
                          > ł tak jak ci z filmików...

                          Skoro jest więcej takich kierowców, którzy mogą nie widzieć, to może dobrze byłoby, żeby motocyklista też zadbał trochę o to, żeby nawet tacy go zobaczyli?
                          Jura
                          • urko70 Re: Motocyklista wbił się w samochód. Zmarł na mi 12.09.13, 13:48
                            jureek napisał:

                            > > Mam na myśli takich jak na tych filmikach, szczególnie w kontekście wielu
                            > wypow
                            > > iedzi w tym wątku zakladających ze kierowca auta mógł nie widizeć. Skoro
                            > patrzy
                            > > ł tak jak ci z filmików...
                            >
                            > Skoro jest więcej takich kierowców, którzy mogą nie widzieć, to może ...

                            to może Wy wszyscy jeżdżący po motocykliście jak po burej kobyle bez słowa zająknienia o kierowcy auta uwzględnilibyście ten fakt i CONAJMNIEJ uwzględnili w swoich ocenach to, że kierowca auta popełnił poważny błąd?


                            > dobrze był
                            > oby, żeby motocyklista też zadbał trochę o to, żeby nawet tacy go zobaczyli?

                            Od samego początku pisałem że wina jest conajmniej po obu stronach. Czego chcesz więcej ode mnie w tej dyskusji?
                    • tbernard Re: Motocyklista wbił się w samochód. Zmarł na mi 11.09.13, 16:38
                      > Takie filmiki są kierowane do takich jak Ty i Tobie podobnych, bo to nie ja tyl
                      > ko Ty nie rozumiesz, ze są kierowcy aut którzy patrzą i NIE widzą.

                      Gó... o mnie wiesz ale odwdzięczę się podobną poradą. Takie informacje o zabitym motocykliście na Sobieskiego są kierowany do takich jak Ty aby jeździli na jednośladach rozważniej.
                      • urko70 Re: Motocyklista wbił się w samochód. Zmarł na mi 12.09.13, 13:58
                        tbernard napisał:

                        > > Takie filmiki są kierowane do takich jak Ty i Tobie podobnych, bo to nie
                        > ja tyl
                        > > ko Ty nie rozumiesz, ze są kierowcy aut którzy patrzą i NIE widzą.
                        >
                        > Gó... o mnie wiesz ale odwdzięczę się podobną poradą.

                        Wiem o Tobie tyle, że sugerujesz mi podniecanie się edukacyjnymi filmikami unikając przyjęcia wartości merytorycznych jakie niosą.

                        > Takie informacje o zabity
                        > m motocykliście na Sobieskiego są kierowany do takich jak Ty aby jeździli na je
                        > dnośladach rozważniej.

                        No to teraz to przywaliłeś jak kulą w płot..... buahahahahahaaa
    • pawel_007 Re: Motocyklista wbił się w samochód. Zmarł na mi 09.09.13, 20:30
      ...reszte dopowiedzcie sobie sami
      www.youtube.com/watch?v=ZKg0o7KixOw&feature=youtu.be....
      • urko70 Re: Motocyklista wbił się w samochód. Zmarł na mi 10.09.13, 11:28
        pawel_007 napisał:

        > ...reszte dopowiedzcie sobie sami
        > www.youtube.com/watch?v=ZKg0o7KixOw&feature=youtu.be....

        I i wielu powie, że kierowca nie mógł zobaczyć, a ci którzy mają normalny wzrok widzieli.
        • tbernard Re: Motocyklista wbił się w samochód. Zmarł na mi 10.09.13, 22:49
          Ale to są kompletnie nieporównywalne zdarzenia. Ten o którym dyskutujemy przewrócił i kompletnie zdemolował auto. A na tych filmikach spokojniutko i powolutku sobie jadą.
          • urko70 Re: Motocyklista wbił się w samochód. Zmarł na mi 10.09.13, 23:09
            tbernard napisał:

            > Ale to są kompletnie nieporównywalne zdarzenia. Ten o którym dyskutujemy przewr
            > ócił i kompletnie zdemolował auto. A na tych filmikach spokojniutko i powolutku
            > sobie jadą.

            Są porównywalne bo w obu kierowca auta "nie zauważył" i To jego gapiostwo.
            • tbernard Re: Motocyklista wbił się w samochód. Zmarł na mi 11.09.13, 06:36
              > Są porównywalne bo w obu kierowca auta "nie zauważył" i To jego gapiostwo.

              To gapiostwo motocyklisty. Nie dostosował prędkości do warunków, o przepisowej nie wspominając.
              • urko70 Re: Motocyklista wbił się w samochód. Zmarł na mi 11.09.13, 09:47
                tbernard napisał:

                > > Są porównywalne bo w obu kierowca auta "nie zauważył" i To jego gapiostwo
                > .
                >
                > To gapiostwo motocyklisty. Nie dostosował prędkości do warunków, o przepisowej
                > nie wspominając.

                Tu mowa o nie zauważaniu motocyklistów przez kierowców aut i to pokazywały filmiki. Także odwracasz kota ogonem.
    • kontrarian Zasada ograniczonego zaufania i ocena odległości 10.09.13, 18:10
      >> Zasada ograniczonego zaufania – zasada stanowiąca, iż zarówno każdy uczestnik ruchu drogowego, jak też inna osoba znajdująca się na drodze oraz w jej otoczeniu, ma prawo liczyć, że inni uczestnicy ruchu przestrzegają przepisów kodeksu drogowego, chyba że aktualne zachowanie jakiegoś uczestnika stanowi uzasadnione podejrzenie do odmiennego jego zachowania (dz. II, roz. 1, art. 4 Prawa o Ruchu Drogowym) <<

      W sytuacji takiej jak skręt w Wilanowską obliczam, że przecięcie pasa Sobieskiego zajmie mi , od momentu początku manewru, około 3 sekund.

      Poruszające się z przeciwka samochody ( i inne pojazdy) mają prawo jechać co najwyżej 20 m/sek (czyli 72 km/h). Oznacza to, że powinienem zdążyć przejechać jeśli najbliższy pojazd z przeciwka jest dalej niż 60 m.

      Dokładam do tego 50% margines bezpieczeństwa, bo moje auto może ruszyć
      wolniej niż się spodziewam, albo coś innego się może przytrafić.

      Oznacza to, że zgodnie z Prawem o Ruchu Drogowym nie interesują mnie, w kontekście decyzji o ruszeniu, pojazdy znajdujące się dalej niż o 90 m od skrzyżowania. Tak samo jak nie interesują mnie te w Mirkowie, albo pod Sycowem.
      Są poza moim horyzontem zdarzeń i nie mogą się ze mną zderzyć.

      Chyba że mają szalonych kierowców, ale wtedy to jest, zgodnie z prawem, ich odpowiedzialność nie moja.
    • Gość: xyz Re: Motocyklista wbił się w samochód. Zmarł na mi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.13, 10:53
      warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,14602830,Precedensowy_wyrok__Winny__choc_mial_pierwszenstwo.html
Pełna wersja