chamówa na placu przy Żelaznej

IP: *.Korbank.PL / 81.219.226.* 10.08.04, 09:32
W głównej alejce , obok siebie stoją trzy stoiska za warzywami- jabłka,
pomidory, pieczarki i inne owoce.Towar ślicznie poukładany w kopczyki.
Jabłka "genewa" tak czerwone, że aż kłują w oczy swoją pieknością.
Podchodze do jednego stoiska i prosze o kilogram "genewy" zaznaczajac, że
chodzi mi o czerwone, bo czerwone sa słodkie a ja nie moge jeść kwasnych.
Pomagier sprzedającej paniusi, ładuje do rekalmówki jakieś skarłowaciałe
obrzydliwstwa w kolorze zielonym. Zagladam do torby i grzecznie mówie " te
jabłka są zielone", na co paniusia rozdarła na mnie MORDĘ! i " jak sie chce
czerwone to farbe sobie niech kupi".
Szok!
Podchodze do drugiego stoiska ( obok) i mówie " poproszę kilogram genewy"
A wypudrowana młoda dama od razu do mnie z geba w te słowa " słyszałam jak
pani przed chwila na stoisku obok chciała czerwona genewę, a ja takiej nie
mam" Wiec ja jej na to, że ' chce kupic kilogram i nie bede dyskutowac o
kolorze" a to wypudrowane dupsko mówi do mnie, że nie sprzeda mi ŻADNYCH
JABŁEK I NICZEGO INNEGO!!!!!!!!!!
Myslałam, że to jakies czary! Jedna starucha chciała mnie oszukac z towarem ,
wkładajac do reklamówki inny niz wystawiony a druga pudernica odmówiła mi
sprzedazy WOGÓLE!!!!
CÓŻ ZA SOLIDARNOŚĆ!
Alejką szła akurat starsza pani i mówi do mnie" niech się pani nie denerwuje,
widziałam cale zajscie i nie dziwi mnie to. Te badylary tak własnie ludzi
oszukuja , ja u nich juz dawno przestałam kupować"
Podniosło mnie to na duchu, ale tak sobie mysle, czy nie kupowanie u nich to
jedyna mozliwa kara?
Usatysfakcjonowało by mnie gdyby wiecej ludzi omijała te stoiska łukiem i z
daleka.
Dziwne...w sklepie nikt by nie odważył sie na takie zachowanie i sceny, a na
targowisku to chyba wszystko mozna..? wolna amerykanka.
    • Gość: cancro Re: ...na Broniewskiego też IP: *.core.lanet.net.pl 10.08.04, 09:54
      Tzw. "handlowcy" czują się coraz bezkarniej. U zbiegu Broniewskiego i
      Żmigrodzkiej urządzili sobie dzikie targowisko. W celu ukrócenia procederu
      (chyba) zarząd osiedla ogrodził teren słupkami z łańcuchami. Niestety, nic to
      nie pomogło. Ogrodzony teren z trawnika przemienił się w klepisko, na którym
      wiatr wznieca tumany kurzu. Łańcuchy w wielu miejscach zostały zdjęte, a w
      wielu wykorzystane przez "handlowców" jako zabezpieczenie przed "chamstwem",
      które mogłoby napierać na ich "stanowiska pracy". Po zakończonym dniu pracy,
      plac po "handlowcach" zdobią pozostawione przez nich stosiki cegieł i kamieni
      przykrytych resztkami tektury, używane jako siedzenia. Kupujących widać
      niewielu. Oferowany na tym dzikim targowisku towar, to pospolite badziewie -
      przysłowiowe mydło, szydło i powidło, do tego wyjątkowo marnej jakości.
      Toteż "handlowcy" najczęściej zajęci są sobą.
      Czasem obserwuję z jakim oddaniem Straż Miejska "zwalcza" "babcie"
      i "dziadków", którzy przed "Plusem" na Bezpiecznej próbują sprzedać pudełko
      pomidorów, czy pęczek pietruszki ze swojej działki. Na dzikim targowisku próżno
      miejskich stażników porządku wypatrzeć. Czasem także zastanawiam się skąd
      ci "handlowcy" mają towar, którym handlują? Chyba nie rosną im na działkach
      czajniki, latarki, śrubokręty, czy inne akcesoria? Dla jasności dodam, że nie
      mam nic przeciw takim handlarzom, ale wszystko powinno mieć swoje miejsce i
      odbywać się z poszanowaniem obowiazującego prawa! Handel powinien odbywać się
      na podstawie ważnych koncesji i tylko w miejscach do tego wyznaczonych. W
      przeciwnym razie "hahdlowcy" rozłożą się niedługo w Rynku, albo na "miejsce
      pracy" wybiorą wejścia do naszych posesji.
      • Gość: zbulwersowana Re: ...na Broniewskiego też IP: *.Korbank.PL / 81.219.226.* 10.08.04, 10:03
        No własnie, czyli coraz lepiej sie u nas dzieje.
        Teraz po mocnej dobrej kawie i wyładowaniu nerwów przy sprzataniu domu, emocje
        mi troszke opadły. jednak nadal zastanawiam sie jak to sie dzieje, że my
        kupujący ( z których przeciez badylarze żyją), nie możemy tak naprawdę nic
        zrobic.Tym bardziej, ze polscy handlarze przeciez tak bardzo ubolewaja nad
        istniejącymi zachodnimi marketami, TESCO itp.
        Byłam ostatnio w Niemczech i niestety choc nie wszystko tam mi sie podoba,
        jesli chodzi o kulture osobista, mmm blizej nam ciągle jeszcze do Rosji.
        Serdecznie pozdrawiam.
        • Gość: rena Re: Żelazna właściwie na Jemiołowej IP: 195.205.44.* 10.08.04, 13:08
          mieszkam niedaleko tego targowiska i nie raz byłam świadkiem podobych sytuacji
          jak opisane wyżej. Zawsze mnie to bulwersowało i to że mafia tych handlar jest
          poza wszelką kontrolą. Czy aby na pewno nie ma możliwości żeby to zmienić?
          Jeśli ktoś nie rozumie potrzeby kulturalnej obsługi klientów to powinien szukać
          innego źródła utrzymania, tak mi się wydaje.
          • Gość: zbulwersowana Re: - do Pani Reny IP: *.Korbank.PL / 81.219.226.* 11.08.04, 09:06
            Dziekuje za wsparcie słowem, bo juz myslałam , że to ja jestem jakaś
            przewrazliwiona i czepiam sie mało znaczących incydencików.
            Bulwersuje mnie to iz wszelki towar układany jest na widok kupujących tymi
            najpiekniejszymi okazami.Z tyłu leżą za to okazy mało ciekawe- i własnie te są
            NAM pakowane do toreb!!!!!
            Poza tym te odzywki! ja nawet nie dotknełam sztuki jabłka, tylko zapytałam
            spokojnie czy mozna samemu wybierac, na co odszczekano mi NIEEE!!!!!
            Dobrze ale w takim razie mam prawo ustnie wydac dyspozycje jaki towar mam
            zamiar zakupic , bo do jasnej anielki!! przeciez nikt inny jak właśnie ja ZA
            TEN TOWAR ZAPŁACĘ!.
            Nie wiem doprawdy co mozna z tym wszystkim zrobic, chyba nic, niestety.
            Może jedyną ulge przyniosło mi to, ze wyzaliłam sie na tym forum
            serdecznie pozdrawiam
            • im13 Re: - do Pani Reny 11.08.04, 13:36
              Droga "zbulwersowana" - to jest ten, no... polski drobny handel, który mam
              nadzieję kiedyś wreszcie zdechnie, bo to przekracza wszelkie pojęcie... Dlatego
              NIE kupuję od dawna na targowiskach. Fakt, że mam łatwiej, bo mieszkam na wsi
              tuż pod Wrocławiem i większość kupuję bezpośrednio od rolnika, a owoce w sadzie
              w Mokronosie Dolnym. Można spróbować nowych odmian, a ten człowiek u którego
              kupuję, dba o swoich klientów. Polecam. I trzymaj się.
        • Gość: iza Re: ...na Broniewskiego też IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.04, 13:16
          Współczuję Ci tego zajścia i podziwiam Twe opanowanie.Ja w takich sytuacjach
          czuję sie całkowicie bezradna,nie potrafię "odpyskować" i dyskutować z takimi
          kobietami.Odchodzę w poczuciu wdeptania w ziemię i mam humor zepsuty na pół
          dnia.Zaczynam potem się zastanawiać ,że może ja nie potrafię żyć z tolerancją
          chamstwa i powinnam się zmienić.Wydaje mi się ,że nikomu to nie przeszkadza
          tylko mnie.I mam "doła" na pół dnia.Pozdrawiam!
          • lilimarlene1 Re:Chamstwo na Jemiołowej 10.08.04, 18:02
            Izo!
            osób o Twojej wrażliwości jest więcej.
            I to nie Ty powinnaś się zmienić,tylko te babsztyle lub ci osobnicy handlujący
            na tym placu.
            Robię tam zakupy od wielu lat i do niektórych stoisk nigdy nie podchodzę,nawet
            gdyby tylko tam był towar,którego poszukuję.
            Po zakupach na tym placu mam często wrażenie wyrzuconych pieniędzy,bo zakupiony
            towar nadaje się również do wyrzucenia.
            Przykłady:
            kupione maliny w pojemniczku ujawniają skrytą tajemnicę po przyniesieniu do
            domu - na wierzchu świeże po spodem zapleśniałe,przedwczorajsze.
            Zgniłe lub niedojrzałe morele,truskawki,czereśnie,jabłka około 30-40% na kg
            kupiłam dlatego,że front kopczyka zachęcał do kupna.
            Niespodzianka czekała w domu-kiedy wysypałam towar z toreb.
            Byłam niejednokrotnie świadkiem chamskich reakcji sprzedawców na uwagi klientów.
            Np.widziałam jak jedna ze straganiarek wyrwała zapakowany towar z rąk klienta i
            rzuciła w niego monetami,które jej wręczył zakazując jakichkolwiek zakupów w
            przyszłości u niej.
            Tylko dlatego,że ten zwrócił uwagę na jakość towaru zapakowanego do siatki.
            Zresztą ten klan rodzinny daje takie popisy chamstwa,że odechciewa się horrorów.
            Inny kramarz wyzwał eleganckiego młodego człowieka kupującego u niego owoce od
            pedałow itp.
            Tamten słusznie oburzony jego zachowaniem i obelgami wezwał policję i zatrzymał
            świadków zdarzenia.
            Kiedy policja po około godzinnym oczekiwaniu nie pryjechała,spasował.
            Babci,która kupując brokuł nieopatrznie klapneła językiem "dlaczego tak drogo -
            w carrefurze jest o połowę taniej"?,brokuł został wyrwany z rąk,wskazujący
            palec pokazał jej won,a z ust wyrwał się ryk niecenzuralnych słow.
            I co?
            A NO NIC.
            Niepodoba się to kupuj gdzie indziej.
            To są ludzie którzy prawdopodobnie stracili pracę w wyniku upadku zakładów.
            A tam tak się pracowało.
            Oni byli tak traktowani więc rewanżują się,wszak są "na własnym".

            Tylko dlaczego my biedni klienci,którzy umożliwiamy im egzystencję musimy być
            tak traktowani?
            Pozdrawiam i życzę odporności
            Lilka
          • Gość: zbulwersowana Re: ...do Izy IP: *.Korbank.PL / 81.219.226.* 11.08.04, 09:16
            Witaj, równie serdecznie pozdrawiam.
            z tym "podziwianiem "mojego opanowania to nie tak!
            Mnie to wczoraj wgniotło tak mocno w ziemie, ze rzeczywiscie pół dnia miałam do
            kitu.
            Mało tego, zaraz po tym idiotycznym odmówieniu mi sprzedaży musiałam odsiedziec
            swoje w aucie, bo nie byłam w stanie wracać nim do domu.
            Tak mi sie telepały ręce, że bałam sie prowadzić.
            Nerwy wyładowałam na pracy fizycznej w domu, ale tez przemyślałam sobie, że
            ważniejsze jest moje zdrowie i nie ma co szarpać nerwów z powodu byle kretynek.
            Gdyby to był sklep albo np. taka hala kupców jak "GAJ", "ARENA" , wówczas
            poszłabym do zarządu na skarge, tyle tylko, że tam nikt tak się nie zachowuje,
            a bardzo często takze i tam robię zakupy.
            No cóż, tak naprawde to smutne jest że rodak rodakowi...
      • Gość: Rafis Re: ...na Broniewskiego też IP: 213.199.196.* 10.08.04, 18:03
        Gość portalu: cancro napisał(a):

        > Tzw. "handlowcy" czują się coraz bezkarniej. U zbiegu Broniewskiego i
        > Żmigrodzkiej urządzili sobie dzikie targowisko. W celu ukrócenia procederu
        > (chyba) zarząd osiedla ogrodził teren słupkami z łańcuchami. Niestety, nic to
        > nie pomogło. Ogrodzony teren z trawnika przemienił się w klepisko, na którym
        > wiatr wznieca tumany kurzu. Łańcuchy w wielu miejscach zostały zdjęte, a w
        > wielu wykorzystane przez "handlowców" jako zabezpieczenie przed "chamstwem",
        > które mogłoby napierać na ich "stanowiska pracy". Po zakończonym dniu pracy,
        > plac po "handlowcach" zdobią pozostawione przez nich stosiki cegieł i kamieni
        > przykrytych resztkami tektury, używane jako siedzenia. Kupujących widać
        > niewielu. Oferowany na tym dzikim targowisku towar, to pospolite badziewie -
        > przysłowiowe mydło, szydło i powidło, do tego wyjątkowo marnej jakości.
        > Toteż "handlowcy" najczęściej zajęci są sobą.
        > Czasem obserwuję z jakim oddaniem Straż Miejska "zwalcza" "babcie"
        > i "dziadków", którzy przed "Plusem" na Bezpiecznej próbują sprzedać pudełko
        > pomidorów, czy pęczek pietruszki ze swojej działki. Na dzikim targowisku
        próżno
        >
        > miejskich stażników porządku wypatrzeć. Czasem także zastanawiam się skąd
        > ci "handlowcy" mają towar, którym handlują? Chyba nie rosną im na działkach
        > czajniki, latarki, śrubokręty, czy inne akcesoria? Dla jasności dodam, że nie
        > mam nic przeciw takim handlarzom, ale wszystko powinno mieć swoje miejsce i
        > odbywać się z poszanowaniem obowiazującego prawa! Handel powinien odbywać się
        > na podstawie ważnych koncesji i tylko w miejscach do tego wyznaczonych. W
        > przeciwnym razie "hahdlowcy" rozłożą się niedługo w Rynku, albo na "miejsce
        > pracy" wybiorą wejścia do naszych posesji.


        a zadzwonic po straz miejska to trudno? Zawsze się czeka az jacys "oni" to
        zrobia za nas. Niech ktos to zrobi :)
    • Gość: Marta Re: chamówa na placu przy Żelaznej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.04, 13:35
      Chyba bym jej wyciągnęła jabłko z dolnej warstwy kopczyka i ze środka z
      pytaniem "a to może mi pani sprzeda? też nie?? No to trudno."
      A jutro poszła tam znowu, chciałabym wiele rzeczy i gdy by już były poważone i
      poukładane w siatki, podliczone powiedziałabym jej, "rozmyśliłam się, kupię
      gdzie indziej"

      Szkoda nerwów na handlarę.
      • Gość: zbulwersowana Re: do Marty IP: *.Korbank.PL / 81.219.226.* 11.08.04, 09:23
        witaj!
        taki sam pomysł chodził mi wczoraj po głowie, ale...
        dziś myslę, że nie jest to mój poziom i jednak znizać się do tak prostackiego
        nie będę.
        Myslę sobie, ze jednak taka handlara widocznie inna byc nie potrafi,
        nie wie co to serdeczność, przychylność i , ze takie pozytywne emocje daja
        korzyść obu stronom. także te wymierne korzyści...gdyby było normalnie!
        poleciłabym stoisko mamie, znajomej, itd. a tak? UCZULĘ!!! by omijały bo moze
        spotkac ich to samo.
        serdecznie pozdrawiam
        • Gość: Marta od Marty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.04, 15:38
          W zasadzie masz rację :-)

          Ja również nie mam zwyczaju w ten sposób postępować, ale już kilkakrotnie
          przekonałam się, że przy tego typu zachowaniach bywa to zdumiewająco
          wychowawcze :-) A ja wychowawca z zawodu jestem ;-)

          Cieszę się, że masz się już lepiej!
    • katka251 Re: chamówa na placu przy Żelaznej 10.08.04, 14:20
      na zielinskiego tez nie lepiej, ostatnio zrypala mnie taka prlowska bizneswoman
      pod 60-tke za buty, ktore ogladalam, najpierw ze ZA DUZE mierze na co ja, ze
      wiem, ale chce zobaczyc jak ogolnie leza, goraco bylo nie chcialo mi sie
      czekac, az wygrzebie z zaplecza moj rozmiar, no i jak moja odpowiedz sie jej
      jakos tak nie spododbala, to zaczela sie drzec na mnie, jak wlasna babcia co
      najmniej, ze na gola stope mierze; fakt nie powinno sie, ale nauczona
      doswiadczeniem z placu wcale sie tym nie przejmowalam, gdyz na niektorych
      stanowiskach mozna bylo na gola a na innych pisalo, zeby na gola nie mierzyc;
      popaprani sa, ale idzicie sobie kiedys nie na zakupy, ale pobserwowac tych
      ludzi co tam handluja, koszmar
    • Gość: wrocławianka a ja kocham pl. Grunwaldzki :-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.04, 16:26
      uwielbiam robic zakupy na targowisku przy pl. Grunwaldzkim
      warzywa, owoce i ...ciuchy
      Mieszkam obok, bywam tam kilka razy w tygodniu i nigdy, ale to nigdy nie
      spotkałam się z takim prostactwem
      Raz pani poprosiła, żebym nie macała pomidorów - ale to była kulturalna prośba
      i miała ..rację ;-)
      Sama nie chciałabym kupować wymacanych przez klientów brzoskwiń czy pomidorów
      A jak mi zlikwiduja to targowisko, to ...nie wim jeszcze co zrobie, ale cos
      wymyslę ;-)
      • Gość: erni Re: a ja kocham pl. Grunwaldzki :-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.04, 18:09
        Żelazna mówiecie? Chętnie się tam przejde ! :>
        • Gość: juli Re: a ja kocham pl. Grunwaldzki :-))) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.08.04, 12:43
          przyłączam się !!!
          • folex Re: a ja kocham pl. Grunwaldzki :-))) 12.08.04, 09:08
            Popieram, tylko co będzie jak go zlikwidują??
            • Gość: fanka placu Re: a ja kocham pl. Grunwaldzki :-))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.04, 10:13
              to sie przykujemy łańcuchami do straganów :-))))
              a z drugiej strony może ktos powoła jakis Komitet Obrony - mysle, że na kilka
              tysięcy podpisów można liczyc
              niech go np. przeniosą w okolice ul. Polaka albo na skwer za przystankami
              autobusów
              znalazłoby sie parę miejsc w okolicy
    • Gość: tit Re: chamówa na placu przy Żelaznej IP: *.wroclaw.mm.pl 11.08.04, 08:57
      to prawda co napisala wroclawianka. tez mieszkam niedaleko placu na
      sklodowskiej i robie tam zakupy od lat - nigdy sie nie zdazylo zeby ktorys ze
      sprzedawcow zachoywal sie w sposob opisany przez was powyzej.
      • Gość: zbulwersowana Re: chamówa na placu przy Żelaznej IP: *.Korbank.PL / 81.219.226.* 11.08.04, 09:33
        Kiedyś robiłam zakupy na targowisku przy CEZALU na ul. Widnej ,
        było normalnie i jak to na placu, towar wyłozony i kazdy nabierał sobie sam.
        Ale co rózniło się od placu na Jemiołowej/Żelaznej, otóż na tamtym placu owoce
        i warzywa były posortowane według gatunków, gorsze były tańsze a te super
        oczywiście droższe. I ja sama decydowałam które zakupić.a tutaj? wszystko jak w
        bajce, właśnie takie bajkowe kopczyki... ale tylko oko może sie nacieszyc.
        Teraz niestety plac ten zlikwidowano i powstała hala kupców "PERŁA" i owszem
        warzywa i owoce są ale okropnie drogie, i jest to jedyny powód kupowania przeze
        mnie w takich miejscach jak plac.
        Ale czy muszą się nam te place kojarzyć w przeważającej większości, z PRL-
        owską rzeczywistością?
        ( niech nie kupuje, niech se pomaluje jabłka, ooo paczcie jaka paniusia
        wymagająca, niech nie dotyka, ....itp, itd)
        pozdrawiam
    • Gość: agnes Re: chamówa na placu przy Żelaznej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.04, 10:40
      ci ludzie, ktorzy sprzedaja w glownej alejce na zelaznej sa straszni. robie
      zakupy na tym targu od ladnych kilku lat, ale nigdy w tje glownej alejce. to
      faktycznie wyglada jak jakas mafia.
      jesli nie chcesz poczuc sie oszukana lub zdolowana, polecam robienie zakupow na
      koncu. ostatni rzad (pod samym plotem) to blaszane budki lub sprzedaz z
      samochodow. sami uprzejmi, mili, NORMALNI ludzie.
      chamstwo ignorujemy, tj. nie kupujemy tam
      • Gość: zbulwersowana Re: chamówa na placu przy Żelaznej IP: *.Korbank.PL / 81.219.226.* 11.08.04, 10:48
        Własnie do takich wniosków doszłam. Tam w tej alejce, o której mówisz, są trzy
        stoiska z warzywami, przede wszystkim z własnych upraw.Bardzo normalni ludzie
        to prowadzą. Nie mam zadnych zastrzeżeń.A pan w ostatniej budce to juz w
        szczególności miły i normalny.
        Tam własnie robię zakupy, ale...
        nie kupie w tych NORMALNYCH miejscach własnie jabłek i np. pieczarek,
        poprostu , nie prowadzą takiego asortymentu. Dlatego kupowałam w tej alejce co
        to ja prowadzi klan rodziny SOPRANO!!!!
        Ale na nich świat sie nie kończy i nie zaczyna,
        omijam teraz łukiem, bo wogóle przez jakieś dwie kretynki nie mam zamiaru
        obrażac sie na cały targ.
        pozdrawiam bardzo serdecznie
        • jotesz Re: chamówa na placu przy Żelaznej 11.08.04, 12:11
          Też się kiedyś naciąłem na tę Rodzinę Chamów i nigdy u nich nie kupuję, ale też
          od dawna w ogóle omijam żelazną. Na szczęście teraz na karmelkowej sprzedaje
          rodzina, która kiedyś handlowała pod wiatą w Dolnośl. Centrum też przy
          karmelkowej. Tyle że teraz za wjazd do Centrum na bramce kasują 6 zet, więc
          klienci "warzywno-owocowi" przestali przyjeżdżać pod wiatę. To spowodowało
          wywędrowanie sprzedawców z centrum na karmelkową, gdzie mają również klientów
          jadących do/z Centrum Bielany - a tam wybór produktów rolnych bywa marny i
          nietani.
          Każdy produkt klient może sobie sam wybrać, obejrzeć, nałożyć...
          Chyba muszę podkreślić jeszcze raz, że jestem zwykłym kupującym, bo za nadto
          ich chwalę, ale myślę, że ci sprzedawcy, czy chamscy czy mili, to raczej nie
          mają czasu na internet...
          • Gość: zbulwersowana Re: chamówa na placu przy Żelaznej IP: *.Korbank.PL / 81.219.226.* 11.08.04, 12:33
            witam i serdecznie pozdrawiam,
            niestety tez wydaje mi sie , że "towarzystwo" handlujące na tarowisku nie czyta
            FORUM, a szkoda!
            I wydaje mi sie, że takze nie przegląda się w lustrze, a przydało by sie bo
            moze wówczas zobaczyliby jakie paskudnie niesympatyczne miny robia do NAS-
            KUPUJĄCYCH.
            Ale niech im będzie Zum Wohl!!!!!
            • Gość: fi Re: chamówa na placu przy Żelaznej IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.08.04, 14:27
              Ja też się naciełam na sprzedawców w głównej alejce ( pewnie tych samych ;) )
              NIGDY już u nich nie kupuję, NIGDY!!! Tobie radzę to samo, dzięki mnie stracili
              oni paru klientów - tyle możemy robić. Na pewno nie zostawię u chamów moich
              pieniędzy. Ale nie wszyscy są tacy sami, mam bardzo miłą panią od jajek,
              strasznie sympatyczna kobieta - młoda blondynka w warzywniaku ( co prawda przy
              głównej alejce, jakieś 3 stoisko na lewo od wejścia ). Warzywa kupuję od
              rolników z tyłu, szczególnie polecam tych na samym brzegu, a jeszcze fajna pani
              z kiosku z nabiałem, zaraz za stoiskiem z bakaliami.
              • Gość: zbulwersowana Re: chamówa na placu przy Żelaznej IP: *.Korbank.PL / 81.219.226.* 12.08.04, 14:53
                Tak1 nic więcej w akcie protestu zrobic się nie da, mozna poprostu sie
                zbuntować i nie kupować w tych SKAŻONYCH miejscach, i powiadomic najbliższe
                otoczenie, rodzine, znajomych,,..
                Ja kupuję w ostatniej alejce przed " rolnikami" i jestem jak na razie!
                zadowolona.Tylko, że nie wszytko tam moge kupić, choćby te pechowe jabłka. Ale
                co tam, po jabłka wybierać się będę extra gdzie indziej a tym FRAMUGOM! zarobić
                nie dam. Ewentualnie może rolnicy bedą jabłka mieć?
                Widzę, że nie tylko ja miałam nieprzyjemne zajście, po ilości postów w moim
                wątku.
                Bo godzinę po całym zdarzeniu, to prawdę mowiąc zwątpiłam w swoją wrażliwość i
                pomyślałam , ze może jestem jakaś za bardzo wymagająca i nadwrażliwa?
                Ale teraz "wróciłam" do normy i formy i wszystkim za otuchę i solidarność
                DZIĘKUJĘ!!!!!
                pozdrawiam
    • Gość: Barbara Re: chamówa na placu przy Żelaznej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.04, 19:31
      na Jemiołowej robiłam wczoraj zakupy-trzeci samochód od wejścia do
      ogrodnika,kupowłam ogórki kilo pan zapakował mi w mały woreczek od kanapek i
      dał mi do ręki poprosiłam o większy worek,otrzymałam go ale ile się nasłuchałam
      że mogę sobie te ogórki wsadzić do chleba, i ziemniaków bo on za te worki płaci
      i nie ma ich do rozdawania i napluł się tam jeszcze nie samowicie powiedziałam
      mu że jest bardzo nieprzyjemny i więcej nie zrobię u niego zakupów i powiem
      moim sąsiadom,a on na to no to co...i dalej nie słyszałam bo poszłam przykro mi
      się zrobiło,już na ten plac nie pujdę i będę za tym żeby go zlikwidowali itp.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja