studia doktoranckie - ciekawym waszej opini

IP: *.um.wroc.pl 29.06.01, 13:26
zastanawiam sie jakie sa wasze odczucia co do rozmow kwalifikacyjncy na studia
doktoranckie. jakie sa kryteria "dostawalnosci" sie? czy liczy sie wiedza czy
licza sie uklady?
czesto ludzie mowia ze nie wazne co sie wie ale jakie sie ma uklady. czesto
ludzie opowiadaja sobie historie o nieuczciwych zasadach naboru. a z drugiej
strony stajac w tlumku oczekujacym na rozmowe kwalifikacyjna odnosi sie
zupelnie inne wrazenie...
jak jest naprawde?
ciekawym waszej opinii.
    • Gość: villon Re: studia doktoranckie - ciekawym waszej opini IP: 62.244.145.* 29.06.01, 14:51
      Oczywiście najważniejszy jest starannie przemyślany temat pracy doktorskiej i
      umiejętność przekonania komisji, że to właśnie JA popchnę polską naukę naprzód.
      Ale mimo wszystko DOBRZE mieć takiego promotora, który naprawdę liczy się w
      instytucie. A już najlepiej, jeśli jest w komisji.
    • Gość: bromden Re: studia doktoranckie - ciekawym waszej opini IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 29.06.01, 15:56
      To chyba zalezy od uczelni.

      Na Politechnice pytali sie kazdego o to samo. Co robil w ramach pracy
      magisterskiej i co chce robic w ramach doktoratu. Do odpowiedzi nie
      przywiazywali szczegolnie duzej wagi. Wydaje mi sie, ze ta rozmowa odbyla sie
      dla formalnosci.

      Domyslam sie, ze decydujace znaczenie przy przyjeciu na studia doktoranckie ma
      sytuacja w danym instytucie. Jak jest malo chetnych, to przyjmuja wszystkich,
      jak duzo, to robia selekcje. Jak odbywa sie selekcja, nie wiem. Pewnie po
      sredniej i dotychczasowych osiagnieciach (np. publikacjach).
      • Gość: hrabia Re: studia doktoranckie - ciekawym waszej opini IP: 213.77.64.* 30.06.01, 19:01
        Przeżyłem studia doktoranckie na PW dawno temu. Fajna sprawa. Przedłużenie
        młodości o kilka lat. Pracę pisałem w ostatnich 4 miesiącach. Promotor był
        kapitalnym naukowcem i człowiekiem. Łyknął bez problemów.
        Tak, tak - godzina wstydu - i całe życie w chwale ( to o obronie)
    • Gość: Myszka Re: studia doktoranckie - ciekawym waszej opini IP: *.ii.uni.wroc.pl 02.07.01, 11:57
      Zdarzylo mi sie 27 czerwca zdawac taki "egzamin" na uniwerku. Bylo calkiem
      przyjemnie, ale tez nie bezstresowo. Najpierw musialam opowiadac, o czym byla
      moja praca magisterska, a potem odpowiadac na pytania komisji dotyczace moich
      zainteresowan. Oczywiscie zainteresowania zahaczaly o jakies przedmioty ze
      studiow i pytania rowniez dotyczyly wiadomosci zdobytych na owych zajeciach.

      Czy chodzi o uklady? To pewnie zalezy, na jakim kierunku ma sie zamiar studiowac.
      U nas chodzi przede wszystkim o to, zeby miec silna motywcje do nauki oraz chciec
      prowadzic zajec ze studentami, chociaz wiedza na pewno tez sie liczy. No i trzeba
      postarac sie o opiekuna, ktory chcialby pracowac z Toba przez 4 lata (albo i
      dluzej...).

      U nas bylo 10 miejsc, w pierwszym terminie zglosilo sie 5 osob. Nie wiem, czy
      wszyscy zostali przyjeci, mysle ze tak. W kazdym razie dwie pierwsze osoby na
      pewno :-).
      • Gość: mentor Re: studia doktoranckie - ciekawym waszej opini IP: *.ii.uni.wroc.pl 03.07.01, 11:05
        Myszko droga! Nie piszesz tego, ale domyślam się, że rozpoczynasz studia
        doktoranckie w instytucie, w którym znają Cię od pięciu lat. Czym mogłabyś
        zaskoczyć szanowną komisję? Nie dziw się zatem, że nie kazano Ci wymyślać
        prochu. Inaczej ma się sprawa, gdy zjawia się ,,Obcy", którego
        trzeba ,,rozpoznać'' i ocenić, ile jest wart.



        • Gość: mentor Do Myszki IP: *.ii.uni.wroc.pl 03.07.01, 11:48


          Myszko droga! Nie piszesz tego, ale domyślam się, że rozpoczynasz studia
          doktoranckie w instytucie, w którym znają Cię od pięciu lat. Czym mogłabyś
          zaskoczyć szanowną komisję? Nie dziw się zatem, że nie kazano Ci wymyślać
          prochu. Inaczej ma się sprawa, gdy zjawia się ,,Obcy", którego
          trzeba ,,rozpoznać'' i ocenić, ile jest wart.





    • Gość: STrup Re: studia doktoranckie - ciekawym waszej opini IP: *.chem.uni.wroc.pl 02.07.01, 12:56
      Po pierwsze, przyszly doktor nie moze popelniac w nadmiarze bledow
      ortograficznych (opini!).
      A powaznie:
      1. Trzeba miec przyzwoita srednia ze studiow;
      2. Trzeba miec 'zaklepanego' przyszlego promotora;
      3. Trzeba na rozmowie kwalifikacyjnej wykazac sie jako-taka znajomoscia
      przyszlego obszaru badan. Z pewnoscia trzeba wiedziec w tym zakresie tyle, ile
      bylo na studiach (nie problem, to sa zwykle dosc waskie specjalnosci).

      Dobrze jest przed rozmowa kwalifikacyjna pogadac z przyszlym promotorem i go
      zapytac, po prostu, czego z grubsza bedzie dotyczyc przyszly doktorat. Potem
      poczytac troche (2-3 godzinki) na ten temat w podrecznikach i mozna robic dobre
      wrazenie na komisji.

      A tak naprawde, to wiekszosc instytutow boryka sie z brakiem chetnych na
      studium doktoranckie, wiec nie wybrzydzaja. Jesli umiesz odpowiadac na pytania
      klarownie i z odrobina swobody, zdasz.

      Inna rzecz, ze czekaja cie 4 (albo i 5) lata dosc trudne. Stypendium jest
      niskie, uczyc sie trzeba, do tego robic ten doktorat... Tu bardzo duzo zalezy
      od promotora.

      Powodzenia!
    • Gość: Żabiszon Re: studia doktoranckie - ciekawym waszej opini IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 02.07.01, 13:31
      A po co Ci w ogóle studia doktoranckie? Na uczelni później nie zostaniesz, bo
      wszystkie już pękają w szwach od świeżo upieczonych absolwentów wcześniejszych
      roczników. Do pracy w przemyśle się nie dostaniesz, bo każdy "byznesmen" jest
      człowiekiem "skromnym" i jego firma jest zbyt mała i niskodochodowa, żeby
      zatrudniać "aż" doktora. Innej pracy też nie znajdziesz, bo szefowie firm i ich
      właściciele mają tytuł inżyniera lub - co najwyżej magistra - nie będzie im się
      jakiś uczony w pracy wymądrzał, za to będzie zagrożeniem i może ich wygryźć ze
      stanowiska. Nie możesz też ukrywać wykształcenia, bo grożą Ci pewne, hm,
      nieprzyjemności ze strony prawnej (zatajanie prawdy). Przemyśl poważnie czy
      chcesz być przez te cztery lata popychadłem i nikim, żeby późnie - już jako
      absolwent i DOKTOR NAUK - znowu być nikim...
      • Gość: bromden Re: studia doktoranckie - ciekawym waszej opini IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.07.01, 16:01
        1. Proponuje, zeby kazdy pisal o jakiej uczelni mowi!
        2. Do Żabiszona: wiesz ile doktor nauk informatycznych moze dostac w USA na
        dzien dobry?
    • Gość: kowarek Re: studia doktoranckie - ciekawym waszej opini IP: *.btopenworld.com 02.07.01, 20:47
      Wiadomo, ze to sie robi dla przyjemnosci. Chyba innego motywu nie ma. No, ale
      teraz na powaznie. Jestem doktorantka na UWr. Nie mam nawet stypendium, ale za
      bardzo sie tym nie martwie i mam mozliwosc zarabiania na zycie poza uczelnia.
      To jest jedyna mozliwosc (w moim przypadku). Cale szczescie moj zawod troche
      jest zwiazany z doktoratem, ale wspolczuje tym, ktorzy musza robic cos zupelnie
      innego niz to, czym zajmuja sie na uczelni (pilnowanie dzieci, praca w dziwnych
      instytucjach lub innego tego typu "przyjemnosci").
      Pisze ten list z Londynu, gdzie douczam sie angielskiego. Jest to niezbedne do
      mojej pracy doktorskiej. Gdybym nie wykonywala swojego zawodu, nie mialabym
      szans na sfinansowanie tego wyjazdu. Ale jest druga strona medalu - tak jak
      wiekszosc ludzi, ktorzy nie pracuja wylacznie na uczelni, mam b. malo czasu na
      pisanie doktoratu, bo musze zarabiac na zycie... i obledne kolko sie zamyka.
      Mimo wszystko mysle, ze warto zostac na uczelni, bo wreszcie to wszystko musi
      sie zmienic. Nie pisze juz o tak oczywistych sprawach, jak chec rozwoju etc.
      Mysle, ze jesli naprawde sie chce, mozna nawet na biednej uczelni zrobic wiele.
      Tylko niestety trzeba sie przy tym napracowac i miec sprzyjajacego
      promotora... :)
      Pozdrawiam z Londynu
      kowarek
Pełna wersja