czechofil
06.05.14, 08:55
Ponieważ forum rowerowe, jak to nazwał jeden z trolli, zdechło, pozwalam sobie tutaj zamieścić jeden ciekawy i bardzo symptomatyczny link. Otóż na pewnym rowerzyście, jadącym jak najbardziej prawidłowo drogą dla rowerów na ul. Grabiszyńskiej, zostało ewidentnie wymuszone pierwszeństwo przejazdu. Kierowca wyjeżdżając z drogi wewnętrznej nie zachował ostrożności, wyjechał na drogę dla rowerów, czym doprowadził do kolizji z rowerzystą. Sprawa nawet dla laika wydaje się oczywista, ale my żyjemy w Polsce, czyli kraju, gdzie sprawiedliwość ma różne wymiary. Otóż okazało się, że kierowcą był jakiś sędzia i to wystarczyło, żeby sprawę (bo jakichś zagmatwanych procedurach) umorzyć. I w ten oto sposób człowiek ewidentnie poszkodowany nie może np. uzyskać odszkodowania, nie wspominając o tym, że od tej pory będzie jeździł z duszą na ramieniu. No bo jeśli z każdej podporządkowanej może w niego wjechać osoba "chroniona", to strach jeździć po Wrocławiu...
W artykule poruszony jest też inny ciekawy aspekt. Otóż dziennikarz zwraca uwagę, że droga dla rowerów w tym miejscu przebiega zbyt blisko muru, co powoduje, że zarówno kierowcy, jak i rowerzyści mają tam bardzo ograniczoną widoczność. Zapytana o to dość znana urzędniczka z Wydziału Inżynierii Miejskiej tak się tłumaczy:
- Tam jest dość słaba widoczność. To jest sytuacja w której bardzo dużo zależy od zdrowego rozsądku i od tego jak się tolerujemy i szanujemy na drodze - mówi Katarzyna Kasprzak z inżynierii miejskiej UM we Wrocławiu. - Kierowa widząc, że ma płot, po prostu musi się zatrzymać i znaki nie stworzą tej kultury jazdy - tłumaczy, dlaczego nikt nie pomyślał o znaku "stop", lustrze weneckim czy choćby o przeniesieniu ścieżki rowerowej spod muru i zamienienie jej miejscami z chodnikiem, który idzie obok, ale od strony ulicy.
Jak się okazuje, to gdzie tworzone są ścieżki rowerowe i jak mają być oznaczane, według urzędników planuje cały zespół ludzi. - Sprawdzamy, czy jest bezpiecznie. My, policja, straż miejska - wymienia Kasprzak.
I w tym przypadku nikt nie sprawdził? - No w tym akurat nikt. Gdybyśmy byli idealni to by nas tu nie było, błędy się zdarzają - mówi i zapewnia, że zajmie się sprawą niebezpiecznego przejazdu rowerowego przy ul. Grabiszyńskiej we Wrocławiu.
Ja też nie jestem idealny, ale wiem, że droga dla rowerów poprowadzona przy murze, zamiast przy jezdni, jest skrajnie niebezpieczna dla rowerzystów. Proponowałbym więc pani urzędnik zmienić zajęcie albo wsiąść na rower i sprawdzić, jak to wygląda w realu. Chyba, że chce pani mieć na sumieniu więcej ofiar tego typu wypadków...
www.tvn24.pl/sedzia-wjezdza-w-rowerzyste-prokuratura-umarza-postepowanie,424148,s.html