Słuosk daje przykład jak walczyc z patologiami

04.02.15, 10:20
Wyborcza pisze dziś:
Prezydent Słupska Robert Biedroń tnie wydatki w mieście - obniża pensje władz miejskich spółek, a jedną z nich w ogóle zlikwidował. Ograniczono też właśnie budżet straży miejskiej oraz liczbę etatów w urzędzie.
Robert Biedroń przed wyborami zapowiadał, że będzie chciał ograniczyć miejskie wydatki, ale po objęciu urzędu przyznał, że stan finansów Słupska jest gorszy, niż przypuszczał. Od początku urzędowania podejmuje więc decyzje, które mają zmniejszyć zadłużenie miasta, dobijające do ustawowego progu 60-procent, a zarazem zwiększyć jego dochody.

"Sytuacja demoralizująca"

Kilka dni temu ujawnił, że podjął decyzję o cięciach wynagrodzeń członków rad nadzorczych w miejskich spółkach, a także zlecił analizę wynagrodzeń w zarządach.

- Okazuje się, że w tym zakresie nie było żadnej polityki miasta - mówił prezydent na konferencji prasowej. - Wydatki w spółkach w mojej ocenie były zbyt wysokie i wynosiły łącznie 2 mln zł rocznie. Obecnie najniższe wynagrodzenie członka zarządu w miejskich spółkach to 8 tys. zł brutto. Najwyższe już 18 tys. zł. Różnica to tyle, ile zarabia prezydent miasta. To sytuacja demoralizująca i nie do zaakceptowania w mieście z tak skromnym budżetem.

Cięcia wynagrodzeń członków rad nadzorczych miejskich spółek będą radykalne - z 1200 do 500 zł miesięcznie w przypadku członków i z 1,6 tys. zł do 700 zł dla przewodniczących rad. Wkrótce mają być też rozpisane konkursy na nowych członków rad nadzorczych oraz zarządów wszystkich miejskich spółek. Ich liczba ma być też znacząco ograniczona.

Dwuosobowe zarządy spółek

Jak się dowiedzieliśmy, składy zarządów miejskich spółek mają być maksymalnie dwuosobowe. - Decyzje są w toku, ale naszą intencją jest ograniczenie składów i wynagrodzeń władz miejskich spółek - tłumaczy Marek Biernacki, wiceprezydent Słupska. - Prezydent chce odświeżyć skład władz miejskich spółek, które często powoływane były z klucza politycznego bądź urzędniczego. Przykładowo: zasiadali tam dyrektorzy wydziałów w urzędzie miasta, a ten sam człowiek był niejednokrotnie członkiem zarządu w jednej spółce i członkiem rady nadzorczej w drugiej. To patologia
Pełna wersja