Dodaj do ulubionych

Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej (2)

07.04.15, 00:10
"Nie można wysłać wiadomości. Limit liczby wypowiedzi w wątku został osiągnięty, " - taki komunikat pojawił się po 2372 poscie na forum "Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej", czyli w tak trywialny sposób nastąpił koniec naszego forum, tak w środku dyskusji.

Trochę śmieszne, że taki komunikat przyszło ujrzeć w "Wyborczej". No cóż, widać wyraźnie, że wszędzie wolność słowa ma swoje ograniczenia i w naszym wypadku okazało się to być 2372 wypowiedzi. Nie chcą powiekszyć limitu, ale można założyć nowy wątek, co właśnie uczyniłem.
Dodać należy, że "Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej" okazał się być rekordowym w gałązce "Regionalne/Wrocław", inne wątki nawet do tysiąca się nie zbliżyły.

Generalnie nasze forum miało służyć zwróceniu uwagi na stan Biblioteki Uniwersyteckiej we Wrocławiu, jak na razie odbiegający poważnie od pożądanego. Pattologie BU objawiły się szczególnie boleśnie dla wielu w momencie, kiedy jej dyrekcja przeprowadziła "reorganizację" i zwolniła 1/10 personelu (a potem przyjęła nowych na ich miejsce). Tak czy owak dalej jest to instytucja szczególnej troski, obdarzona nadmiarem bibliotecznych budynków, brakiem środków na funkcjonowanie i taką dyrekcją, jak opisano na tym forum, które osiągnęło własnie limit wypowiedzi.

Biblioteka Uniwersytecka przechowuje jednak zbyt cenne dla kultury krajowej zbiory, żeby ci, co cenią sobie sprawy tej kultury, zwłaszcza nie do końca rozpoznanego dziedzictwa utrwalonego w cennych woluminach przechowywanych w tej bibliotece, mogli być obojętni wobec jej dalszych losów. Jej nadmiary (głównie w kubaturze i kłopotach) i niedomiary (prawie we wszystkim pozostałym), to jednak problem, który nie będzie łatwo i z pożytkiem dla społeczeństwa rozwikłać.

Z tego powodu sprawa Biblioteki godna jest uwagi. Myślę, że idea stworzenia we Wrocławiu dobrej, humanistycznej biblioteki w końcu jednak się zmaterializuje. Mimo wszystkich niekorzystnych okoliczności. Może będzie nią właśnie Biblioteka Uniwersytecka?

Zachęcam do dyskusji na ten temat. Niżej link do oryginalnego wątku:

Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej (oryginalny), niestety, nic do niego już nie uda się dopisać.
Obserwuj wątek
    • jg_gw Re: Mobbing w B i b l i o t e c e Uniwersyteckiej 09.04.15, 22:15
      > Rektor najpierw przyjął nowych pracowników a po kilku miesiącach jak się zadomo
      > wili zwolnił starych i niewygodnych.

      Ano fakt, zastosowali taką właśnie szczwaną taktykę. Stan etatowy obcięto w ten brutalny sposób jak tu opisano o 10% i to się utrzymuje (o ile wierzyć liczbom podawanych w sprawozdaniach).
      BU ma w ten sposób chyba najniższy stan osobowy pośród podobnych bibliotek uniwersyteckich, ale zasadniczo w jej sytuacji ma to nawet pewien sens.
    • jg_gw Re: Zakaz chodzenia po schodach w nowej bibliotec 17.04.15, 02:14
      > sekwencjami służbowymi. W BU pracownik ma prawo być mobbingowanym, ale nie ma p
      > rawa do łamania prawa wewnętrznego"

      Bardzo trafne spostrzeżenie, dla pełnej zgodności ze stanem faktycznym mozna by je tak zmodyfikować: "... ale nie ma prawa do łamania niepisanego prawa wewnętrznego". Z tego co pamietam, tym zapisanym w różnych regulaminach etc. prawem kierownictwo mało albo w ogóle się nie przejmuje, jeżeli jakoś mu nie po drodze z "priorytetami". A "priorytety" w BU trzeba znać, inaczej się "wylatuje" albo popada w inne kłopoty.
    • jg_gw Re: Zakaz chodzenia po schodach w nowej bibliotec 17.04.15, 02:24
      > Historia wrocławskich "zakazanych schodów nauczycielskich" ...

      przypadek schodów w Nowej BU jest jednak lepszy i powinien być w tym konkursie lepiej punktowany, bo w tym liceum były jednak najwyraźniej przynajmniej 2 klatki schodowe a "schody nauczycielskie" miały (zdaje się) faktycznie od zawsze taki status, czyli rzecz może nieco dziwna ale nie szokująca, poza tym jakoś ltradycyjna, a u nas konserwatyzm raczej przeważa.
    • jg_gw Re: Zakaz chodzenia po schodach w nowej bibliotec 24.04.15, 00:12
      Dziś (albo niedawno) w Radio Wrocław był materiał o przygotowaniach do kongresu IFLA we Wrocławiu, na stronie www tego radia zaś jest tekst na ten temat <http://www.prw.pl/articles/view/41677/Wroclaw-zorganizuje-swiatowy-kongres-bibliotekarzy>, z którego głównie wynika, że w związku z tą imprezą dyrekcja BU robi sobie nadzieje na kolejne milionowe dotacje.

      Taka ciekawostka - a propos "zakazu chodzenia po schodach". Oczywiście BU trzeba dać jakieś większe pieniądze, żeby doszła siebie, ale może wcześniej warto by rozpatrzyć kwestię, czy aby nie należałoby czegoś zrobić z potencjalnymi dysponentami tych potencjalnych też funduszy? choćby po to, żeby potem nie żałować tych wydatków.

      Bo na razie trudno nie zgodzić się z opinią wpisaną pod artykułem o schodach (autor: *wp* tytuł: kpina): "Nowa BUWr to kpina, zacofanie, zaściankowość... Zresztą w ogóle BUWr ma marny księgozbiór, który uzupełniany jest egzemplarzami obowiązkowymi, wymianą i darami, a nie sensownymi zakupami (już teraz spora grupa studentów nawet się tam nie zapisuje, ponieważ nic tam interesującego z zagranicznych nowości nie znajdzie). Osobny temat to polityka zatrudnień..."

      to chyba jakiś dobry znawca realiów BU, bo powyższe obserwacje pokrywają się z moimi a - było, nie było - przepracowałem w BU 22 lata. Ta biblioteka ma nieustannego pecha od dłuższego czasu.

    • Gość: JG Re: Zakaz chodzenia po schodach w nowej bibliotec IP: *.dynamic-ra-4.vectranet.pl 27.05.15, 17:43
      >> "Nasz Kochany Były Dyrektor"...
      > Miałam szczęście pracować w Bibliotece Uniwersyteckiej kierowanej przez dyrekto
      > ra ze stopnie naukowym doktora, z powołania i czynów prawdziwego bibliotekarza.

      Wybór na dyrektora BU pani bibliotekarki z Politechniki, z tyt. mgr-inżyniera był z pewnością oznaką znacznej degradacji statusu Biblioteki. Nawet nie z powodu samego małoznacznego tytułu (o niczym to nie przesądza), tylko dlatego, że była to osoba nieznana (może z wyjątkiem tych, którzy ją wybrali) i - można sądzić - bez kwalifikacji do kierowania ponad 200-osobową instytucją, co praktyka potem potwierdziła. Sam tytuł/stopień naukowy niczego na takiej posadzie nie załatwia. Np. jej poprzednik był doktorem (od starożytności) i co? - w zasadzie ukatrupił Bibliotekę, a Nowa BU stała się czymś w rodzaju kołka osikowego wbitego w jej truchło. Ta piękna inwestycja, korzystna dla wszystkich w nią zaangażowanych (poza samą BU), odebrała już wszelką nadzieję na jakąś korzystną zmianę losu.

      Degradacja BU zaczęła być wyraźna już za tego dyrektora i w jego wypadku wynikała w dużym stopniu z fatalnej z polityki kadrowej. Nie była to prosta pochodna biedy Biblioteki, która niewątpliwie jest ważnym czynnikiem wpływającym na jej upadek.

      Dawniej też było biednie, ale np. starano się utrzymać jakiś poziom merytoryczny oddziałów tzw. zbiorów specjalnych, bardzo ważnych dla image'u Biblioteki. Poprzednik Andrzeja Ł. jeszcze przykładał do tego sporą wagę - zawsze znajdą się zdeterminowane osoby skłonne tam pracować tylko dla możliwości bardziej bezpośredniego dostępu do wspaniałych zbiorów, bez względu na zapłatę. Ale Andrzej Ł. zatrudnił już bez konkursu na stanowisku kierownika Oddz. Rekopisów panią z czytelni (to nie ta, co obecnie jest kierowniczką, aczkolwiek ona też pochodzi z tej samej czytelni). W końcu więc nawet tak ekstensywny sposób zasilania fachowymi kadrami, jak zatrudnianie zdeterminowanych entuzjastów przestał działać. Był nawet przypadek doktorantki polecanej prze Bibl. Jagiellońską, której odmówiono pracy, bo podejrzewano, że będzie się zajmować swoim doktoratem, który dotyczył NB. autora znacznej ilości nieopracowanych tekstów w zbiorach BU.

      A w końcu przyszedł p. Żurek ze swoimi dziwnymi grantami. Ale były to 3 granty po 2 mln PLN (w tym 1 firmowany przez Dyrekcję BU), z których UWr. inkasował 1/4, czy 1/3 tych sum, więc opracowanie cennych zbiorów stało się mało ważne, choć w zasadzie wymaga tego statut BU. No i w jakimś związku z tym zwolniono 1/10 personelu (pozatrudniano ludzi do tych grantów).


      To już bardzo żenujące historie, jednak miały miejsce i doszło do nich przy pełnej akceptacji wszystkich instytucjonalnych czynników, które powinny stać na straży właściwego poziomu funkcjonowania Biblioteki. Nikt nie protestował, bo nikogo praktycznie ta Biblioteka nie interesuje, czynniki fachowe, bibliotekarskie odpowiadają przecież za wybór obecnej Dyrekcji i wszystkie jej dokonania.

      Zatem ani tytuły, ani "fachowość" bibliotekarska, w niczym tu dotąd nie pomogły i nie pomogą w przyszłości. BU, to cenny niezwykle, stary zbiór i jeśli własciwe organy państwowe (też zero zainteresowania BU) w końcu nie zaczną działać, dopóki ta biblioteka nie zostanie wyłączona z Uniwersytetu, któremu od dawna służy jako tzw. 5. koło u wozu (tak to szacowni professores dawniej ujmowali), to dalszy los tej cennej dla kraju kolekcji może być bardzo nieciekawy.

      A przeprowadzka tych starych, mocno zdewastowanych zbiorów do Nowej BU i zapakowanie ich do kompaktowych regałów (jak je kiedyś kupią), to może wręcz być gwóźdź do ich trumny - koniec pięknej idei Centralbibliothek, która w 1810/11 legła u podstaw jej powstania.
      • Gość: co jest grane Przyszedł i poszedł IP: *.wro-com.net 30.11.15, 16:49
        > A w końcu przyszedł p. Żurek ze swoimi dziwnymi grantami. Ale były to 3 granty
        > po 2 mln PLN (w tym 1 firmowany przez Dyrekcję BU), z których UWr. inkasował 1/
        > 4, czy 1/3 tych sum, więc opracowanie cennych zbiorów stało się mało ważne, cho
        > ć w zasadzie wymaga tego statut BU. No i w jakimś związku z tym zwolniono 1/10
        > personelu (pozatrudniano ludzi do tych grantów).

        www.bu.uni.wroc.pl/oddzialy/piasek/oddzial-naukowej-dokumentacji-dziedzictwa-kulturowego
        Kier. Oddz. vacat
        Jakieś szczegóły?
        • Gość: JG Re: Przyszedł i poszedł IP: *.dynamic-ra-4.vectranet.pl 04.12.15, 13:52
          > > A w końcu przyszedł p. Żurek ze swoimi dziwnymi grantami. Ale były to 3 granty
          [...]
          > Kier. Oddz. vacat
          > Jakieś szczegóły?

          Ciekawe. Przy okazji zauważyłem, że ze składu personalnego UWr. zniknął również J. Węglowski, ostatni kierownik Gabinetu Śląsko-Łużyckiego (poza BU znany jako satyryk).
          Jak wielu pamięta, zaangażował się razem z innymi kierownikami "piaskowymi" w petycję, po tym jak Dyrekcja z taką rusko-mongolską subtelnością próbowała przekonać pracowników Piasku do zaangażowania się w nowe granty p. Żurka. O ile pamiętam, to potem przezornie wybrał się na urlop zdrowotny, Gabinet rozwiązano, a w końcu i p. Węglowski zniknął z BU.

          A p. Żurek? nie liczyłbym tutaj na jakieś wyjaśnienia. Może po prostu poszedł za Kasą? etat za ca 3 tys. brutto nie dla każdego jest pociągający, nawet w epoce "śmieciówek". Granty najwyraźniej się skończyły, zwłaszcza kiedy upadła "matka" wszelkich tutejszych grantów - ten sławny portal za 60 "baniek", do którego beneficjenci nie odważyli się już zgłosić. No i jest vacat.
          • Gość: stara generacja Re: Przyszedł i poszedł IP: *.austin.hp.com 04.12.15, 16:40
            Dalej wietrzysz spiski, Jasiu? Jednak nic się nie zmieniłeś. Można ci tłumaczyć, że porządki personalne były w Bibliotece potrzebne, a wręcz konieczne, bo za dużo tam było obijaństwa i leserstwa, a ten dalej swoje. Wiesz na czym polega twój problem? Cierpisz na dysonans poznawczy. Zwolniono cię za nieróbstwo, ale ty nigdy nie przyznasz, że racja była po stronie dyrekcji biblioteki, a nie twojej, i dopatrujesz się spisków. A na dysonans najlepszy jest psychiatra. Skorzystaj z jego pomocy, bo coraz gorzej z tobą. Zresztą wielu ci już to radziło - nie ze złej woli, ale zwyczajnie dla twojego dobra.

            Początkowo byłem po twojej stronie, ale przekonałem się, że piszesz coraz to większe idiotyzmy, a takiej dawki jadu jaką wydzielasz na forach (nie tylko tym) chyba nikt by nie zniósł. Jednak twoi przeciwnicy mieli rację. Zostałeś sam, Jasiu.
            • Gość: JG Re: Przyszedł i poszedł IP: *.dynamic-ra-4.vectranet.pl 04.12.15, 20:38
              @ stara generacja napisał(a): [czyżby GW przestała kontrolować nicki??]

              Dzięki za bardzo osobisty wpis.

              > twój problem? Cierpisz na dysonans poznawczy. Zwolniono cię za nieróbstwo,

              Ciekawe zatem na czym polega "róbstwo" w BU? Pewnie jeszcze teraz używają w BU zaprojektowanych przeze mnie baz danych, książki "Theatrum (etc.)", inwentarza rękopisów (p. Basia dorobiła mu tylko parę zbędnych na ogół tabelek i rubryczek i mało użyteczny (IMHO) zakładkowy formularz).
              Wielu korzysta z serwisu "Manuscriptorium", którego wrocławska część (w odniesieniu do rękopisów) zaistniała głównie dzięki moim znajomościom z ludźmi z Pragi (czeskiej stolicy) i mojej pracy, z grubsza w połowiej (ostatnio wiągnięto tam też metadane z Biblioteki Cyfrowej, ale nie zmienia to wiele sytuacji). Także publikowane katalogi rękopisów średniowiecznych Milicha, nawet jak nie ma tam na k. tyt. mojego nazwiska (w pewnym momencie zabroniłem go tam używać), to w sporej części także moja praca (głównie kodykologia, ale nie tylko). Także setki zrealizowanych kwerend (NB. kierowniczka OR w sądzie utrzymywała, że to takie moje hobby, inicjatywa własna), kilkanaście publikacji nt zbiorów (pomijając wspomnianą książkę i największą być może w historii wystawę ze zbiorów BU we wrocławskim ratuszu).

              > [...] a takiej dawki jadu jaką wydzielasz na forach (nie tylko tym)
              > chyba nikt by nie zniósł. Jednak twoi przeciwnicy mieli rację. Zostałeś sam, Ja
              > siu.

              No cóż, zawsze byłem sam. A publikuję od paru lat tylko na tym forum, więc te inne (a faktycznie, w lecie kilka się ożywiło - pewnie portal Gazety wyświetla stosowne linki), to jednak kto inny. W sumie nic dziwnego - każdy ma prawo zabierać głos, skoro są powody.

              Te fora ożywiły się zresztą w dużym stopniu za sprawą występującego tu (i na nich) trolla, który skutecznie prowokuje kolejne wpisy, próbując (faktycznie - pod różnymi nickami i różnymi fałszywymi IP) zagłuszyć rzeczowe głosy.

              No, toczy się widać tam jakaś walka, dość niemrawa wprawdzie, jak widać. Mnie to obecnie nie dotyczy, nawet ta żenująca dyrekcja itp. niespecjalnie mnie rusza, to w końcu żenująca przeciętna krajowa, można rzec - prowincjonalna normalność.

              Moją intencją jest zwrócić uwagę na beznadziejną, obecną sytuację Biblioteki (IMHO) - to naprawdę piękny zbiór starych książek, który zasługuje na dużo, dużo więcej troski niż to, co widziałem pracując ongiś tamże.
              • Gość: Nowa Generacja Re: Przyszedł i poszedł IP: 117.177.250.* 04.12.15, 22:21
                Drogi Jasiu, tak lubisz obrażać innych, wyzywać od trolli, mieszasz z błotem, a spójrz na siebie. To ty jesteś tu największym trollem i to ty robisz bagno na forum pomyjami wylewanymi pod różnymi nickami. Na innych forach, owszem, nie piszesz pod tym samym nickiem co tu, ale w wymyślaniu nicków to ty akurat jesteś dobry. Nie wstyd ci zachowywać się jak ostatnie kreatura? Taki stary a taki głupi, można by powiedzieć. Wszyscy już cię tu doskonale znają i twoje metody, więc nie rób z siebie po raz kolejny niewiniątka i ofiary biblioteki, jej dyrekcji, uczelni, rektora i w ogóle losu.

                Jak pracowałeś też doskonale wiemy. Siedziałeś na forach w godzinach pracy i szkalowałeś bibliotekę i jej dyrekcję (za to głównie cię wywalono) oraz pisałeś nic nie warte artykuliki, podczas gdy od bibliotekarza wymagane jest przede wszystkim obsługiwanie czytelników i katalogowanie zbiorów. Teraz masz pretensje, że ze swoim doktoratem nie mogłeś robić tego, co ci się żywnie podobało, tylko musiałeś to, czego wymagają obowiązki bibliotekarza. Powiem ci tyle: zwolnienie twojej obrzydliwej persony było najlepszą rzeczą, jaka ostatnio wydarzyła się w bibliotece. A jak ktoś ma jeszcze wątpliwości odnośnie twojego charakteru, wystarczy prześledzić twoje wpisy pełne jadu, nienawiści i pomyj, pisane pod tym i innymi nickami.

                Też na początku byłem po twojej stronie, ale zraziłem się do ciebie już całkowicie.
                • Gość: co jest grane Re: Przyszedł i poszedł IP: 40.83.179.* 05.12.15, 03:57
                  JG to wyjatkowa kreatura i wiedzą o tym wszyscy w bibliotece. Widać to też po sposobie działania na forach, m.in. mnożeniu się pod rozmaitymi nickami i robieniu tzw. sztucznego tłumu. Tak nie postępuje ktoś, kto walczy w imię prawdy, tylko ktoś, kogo celem jest oplucie, zmieszanie z błotem, zagłuszenie opinii innych. Z takim charakterem to ja się nie dziwię, że wykopano go z wielkim hukiem z biblioteki.
                      • jg_gw Re: Przyszedł i poszedł 17.12.15, 12:27
                        Ale się tu porobiło!, nie można już wpisywać się bez zalogowania, zniknęła gdzieś cała dyskusja między 11. a 15.XII, a może i dużo więcej z tego forum, może nawet więcej niż połowa wpisów (tak wynika ze statystyk publikowanych przez GW). Najwyraźniej oprócz Trolla Bibliotecznego grasuje tu jakiś inny szkodnik (a może to ta sama szajka).

                        Na dowód kilka moich usunietych postów i 1 nietypowy ostatnio wpis _Nowej Generacji_ (z lokalnego adresu, jak dawniej):

                        Re: Uważaj, bo się zaplujesz...
                        Gość: JG IP: *.dynamic-ra-4.vectranet.pl 10.12.15, 23:56
                        Gość portalu: matrona napisał(a):
                        > ...skunksie bibliotekarski.
                        > Nikt nie czyta twoich rozwlekłych wypocin. Wszyscy wiedzą kim jesteś.
                        No, jednak ktoś czyta, jak powyższy post dowodzi :)

                        Re: Uważaj, bo się zaplujesz...
                        Gość: Nowa Generacja IP: *.wroclaw.vectranet.pl 11.12.15, 06:01
                        > No, jednak ktoś czyta ...
                        Czyta bardzo wiele osób. I dyskutuje o tym co Pan pisze w zaufanym gronie.
                        I wiele osób miało by wiele do napisania, ale Pana koleje losu, spowodowane pisaniem przed laty o tym co Pana otacza i nieostrożne, ale uczciwe, a zarazem naiwne podpisywania tego inicjałami JG są przestrogą.
                        Przed kilku laty rozpoczął się w Bibliotece Uniwersyteckiej, a zatem i na Uniwersytecie Wrocławskim pewien proces bolesny dla bardzo wielu bibliotekarzy, z których 22 zwolniono.
                        Rektor i dyrektorka myśleli, że objęli Pana Boga za nogi.
                        Teraz się pokazało jak bardzo się mylili. Finał tego procesu już się zaczął, widać jego pierwszy owoc, a kulminacja zbliża się nieuchronnie.
                        Jak zwykle miał Pan rację pisując na tym forum o niepokojących procesach zachodzących w Bibliotece Uniwersyteckiej.

                        Re: Uważaj, bo się zaplujesz...
                        Gość: stara generacja IP: *.Red-80-58-103.staticIP.rima-tde.net 11.12.15, 16:37
                        > Czyta bardzo wiele osób. I dyskutuje o tym co Pan pisze w zaufanym gronie.
                        Czyta tylko Jan G. swoje własne wypociny i potem sam ze sobą dyskutuje pod innymi nickami (tak jak teraz pod nickiem "Nowa Generacja"), opluwając bibliotekę i rektora kolejnymi wyzwiskami. Normalnie kabaret roku w wykonaniu tego psychola.

                        Re: Uważaj, bo się zaplujesz...
                        Gość: jg IP: *.dynamic-ra-4.vectranet.pl 11.12.15, 17:42
                        Gość portalu: stara generacja napisał(a):
                        > > Czyta bardzo wiele osób. I dyskutuje o tym co Pan pisze w zaufanym gronie
                        > Czyta tylko Jan G. swoje własne wypociny i potem sam ze sobą dyskutuje pod inny
                        > mi nickami (tak jak teraz pod nickiem "Nowa Generacja"), opluwając bibliotekę i
                        > rektora kolejnymi wyzwiskami. Normalnie kabaret roku w wykonaniu tego
                        ale głupi tekst! normalnie, jakby B. Kempa i posłanka Pawłowicz się tu wypowiadały do spółki (a to ostatnio postaci z 1. stron gazet!). Co ciekawe, mam nieodparte wrażenie, że niektóre zarządzające BU bibliotekarki są podobne do p. min. Kempy, nie tylko fizycznie, ale i mentalnie jeszcze bardziej.
                        Ta, nieoczywista przecież, analogia skłania do pesymistycznych raczej refleksji. Bo przecież, skoro na górze i na dole panuje ta sama "rusko - mongolska" mentalność, to wbrew sugestiom _Nowej Generacji_ (tej z lokalnego adresu "*.wroclaw.vectranet.pl") nie widać nawet szans na dojrzenie "światła w tym tunelu". Czuję, że to wszystko - w skali macro (kraju), i micro (BU) - skończy się jakąś katastrofą.

                        Re: Lecz się hejterku na nogi
                        Gość: JG IP: *.dynamic-ra-4.vectranet.pl 14.12.15, 22:34
                        Gość portalu: matrona napisał(a):
                        > Dodam tylko, że wiele osób (w tym ja) początkowo było po stronie Jana G.,
                        w to akurat można wątpić, choć ongiś nie były napastliwe, to fakt. W kadym razie dzięki za udział (może nieco bezprzedmiotowy) w dyskusji.

                        Re: Lecz się hejterku na nogi
                        Gość: JG IP: *.dynamic-ra-4.vectranet.pl 14.12.15, 22:41
                        Gość portalu: Nowa Generacja napisał(a):
                        > Dużo ludzi odpowiada mu tylko dlatego, żeby ostrzec innych przed trollem, bo od
                        > dawna nikt już nie ma ochoty na dyskusje z Janem G.
                        Piękny w swojej wewnętrznej sprzeczności post. Tak, czy owak, dyskusja jak widać się toczy, aczkolwiek niezbyt merytorycznie, czego żal. Oniś co prawda *Nowa Generacja* nie pisała z Irlandii ale z "*.wroclaw.vectranet.pl", ale mniejsza z tym.
                        W każdym razie dyskusja jest na miarę możliwości środowiska, najwyraźniej. No cóż, nie nastraja to zbyt optymistycznie.

                        Widać więc już jasno, że dyskutuję tu niemal wyłącznie z Trollem, co może się wydawać trochę perwersyjnym zajęciem, ale tylko trochę. Przecież Troll nie działa tu raczej z własnej fantazji, to niewątpliwie ktoś z kierownictwa BU/UWr., albo ktoś z nimi działający w porozumieniu (więc na jedno wychodzi).
                        A skoro to ktoś tak bardzo reprezentatywny dla BU, to nie mozna mu tutaj głosu odmówić - bardzo pasuje do tego wątku (i.e. Mobbing w BU).

                        @Gość portalu: matrona napisał(a):

                        > Mam wielu znajomych wśród obecnych i byłych bibliotekarzy Biblioteki Uniwersyte
                        > ckiej i również mogę potwierdzić, że Jan Gromadzki był tam wyjątkowo nielubiany
                        > m pracownikiem. Pracownikiem, nie kolegą, bo kolegów to on tam raczej nigdy nie
                        > miał.

                        Co prawda w BU ma się raczej koleżanki niż kolegów (bardzo sfeminizowana instytucja), ale mniejsza o to.

                        Znowu bardzo ciekawy wpis, wyjaśniający klarownie specyfikę pracy w BU. Faktycznie, w Oddz. Rps w ostatnich latach byłem zdecydowanie "pracownikiem, nie kolegą" (BTW, w firmie chyba chodzi o to, żeby być raczej "pracownikiem, nie kolegą", nie?). Aczkolwiek ze swoim współpracownikiem z pracowni 109 całe lata, do końca przecież, kooperpowałem w dużej harmonii i bez najmniejszych konfliktów (co nie każdemu się udawało).

                        Pamiętam, że z niektórymi kolegami zdarzało mi się pić piwo zarówno przed zwolnieniem, jak i potem (oczywiście po pracy). A pomijając dyrekcję i "kolegów" z Oddz. Rps (no i jeszcze kierowniczkę konserwatorek z jakiegoś powodu) w zasadzie z pozostałymi pracownikami byłem do końca raczej na przyjacielskiej stopie (może bez ostentacji, ale jednak pozytywnie).

                        To zresztą bardzo ciekawe, że zwykli pracownicy w BU są raczej normalni, w miarę profesjonalni (czasem bardzo profesjonalni), uprzejmi, a nie można tego samego powiedzieć o kadrze kierowniczej (z paroma wyjątkami - różni mniej ważni kierownicy, albo wręcz już byli kierownicy, też bywali OK). Taka widać przykra karma BU.
            • Gość: V Re: Przyszedł i poszedł IP: *.e-wro.net.pl 04.12.15, 21:57
              Słowa” „porządki personalne były w Bibliotece potrzebne, a wręcz konieczne, bo za dużo tam było obijaństwa i leserstwa” są w zasadzie prawdziwe (choć niezbyt gramatyczne), natomiast niewłaściwe jest użycie czasu przeszłego, a przede wszystkim zły adresat. Może się wreszcie pani „stara generacjo” uderzy we własne piersi i zrezygnuje!
              • Gość: Nowa Generacja Re: Przyszedł i poszedł IP: 117.177.250.* 04.12.15, 22:24
                O, i jak zwykle stare, doskonale znane metody Jasia G. - najpierw skowyt pod oryginalnym nickiem, jaki to on biedny i skrzywdzony przez dyrekcję biblioteki i w ogóle los, i za chwilę przytaknięcie bądź atak na użytkownika z innej sieci i pod innym nickiem. Zmień płytę bibliotekarski trollu, bo już jest nudne to co robisz, a twoje metody znane są wszystkim na wylot.
              • Gość: JG Re: Przyszedł i poszedł IP: *.dynamic-ra-4.vectranet.pl 04.12.15, 22:34
                > ego, a przede wszystkim zły adresat. Może się wreszcie pani „stara gener
                > acjo” uderzy we własne piersi i zrezygnuje!

                Nie zrezygnowała, czego należało oczekiwać. Nawet Jako *Nowa Generacja*.

                Ale za to mamy kolejny dowód, że to ktoś z zarządu BU. Zwykły troll wklejający te same frazesy w różnych konfiguracjach takich ciekawych szczególików, znanych tylko sferom kierowniczym BU (bo tam wymyślonych), nie napisałby tutaj.
                    • Gość: V Re: Przyszedł i poszedł IP: *.e-wro.net.pl 04.12.15, 23:43

                      Pani „Nowa = stara Generacja” nie ma pojęcia o działalności biblioteki naukowej! Pisze o panu J. G.: „pisałeś nic nie warte artykuliki, podczas gdy od bibliotekarza wymagane jest przede wszystkim obsługiwanie czytelników i katalogowanie zbiorów”. Pani „Nowa Generacja” sprowadza pracę w bibliotece naukowej tylko do dwóch czynności. Zadania bibliotek naukowych to: tworzenie warsztatu pracy naukowej i dydaktycznej, pomoc w kształceniu studentów i kadry naukowej oraz praca naukowo-badawcza w zakresie bibliologii, bibliotekoznawstwa i informacji naukowej oraz dziedzin pokrewnych. Proszę się dokształcić!

                      • Gość: JG Re: Przyszedł i poszedł IP: *.dynamic-ra-4.vectranet.pl 07.12.15, 14:32
                        @V:
                        > czas gdy od bibliotekarza wymagane jest przede wszystkim obsługiwanie czytelnik
                        > ów i katalogowanie zbiorów”. Pani „Nowa Generacja” sprowadza
                        > pracę w bibliotece naukowej tylko do dwóch czynności.

                        Nawet statut BU przewiduje ambitniejszą działalność niż pisze troll, ale z tego co pamiętam, to jest to szczery pogląd, reprezentujący wyobrażenia dyrekcji i części pomniejszego kierownictwa BU o jej zadaniach. Z tym, że nawet z katalogowaniem jest już gorzej, bo zbiory wielkie, stare, a umiejętności brak.

                        Także kompleks "doktora" jest dolegliwością realną w kierownictwie BU i łatwo to zrozumieć przeglądając skład osobowy.

                        BTW. warto sobie wpisy ułożyć w porządku "od najnowszego" - fajnie to wygląda wtedy - 8 wpisów trolla (_co jest grane_ IP: 40.83.179.*) w odstępach 2-3 minut. To chyba mocna obsesja. Szkoda tylko, że tak to monotonne.
                        • Gość: bibliotekarka Re: Przyszedł i poszedł IP: *.pinellas.k12.fl.us 08.12.15, 01:33
                          Daj sobie spokój trollu. Nikt tu nie czyta twoich nędznych wypocin. Poza tobą samym i później odpowiadasz sobie pod innym nickiem. Twoje metody od dawna są wszystkim doskonale znane.

                          Zajmij się czymś pożytecznym i nie zaśmiecaj naszego forum.

                          Jeśli ktoś tu ma kompleks, to właśnie ty. Jakim chorym człowiekiem trzeba być, żeby od kilku lat zaśmiecać połowę wątków na forum pomyjami na temat rektora i biblioteki. Nie było psychiatry, który by się podjął twojego leczenia?
                          • Gość: JG Re: Przyszedł i poszedł IP: *.dynamic-ra-4.vectranet.pl 10.12.15, 18:04
                            @bibliotekarka napisał(a):

                            > Daj sobie spokój trollu. Nikt tu nie czyta twoich nędznych wypocin.
                            [...]
                            > Jeśli ktoś tu ma kompleks, to właśnie ty. Jakim chorym człowiekiem trzeba być,
                            > żeby od kilku lat zaśmiecać połowę wątków na forum pomyjami na temat rektora i
                            > biblioteki. Nie było psychiatry, który by się podjął twojego leczenia?

                            No proszę, mamy kolejną szczerą wypowiedź, co prawda tylko w 5 odcinkach, ale za to w ciągu jedynie 12 min. Bibliotekarka, można by sądzić po adresie (fałszywym) z USA, ale przemawia dokładnie jak niektóre z BU. I to jak bezpośrednio - wprost do Jana G., znanego (ongiś - 4 lata temu), głównie w BU przecież.

                            Co do fałszywych adresów i trolli, to nie jest to oczywiście przypadłość tylko tego forum - mamy teraz aferę bardzo podobną na skalę ogólnokrajową, aż się Sejm na nią pochylił (pisowską większością). Można by rzec, że to takie ogólnokrajowe hobby ostatnio.

                            Zresztą tych zastanawiających, ale jednak niespecjalnie krzepiących analogii do sytuacji w "naszym pięknym kraju" jest więcej, zastanawia zwłaszcza sprawa podejścia do (a może raczej odejścia od) prawa. Trzeba przyznać uczciwie, że w ostatnich 2 tygodniach mieliśmy szokujące wręcz przykłady, na najwyższym, niewątpliwie, Narodowym poziomie, jak to z prawem w tym "naszym pięknym kraju" jest naprawdę. Okazało się, ze jak zawsze dotąd.

                            Normalnie szczęka opada, widać, że nawet Konstytucja nie jest aż tak ważna, jak wola Narodu, choć formalnie jej nikt nie unieważnił (BTW, ciekawe, co to za naród się za tym Narodem kryje, skoro 97% populacji RP w niedawnym spisie powszechnym uznało się za Polaków [na wszelki wypadek - niektórzy to zpewnością źle zrozumieją - wcale nie sugeruję, że to Naród Wybrany, choć pewnie to rzeczywiście jakiś naród wybrany]). No, ale mało kto przejmuje się tym faktem, a niektórzy nawet - np. Sławny Konspirator, Marszałek Senior - twierdzą (na sejmowym, było nie było, forum), że to zupełnie zrozumiałe, bo Naród jest ponad prawem (to było zdaje się o tym, co przegłosowała - i co jeszcze przegłosuje - sejmowa większość).

                            W tym kontekście rodzi się oczywiście nieco problemów i pytań, ale każdy przeciętnie, zdrowo i bez uprzedzeń myślący sam sobie jest w stanie na nie odpowiedzieć. Dla nas pozostaje smutna konstatacja, że to, co dotknęło bibliotekarzy z BU w latach 2007-2011 nie było aż taką sensacją i zdziwienie niektórych (w tym piszącego to), że tak można sobie "olać" bez żadnych konsekwencji jasne zdawałoby się sformułowania ustaw, jest zupełnie bez podstaw. Jak pokazały ostatnio najwyższe w końcu organa państwowe, można olewać nawet Konstytucję, mimo, że działa ponoć bezpośrednio (z wyjątkami wprawdzie) i jest prawem najwyższym, i wszyscy zaangażowani w jej "olewanie" przysiegali dodatkowo stać na jej straży.

                            No cóż, to doprawdy smutne, wygląda jednak, że na pożądane przez wielu (ale chyba jednak mniejszość) "państwo prawa" pozostanie nam jeszcze nieco poczekać. Na razie rokowania, że stanie się to niedługo, nie są najlepsze.

                            Choć, co prawda, jednemu sądowi w bibliotekarskiej sprawie zdarzyło się wyegzekwować postanowienia ustawowe w drodze regularnego procesu (te sławetne urlopy starszych bibliotekarzy). To chyba jest jakaś wskazówka co do sposobu działania. Ale to może być niezwykle mozolna droga. Choć chyba jedyna słuszna.
                          • Gość: matrona Re: Przyszedł i poszedł IP: 47.88.5.* 10.12.15, 22:35
                            Gość portalu: bibliotekarka napisał(a):

                            > Daj sobie spokój trollu. Nikt tu nie czyta twoich nędznych wypocin. Poza tobą s
                            > amym i później odpowiadasz sobie pod innym nickiem. Twoje metody od dawna są ws
                            > zystkim doskonale znane.
                            >
                            > Zajmij się czymś pożytecznym i nie zaśmiecaj naszego forum.
                            >
                            > Jeśli ktoś tu ma kompleks, to właśnie ty. Jakim chorym człowiekiem trzeba być,
                            > żeby od kilku lat zaśmiecać połowę wątków na forum pomyjami na temat rektora i
                            > biblioteki. Nie było psychiatry, który by się podjął twojego leczenia?

                            Bardzo mądra i konkretna wypowiedź, z którą trudno się nie zgodzić.

                            Tak myślą o Janie G. wszyscy bibliotekarze we Wrocławiu.
                • Gość: co jest grane Re: Przyszedł i poszedł IP: 40.83.179.* 05.12.15, 03:43
                  Jasiu, daj sobie spokój ze swoimi teoriami spiskowymi. Nikt w nie nie wierzy poza tobą samym - sfrustrowanym byłym (na szczęście) bibliotekarzem o inteligencji krawężnika. Sam jesteś śmierdzącym trollem i najgorszą gnidą, jaka kiedykolwiek pracowała w bibliotece. Pogódź się z prawdą na swój temat. Zaśmiecasz całymi dniami fora swoimi wynurzeniami na temat biblioteki, tylko na tym forum potrafisz zaśmiecić połowę wątków tymi samymi wypocinami pisanymi pod różnymi nickami, wszyscy już mają ciebie dość. Nie dziwię się, ze w bibliotece z przyjemnością cię wykopali na zbity pysk.

                  Sam kiedyś byłem po twojej stronie, bo trochę dałem się nabrać na twoje kłamstwa, ale dowiedziałem się co nieco na twój temat u źródeł i też zmieniłem zdanie.
            • Gość: Nowa Generacja Re: Przyszedł i poszedł IP: 117.177.250.* 04.12.15, 22:31
              Gość portalu: stara generacja napisał(a):

              > Dalej wietrzysz spiski, Jasiu? Jednak nic się nie zmieniłeś. Można ci tłumaczyć
              > , że porządki personalne były w Bibliotece potrzebne, a wręcz konieczne, bo za
              > dużo tam było obijaństwa i leserstwa, a ten dalej swoje. Wiesz na czym polega t
              > wój problem? Cierpisz na dysonans poznawczy. Zwolniono cię za nieróbstwo, ale t
              > y nigdy nie przyznasz, że racja była po stronie dyrekcji biblioteki, a nie twoj
              > ej, i dopatrujesz się spisków. A na dysonans najlepszy jest psychiatra. Skorzys
              > taj z jego pomocy, bo coraz gorzej z tobą. Zresztą wielu ci już to radziło - ni
              > e ze złej woli, ale zwyczajnie dla twojego dobra.

              Tak, trudno się z tym nie zgodzić. Cała biblioteka odetchnęła z ulgą po zwolnieniu Jana G. i jest to fakt niepodważalny. Pisali o tym sami bibliotekarze nawet na tym forum. Ale oczywiście leser nigdy nie przyzna, że był leserem, prędzej zaatakuje tych, którzy go zwolnili i postapili generalnie słusznie. Nawet sąd pracy nie przyznał Janowi G. racji, co w zasadzie wszystko przesądza. No ale pewnie sąd też się pomylił albo był w spisku, monopol na rację ma tylko Jan G.

              > Początkowo byłem po twojej stronie, ale przekonałem się, że piszesz coraz to wi
              > ększe idiotyzmy, a takiej dawki jadu jaką wydzielasz na forach (nie tylko tym)
              > chyba nikt by nie zniósł. Jednak twoi przeciwnicy mieli rację. Zostałeś sam, Ja
              > siu.

              I mnie również ostatecznie już zraziły do Jana G. wypowiadane przez niego opinie, ale jeszcze bardziej obrzydliwe metody jakimi się posługuje na forach. Ktoś taki nie wart jest zatrudnienia w żadnej instytucji!
              • Gość: co jest grane Re: Przyszedł i poszedł IP: 40.83.179.* 05.12.15, 03:53
                Tak, to prawda. Popytałem trochę bibliotekarzy w Bibliotece Uniwersyteckiej i wszystko to jest prawda, co się pisze o Janie G. Gość przez nikogo nie był lubiany i już jak pracował tam, kopał pod wszystkimi dołki. W końcu go wywalono, ale głównie dlatego, że zamiast pracować zajmował się szkalowaniem pracowników i dyrekcji biblioteki m.in. w internecie. Nie ma osoby w bibliotece, która nie ucieszyła się z powodu wywalenia tej karykatury bibliotekarza.
    • Gość: JG Re: Zakaz chodzenia po schodach w nowej bibliotec IP: *.dynamic-ra-4.vectranet.pl 06.06.15, 15:13
      > W Bibliotece Głównej Uniwersytetu Wrocławskiego JM Rektor prof. dr hab. Marek B
      > ojarski i dyrektorka mgr inż. Grażyna Piotrowicz oduczyli podwładnych krytykowa
      > nia statutów, regulaminów, zarządzeń, poleceń.

      Powyższe należy skorygować - problem nie w tym, że podwładni krytykowali statuty, regulaminy, zarządzenia (czyli jawnie i legalnie uchwalone podstawy funkcjonowania BU), podwładni krytykowali raczej praktykę działań Dyrekcji i Magnificencji, odbiegającą od tych prawnych regulacji, zwłaszcza zaś "olewanie" dobrych akademickich zwyczajów w stosunkach międzyludzkich (czyli tzw. mobbing) i zaniedbanie interesów samej instytucji, osuwającej się coraz bardziej w obszar ubóstwa.

      Tych statutów to nie przestrzegała raczej sama Dyrekcja i popierał to Magnificencja - v. sprawa kolejnych grantów p. Żurka i ich wpływ na pracę BU, w której praktycznie zawieszono opracowanie zbiorów na rzecz ich digitalizacji.


      > Tym niemniej szeregowym pracownikom wcale nie jest do śmiechu bo to po prostu w
      > styd pracować w tak obciachowej instytucji.

      A propos podupadającej w tym wieku kondycji BU i wzrostu jej "obciachowości" (o czym na tym forum sporo pisano): ciekawy kontekst dla tego godnego pożałowania zjawiska daje publikowana 30.V. w "Wyborczej" rozmowa z Markiem W. Kozakiem (profesor w Centrum Europejskich Studiów Regionalnych i Lokalnych Uniwersytetu Warszawskiego, członek Komitetu Przestrzennego Zagospodarowania Kraju PAN) pod znamiennym tytułem: Co wymyśli chodnik, czyli polska atrapa rozwoju, bardzo polecam.

      Można by powyższy tytuł sparafrazować na nasze potrzeby następująco: "Co nam z bieżącej światowej literatury naukowej udostępni Nowa, betonowa BU za ćwierć miliarda PLN, skoro już te ćwierć miliarda wydaliśmy na beton a i tak nam brakuje na regały i wszystko inne?"

      Trochę może barokowo i łopatologicznie, ale co tam, ważne, żeby dostrzec istotę problemu.
    • Gość: Bibliotekarz Re: Zakaz chodzenia po schodach w nowej bibliotec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.15, 10:28
      Nieprawda, że J.M. Rektor inwestuje w mury. W tej i w poprzedniej kadencji UWr wydał na "mury" poniżej 100 milionów. W tym samym czasie Politechnika wydała prawie 2 miliardy, Uniwersytet Przyrodniczy prawie miliard a Uniwersytet Ekonomiczny ponad pół miliarda. A Uniwersytet Medyczny trochę więcej.

      Nasz Rektor dba o rozwój kadry. Oprócz kilkunastu osób z Biblioteki, przez 7 lat nie zwolnił prawie nikogo, mimo nacisków niektórych dziekanów. Bardzo poprawia się stosunek liczby studentów do liczby pracowników - co oczywiście ma pozytywny wpływ na zatrudnialność absolwentów. Na niektórych wydziałach na jednego pracownika wypada już poniżej trzech studentów, a liczba ta systematycznie maleje. Rośnie liczba doktorantów - na wydziale filologicznym jest ich już około 400. Czy to oznacza nieinwestowanie w rozwój kadry? Oczywiście, są jeszcze na Uniwersytecie miejsca wymagające poprawy (Wydział Matematyki i Informatyki), ale J.M. Rektor ma już plan rozwiązania tego problemu.
      • Gość: JG Re: Zakaz chodzenia po schodach w nowej bibliotec IP: *.dynamic-ra-4.vectranet.pl 09.06.15, 13:49
        Gość portalu: Bibliotekarz napisał(a):

        > [...] Nasz Rektor dba o rozwój kadry. Oprócz kilkunastu osób z Biblioteki, przez
        > 7 lat nie zwolnił prawie nikogo,

        Ściśle, to zwolnił nie kilkunastu, a 22 bibliotekarzy, czyli 1/10 personelu BU. Na pewno w trosce o rozwój kadry.

        Ciekawe może, że tego rodzaju troskę o rozwój kadr wykazał tylko w przypadku Biblioteki. Ot, taki wyjątkowo ukierunkowany przejaw troski o rozwój kadry.

        Może uznał, że po zwolnieniu poprawią się im dochody? bo przecież część ze zwolnionych niegdyś protestowała przeciw nędznym pensjom w BU. Wiadomo, przecież, że pracodawcy "w naszym pięknym kraju" tylko czekają na doświadczoną siłę roboczą 50+.
        A przy tym oszczędność dla kasy uniwersyteckiej - większość zwolnionych pobierała dodatek za wysługę lat, niektórym pewnie trzeba by wypłacić nagrody za przepracowanie 20 i 25 lat na Uniwersytecie, no i nie trzeba było im zwracać pieniędzy na nielegalnie zabrane urlopy. Czysty zysk.

        Chociaż, gdyby ta "troska" dotknęła inną grupę pracowniczą, lepiej wynagradzaną, to i oszczędność byłaby większa. A tak była raczej minimalna.

        > Rośnie liczba doktorantów - na wydziale filologicznym jest ich już około 400.
        > Czy to oznacza nieinwestowanie w rozwój kadry?

        Powszechnie wiadomo, ze doktoranci to darmowa siła dydaktyczna (stypendia opłaca im ministerstwo), do tego dochodzą wypromowani już doktorzy na "śmieciówkach". Więc taki byłby ekonomiczny podtekst tego "inwestowania w rozwój kadry", jak to zresztą w całym kraju się praktykuje. No cóż, maleje liczba chętnych na dyplomy UWr., a za tym i dotacja, a żyć jakoś trzeba.
          • Gość: JG Re: Zakaz chodzenia po schodach w nowej bibliotec IP: *.dynamic-ra-4.vectranet.pl 14.06.15, 23:48
            > Narzekacie na Jego Magnificencję, a przeczytajcie do czego doprowadził Jego pop
            > rzednik:... Wielka_kradziez_na_Uniwersytecie_Wroclawskim

            Skoro masz uzasadnione podejrzenia, ze to były Magnificencja przyczynił się do kradzieży tych
            obrazów, to należałoby raczej zgłosić to formalnie do właściwego organu, bo sam organ, z własnej
            inicjatywy, na pewno nic nie zrobi, nawet przeczytawszy ten wpis.

            "Organy", jak wiadomo, mają pełne, stabilne, niekiedy dobrze płatne etaty i żaden czynnik - poza
            formalnymi i zupełnie odgórnymi - nie jest w stanie ich zmusić do porzucenia statecznego obyczaju
            spijania służbowej herbaty/kawy.

            Najlepszym dowodem na powyższe nasze przypadki, w tym spektakularna interwencja PIP w Bibliotece,
            potem działania radców prawnych "Solidarności" i wyniki naszych procesów w lokalnych sądach.

            Niestety, z tzw . "wymiarem sprawiedliwości" jest chyba jeszcze gorzej niż z innymi organami
            państwowymi. Obrazowym dowodem tego, poza naszymi doświadczeniami, opisanymi na tym forum, są
            ostatnie osiągnięcia sławnego prokuratora Seremeta i jego ludzi.

            A zupełnie malowniczo opisuje te ciekawe zjawiska poeta Podsiadło, w ostatniej "Wyborczej"
            oczywiście (polecam lekturę).

            Już myślałem, że moje osobiste doświadczenia z sędzią Sidorowską (i kilkoma innymi w apelacyjnym
            sądzie) były jakimś szczególnym przypadkiem, ale widać po tym co się dzieje, że było to raczej
            zjawisko nagminne i przeciętnie częste.

            Nic dziwnego, że ludzkość w końcu się wkurzyła (oczywiście nie tylko z powodu kiepskiej znajomości
            prawa i braku chęci do pracy w tzw. "wymiarze sprawiedliwości") i mamy to, co teraz widać, włącznie
            ze Stonogą.

            Na koniec można jeszcze dodać, że to m.in. Magnificencja, jako profesor prawa, kształcący tych
            funkcjonariuszy, ma w tym bajzlu swój ważki udział. Z tego co słyszałem, to nawet jak na krajowe
            warunki nasze uniwersyteckie prawo nie jest specjalnie wysoko notowane. No i on też stosuje to
            prawo w praktyce, czego osobiście doświadczyłem odbierając w swoim czasie idiotyczne i
            niesprawiedliwe nagany.

            No, ale niezgodność z prawem, to akurat nikogo u nas nie wzrusza - czego też doświadczyliśmy
            przecież w spektakularny sposób pracując w Bibliotece na Uniwersytecie Wrocławskim. Z tych smutnych
            doświadczeń akurat sprawa urlopów doczekała się niespodziewanie pomyślnego zakończenia, bo jeden
            sąd okazał się jednak w miarę pracowity i inteligentny, i wyciągnął z obowiązującego, było nie
            było, prawa logiczne wnioski i ten wyrok osiągnął w dodatku status wykonalności. Dzięki temu
            Magnificencja musiał zapłacić pokrzywdzonym (oczywiście tylko tym, których wcześniej nie zwolnił).

            Ale to tylko jeden wyrok. Nawet nie pisała o tm prasa (coż, dotyczył bibliotekarzy, grupy
            miedialnie niezbyt nośnej), i dotyczył on tylko sprawy urlopów, jak w moim procesie słusznie
            zauważył sąd apelacyjny (żeby zastanowić się nad prawnymi konsekwencjami tego rozsrzygnięcia już
            czasu nie znalazł).

            Był to pojedynczy przypadek sensownego werdyktu prawnego, a jak wiadomo, "jedna jaskółka wiosny nie
            czyni", więc nic to w praktyce nie zmieniło. Najbardziej kuriozalne w całej tej historii było to,
            ze ten tak szczęśliwy dla bibliotekarzy proces dowiódł, że ustawa o szkolnictwie wyższym z 2005 r.,
            uchwalona przez Sejm RP, jednak obowiązuje! co ciekawe były też w innych sądach rozstrzygnięcia
            odmienne, które mogłyby sugerować, że obowiązująca ustawa jednak faktycznie nie obowiązuje,
            przynajmniej nie w każdym swoim punkcie (atykule).

            To niezwykłe, że w naszym kraju legalności aktów tak wysokiego szczebla trzeba dochodzić w sądach,
            których rozstrzygnięcia mają przecież teoretycznie dużo mniejszą moc niż ustawa! Oczywiście nic
            dziwnego, ze w moim przypadku i 2 innych ze zwolnionych, będących w podobnej sytuacji, czyli
            zatrudnionych na zasadzie mianowania, okazało się, że jednak ta ustawa mimo, że formalnie
            obowiązująca, w praktyce sądów jednak nie obowiązuje.

            Ustawa stwierdza jasno, ze tym pracownikom, którym poprzednia ustawa (z 1990 lub 91, dokładnie nie
            pamietam) nadała uprawnienia pracownicze takie jak nauczycielom akademickim (czyli np. mnie i
            pewnie tym dwojgu ze zwolnionych), należy im je zachować i pod nową ustawą (starożytna zasada
            respektowania praw legalnie nabytych) - czyli dalej powinny być takie same jak nauczycieli
            akademickich.

            Z powodu tych uprawnień mnie i innym w podobnej sytuacji zamieniono zwykłe umowy o pracę na tzw.
            mianowanie, czyli, w konsekwencji, nie można było legalnie rozwiązać tej umowy na zasadzie jej
            wypowiedzenia (jak to uczyniono), tylko trzeba było wcześniej uzyskac na to zgodę Senatu UWr.,
            czego zaniechano. Nie jestem naiwny i nie sądzę, żeby znacząca ilość z u niwersyteckich senatorów
            zaprotestowała, gdyby Magnificencja zażądał mojego zwolnienia, ale ani Magnificencja tego nie
            uczynił, ani - siłą rzeczy - Senat na ten temat się nie wypowiedział. Czyli wychodzi na to, że
            zwolniono mnie (i tych innych dwojga) zupełni nielegalnie.

            Sąd (w dodatku apelacyjny) wypowiedział się zaś następująco: "Powód był pracownikiem mianowanym,
            ze względu na brzmienie art. 264 ust. 7 ustawy Prawa o szkolnictwie wyższym, ale nie został
            zaliczony przez ustawodawcę do kategorii nauczycieli akademickich w rozumieniu ustawy Prawa o
            szkolnictwie wyższym. Wobec powyższego obarczone błędem logicznym jest rozumowanie powoda, jakoby
            sprzeczne było ustalenie przez Sąd I instancji, że powód nie był nauczycielem akademickim, a
            jednocześnie był pracownikiem mianowanym."

            Tego 2. zdania to szczerze mówiąc nie rozumiem, to chyba bełkot, zreszta ani ja, ani mój
            pełnomocnik nigdy nie próbowaliśmy twierdzić, że jestem nauczycielem akademickim (to podnosiła
            strona przeciwna), utrzymywaliśmy tylko, w zgodzie z ustawą, że przysługują mi uprawnienia
            pracownicze nauczycieli akademickich. I w niezrozumieniu tej róznicy leży chyba błąd logiczny,
            który popełnił Sąd.

            Dalej w tym piśmie jest też ciekawie: "Orzeczenie Sądu Okręgowego we Wrocławiu z dnia 25.10.2012 r.
            (sygn.. akt VII Pa 262/12), na które powołuje się apelujący dotyczy innego stanu faktycznego,
            albowiem dotyczy ustalenia prawa do urlopu wypoczynkowego mianowanych kustoszy bibliotecznych w
            wymiarze 36 dni w roku kalendarzowym, a nie rozwiązania stosunku pracy". Cytowany wyrok faktycznie
            dotyczył tylko urlopów, bo tylko o to upomnieli się składający skargę (nikt ich nie zwalniał), ale
            już przyznanie tym bibliotekarzom prawa do dłuższego urlopu (które mieli wcześniej), dowodziło
            najbardziej dowodnie, że jednak postanowienia ustawy z 2005 r w ich sprawie (ja byłem w podobnej
            sytuacji prawnej), są obowiązujące. Co jednak w mojej sprawie zignorowano. To jak jest z tym naszym
            ustrojem prawnym i sprawiedliwością?

            Niniejszym, w "przedmiotowym" tekście, dołączam się do poety Jacka Podsiadło w proteście przeciw
            bezprawiu w państwie polskim.

            A tu Sprawa VII Pa 59/13 - wyrok i uzasadnienie z komentarzem
            - dla ciekawskich pełny tekst wspomnianego uzasadnienia sądu apelacyjnego. W klamerkach moje
            komentarze z 2013 - liczyłem wtedy, że NSZZ "S" wysupła trochę grosza na kasację, w końcu nie była
            to wyłacznie moja prywatna sprawa.
      • Gość: Inny czyelnik Re: Zakaz chodzenia po schodach w nowej bibliotec IP: *.play-internet.pl 26.08.15, 16:51
        "Bibliotekarzu" (przypuszczam, że to pseudonim z partyzantki, tak glupich i cynicznych ludzi w zawodzie bibliotekarskim bowiem nie ma), inwestycja w tzw. Bibliotech kosztowala ok. 100 mln zł (gmach i wyposażenie ok. 400 miejsc dla czytelników i ok. 100 dla bibliotekarzy, wraz z serwerownia), a nie pół miliarda. Jeśli inne informacje są równie "prawdziwe", to daj sobie spokój z trollowaniem na tym forum
          • Gość: JG Re: Nieudany bibliotekarz straszy IP: *.dynamic-ra-4.vectranet.pl 10.08.15, 18:44
            Gość portalu: senior napisał(a):

            > Przynajmniej nie pisze spod multum nicków jak ty.


            Wiesz, ilość nicków, używanych przez występujących tu dyskutantów, nie ma dużego znaczenia, bo i tak można ich bezbłędnie rozpoznać po tym co piszą.

            A ilość podnoszonych tu kwestii jest dość ograniczona tematyką forum. Po stronie "dyrekcyjno-rektorskiej" zaś ograniczona jest drastycznie - to w praktyce same bluzgi i insynuacje pod moim i innych dyskutantów występujących po stronie załogi BU.
            • Gość: senior Re: Nieudany bibliotekarz straszy IP: 128.199.102.* 10.08.15, 20:32
              Gość portalu: JG napisał(a):

              > Wiesz, ilość nicków, używanych przez występujących tu dyskutantów, nie ma dużeg
              > o znaczenia, bo i tak można ich bezbłędnie rozpoznać po tym co piszą.

              Fajną masz filozofię. W takim razie nie dziwi mnie, dlaczego mnożysz się jak zaraza. O czymś takim jak netykieta słyszałeś? Tak się składa, że jak ktoś pierwszy raz zajrzy do tego wątku, to wcale nie rozpozna cię pod każdym z licznych nicków - zobaczy tylko masową a kłamliwą nagonkę na pewną instytucję. Skoro rodzice nie nauczyli cię, na czym polega uczciwość, to może powinna zrobić to prokuratura.

              > A ilość podnoszonych tu kwestii jest dość ograniczona tematyką forum. Po stroni
              > e "dyrekcyjno-rektorskiej" zaś ograniczona jest drastycznie - to w praktyce sam
              > e bluzgi i insynuacje pod moim i innych dyskutantów występujących po stronie za
              > łogi BU.

              Ja tu widzę same bluzgi i insynuacje pod adresem Biblioteki i rektora. Chyba że za bluzgi pod swoim adresem uznajesz np. prawdziwe stwierdzenia o łamaniu przez ciebie netykiety i braku kultury dyskusji. W takim wypadku jedyne, co ci mogę doradzić, to szukanie pomocy specjalistycznej poza forum (to nie jest bluzg, tylko szczera rada).
    • Gość: inny czytelnik Re: Biblioteta Uniwersytecka straszy IP: 78.9.156.* 13.08.15, 23:21
      Uważam, że w imię szacunku dla samych siebie oraz byłych i obecnych bibliotekarzy, obecni pracownicy Biblioteki Uniwersyteckiej powinni zarzucić umieszczanie tu wpisów. To, co się teraz tu dzieje, to już nie jest żadne forum dyskusyjne, tylko szczujnią, na której obraża się zatroskanych sprawami biblioteki ludzi, zarówno w osobach byłych i obecnych pracowników, jak i jej sprzymierzeńców.
      Ja już tu z podanych wyżej powodów nie zamierzam zaglądać, ani tym bardziej zabierać głosu.
      • Gość: fred Re: Biblioteta Uniwersytecka straszy IP: *.digisalus.it 14.08.15, 01:13
        Gość portalu: inny czytelnik napisał(a):

        > Uważam, że w imię szacunku dla samych siebie oraz byłych i obecnych bibliotekar
        > zy, obecni pracownicy Biblioteki Uniwersyteckiej powinni zarzucić umieszczanie
        > tu wpisów.

        Czyżbyś bał się prawdy?

        > To, co się teraz tu dzieje, to już nie jest żadne forum dyskusyjne,
        > tylko szczujnią, na której obraża się zatroskanych sprawami biblioteki ludzi, z
        > arówno w osobach byłych i obecnych pracowników, jak i jej sprzymierzeńców.

        Aha, ale dyrekcję biblioteki, rektora i obecnych pracowników można obrażać? Szczujnię zrobili od samego początku zwolnieni nieudacznicy, którzy winą za swoje niepowodzenia życiowe obarczają wszystkich tylko nie siebie.

        > Ja już tu z podanych wyżej powodów nie zamierzam zaglądać, ani tym bardziej zab
        > ierać głosu.

        Pewnie nie tylko ja jestem bardzo ciekawy, pod jakim nowym nickiem się pojawisz.
      • Gość: paginator Re: Biblioteta Uniwersytecka straszy IP: 192.235.50.* 14.08.15, 04:10
        Gość portalu: inny czytelnik napisał(a):

        > Ja już tu z podanych wyżej powodów nie zamierzam zaglądać, ani tym bardziej zab
        > ierać głosu.

        Piszesz tak, jakbyś był tu stałym komentatorem. A tymczasem nick "inny czytelnik" pojawił się dopiero wczoraj i napisał kilka postów spod dwóch różnych adresów IP. Nawiasem mówiąc, niczego merytorycznego w nich nie napisałeś, jedynie powyzywałeś innych od trolli.

        A może jednak byłeś tu wcześniej - pod innym nickiem?

        Gość portalu: fred napisał(a):

        > Pewnie nie tylko ja jestem bardzo ciekawy, pod jakim nowym nickiem się pojawisz.

        I przy okazji na jaką tym razem zmieni sieć.
      • Gość: JG Re: Biblioteta Uniwersytecka straszy IP: *.dynamic-ra-4.vectranet.pl 14.08.15, 11:26
        Gość portalu: inny czytelnik napisał(a):

        > Uważam, że w imię szacunku dla samych siebie oraz byłych i obecnych bibliotekar
        > zy, obecni pracownicy Biblioteki Uniwersyteckiej powinni zarzucić umieszczanie
        > tu wpisów.

        Kwestia udziału w tym forum pracowników BU (pomijając stronę pro-dyrekcyjną) jest oczywiście nieco kontrowersyjna. Na pewno pisząc tutaj powinni uważać, żeby nie dać się zidentyfikować - pamiętajmy o p. Kuliku i innych, którzy otwarcie powiedzieli, co sądzą o Dyrekcji, i których od dawna nie ma już w spisach pracowników UWr (to ci "nieudacznicy"). Perspektywa redukcji etatów na Uniwersytecie jest chyba realna a BU to 1. kandydat do "cięcia", bo przecież Dyrekcja całkowicie uzależniona jest od Magnificencji.

        Z drugiej strony sam fakt, że forum istnieje, bez względu, czy ktoś z BU tu pisze, czy nie, będzie skłaniał stronę rektorsko-dyrekcyjną do tropienia, kto to pisze/pisał, bo ci ludzie mają już taką przykrą naturę.

        Forum zajmujące się Biblioteką powinno jednak istnieć, ponieważ to co się w niej dzieje w ostatnich latach, działania jej kierownictwa, nie nastraja optymistycznie. Zdecydowanie lepiej, żeby nie tylko obecne kierownictwo było zainteresowane Biblioteką. Jest to przecież dobro ogólnonarodowe, ważny składnik tzw. dziedzictwa narodowego.

        > To, co się teraz tu dzieje, to już nie jest żadne forum dyskusyjne,
        > tylko szczujnią, na której obraża się zatroskanych sprawami biblioteki ludzi,

        To tylko działalność głównie jednego trolla - paginator/ bibliotekarka (w cz. 1. też był taki nick) /bilbo/ fred/ itd., to najwyraźniej jedna postać (lub niewiele więcej, wspomagana przez jakichś pomocników, w tym może jakichś bardziej rozeznanych w technologii informatycznej). Emocjonalny styl tych postów jest łatwo rozpoznawalny. Charakterystyczna logika, okołoodbytnicza frazeologia, natężenie złych emocji przywodzą nieodparcie ostanie lata pracy w BU, ale trudno byłoby wskazać, kto za tym konkretnie stoi. W ciągu długiej historii forum wiele osób się wypowiadało po tej "drugiej stronie", zwykle w podobnym stylu.

        Ale niech się wypowiadają, w końcu to forum BU a trtoll/trolle to najwyraźniej jej część. Taka jest BU, tacy jej pracownicy i takie środowisko akademickie. Zresztą trolle łatwo zidentyfikować i "odsiać". Z tej przyczyny cenne są wszelkie wyważone wpisy, najlepiej coś merytorycznego wnoszące do dyskusji. Im więcej ich będzie, tym większy pożytek dla wszystkich.
        • Gość: neo Re: Biblioteta Uniwersytecka straszy IP: *.ip-176-31-226.eu 14.08.15, 15:09
          Gość portalu: JG napisał(a):

          > pamiętajmy o p. Kuliku i innych, którzy otwarcie
          > powiedzieli, co sądzą o Dyrekcji, i których od dawna nie ma już w spisach prac
          > owników UWr (to ci "nieudacznicy").

          Dziwnym trafem p. Kulik zaczął mówić, co mu się nie podoba w Dyrekcji, dopiero jak go zwolniono. Tak jak ty.

          > Z drugiej strony sam fakt, że forum istnieje, bez względu, czy ktoś z BU tu pi
          > sze, czy nie, będzie skłaniał stronę rektorsko-dyrekcyjną do tropienia, kto to
          > pisze/pisał, bo ci ludzie mają już taką przykrą naturę.

          Bardziej stawiałbym, że przykrą naturę mają pewne jednostkowe indywidua, zacietrzewione w nienawiści, które będą dorabiać innym gębę wszędzie gdzie się da, po tym, jak dostali to na co zasłużyli.

          > To tylko działalność głównie jednego trolla - paginator/ bibliotekarka (w cz. 1
          > . też był taki nick) /bilbo/ fred/ itd., to najwyraźniej jedna postać (lub niew
          > iele więcej, wspomagana przez jakichś pomocników, w tym może jakichś bardziej r
          > ozeznanych w technologii informatycznej). Emocjonalny styl tych postów jest łat
          > wo rozpoznawalny. Charakterystyczna logika, okołoodbytnicza frazeologia, natęże
          > nie złych emocji przywodzą nieodparcie ostanie lata pracy w BU, ale trudno było
          > by wskazać, kto za tym konkretnie stoi. W ciągu długiej historii forum wiele os
          > ób się wypowiadało po tej "drugiej stronie", zwykle w podobnym stylu.

          Masz jakąś manię prześladowczą na punkcie trolli. Pewnie za chwilę dowiem się, że ja też jestem tym trollem. Ja tu widzę tylko jednego trolla - ciebie, wklejającego co chwilę te same pomówienia pod różnymi pseudonimami. Całe akapity te same, ale nicki różne.

          > Z tej przyczyny cenne są wszelkie
          > wyważone wpisy, najlepiej coś merytorycznego wnoszące do dyskusji. Im więcej i
          > ch będzie, tym większy pożytek dla wszystkich.

          Szkoda, że twoje się do nich nie zaliczają. Co już zauważyło tu wiele osób przede mną. Ach, przecież jak "JG" szkaluje uczelnię i wyzywa od trolli, to jego wpis jest merytoryczny, a jak ktoś na to zwraca uwagę, to jest trollem. Twoje zachowanie na forum jednoznacznie dowodzi, że masz jakieś ubytki w psychice. Przypuszczam, że w pracy zachowywałeś się tak samo i może z tego powodu cię zwolniono, bo nikt nie mógł z tobą wytrzymać.
          • Gość: JG Re: Biblioteta Uniwersytecka straszy IP: *.dynamic-ra-4.vectranet.pl 15.08.15, 02:24
            Gość portalu: neo napisał(a):
            > Dziwnym trafem p. Kulik zaczął mówić, co mu się nie podoba w Dyrekcji, dopiero
            > jak go zwolniono. Tak jak ty.

            No coż, łżemy drogi *neo/(...)*, ale to nie dziwi. P. Kulik nie tyle mówił co mu się nie podoba w dyrekcji, tylko zaproponował na zebraniu pracowników BU (było ich dużo, część stała nawet na klatce schodowej), żeby zażądać od władz UWr. odwołania dyrekcji i to wzbudziło nawet pewien entuzjazm, bo postulat przegłosowano.

            Zwolniono go niedługo potem, podobno pod pozorem, że w godzinach pracy grał na giełdzie (taka "gra", raczej nie jest tak absorbująca jak np. rozgrywka w Quake'a itp., ale widać ci co to rozpatrywali nie mieli w tym orientacji).
            • Gość: bilbo Re: Biblioteta Uniwersytecka straszy IP: *.host 15.08.15, 18:36
              no, no, ładnymi rzeczami się tam zajmujecie w bibliotece w godzinach pracy. jeden szczeka na forach, drugi gra na giełdzie. potem się dziwią, że wywalają ich z pracy.

              pisz jeszcze, im więcej dowiadujemy się o waszej pracy, tym mniej jest osób u których wzbudzacie jakiekolwiek przejawy sympatii. urodzone próżniaki, potrafiące tylko żądać czegoś od innych.
              • Gość: magda Re: Biblioteta Uniwersytecka straszy IP: 60.213.189.* 15.08.15, 22:49
                Jak zwykle wyrzucono z pracy samych niewinnych. Jeden siedzi non stop na forach i szkaluje swoich (teraz już byłych) pracodawców, drugi w godzinach pracy grał na giełdzie, trzeci w Quake'a. Fajne zwyczaje mają tam na uniwerku. Widać że gość nawet nie wie, na czym polega solidna praca w przedsiębiorstwie. Z takim podejściem w każdej prywatnej firmie dostałby mocnego kopa w tyłek tak szybko, że nawet nie zdążyłby jeszcze rozłożyć wszystkich swoich zabawek na biurku.
    • Gość: matrix Należy ignorować obcego trolla IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.15, 11:23
      Tak jak ktoś tu wcześniej pisał nie należy karmić trolla.

      Ostatnio na naszym forum pojawiło się kilku nowych dyskutantów.

      Pierwszy z nich ma jakiś uraz do jednego z profesorów geografii i jego najbliższej rodziny.
      Jest to problem geograficzny a nie biblioteczny i nie warto z tym trollem dyskutować.

      Drugi trollem jest troll wędrowny, który u nas już kiedyś bawił ale ignorowany usechł. Usiłuje teraz wciągnąć w dyskusję na temat rodziny profesora geografii i nepotyzmu. Jest to problem natury etycznej, a nie bibliotecznej i nie warto z tym trollem dyskutować.

      Trzecim trollem jest troll wędrowny, który u nas już kiedyś bawił ale ignorowany usechł. Atakował on już kiedyś Pana JG. Nie orientuje się on kompletnie w tematyce forum, nie zna jego uczestników poza Panem JG. Przeczytał kilka postów Pana JG i w oparciu o nie wciąga go w bicie piany. Panie Janie proszę go zignorować. Sprowadzi Cię do dyskusji na bardzo niskim poziomie. Jest taki powiedzenie: "Z głodnym się nie najesz, z głupim się nie dogadasz".
      I będzie tak jak w bajce Ignacego Krasickiego:

      XIX. Mądry i Głupi.
      Nie nowina, że głupi mądrego przegadał;
      Kontent więc, iż uczony nic nie odpowiadał,
      Tym bardziéj jeszcze krzyczeć przeraźliwie począł;
      Nakoniec zmordowany gdy sobie odpoczął,
      Rzekł mądry, żeby nie był w odpowiedzi dłużny:
      Wiesz, dlaczego dzwon głośny? bo wewnątrz jest próżny.

      Jest wreszcie czwarty i ostatni już troll, który zarzuca uczestnikom forum, że wypowiadają się krytycznie na temat rektora i dyrekcji. Ale poza pojałaniami i groźbami nic nie jest w stanie uczestnikom forum zarzucić. A w szczególności, że piszą nieprawdę.

      Zalecam skazanie tych trolli na uschnięcie. Wtedy znikną z forum tak jak to już bywało wcześniej.

      Życzę pracującym miłej atmosfery w pracy, a urlopowiczom pięknej pogody.
    • Gość: JG Re: Uwaga na frustrata z biblioteki IP: *.dynamic-ra-4.vectranet.pl 21.08.15, 01:03
      Gość portalu: JG-świrus napisał(a):

      > Więc czemu ta misja nie jest wypełniana? Tzn. doktorów tam jak mrówków, a pozio
      > m biblioteki żenujący.

      tzn., żenujący jest poziom bibliotekarza/bibliotekarzy piszącego/piszących tutaj z różnych, egzotycznych adresów oraz stałych IP (niestety, nie do identyfikacji, bo ostatnie 3 cyferki są maskowane) i bluzgających na rzetelnych dyskutantów (adresy krajowych dostawców Internetu), najpewniej dzięki używaniu TOR-a (IMHO, od TOR-a lepiej trzymać się z daleka, bo można popaść w kłopoty).

      Owszem, poziom BU jest może dyskusyjny (delikatnie ujmując), ale składanie tego na konto zwykłych pracowników jest działaniem żenującym. Za BU odpowiada niewątpliwie jej kierownictwo, które przecież nie cofało się przed brutalnymi działaniami, zmieniło strukturę i profil działalności Biblioteki, a także część jej pracowników, i to, co teraz mamy, to jego autorskie osiągnięcie (o ile można to tak ująć).

      "Dyrekcyjny/-ne" troll/-le wyjaśnił/-ły zresztą niechcący dlaczego BU jest żenującą instytucją - proponuję uważnie przeczytać te posty, np. to, co napisał/-ła *papirus* (18.08.15, 17:18), np. coś takiego: "Biblioteka jest naukowa, co oznacza, że dysponuje naukowym księgozbiorem, a nie że prowadzi badania naukowe". To wygląda na tłumaczenie kogoś, kto doprowadził do tego stanu (BTW wynikałoby z tego, że moja prywatna biblioteka, jest równie naukowa, jak BU).

      Niektóre biblioteki dzielnicowe, a może i szkolne, prowadzą ambitniej zamierzoną działalność niż dyrekcja BU. Może BU niebezpiecznie zbliżyła się do dna?
Inne wątki na temat: