Gość: Bea
IP: 195.205.145.*
23.08.01, 15:53
Spróbowałam zebrać "do kupy" :)
Między fragmentami poszczególnych compostowników nie ma rozdzielenia a to celem
zmniejszenia objętości (bo dużo sie tego nazbierało)
Zresztą i tak każdy rozpozna swój wpis. Nie zastosowałam też żadnych łączników.
Całość jest więc cokolwiek surowa.
OTO CAŁE DOTYCHCZASOWE OPOWIADANKO:
Pogoda byla paskudna nawet jak to miejsce i ta pore roku
...od rana lało, nie zapowiadało sie na poprawę pogody, na domiar złego
zapomnialam wczoraj dokręcić kran ......
Wporannych wiadomosciach podano, nad Nowym Jorkiem pojawilo sie UFO.
Ale i tak nikt nie zwrocil na to uwagi.
To ze kran byl niedokrecony tez nie mialo wiekszego
znaczenia. W tej czesci swiata woda z kranow znikala
gdzies na noc.
Dla pelni szczecia, mamusia mojej zony z radoscia w glosie, oznajmila przez
telefon,ze dzis w nocy wpadnie do nas na kilka tygodni ze swoim nowym
przyjacielem i jego trojka dzieci, w celu "lepszego poznania sie", jak to
okreslila.
Odglos dzwoniacych o siebie zebow rozbrzmiewal radosnie na klatce schodowej.
Dla pelni szczecia, mamusia mojej zony z radoscia w glosie, oznajmila przez
telefon,ze dzis w nocy wpadnie do nas na kilka tygodni ze swoim nowym
przyjacielem i jego trojka dzieci, w celu "lepszego poznania sie", jak to
okreslila.
Jak to uslyszalem, to musialem to zrobic. Zastrzelilem telefon.
Teraz niestety tego zaluje, bo nie moge siegnac po rade do kochanych
forumowiczow
Po chwili oprzytomniałem i zrozumiałem swój błąd. W pistolecie znajdowała się
tylko jedna kula i przeznaczona była właśnie dla mojej teściowej, a nie dla
nieszczęsnego aparatu telefonicznego.
Ale usłyszałem, ze z odkręconego kranu zaczeła o nietypowej porze mlecieć woda.
Pomyslałem, ze moge te okropna teściowa udusić
Ale usłyszałem, że z odkręconego kranu zaczęła o nietypowej porze lecieć woda.
Pomyslałem, ze moge te okropną teściową utopić
Nie pozostalo mi nic innego jak zejsc do kiosku po gazete i przeszukac
wszystkie ogloszenia o wyjazdach last minute oraz kupie mieszkanie. Wstalem z
fotela ...
Zadzwonila komorka. Moj szef, kierownik dzialu sprzedazy,
pan Heinz Engelhard Jellonek uprzejmym glosem
zakomunikowal: ty juz heute sie pakuj. Ty geht sluzbowo
nach Norilsk w Russlandzie.
Dzięki szefowi zaoszczędziłem 2 złote na Gazecie Wyborczej. Juz nie musialem
szukac oferty last minute
... trzasnalem drzwiami i pogwizdujac z cicha "Marsylianke"... zbieglem po
schodach.
Nadal padalo. Przemknalem pod scianami kilku kamienic i na najblizszym rogu
zatrzymalem sie pod markiza kawiarenki. Przez szybe zobaczylem....
... kilka osob siedzacych przy barze . Dyskutowali o czyms bardzo zawziecie.
Siwawy facet z broda a la "Dzierzynski" gestykulowal rekoma, balansujac przy
tym cialem. Pomyslalem o koszykowce. Chyba pokazywal jakas zagrywke.
Czekalem kiedy przewroci szklanke z piwem przed nim stojaca.
W przeciwleglym narozniku zauwazylem samotna postac kobieca.....
....Dzien byl pochmurny. Z tej odleglosci trudno bylo sie zorientowac
ile moze miec lat.
Deszcz przemienil sie w dokuczliwa mzawke. O spacerze nie bylo mowy.
Szarpnalem klamke i ...
..... znalazłem się w miękkim półmroku, lekko zadymionym. Samotna kobieta
siedziała najwyraźniej zmartwiona, może zamyślona? Bylo w niej coś takiego, co
sprawiało, że miałem ochotę podejść, przysiąść się do jej stolika....
Kompletnie przestali mnie interesować panowie siedzący obok, a jeden z nich
dziwnie mi się przyglądał.
...Znalazlem sie w srodku. Bylo sucho i przytulnie. "Koszykarze" powoli
zbierali sie do wyjscia. Widocznie rozstrzygneli juz kibicowskie problemy.
Zamowilem cerwone wino i usiadlem przy najblizszym stoliku.
Z tego miejsca , katem oka moglem obserwowac kobiete, ktora zauwazylem przez
okno wystawowe.
Przegladale jakies papiery, moze dokumenty i robila ntatki na boku.
Byla tym tak pochlonieta, ze chyba nie zauwazyla mojej osoby.
W pewnym momencie....
plik kartek osunol sie na podloge potracony jej dlonia siegajaca po kieliszek.
Kobieta sie poderwala i zaczela przydeptywac lezace karki. Po odprawieniu
swojego szamanskiego rytualu zaczela je podnosic. ...
Opatrznosc czuwa nade mna! - pomyslalem zadowolony - to wspaniala okazja by ja
poznac! Zrozumialem jednak swoj blad gdy udalo mi sie w koncu przeniesc wzrok z
jej dekoltu na ostatnia podniesiona kartke...
Kulfoniaste bazgroly ukladaly sie w zdanie:" Jestem bezdomna, bez
pracy,bezdzietna i bezpartyjna OCZEKUJE CZEGOS! na chwile zamarlem
...a później nagle zrozumiałem wszystko, wszystkie wydarzenia ułożyły się w
logiczny ciąg. Wytrenowanym
ruchem poderwałem się z krzesła przewracając stolik, zerwałem jej z twarzy
maskę i rzuciłem się szczupakiem
na szybę knajpy. "W przyszłości muszę byc bardziej czujny" - pomyślałem, a okno
zbliżało się do mnie z
zawrotną szybkością. "Cudem uniknąłem"... ale nie zdążyłem już pomyśleć, czego
uniknąłem.
przerażliwy ból przerżnął mnie od palucha prawej nogi po kciuk lewej reki...
bebechy rozsypały się po podłodze... prawą ręką włożyłem je na miejsce
rozglądając się nerwowo wokól...
- To wariat! - krzyknal jakis odrzucony od stolu gosc - Wsuwa do spodni moje
spagetti!
Bol wzmogl sie gwaltownie. Goracy makaron rozlazil sie pod uwalana sosem
pomidorowym koszula...
Tymczasem po przeciwnej stronie placu, w plackarni o wdziecznej nazwie Jelita
Wieloryba pojawil sie jak
zwykle o tej porze dnia szary, bury, wychodzony kot. Nikt nie znal jej imienia,
a kasjerka nazywala go po
prostu ASKOT.
ASKOT zasiadł przy barze... zamówił martini... (wstrząśniete, nie mieszane)...
splunął oliwką w drugi koniec sali... i wyciągnął spod pachy przetłuszczone
papiery z okrągłą pieczątką...
Te scene przeslonil mi przejezdzajacy tramwaj. Na wpol przytomny obserwowalem
dlugie niebieskie wagony przemieszczajace sie dostojnie po nierownych torach w
akompaniamencie swidrujacego uszy dzwonka... jeden... drugi... trzeci...
czwarty... przebudzilem sie. Stukot kol przeszedl naraz w odglos walenia. Ktos
dobijal sie do drzwi dzwoniac jednoczesnie jak w amoku. Spojrzalem na zegarek,
zrobilo sie bardzo pozno. Musialem sie niezle zdrzemnac - pomyslalem. Za
drzwiami
stala doprowadzona do wscieklosci tesciowa...
jest 12.00... wysyczała przez zaciśnięte zęby... o 10.00 mieliśmy jechać do
Galerii... znowu nie kupię tego żelazka z wodotryskiem o którym pisała
Wyborcza...
Zrozumialem, ze cale moje zycie ulozylo sie kompletnie niezaleznie od mojej
woli, jestem
nieudacznikiem, zostalem pozbawiony marzen, z podworka ukradli mi rower, Slask
Wroclaw przegral i
spadl a w dodatku za to zelazko oberwie mi sie od ASKOTa. On zawsze lubi jak go
prasowac z
wodotryskiem.
Prawym sierpowym odstawiłem teściową z przejścia i wyszedłem na ulicę...
położyłem się na świeżo wyremontowanej kostce... krawężnki puchł złośliwie
podstawiając nogę staruszkom jeżdżącym na hulajnogach... rozbawiony tym
widokiem
samolot relacji Sulistrowiczki-Krobielowice prychnął... i zawstydzony zasłonił
nos lewym skrzydłem...
W swiadomosci zachodzacej wlasnie na ulicy Wisniowej w ciaze matki piatki
dzieci odezwal sie glos
rozsadku. ''''Co to to nie'''', ''''nie bede wychowywala jeszcze jednego
bezrobotnego''''.
Nie mylila sie - po dziewieciu miesiacach urodzila sliczne... trojaczki.
spojrzała na nie z rozczuleniem... zamaszystym ruchem, przypominającym
drgnięcie
powieki Wołodyjowskiego, strząsnęła okruchy mleka z furażerki..."jedno z nich
będzie królem" - pomyślała... nie na darmo od trzech dni słuchała, sączącej się
z
przeciętego cążkami od paznokci kabla, informacji, o nowej polityce
prorodzinnej
RC...
I wtedy nastapilo nieukninione.
Jej biodra, ciagnione jakas niewidzialna sila, zaczely sie poruszac rytmie
walca drogowego.
Najpierw w lewo, potem w prawo, dwa na jeden jak ja zawsze uczono na kursie
przysposobienia
studniowkowego, prowadzonym przez urocze siostry syjamskie R