jaka nazwa?

24.09.04, 14:16
most milenijny czy most tysiąclecia? a może?
    • pluto10 Re: jaka nazwa? 24.09.04, 15:17
      Najlepiej by było tak:
      "Most im.o.Tadeusza Rydzyka,założyciela i dyrektora Radia Maryja i Telewizji
      Trwam".
      ----------------------------
      pluto10
      • Gość: WuWu Re: jaka nazwa? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.09.04, 17:49
        Mosty Osobowickie już są , to może Popowickie?
    • freaki Re: jaka nazwa? 06.10.04, 14:40
      hehe, jak widzę nikt nie wie jaka nazwa Most Tysiąclecia czy też Most Milenijny
      co za róznica!!! przecież to to samo:)
      • Gość: wrocławianin Re: jaka nazwa? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.10.04, 18:23
        freaki napisał:

        > hehe, jak widzę nikt nie wie jaka nazwa Most Tysiąclecia czy też Most
        Milenijny
        >
        > co za róznica!!! przecież to to samo:)

        Ale lepiej brzmi 1000 lecia
        • pluto10 Re: jaka nazwa? 06.10.04, 21:28
          Most im.Lecha Wałęsy!
          --------------------------
          pluto10
          • almac Re: jaka nazwa? 07.10.04, 02:40
            pluto10 napisał:

            > Most im.Lecha Wałęsy!
            > --------------------------
            > pluto10
            A może lepiej im. ks. Jankowskiego?
            • svarte_sjel Re: jaka nazwa? 07.10.04, 13:21
              almac napisał:
              > > Most im.Lecha Wałęsy!
              > A może lepiej im. ks. Jankowskiego?

              Nadawanie ulicom, placom, mostom itp. nazwisk żyjących ludzi to _bardzo_ zły
              zwyczaj. Jak dotąd Wrocław się od tej zarazy trzymał z daleka i nie próbujcie
              tego psuć.
              • pluto10 Re: jaka nazwa? 07.10.04, 19:05
                Most im.ks.Jerzego Popiełuszki.

                --------------------------
                pluto10
                • Gość: wrocławianin Re: jaka nazwa? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.10.04, 19:58
                  pluto10 napisał:

                  > Most im.ks.Jerzego Popiełuszki.
                  >
                  > --------------------------
                  > pluto10

                  Dla ks. Jerzego to wystarczyłaby ulica, natomiast most zarezerwowany powinien
                  być dla Jana Pawła II
                  • Gość: perian Re: jaka nazwa? IP: *.kom / *.kom-net.pl 07.10.04, 22:53
                    Po jego śmierci. Nazywanie ulic, placów, etc. imieniem osób żyjących jest
                    niesmaczne.
              • almac Re: jaka nazwa? 08.10.04, 02:43
                svarte_sjel napisał:

                > almac napisał:
                > > > Most im.Lecha Wałęsy!
                > > A może lepiej im. ks. Jankowskiego?
                >
                > Nadawanie ulicom, placom, mostom itp. nazwisk żyjących ludzi to _bardzo_ zły
                > zwyczaj. Jak dotąd Wrocław się od tej zarazy trzymał z daleka i nie próbujcie
                > tego psuć.
                >
                Ja nie zamierzam psuć (byłem tylko ciekaw reakcji). Gdyby (mam nadzieję, że
                nigdy!!! się tak nie stanie) przyjęto moją propozycję to moja noga nigdy by nie
                stanęła na tym moście.... :)
                • pluto10 Re: jaka nazwa? 08.10.04, 15:27
                  No to np.most im.Kazimierza Domańskiego.
                  ----------------------
                  pluto10
                  • svarte_sjel Re: jaka nazwa? 08.10.04, 16:46
                    pluto10 napisał:
                    > No to np.most im.Kazimierza Domańskiego.

                    A kto to?
                    • pluto10 Re: jaka nazwa? 08.10.04, 20:19
                      Nie wiesz kto to?Powinieneś się wstydzić.

                      Tak w skrócie:
                      Msza w zbudowanym przez Domańskiego kościele. Około trzydziestu osób. Na
                      zewnątrz spaceruje na czarno ubrany jeden z dwóch pracujących tam księży. -
                      Kościół nie uznaje tych objawień, ani tego miejsca. Czy taka msza jest ważna? -
                      zagaduję go.
                      - A czy to ma znaczenie, gdzie człowiek się modli? Ważne, co jest w sercu.
                      Wiem, kardynał nałożył karę interdyktu. Dlatego teraz tak mało tu ludzi. Bo
                      ludzie bardziej boją się kardynała, niż Boga. A przecież objawień w Fatimie czy
                      Lourdes też Kościół od razu nie uznał.

                      Obok starsza pani nalewa z kranika wody. Jak głosi napis obok - cudownej. W
                      sklepiku kupić można plastikową butelkę ze stosowną nalepką. Wśród
                      dewocjonaliów, książek i pamiątek - kartki z orędziami Matki Bożej i Jezusa
                      Chrystusa do Kazimierza Domańskiego. Każde po 30 groszy, komplet z ostatniego
                      roku - 3 zł. Także pismo Radia Maryja.

                      - Przecież Radio Maryja was nie uznaje - zwracam się do sprzedawczyni.

                      - Ale nam przysyła - uśmiecha się. - Trudno mówić, że nas nie uznaje, po prostu
                      przedstawia stanowisko kardynała.

                      Objawienia po uzgodnieniu?
                      Od Oławy w kierunku Strzelina, za torami, rozpościerało się niegdyś pole. Na
                      początku lat 80. miasto rozdzieliło je na ogródki działkowe. Wśród szczęśliwców
                      znalazł się były pracownik Zakładów Naprawczych Taboru Kolejowego, rencista
                      Kazimierz Domański. Postawił altankę. Ona dała początek zdarzeniu, które w
                      plebiscycie ogłoszonym przez „Gazetę Powiatową - Wiadomości Oławskie”
                      uplasowało się na siódmym miejscu wydarzeń stulecia dla tego miasta.
                      - Moje pierwsze spotkanie z Domańskim kilkanaście lat temu było takie, że
                      przyszedł poskarżyć się na biskupa, że ten nie chciał z nim rozmawiać -
                      opowiada Michał Wąsiewicz, wówczas naczelnik miasta, obecnie radny. -
                      Powiedziałem mu, że my na biskupa żadnego wpływu nie mamy.

                      Objawienia Domańskiego rozniosły się po kraju. Zaczęły przyjeżdżać tłumy.
                      Informacją o objawieniu Domański podzielił się najpierw z proboszczem. Ten
                      powiadomił Urząd Miejski. Przed altankę zaczęli się schodzić ludzie. Klęczeli,
                      modlili się. Domański postawił krzyż. Dotykał wiernych głosząc, że uzdrawia.

                      - Domański nigdy nie zapowiadał żadnych uroczystości. Sami musieliśmy je
                      przewidywać po analizie kalendarza - kontynuuje były naczelnik. - Związane to
                      było z zapewnieniem porządku i bezpieczeństwa.

                      Podczas dużych zgromadzeń wyłaniała się spośród uczestników samozwańcza straż,
                      która odróżniała się od pozostałych pielgrzymów opaskami na rękawach. Nie była
                      jednak nigdzie zgłoszona, nie wiadomo było zatem, kto konkretnie odpowiada za
                      porządek, ani nawet kto dał im te opaski. Milicja ukradkiem fotografowała ich,
                      aby wiedzieć, kto tę straż stanowi i z kim - w razie ewentualnego zdarzenia -
                      rozmawiać.

                      - Cieszyliśmy się z tej działki ogromnie, marzyliśmy o spokojnym rodzinnym
                      relaksie na łonie przyrody - wspomina jedna z oławianek - a tymczasem, chcąc
                      dojść do naszego ogródka, musieliśmy przeciskać się przez tłumy. Poza tym,
                      ludzie załatwiali się, gdzie popadnie.

                      - Mnóstwo mieliśmy takich skarg, także od mieszkańców pobliskiego osiedla -
                      potwierdza były naczelnik miasta. - Szukali u nas ratunku, bo nie mogli sobie
                      poradzić z załatwiającymi się im w piwnicach. Powiedziałem, żeby zrobili sobie
                      witkowe miotły i ich ganiali. Bo co urząd mógł zrobić? Nakłoniliśmy
                      Domańskiego, aby zrobił szalety na swoim terenie. Wykonał je.

                      Jak Jaruzelski zareklamował Oławę?

                      Zanim powstał wielki kompleks budynków sakralnych, Kazimierz Domański
                      przyjmował w swojej altance
                      W latach 80. popularnością w kraju cieszyły się turnieje miast, organizowane
                      pod patronatem telewizji. W 1985 roku los padł na województwo wrocławskie; na
                      rywala Szczecinka wrocławscy urzędnicy wytypowali Oławę.
                      - Uważam, że spodziewali się naszej klęski. Oława była wrzodem województwa,
                      Urząd Wojewódzki obrywał z centrali, że nie umie sobie poradzić z Oławą, i
                      wytypowanie jej do turnieju miało być pretekstem do zrobienia porządku z
                      władzami miasta - przypuszcza dziś Michał Wąsiewicz. - Także i my
                      spodziewaliśmy się przegranej. Stało się inaczej. Dzięki Domańskiemu o Oławie
                      było głośno w całym kraju, a że o wyniku decydowali telewidzowie, toteż i oni w
                      większości głosowali na nasze miasto.

                      Pielgrzymki nasiliły się, kiedy to, co się tam działo, skrytykował na plenum KC
                      PZPR, sam generał Wojciech Jaruzelski. Takie stanowisko I sekretarza było
                      najlepszą rekomendacją dla oławskich “objawień”.

                      Czy Matka Boża się omyliła?
                      Ksiądz Kazimierz Barzycki pracował u Domańskiego przez rok. To on opiekował się
                      tabernakulum. Oczy otworzyły mu się 23 sierpnia 1998 roku wieczorem, gdy
                      niemiecki ksiądz, Konrad, rozdawał komunię świętą i pozostawił otwarte
                      tabernakulum; ks. Barzycki z przerażeniem stwierdził wówczas brak zakrwawionych
                      hostii.
                      - Podskoczyłem do mikrofonu i wołałem, czy ktoś nie widział złodzieja -
                      opowiada. - To mi mikrofon wyłączyli. Wpadłem do zakrystii. Stał kleryk,
                      obecnie już wystąpił z zakonu. Więc ja na chybił trafił do niego: “Leszku, jak
                      mogłeś wykraść te hostie?”. A on: “Nie brałem gołymi rękami tylko przez
                      rękawiczki”. Przyznał się, że wziął je na polecenie Domańskiego. Zresztą,
                      Domański potwierdził. Na powrót schowaliśmy te hostie i zmieniliśmy klucze, bo
                      za wiele osób mogło mieć do nich dostęp. To jednak była profanacja
                      Najświętszego Sakramentu.

                      Dziś ten duchowny uważa, że hostie zostały specjalnie naznaczone przez kogoś z
                      otoczenia Domańskiego, być może nawet bez jego wiedzy. Do sprzeczek między nim
                      a Domańskim dochodziło także na tle sposobu modlitwy i sprawowania ceremonii;
                      sposoby te zatwierdzane były przez osoby świeckie, a ksiądz Konrad starał się
                      narzucać niemieckie zwyczaje.

                      Ks. Barzycki wrócił na łono Kościoła i dziś - jak zapewnia - ma kolejny dowód,
                      że objawienia Domańskiego nie mają żadnego związku z siłami nadprzyrodzonymi. -
                      Cztery lata temu rzekomo Matka Boża wskazała Domańskiemu jego następcę,
                      szesnastoletniego wówczas Maćka - mówi ks. Barzycki. Zapowiadała, że dostanie
                      stygmaty. Rodzice są mocno wierzący, ojciec rzucił pracę i zaangażował się przy
                      Domańskim. Cieszył się z wyróżnienia syna. Tymczasem chłopiec związał się z
                      satanistami. To niemożliwe, aby Matka Boża tak mogła się omylić.

                      - To prawda, Maciek zszedł z tej drogi - potwierdza Kazimierz Domański. -
                      Poddał się. Ani tych poleceń nie wykonywał, ani do szkoły nie chciał chodzić,
                      nie ukończył liceum. Wyjechał do Belgii, do pracy. Matka Boża go wskazała, ale
                      przecież Bóg dał wszystkim wolną wolę.

                      - Pół roku po moim odejściu, kiedy usłyszałem, że teraz innemu księdzu pojawiły
                      się zakrwawione hostie, przyjechałem do Domańskiego - kontynuuje ksiądz
                      Barzycki. - Namawiałem go, aby przyznał się, że nie ma żadnych objawień. Że
                      chciał tylko, aby ludzie więcej się modlili i dokonał tego. Chciał zbudować
                      kościół, też zrobił to. Uzdrowienia? Też możliwe, jeśli ktoś mocno wierzył, że
                      będzie zdrowy. Uważam, że z Domańskiego nie należy szydzić, należy mu pomóc
                      przyznać się.

                      Kościół czy stodo
                      ła? Na ścianie za plecami architekta miejskiego w Oławie wisi ogromne lotnicze
                      zdjęcie miasta. Zabudowań Domańskiego na nim jednak nie widać, bo są poza
                      granicami.
                      - W dokumentach kościół Domańskiego figuruje jako stodoła - mówi Andrzej
                      Solski. - O zgodę na jej wybudowanie Domański wystąpił jeszcze zanim zostałem
                      architektem miejskim. Potem pięciokrotnie nakładałem na niego grzywnę.
                      Przyjmował mnie bardzo uprzejmie, częstował herbatą. On miał swoje
                      posłannictwo, ja swoją pracę, tak to traktował. Grzywny przyjmował jako jedną z
                      trudności, którymi Bóg go sprawdzał.

                      Cały kompleks miał profesjonalny projekt i wysokiej jakości wykonanie. Stalową
                      więźbę dachową kościoła wykonał Mostostal. Poszczególne budowle powstawały
                      sukcesywnie i wraz ze zdobywaniem
                      • pluto10 Re: jaka nazwa? 08.10.04, 20:20
                        Cały kompleks miał profesjonalny projekt i wysokiej jakości wykonanie. Stalową
                        więźbę dachową kościoła wykonał Mostostal. Poszczególne budowle powstawały
                        sukcesywnie i wraz ze zdobywaniem pieniędzy podnoszono ich standard. Domański
                        wystąpił do Urzędu Miejskiego o zgodę na budowę zabudowań zagrodowych. Z czasem
                        wystąpił o zgodę na budowę stodoły. Rozplanowanie ścian zgodne było z
                        umiejscowieniem ścian obecnego kościoła. Niestety, w pobliżu przebiegał
                        gazociąg. Stodoła mogła stać, obiekt użyteczności publicznej, jakim jest
                        kościół - nie. Domański załatwił więc przełożenie gazociągu i zabezpieczenie go
                        dodatkowym pancerzem.

                        Zdaniem architekta miejskiego, ktokolwiek przejmie te obiekty, będzie musiał
                        wystąpić najpierw o wyłączenie tego terenu z produkcji rolnej, a następnie o
                        zmianę sposobu użytkowania obiektów z zagrodowo-gospodarczych na cele sakralne.
                        Na szczęście, w planach zagospodarowania był to teren ze wskazaniem na
                        działalność usługowo-kulturową, na obiekt do przyjmowania podróżnych i
                        wiernych.

                        Sam Domański chętnie oddałby cały kompleks Kościołowi, ale Kościół nie chce, bo
                        mogłoby to być odebrane przez wiernych jako uznanie cudów. Na razie,
                        oławski “wizjoner” założył Stowarzyszenie Ducha Świętego. W grudniu 1999 roku
                        kardynał Henryk Gulbinowicz uznał je za sektę i nałożył na nie karę interdyktu.
                        Popierający Stowarzyszenie nie mogą przystępować do komunii świętej, otrzymać
                        kościelnego ślubu, ani mieć kościelnego pochówku.

                        - To już nieaktualne - zapewnia oławski “wizjoner”. - Z okazji Roku
                        Jubileuszowego Kościół zniósł dotychczasowe kary. Dlatego teściową, która
                        często modliła się w naszym kościele, chował ksiądz z parafii.

                        Można mnie zbadać
                        Domański sprzeciwia się zmianom w Kościele. A już szczególnie przyjmowaniu
                        komunii świętej na stojąco. W odpowiedzi na uznanie jego Stowarzyszenia za
                        sektę, w rzekomym orędziu przekazanym mu przez Pana Jezusa oławianin
                        napisał: “Niektórzy mówią, że to sekciarze biorą Moje Ciało na klęcząco (...).
                        Tak nie czyni sekta, to Jezus Chrystus chce, aby cały świat upokorzył się.
                        (...) Kardynał czy biskup myślą, że oni są na tej ziemi bogami”.
                        Domański: - Objawienia zawsze mam o trzeciej w nocy. Matka Boża pojawia się na
                        chmurce, Chrystus ma kasztanowe włosy i brodę. Po ekstazie wszystko przychodzi
                        mi do głowy, siadam i piszę. Najpierw na brudno, potem przepisuję na maszynie.
                        I potem odczytuję w kościele.

                        - W tegorocznym orędziu na Nowy Rok, spisanym przez pana, czytamy: “Ciebie
                        wybrał Jezus Chrystus, aby uratować cały świat” - cytuję “wizjonerowi”.

                        Domański: - Tak, w Oławie jest centrum Bożego Pokoju. Stąd pójdzie na świat
                        Iskra Boża. To miejsce jest ważniejsze niż Lourdes, Fatima czy Medjugorie.

                        - Z ostatnich dziesięciu orędzi, przekazanych panu - pana zdaniem - przez
                        Jezusa Chrystusa i Matkę Bożą, wynika, że bodaj najważniejszym, obok
                        przyjmowania komunii świętej na stojąco, problemem obecnego chrześcijaństwa
                        jest to, że Kościół nie chce uznać Oławy za miejsce cudowne.

                        Przeanalizujmy - proponuję - niektóre tylko fragmenty orędzi: “Mój synu, ja
                        Matka Boża chcę, aby Namiestnik Jan Paweł II zatwierdził to miejsce. Bo jeśli
                        nie zatwierdzi, będzie straszna kara na ziemi” - cytuję. - “Biada tobie
                        Kardynale, że tutaj uczyniłeś taką karę”. (...) “Będzie trzęsienie ziemi, już
                        jest. W waszym kraju też jest niebezpieczeństwo, bo nie chcą zatwierdzić tego
                        miejsca”. “Jeśli Kościół się nie nawróci, nie poprawi, będzie musiał przejść
                        krwawy chrzest. Są dobrzy kardynałowie i biskupi, ale są też przeciwni temu
                        miejscu”. (...) “Prześladują Mnie i Moją Matkę. Mówią, że tu nic nie ma.”
                        (...) “Biada tym, którzy zaprzeczyli temu miejscu”. (...) “Ja, Jezus Chrystus,
                        kiedyś zapytam (kardynała - przyp. M.M.): dlaczego odciągałeś moje dzieci ode
                        mnie i od Mojej Matki. Nie będzie odpowiedzi, bo nie będzie miał co
                        powiedzieć”. “Powinni przybyć tutaj biskupi, kapłani i ukłonić się tutaj w tym
                        Sanktuarium Panu Jezusowi i Matce Bożej”. Przecież - podsumowuję - Chrystusowi
                        łatwiej byłoby wpłynąć na kardynała, niż korzystać z pańskiego nieskutecznego
                        pośrednictwa.

                        Domański: - Nie wiem, czemu Jezus się do kardynała nie zwrócił. Upomina go w
                        przekazywanych mi orędziach.

                        - Czy to możliwe, aby Matka Boża wypowiedziała takie słowa, zawarte w
                        noworocznym orędziu: “Wielu kapłanów przychodzi do sprawowania ofiary Świętej
                        pod wpływem alkoholu.Mówią, że wypili dwie godziny temu lub więcej”.

                        Domański: - To prawda. Sam byłem na jednej mszy świętej, kiedy ksiądz był
                        pijany.

                        - Albo inne stwierdzenie: “Moje dzieci, nie sprzedawajcie jakichś pism, bo tyle
                        pism krąży po Sanktuarium, które są nieaktualne, a dzisiaj, mój synu, nie modlą
                        się, tylko rozmawiają o tych pismach”. O co tak ważnego dla świata tu chodzi,
                        żeby interweniowała aż Matka Boża?

                        Domański: - Niektórzy sami piszą orędzia i sprzedają jako moje.

                        - Fragment dotyczący trzęsienia ziemi w Indiach: “Wielu zginęło pod gruzami.
                        Nie nadąża się z ich wyciąganiem. Wiele ciał jest palonych. Ja, Jezus Chrystus
                        czuwam nad tym krajem, ale ten kraj jest mało katolicki”.

                        Domański: - Na pewno Jezus wyżej stawia wiarę katolicką od innej.

                        - W jednym z napisanych przez pana orędzi Chrystus krytykuje materializm
                        księży. Czy Chrystus nie dostrzegł, że dzięki “objawieniom” przeniósł się pan z
                        bloku do dużego domu, co przeczy idei skromności?

                        Domański: - Zbudowałem go z oszczędności oraz datków ludzi ze świata. Dając na
                        sanktuarium, dawali też prywatnie dla mnie. W podziemiach zbudowałem kaplicę.

                        - Ci, którzy doznawali objawień - kontynuuję - poddawani byli różnym badaniom.
                        Czy pan zgodziłby się też takim poddać?

                        Domański: - Jak niektórzy zaczęli mówić, że jestem psychicznie chory, to
                        zrobiłem sobie badania we Wrocławiu przy Traugutta. Na aparaturze badano każdą
                        cząstkę mojego mózgu. Mam potwierdzenie, że jestem zdrowy. Ale jeśli Kościół
                        zechce powołać komisję i poddać mnie takim badaniom, to się zgodzę.
                        • pluto10 PODSUMOWANIE 08.10.04, 20:28
                          Człowiek któremu (rzekomo) objawiła się Matka Boska i przekazywała mu
                          orędzia.Zbudował świątynię Bożego Pokoju.Matka Boska objawiła mu się w altance
                          na działkach.Zmarł kilka lat temu.Ja wierzę we wszystko.Kościół katolicki tego
                          nie uznaje.Stowarzyszenie które utworzył jest uznawane za sektę.
                          --------------------------
                          pluto10
                          • svarte_sjel Re: PODSUMOWANIE 08.10.04, 22:09
                            pluto10 napisał:
                            > nie uznaje.Stowarzyszenie które utworzył jest uznawane za sektę.

                            No bo to jest sekta :^P
                        • jb.wroc Re: jaka nazwa? 09.10.04, 02:28
                          pluto10 napisał:

                          > Cały kompleks miał profesjonalny projekt i wysokiej jakości wykonanie

                          Amen
    • sstes Most Tysiąclecia Miasta Wrocławia 07.10.04, 23:58
      Moim z zdaniem ten most powinien miec pelna nazwe okazji(zdarzenia), z jakiej go nazwano, czyli: Most Tysiąclecia Miasta Wrocławia (tylko w skrocie: Most Tysiąclecia lub Millenijny)
      Dlaczego? Gdyż niepelna nazwa strasznie zle mi sie kojarzy z przedsiewzieciami na 1000-lecie Panstwa Polskiego, ktore choc bardzo potrzebne, nie byly najwyzszych lotow... Zreszta niewazne skojarzenia, wazne ze za wiele lat ludziom te 2 okazje moga sie mylic i nie bedzie jasne czy tan most jest z okazji 1000 lat miasta Wroclawia...
Pełna wersja