isis!
15.04.02, 15:25
Byłam dziś świadkiem zdarzenia, które wywołało we mnie sprzeczne uczucia.
Wracając z porannego spaceru z Psem zauważyłam podpitego mężczyznę,
zaglądającego do kubłów na śmieci (m.in. mojego) oraz do ogródków. Kiedy
doszłam do swojej furtki, on zaglądał właśnie do sąsiada naprzeciwko (po
przekątnej), po czym gdy ja już byłam na swoim terenie, wszedł do ogródka tego
sąsiada. Starałam się zwrócić na niego swoją uwagę – chrząkałam, dzwoniłam
kluczami, ale on nie reagował. Przed domem stała otwarta „nyska”, a przed nią
jakieś przedmioty, w tym skrzynka z narzędziami. Facet zaczął ją przeglądać.
Nawet pomyślałam, że skoro nie reagował, jest jakimś pracownikiem sąsiada. Po
chwili ze swojego domu wyszedł tenże sąsiad z przedłużaczem w dłoni i jego
zachowanie jeszcze bardziej utwierdziło mnie w tym, że muszą się znać, gdyż
sąsiad po prostu szedł w jego kierunku. Pomyślałam, że gdyby to był złodziej,
sąsiad krzyknąłby do niego: „Co pan tu robi?!” czy coś w tym rodzaju. Zbliżył
się do faceta jak gdyby nigdy nic i... zaserwował mu silny cios pięścią w
twarz! Facet się zachwiał, a wtedy sąsiad powtórzył – nogą w krocze. Byłam
zaskoczona i wstrząśnięta – takie sceny widziałam tylko na filmie. Potem sąsiad
kazał wywrócić facetowi kieszenie (ten w międzyczasie tłumaczył, że szukał
butelek) i po stwierdzeniu, że nic nie ukradł, z lekka poturbowanego wypuścił
za bramę. Pomyślałam: „jak to dobrze, że nie wszedł do mojego ogródka, bo nie
wiem, jakbym zareagowała...” Na pewno nie tak jak sąsiad, ale jak? A gdyby był
agresywny? Sąsiad wygląda jak byczek, więc facet był bez szans, ale jakby ten
drobny złodziejaszek zareagował na kobietę? To może dziwny wątek, ale wciąż o
tym myślę i jestem ciekawa, co o tym sądzicie. Wiem, że były już na ten temat
dyskusje przy okazji spraw toczących się w sądzie o zabicie złodzieja, ale: czy
sąsiad postąpił słusznie? Jak postępować w razie nakrycia złodzieja na swoim
terenie?