wk53jan
10.11.04, 19:58
Krótka historia z neostradą w tle. Chcesz mieć problemy, zafunduj sobie
neaotradę...
W dniu 01.11.2004 ok. godz. 19 dokonano zgłoszenia na bezpłatny nr 0-800 102
102 awarii systemu. Awaria polegała na niemożnosci wejścia do internetu. Cały
czas migotała dioda ADSL. Jak się później dowiedziałem, oznaczało to brak
synchronizacji.
W środę na call-center uzyskałem informację, że 3 dni owszem ale ROBOCZE, co
oznaczało, że czas usuniecia awarii minie dopiero w czwartek. W czwartek po
południu dowiedziałem się, że jeszcze nie ma odpowiedzi z centrali (taka
dziwaczna nazwa, chodzi o tych co zarzadzaja łączami; dla uproszczenia będę
dalej nazywał ich po prostu centralą).
Wieczorem zadzwoniłem jeszcze raz. Rozmowa znowu była bardzo uprzejma i nic
poza tym.
Tego to już miałem dość. Zapytałem, jak mogę porozumieć się z kimś z szefów
tego „kafkowskiego zamku” bo osoby siedzące na call-center w gruncie rzeczy
guzik mogą i są wystawione przez swoich dobrze opłacanych szefów jako ściany
płaczu i do zbierania jobów (tu przepraszam wrażliwych) . W odpowiedzi
usłyszałem, że jedynym sposobem komunikowania się z szefami neostrady jest e-
mail (sic!). Pogratulowałem im geniuszu i poprosiłem o wyjaśnienie mi
możliwości skomunikowania się poprzez e-maila w sytuacji, gdy z winy tych
nierobów mam uszkodzoną linię. Oczywiście odpowiedzi nie uzyskałem.
W piątek po południu moja cierpliwość już pomału zaczęła się kończyć.
Usłyszałem, że muszę jeszcze poczekać na odpowiedź z centrali. Po godz. 18
zadzwoniłem ponownie i dowiedziałem się, że już tam nikt nie pracuje a w
sobotę jest wolne i muszę cierpliwie czekać do poniedziałku.
Zażądałem podania numeru do jakiegos szefa. Oczywiście odmówiono mi
grzecznie. Byłem jednak na tyle upierdliwy, że przełączony zostałem na
jakiegoś typka. Kiedy mu wyraziłem moje zdanie o takim załatwianiu klienta,
usłyszałem - UWAGA!- że odłoży słuchawkę. Teraz to już tego typa wyśmiałem.
Ale się opamiętał i ciągnął ze mną temat.
Obiecałem mu solennie, że następnego dnia pójdę do telepunktu, gdzie
załatwiałem zakup neostrady i będę długo i głośno rozmawiał na temat sposobu
traktowania klientów, licząc na to, że paru wypłoszę. Słowa dotrzymałem. Były
za mną dwie osoby a w lokalu jeszcze parę. Najgorzej się miał ten biedak,
który musiał mnie słuchać, bo klient jest trzeźwy, nie bluzga a że
niezadowolony... W każdym razie nie mógł wezwać ani ochrony, ani policji.
Niestety szybko mnie to znudziło i wyszedłem.
Cały czas nie do końca dowierzałem tym z call-center więc na wszelki wypadek
w piątek o godz. 20 zadzwoniłem do lokalnego biura napraw z pytaniem, czy do
nich cokolwiek zgłaszano (w rozmowach już ustaliłem, że awaria może być na
tut. ‘zwykłej’ centrali albo nawet u mnie, na kompie). Dyżurujacy tam pan
rzeczowo ze mną porozmawiał, poinformował mnie, że żadnego zgłoszenia z
centrali nie miał po czym rozłączyliśmy się a on dokonał pomiaru mojej sieci
i po paru minutach zadzwonił z informacją, że sieć (po mojemu: druty) mam w
doskonałym stanie. Obiecał przekazać sprawę swojemu koledze od netu.
W sobotę zadzwonił z przeprosinami (uwaga!), że kolega ma jednak wolne. Ale
doszedł do wniosku, że może jednak plącze się gdzies po mojej dzielnicy i
zadzwoni do niego na komórkę. Okazało się, że jednak nie jest osiągalny i
poprosił o cierpliwość do poniedziałku.
W poniedziałek ok. g. 11 zadzwonił do mnie na komórke ten pan od netu.
Powiadomił mnie, że jedzie na centralę telefoniczną sprawdzić synchronizację.
Po ok. godzinie zadzwonił i poniformował, że usunieto awarię portu i teraz
powino wszystko być OK.
I istotnie tak było.
We wtorek jednak zadzwoniłem jeszcze raz pod numer 0-800 102 102 z pytaniem,
jakie są losy mojego zgłoszenia. Po perypetiach, pan z call-center powiedział
mi, że ma zgłoszenie usunięcia awarii. Niestety nie odpowiedział mi na
pytanie, czy jest to wynikiem dbałości o klienta, czy raczej strach, bo w
poniedziałek (przed telefonem pana od netu) powiadomiłem ich, że we wtorek
idę do TPSA i w dyrekcji robię pikietę.
W ciągu tego tygodnia udało mi się kilkakrotnie wejść do netu na kilka-
kilkanaście minut, po czym out! Od czwartku już nawet na minutę.
Jaki z tego morał ? Masz dużo wolnego czasu ? Kup sobie neostradę a walka o
jej funcjonowanie zajmie ci minimum kilka dni.
Cały obraz TPSA popsuło mi natomiast tych dwóch dziwaków z lokalnego biura
napraw, którzy zadali sobie tyle trudu, żeby taki jeden zbzikowany
internauta - zamiast się miotać przy telefonie oraz biegać zdrowo po mieście
od punktu do punktu - siedział sobie cicho i niezdrowo przed monitorem...
PS
Obiecałem wielu moim rozmówcom z call-center i przede wszystkim temu typkowi,
który chciał rzucać słuchawką, że to opiszę i puszczę w sieć.