Gość: ocean
IP: *.media4.pl
30.11.04, 21:58
Jestem studentem i postuluje CAŁKOWITĄ likwidację stypendiów naukowych, które
sa jawnym, nie skrywanym, chamskim, bezczelnym i prostackim okradaniem
społeczeństwa z którym nie wszyscy się na szczęście godzą. Dlaczego?
1.Po pierwsze nie są nawet w jednym procencie wydawane zgodnie z
przeznaczeniem i to jest fakt z którym nie można polemizować. Stypendium nie
nosi nazwy NAUKOWE z braku pomysłu. Na logikę chyba wiadomo że powinno byc
wydawane na NAUKĘ. Czyli na książki i ksera. Innych naukowych wydatków nie
widzę (i niech mi ktoś jeszcze udowodni, że 300 złotych można w miesiąc wydać
na ksiązki i kserówki, chyba jak się jest nawiedzonym studentem ze średnia
5.0). I w tym moemncie śmiech na sali - wydawane jest w knajpach i na własne
potrzeby i z tym też nie można polemizować chyba że ktoś jest slepy. wszyscy
wokól, z nastaniem wypłat styp, chwalą się ile to naukowego rozwalaja w jeden
weekend na chlanie i imprezy. Jeszcze maja czelność arumentować to, że
przecież student to też człowiek i ma święte prawo się zabawić, wyskoczyć do
knajpy (wrocwski rynek - przed zajeciami, w przerwie i zaraz po, wieczorem)
do kina pojsc, teatr odwiedzic, a jakze student to przeciez kultularne
zwierze. Szkoda tylko że nie za swoje pieniądze - no właśnie, za czyje?
2. Oczywiście ze za moje i milionów innych którzy płacą podatki i łoża do
wspólnej kasy (studenci przewaznie maja liberalne poglady, maja pojecie o
tym, ze aby cos wydac z budzetu to wpierw ktos musi tam kase wplacic, ale
jakos maja czarna dziure w glowie jesli idzie o ich darmowe studia i
stypendia)!!! Droga gotówki jest taka:
a) moja firma, która płaci mi kase za wypruwanie sobie flaków 8 godzin
dziennie, 21 dni w miesiacu, pelny etat jak Pan Bóg przykazał, swiatek piatek
niedziela, ani jednej wolnej soboty, stres, odpowiedzialność, po to żeby żyć
za własne pieniądze
b) ja - dostaję wydruk na którym czarno na białym jest ile mi odciagaja na
swiadczenia
c) budzet panstwa - i tu sytuacja przestaje byc logiczna, ale mniejsza o to
d) ministerstwo edukacji - czarna dziura
e) pula pieniedzy na stypendia (oczywiście zawsze za mało)
f) kieszeń studenta
g) kieszen pani w monopolowym albo właściciela knajpy.
3. Jak ja nie mam kasy to biorę od rodziców albo zwyczajnie się nie bawię i
tyle. Ale nie, studentom się należą cudze pieniądze na zabawę bo to zostało
im objawione na górze synaj i zapisane na kamiennych tablicach - no comments.
4. Edukacja w Polsce jest niby bezpłatna (buhahaha) to czemu ja niby musze
wykładać kupe kasy na czesne?? rozwiązanie jest proste - zabrać stypendia i
wtedy zaoczni i wieczorowi nie beda musieli placic czesnego bo uzbiera sie
przyblizona kwota. proste.