Dla Gazety

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.04, 01:32
Raj dla psychologów, już zacierają roczki :-)
    • Gość: jateż bez komputera 2 dni ... IP: *.jota.digi.pl 03.12.04, 08:41
      to niech inni nie chodza przez 2 dni do pracy. oczywiście, ze jestem
      uzależniony, ale jestem uzależniony od informacji potrzebnych mi do rozwoju
      zawodowego i co ZNACZNIE wazniejsze - własnych pasji. a nie od kretyńskich
      czatów. a myślę, że mimo wszystko jest to jakaś różnica w porównaniu do chlania
      wódy pod sklepem, czego autor zdaje się chyba nie zauważać. internet=zło,
      dupaka i czaty. dla kretynów na pewno. ja tam wolę rozmawiać w realu i co tam
      dalej można wykonać, jawi się znacznie przyjemniej :) miłego dnia wszystkim
      mocno zsieciowanym - to nowy krok w ewolucji człowieka, nie zapominajcie o tym!
      • Gość: zet Re: bez komputera 2 dni ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.12.04, 09:26

        "to nowy krok w ewolucji człowieka, nie zapominajcie o tym!"

        Tak, ale czy oby napewno w przód?;) PZDR
      • Gość: Gocha Re: bez komputera 2 dni ... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.12.04, 09:45
        Jasne że jest różnica między czatowaniem a chlaniem wódki pod sklepem, ale i
        jedno i drugie moze być uzależnieniem i najwyrazniej o to autorowi chodzi.
        Jasne, że jak komus to jest potrzebne do pracy to OK, ale przecież są ludzie,
        którzy MUSZĄ usiąść przy kompie, mimo, że nie mają z tego zadnej kasy.
        • Gość: Ru Re: bez komputera 2 dni ... IP: *.crowley.pl 03.12.04, 10:47
          czy TY musisz miec kase z czegos aby widziec sens tego? wspolczuje.
          • Gość: Gocha Re: bez komputera 2 dni ... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.12.04, 11:29
            Wyraziłam sie nieprecyzyjnie, bo odniosłam się bezpośrednio do poprzedniego
            postu. Chodzi mi o to, że:
            (1) Jesli siedzenie przy kompie jest zawodem, to nie nie ma sensu mówic o
            uzaleznieniu.
            (2) Jeśli nie jest, a ktoś siedzi codziennie, to sprawa jest bardziej złożona
            i - tu zgadzam sie z profesorem, który sie wypowiada dla GW - warto samemu
            sobie sprawdzic, czy to nie jest uzależnienie.
            Jasne, że można mówić o satysfakcji, przyjemności itp., ale granica między tym,
            gdy cos jeszcze jest tylko przyjemne, a tym, że człowiek właściwie musi to
            robić (czuje przymus) jest bardzo płynna. Oczywiście absurdem byłoby
            twierdzenie, że kazdy, kto spędza przy kompie sporo czasu jest uzalezniony. Ale
            warto sie przekonać, czy sie nie jest.
            Z alkoholikami jest tak, że każdy z nich twierdzi, że nie jest uzalezniony,
            pije dla przyjemności i w każdej chwili może przestać. Sądzisz, a może wręcz
            masz pewność, że z Tobą czy ze mną jest inaczej?
    • Gość: SzopeK Przegiecie paly IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.04, 12:56
      Czlowiek jest uzalezniony od bardzo wielu rzeczy, ale to nie znaczy ze musi sie
      leczyc i "od uzalezniac" sie od WSZYSTKIEGO. Zapewne niektorzy by tego chcieli
      bo ladna kase by zgarneli. Czy komputer niszczy rodziny? Zdrowie w takim
      stopniu jak %? Porownanie bynajmniej jest bledne. To tzw. "przegiecie paly".
      Komputer bardzo pomogl w rozwoju technologii i techniki.. nawet glowa mala ile
      on pomogl :) Wiec nie mozna powiedziec ze komputer=zlo. Takie czasy, ze bez
      komputera i internetu jest trudniej sobie poradzic, a czlowiek nie idacy za
      duchem czasu umiera. Wg mnie prof. przegial pale :)
      • jirzi Re: Przegiecie paly 03.12.04, 13:15
        O Boże, przeciez profesor Doliński nie kwestionuje tego, ze komputer pomógł w
        rozwoju technologii i techniki. W którym momencie mówi komputer=zło. Mówi
        tylko, że łatwo można na sobie sprawdzić, czy jest się uzależnionym od
        komputera. Bo jak się jest uzależnionym, to może się to przerodzić w zło. Sam
        znam rodzinę, która rozpadła się dlatego, że panienka oszalała na punkcie
        jakiegoś forum. Nic innego nie robiła, tylko czytała, pisała, odpowiadała, co
        dziesieć minut sprawdzała, czy ktoś z nią nie polemizuje. Eskalowała coraz
        bardziej, zaczęła najpierw zaniedbywać własny wygląd, potem niepostrzeżenie
        przestał ją drażnic syf w mieszkaniu, kłopoty dziecka w szkole itd. W końcu mój
        kumpel tego nie wytrzymał i się z nią rozwiódł. Sąd wprawdzie dziecko przyznał
        tej kobiecie, ale i tak mieszka ono teraz z ojcem. No i ten przypadfek może byc
        dowodem, że uzależnienie od komputera może czasem być nawet groźniejsze niż
        procenty.
        • Gość: hm, Re: Przegiecie paly IP: *.client.comcast.net 04.12.04, 02:48
          uzaleznienie od komputera w skrajnej ppostaci jest tak samo niebezpieczne jak
          uzaleznienie od alkoholu. Prowadzi do rozpadu rodziny,utraty pracy,degenaracji
          osobowosci.
          Generalnie mechanizmy psychologiczne sa takie same, niezaleznie o jakim
          uzaleznieniu mowimy.Dokladnie,
          Problem z prawdziwm nalogowcem jest taki ze nie widzi on swojego
          uzalwznienia,stad ograniczenia autotestowe. Nalogowiec zaaprzecza ze ma problem
          mimo ze dla otoczenia jest to oczywiste.
          A jak sie nie widzi problemu to nie widzi sie tez koniecznsci pojscia do
          profesjonalisty po pomoc,
    • Gość: :):) Re: Dla Gazety IP: *.client.comcast.net 04.12.04, 02:54
      nie kazdy psycholog zaciera raczki,bo nie kazdy zna sie na terapii uzaleznien.
      Sa tacy co unikaja pracy z uzaleznieniami,bo nie wiedza co z gosciem robic.
      Chcesz na taka terapie, to odrob wpierw zadanie domowe, czyli rozeznaj sie kto
      specjalizuje sie w terapii uzaleznien. I wtedy wal w drzwi.
Pełna wersja