Gość: Nilix
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
13.05.02, 14:58
Na to miano z pewnością zasługuje sklep samoobsługowy "Hugo" należacy do sieci
Lider. Jest on w DH Odra we Wrocławiu przy ulicy Jedności Narodowej. Tu fani
filmów "Miś" czy "Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz" poczują się jak u siebie.
Nedzne namiastki epoki PRL w postaci szumnie otwieranych lokali
gastronomicznych nijak się nie mają do atmosfery w tym sklepie. Już od wejscia
witam odwiedzających brudna kartka z sentencjami typu "Kulturalnych ludzi
odstawianie koszyków nie trudzi" lub "Chcesz czystości - zachowaj ją sam".
Dalej brud, zalepione półki i podłoga, nieaktualne ceny, cieknące lady
chłodnicze, powiędłe warzywa i takież wędliny, waga do warzyw zalepiona
etykietkami, upaćkane do granic możliwości kasy i odór - przepraszam wrażliwych
na tego rodzaju obrazowanie - "walący" z zaplecza. Na połatane woreczki z
rozmiękłymi mrożonkami ktoś położył kartkę z wysmarowanym ręcznie
komunikatem "Nie ruszać!" Do tego personel, który rotuje jak w kalejdoskopie.
Nie dość, że się nie zna na tym, co sprzedaje - brak mu podstawowej kultury
osobistej. Klient jest przeszkodą na drodze toczonych z wysiłkiem wózków z
towarem. Na pytanie o przetrminowany makaron można usłyszeć - "No i co z tego?
Przeciez to jest suche. Nikt się tym jeszcze nie otruł". Cen brak,
przytwierdzone do regałów mają się nijak do rzeczywistości, stanowisko
kontrolne (z czytnikiem i komputerem) nieczynne od kilku dni. Promocja wg
wyobrażeń obsługi tego przybytku polega na sprzedawaniu przetrminowanych i
wygniecionych artykułów.
Najbardziej bawią terminale do płacenia kartami. Brudne jak kasy, obok których
stoją. Kasjerki mają podstawowe trudności z opanowaniem tych wynalazków. Równie
dobrze można się spodziewac obciążenia rachunku kwota 800 zamiast 80 złotych.
He, he... a jednak nie jak w "Misiu", bo tu zawitało nowe! Smaczku całości
dodaje odzywająca się w wybrane dni spikerka sklepowa, która głosem "panny
Usteczka" z seks telefonu podaje informacje zachęcające do kupowania. Brzmi to
mniej więcej tak: - "Dźyś... okazja. Makaron po pienć złoty".
Może odwiedza to forum ktoś z PIHu lub/i SANEPIDu. Jeśli tak, chciałbym
dowiedzieć się, jak możliwe jest takie jawne lekceważenie wszystkiego, co mozna
sobie wyobrazić?
Znacie, moi drodzy, jakieś gorsze sklepy?