sledzik4
23.12.04, 09:39
Stało się. Niedawno pisałem, że wożę zapasówkę i inne tam takie jeszcze od
ok. 2 lat, a tu masz. Chyba sam sobie ją wykrakałem. Most Szczytnicki, ok.
7.30, słyszę jakieś dziwne stukanie, jak bym po żużlu jechał, czy coś w tym
stylu.
Widzę jednak, że coś jest "przyklejone" do opony. Zatrzymuję się, sprawdzam -
a w oponie wbity wkręt długości 2,5 cm. Do celu mam blisko (kilkaset metrów).
Jak wyjmę dziada muszę iść (powietrze zejdzie z dętki), jak zostawię - może
dojadę. ale.... lepiej wyjmę i się przejdę. Jeszcze troszkę ciemno, drogi
przyprószone śniegiem, wywrócę się - wszystko się może zdarzyć. Poszedłem
więc z rowerkiem na spacer ;-).
Już na miejscu wyjmuję zapasową dętkę i na wszelki wypadek pompuję ją.
Okazuje się, że ona też jest.... do kitu. Pozostaje mi klejenie, lub samotny
spacer po nową gumę. Jeszcze nie podjąłem decyzji co zrobię. Jednak skłaniam
się coraz bardziej do kupna nowej.
Ot taka malutka przygoda przed samymi świętami ;-)
Zaglądającym tu życzę wszystkiego najlepszego z okazji świąt, oraz
zbliżającego się Nowego - 2005 - Roku.
Pozdrawiam - sledzik4