Gość: Mike83
IP: *.do.pl / *.generacja.pl
30.12.04, 00:58
Biegłem dzisiaj do autobusu 136 w stronę Gaju na skrzyżowaniu z Ojca Beyzyma. Kierowca, jak przystało, uprzejmy, poczekał, drzwi otworzył przednie. Wsiadłem, podziękowałem i stoję. Stoję dalej, a on nie rusza. On nic - ja nic. Zaczyna się rozglądać do tyłu . Patrzy z szoferki, a ja stoję. Po czym mówi: "usiądzie Pan już czy nie?!, bo nic kurde nie widze" Długo nie myśląc usiadłem, choć nie zamierzałem , bo jechałem tylko do Carrefoura.A co on wtedy: patrzę na Panią, tak tak na Panią, bo pani taka wystraszona , dokąd Pani chce jechać, pewnie do Carrefoura (tak chciała)" No niestety to jeszcze jeden przystanek. Ruszył!
Pod Carrefourem: Kierowca: "Dla Pani to ten przystanek będzie nawet na żądanie!. Już Pani drzwi otwieram." (kobiety nie widziałem, więc nie wiem czy starsza, czy chora itp.)
Inni pasażerowie przed wysiadaniem: "To my też skorzystamy, dobrze, przy okazji?"
Nie wiem ale swoisty rodzaj dziwnej uprzejmości (przesadnej) i interaktywny dialog kierowcy z pasażerami, to coś nowego we wrocku w MPK chyba. A kierowca sprawiał wrażenie nadwyraz wesołego :). Na tyle uprzejmy - nie do pomyślenia. Szkoda tylko że mnie tak przegonił do siadania akurat gdy chciałem stać. No cóż zagubioną kobietką to ja nie jestem :).