Do którego gimnazjum posłać dziecko..

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 00:50
    • Gość: Kochaś Re: Do którego gimnazjum posłać dziecko.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 00:53
      Koniecznie do tego przy LO XIV !!!
      • Gość: +++ Re: Do którego gimnazjum posłać dziecko.. IP: *.kom / *.kom-net.pl 18.01.05, 15:49
        Tam "basenowy" pupil nauczy pływać...
    • Gość: Mateusz Re: Do którego gimnazjum posłać dziecko.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 00:54
      Przeprowadzam się z Poznania do Wrocława. Akurat córka kończy podstawówkę. Nie
      znam miasta za bardzo i nie wiem jakie gimnazjum wybrać. Najchętniej wybrałbym
      dobre prywatne jeżeli takie są w mieście. Doradźcie jeżeli możecie.
      • the_sound_of_silence Re: Do którego gimnazjum posłać dziecko.. 18.01.05, 01:52
        nie orientuję się za bardzo w prywatnych, ale z tego co mi wiadomo to w
        większości tego typu szkół młodzież robi co chce (tak więc - alkohol,
        narkotyki, itp.).
        Mogę coś doradzić bo jestem w tym temacie... Ale sprecyzuj czego chce Twoja
        córka - języków, matematyki, czy czegoś humanistycznego?
        • Gość: z prywatnego nie ma to jak "nie znam sie, ale..." IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 07:19
          to po co piszesz bzdury o prywatnych
          moje dzieci sa z prywatnych - róznych
          i jestem zadowolona - chętnie się ucza, strasze startuje dzis w
          olimpiadach,młodsze leci do szkoły jak na skrzydłach
          lubia nauczycieli,przedmioty i czują sie bezpiecznie w szkole - bo nie ma
          tłumu,chamstwa, patologii
          Gimnazjum to najbardziej niebezpieczny etap dla dziecka - alkohol,seks,
          narkotyki, imprezy,seksty itp. - wtedy najchętniej zbaczają dzieciaki z
          normalnej drogi, dlatego trzeba chronić maksymalnie i warto zapłacić 400-500 zł
          miesięcznie - jesli stac na to rodziców ;-)
          mnie nie było stac, ale uznalismy z mężem,że to najważniejsze - i nie
          żalujemy :-)
          Polecam Sigme na pl.Św.Macieja 7a (wejście przez bramę, niedaleko przychodni)
          • the_sound_of_silence Re: nie ma to jak "nie znam sie, ale..." 18.01.05, 15:40
            nie znam się, bo nie odwiedziłam nigdy. znam jednak wiele dzieciaków, które są
            w prywatnych szkołach, albo już po nich. może mam pecha - ale i rewelacje
            przynoszone z tych szkół nie były zachwycające.
            poza tym nie radzę się sugerować samymi wynikami w nauce.
            to, że ktoś sie dobrze uczy, biega do szkoły jak na skrzydłach i na pozór nie
            stwarza problemów wychowawczych, nie świadczy o tym, że ich nie ma.
            wiem z doświadczenia.

            tak na marginesie - znam kilkoro z polecanej przez Ciebie sigmy. życzę
            szczęscia i sukcesów wychowawczych przy myśleniu pt. "płacę - wymagam". jeśli
            chodzi o dzieci to nijak to się ma do rzeczywistości.

            pozdrawiam
            • Gość: to ja Re: nie ma to jak "nie znam sie, ale..." IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 19:07
              kilku ...
              ale uczniów jest prawie 2 setki
              więc tych kilku to Twój pech
              a jesli chodzi o płacenie, to w prywatnych szkołach jest przynajmniej jasno -
              czesne, rachynek i oferta
              a w publicznej...?
              płacą też - nie wiadomo komu i za co
              na dodatek korepetycje u własnych n-li (to obrzydliwe)
              i rytuał końcoworocznych prezentów
              dodatkowe lekcje ang, niem, matem, pływania itd itp
              moje dziecko ma 5 ang, 4 niem, zajęcia z inf.przy komputerze, a nie obok ;-)
              mozliwość hiszpańskiego,pływanie, aerobic, siłownia, tenis, koszykówka i inne
              takie
              dodtkowe konsultacje ze wszystkich przedmiotów
              rozszerzenia od I kl LO (z nauczycielami akademickimi),
              i zajęcia dodatkowe
              akcje pomocy biednym,
              ...
              no ale cóż ..Ty wiesz lepiej ;-)
              ale to moje dzieci tam chodzą i jak wóca to w domu przescigaja się w
              opowiadaniu o nowinkach ze szkoły - bez wrogości, frustracji i lęku
              Dlatego polecam z pełna świadomością, bo wiem co ... sprawdziłam na własnej
              skórze ;-)
              • Gość: licealistka Re: nie ma to jak "nie znam sie, ale..." IP: *.rybnet.pl 18.01.05, 19:52
                prywatna, nie prywatna - to w sumie wybór rodziców. jeśli przy okazji dzieci są
                zadowolone, to dobrze. ale można też chodzić do najgorszego gimnazjum w
                mieście, dobrze się bawić, a po tym wszystkim dostać się do najlepszego
                liceum :). dla chcącego nic niemożliwego...
              • the_sound_of_silence Re: nie ma to jak "nie znam sie, ale..." 18.01.05, 22:28
                > kilku ...
                > ale uczniów jest prawie 2 setki
                > więc tych kilku to Twój pech

                owszem, kilku, ale mówią o większej grupie (zwłaszcza mówiąc o tzw.
                dyskotekach!)

                > dodtkowe konsultacje ze wszystkich przedmiotów

                w każdej NORMALNEJ szkole również coś takiego funkcjonuje. całkiem sprawnie, o
                dziwo.

                > rozszerzenia od I kl LO (z nauczycielami akademickimi),
                > i zajęcia dodatkowe
                > akcje pomocy biednym,

                nauczyciele może i akademiccy, ale czy kompetentni?:)
                zajęcia dodatkowe również funkcjonują. bezpłatnie. akcje pomocy biednym - tzw.
                wolontariat.

                > moje dziecko ma 5 ang, 4 niem, zajęcia z inf.przy komputerze, a nie obok ;-)

                różne szkoły mają różne oferty. gim 49 przy Hauke Bossaka - szkoła kładąca
                szczególny nacisk na języki(wymiar godzin z pewnością podobny, poza tym
                przedmioty prowadzone w języku wiodącym). dokładnej oferty szkoły nie podam,
                ale z pewnością można to gdzieś w sieci odszukać.

                a'propos informatyki - radziłabym się kiedyś przejść do gim 14 przy Kołłątaja .
                świetnie wyposażona sala informatyczna, na lekcjach programowanie (podstawy,
                ale zawsze) chociażby... poza tym skomputeryzowana biblioteka ( tzw. Centrum
                Informacyjne), w którym można też korzystać z Internetu bądź zwyczanie pisać
                prace...
                /no popatrz, szkoły publiczne!/

                > a w publicznej...?
                > płacą też - nie wiadomo komu i za co
                > na dodatek korepetycje u własnych n-li (to obrzydliwe)
                > i rytuał końcoworocznych prezentów

                korepetycje u własnych nauczycieli? no tak, to faktycznie może być obrzydliwe.
                zdarzają się czarne owce w tym gronie, przyznaję, dość często, ale nie jest to
                praktykowane w KAŻDEJ publicznej szkole.
                prezenty, o których wspomniałaś, nie są obowiązkowe... a wydaje mi się, że to
                miły gest podziękować nauczycielowi, którego się lubiło, za fajną atmosferę i
                dobre przygotowanie, przy okazji skończenia szkoły? trochę kultury!
                poza tym na ogół płaci się na tzw. komitet rodzicielski (najwyższa znana mi
                stawka to 100zł), składki klasowe (średnio 5 zł miesięcznie) i ubezpieczenie.
                moim zdaniem wszystko jest tu jasne.

                > no ale cóż ..Ty wiesz lepiej ;-)
                > ale to moje dzieci tam chodzą i jak wóca to w domu przescigaja się w
                > opowiadaniu o nowinkach ze szkoły - bez wrogości, frustracji i lęku
                > Dlatego polecam z pełna świadomością, bo wiem co ... sprawdziłam na własnej
                > skórze ;-)

                tak, sądzę, że wiem lepiej. zapomniałam jeszcze wspomnieć w poprzednim poście,
                że znam wielu nauczycieli - zarówno tych uczących w szkołach publicznych, jak i
                prywatnych(albo w jednym i drugim).
                poza tym siedzę w tym od środka, więc nie dziw się, że jestem o tym
                przekonana...
                może i Twoje dzieci mają takie szczęście, że faktycznie jest tak fajnie, jak to
                opisujesz.
                na myśl przychodzą mi jednak dwa czarne scenariusze:
                a) Twoje dzieci są bardzo grzeczne i przyjemne na pozór, a tak naprawdę to
                należą do tych odnoszących się bez żadnego szacunku do nauczycieli i
                traktujących "budę" jako miejsce samych rozrywek(nie owijając w bawełnę - tych
                rozpuszczonych bachorów).
                b) Twoje dzieci faktycznie są idealne, ich szkoła też, wszyscy są przyjaźni i
                ogólnie jest różowo. a co będzie jak wystartują w dorosłe życie? dalej będzie
                tak pięknie? ("bez wrogości, frustracji i lęku")


                wybacz, ale jednak myślę, że szkoła publiczna jest lepszym wyborem.
                podkreślam - DOBRA szkoła publiczna.

                swoje argumenty przedstawiłam, Ty masz swoje i ok.

                pozdrawiam.
                • Gość: to ja Re: nie ma to jak "nie znam sie, ale..." IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.05, 00:01
                  Ty opowiadasz o tym jak smakuje cukierek, którego zjadał ktos inny...
                  a ja opowiadam o smaku cukierka,któego zjadłam samodzielnie
                  i tym się róznimy
                  moje doświadczenia sa bezpośrednie, a Twoje ...zasłyszane
                  czyli po prostu plotki
                  opisujesz mi cudne możliwości jakie daje kilkanaście szkół wrocławskich :-)))
                  ale po co mi one???
                  ja to wszystko mam w jednej :-)))))
                  • the_sound_of_silence Re: nie ma to jak "nie znam sie, ale..." 19.01.05, 17:24
                    > Ty opowiadasz o tym jak smakuje cukierek, którego zjadał ktos inny...
                    > a ja opowiadam o smaku cukierka,któego zjadłam samodzielnie
                    > i tym się róznimy

                    i tu się pomyliłaś i to bardzo:) to, co piszę, to fakty.
                    i nie opisuję ich Tobie, a przede wszystkim założycielowi tego wątka :).
                    tak mi się wydaje, że od rodziców lepiej wiedzą uczniowie i nauczyciele, nie
                    sądzisz?:)

                    pozdrawiam
                    • pluto10 Re: nie ma to jak "nie znam sie, ale..." 19.01.05, 19:05
                      Gimnazjum nr.34 we Wrocławiu przy ul.Zemskiej na Nowym Dworze!!!
                      **********2005**********2005*** *******
                      pluto10
      • Gość: witek Re: Do którego gimnazjum posłać dziecko.. IP: *.biol.uni.wroc.pl 18.01.05, 19:29
        www.gimnazjum-wroc.salezjanie.p l moja corka bardzo jest zadowolona
        • Gość: wert Re: Do którego gimnazjum posłać dziecko.. IP: *.wroclaw.mm.pl 18.01.05, 20:05
          Jeśli Cię stać , to polecam Ekolę. Jeśli nie stać, to bierz gimnazjum rejonowe,
          blisko domu ( dojazdy to we wciąż rozkopanym Wrocławiu rozrywka dla ludzi o
          mocnych nerwach. Dziecku bym nie polecała), bacząc wszakże pilnie, żeby zapisać
          córkę do jakiejś klasy profilowanej, bo w nieprofilowanych upychają wszelką
          hołotę i żyć porządnemu w takiej klasie trudno.
          • Gość: karolina Re: Do którego gimnazjum posłać dziecko.. IP: *.magma / *.magma-net.pl 18.01.05, 20:25
            a ja polecam gimnazjum nr 13! najlepszy gimn w mieście!
            :-)
            pzdr!
            • Gość: ;-) 13 - i cudnie usytuowane ;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 21:50
              niedawno ktoś poderżnął w biały dzień gardło antykwariuszce z pobliskiego
              sklepu z antykami
              obok rozkopany plac budowy pod potężny hipermarket
              szkoło kolos - ponad tysiąc uczniów, anonimowość w tłumie
              owszem klasy profilowane sa na wyższym poziomie, ale większość ro rejon, a
              rejon ...paskudny (okolice pl.Grunwaldzkiego, Reja, Ładnej itd.)
              • Gość: kojka Redo jakiego gimnazjum posłać dziecko IP: *.kom / *.kom-net.pl 21.01.05, 08:32
                Ja też sie zastanawiam ...
                i nie jest najważniejsze jak usytuowane,ważne czego tam uczą :))
Pełna wersja