Gość: student informatyk
IP: 81.219.224.*
25.01.05, 11:39
NAJPIERW VOBIS:
Interesował mnie pewien towar, który znalazłem na stronach Vobisu. Miałem
blisko do Vobisu na Wyspiańskiego, ale on był czynny od 10, więc pojechałem na
pl. Legionów, bo na stronach Vobisu pisało, że tam jest o 9. Gdy byłem pod
sklepem okazało się, że nie było od 9, lecz od 10. Musiałem stać ponad 20
minut na mrozie. Gdy o 10.05 otworzył sprzedawca, to powiedziałem mu, że na
stronie inaczej pisze i ja tu marzłem 20 minut, a on na to, że od 9 to było w
grudniu, to nie hipermaket i nikt tu nie będzie 20 godzin pracował. Nie
przyszło mu do głowy powiedzieć "przepraszamy za złą informację".
Towaru po który przyszedłem oczywiście nie było, był inny: "lepszy, ale
droższy". No to wyszedłem. Do żadnego innego Vobisu już nie miałem zamiaru
iść, ale obok był sklep AGE Computer. No to wszedłem tam...
AGE COMPUTER:
Na moje pytanie, czy mają towar, który mnie interesuje spredawca zaczął coś
klepać w komputerze. Chwilę to trwało, więc spojrzałem na cennik, który leżał
obok na ladzie i mówię, że jest tu ten towar. Koleś mimo to szukał dalej na
kompie i w końcu mówi "jest, za 139 zł". No to ja się patrzę na ten cennik, a
na nim cena niższa o 10 zł i mówię, że tu jest po 129 zł!! A on na to: "no to
może być po tyle". I już! Chciał se dyche dorobić, tak perfidnie, prosto w
twarz, bez ciena skruchy. W końcu kupiłem ten towar, ale długo to jeszcze
trwało, szukał tego, w między czasie babka przy kasie, chciała żebym zapłacił,
choć towaru jeszcze nawet nie zobaczyłem.. szkoda gadać!
No i z tego wyciągam wniosek, że VOBIS ORAZ AGE COMPUTER NIE SZANUJĄ SWOICH
KLIENTÓW i mają ich chyba w d...