no.logo
09.02.05, 01:48
Widzieliście w różnych telewizjach zdjęcia z akcji ratunkowej w Kotle Małego Stawu? Ratownicy wyciągają spod śniegu zasypanych goprowców, a między nich wciska się ekipa TV, bo przecież trzeba zrobić "dobre ujęcia". A dopóki jeszcze obaj żyli, to wszystkie telewizje puszczały te zdjęcia z odkopywania i reanimacji - zupełnie nie przejmując się tym, że mogą to oglądać rodziny obu chłopaków...
Znajomy ratownik opowiadał mi, że dziennikarze wcisnęli się do ratraka, który jechał na miejsce akcji ratunkowej. Na chama, na siłę, nieproszeni. "Bo muszą mieć materiał".
Rozumiem, że gdy ginie Waldemar Milewicz, to SuperExpress jest be, bo pokazuje jego ciało. A gdy umiera "zwykły goprowiec", to już można? Dziennikarzyny z TV - przykro mi, że istniejecie.