Dodaj do ulubionych

do człowieka??? który 19 stycznia potrącił psa....

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.02.05, 22:00
na Zegadłowicza,przejechałeś moją sunię,ma połamaną miednicę i strzaskane
stawy,dalej nie chodzi,a ty czujesz sie dobrze??? nawet się nie zatrzymałeś
śmieciu.........
Obserwuj wątek
    • Gość: Drzoni Brawo Re: do człowieka??? który 19 stycznia potrącił ps IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.05, 22:28
      Pełne współczucie dla Twojego pieska! Ale nie dla Ciebie chyba...
      Był na smyczy?
      W Polsce, a tym bardziej w każdym cywilizowanym Swiecie takie jest właśnie
      prawo i w interesie właściciela leży trzymać pupila na smyczy!!! To po
      pierwsze, a po drugie wbiegający na ulicę pies stanowi śmiertelne zagrożenie
      dla wszystkich uczstników ruchu!
      Sorry, ale wole rozjechać psa niż przy próbie hamowania i ominięcia go
      wpakować się w ludzi na chodniku czy w samochód jadący z przeciwka!
      Tak czy siak psiaka żal.
    • Gość: Andrzej Re: do człowieka??? który 19 stycznia potrącił ps IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 11.02.05, 23:53
      Bardzo fajnie, że już się psa do człowieka porównuje. Człowiek jest chyba
      ważniejszy od jakiegoś psa... a przepisy o ofiarach chyba mają na myśli ludzi.

      Proszę nie przyrównywać człowieka do ścierwa, czy śmiecia itp., gdy pies był na
      smyczy i pewnie sam pod koła tego samochodu wpadł. Może czas najwyższy nauczyć
      się dbać o swoje zwierzęta i zostawiać ich z osobami nieodpowiedzialnymi.

      O wiele większa jest moim zdaniem wina psa i jego opiekuna, niż kierowcy, bo
      chyba pies na pasach nie przechodził. Ale łatwo jest osądzać innych ludzi, a
      uważać siebie za nieskazitelnego.

      Może temu człowiekowi się spieszyło, a teraz przeklina właściciela psa, bo
      przez niego ma zarysowany zderzak...

      Wiesz co? Zgłoś sprawę policji, może go znajdą i osądzą, za swowodowanie
      wypadku z rannymi, potrącenie i ucieczkę z miejsca wypadku. Wpakują go do
      więzienia... i bedziesz zadowolona

      paranoja co się na tym świecie dzieje - pies ważniejszy od człowieka...
    • Gość: drv Re: do człowieka??? który 19 stycznia potrącił ps IP: *.magma-net.pl 12.02.05, 10:37
      Psa sie prowadzi na smyczy. Juz dwukrotnie pies puszczony bez smyczy uszkodzil mi samochod - za pierwszym razem wlasciciel nie odwazyl sie ujawnic (dosc powaznie uszkodzone drzwi, naprawa u blacharza na moj rachunek), za drugim razem wlascicielka nie mogla pojac dlaczego mam do niej pretensje o uszkodzony zderzak.
      Za trzecim razem wezwe straz miejska, albo wlasciciel zaplaci za szkody, albo kundla uspia w schronisku. Troche wyobrazni, szanowni wlasciciele... Bez smyczy mozna psa w ogrodku trzymac.

      Pozdrawiam, drv
      • Gość: aga.r1 Re: do człowieka??? który 19 stycznia potrącił ps IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.02.05, 12:09
        Gość portalu: drv napisał(a):

        > Psa sie prowadzi na smyczy. Juz dwukrotnie pies puszczony bez smyczy uszkodzil
        > mi samochod - za pierwszym razem wlasciciel nie odwazyl sie ujawnic (dosc powaz
        > nie uszkodzone drzwi, naprawa u blacharza na moj rachunek), za drugim razem wla
        > scicielka nie mogla pojac dlaczego mam do niej pretensje o uszkodzony zderzak.
        > Za trzecim razem wezwe straz miejska, albo wlasciciel zaplaci za szkody, albo k
        > undla uspia w schronisku. Troche wyobrazni, szanowni wlasciciele... Bez smyczy
        > mozna psa w ogrodku trzymac.

        Ja naprawdę rozumiem Wasze argumenty,dlatego też wykupiłam OC między innymi od
        takich zdarzeń,ale tego o porysowanym zderzaku ważniejszym od cierpienia żywej
        istoty to wybaczcie nie rozumiem..........
      • nevra Re: do człowieka??? który 19 stycznia potrącił ps 15.02.05, 09:28
        Na smyczy to sobie prowadź nieznośne i wrzeszczące bachory. Pies musi pobiegać,
        bo ruch jest niezbędny dla jego zdrowia. I niezaleznie od tego, pies tak jak
        kot i każde inne stworzenie MA PRAWO DO ŻYCIA. A miasto, pobiorerając całkiem
        spore podatki od każdego psa, mogłoby coś w zamian dla nich zrobić. Też kiedyś
        miałam zderzenie z psem. Piękny seter wyskoczył na ulicę prosto pod jadący z
        przeciwnej strony samochód. Przeleciał biedak sporo w powietrzu, zanim spadł
        tuz przed moją maską. Udało mi się na tyle wyhamować, że go nie najechałam. Ale
        psiak i tak umarł. A ja tę smutną scenę pewnie będę miała przed oczami do końca
        życia.
        • Gość: xXx Re: do człowieka??? który 19 stycznia potrącił ps IP: *.magma-net.pl 15.02.05, 11:10
          > Na smyczy to sobie prowadź nieznośne i wrzeszczące bachory. Pies musi
          pobiegać,

          Pewnie, że musi, ale nie po ulicy stwarzając zagrożenia życia i nie po parku
          puszczony samopas, gdzie stwarza zagrożenie właśnie dla dzieci lub jak ty
          poetycko je nazwałaś wrzeszczących bachorów.

          > bo ruch jest niezbędny dla jego zdrowia. I niezaleznie od tego, pies tak jak
          > kot i każde inne stworzenie MA PRAWO DO ŻYCIA. A miasto, pobiorerając całkiem
          > spore podatki od każdego psa, mogłoby coś w zamian dla nich zrobić.

          Pewnie, że mogłoby coś zrobić - wprowadzić system identyfikacji pozwalający
          szybko sprawdzić czyją własnością jest taki pies, który puszczony samopas
          przyczynił się do wypadku albo pogryzienia "wrzeszczących bachorów". W takich
          sytuacjach bywa tak, że właściciel zaczyna wypierać się swojego pupilka, żeby
          ocalić swoją skórę.

          > Też kiedyś miałam zderzenie z psem. Piękny seter wyskoczył na ulicę prosto
          > pod jadący z przeciwnej strony samochód. Przeleciał biedak sporo w powietrzu,
          > zanim spadł tuz przed moją maską. Udało mi się na tyle wyhamować, że go nie
          > najechałam. Ale psiak i tak umarł.

          Na miejscu tego psa powinen leżeć jego bezgranicznie głupi właściciel, który
          nie dość, uśmiercił swojego futrzaka to jeszcze naraził Ciebie jak i innych
          kierowców na wypadek. Nie wspominając o tym, że zniszczeniu uległo autko. Ale
          to nie jest ważne dla prawdziwego miłośnika psów.
        • wielki_czarownik Re: do człowieka??? który 19 stycznia potrącił ps 15.02.05, 11:51
          nevra napisała:

          > Na smyczy to sobie prowadź nieznośne i wrzeszczące bachory. Pies musi pobiegać,
          >
          > bo ruch jest niezbędny dla jego zdrowia.

          To niech biega tam, gdzie nie będzie stanowił zagrożenia dla ludzi ani dla siebie. Na przykład na podmiejskich łąkach.

          I niezaleznie od tego, pies tak jak
          > kot i każde inne stworzenie MA PRAWO DO ŻYCIA.

          Owszem. Ale ma też prawo do posiadania odpowiedzialnego właściciela.

          A miasto, pobiorerając całkiem
          > spore podatki od każdego psa, mogłoby coś w zamian dla nich zrobić.

          A jakie to są te spore podatki? Ile płacisz? Z tego co się orientuję ustawowy limit to około 50 PLN rocznie. I co Ty chcesz za 50 PLN? 50:12 = 4,16 PLN czyli 2 tanie piwa miesięcznie.

          Też kiedyś
          > miałam zderzenie z psem. Piękny seter wyskoczył na ulicę prosto pod jadący z
          > przeciwnej strony samochód. Przeleciał biedak sporo w powietrzu, zanim spadł
          > tuz przed moją maską. Udało mi się na tyle wyhamować, że go nie najechałam. Ale
          >
          > psiak i tak umarł. A ja tę smutną scenę pewnie będę miała przed oczami do końca
          >
          > życia.

          A za to powinien odpowiedzieć durny właściciel który nie zapanował nad zwierzęciem.
        • Gość: drv Re: do człowieka??? który 19 stycznia potrącił ps IP: *.magma-net.pl 15.02.05, 15:31
          > Na smyczy to sobie prowadź nieznośne i wrzeszczące bachory. Pies musi pobiegać,
          > bo ruch jest niezbędny dla jego zdrowia.

          To byloby nawet zabawne gdybys nie mowila tego powaznie. Chcesz puszczac psa samopas? Kup sobie pare hektarow pastwiska i nie ma sprawy. Nie zapomnij odgrodzic plotem od szosy :>

          > I niezaleznie od tego, pies tak jak
          > kot i każde inne stworzenie MA PRAWO DO ŻYCIA.

          Ktore to zycie narazasz na szwank puszczajac psa samego. Zreszta jaki to ma zwiazek z tematem dyskusji?

          > A miasto, pobiorerając całkiem
          > spore podatki od każdego psa, mogłoby coś w zamian dla nich zrobić. Też kiedyś
          > miałam zderzenie z psem. Piękny seter wyskoczył na ulicę prosto pod jadący z
          > przeciwnej strony samochód. Przeleciał biedak sporo w powietrzu, zanim spadł
          > tuz przed moją maską. Udało mi się na tyle wyhamować, że go nie najechałam. Ale
          >
          > psiak i tak umarł. A ja tę smutną scenę pewnie będę miała przed oczami do końca
          >
          > życia.

          Czyli jednak nie mialas zderzenia z psem.
          Psiak nie umarl tylko zdechl, poki co jeszcze psow nie przyjmuja na kliniki, wiec nie stawiajcie znaku rownosci miedzy potraceniem psa a czlowieka.
          Co takiego miasto mialoby zrobic? Nakazac montowanie poduszek powietrznych na zderzakach? Zabronic poruszania sie samochodami? Jakos nie bardzo wiem o co chodzi.

          Coz mozna podsumowac tylko w jeden sposob - kobieca logika mnie przyprawia o dgrawki. Zrob cos dla siebie oraz dla wszystkich psow majacych prawo do zycia i uswiadamiaj wlascieli ze maja obowiazek trzymac psa na sznurku. W ten sposob zmniejszysz prawdopodobienstwo kolejnego traumatycznego przezycia i kolejnej psiej "smierci".
          • Gość: nevra Re: do człowieka??? który 19 stycznia potrącił ps IP: *.18.akron.wroc.pl 15.02.05, 21:21
            Nie chcę spuszczać psów ze smyczy przy ulicach, bo to jest niebezpieczne. Dla
            psów i dla ludzi. Mój psiak, bo kiedyś miałam psa, biegał wyłącznie po łąkach,
            z dala od ulic, samochodów i głupich ludzi. Nigdy go spuściłam ze smyczy w
            niebezpiecznym miejscu.
            Co do wypadku, to zdążyłam wyhamować, i psa nie najechałam kołami, ale był pod
            moją maską, gdy się zatrzymałam. Musiałam się cofnąc, żeby psa można było
            zabrać.
            Zdycha bydlak i niekoniecznie jest to zwierzę, najczęściej człowiek nie
            zasługujący na to miano. Pies i kot bywają dla niejednego człowieka dużo
            bliżsi, niż reszta świata. Bywają jedynymi, wiernymi przyjaciółmi. I dlatego
            zasługują na szacunek. Może i jestem ckliwą babą, ale o przyjaciołach, którzy
            odeszli, nie mówię, że zdechli. Oni umarli.
          • Gość: ajka Re: do człowieka??? który 19 stycznia potrącił ps IP: *.wmc.net.pl 19.02.05, 20:33
            Jestem kierowca od wielu lat i sama posiadam dwa psy i popieram wszelkie glosy
            mowiace o niewlasciwym zachowaniu wlascicieli narazajacych swoje zwierzaki na
            niebezpieczenstwo, bowiem nie trzymaja ich na smyczy. Malo tego taki zwierzak
            stanowi niebezpieczenstwo dla innych ludzi, bo samochod wbrew temu co sadza
            inni w miejscu od razu nie stanie.
            Rozumiem, ze szkoda psa ale wazniejsze jest bezpieczenstwo kierowcy. Powinien
            sie zatrzymac, to inna sprawa.
            Kobieca logika nie zawsze poraza prawda drv? :)))
        • ed_norton Re: do człowieka??? który 19 stycznia potrącił ps 17.02.05, 04:34
          nevra napisała:

          > Na smyczy to sobie prowadź nieznośne i wrzeszczące bachory.

          nie zanizaj poziomu, litosci...argumentacja jak z przedszkola...


          >Pies musi pobiegać,
          > bo ruch jest niezbędny dla jego zdrowia. I niezaleznie od tego, pies tak jak
          > kot i każde inne stworzenie MA PRAWO DO ŻYCIA.

          i nikt mu tego prawa nie odbiera, ale na milosc boska, w rozsadnym miejscu,
          jakies waly nad rzeka, jakis las, jakis park ostatecznie...nie przemawia do
          mnie tlumaczenie, ze w miescie nie ma miejsca...jak sie ktos na psa decyduje,
          to niech wezmie pod uwage koniecznosc wypuszczania go na bieganie i zastanowi
          sie czy bedzie mial na to czas i miejsce...

          > A miasto, pobiorerając całkiem
          > spore podatki od każdego psa, mogłoby coś w zamian dla nich zrobić.

          ze niby co? wyprowadzac zbiorowo na spacery za miasto? a moze kupki sprzatac?

          > Też kiedyś
          > miałam zderzenie z psem.

          ciach

          > psiak i tak umarł. A ja tę smutną scenę pewnie będę miała przed oczami do
          > końca życia.

          i co? czyja wina? potracajacego? A moze Twoja? a moze miasta, zze nie zapewnilo
          odpowiedniej okolicy do wyprowadzania zwierza?

          Zeby nie bylo watpliwosci, nie jestem przeciwnikiem psow, malo tego uwielbiam
          psy, ale jedynym powodem dla jakiego n ie zdecydowalem sie na posiadanie owego
          byl fakt, ze nie mialbym czasu na wozenie zwierza pod wroclaw czy nad inna Odre
          na dlugie wolne spacery.
    • Gość: razorback Re: do człowieka??? który 19 stycznia potrącił ps IP: *.nd.e / *.nd.e-wro.pl 12.02.05, 11:06
      "prawda jest taka ze niektorzy kierowcy uwazaja zeby nie potracic duzego psa bo
      samochod sie uszkodzi, natomiast male i srednie psy sa dla nich niczym"

      bzdura. nie znam kierowcy ktory umyslnie staranuje jakiekolwiek zwierze. Kilka
      lat temu w okolicach Bialegostoku pod kola, noca, wpadl mi maly lisek
      przebiegajaccy przed swiatlami pojazdu. Efekt - urwana blacha pod zderzakiem,
      zderzak pogiety, jakies strzepy (resztki mozgu?) na podwoziu. To bynajmniej nie
      jest przyjemne, to mocno wyrwiajace ze jadac do rodziny z powodu tego zdarzenia
      drogowego mialem bezsensowny frasunek finansowy, ze o odskrobywaniu
      zaschnietego resztek truchla nie wspominajac..
      wiec watpie aby jakis normalny kierowca celowo przejechal zwierze.
      Co do nie zatrzymania sie po zaistnieniu zdarzenia, to byl blad. Jesli w
      terenie zabudowanym pod kola wleci mi panski pies, kot, itd. to jego wlasciciel
      odpowiada za zaistniale straty. Kierowca powinien stanac, sprawdzic czy sa
      jakies uszkodzenia i wezwac policje. Wlasciciel/cielka dostala by mandat i
      obowiazana byla by pokryc ewentualne uszkodzenia. Psy bez smyczy, nie
      pilnowane, biegajace "luzem" to plaga wroclawskich osiedli (i nie tylko)...a
      kiedys byla instytucja hycla...moze czas powrocic do przeszlosci w tym temacie?

      coz moja praca zawodowa zwiazana jest nierozerwalnie z prowadzeniem autka i
      naprawde BARDZO bym sie wku..l gdyby czyjs pies, nie pilnowany, bez
      obowiazkowego nadzoru z impetem wlecial mi pod kola.
      ..a do kolesia co bluzgal na forumowicza co pozwolil sobie na nieco
      trzezwiejsza a nie emocjonalna ocene sytulacji,- jak siadziesz kiedy gosciu za
      kierownica to zrozumiesz.

      pozdrawiam,

      co do niezatrzymania sie kierujacego pojazdem, nie zawsze sytulacja drogowa
      pozwala na zatrzymanie z powodu przejechania psa nie powodujac
      utrudnienia/zagrozenia ruchu. a moze sie spieszyl?
      odpowiadajac czy pies to rzecz, nie pies to zwierze, a rzecz dla mnie to
      bezmyslny, debilny wlasciciel ktory "hoduje" sobie pieska na ktoryms z
      wroclawskich blokowisk. niestety, te wielkoplytowe struktory nie nadaja sie do
      mieszkania dla ludzi, (takie zageszczenie na malej powierzchni, narastajaca
      agresja - co zreszta widac po wypowiedziach coniektorych), a co dopiero trzymac
      tam psa...
        • Gość: Ada Re: Pies powinien być na smyczy i w kagańcu a jak IP: *.neting.com.pl / *.neting.com.pl 12.02.05, 12:02
          > Trzeba najpierw walczyć z nieodpowiedzialnymi właścicielami / opiekunami !!!!

          A może tak zacząć od kierowców bez wyobraźni??
          Teren zabudowany to nie autostrada...
          Tak samo jak pies, może wyskoczyć niespodziewanie na ulicę dzieciak, którego
          mamusia raczej nie ma obowiązku prowadzić go na smyczy... I co wtedy?

          Jeżeli wypowiadający się tu panowie (ci od pokrzywionych zderzaków i świętego
          obużenia, bohaterowie, którzy jednym ruchem kierownicy starali się uniknąć
          wypadku) jeździli by z dozwoloną prędkością, to wszelkie zagrożenia byłyby
          zminimalizowane...
          Zacząć od tych pajaców właśnie, którym śni się po nocach mistrzostwo
          kierownicy... banda tempaków...
          • Gość: Andrzej Re: Pies powinien być na smyczy i w kagańcu a jak IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 12.02.05, 12:06
            > Jeżeli wypowiadający się tu panowie (ci od pokrzywionych zderzaków i świętego
            > obużenia, bohaterowie, którzy jednym ruchem kierownicy starali się uniknąć
            > wypadku) jeździli by z dozwoloną prędkością, to wszelkie zagrożenia byłyby
            > zminimalizowane...

            A kto powiedział, że nie jeżdżę zgodnie z przepisami??
            A porównywać psa do dziecka to już duża przesada...
            W mieście coraz częściej z powodu korków nie da się jeździć szybko
            i nie zawalaj winy na kierowcę, który zakładając, że jechał zgodnie z
            przepisami 50 km/h nie ma ŻADNYCH szans na zahamowanie przed jakimś psem, który
            właśnie wybiegł na ulicę...
          • Gość: aga.r1 Re: Pies powinien być na smyczy i w kagańcu a jak IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.02.05, 12:14
            Gość portalu: Ada napisał(a):
            >Jeżeli wypowiadający się tu panowie (ci od pokrzywionych zderzaków i świętego
            > obużenia, bohaterowie, którzy jednym ruchem kierownicy starali się uniknąć
            > wypadku) jeździli by z dozwoloną prędkością, to wszelkie zagrożenia byłyby
            > zminimalizowane...
            > Zacząć od tych pajaców właśnie, którym śni się po nocach mistrzostwo
            > kierownicy... banda tempaków...

            Swięte słowa Ada.rzecz działa się w strefie uspokojonego ruchu,w takiej
            obowiązuje 30 km/h??????
          • Gość: drv Re: Pies powinien być na smyczy i w kagańcu a jak IP: *.magma-net.pl 12.02.05, 13:27
            > Tak samo jak pies, może wyskoczyć niespodziewanie na ulicę dzieciak, którego
            > mamusia raczej nie ma obowiązku prowadzić go na smyczy... I co wtedy?

            Skoro juz sie przekrzykujemy, prosze bardzo. Dzieciaka ma obowiazek pilnowac dorosly, nie wolno malego dziecka samego puszczac na miasto. Tak samo jak psa. Jedno i drugie nie ma pojecia o ruchu drogowym, za jedno i drugie ktos musi myslec. Jesli dziecko wybiegnie pod prawidlowo jadacy samochod to wine ponosi opiekun.

            > Jeżeli wypowiadający się tu panowie (ci od pokrzywionych zderzaków i świętego
            > obużenia, bohaterowie, którzy jednym ruchem kierownicy starali się uniknąć
            > wypadku) jeździli by z dozwoloną prędkością, to wszelkie zagrożenia byłyby
            > zminimalizowane...

            Widzisz, ja akurat jezdze ostroznie. Staram sie minimalizowac zagrozenie, ale nie ma mozliwosci jego wyeliminowania, zrozumcie to wreszcie wszyscy wy, ktorzy wychodzicie zza autobusu, wbiegacie na pasy, itd. Nie ma mozliwosci zatrzymania samochodu jadacego nawet 50 km/h w miejscu - na to potrzebne jest ladnych pare metrow. To nie kwestia predkosci, to kwestia odpowiedzialnosci WSZYSTKICH uczestnikow ruchu drogowego, lacznie z pieszymi.

            > Zacząć od tych pajaców właśnie, którym śni się po nocach mistrzostwo
            > kierownicy... banda tempaków...

            TĘpakow, slonce, tĘpakow... Jak juz zrobisz prawo jazdy i zrozumiesz co to znaczy ruch drogowy to mozemy dalej dyskutowac. A teraz do szkoly.
          • Gość: razorback Re: Pies powinien być na smyczy i w kagańcu a jak IP: *.nd.e / *.nd.e-wro.pl 12.02.05, 14:26
            >A może tak zacząć od kierowców bez wyobraźni??

            sadzac po twoich czysto emocjonalnych wypowiedziach, raczej nie probuj ustawiac
            kierowcow

            >Teren zabudowany to nie autostrada...

            przepuszczalnie chodzilo ci o strefe zamieszkania

            >Tak samo jak pies, może wyskoczyć niespodziewanie na ulicę dzieciak, którego
            > mamusia raczej nie ma obowiązku prowadzić go na smyczy... I co wtedy?

            zanim cos klikniesz przemysl to. Jesli dziecko wpadnie pod kola, to odpowiadaja
            za to opiekunowie, rodzice; wielokrotnie takie sprawy konczyly sie wyrokiem
            skazujacym, wiezieniem dla takiego bezmyslnego/pijanego rodzica/opiekuna.
            Dziecko z zalozenia nie zdaje sobie sprawy/nie przewiduje nastepstw swojego
            postepowania - z tad rola opiekuna.

            Jeżeli wypowiadający się tu panowie (ci od pokrzywionych zderzaków i świętego
            > obużenia, bohaterowie, którzy jednym ruchem kierownicy starali się uniknąć
            > wypadku) jeździli by z dozwoloną prędkością, to wszelkie zagrożenia byłyby
            > zminimalizowane...
            > Zacząć od tych pajaców właśnie, którym śni się po nocach mistrzostwo
            > kierownicy... banda tempaków...

            siadziesz za kolko, zobaczysz jak to wyglada z drugiej str.
            jedz mniej miesa, bedziesz lagodniejsza - masz ZEROWA wiedze na pewne sprawy a
            pozwalasz sobie na tak czysto emocjonalne wypowiedzi, coz taki przywilej
            kobiety (w twoim przypadku zapewne jeszcze dziewczyny), ale nie ukrywam ze mnie
            taka wypowiedz denerwuje.

            pozdr,
      • Gość: myslacy Re: Pies powinien być na smyczy i w kagańcu a jak IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 24.02.05, 14:24
        Niestety, wlasciciele psow stwarzaja czesto istotne zagrozenia kiedy nie
        potrafia (lub nie chca?) kontrolowac swoich pociech. A to, ze zanieczyszczaja
        miasto odchodami i potem nie chca ich zbierac to juz zupelnie inna historia.
        Wspolczuje psom bo akurat one sa Bogu Ducha winne ale zaczynam tracic
        cierpliwosc do nieodpowiedzialnych wlascicieli ktorzy maja pretensje do
        wszystkich tylko nie do siebie.
    • wielki_czarownik Szkoda psa. Opiekuna powinien rozjechać. 12.02.05, 12:27
      Szkoda zwierzęcia bo to opiekun powinien wpaść pod koła. Totalna bezmyślność a nawet wprost debilizm niektórych psiarzy woła o pomstę do nieba. Pies to tylko pies. Głupie zwierzę i tyle. Po to pies ma opiekuna i po to opiekun ma smycz aby do takich wypadków nie dochodziło. Ale skoro kogoś przerosło wychowanie psa i nie potrafił go tak wytresować aby pies nie wbiegał na ulicę a na dodatek zabrakło mu intelektu aby przypiąć psa na smyczy to efekt jest jaki jest. Samochód w miejscu nie stanie. Pies cierpi za głupotę opiekuna i właściciela którzy nie potrafili się nim zaopiekować ani tak wychować aby nie stanowił sam dla siebie zagrożenia. Może to zdarzenie w jakiś sposób przemówi co do poniektórych. Pies to OBOWIĄZEK co od lat powtarzam.
      • Gość: aga.r1 Re: Szkoda psa. Opiekuna powinien rozjechać. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.02.05, 12:37
        Niestety Wielki gdyby wszystko było takie proste,że sama zapobiegliwość by
        wystarczała nie byłoby na tym świecie wypadków i żadnych tragedii nie
        uważasz??Moja wina taka,że zostawiłam psa pod opieką kogos drugiego,nie prosiłam
        o wyprowadzanie go,a nie przypuszczam,żeby osoba przy której to miało miejsce
        tego chciała. Wcale tez nie neguję,że zwierzę puszczone luzem może stworzyć
        zagrożenie,podobnie jak pijany człowiek czy małe dziecko..... wiesz chodzi tylko
        o to,zeby być człowiekiem,kiedy coś złego się już stanie,szczególnie,kiedy
        pośrednio jest sie sprawcą.
        • Gość: Andrzej Re: Szkoda psa. Opiekuna powinien rozjechać. IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 12.02.05, 12:57
          > zagrożenie,podobnie jak pijany człowiek czy małe dziecko..... wiesz chodzi
          tylko
          > o to,zeby być człowiekiem,kiedy coś złego się już stanie,szczególnie,kiedy
          > pośrednio jest sie sprawcą.

          Tak mi przyszłow na myśl: Może kierowca wcale nie zauażył, że coś potrącił.
          Jeśli to mały pies, to mogło się tak zdarzyć. Raz w drodze ze Strzelina raczej
          przejechałem kota - raczej bo sam nie wiem czy na niego najechałem - widziałem
          tylko, że pchał się pod drugą oś w samochodzie.
        • wielki_czarownik Re: Szkoda psa. Opiekuna powinien rozjechać. 12.02.05, 18:55
          Gość portalu: aga.r1 napisał(a):

          > Niestety Wielki gdyby wszystko było takie proste,że sama zapobiegliwość by
          > wystarczała nie byłoby na tym świecie wypadków i żadnych tragedii nie
          > uważasz??

          Nie albowiem na niektóre rzeczy wpływu nie mamy. Na trzymanie psa na smyczy już tak.

          Moja wina taka,że zostawiłam psa pod opieką kogos drugiego,nie prosiła
          > m
          > o wyprowadzanie go,a nie przypuszczam,żeby osoba przy której to miało miejsce
          > tego chciała.

          Owszem. Twoja wina.

          Wcale tez nie neguję,że zwierzę puszczone luzem może stworzyć
          > zagrożenie,podobnie jak pijany człowiek czy małe dziecko.....

          Dlatego właśnie małe dzieci powinny być pod opieką osób starszych a pijacy - no cóż jeśli są dorośli to ich ryzyko.

          wiesz chodzi tylk
          > o
          > o to,zeby być człowiekiem,kiedy coś złego się już stanie,szczególnie,kiedy
          > pośrednio jest sie sprawcą.

          Ale ten kierowca z tego co mówisz nie był sprawcą tylko ofiarą. Zresztą jak już ktoś powiedział jeżeli to był mały pies to mógł tego nawet nie poczuć.
      • tomek854 Re: Szkoda psa. Opiekuna powinien rozjechać. 12.02.05, 13:50
        Jechałem kiedyś ze znajomym przez Muchobór i potrąciliśmy psa. Jechaliśmy
        prawidłowo, nie za szybko, bo dopiero wyjechaliśmy z bocznej. Wyglądało na to,
        że pies załatwiony został na miejscu - taki ładny spaniel :(

        Oczywiście zatrzymaliśmy się i spytaliśmy czy możemy coś pomóc. Ojciec
        pocieszający dziewczynkę, której był to pies, podziękował nas, powiedział, że
        mieszka tutaj i ma samochód, więc nie chce nam brudzić wnętrza i da sobie radę,
        po czym PRZEPROSIŁ nas. Myśmy też przeprosili, pocieszyliśmy dziewczynkę o ile
        się dało, i pojechaliśmy swoją drogą. Samochodowi (stary trabant) nic nei było.

        I chyba tyle wystarczy. Co można więcej zrobić. Moim zdaniem w tym przypadku w
        porządku był i mój kolega i ojciec dziewczynki.
        • moniczkabb Re: Szkoda psa. Opiekuna powinien rozjechać. 12.02.05, 15:24
          Ja uważam, że bardzo pieska szkoda, ale jak widzę ludzi, którzy nie prowadzą
          psów na smyczy, to mnie normalnie szarpie.
          Sama mam psiaka, fakt faktem, jest to doberman, ale nigdy by mi nie przyszlo do
          glowy wyjsc z nia z domu bez smyczy.
          Ja uważam, że to jest wyłącznie wina osoby, która z psem wychodziła. --> Nie
          raz już widziałam takie wypadki.
          Ale współczuję pieskowi i niech szybko wraca do zdrowia.
        • wielki_czarownik Re: Szkoda psa. Opiekuna powinien rozjechać. 16.02.05, 18:56
          Oczywiście, że nie można psów bezkarnie rozjeżdżać. Ale niech odpowiedzialność za to poniesie WINNY czyli właściciel/opiekun który NIE UPILNOWAŁ zwierzęcia a nie kierowca który miał pecha właśnie tamtędy jechać.
          Kierowca postąpił źle, bo powinien się zatrzymać, wezwać policję aby ta ukarała opiekuna psa a w międzyczasie huknąć w dziób tego kretyna co puścił psa bez smyczy. Może wtedy coś do niego dotrze.
          A tak na marginesie psy lubię. Tylko tego małego, czarnego gó..jada co mnie chciał dzisiaj ugryźć raczej nie :)
          • eddie_v Re: Szkoda psa. Opiekuna powinien rozjechać. 30.04.05, 22:41
            wielki_czarownik napisał:

            > Oczywiście, że nie można psów bezkarnie rozjeżdżać. Ale niech
            odpowiedzialność
            > za to poniesie WINNY czyli właściciel/opiekun który NIE UPILNOWAŁ zwierzęcia
            a
            > nie kierowca który miał pecha właśnie tamtędy jechać.
            Ciekawe. Odpowiedzialny właściciel, ale już nie kirowca, który rozjechał?

            > Kierowca postąpił źle, bo powinien się zatrzymać, wezwać policję aby ta
            ukarała
            > opiekuna psa a w międzyczasie huknąć w dziób tego kretyna co puścił psa bez
            sm
            > yczy.
            Poziom twoich argumentów zdumiewa. Dość mocno. Nikogo, powtarzam nikogo nie
            wolno rozjeżdżać. Ani lać w dziób. Bo wiesz..komuś kiedyś gdzieś możesz sięnie
            spodobać Ty lub twoje zachowanie...i co ma Cię lać w dziób? Właściciel
            konsekwencje ponieść oczywiście powinien, ale i kierowca. bo niby czemu z
            odpowiedzialności za uderzenie psa ma być zwolniony?

            >Może wtedy coś do niego dotrze.
            > A tak na marginesie psy lubię. Tylko tego małego, czarnego gó..jada co mnie
            chc
            > iał dzisiaj ugryźć raczej nie :)
            >
            Tak to już s psami bywa...tak na marginesie.
    • Gość: wrocławianka Re: do człowieka??? który 19 stycznia potrącił ps IP: *.devs.futuro.pl 12.02.05, 23:12
      Psiny żal, bo cierpi przez nieodpowiedzialnego właściciela.
      A swoją drogą to kierowca "smieć" jak go raczyłaś nazwać powinien się zatrzymać
      i obić a przynajmniej nabluzgać ile wlezie właścicielowi. Nie ważne czy to
      byłaś Ty czy Twoja kuzynka. Ona była natenczas właścicielem psa. A przynajmniej
      wezwać odpowiednie służby coby wlepiły potężny mandat. Zakładam, że samochód
      nie ucierpiał, bo musiałabyś jeszcze zapłacić za naprawę samochodu !
      Jest obowiązek prowadzania psa na smyczy i koniec dyskusji.
      I jeszcze jedna sprawa, chodzą właściciele czworonogów po osiedlowych alejkach
      ze swoimi pupilami. Pan/pańcia spaceruje a piesek gania i ujada na
      przechodniów. Na zwróconą uwagę zwykle słyszę odpowiedż "proszę się nie bać on
      nie gryzie". A skąd ja wiem co takiemu pupilowi do łba wskoczy. I w końcu nie
      muszę być obszczekiwana przez kolejnych kundli. Mam prawo przejść spokojnie bez
      zaczepek. Kiedyś byłam świadkiem jak w takiej sytuacji męzczyzna zaatakowany
      kopnął pieska. Co się działo !!!
      Podpisuję się tu pod postem w którym mój poprzednik napisał " pieski owszem ale
      we własnym ogródku".
      • Gość: nevra Re: do człowieka??? który 19 stycznia potrącił ps IP: *.18.akron.wroc.pl 16.02.05, 18:05
        A ja chcę mieć spokój na alejkach, nie po to idę do parku, by nasłuchać się
        wrzeszczących bachorów, ani żeby mnie taki bachor najeżdżał rowerkiem, tylko po
        to, żeby odpocząć w ciszy, pooglądać roślinki i posłuchać ptaszków. Jak mamusia
        czy tatuś nie potrafią wychować "pociech", to niech sobie trzymają je w domu z
        dźwiękościennymi ścianami. Na zwróconą uwagę, ze dzieciak podarł mi rajstopy i
        pobrudził buty, słyszę oburzone protesty, po hasłem: to przecież tylko dziecko.
        A co mnie to obchodzi. Nie moje, żebym się musiała nim przejmowac. Ze swoich
        już wyrosłam.
        zaczepek. Kiedyś byłam świadkiem jak w takiej sytuacji męzczyzna zaatakowany
        kopnął pieska. Co się działo !!!
    • Gość: paff Re: do człowieka??? który 19 stycznia potrącił ps IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.05, 21:46
      Tak się zastanawiam, czytając posty o biednym cierpiącym stworzeniu... Czytając
      o tym, jak wielką cenę ma jego życie. I myślę, według jakich kryteriów
      wartościujemy życie żywych istot. Bo wychodzi mi na to, że według rozmiarów
      zwierzęcia. A może według rasy ? Bo czy np. kiedy w nocy potrącę na drodze
      mysz, czy mam według piszących moralny obowiązek zatrzymać się, udzielić jej
      pomocy, odwieźć do weterynarza itd ? Może ja jestem nienormalny, ale moim
      zdaniem mogę ten fakt po prostu zignorować i pojechać dalej. A co z ślimakiem ?
      Żabą ? Co ze szczurami, które zwalczamy np. trutkami... Poza tym przypominam,
      że w niektórych krajach pies traktowany jest podobnie jak u nas kura - jako
      dostarczyciel mięsa. Czy ktoś ratowałby kurę potrąconą przez samochód, kiedy
      np. bardzo gdzieś się spieszy ?
    • rubaszny.edzio Re: Zdrówka dla pieska! 19.02.05, 23:09
      Gość portalu: aga.r1 napisał(a):

      > na Zegadłowicza,przejechałeś moją sunię,ma połamaną miednicę i strzaskane
      > stawy,dalej nie chodzi,a ty czujesz sie dobrze??? nawet się nie zatrzymałeś
      > śmieciu.........

      Sam mam psa i kota. A też kiedyś potrąciłem psa. Inna sprawa, ze wiele osób
      puszcza swoje psy samopas przy samej jezdni. Kierowca wtedy nie ma szans na
      ominiecie zwierzaka...Ale swoja droga zatrzymać się powinien. Ja wtedy
      zatrzymałem się i zawiozłem psa dziewczynce do weterynarza. Całe szczęście był
      tylko potłuczony.

      Mam nadzieję, ze Ty nie puszczasz pieska przy jezdni samopas!
    • Gość: Marecki Re: do człowieka??? który 19 stycznia potrącił ps IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 20.02.05, 01:44
      A i dobrze, ze Ci potracil tego psa. Skoro na to pozwolilas, to znaczy ze nie
      dojrzzalas do tego, by go chodowac. Kup sobie rybki, bo jak na razie CIERPIA
      PRZEZ CIEBIE NIEWINNE ZWIERZETA!!! nie ma co bluzgac na kierowce, w momencie
      wypadku mogl nie miec innego wyjscia. Za to Ciebie nalezy zbluzgac wzorcowo,
      coby inni ludzie Twojego pokroju przeczytali.
      Moje male marzenie: chce zeby lazenie po tym miescie przestalo byc slalomem
      pomiedzy psimi gownami!!!
      Dostajesz ode mnei wielkiego F**KA. Udla* sie nim!
      • Gość: aga.r1 Re: do człowieka??? który 19 stycznia potrącił ps IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.05, 11:56
        Gość portalu: Marecki napisał(a):

        > A i dobrze, ze Ci potracil tego psa. Skoro na to pozwolilas, to znaczy ze nie
        > dojrzzalas do tego, by go chodowac. Kup sobie rybki, bo jak na razie CIERPIA
        > PRZEZ CIEBIE NIEWINNE ZWIERZETA!!! nie ma co bluzgac na kierowce, w momencie
        > wypadku mogl nie miec innego wyjscia. Za to Ciebie nalezy zbluzgac wzorcowo,
        > coby inni ludzie Twojego pokroju przeczytali.
        > Moje male marzenie: chce zeby lazenie po tym miescie przestalo byc slalomem
        > pomiedzy psimi gownami!!!
        > Dostajesz ode mnei wielkiego F**KA. Udla* sie nim

        Hodować mój drogi,naucz się pisać "coby" innych to nie raziło.
    • Gość: CaTeRiNa Re: do człowieka??? który 19 stycznia potrącił ps IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 24.02.05, 12:52
      Bardzo, bardzo Ci współczuję. I mam nadzieję, że z pieskiem bedzie wszytsko ok.
      Takie gadanie, że smycz, że właściciel, że wiatr w oczy to mnie doprowadza do
      szewskiej pasji. Co to ma teraz za znaczenie? Ważne jest, że chamidło się nie
      zatrzymało i pojechalo dalej. Do dziś mam przed oczami sytuację sprzed lat,
      kiedy to na ulicy Podwale koło PEdetu jakiś CH** przejechał psa całym pędem.
      NAwet nie przyhamował. Potraktował zwierzę jak worek foliowy. Akurat byłam z
      moją ciotką obok i natychmiast ruszyłyśmy aby pomóc biedakowi ,który mając
      wszystko połamane nie mogł się podnieść z ulicy :( niestety... zanim
      dobiegłyśmy do miejsca zdarzenia zza zakrętu wypadł kolejny 'pan szos' i za
      chwilę z psa nie było już czego zbierać... :( Nie wiem, może to mu koniec z
      końcem zaoszczędziło cierpień, ale słów na taką postawę po prostu BRAK. Owszem,
      drodzy orędownicy wyższosci czlowieka nad zwierzęciem, bardziej kocham
      zwierzęta niż TAKICH "LUDZI". Mój pies jest dla mnie 100x ważniejszy niż banda
      kmiotów, którzy nie mają uczuć. Ja wiem ,że zdarzają się wypadki i zwierzęta są
      z reguły im 'winne', ale brak serca kierowców to jest coś potwornego. Płakać mi
      się chce co 'człowiek' zrobił z tego świata... Proszę zwrocic uwagę, że psy i
      tak baaardzo rzadko wpadają pod auta. Co innego koty. A te przeciez nie
      wychodzą z panem na smyczy z reguły. Bo są BEZPANSKIE. Istnieją przecież
      równiez bezpanskie psy! Skąd się wzięły? Z ludzkiej bezmyslnosci... I to jest
      wlasnie ten wspaniały czlowiek ,który potem trąbi o smyczach? Żeby nie było, to
      oprocz tego, ze posiadam psa, z którym chodzę na smyczy i wypuszczam tylko na
      polu (mieszkam na wojszycach skąd mam niedaleko do miejsc gdzie pies moze
      biegac swobodnie) daleko od ulicy, to także jestem kierowcą i nie robię roznic
      pomiędzy starą bereciarą włązącą mi centralnie pod koła ze spuszczonym łbem (a
      nalezałoby pierdo**** no nie?! w koncu nie byla na smyczy a ja jechalam
      prawidlowo!) a kotem czy psem. Nie uznaję podwojnej moralnosci, bo dobrego
      człowieka poznaje się jak juz ktos napisał po tym, jaki jest w stosunku do
      braci mniejszych. Pozdrrawiam wszystkich odpowiedzialnych kierowców i
      wlascicieli! C.
    • Gość: myslacy Re: do człowieka??? który 19 stycznia potrącił ps IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 24.02.05, 14:17
      Wyzywasz innego czlowieka od "smieci" i tym okazujesz swoj wlasny brak klasy.
      Moze ten gosc po prostu nie zauwazyl tego, ze potracil Twojego psa? A co robila
      Twoja kuzynka? Dlaczego pozwalala temu psowi biegac po ulicy? Dlaczego pies
      nie byl na smyczy? Moze powinnas zastanowic sie nad swoim wlasnym zachowaniem
      zanim zaczniesz lzyc innych. Jak na razie to wspolczuje Twojemu psu jego
      nieodpowiedzialnej i niekulturalnej wlascicielki.
      • Gość: aga.r1 Re: do człowieka??? który 19 stycznia potrącił ps IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.02.05, 12:54
        Gość portalu: myslacy napisał(a):

        > Wyzywasz innego czlowieka od "smieci" i tym okazujesz swoj wlasny brak klasy.
        > Moze ten gosc po prostu nie zauwazyl tego, ze potracil Twojego psa?

        Proszę Cię nie bądź śmieszny.nie zauważył.Mój pies nie jest myszką,której nie
        można zauważyć.

        A co robil
        > a
        > Twoja kuzynka? Dlaczego pozwalala temu psowi biegac po ulicy? Dlaczego pies
        > nie byl na smyczy? Moze powinnas zastanowic sie nad swoim wlasnym zachowaniem
        > zanim zaczniesz lzyc innych.

        No właśnie dlaczego? Nie wiem, nie miałam wpływu na to co zrobiła.
        Mam zastanowić się nad swoim zachowaniem? Tzn rozważyć czy musiałam pojechać do
        pracy,żeby dopilnować swoich obowiązków?? wybacz nie rozumiem.....,czy
        zastanowić dlaczego telepatycznie nie powstrzymałam kuzynki przed tą
        "niedźwiedzią przysługą"???

    • Gość: tropik HYCEL IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.05, 03:36
      Stary współczucie za Twojego psa bo sam mam psa i byłbym bardzo smutny... ale
      do rzeczy winny to jest tylko jeden osoba która wychodziła z psem, jak pies
      mógł się znależć na jezdni??? ale powinno się też ukarać właściciela psa że do
      tego dopuścił to on jest odpowiedzialny za jego bezpieczeństwo, bo widać
      kuzynke nie była na tyle okrzesana i bystra żeby zaradzić tragedii. Bus ma
      wielką mase ciężko mu hamować, a psa wystarczy trzymać przy nodze i się uniknie
      takich sytuacji. Powinno się zabronić trzymania psów Tobie i Twojej kuzynce bo
      widać że nie dajecie rady takiemu zadaniu. Ja mam psy od ponad 20 lat, miałem
      ich już 3, mieszkam w centrum miasta i nawet nie przypominam sobie sytuacji gdy
      mój podopieczny był choćby zagrożony.
      Trzeba w mieście powołać hycla - problem zmniejszy i powyłapywać błąkające się
      psy bo jak widać po forum nie wszystkie psy mają odpowiedzialnych właścicieli.
      • Gość: Martynka Re: HYCEL IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.04.05, 08:59
        wiesz co? calkowicie sie z toba zgadzam wbrew temu co wczesniej napisalam, ale
        po blizszym zapoznaniu sie z ta sprawa uznaje ze gdyby PIES BYL NA SMYCZY to by
        do tego nie doszlo...to jest tylko i wylacznie wina twojej kuzynki i powinnas ja
        za to zje... bo przez nia moglo zginac niewinne stworzonko!!!ta twoja kuzynka
        jest ...... ja bardzo chce miec psa, ale mam dopiero 13lat i o wszystkim
        decyduja rodzice :( ci co maja psa nie doceniaja tego........
    • Gość: O wlascicielach Re: do człowieka??? który 19 stycznia potrącił ps IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.05, 11:53
      Odnosnie WLASCICIELI psow.Ich glupota jest porazajaca.Krotka scenka.Na trawniku
      moja mala 3 mies.suczka Thih Tzu bawi sie z 9.mies.zaprzyjaznionym Yorkiem.Oba
      psy NA SMYCZY.Nagle podbiega wielki dorosly agresywny bokser,ktorego w
      ostatniej chwili powstrzymalam przed rozszarpaniem mojej suczki.Bokser BEZ
      SMYCZY a jego wlasciciele tleniona lalka/solarium moim domem jest/ i jej
      przydupas Ken, nawet nie zauwazyli zbyt zajeci soba.Wiec krzyknelismy, zeby go
      zabrali na co oni zawolali psa,ktory nie zareagowal ,za to dalej probowal
      rzucic sie na moja.A wlasciciele dalej zajeci soba,zero zainteresowania.Dopiero
      jak glosno powiedzialam co sadze o ich intelekcie,zawolali psa drugi
      raz.Przylecial a panna solarium 15 minut krzyczala na tego psa...jakby to on
      byl winien.Pies mial wiekszy intelekt od wlascicieli.Moze odbiegam troche od
      tematu,tez kocham psy,sama mam ale moja mimo ,ze nie jest grozna rasa zawsze
      jest na smyczy.Dla wlasnego dobra i nie chrzancie ,ze piesek musi sie wybiegac
      bo teraz mamy rozne smycze automatyczne, ktore pozwalaja mojemu psu wybiegac
      sie do woli ale nie wpasc pod samochod na ulicy.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka