Lekarze nie powinni podawać ręki Murmylle.

19.02.05, 22:29
Wyjątkowo obrzydliwa jest działalność tego faceta jako dziennikarza. Niedawno
próbował rozpętać kampanię nienawiści przeciwko środowisku lekarskiemu,
podpuszczając czytelników do obsmarowywania lekarzy w anonimowych ankietkach.
Dziś przywalił dwóm lekarzom ze szpitala psychiatrycznego w Krośnicach.
Doktorzy opisani w artykule siedzieli w areszcie śledczym, czeka ich rozprawa
i być może wyrok. Póki co muszą z czegoś żyć. Wykonują więc swój zawód. Ale
czujny 'redoktor' Murmyło nie popuści im ! Skopać do końca, nawet leżącego !

Niefajny typek.

Ale mam pytanie - TYLKO pytanie, Boże broń żebym coś sugerował.

Panie redaktorze Murmyłło ! W Dolnośląskim Centrum Gruźlicy i Chorób Płuc (
ówczesna nazwa ) zatrudniał pana dyrektor Sypuła, prawda ? Czy to przypadkiem
nie jest pański wujek ?

    • maly_elf1 Re: Lekarze nie powinni podawać ręki Murmylle. 19.02.05, 22:53
      Wydzwania do ludzi opisanych na forumi uprzedza ich.
    • Gość: Ignac Re: Lekarze nie powinni podawać ręki Murmylle. IP: *.wroclaw.mm.pl 19.02.05, 23:25
      kklement napisał:

      > Wyjątkowo obrzydliwa jest działalność tego faceta jako dziennikarza. Niedawno
      > próbował rozpętać kampanię nienawiści przeciwko środowisku lekarskiemu,
      > podpuszczając czytelników do obsmarowywania lekarzy w anonimowych ankietkach.

      Co to znaczy "podpuszczając"??
      Czy ty wiesz człowieku jaka korupcja jest w tym środowisku. Miałem ostatnio
      poważne problemy ze zdrowiem. Wypuszczona mnie z jednego szpitala i jeszcze w
      tym samym dniu trafiłem do drugiego. W trzecim dopiero wykonano operację. W
      poprzednich zapisywano mnie na jakieś kretynskie listy i kazano czekać na
      zabieg ok. 2 miesięcy. A ja miałem stan zapalny organu, który trzeba było
      pilnie usunąć. Miałem wysoką temp i okropne bóle. Ale co to panów doktorów
      obchodzi. Przy wyjściu z jednego ze szpitali dowiedziałem się, ze jestem
      frajer. Trzeba było "zapłacić" odpowiednią kwotę i operacja odbyłaby się
      natychmiast. O tym trzeba mówić i to bardzo głośno.
      Chwała Bogu, że ktoś tak uczciwy i zatroskany o losy pacjentów jak p.Murmyło
      istnieje.


      > Dziś przywalił dwóm lekarzom ze szpitala psychiatrycznego w Krośnicach.
      > Doktorzy opisani w artykule siedzieli w areszcie śledczym, czeka ich rozprawa
      > i być może wyrok. Póki co muszą z czegoś żyć. Wykonują więc swój zawód. Ale
      > czujny 'redoktor' Murmyło nie popuści im ! Skopać do końca, nawet leżącego !

      O ile dobrze pamietam i kojarzę ci fachowcy z Łodzi (ci od Pavulonu) też
      czekają na proces i też pracuja bo przecież z czegoś muszą żyć! Może też tym
      łódzkim bandytom dajesz przyzwolenie na dalsze wykonywanie swojego zawodu??

      Ci z lekarzy, którzy są normalni to rękę mu na pewno podadzą. Taki Murmyło to
      ostatnia deska ratunku dla środowiska lekarskiego, chorego w chorej
      solidarności zawodowej. Dlaczego lekarze nie chcą oczyścić się z tych szumowin,
      które psują tym uczciwym i rzetelnym opinie?

    • Gość: jekdok Szanowny panie doktorze o nicku kklement, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.05, 02:54
      wprawdzie żona mnie uspokajała: "Nie denerwuj się, daj spokój niereformowalnemu
      głupkowi" i przyznając Jej rację chciałem po raz kolejny (choć z coraz większym
      trudem) powstrzymać się od komentarza wyrażając jedynie obrzydzenie i
      zażenowanie poglądami szanownego pana doktora i sposobem ich artykułowania, ale
      poniewaz i tak oglądam film pozwolę sobie jednak zareagować.
      Całkiem niedawno jeszcze lekarze en bloc zaliczani byli do elity intelektualnej
      i moralnej i prawdopodobnie gdyby nie łatwość wymiany i upowszechniania
      informacji, a także (a może szczególnie) kompromitowania się jaką daje Internet
      nadal by tak było. Ale "działalność" niektórych lekarzy i wypowiedzi takie jak
      pańskie skutecznie ten wyidealizowany obraz urealniają i potwierdzają banalną
      konstatację, że żadna grupa społeczna ani zawodowa nie jest jednorodna i trudno
      jej przypisywac jakieś szczególne cechy. Moim skromnym zdaniem bardziej
      szkodliwe dla wizerunku lekarza są pańskie emocjonalne i często bezrefleksyjne
      wynurzenia niż publikacje doktora Murmyłły, który, to tak na marginesie, jest
      współautorem jedynie inkryminowanego tekstu (nie wiem czy pan to zauważył?).
      Ale po kolei:
      1. "Wyjątkowo obrzydliwa jest działalność tego faceta jako dziennikarza.
      Niedawno próbował rozpętać kampanię nienawiści przeciwko środowisku
      lekarskiemu". W takich twierdzeniach jest tyle sensu i logiki co w
      zapewnieniach, że noszenie parasola wywołuje deszcz. Mogę zrozumieć, że
      reprezentując środowisko, w którym coraz trudniej daje się ukryć różnorodne
      wynaturzenia i kierując się swoiście rozumianą solidarnością zawodową łatwo
      jest przyswoić zasadę, że jeśli fakty nie odpowiadają potrzebom tym gorzej dla
      faktów. Ale tym bardziej godna szacunku i dla mnie bardziej wartościowa jest
      postawa doktora Murmyłły, który nie waha się nazywać rzeczy po imieniu i
      występując NIE przeciw własnemu środowisku - jak mu sie imputuje - a jedynie
      wynaturzeniom je trawiącym, płaci bardzo wysoką cenę - odrzucenia i wręcz
      infamii - no bo "zły to ptak...". Czyżby szanowny pan doktor "rozpętując
      kampanię nienawiści" i nagonkę na pana Murmyłłę też miał coś "za uszami"? - to
      TYLKO pytanie, Boże broń żebym coś sugerował. Ale skoro poczuwa się pan do
      solidarności ze szczególnie obrzydliwymi przypadkami łapówkarzy umożliwiających
      unikania odpowiedzialności przestępcom, to może też w jakiś sposób czuje się
      pan dotknięty (bo nie śmiem przypuszczać, że zagrożony). Jeszcze niedawno
      grzmiał pan o konieczności karania przestępców, komentując tragedię
      szesnastolatki, która mając lat czternaście urodziła i doprowadziła do śmierci
      (zamordowała?) noworodka. Już wtedy z najwyższym trudem powstrzymałem się od
      skomentowania tych bredni, których stężenie w krótkim poście przekroczyły
      wszelką przyzwoitość, ale tym razem juz nie zdzierżyłem. I przy tej okazji
      przypomnę szanownemu panu doktorowi, że w tamtym przypadku również sprawa nie
      została jeszcze zamknięta, a obwiniając kilkunastoletnie dziecko za zachowanie
      w sytuacji, która nie tylko je przerosła, ale prawdopodobnia zawiniona przez
      nie była w stopniu najmniejszym, wykazuje pan zadziwiającą niekonsekwencję
      ujmując się za dorosłymi przestępcami, tyle że w lekarskich kitlach.
      2. "Doktorzy opisani w artykule siedzieli w areszcie śledczym, czeka ich
      rozprawa i być może wyrok. Póki co muszą z czegoś żyć. Wykonują więc swój
      zawód. Ale
      czujny 'redoktor' Murmyło nie popuści im ! Skopać do końca, nawet leżącego !"
      W kontekście doniesień o wysokości łapówek za tego rodzaju "usługi" (przypomnę,
      że przy lekarzu z Bolesławca znaleziono skromne sto tysięcy z okładem i już
      nie wnikam, czy to jednodniowy utarg jak domniemywano czy kilkudniowy),
      wylewanie krokodylich łez nad ich losem byłoby może i zrozumiałe, gdyby nie
      wczesniejsze kategoryczne postulaty ponoszenia odpowiedzialności za
      przestępstwa (w tym samym wątku) - a te są szczególnie odrażające. Czy to aby
      nie zalatuje relatywizmem moralnym?
      3. "Niefajny typek." Jestem przeciwnego zdania, podobnie jak moi znajomi
      lekarze, którzy nie mają nic na sumieniu i boleją również nad zgnilizną jaka
      coraz częściej wywołuje fetor wokół niektórych "przedstawicieli" ich
      środowiska.
      4. "Panie redaktorze Murmyłło ! W Dolnośląskim Centrum Gruźlicy i Chorób Płuc
      ( ówczesna nazwa ) zatrudniał pana dyrektor Sypuła, prawda ? Czy to
      przypadkiem nie jest pański wujek ?". A jeśli nawet to co z tego? Tutaj już
      nie napiszę: szanowny panie doktorze, bo tego rodzaju zagrania odbierają mi
      ochotę nawet na takie żarty. Prawicowy bolszewik? Ciekawostka.
      5. Zdumiewająca jest nieporadność Izby Lekarskiej w rozwiązywaniu problemów z
      przestępcami w kitlach narażającymi na szwank godność i prestiż tego ciężkiego
      zawodu i równocześnie niezwykła sprawność i błyskawiczne tempo w jakim
      napiętnowano doktora Murmyłłę za "przestępstwo" zwrócenia uwagi na czarne owce,
      które rzeczywiście szkodzą temu środowisku podobnie zresztą jak tego
      rodzaju "pragmatyka" działania DILu.
      6. Na koniec osobista refleksja. Gdy kilka lat temu umierał na raka mój
      szwagier miałem nieprzyjemność doświadczyć cynizmu, chciwości (wręcz
      pazerności), bezczelności i ordynarnego chamstwa pewnego ordynatora, który
      do "audiencji" dopuszczał jedynie żonę chorego bo "konsultacje" musiały odbywać
      się bez świadków, jako że polegały na dyktowaniu stawki (autentyczne) jaką
      każdorazowo musiała uiszczać, a poziom nieuprzejmości tego typa był odwrotnie
      proporcjonalny do jej zdolności finansowych. I proszę mi nie mówić, że głupi
      pacjenci wierząc, że to poprawi jakość opieki, wciskają szlachetnym lekarzom
      pieniądze na siłę a ci ofiarni zawsze dają z siebie wszystko zadowalając się
      jedynie dobrym słowem. I proszę nie mówić, że zawsze można sobie lekarza
      zmienić - bo niestety nie zawsze jest to możliwe. Każdy pacjent miał chyba do
      czynienia z różnymi lekarzami i to te kontakty kształtują powszechną opinię o
      środowisku lekarskim a nie publikacje doktora Murmyłły. I to, że większość (mam
      nadzieję) lekarzy ofiarnie ratuje nasze życie i zdrowie kierując się wyłącznie
      zasadami etyki i moralności tym bardziej powinno obligować środowisko lekarskie
      do oczyszczenia się a nie chowania głowy w piasek i tuszowania przestępstw i
      nieprawidłowości. I chciałbym mieć nadzieję, że pańska postawa i poglądy nie są
      dominujące w tym środowisku, bo ja na razie miałem szczęście spotkać więcej
      wspaniałych lekarzy naprawdę bezinteresownie pomagających mojej rodzinie i
      równocześnie aprobujących publikacje doktora Murmyłły niż tych, których te
      publikacje obrażają i przeszkadzają im.
      • Gość: Szanowny Jekdoku Re: Szanowny panie doktorze o nicku kklement, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.05, 08:35
        Pozwól, że uścisnę Twoją prawicę.
        Chylę czoła i pozostaję z szacunkiem.
        John Doe.
      • Gość: Emeryt Re: Szanowny Jekdoku IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.02.05, 11:34
        Wspaniały post. Ściskam prawicę i pozdrawiam serdecznie.
      • Gość: lekarka Re: Szanowny panie Jekdoku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.05, 21:42
        Jestem takiego samego zdania, jak Pan. Dobrze, że ktoś odważył się być
        adwokatem diabła. Ja również popieram doktora Murmyłę.
      • Gość: Paweł Z. Re: Szanowny panie doktorze o nicku kklement, IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 20.02.05, 22:00
        Głupio to trochę może wyglądać, ale nic to. Z całego serca popieram.
        Istnieją obecnie w Polsce dwie wielkie grupy zawodowe, które funkcjonują w
        oparciu o silną solidarność zawodową i które wyprodukowały z siebie za
        przyzwoleniem państwa ciała samorządowe, mające dbać o stronę etyczną
        działalności zawodowej członków tych grup. W świetle doświadczenia zbiorowego
        korzystających z usług przedstawicieli tych grup można zauważyć, że moralność
        sporej liczby tychże przedstawicieli odstaje od moralności ogólnej. Niemak
        wzbudza to, że powołując się na korporacyjne zasady moralne samorządowe organy
        tych grup zawodowych zachowują się w sposób niedopuszczalny z punktu widzenia
        moralności ogólnej. Dlatego osobom występującym przeciwko tego typu praktykom
        należą się szczególne słowa uznania i ochrona ze strony społeczeństwa przed
        korporacyjnym siepactwem.
      • kklement Szanowny (?) Panie o nicku "jekdok" 20.02.05, 22:51
        Przeczytałem Pańską dość napuszoną tyradę. Mam nadzieję, że napisanie jej nie
        skutkowało jakimiś negatywnymi skutkami dla Pańskiego zdrowia. W pewnym wieku o
        udar nadzwyczaj łatwo. Dlatego z pewnym niepokojem o Pana zabrałem się za
        replikę. Na wszelki wypadek proszę jej lekturę przerywać oglądaniem czegoś
        kojącego w tv. Może "M jak miłość" lub czegoś w tym guście ?

        Na początek Krośnice. Otóż ja w żadnym wypadku nie odnoszę się do winy bądź też
        niewinności panów P. i K. Zostali aresztowani, postawiono im zarzuty, czeka ich
        rozprawa. Jeśli sąd da im nawet po dziesięć lat, nie skomentuję tego. Tak jak
        nie komentowałem i nie komentuję faktu publikowania takich informacji przez
        media - od tego przecież są.

        Murmyle jednak nie wystarcza, że lekarze ci są oskarżeni i że mają przed sobą
        wyroki. On przyp... się ( żaden kulturalny odpowiednik nie byłby adekwatny ) do
        tego, że do czasu wyroków lekarze ci nadal wykonują swoją pracę. Zapewne byłby
        szczęśliwy dopiero wtedy, gdyby do wyroków zarabiali na życie zamiatając ulice
        lub przeszukując śmietniki. Tak jakby w obecnej sytuacji mogli zmalować coś
        jeszcze - a przecież ile warte są w tym momencie jakiekolwiek zaświadczenia
        przez nich podbite ?

        Przypominam, że gazeta, w której pracuje 'redoktor' Murmyło, nie zwolniła z
        pracy swojego publicysty nazwiskiem Maleszka, gdy okazało się, że w czasach PRL-
        u był on gorliwym tajnym współpracownikiem SB o pseudonimie Ketman. Jeśli mnie
        pamięć nie myli, wśród ofiar jego działalności był także Stanisław Pyjas,
        zamordowany przez przełożonych pana Maleszki. To jakoś redoktora Murmyłę nie
        bulwersuje ?

        Pańskie porównanie lekarzy z Krośnic z podejrzanymi w aferze w łódzkim
        pogotowiu jest drastyczne - I DRASTYCZNIE NIESPRAWIEDLIWE ! Przypominam, że
        doktorzy P. i K. nie są oskarżeni o wstrzykiwanie chorym Pavulonu. Nie są
        oskarżeni o jakiekolwiek działania na szkodę ich pacjentów. Ani nawet o
        wymuszanie łapówek od chorych czy ich rodzin. Naturalnie Pan zdaje sobie z tego
        sprawę, ale pokusa demagogii okazała się zbyt silna, prawda ?

        Kolejny temat - akcja ankietowa na temat korupcji w służbie zdrowia. Szanowny
        Panie, proszę nie mylić mnie z Ditranem ! Uważam, że przypadki patologii takiej
        jak korupcja powinny być publicznie piętnowane. Ale przecież akcja Murmyły temu
        nie służy ! Autorzy akcji przyjęli pewne ogólnikowe - i przez to wysoce
        prostackie - założenie ( "lekarze biorą" ) i dość prostacko postanowili to
        potwierdzić ( potwierdzić, a nie zweryfikować ). Twierdzenie, że ankietki mają
        dać pojęcie o skali zjawiska świadczy albo olbrzymiej głupocie, albo o skrajnym
        cynizmie jego autorów. Ankietki staną się pożywką dla różnych furiatów,
        mitomanów, pieniaczy albo posłużą do personalnych rozgrywek. I w żaden sposób
        taka forma "badania" nie może wyprodukować materiału do oceny ilościowej. To
        przecież oczywiste.

        O co więc chodzi Murmule ? O rozgłos, o 'temat'. Nawet za cenę oplucia en bloc
        całego środowiska lekarskiego.

        Czy redoktorem Murmyło kierują w tym szlachetne pobudki ? Nie. Redoktor Murmyło
        mógłby napisać na przykład artykuł obnażający działalność jednego z doktorów w
        swoim macierzystym szpitalu. O człowieku tym cały szpital opowiada sobie
        angedotki i nie ma mowy, żeby nie dotarły one do uszu redoktora Murmyły. Ale to
        byłoby bardzo, bardzo niekonformistyczne. Prawda ? Napluć można na szpital na
        Kraszewskiego, pielęgniarka pijana na dyżurze 24 XII do dnia 27 XII nie
        została wyrzucona jeszcze z pracy. Napluć można na szpital w Krośnicach, że
        śmie trzymać lekarzy oskarżonych o fabrykowanie lewych "żółtych papierów". Ale
        do swojego gniazda Murmyło nie napluje. Pomimo że wyłudzanie łapówek przez
        jednego z tamtejszych lekarzy nabrało wręcz kuriozalną formę.

        Po trzecie, jakoś tak dziwnie ominął Pan temat okoliczności zatrudnienia pana
        Murmyły w DCGiChP. W 2001 roku, kiedy redoktor Murmyło znalazł tam
        zatrudnienie, szpital był jednym z najbardziej zadłużonych na Dolnym Śląsku i
        inne osoby kończące wtedy w nim staż podyplomowy ( z niżej podpisanym włącznie,
        ale mnie akurat niespecjalnie interesowała ta część medycyny ) słyszały: "o
        żadnym etacie niestety nie ma mowy". A kończący staż podyplomowy dr Murmyło
        etat dostał. Gdyby faktycznie było tak ( to spekulacje, niczego nie sugerujące
        rzecz jasna ), że ówczesny dyrektor był jego wujkiem, to mielibyśmy do
        czynienia ze zjawiskiem z tej samej półki co korupcja - z nepotyzmem. Jakie
        wówczas byłyby kwalifikacje moralne redoktora do wytykania nieuczciwości
        kolegom po fachu ?

        Na koniec wreszcie chciałbym naruszyć Pańską wiarę w to, co podają nam media.
        Przytoczył Pan słynny - bo rozdmuchany przez dziennikarzy - kretynów -
        przykład "Doktora ze Stu Tysiącami w Kieszeni Fartucha". Pańskie dywagacje, czy
        jest to "utarg" z jednego dnia czy paru dni wystawiają żałosną cenzurkę
        Pańskiej inteligencji. Jakie korupcyjne usługi musiałby oferować ten człowiek,
        żeby w kilka dni zarobić tyle forsy ? Toż tyle to nawet tuzy biznesu nie
        zarabiają. Pieniądze, o których mowa, nie trafiły do gabinetu lekarza jako
        łapówki. Niestety, nic więcej na ten temat nie mogę napisać, gdyż nie wiem, czy
        nie naruszyłbym prywatności tego pana.

        Pisząc o lekarzach z Krośnic autorzy artykułu dopuścili się najprawdopodobniej
        podobnej nierzetelności - vide głos świadka:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=72&w=20771677&a=20794862
        I to mnie Pan raczył nazwać bolszewikiem ?

        Powtarzam - nie jestem wrogiem dziennikarstwa obnażającego draństwo i
        piętnującego winnych.
        Jestem wrogiem dziennikarstwa a la hiena. Dziennikarstwa operującego
        uogólnieniami, dziennikarstwa służącemu udowadnianiu z góry przyjętych założeń,
        nie wahającego się w tym celu użyć manipulacji czy przeinaczenia.

        Mam nadzieję, że ciśnienie Panu zbyt mocno nie skoczyło ?
        • Gość: ponura Re: Szanowny (?) Panie o nicku "jekdok" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.05, 09:31
          > Po trzecie, jakoś tak dziwnie ominął Pan temat okoliczności zatrudnienia pana
          > Murmyły w DCGiChP. W 2001 roku, kiedy redoktor Murmyło znalazł tam
          > zatrudnienie, szpital był jednym z najbardziej zadłużonych na Dolnym Śląsku i
          > inne osoby kończące wtedy w nim staż podyplomowy ( z niżej podpisanym
          > włącznie,ale mnie akurat niespecjalnie interesowała ta część medycyny )
          > słyszały: "o żadnym etacie niestety nie ma mowy". A kończący staż podyplomowy
          > dr Murmyło etat dostał.

          Z całym szacunkiem Panie Klemensiku, może był Pan za słaby, żeby dostać tam
          zatrudnienie?
          • kklement Być może. 21.02.05, 11:22
            Być może. Co okazało się wielce szczęśliwym trafem, bo o ile pulmonologia czy
            torakochirurgia nie interesowały mnie specjalnie w kontekście kariery
            zawodowej, psychiatria była moją wymarzoną specjalizacją. Gdyby jednak szpital,
            w którym kończyłem staż podyplomowy, oferował mi wtedy pracę, być może nie
            pracowałbym teraz w zawodzie, który tak lubię.

            Ja może byłem za słaby. Pewnie za słabi byli tez inni lekarze kończący wówczas
            staż podyplomowy w DCGiChP. Z całą pewnością dr Murmyło był najlepszy. Tak
            dobry, że zadłużony po uszy szpital specjalnie dla niego stworzył etat. W sumie
            to czemu nie ?
        • Gość: jekdok Wielkie dzięki za troskę, nawet zbędną :-)))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.05, 18:22
          Rozczuliła mnie ta pańska troska o moje zdrowie, nawet mój pies się wzruszył,
          ale póki co nie potrzebuję ani opieki, ani nawet porad psychiatry. Pozwolę więc
          sobie (bez bólu) nie skorzystać z pańskich wskazówek w kwestii metod relaksu
          (nie bardzo je wprawdzie rozumiem, zwłaszcza konieczności przerywania lektury
          krótkiego w końcu tekstu - pan czytuje posty na raty???) i repertuaru
          telewizyjnego, który zwykłem sobie dobierać według własnych upodobań i gustów,
          a te, jak zauważyłem z niejakim zadowoleniem, również mam skrajnie odmienne od
          pańskich. Wprawdzie zaintrygowała mnie pańska uwaga o "pewnym wieku", w
          którym "o udar nadzwyczaj łatwo", żeby zacząć uważać na siebie jak się będę do
          niego zbliżać ale o szczegóły, pan wybaczy, zwrócę się do fachowca.

          Prosty i pogodny ze mnie człowiek i poza chamstwem i głupotą niewiele rzeczy
          jest mnie w stanie wyprowadzić z równowagi, więc pańskie obawy są zupełnie
          nieuzasadnione. Faktem jest, że chamstwa i głupoty naokoło jest coraz więcej,
          nawet u ludzi tych profesji, u których niegdyś było to nie do pomyślenia, ale
          coraz lepiej udaje mi się do tego nabierać dystansu i nie ekscetują mnie one w
          sposób zagrażający mojemu zdrowiu. Niemniej dziękuję za zainteresowanie
          zrozumiałe tym bardziej, że ton i poziom ekspresji pańskich wypowiedzi
          sugerują, że powstają one w stanie nadzwyczaj silnego podniecenia a może i
          wzburzenia prowadzącego do tego, że przypisuje mi pan cudze wypowiedzi
          (pavulon?) i obce mi intencje (demagogia?) być może będące projekcją pańskich.
          Ale na tym polu niewątpliwie dysponuje pan większą wiedzą, podobnie jak w
          kwestii środowiskowych ploteczek, a także stawek i innych źródeł dochodów
          łapówkarzy w lekarskich kitlach, ale tej wiedzy ani nie podziwiam ani jej panu
          nie zazdroszczę. Mało tego, uważam, że wiedząc o przestępstwach - a takim
          niewątpliwie jest wymuszanie łapówek (i to w kuriozalnej formie) - powinien pan
          w te pędy zawiadomić prokuraturę i nawet jeśli nie dziwię się, że jeszcze pan
          tego nie zrobił to sądzę, że ukrywanie takiej wiedzy do której pan się
          publicznie przyznaje podpada pod jakieś paragrafy kodeksu karnego. Będę musiał
          poradzić się jakiegoś prawnika, ale wydaje mi się, że nieprzyjemnie sie pan
          podłożył (nawet używając z ostrożności takich ogólników). Bo jeśli pan ocenia
          cudze postawy moralne to pańska budzi jeśli nie odrazę to moje najwyższe
          zdumienie, pardon, raczej politowanie, o zdumieniu już dawno mowy być nie może.

          Zawsze moje zażenowanie budziła konieczność tłumaczenia oczywistości (zwłaszcza
          ludziom, zdawałoby się inteligentnym), a tych tutaj jest co najmniej kilka:
          1. Pan Murmyło występuje nie przeciw środowisku lekarskiemu, a przeciw
          nieprawidłowościom deprecjonującym profesję i podważającym zaufanie do jej
          przedstawicieli i z tej racji bardziej zasługuje na ich (i nasze) uznanie niż
          potępienie.
          2. Obwinieni panowie z Krośniewic sprzeniewierzając się kodeksowi etyki
          lekarskiej (lektura nie jest szczególnie pasjonująca więc nic dziwnego, że jego
          znajomość nie jest powszechna) i prawu, sami postawili się poza nawiasem
          społeczności lekarskiej, a powołane do tego organy jedynie taką sytuację
          powinny zatwierdzać. W końcu to pan postulował odpowiedzialność za swoje
          postępowanie i wolność wyboru. Jeśli nie nadaję się do zawodu bo nie chcę czy
          nie potrafię stosować się do reguł w nim obowiązujących to szukam innego -
          proste. Podobnie jak kierowca, który (moim zdaniem) powinien mieć dożywotnio
          odbierane prawo jazdy za jazdę po pijanemu (nawet jeśli nie skończyła się ona
          tragedią) to lekarz popełniający przestępstwo z niskich pobudek powinien zostać
          wykluczony ze środowiska lekarskiego, nie tylko w interesie tego środowiska,
          ale również w interesie nas wszystkich. W końcu nie ma u nas obowiązku
          dożywotniego wykonywania zawodu wyuczonego.
          3. Ranga przestępstw popełnionych przez tych panów nie jest wcale błaha, co
          zdaje się pan sugerować, zważywszy, że pomagali unikać odpowiedzialności innym
          przestępcom, w tym zwykłym bandytom, co pozostawię już bez komentarza odnośnie
          kwalifikacji moralnych obu tych typków (ale również i pańskich, skoro uważa
          pan, że skoro nikogo nie zamordowali to wszystko jest OK) - polecam uważną
          lekturę pierwszych akapitów tego artykułu, opisujących dokonania zwłaszcza
          byłego ordynatora.
          4. Wśród wszystkich różnic nas dzielących, dla oceny zarówno postawy i
          publikacji pana Murmyły jak też i krytykowanych przez niego przestępców,
          najistotniejszy wydaje mi się odmienny punkt widzenia. Pan zdaje się
          reprezentować syndrom oblężonej twierdzy (podobnie jak niektórzy
          przedstawiciele kleru), zagrożonej przez roszczenia pacjentów domagających się
          nie tylko respektowania ich praw ale i pozwalających sobie na krytykę odstępstw
          od standardów moralnych i etycznych (przyznaję wysokich - przynajmniej w
          założeniach), ja natomiast widzę to oczami zwykłego szaraczka, któremu czasem
          zdarza sie korzystać z opieki lekarskiej i nie jest mi obojętne jaka ona jest,
          podobnie jak innym pacjentom, z którymi czasem zdarza mi się wymieniać opinie
          na jej temat. Proszę zgadnąć jakie jest pierwsze pytanie zadawane przez nowego
          pacjenta w szpitalu lub przychodni.

          Nie będę się więcej rozpisywał bo szkoda mi czasu na jałowe polemiki, mimo, że
          pisze mi się bez większego trudu, a procesy myślowe przebiegają u mnie
          bezboleśnie, co mam wrażenie nie jest powszechną cechą wśród niektórych autorów
          udzielających się na forum, używających rozumu nader oszczędnie. Andrzej
          Poniedzielski, którego typ wrażliwości i ekspresji jest mi szczególnie bliski,
          w jednym ze swoich monologów mówił, że kiedyś piosenki najpierw się pisało a
          później śpiewało, nie równocześnie i nie w odwrotnej kolejności. Sądzę, że
          warto tę zasadę (najpierw pomyśleć później napisać/powiedzieć) stosować również
          wypowiadając się na forum - radzę spróbować. Poza tym widzę, że percepcja
          dłuższych tekstów sprawia panu niejakie trudności, więc na wszelki wypadek
          przypomnę:
          nie pisałem o plamach na Słońcu, Al Qaidzie i naszej obecności w Iraku, ani
          dlaczego mój kot podżera z miski mojego psa i odwrotnie, ani nawet o
          przeszczepach zakażonych wścieklizną organów w Niemczech a jedynie wyrażałem
          dezaprobatę dla wszelkich prób flekowania doktora Murmyły, który jak sądzę
          więcej robi dla uzdrowienia atmosfery wokół lekarzy i służby zdrowia niż pan
          swoimi nienawistnymi apelami. A tak w ogóle to chyba przecenia pan swój wpływ
          i swoich wynurzeń na otoczenie, to zrozumiałe w pewnym wieku, ale większości
          inteligentnych ludzi udaje się z tego wyrosnąć. A propos mojej inteligencji - z
          pokorą przyjąłem uwagi o jej ułomności, która nie potrafi mnie ustrzec przed
          nadużywaniem ironii i sarkazmu, (wbrew zaleceniom nawet twórców forum, którzy
          słusznie zauważają, że nie dla wszystkich mogą być one czytelne). Taki
          charakter - wyjaśniam - miały moje uwagi na temat "stu tysięcy", jakkolwiek
          przyznaję, opierałem się na doniesieniach prasowych (chociaż nie tylko), do
          których nie miałem i nie mam stosunku bezkrytycznego zwłaszcza od czasu, gdy
          pewnej redachtórce udała się trudna sztuka podważenia sensu kilkugodzinnej
          mojej z nią rozmowy i diametralnej zmiany jej wydźwięku przez deformację
          jednego, końcowego zdania. Ale ta zmiana (nawet jeśli miała rzeczywiście
          miejsce), która miała być popełniona w rzeczonym artykule nie ma dla jego sensu
          większego znaczenia, więc nie przywiązywałbym do niej większej wagi.
          • Gość: Emeryt Re: Drogo Jekdoku. Wielkie brawa!!! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.02.05, 18:38
            Twoje wypowiedzi są pocieszeniem dla forumowych szaraczków, takich jak ja.
            Dzięki Tobie wierzę, że w naszym skołatanym kraju mądrych ludzi, dla których
            ważniejsze jest być niż mieć, nie brakuje i może w końcu wyjdziemy na prostą.
            Nie wątpię, że jeszcze to potrwa. Pozdrawiam serdecznie.
            • Gość: jekdok Dziękuję za miłe słowa :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.05, 22:21
              Ale niezmiennie wprawiają mnie one w zakłopotanie, zwłaszcza gdy zawierają
              sugestie, które mnie nie dotyczą. Jestem takim samym szaraczkiem i zwykłym
              pacjentem, który oprócz ofiarnych, bezinteresownych i wspaniałych Lekarzy
              spotkał i doświadczył również (pośrednio i bezpośrednio) arogancji,
              bezczelności, niekompetencji, bezmyślności i zwykłego chamstwa niektórych
              absolwentów medycyny, bo lekarzami ich nie nazwę, nawet jeśli poziom ich wiedzy
              czysto zawodowej jest wysoki czy bardzo wysoki. A jest wśród nich i była
              posłanka o prawicowych przekonaniach, i znany ortopeda i uważany za znakomitość
              neurolog i dlatego w naszym wspólnym szaraczym interesie leży, żebyśmy takie
              perełki jak doktor Murmyło hołubili i bronili przed, jak to ktoś pięknie
              określił, "korporacyjnym siepactwem" póki jeszcze mu się chce reagować na
              nieprawidłowości i nie jest mu wszystko jedno. Pozdrawiam również :-)
    • Gość: @ kklement ma coś na sumieniu?. IP: *.devs.futuro.pl 20.02.05, 08:13
      Panie kklement, jeżeli pan Marcin przeczytał choć kilka z pana żenująco
      bzdurnych wypowiedzi, to pewnie sam nie miałby ochoty podać panu ręki.
      Podejrzewam jednak, że w razie konieczności przemógłby się, gdyż jest
      człowiekiem nie tylko uczciwym, ale i kulturalnym. W odróżnieniu od niektórych
      swoich kolegów po fachu, niestety...
    • Gość: Homofop Re: Lekarze nie powinni podawać ręki lek. med. KK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.05, 11:04
      Kto do ciebie się przychodzi leczyć, kkonował?
      Tylko Żydzi i dentyści?
    • Gość: szara myszka Re: Lekarze nie powinni podawać ręki Murmylle. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.02.05, 19:34
      Trochę przesadziłeś ale swoją drogą sprawa Murmyłły jest ciekawa. Nie wiem jak
      znajduje czas na pracę i pisanie do gazet. Pewne jest, że któregoś zawodu nie
      wykonuje dobrze. Pytanie tylko, którego? Bycie lekarzem to absorbujące
      zajęcie:etat, dyżury, czas przeznaczony na naukę.Skąd bierze czas na bycie
      dziennikarzem?
      • Gość: jekdok A co, wyobraźni nie wystarcza Szara Myszko??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.05, 23:33
        Na studiach i w życiu zwykle najlepiej radzą sobie ci, którzy mają mnóstwo
        zajęć i zainteresowań, może dlatego, że potrafią sobie ten czas doskonale
        zorganizować. Najmniej czasu zaś mają i najbardziej narzekają na jego brak ci
        którzy niewiele lub zgoła nic nie robią. Tak to już jakoś dziwnie na tym
        świecie Szara Myszko jest, że Bozia talenty rozdziela w sposób daleki od
        sprawiedliwości. Jednym daje więcej, innym mniej, jeszcze innym w ogóle, a
        szczególnym ulubieńcom odbiera co kiedyś w akcie rozpusty czy szczodrobliwości
        przydzielił. Nie wnikam czy tyczy to nieszczęsnego założyciela tego wątku, ale
        skoro jeden lekarz może wypisywać w wolnym czasie brednie na forum, to nie
        widzę powodu dla którego inny nie mógłby napisać sensownego i potrzebnego
        artykułu lub rozprawy naukowej. Nie rozumiem (może mnie też pokarało) Twej
        pewności z jaką piszesz: "Pewne jest, że któregoś zawodu nie wykonuje dobrze.
        Pytanie tylko, którego?". Slyszałaś może o niejakim Kubie Sienkiewiczu,
        skądinąd cenionym neurologu bodajże z tytułem doktorskim i publikującym nie
        tylko teksty piosenek (świetne nawiasem mówiąc), albo o profesorze Woy-
        Woyciechowskim, albo niejakim Boyu- Żeleńskim lub Stanisławie Lemie i wielu
        wielu innych wspaniałych lekarzach znanych również z innej działalności pełnej
        sukcesów. Osobiście znam świetnego lekarza, który przed medycyną ukończył z
        bardzo dobrymi wynikami niełatwe studia elektroniczne. Pozwolę sobie zatem
        Szara Myszko poradzić na przyszłość ostrożniej formułować opinie i unikać
        takich kategorycznych twierdzeń, które niekoniecznie dobrze świadczą o ich
        autorze.
        • tomek854 Re: A co, wyobraźni nie wystarcza Szara Myszko??? 21.02.05, 00:01
          ja w sprawie formalnej - wydaje mi się, że lem za bardzo nie lekarzował, i jest lekarzem z wykształcenia ale wykonywał zawód pisarza :) Chyba się tu nie mylę?
          • kazimierzp Lem był lekarzem nie tylko z zawodu! 21.02.05, 00:08
            Lem też i leczył.
            Co do tezy ostatniej kklementa.
            Lekarze to zawód zaufania społecznego. Dopóki tego zaufania nie odzyskają, to
            nie mają prawa wykonywania swego zawodu.
            Mogli nie dokonywać przestępstw, nie mieliby tego "dyskomfortu życiowego" jakim
            jest brak mozliwości leczenia.
            • kklement Zgadzam się tylko częściowo. 21.02.05, 07:47
              Przede wszystkim mam wrażenie, że polskie prawo nie definiuje pojęcia "zawód
              zaufania społecznego" i nie określa szczególnych przepisów obowiązujących
              przedstawicieli takowego zawodu. Listę "zawodów zaufania społecznego" można by
              konstruować długo i obawiam się, że w efekcie spora część społeczeństwa by się
              na niej znalazła. Bo czyż społeczeństwo nie powinno np. pokładać dużego
              zaufania w kierowców MPK ? Taki pan prowadząc wyładowany pasażerami autobus
              trzyma w swoich rękach więcej ludzkich istnień niż chirurg przez miesiąc swojej
              pracy.

              Przyjmijmy jednak, że mniej więcej rozumiem, co Pan ma na myśli. Użyjmy jednak
              logiki. Przestępstwo, o które sa podejrzewani doktorzy P. i K., nie polegało na
              wyrządzeniu szkody ich pacjentom - nie było to uśmiercanie, zaniedbywanie
              swoich obowiązków, wymuszanie łapówki za leczenie czy lepsze traktowanie, nie
              było to łamanie tajemnicy lekarskiej czy innych praw pacjenta, nie były to
              błędy w sztuce. Czy w związku z tym należy odebrać im prawo do leczenia ? Gdzie
              tu logika ???

              Lekarze oskarżeni o fabrykowanie fałszywych zaświadczeń powinni stracić prawo
              do opiniowania. Być może do wystawiania jakichkolwiek zaświadczeń ( umówmy się -
              w tej sytuacji ŻADNE wystawione przez nich zaświadczenie dla potrzeb prawnych
              nie miałoby większej wartości, bo strona przeciwna łatwo mogłaby je
              zdezawuować ). Być może lekarze tacy nie powinni pełnić funkcji kierowniczych.
              Ale dlaczego nie mieliby wykorzystywać swojej fachowej wiedzy dla dobra
              chorych ?

              Przypominam jednocześnie, że polski wymiar sprawiedliwości funkcjonuje w sposób
              wysoce niewydolny, a przez to ślamazarny ( wręcz patologicznie ). Do ogłoszenia
              wyroku może minąć nawet kilka lat. Odebranie lekarzowi prawa wykonywania zawodu
              w tej sytuacji nie jest "dyskomfortem" - jest przetrąceniem mu życia,
              zepchnięciem dosłownie do poziomu zamiatacza ulic, bo mimo wszystko nie każdy
              lekarz ma "dar Boży", który może realizować w postaci drugiego fachu jak
              redoktor Murmyło ( jekdok wywołał u mnie sporą dawkę szyderczego śmiechu :) ).

              Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego dnia.

              kklement
              • Gość: Paweł Z. Re: Zgadzam się tylko częściowo. IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 21.02.05, 09:00
                Jestem człowiekiem dość zajętym i nie mam czasu na obszerne polemiki. Z Pana
                zdaniem nie zgadzam się ani trochę, a fakt, że wysuwa Pan określonego typu
                opinie, jest kolejnym dowodem na to, że brak wykształcenia humanistycznego, a
                szczególnie psychologicznego u lekarzy niesie za sobą bardzo negatywne skutki.
                Tak się składa, że w ostatnim czasie z różnych powodów mogłem zetknąć się
                szerzej ze środowiskiem lekarzy-szpitalników. Sam łapówek nikomu nie
                wyręczałem, jednak miałem okazję zaobserwować na swoim własnym przykładzie, w
                jaki sposób lekarz traktuje pacjenta: jak klocek drewna, mianowicie. Pacjent w
                szpitalu traci swoje prawa podmiotowe i staje się przedmiotem jakiegoś procesu
                produkcyjnego. Brak elementarnej woli traktowania pacjenta jak człowieka,
                któremu należy się szacunek i choćby kilka słów informacji o stanie zdrowia i
                zastosowanych procedurach medycznych, jest symptomatyczny. Gdyby na rynku usług
                medycznych istniała konkurencja, nigdy bym nie wybrał lekarza, który ignoruje
                moją podmiotowość oraz fakt, że człowiek jest psychofizyczną jednością.
                Pana wywody, niestety, wskazują na to, że Pan również nie zauważa faktu, że
                farmakologia to nie wszystko. A zdawałoby się to oczywiste, szczególnie gdy
                mowa o takiej specjalizacji jak psychiatria. Jakim lekarzem może być człowiek,
                którego zachowanie stoi w drastycznej sprzeczności z akceptowanymi przez
                społeczeństwo zasadami moralnymi? Moim zdaniem, kiepskim, niezależnie od tego,
                jak wybitnym byłby specjalistą od faszerowania chorych psychotropami.
                Pańskie wywody, podobnie jak działania DIL, wskazują jednoznacznie, że nadszedł
                czas, by za przegniłe moralnie środowisko lekarskie zabrało się państwo. Jednym
                ze środków działania powinna być reforma studiów medycznych.
                • kklement Re: Zgadzam się tylko częściowo. 21.02.05, 12:11
                  Gość portalu: Paweł Z. napisał(a):

                  > Jestem człowiekiem dość zajętym i nie mam czasu na obszerne polemiki. Z Pana
                  > zdaniem nie zgadzam się ani trochę, a fakt, że wysuwa Pan określonego typu
                  > opinie, jest kolejnym dowodem na to, że brak wykształcenia humanistycznego,

                  Cholera, wiedziałem, że nieprzeczytanie "Nad Niemnem" i trója na maturze z
                  polskiego wyjdzie mi kiedyś bokiem ;)

                  Sam łapówek nikomu nie
                  > wyręczałem, jednak miałem okazję zaobserwować na swoim własnym przykładzie, w
                  > jaki sposób lekarz traktuje pacjenta: jak klocek drewna, mianowicie. Pacjent
                  w
                  > szpitalu traci swoje prawa podmiotowe i staje się przedmiotem jakiegoś
                  procesu
                  > produkcyjnego. Brak elementarnej woli traktowania pacjenta jak człowieka,
                  > któremu należy się szacunek i choćby kilka słów informacji o stanie zdrowia i
                  > zastosowanych procedurach medycznych, jest symptomatyczny.

                  Zgadzam się z Panem całkowicie. To wypadkowa suma wielu czynników. Wśród nich
                  wymienić można: złe obyczaje na wielu oddziałach, przekazywane z pokolenia na
                  pokolenie zatrudnianego na nich personelu, finansową frustrację wypaczającą
                  charakter wielu lekarzy, feudalną hierarchiczność cechującą polską medycynę,
                  paternalistyczny wzorzec relacji z pacjentem, któremu hołduje wielu moich
                  kolegów. Do tego dochodzi częsta nieumiejętność przekazywania pacjentowi i jego
                  rodzinie złych wiadomości. Poza tym lekarz okazujący niespotykaną przez
                  pacjenta troskę mógłby zostać podejrzany o chęć wyłudzenia "dowodu
                  wdzięczności". To tylko niektóre z powodów. Poza tym w zawodzie lekarza - jak w
                  każdym innym - zdażają się gbury.

                  >Gdyby na rynku usług medycznych istniała konkurencja, nigdy bym nie wybrał
                  lekarza, który ignoruje moją podmiotowość oraz fakt, że człowiek jest
                  psychofizyczną jednością.

                  Właśnie sam Pan odpowiedział na pytanie, jak zmienić obecny stan rzeczy. Wolny
                  rynek ubezpieczeń i usług medycznych. Dobry lekarz ( dobry merytorycznie, ale i
                  przyjazny pacjentowi ) będzie miał wielu pacjentów, a co za tym idzie szacunek,
                  uznanie i pieniądze, średni się podciągnie, ten naprawdę nienadający się zmieni
                  być może fach.

                  > Pana wywody, niestety, wskazują na to, że Pan również nie zauważa faktu, że
                  > farmakologia to nie wszystko.

                  Bardzo proszę o wskazanie JAKIEJKOLWIEK mojej wypowiedzi, w której bym
                  twierdził coś takiego. Albo z której by to wynikało, ale wówczas proszę o
                  uzasadnienie.

                  Jakim lekarzem może być człowiek,
                  > którego zachowanie stoi w drastycznej sprzeczności z akceptowanymi przez
                  > społeczeństwo zasadami moralnymi? Moim zdaniem, kiepskim, niezależnie od
                  tego,
                  > jak wybitnym byłby specjalistą od faszerowania chorych psychotropami.

                  Przyznam szczerze, że nie bardzo rozumiem, czy pisze Pan o lekarzach z Krośnic,
                  czy o mojej skromnej osobie ;) ( w tym drugim przypadku nie bardzo wiedziałbym,
                  co zarzuca Pan mojej moralności ).
                  Idąc Pańskim tropem myślenia lekarz zdradzajacy żonę nie może dobrze leczyć
                  dajmy na to anginy ? Ten, który oszukał Urząd Skarbowy nie powinien przyjmować
                  porodów ? Należy odbierać prawo wykonywania zawodu za jazdę po pijaku ? Pańskie
                  myślenie jest bardzo, bardzo groźne. Zakłada ocenę pracy zawodowej przez
                  pryzmat sfery pozazawodowej. Pachnie mi to komuną, gdy blokowano awanse za zbyt
                  mały entuzjazm dla władzy ludowej, albo za brata za granicą.

                  Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego dnia !
              • Gość: Odra Re: Zgadzam się tylko częściowo. IP: *.teleton.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 21.02.05, 12:02
                Art. 17 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r.
                (Dz. U. Nr 78, poz. 483 z późn. zm.) określa, że w drodze ustawy można tworzyć
                samorządy zawodowe, reprezentujące osoby wykonujące zawody zaufania publicznego
                i sprawujące pieczę nad należytym wykonywaniem tych zawodów w granicach
                interesu publicznego i dla jego ochrony. Ponadto odsyłam do orzecznictwa i
                komentarzy
                • kklement Re: Zgadzam się tylko częściowo. 21.02.05, 12:13
                  Czy w komentarzach i orzecznictwie jest definicja zawodu zaufania publicznego ?
                  Nie neguję, tylko chcę się dowiedzieć.
                  • Gość: Odra Re: Zgadzam się tylko częściowo. IP: *.teleton.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.05, 12:01
                    Nie jest to definicja bezwzględnie obowiązująca, bo z taką mamy do czynienia
                    tylko w przypadku defninicji fromułowanej przez ustawodawcę, TK lub uchwałę w
                    pełnym składzie SN. Natomiast definicje doktryny i pozostałej części
                    orzecznictwa stanowią postawę do interpretacji prawnej i bardzo często są
                    przjmowane równie powszechnie jak definicje ustawowe.
                    Chciałabym też zwrócić uwagę na powiązania pojęcia "zawodu zaufania
                    publicznego" z obowiązkiem tworzenia samorządów zawodowych na podstawie ustawy.
                    W uproszczeniu: jest ustawa - jest zawód zaufania publicznego.
        • Gość: szara myszka Wyobraźni mi wystarcza i stąd te wątpliwości IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.02.05, 19:18
          W szpitalu nikt nie pracuje 8 godzin.Próba dla Twojej wyobraźni:
          o 7 rano zaczynasz pracę, od 15 dyżur w szpitalu do 7 rano. Potem praca do 15 i
          masz wolne. W domu jesteś o 16. Musisz jakiś czas poświęcić na sen, jedzenie,
          mycie,przeczytanie książki - żeby nie być kompletnym idiotą.Z tego wolnego
          czasu musisz sobie jeszcze wygospodarować parę godzin na czytanie fachowej
          literatury, bo ten zawód wymaga ciągłej nauki. O 7 rano znowu jesteś w pracy
          itd.Wolny czas szpital może Ci zabrać pilnym wezwaniem z domu.Jechać musisz.
          Jeszcze dodatkowy dyżur np.w pogotowiu musisz odbyć, żeby na internet
          zarobić ;-)))W soboty i niedziele też czasem pracujesz. Masz czas na
          wykonywanie dodatkowego zawodu? Einstein też chyba spał, jadł,czytał?Może
          głupia jestem, ale jeżeli ktoś nie traktuje pacjentów jak jednostek chorobowych
          a pracy jak zło konieczne, to sobie nie poradzi.Pytanie tylko z czym?
          • Gość: jekdok Proponuję uruchomić rezerwy (wyobraźni). IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.05, 22:44
            Nie znam Pana Murmyły osobiście i nie wiem na ile przykłady, ktore poprzednio
            przytoczyłem są tutaj właściwe, ale skoro istnieją precedensy, nie tak znowu
            rzadkie, godzenia efektywnej i skutecznej pracy lekarskiej z innymi rodzajami
            działalności lub twórczości artystycznej to nie widze powodu odmawiania Panu
            Murmyle takich zdolności. A dokładniej nie widzę podstaw do twierdzeń, które
            krytykowałem. Zawód lekarza i dziennikarza czy pisarza w ogóle się nie
            wykluczają - według moich wyobrażeń przynajmniej. To nie jest praca przy
            maszynie w fabryce i przy kasie w hipermarkecie. Praktyka lekarska (w mojej
            przynajmniej wyobraźni) może być źródłem wiedzy i doświadczenia zawodowego z
            jednej strony, a inspiracji do pracy dziennikarskiej czy literackiej z drugiej.
            Jeśli do tego jeszcze dojdzie iskra Boża ... resztę pozostawiam do
            przemyślenia. Pozdrawiam :-)
            PS Tytuł mojej poprzedniej wypowiedzi zaczerpnąłem z anegdoty Daukszewicza o
            lekarzu, który skwitował tym pytaniem niepokój pacjenta o to jak ma żyć, gdy
            ten zabronił mu praktycznie wszystkiego (od używek do podstawowego pożywienia).
            Mam nadzieję, że nie był on obraźliwy :-)
      • Gość: Iga Rozumiem Szara Myszko, że jesteś IP: *.wroclaw.mm.pl 22.02.05, 21:13
        ze środowiska lekarskiego, tak?
        Bycie lekarzem to rzeczywiście absorbujące zajęcie. I przyznaj, że niektórzy,
        pomimo, że są tylko lekarzami nie mogą tego zawodu wykonywać dobrze. No bo jak
        można leczyć w kilku miejscach równocześnie? A to normalne, ze są lekarze,
        których godziny przyjęc pokrywają się w różnych przychodniach.


        Gość portalu: szara myszka napisał(a):

        > Trochę przesadziłeś ale swoją drogą sprawa Murmyłły jest ciekawa. Nie wiem
        jak
        > znajduje czas na pracę i pisanie do gazet. Pewne jest, że któregoś zawodu nie
        > wykonuje dobrze. Pytanie tylko, którego? Bycie lekarzem to absorbujące
        > zajęcie:etat, dyżury, czas przeznaczony na naukę.Skąd bierze czas na bycie
        > dziennikarzem?
    • Gość: beijo Re: Lekarze nie powinni podawać ręki Murmylle. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.05, 21:37
      A ja znam wielu lekarzy, którzy popierają Murmyłę.
      Ja osobiście uważam, że jak mało który dziennikarz na Dolnym Śląsku zna się na
      służbie zdrowia.
      Dopóki nikt nie wiedział, że Murmyło jest lekarzem, nikt się go nie czepiał, a
      teraz, po sprawie z Izbą Lekarską, nagle rozgorzała jakaś fala niechęci czy
      wręcz nienawiści do niego. Nadepnął Wam na odcisk czy co? Widać bardzo Wam to
      przeszkadza, lekarze, że wywleka brudy na zewnątrz, prawda?
      A opisani przez niego lekarze to przecież przestępcy skazani za korupcję!
      Kklement, ty chciałbyś ich bronić? Oj, śmieszna ta solidarność zawodowa.
      • kklement Re: Lekarze nie powinni podawać ręki Murmylle. 20.02.05, 23:07
        Gość portalu: beijo napisał(a):

        > Kklement, ty chciałbyś ich bronić? Oj, śmieszna ta solidarność zawodowa.

        Nie zamierzam ich bronić przed zarzutami postawionymi przez prokuratora. Jeśli
        są winni stawianych im czynów, to niech za to zapłacą grzywną lub więzieniem.

        Ale bronię ich przed dziennikarzynami, którzy już teraz domagają się kary -
        odebrania im prawa do zarabiania na życie w zawodzie lekarza. Murmyło nie jest
        sądem ! Miałby zresztą ku temu kiepskie kwalifikacje.
        • Gość: beijo Re: Lekarze nie powinni podawać ręki Murmylle. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.05, 09:25
          > Ale bronię ich przed dziennikarzynami, którzy już teraz domagają się kary -
          > odebrania im prawa do zarabiania na życie w zawodzie lekarza. Murmyło nie
          > jest sądem ! Miałby zresztą ku temu kiepskie kwalifikacje.

          Ale przecież Murmyło niczego takiego się nie domaga. Naprawdę czytałeś ten
          artykuł?
          • kklement Czytałem. Uważam, że TEGO domagają się autorzy 21.02.05, 11:31
            Przeczytaj artykuł raz jeszcze. Zwróć uwagę na fragment, w którym
            przedstawicielka szpitala opisuje, na jakie stanowiska trafili podejrzani
            lekarze. "Czy to wystarczy ?" - pytają się autorzy. Cóż więc "wystarczyłoby" ?
            Odpowiedzią jest ciąg dalszy artykułu, w którym autorzy opisują procedurę
            odebrania prawa wykonywania zawodu. Jasne ?
            • Gość: xXx Re: Czytałem. Uważam, że TEGO domagają się autorz IP: *.magma-net.pl 21.02.05, 21:20
              Skoro Ci lekarze orzekli o pewnych przypadłościach swoich pacjentów, których w
              rzeczywistości nie było, to są dwie możliwości - albo ci medycy są niedouczeni
              i nie potrafią postawić rzetelnej i prawidłowej diagnozy, albo popełnili
              przestępstwo poświadczenia nieprawdy. Zarówno pierwsza jak i druga sytuacja
              wyklucza ich z dalszego wykonywania zawodu. Moim zdaniem Ci ludzie powinni
              zostać do czasu wyroku sądu zawieszeni w prawie wykonywania zawodu, zaś po
              uprawomocnieniu wyroku pozbawieni możliwości pracy w obecnej profesji. Dla mnie
              panie kklement nie ma innego rozwiązania. Środowisko medyczne powinno dążyć do
              oczyszczenia swojego środowiska a nie uprawiać kolesiostwo i bronić osób, które
              sprzeniewierzyły się przysiędze lekarskiej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja