Dodaj do ulubionych

Polska rzeczywistość - łatanie dziur :)

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.02.05, 21:43
Jak co roku na ulicy Żmigrodzkiej po pierwszych mrozach jak grzyby na
deszczu "wyrosły" dziury. Gdy była dobra pogoda, nie było deszczu ani mrozu -
dziury były łatane. Ze względu na temperaturę musiało to się odbywać w dzień
(co powodowało powstawanie korków ale to rozumiałem).

Dzisiaj temperaturka wzrosła powyżej 0 st.C. Zaczął topić się śnieg, po
południu zrobiła się mgła i zaczął padać deszcz. Drogi były mokre, było
miejscami trochę "chlapy". Godzina 14:15, jadę ulicą Żmigrodzką w kierunku
Widawy - nagle na moim pasie widzę, że coś w oddali dymi się z mokrej jezdni.
No ładnie - robotnicy załatali dziurę w mokrej jezdni. Gdy podjechałem bliżej
okazało się, że niezabezpieczona zupełnie niczym, gorąca jeszcze łata już
została właśnie przez kogoś rozjechana i zrobiła się z niej dymiąca dziura.

100 metrów dalej - przy skrzyżowaniu z Paprotną na poboczu stał samochód
ciężarowy a obok niego robotnik czekający aż przejadą samochody :) Zwolniłem,
robotnik z szuflą załadowaną gorącą masą bitumiczną wyszedł na środek drogi i
sruu - masa wylądowała w dziurze, w której było sporo wody. Nie wiem co
wyszło z tej mieszanki ale mnie udało się jakoś tę świeżo "załataną" dziurę
szczęśliwie wyminąć. Niestety dziura została zapewne pozostawiona tak jak
poprzednia - bez opieki - bo wracając przed chwilą z powrotem zauważyłem, że
została znów przywrócona do stanu poprzedniego przez pędzące tamtędy tiry i
samochody osobowe.

Ciekawa metoda - wrzucanie gorącej masy do dziury, bez ubijania (może nogą?
albo kołami samochodów :), bez absolutnie żadnego oznakowania. Trochę
zabawnie wyglądał robotnik z szuflą łatający dziury w mokrej jezdni podczas
deszczu - to chyba tylko w Polsce jest możliwe. Szkoda, że za nasze
pieniądze :(
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka